Bazarowe okulary przeciwsłoneczne

Bazarowe okulary przeciwsłoneczne

Większość specjalistów, optometrystów i okulistów ostrzega swoich pacjentów przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Pomimo tego, że (wydawałoby się) każdy zdaje sobie sprawę ze szkodliwości tego promieniowania zarówno latem jak i zimą, wiele osób bagatelizuje problem.

Sensuous slim woman applying suntan lotion oil to her body at the beach

Kremy z filtrem do opalania są już bardzo powszechne i często stosowane (choć jednak nadal zdarza się usłyszeć – „nie smaruję się, bo się nie opalę”).
Każdego roku setki tysięcy ludzi umiera na nowotwory skóry. Problemy mają zwłaszcza osoby o bardzo jasnej karnacji, zawierające mniej naturalnego pigmentu.

To samo promieniowanie, które może spowodować poparzenia skóry, trafia również do naszych oczu, których w końcu przecież nie da się posmarować kremem z wysokim filtrem.
Konkrety:
Promieniowanie ultrafioletowe może uszkodzić powieki, rogówkę, soczewkę wewnątrzgałkową…
Może także być przyczyną wystąpienia zaćmy, a także może prowadzić do trwałych uszkodzeń siatkówki, które znacznie pogarszają widzenie, a w najmniej optymistycznych przypadkach powodują utratę wzroku.
To, co się dzieje z oczami po ekspozycji na słońce, nie musi dawać żadnych objawów przez naprawdę długie lata. Uszkodzenia oczu wynikające z działania szkodliwego promieniowania UV są w większości przypadków nieodwracalne.

Tych, którzy nie dbają o prawidłową ochronę oczu przed słońcem, mogą dotyczyć takie objawy jak: łzawienie, swędzenie i podrażnienie powiek, zwężenie źrenic, bóle migrenowe głowy, dyskomfort i światłowstręt, uczucie piasku pod powiekami, czy silny ból.

Warto raz na zawsze zapamiętać, że mamy jedną parę oczu. Że w każdym oku znajduje się tylko jedna siatkówka, której uszkodzenie, nawet jednorazowe, może spowodować nieodwracalne zmiany.
Jak więc chronić oczy?

Najlepiej za pomocą okularów przeciwsłonecznych, ale tych PRAWDZIWYCH. [Oczywiście nakrycie głowy też jest mile widziane.]

Wspominałam już kiedyś o bazarowych okularach przeciwsłonecznych, czyli jak ja to lubię mówić, okularach przeciwzdrowotnych.

Jest ich dużo w każdym sklepie odzieżowym, spożywczym, czy już w tej chwili w każdym innym.
Wiszą na stojakach przy wejściu na plażę, leżą w kartonie w warzywniaku pomiędzy ziemniakami i pomidorami.
Kosztują 15-30zł.

Two pink piggy banks on a beach with sunglasses. Space for copy.

Ale kupując takie okulary NIE chronimy naszych oczu.

Okulary z wieszaczka nie posiadają filtra przed promieniowaniem UV.
Mogą one jedynie zaszkodzić naszym oczom i nie ma sensu wierzyć w metki, umieszczane entuzjastycznie na zausznikach.

Ciemna zabarwiona plastikowa soczewka sprawia, że nasze źrenice rozszerzają się, otrzymując błędną informację o zmniejszonym dopływie światła do oczu.
Tymczasem odcięcie światła nie powoduje odcięcia szkodliwego promieniowania. Mało tego!
Nie dość, że nie jest ono odcięte, w związku z rozszerzonymi źrenicami, wpada go do oczu drugie tyle, niż by wpadało gdyby tych okularów na nos nie założyć.

Jeśli kupisz okulary u optyka, ograniczą one nie tylko dopływ światła do oczu, ale również to, co najniebezpieczniejsze – promieniowanie ultrafioletowe. Dostępne są przeróżne modele opraw.

