Kto może dobierać soczewki kontaktowe? Nie daj się nabrać!

Kto może dobierać soczewki kontaktowe? Nie daj się nabrać!

Słuchajcie, myślę sobie, że jako optometrysta powinnam się wypowiedzieć w pewnej kwestii…
Otóż…
Rozumiem, że pieniądze muszą się zgadzać, że liczy się zysk.
Ale nie zarabiajmy na czyjejś niewiedzy i zdrowiu.
Są lepsze sposoby na zwiększenie przychodu firmy.

Opowiem Wam szybko historię, którą wspominam do dzisiaj mimo, że miała miejsce już około 2 lata temu.
Zostałam zaproszona na szkolenie z aplikacji soczewek kontaktowych i oceny przedniego odcinka oka przez jednego z największych producentów soczewek kontaktowych na świecie.
Jako optometrysta lubię uczestniczyć w takich szkoleniach, nawet jeśli cały ten materiał był obowiązkowy na studiach. Nauki i powtórek nigdy za wiele. Można poćwiczyć, wymienić się opiniami z innymi specjalistami itd. …
Wspominam jednak to jedno szkolenie tak bardzo często, ponieważ poznałam tam pewnego sympatycznego człowieka (jeśli to czyta – pozdrawiam i proszę nie mieć do mnie żalu o to, co napiszę). Otóż pan się przedstawił i zapytał, czy jestem optometrystą, czy okulistą, czy kimś innym. Odpowiedziałam, że optometrystą no i zapytałam o to samo.
Na co pan odpowiedział… że pracował kiedyś na poczcie i pewnego dnia stwierdził, że on w sumie lubi fizykę i optykę też lubi… i poszedł na kurs i teraz próbuje sobie badać. No i właśnie chce się nauczyć doboru soczewek kontaktowych.
No i się uczył.
I pewnie gdzieś dobiera.

Sprawa wygląda tak – zawód optometrysty jest JESZCZE zawodem nieuregulowanym, a to znaczy, że taki pan X może właśnie przyjść z poczty i stwierdzić „Robię kurs i od jutra badam”.
Problem polega na tym, że często takie osoby nazywają siebie optometrystami i używają nazwy tego zawodu na pieczątkach, wizytówkach i szyldach przy salonach optycznych.
Nie ma sensu tłumaczyć rozlegle po co – wiadomo – dla przyciągnięcia klienta. Przecież nie wystarczy mieć salonu optycznego. Trzeba jeszcze mieć osobę do badania. Nie ma specjalisty? Nie szkodzi. Dwa tygodnie kursu i będzie. I będzie badał. Więcej pacjentów = więcej klientów = więcej pieniędzy.
Przepraszam, ale taka prawda.

A niestety świadomość klientów – pacjentów jest w tym zakresie bardzo mała. Bo jak ktoś przychodzi na badanie wzroku to z reguły zakłada, że skoro ktoś się za to badanie zabiera, to musi przecież wiedzieć, co robi.
No i klops. W tym rzecz, że nie każdy wie.

Bo pieniądze zarabia się miło, bo człowiekowi zawsze można „wkręcić” jakieś wytłumaczenie na źle dobrane okulary i o ile taki człowiek nie uprze się i nie zacznie drążyć tematu, to w najgorszym przypadku po prostu więcej do tego salonu nie wróci i pójdzie gdzie indziej.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy jednak zaufa i wraca.
Wspominałam Wam o tej pani optyk z mojego rodzinnego Świnoujścia, która sobie „przy okazji” w salonie dobiera korekcję pomiędzy wydawaniem okularów. Jeśli nie czytaliście, możecie zobaczyć jak wygląda takie badanie u niej TUTAJ.

Niewłaściwie dobrana korekcja okularowa może powodować problemy z widzeniem obuocznym (brzmi to niewinnie, ale jak napiszę, że może spowodować zeza, to może już zabrzmi trochę poważniej?), poza tym bóle i zawroty głowy, bóle oczu, a nawet częste zapalenia spojówek, zmęczenie zarówno oczu jak i ogólne, problemy z koncentracją itp.