Okulary można przecież potraktować jako element biżuteryjny. Dostępne są takie, których soczewki mają jednolity poziom przyciemnienia na całej powierzchni, ale również takie, których szkła barwione są w sposób gradalny – stopniowy.

Zainwestuj w okulary przeciwsłoneczne i kup je u optyka.
Cena owszem, będzie wyższa, ale utrata wzroku spowodowana bezmyślnym noszeniem tanich okularów, może w przyszłości kosztować Cię dużo więcej.
Na tych dobrych okularach znajdziesz znak CE, który oznacza, że spełniają one normy Unii Europejskiej. Ale uwaga! Okulary ze stoiska też potrafią posiadać taki znak.
Znaczy on dokładnie tyle, ile markowy symbol na torebce kupionej na targu w Tunezji.

Closeup fashion portrait of sexy girl standing in swimming pool.

Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że „wszyscy to wiedzą”, ale niewiele osób bierze to sobie do serca.
A już najgorzej jest, kiedy słyszę „Całe życie chodzę bez okularów przeciwsłonecznych i mam zdrowe oczy!”.

Pamiętajcie, że to wszystko do czasu. Kiedyś oczy same nam przypomną jak traktowaliśmy je kilka, kilkanaście lat wcześniej. Tyle tylko, że wtedy nie będziemy mogli już cofnąć czasu i naprawić popełnianych błędów.
Warto to przemyśleć.

 

_____________

Zdjęcia: Freepik

Sukcesy polskich okulistów

Sukcesy polskich okulistów

Często narzekamy na służbę zdrowia… A na okulistów to już naprawdę…
„Bo trzeba mieć skierowanie, bo kolejki długie, bo drogo…”,
bo setki innych powodów…
Chciałabym żebyśmy dzisiaj spojrzeli na naszych okulistów z nieco innej perspektywy.
Z perspektywy coraz lepiej wykwalifikowanych specjalistów, którzy ostatnio osiągnęli tyle, że aż ciarki przechodzą, kiedy człowiek o tym wszystkim czyta i zda sobie sprawę ze skali tych osiągnięć.
Wybrałam dla Was trzy najciekawsze według mnie zabiegi, przeprowadzone w ostatnim czasie w Polsce. Mam nadzieję, że zrobi to na Was takie wrażenie, jakie zrobiło na mnie.
Przeszczep rogówki wyhodowanej z komórek macierzystych 

Katowice – Okręgowy Szpital Kolejowy – Oddział Kliniczny Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
(Oddział należy do Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu).

Powyższy szpital to jedyne miejsce w Polsce i Europie Wschodniej, w którym pacjenci okulistyczni mogą skorzystać z terapii komórkami macierzystymi.

Przeszczep komórek macierzystych nabłonka rogówki u pacjentów z uszkodzoną powierzchnią oka po poparzeniu wodorowęglanem wapnia, czyli wapnem gaszonym, to pierwszy taki zabieg w Polsce. Co ważne wykazano wysoką skuteczność tej metody w poprawie ostrości widzenia po zabiegu.
Główne etapy procedury:

– kwalifikacja pacjentów do udziału w terapii,

– pobranie materiału ze zdrowego oka,

– przeprowadzenie hodowli (Holoclar) w ośrodku referencyjnym w Modenie we Włoszech,

– przeszczep wyhodowanych komórek w miejsce zniszczonej tkanki.

Holoclar – produkt ATMP, czyli zaawansowanej terapii medycznej. Stosuje się go w leczeniu niewydolności komórek macierzystych nabłonka rogówki, które to leczenie polega właśnie na wspomnianym wcześniej wyhodowaniu nabłonka rogówki z komórek macierzystych, a następnie wykonaniu przeszczepu wyhodowanego materiału.

Ocena po zabiegu obejmuje:
– ciągłość nabłonka,
– stopień unaczynienia rogówki,
– objawy niewydolności rąbka rogówki,
– ostateczną ostrość wzroku,
– bezpieczeństwo całej procedury dla pacjenta.