I teraz przejdźmy do tematu tego mojego spontanicznego tekstu.
Soczewki kontaktowe.
Pisałam ostatnio o zaletach, wadach, wskazaniach, o tym co powiedzieć specjaliście podczas wywiadu przed dopasowaniem soczewek.
Używałam określenia „specjalista”.

I teraz pora napisać kim jest ten SPECJALISTA.
Poproszę o fanfary.

Drodzy Państwo, pod pojęciem SPECJALISTA, kryje się ZAWSZE

OPTOMETRYSTA lub OKULISTA.

Nikt poza tym.

Nawet, jeśli teraz obrazi się na mnie setka osób, nie mogę o tym nie napisać.

I podam Wam taki przykład.

Firmy zajmujące się dystrybucją laserów używanych do wykonywania laserowej korekcji wzroku, organizują (w ośrodkach do których dostarczają sprzęt i serwisują go) tak zwane wetlaby.
Miałam przyjemność uczestniczyć w takim szkoleniu.

I teraz załóżmy, czysto hipotetycznie, że taki szkoleniowiec przyjechałby na tydzień uczyć wykonywania zabiegu chirurgii refrakcyjnej i przez kilka dni, na specjalnie do tego przygotowanych oczkach (nie wdawajmy się w szczegóły, bo na pewno nie każdy chce wiedzieć jak takie oczko wygląda i skąd się je bierze) i ja bym się pouczyła robić płatek na rogówce, a potem ją laserować.
Czy po tym tygodniu lub nawet dwóch jakby się uprzeć, stałabym się specjalistą w tej dziedzinie i mogłabym robić zabiegi laserowej korekcji wzroku????
NO NIE!
Nie mogłabym.
Mimo, że „teoretycznie” nie jest to przecież „aż tak bardzo skomplikowane”.

Powiecie, no jak to nie jest skomplikowane?

Bo przecież dobór okularów przy chirurgii refrakcyjnej to pestka i jak ja w ogóle mogę porównywać.
Tak Wam się wydaje?

A jeśli przyjdzie do Was osoba, która ma takie problemy z widzeniem obuocznym, że niewłaściwie dobrana korekcja spowoduje wyłączenie jednego oka, to wtedy nadal będzie to pestka?

A co z soczewkami?
Ile jest powikłań po soczewkach kontaktowych?

Osoba, która dobiera soczewki kontaktowe MUSI!!! mieć wiedzę nie tylko z zakresu wad wzroku.
To nie jest zabawa, która polega na zmierzeniu krzywizny oka, dopasowaniu, która z próbnych soczewek będzie się odpowiednio poruszała na oku, bo na upartego tego faktycznie da radę się nauczyć na jakimś weekendowym kursie. A co z oceną przedniego odcinka oka w przypadku istniejących przeciwskazań do stosowania soczewek… co z KONTROLAMI???

STUDIA moi Drodzy są po to, żeby mieć ugruntowaną wiedzę.
Dlatego nie trwają weekend, czy dwa.

Kontrole, na które regularnie musi się stawiać użytkownik soczewek kontaktowych, muszą być przeprowadzone przez osobę, która ma pojęcie o tym, co może zobaczyć w lampie szczelinowej – w biomikroskopie (w tym urządzeniu, w którym opieracie czoło i brodę i świeci Wam po oczach ostre światło).

Ja się trochę irytuję, wiem. Ale okazuje się, że takich szkoleń jest coraz więcej wszędzie i dostępne są dla wszystkich. I nie rozumiem dlaczego robimy to sobie nawzajem? Z oszczędności? Z potrzeby konkurencji? To liczy się ilość, czy jakość?

Przytoczę Wam jeszcze historię pewnego chłopaka, który pojawił się w salonie u mojej koleżanki w poszukiwaniu pracy na stanowisku optometrysty.
Bo takie ogłoszenie było, że salon szuka optometrysty.
Przyszedł chłopak i mówi, że jest po kursie, że nie robił studiów, bo po co, skoro szkoda czasu, a on umie badać. A kiedy mu po raz pierwszy odmówiono powiedział, że zgodzi się na dużo mniejsze wynagrodzenie niż „prawdziwy optometrysta”.