Zaleta terapii – można wykonać ponowny przeszczep w przypadku niepowodzenia pierwszego przeszczepu – w jednym ciągu terapeutycznym.

Od roku 2015 w Katowicach na Oddziale Klinicznym Okulistyki Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu realizowany jest Międzynarodowy Projekt Holocore.
Polskim specjalistom, starania o uzyskanie zgody Komisji Europejskiej oraz rejestracja nowego produktu na rynku europejskim (Holoclar), zajęła 7 lat. Jeszcze dłużej, bo aż 17 lat, pracowali oni nad komórkami macierzystymi nabłonka rogówki i to właśnie ta praca (oraz wiele naukowych publikacji wraz z uzyskiwanymi tytułami naukowymi) umożliwiła im uczestnictwo w projekcie.

Co jest w tym wszystkim jeszcze piękniejsze? – Zespół z Katowic jest liderem w gronie uczestników Holocare! Zespół specjalistów kierowany przez prof. dr hab. n. med. Edwarda Wylęgałę wykonał już dwa przeszczepy materiału z biopsji, w fazie hodowli jest materiał pięciu pacjentów, a do tego w planach jest wykonanie dziesięciu przeszczepów u dorosłych oraz dwa u dzieci.

[źródło: PAP]

Robi wrażenie, prawda?

A tak przy okazji hodowli z komórek macierzystych, warto wspomnieć o sukcesie, który miał niedawno miejsce w Gdańsku :

Rekonstrukcja oczodołu dzięki implantowi z drukarki 3D
Gdańsk – Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Wykonano projekt, który imitował dolną ścianę oczodołu. Następnie fragment ten wydrukowany został na drukarce 3D. Mężczyzna, który w wypadku stracił część kości czaszki, a w wyniku tego nastąpiło przemieszczenie jego gałki ocznej, mógł przejść rekonstrukcję oczodołu z wykorzystaniem wydrukowanego elementu.
[źródło: Dziennik Bałtycki]
Katowice, Gdańsk…
Czas na Lublin!

Operacja usunięcia metalowego elementu z oka 6-letniej dziewczynki
Lublin – Klinika Okulistyki Ogólnej Szpitala Klinicznego nr 1

Zespół prof. Roberta Rejdaka podjął się wykonania niesamowicie ciężkiej operacji oka 6letniej dziewczynki, w której oko wbił się metalowy element.

Operacja była na tyle poważna, że lekarze, którzy ją wykonali, już po fakcie przyznawali, że był to najcięższy przypadek z jakim mieli do czynienia. Metalowy element zagrażał życiu dziecka, ponieważ mogło dojść do zakażenia. Dziewczynce groziła utrata oka, a tymczasem, wraz z lekarzami z Aten, polskiemu zespołowi udało się to oko uratować. Mało tego, dziewczynka nie straciła wzroku. Lekarze walczą teraz o poprawę jakości jej widzenia.
Osoby o mocnych nerwach zapraszam tutaj: LINK

 

Lubelscy okuliści w światowej czołówce

Lubelscy lekarze okuliści znajdują się w światowej czołówce specjalistów. Według opinii profesora Rękasa, który pełni obecnie funkcję Krajowego Konsultanta ds. Okulistyki – niewielu chirurgów w Europie potrafiłoby wykonać powyżej opisaną operację.
Inny sukces lekarzy z Lublina / zespół pod kierunkiem prof. Roberta Rejdaka:

Przeprowadzili oni pierwszą w Polsce, pionierską operację łączoną oka po bardzo ciężkim urazie:
– przeszczep rogówki,
– wszczep sztucznej tęczówki,
– operacja przeciwjaskrowa,
– witrektomia.

[źródło: lublin.tvp.pl]

Zespół prof. Roberta Rejdaka leczy najcięższe urazy narządu wzroku u dorosłych i u dzieci.

Klinika Okulistyki Ogólnej jest jedynym w Polsce ośrodkiem, który został zakwalifikowany do Europejskiej Sieci Ośrodków Referencyjnych, w których leczy się rzadkie choroby oczu.