Drodzy Pacjenci. Proszę.
Weryfikujcie wykształcenie osób Was badających.
Mówię poważnie.
Może nie wszyscy zgadzali się z wprowadzeniem Numeru Optometrysty, ale jest to wewnętrzna regulacja, która ułatwia weryfikację specjalisty – optometrysty. Jeśli posiada taki numer – na pewno ukończył odpowiednie studia.

SOCZEWKI KONTAKTOWE mogą być dobierane WYŁĄCZNIE przez OPTOMETRYSTĘ lub OKULISTĘ.

Soczewki kontaktowe – co warto wiedzieć? Część 2

Soczewki kontaktowe – co warto wiedzieć? Część 2

części pierwszej pisałam o tym, że nie wolno dobierać sobie soczewek kontaktowych na własną rękę oraz o tym, jakie informacje powinniśmy przekazać  specjaliście podczas wywiadu przed badaniem.
Tak naprawdę zaczęłam trochę od tyłu, ponieważ zanim w ogóle trafisz na badanie z doborem soczewek kontaktowych, powinieneś przecież znać ich wady i zalety.
Inaczej w ogóle nie zjawisz się w gabinecie, prawda?

Zacznijmy więc od przyjemności – czyli od ZALET soczewek kontaktowych.

Jeden z głównych argumentów to na pewno komfort. Nie każdy lubi, kiedy o nos i o uszy opierają mu się okulary. Dobrze dopasowanych soczewek kontaktowych praktycznie nie widać i nie czuć.
Nie trzeba się zastanawiać, czy kolor oprawy pasuje do naszego stroju w danym dniu.
Nie ma problemu pod tytułem „Gdzie to ja położyłem/położyłam okulary??”.
Nie ma także sytuacji takich jak alergia na materiał, z którego wykonana jest oprawa.
Czy jednak tylko komfort ma znacznie?
Nie.
Również pole widzenia jest większe w soczewkach niż w okularach. Nic nam go nie ogranicza, nie widzimy oprawy okularowej „kątem oka”. Przy patrzeniu w różnych kierunkach nie pojawiają się zniekształcenia obrazu – co często ma miejsce w soczewkach okularowych, jeśli nie wybieramy zaawansowanych konstrukcji.

Jeśli mamy dużą różnowzroczność – czyli wielkość wady w jednym i w drugim oku znacząco się różni, soczewki kontaktowe są zdecydowanie bardziej komfortowe i nie powodują wrażenia pomniejszania lub powiększania oczu (w tym przypadku niesymetrycznego).

Soczewki okularowe wymagają uszlachetnień dodatkowymi powłokami, na przykład antyrefleksem, który niweluje odbicia od ich powierzchni – w soczewkach kontaktowych nie trzeba się o to martwić.
To samo dotyczy problemów związanych z pogodą – chyba każdy okularnik wie, co to znaczy wejść zimą do ciepłego pomieszczenia lub zapomnieć parasola w deszczowy dzień.
Zaawansowane konstrukcje soczewek okularowych pozwalają już na pozbycie się wyżej wymienionych komplikacji, natomiast w soczewkach kontaktowych nie trzeba się nimi w ogóle przejmować.

To, że używanie okularów podczas uprawiania sportów jest bardzo niewygodne, a często wręcz niemożliwe, jest dosyć oczywiste. Mniej oczywiste jest jednak to, że nie w każdym zawodzie można nosić okulary i wtedy jedynym rozwiązaniem stają się soczewki kontaktowe (chyba, że dany zawód w ogóle nie dopuszcza możliwości występowania wady wzroku).