To nie koniec sukcesów lekarzy okulistów z Lublina!
To właśnie tam powstać ma trzecia na świecie filia europejskiej szkoły zaawansowanych studiów okulistycznych.

Jakiś czas temu pisałam Wam na Facebooku o tym, że sama potrzebowałam pilnej pomocy okulisty. Do lekarza zostałam przyjęta natychmiast, oczywiście prywatnie i odpłatnie, wielka w tym zasługa mojego serdecznego Przyjaciela, który zorganizował mi szybko pomoc, kiedy ja panikowałam ze względu na objawy, jakie się u mnie pojawiły. Wszystko odbyło się dosłownie w ciągu godziny i wiedziałam już, że nic złego nie grozi moim oczom. Wiem jednak, że po przeczytaniu tego tekstu część z Was może napisać
„I co mi po osiągnięciach tych super lekarzy, skoro ja czekam w kolejce pół roku na zwykłe badanie?”. Po części się zgadzam. Tak myśląc zupełnie po ludzku, dopóki problem nie dotyczy nas, to w sumie jaką mamy korzyść z tego, że na drugim końcu Polski pracują, operują i przyjmują świetni lekarze?

Wielu okulistów mogłoby rozwijać fantastyczne umiejętności w zawodzie, ale brakuje na to czasu. Kolejki do nich wypełniają bowiem najczęściej osoby, które potrzebują nowych okularów, soczewek kontaktowych lub rutynowego badania. Te wszystkie badania z powodzeniem może wykonać optometrysta. Gdyby udało się w Polsce stworzyć podział, jaki świetnie sprawdził się na Zachodzie – okulista leczy, optometrysta mierzy – mogłoby to usprawnić pracę specjalistów obu zawodów. Jednym i drugim umożliwiłoby rozwój w dziedzinie nauki, w której są najlepiej wyspecjalizowani.

[Kim jest optometrysta? Jeśli nie wiesz, czym się zajmujemy, zapraszam serdecznie TUTAJ.]

see-you-again-1013687_1280

 

Leczymy z Misją – kolejny wyjazd do Kenii

Leczymy z Misją – kolejny wyjazd do Kenii

Dzisiaj nie będzie porad. Dzisiaj będzie apel.

Gorący apel – o pomoc.

Z czym kojarzy Wam się Kenia?
Ze słońcem?
Z safari?
Z opalenizną?
Z przygodą?
palms-914351_1280
Wczasy w Kenii… upał, owoce, kolorowe drinki… piękna perspektywa…
Można by pomyśleć – raj!
To samo w zeszłym roku myślałam o Bahamach, dopóki nie poznałam realiów życia mieszkańców Karaibów.
Nigdy nie zapomnę słów hotelowego taksówkarza – „Dla turystów raj, a nasza codzienność. Pięknym widokiem dzieci nie nakarmię.”

 

KENIA

– pierwszy wynik Wujka Google krzyczy – „Spędź niezapomniane wakacje w Kenii!”

A dalej propozycje – Kenia wakacje, Kenia safari, Kenia pogoda, Kenia ciekawostki, Kenia mapa itd. itd.

W rzeczywistości jest to państwo o powierzchni ponad 580 km2, w którym mieszka ponad 47 mln ludzi.
Kenia to przepaść – między bogactwem a skrajną biedą.
m57ktkpTURBXy81ZDFlYTc3N2Q0NTk1MDMzZDJkMDYyOGZjYmI5MjI3My5qcGeSlQMAG80D6M0CMpMFzQMgzQHCzdjęcie: Onet Podróże

LECZYMY Z MISJĄ

W jakiej odległości od miejsca Waszego zamieszkania znajduje się JAKAKOLWIEK placówka ochrony zdrowia? Przychodnia, poradnia, prywatny gabinet, szpital, cokolwiek?
W Kenii na jeden szpital przypada 100 tysięcy mieszkańców.
Brakuje specjalistycznego sprzętu, brakuje lekarzy…

1fc2f5091856c71b6de05f436c8c8d3c

Leczymy z Misją to piękna studencka inicjatywa, tworzona przez studentów polskich uniwersytetów medycznych.
Założona przez studentów z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Wspiera ją Fundacja Harambee Polska.