Poza tym soczewki kontaktowe zapewniają poprawę ostrości widzenia w sytuacji, kiedy występuje nieregularność rogówki, na przykład przy stożku rogówki lub po urazie, przeszczepie, czy chirurgii refrakcyjnej. Znajdują także zastosowanie terapeutyczne i kosmetyczne.
soczewka kontaktowa
A wady? Czy soczewki mają wady?
Mają. Zwłaszcza jeśli użytkownik je ma. I mówię to całkiem poważnie.
Im więcej wad ma użytkownik, tym więcej wad będą miały soczewki. W niektórych przypadkach byłabym skłonna powiedzieć, że ktoś kto ma dużo wad w ogóle nie powinien ich nosić.
Dlaczego?

Dlatego, że jeśli ktoś jest leniwy, niesystematyczny, ignorujący zalecenia, to nawet najlepsze soczewki kontaktowe najwyższej klasy w pewnym momencie zaczną sprawiać problemy.

Trzeba wziąć pod uwagę, że w przypadku pierwszej aplikacji soczewek kontaktowych potrzebny jest czas na dopasowanie i adaptację. Pacjent musi mieć umiejętność manipulowania soczewkami – zakładania, zdejmowania, odpowiedniego dbania o nie…
Tego wszystkiego powinien nauczyć się w gabinecie – od swojego specjalisty.

Bardzo ważna uwaga – czas noszenia soczewek jest ograniczony!
(I na pewno krótszy niż czas noszenia jednej pary okularów)
Jakość soczewek pogarsza się wraz z czasem ich użytkowania oraz ich wiekiem.

Soczewki wymagają pielęgnacji, staranności i systematyczności.
ALE…
Mogą być jednak idealnym rozwiązaniem w przypadku występującej różnowzroczności, czy wysokiej krótkowzroczności, a także afakii.
Mogą pełnić funkcję:
– kosmetyczną – na przykład w przypadku bliznowaceń po urazach,
– opatrunkową po różnego rodzaju zabiegach chirurgicznych,
– a także terapeutyczną.

Dzisiejsze materiały, z których produkowane są soczewki kontaktowe oraz ich konstrukcja i jakość są na tak wysokim poziomie, że pacjent stosujący się do zaleceń specjalisty nie powinien odczuwać żadnego dyskomfortu. Należy jednak BEZWZGLĘDNIE pamiętać o przestrzeganiu zasad higieny i użytkowania i mieć na uwadze, że w dalszym ciągu jest to CIAŁO OBCE, które nakłada się bezpośrednio na bardzo delikatną i wrażliwą powierzchnię oka.

W części trzeciej przedstawię Wam schematycznie procedurę doboru soczewek kontaktowych. Jak powinno wyglądać prawidłowe badanie oraz wizyty kontrolne.

Halloweenowy koszmar – kolorowe soczewki kontaktowe

Halloweenowy koszmar – kolorowe soczewki kontaktowe

Nie ma drugiego takiego “święta” w roku.
Osobiście kompletnie nie rozumiem fenomenu przebierania się za wampiry i zakrwawione zombie.
Nie mnie jednak oceniać co kto lubi, więc powiedzmy to otwarcie – ten tekst nie powstał po to, aby krytykować przebieranki.
Jeśli chcecie, żeby Wasza twarz podczas imprezy Halloweenowej wyglądała na przykład jak po spotkaniu z kombajnem i zrobicie sobie super trójwymiarowy make up – nie ma problemu.
ALE…
Ostrzegam, że nieodpowiedzialne stosowanie kolorowych soczewek kontaktowych może spowodować, że kombajn przejedzie Wam nie tylko po twarzy, ale i po oczach.

Tego Wam nie życzę i na to się nie zgadzam, więc bardzo Was proszę przeczytajcie ten tekst i nie zachowujcie się lekkomyślnie.

halloween-193531_1280
Może się wydawać, że skoro kolorowe soczewki kontaktowe są tak łatwo dostępne, nie mogą przecież być niebezpieczne. Weszłam właśnie z ciekawości na Ceneo – ceny przystępne, jedno kliknięcie i bach. Kurier przywiezie nam świecące w ciemności „oczy” ze źrenicą o kształcie jak u jaszczurki.