8656b119930420fb26ed14ed932ceca1

Trzeci wyjazd do Afryki

W poprzednich edycjach w roku 2015 i 2016 do Kenii zawieziono 11 ton specjalistycznego sprzętu medycznego (w tym USG, łóżka porodowe, a także pełne wyposażenie gabinetu stomatologicznego).
W tym roku w akcji bierze udział ponad 50 wykwalifikowanych wolontariuszy, osób chcących nieść pomoc, osób, które staną na głowie, żeby zapewnić Kenijczykom taką opiekę zdrowotną, na jaką zasługuje każdy człowiek.

 

Projekt otrzymał wyróżnienia
– w kategorii „Społeczna inicjatywa roku” konkursu Travelery National Geographic,
– w kategorii „Projekt roku” w konkursie „StRuNa 2016”, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 

„Największym problemem opieki medycznej w Kenii jest zbyt mała ilość wykwalifikowanego personelu medycznego połączona z brakiem odpowiedniego sprzętu oraz leków. Opieka specjalistyczna poza stolicą kraju praktycznie nie istnieje, a liczba lekarzy w przeliczeniu na mieszkańca jest 11-krotnie niższa niż w Polsce.”

 

Trwa zbiórka pieniędzy na Polak Potrafi (kliknij, aby przejść do strony zbiórki).

Potrzebnych jest 28 tysięcy złotych:

  • 22 000 zł na pokrycie wynajmu oraz kosztów użytkowania samochodu terenowego podczas trwania projektu,
  • 6 000 zł na zakup niezbędnego wyposażenia apteczki dla każdej z grup wolontariuszy.

zdjecie2

ZADBAJĄ O WZROK KENIJCZYKÓW

W tym roku do Kenii jadą studentki OPTOMETRII z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Natalia Kosmowska i Martyna Aldis – będą pracować w Szpitalu Misyjnym w miejscowości Wamba.
Z dziewczynami jedzie również lekarz okulista. Zabiorą oni do Kenii setki par okularów korekcyjnych. Zbadają wzrok mieszkańcom, dobiorą korekcję, zdiagnozują występujące w oczach choroby.

Dodatkowym celem zespołu będzie wyposażenie i przygotowanie specjalistycznego gabinetu, w którym wykwalifikowany personel będzie mógł zająć się problemami wzrokowymi mieszkańców.

bde18d8ed7e22d821b2a233c3eedf127

Nie przechodzi się obojętnie obok takich projektów. Musimy pomóc tym fantastycznym ludziom, zebrać potrzebną kwotę pieniędzy!
Jeszcze raz przypominam – na stronie Polak Potrafi możecie przyłączyć się do zbiórki!

Wiecie, że dobro wraca? Wraca. Naprawdę.
Zróbmy razem coś dobrego.
Wolontariusze mają przed sobą ogromne wyzwanie, wysiłek i poświęcenie.
My możemy pomóc, aby ten wyjazd był możliwie maksymalnie owocny.

Pomóżmy tym ludziom zobaczyć Świat na nowo!

Dbaj o wzrok! Nie tylko swój.

Każdy człowiek zasługuje na dobre widzenie. 

Kreatywna zabawa kształtuje przyszłą tożsamość dziecka

Kreatywna zabawa kształtuje przyszłą tożsamość dziecka

Od kilku wpisów na blogu same przyjemności i rozrywka. Może to tak wyglądać… Najpierw Festiwal Kolorów, potem Fidget Spinner, a dzisiaj będzie o… lalkach.
Nie martwcie się, profil strony się nie zmienia. To tylko kilka moich refleksji…
Umieszczam je w zakładce Lifestyle, więc w przyszłości nie znajdziecie ich w zakładce Dbaj o wzrok.
(Gdybyście jeszcze kiedykolwiek szukali.)

Już tłumaczę, skąd taka, a nie inna tematyka tego wpisu.

Firma Mattel, którą zapewne znacie z brandu Barbie, rozpoczęła jakiś czas temu piękną i moim zdaniem również wzruszającą kampanię reklamową, która nie opiera się jedynie na promocji firmy, ale także na czymś znacznie bardziej wartościowym. Kampania ma na celu poruszyć wyobraźnię dziewczynek, dotyczącą ich zawodowej przyszłości.
Do tej pory lalka Barbie kojarzyła się z idealną, pięknie ubraną kobietą w perfekcyjnym makijażu.
Teraz mamy serię Barbie You can be anything – Możesz być kim chcesz.
Screenshot_20170610-082254 Screenshot_20170610-082311 Screenshot_20170610-082334

[Źródła zdjęć: Instagram Barbie]
Dziewczynki bawiące się lalkami, mogą wcielać się w różne życiowe, zawodowe role.
Jedną z lalek w tej serii jest Barbie Eye Doctor.

W zestawie znajdziemy tablicę do badania wzroku, stojak z okularami, a co najważniejsze foropter! Interpretacja dowolna – Barbie okulista, optometrysta – w sumie w tym momencie wszystko jedno – najważniejsze, że dziecko już od małego może pobawić się w lekarza, czy specjalistę wykonującego zawód medyczny.

Barbie 1 Barbie 2

Może Was to nie ekscytować tak jak mnie. Mnie ta lalka bardzo chwyta za serce.
Uważam, że może ona pomóc w prowadzeniu rozmowy z dzieckiem na temat badań wzroku, może to dziecko przekonać, że wizyty u okulisty, czy optometrysty wcale nie trzeba się bać.
W gabinecie można dziecku pokazać foropter i powiedzieć –
„Pamiętasz? Twoja Barbie też ma takie kosmiczne okulary!”

Oprócz tego lalka trzyma w ręku oftalmoskop / skiaskop. Często dzieci boją się tego, co trzeba zbliżyć im do twarzy i oczu – można już w domu pokazać, jak takie badanie wygląda, a potem zmienić prawdziwe badanie w fascynującą zabawę.
Nie wspominając już o tym, że jeśli sami wykonujecie zawód optometrysty lub okulisty, możecie dziecku pokazać
„Zobacz, tak właśnie pracuje twoja mama! Pomaga pacjentom widzieć wyraźnie świat!”
A może zupełnie nie jesteście związani z zawodami medycznymi, a to Wasza córka zostanie w przyszłości lekarzem?

I teraz dalsza część kampanii…
Piękne jest to, że Mattel odeszło od stereotypu na temat tego, które z rodziców głównie bawi się z dziewczynkami lalkami Barbie.
„Dads who play Barbie”

W ramach tej kampanii nagrano kilka krótkich i jeden dłuższy spot. Filmy pokazują autentycznych, typowych mężczyzn i ich córki.
Jeśli chcecie go zobaczyć, kliknijcie TUTAJ

Screenshot_20170610-082341 Screenshot_20170610-082404 Screenshot_20170610-082416

[Źródło zdjęć: Instagram Barbie]

Celem tej kampanii według wiceprezesa globalnej komunikacji marketingowej marki Barbie – Kristina Duncan’a ma być nowe pozycjonowanie marki. W 2015 roku została wprowadzona kampania, o której pisałam przed chwilą „You can be anything”. Nagrania córek bawiących się lalkami z ojcami to jej kontynuacja.
Oczywiście firma przeprowadziła odpowiednie badania, a analiza wyników tych badań pokazała, że dziewczynki, które już od małego mają dobre relacje z rodzicami, a zwłaszcza z ojcami, są bardziej samodzielne w dorosłym życiu i bardziej pewne siebie już w dzieciństwie. Kampania powstała, aby uświadomić, że zaangażowanie w zabawę z dziećmi przyczynia się do ich emocjonalnego oraz intelektualnego i społecznego rozwoju.