OCZY SĄ NAPRAWDĘ BARDZO DELIKATNE

Aż trudno mi pojąć, że są osoby, którym trudno w to uwierzyć.
Stań przed lustrem – popatrz sam/a sobie w oczy. Czy wyglądają na kuloodporne? Wydaje Ci się, że możesz bez konsekwencji traktować je jak Ci się podoba i naprawdę niemożliwe, że to co piszę to prawda, bo przecież skoro w mieście może Cię na ulicy przejechać samochód to nie znaczy, że masz zupełnie nie wychodzić z domu?

Już kiedyś używałam takiego argumentu, ale mogę go użyć ponownie – zamknij oczy i wyobraź sobie, że ta ciemność, którą widzisz już nigdy się nie zmieni. Żyjesz, oddychasz, mówisz, słyszysz… Ale już nigdy więcej nie zobaczysz swoich rodziców, rodzeństwa, żony / męża, psa….
Już nigdy!
Przyjemne uczucie? Nie sądzę. No, ale tak typowo Halloweenowo w sumie, nie?
Miało być przecież przerażająco.

A teraz wyobraź sobie, że jednocześnie będziesz miał świadomość, że straciłeś widzenie, bo postanowiłeś/łaś podczas imprezy Halloweenowej zaskoczyć znajomych i wyglądać jak zakrwawiony zombie, ale sam strój przecież na nikim już nie zrobiłby wrażenia.
Wrażenie… takie ważne w dzisiejszych czasach. Kto by się przejmował jakimś tam wzrokiem… oczami… przecież wrażenie! Wygląd! Trzeba mieć jakieś prioritety, nie?

Dobra, już się upokajam… do rzeczy.

eyes-1143661_1920

KOLOROWE SOCZEWKI KONTAKTOWE

NIGDY nie kupuj / nie zamawiaj soczewek kontaktowych niedopasowanych przez specjalistę.

NIE ISTNIEJE jeden uniwersalny rozmiar soczewek, który pasuje wszystkim.

NIE KUPUJ soczewek nieznanych producentów!

Podzielić się możesz czekoladą. Pożyczyć możesz książkę.
ZAPOMNIJ o takim podejściu do soczewek kontaktowych.

Jeśli zauważysz zaczerwienienie oczu, poczujesz ból, czy pieczenie i dyskomfort w trakcie użytkowania soczewek kontaktowych – natychmiast je zdejmij i umów się na kontrolną wizytę u specjalisty w celu zweryfikowania niepokojących objawów.
W Polsce mamy samowolkę.
Wszystkie soczewki – i korekcyjne, i kolorowe – bez problemu dostępne są
w internecie,
w drogeriach,
na stacjach benzynowych,
w papierniczych,
w meblowych
i w warzywniakach.

(Że wyolbrzymiam? Przepraszam, to z irytacji.)

Za granicą w wielu krajach nie ma takiego problemu. Sprzedaż internetowa takich produktów jest nielegalna i można ją zgłaszać na policję.

Po pierwsze – kształt soczewki

Może się wydawać, że poza kolorem tęczówki, nasze oczy się w ogóle od siebie nie różnią. To nieprawda.
Gdybyśmy wszyscy mieli taką samą topografię rogówki, to jaki sens miałoby jej badanie, pomiar, wykonywanie map?
Soczewki kontaktowe mają różne średnice, różne promienie krzywizny.
Nie istnieje soczewka o uniwersalnym rozmiarze, nawet jeśli to soczewka Edwarda Nożycorękiego.
To po prostu niemożliwe.

I uwierzcie mi, zdjęcie z oka soczewki, która przyssie się do jego powierzchni ze względu na nieodpowiedni kształt, naprawdę nie należy do przyjemnych czynności.
Spróbujcie odkleić od ściany dobrze zassany przylepiec. A teraz wyobraźcie sobie, że przylepiec to soczewka a ściana to oko. Znowu wyolbrzymiam, bo wiadomo, że nie o takie siły chodzi, ale chciałabym jak najbardziej obrazowo.