Najpiękniejsze jest hasło, które pojawia się na zakończenie nagranych spotów:

 „Czas spędzony w świecie jej wyobraźni to inwestycja w jej realny świat.” [polska wersja filmu]

W zeszłym roku firma wypuściła spot „Imagine The Possibilities”- „Wyobraź sobie możliwości”. I to właśnie ten spot pokazywał, że kreatywna zabawa, w której dzieci przyjmują różne role społeczne, jest ważnym elementem kształtującym przyszłą tożsamość dzieci.

Happy girl

WARTO

Nie piszę tego, żeby Wam zareklamować lalki. Chciałabym podkreślić, że warto poświęcać dzieciom więcej czasu. Warto bawić się z nimi, interesować się nimi, warto poruszać ich wyobraźnię. Zamiast wkładać im w rękę tablet, czy smartfon, zaangażować w swoje codzienne zajęcia. Być może te zajęcia zajmą nam wtedy dwa razy więcej czasu, ale każda minuta spędzona z dzieckiem jest ważna.
A odnosząc się jeszcze do zestawu Barbie, który Wam pokazałam – warto od małego tłumaczyć dzieciom, jak ważny jest wzrok. Powtarzam w wielu tekstach – dzieci nie wiedzą, że widzą źle, bo nie mają pojęcia, jak to jest widzieć prawidłowo. Regularne badania ich wzroku leżą w obowiązku rodziców. Dziecko nauczone systematyczności, dziecko, które wie, jak ważne są badania wzroku, na pewno w przyszłości samo będzie prawidłowo dbało o swoje oczy.

Pomyślcie o tym.

 

KONKURS

Mam dla Was zestaw Barbie Eye Doctor. Jeśli chcecie go wygrać, w komentarzu do tego wpisu opiszcie swoją ulubioną zabawkę z dzieciństwa. Wygrywa najciekawszy komentarz. Konkurs trwa do środy, 14 czerwca – do końca dnia.
Wyniki w piątek 16 czerwca na fanpage’u Dbaj o wzrok. Powodzenia!
barbie optometrysta

 

 

Fidget Spinner – gadżet, czy konieczność?

Fidget Spinner – gadżet, czy konieczność?

Poruszam ten temat ze względu na zainteresowanie, jakie wzbudza zabawka. Zabawka, gadżet, jak zwał tak zwał.
Jeśli do kogoś jeszcze nie dotarło, że Fidget Spinner jest już dostępny w Polsce i jeśli kompletnie nie wiecie o co chodzi, już szybciutko wyjaśniam.

Ludzie na całym świecie zwariowali na jego punkcie. Wpiszcie hasło w wyszukiwarkę google, a wyświetlą się Wam setki, tysiące publikacji na ten temat. Internet oszalał. Instagram kipi od zdjęć. Youtube od filmów z trikami.

Gadżet rekomendowany dla dzieci z ADHD, autyzmem, a także między innymi dla osób znerwicowanych. Według twórców pomaga się uspokoić i wyciszyć.
Krążą nawet teorie o rzucaniu palenia dzięki Fidget Spinner.

Podstawowa wersja tej zabawki wygląda tak
pobrane
Mieści się w dłoni i może kosztować od kilkunastu do nawet kilkuset złotych w zależności od wykonania i wyglądu.
Środkowa część jest nieruchoma i przeważnie przedmiot w tym miejscu umieszczany / opierany jest na palcu. Pozostała część złożona z trzech (w tej wersji) „ramion” jest obrotowa. Dodatkowo podczas wirowania na palcu odczuwa się delikatne wibracje.
I cała zabawa polega na tym, że właśnie ta obrotowa część się kręci. Według mnie taka unowocześniona wersja bączka. Pamiętacie jeszcze jak wyglądały bączki?

Twórcy Fidget Spinner twierdzą, że gadżet uspokaja.
Czytam opinie użytkowników w internecie. Podobno działa.
A jeszcze lepiej – że nerwowe, nadpobudliwe dzieci, bawiąc się tym, nagle stają się spokojne.

Są też osoby, które nagrywają filmiki z różnymi trikami, takimi jak podrzucanie, czy odbijanie, zmienianie palców w trakcie wirowania gadżetu itd. Dotarłam nawet do artykułu, w którym pewna mama ostrzega, że podrzucanie przedmiotu może skończyć się utratą widzenia. Jej syn podrzucił swój FS, a ten spadając uderzył go w brzeg oka. Mało brakowało, a chłopak straciłby gałkę oczną.
Ale w tym przypadku nie ma co zrzucać winy na przedmiot. Jak podrzucicie kredkę i jej nie złapiecie, to dopiero może być katastrofa, ale czy to znaczy, że niebezpiecznie jest używać kredek?

Za granicą niektóre szkoły zabroniły przynoszenia zabawki na lekcje. Podobno z powodu zbytniego rozpraszania uczniów w trakcie zajęć.
Sprzedaż tego gadżetu na całym świecie stale wzrasta.

Obejrzałam dziesiątki filmów i przeczytałam kilkanaście artykułów i publikacji.
Szukam wyników badań, dotyczących wpływu Fidget Spinnerów na nerwicę, czy ADHD.
Pustka.

W wywiadzie dla Independent.co.uk Scott Kollins (psycholog kliniczny i profesor na Uniwersytecie Duke) powiedział, że na rynku jest wiele zabawek dla dzieci z ADHD, ale nie ma żadnych dowodów na to, aby poza uspokajaniem działały pro-zdrowotnie:

“I know there’s lots of similar toys, just like there’s lots of other games and products marketed toward individuals who have ADHD, and there’s basically no scientific evidence that those things work across the board.
If their description says specifically that this can help for ADHD, they’re basically making false claims because these have not been evaluated in proper research.”

Także psychiatra z Rush University Medical Centre w Chicago – dr Louis Kraus twierdzi, że skoro nie ma żadnych naukowych dowodów o antystresowym działaniu i pomocy dzieciom z autyzmem, czy ADHD, producenci nie powinni używać tego argumentu w marketingu sprzedażowym.

„To the best of my knowledge, there’s no science behind what they’re advertising. Without any research to show it’s of benefit, I think it’s wrong for them to advertise these things as helpful,” 

Podsumowując jeszcze raz – nie powinno się reklamować czegoś w taki sposób, w jaki robią to producenci Fidget Spinner, jeśli nie mają na to dowodów w postaci wyników badań.

Na rynku dostępnych jest wiele przedmiotów antystresowych… Piłeczki do ugniatania w dłoni choćby, czy antystresowe winogrono…
Moim zdaniem ta cała otoczka wokół Fidget Spinner to po prostu dobry marketing.
Jesteśmy podatni na „modę”. Musimy mieć to, co mają wszyscy. A jeśli jeszcze do tego ktoś nam powie, że to zdrowe? Że pomaga, że odstresowuje? No przecież naprawdę musimy to mieć.
Podążamy za trendami.
Fidget Spinner może być uspokajający, tak samo jak kręcąca się na stole moneta, jak klikanie długopisem, jak „gniotek” wypełniony mąką ziemniaczaną. Zajmuje ręce (co może również być argumentem w przypadku rzucania palenia), być może ma nawet działanie podobne do hipnozy. Podkreślam – być może.

Zwraca uwagę dzieci, bo wywołuje również wrażenia wzrokowe.
Dziecko interesuje się tym, co się obraca, miga, przesuwa, wiruje…

Nie ma żadnych publikacji, ani wyników badań, które stwierdzałyby, że Fidget Spinner ma działanie terapeutyczne.

A jeśli takie znajdziecie, podrzućcie w komentarzu – chętnie poczytam.