Rogówka potrzebuje tlenu, tak samo jak Wy.
Wyobraźcie sobie, że ktoś zakłada Wam na buzię i nos gruby materiał, przez który ledwo możecie oddychać. Oddychacie, ale z ogromnym trudem.
Serio, wyobraźcie to sobie. Jak długo wytrzymacie?
A czemu rogówka musi to wytrzymywać, bo Wy tak chcecie? Bo stylówa na zombie?

Rozumiem, że jak wchodzimy do sklepu/wypożyczalni z przebraniami/strojami okolicznościowymi i widzimy, że na ladzie obok pani kasjerki stoją sobie pudełeczka z kolorowymi soczewkami, może się nam wydawać, że takie soczewki są bezpieczniejsze niż te korekcyjne, o które trzeba dbać, wymieniać je, czyścić itd. Itd… Przecież „to tylko na jedną noc, na kilka godzin, nic się nie stanie”.

A najgorsze, że takie soczewki kupują zwykle osoby, które na co dzień z soczewkami nie mają nic wspólnego i zasady ich bezpiecznego użytkowania to dla nich czarna magia.

Soczewka kontaktowa, JAKKOLWIEK WYGLĄDA, jest produktem medycznym. Noszenie soczewek bez konsultacji ze specjalistą może doprowadzić NAWET do utraty wzroku.

I błagam nie wierzcie w cudowne hasła umieszczane na stronach w stylu „rozmiar uniwersalny” albo „bezpieczne dla oczu” lub „nie ma potrzeby wizyty u specjalisty”.

Nawet instrukcja obsługi nie zwalnia z wizyty dotyczącej prawidłowego dopasowania. No NIE I KONIEC.

Czytam sobie zakładkę POMOC jednej z firm oferujących soczewki kolorowe online…

„Czy mogę nosić soczewki kolorowe, czy najpierw powinnam/powinienem zgłosić się do lekarza? – Oczywiście możesz nosić soczewki kolorowe. Wizyta u lekarza jest konieczna jeśli pogarsza nam się wzrok i okulista musi wtedy najpierw określić wadę wzroku, na podstawie której można dobrać soczewki z odpowiednią mocą. Większość naszych modeli to soczewki z mocą 0, więc przy ich zakupie nie ma konieczności wcześniejszej wizyty u lekarza.”
NO CUDOWNIE. GRATULUJĘ AUTOROM POMYSŁOWOŚCI. KASA PRZECIEŻ MUSI SIĘ ZGADZAĆ.

W dalszej części przeczytacie jeszcze coś takiego :

„Jak długo mogę korzystać z soczewek? – To zależy od konkretnego modelu, okres przydatności jest zawsze wskazany w opisie poszczególnego modelu. Większość naszych modeli to modele 12-sto miesięczne. Oznacza to, że jeśli będziemy dbać odpowiednio o nasze soczewki (zachowana odpowiednia higiena oraz nawilżanie) to od momentu otworzenia pojemniczków i pierwszego wyciągnięcia soczewek, będziemy mogli z nich korzystać nawet rok.”
ROK. CZUJECIE?
NIE DZIEŃ, NIE TYDZIEŃ, NIE MIESIĄC. ROK.
BEZ WIZYT U SPECJALISTY, BEZ ODPOWIEDNIEGO PRZESZKOLENIA W ZAKRESIE HIGIENY I PIELĘGNACJI. ROK. ŻYCZĘ POWODZENIA.

Jeśli już naprawdę musisz zmienić swoje spojrzenie na kocie lub świecące w ciemności, umów się do specjalisty, który pomoże w wyborze produktu i przede wszystkim sprawdzi też stan Twoich oczu oceniając, czy możesz w ogóle bezpiecznie takie soczewki założyć – nawet na kilka godzin.

CO MOŻE SIĘ STAĆ Z OCZAMI? – konkrety / i uwaga dla wrażliwych !! zdjęcia

– zapalenie rogówki
– abrazja rogówki
– owrzodzenie rogówki
– olbrzymiobrodawkowe zapalenie spojówki

A w konsekwencji
– przeszczep rogówki
– usunięcie gałki ocznej / utrata widzenia

anigif

Jeśli chcesz kupić „szalone” soczewki kontaktowe:

– umów się do specjalisty na badanie / nawet jeśli na co dzień Twoje widzenie jest dobre i nie nosisz żadnej korekcji;
– poproś o dopasowanie kształtu i rodzaju soczewki, indywidualnie do parametrów Twojego oka;
– kup soczewki z zaufanego źródła – najlepiej zamów przez salon optyczny, absolutnie nie od nieznanego producenta;
– koniecznie zastosuj się do zaleceń specjalisty dotyczących higieny i zasad użytkowania soczewek kontaktowych – nawet jeśli zamierzasz je włożyć tylko na kilka godzin.

Dlaczego badanie jest takie ważne?

Specjalista wykonuje pomiary parametrów niezbędnych dla prawidłowego dopasowania soczewek. Ocenia również, czy w ogóle jesteś dobrym kandydatem do ich noszenia. Jeśli miewasz częste infekcje, zapalenia spojówek, alergie, suche oko itp. specjalista może odradzić kupno soczewek.
Ponieważ często soczewki dekoracyjne, kolorowe są ze względu na swoją konstrukcję grubsze niż soczewki korekcyjne, dostęp tlenu do rogówki jest jeszcze mniejszy. Specjalista MUSI ocenić, czy taki typ soczewek będzie bezpieczny dla Twoich oczu.
Podczas wizyty dowiesz się również jak prawidłowo je zakładać i ściągać, żeby nie zrobić sobie krzywdy, a także jak długo możesz je zostawić na powierzchni oczu.
U jednego to będą 4 godziny, a u innego może kilka godzin dłużej lub jeszcze krócej.

Ustalmy na koniec jedną rzecz… „żeby nie było”.

NIE JESTEM przeciwnikiem kolorowych soczewek, ALE TYLKO WTEDY, kiedy są użytkowane odpowiedzialnie (a to już zależy od Ciebie).
Jeśli będziesz to miał, że się tak wyrażę – w poważaniu – staną się produktem niebezpiecznym.
One naprawdę mogą spowodować utratę widzenia. Nie bagatelizuj problemu.

DBAJ O WZROK. RÓWNIEŻ PODCZAS HALLOWEEN!

Światowy Dzień Wzroku 2016

Światowy Dzień Wzroku 2016

Światowy Dzień Wzroku (World Sight Day / WSD) obchodzony jest co roku w drugi czwartek października, aby w skali globalnej zwrócić uwagę na problemy wzrokowe na świecie.
W tym roku Światowy Dzień Wzroku obchodzimy 13 października.

sdw
Rok 2016 jest już czwartym z kolei podczas trwającej akcji WHO Global Action Plan.

Główne cele Światowego Dnia Wzroku to: 
– podnoszenie wiedzy społeczeństwa na temat upośledzenia widzenia i rosnącej skali problemu dotyczącego całkowitej utraty widzenia,
– wpływ na rządy / polityków / ministerstwa zdrowia w krajach na całym świecie, aby przyłączyły się do akcji ratowania wzroku społeczeństwa za pomocą dofinansowań, przekazywania funduszy na badania i odpowiednią opiekę medyczną (w tym operacje) oraz aby dołączyły do międzynarodowego programu zapobiegania utraty wzroku ludzi na świecie
– edukacja społeczeństwa na temat konieczności prawidłowego dbania o wzrok, zgodnie z intencją programu VISION 2020

sdw
Najważniejsze informacje dla całego społeczeństwa:
– Szacunkowo około 285 MILIONÓW ludzi na całym świecie jest słabowidzących lub całkowicie utraciło wzrok,
– 90% osób niewidomych żyje w krajach najbiedniejszych,
– wciąż – 80% problemów ze wzrokiem naprawdę można uniknąć, ponieważ są to problemy uleczalne lub można po prostu im zapobiec,
– w ciągu ostatnich 20 lat udało się znacznie zredukować liczbę osób niewidomych, ze względu na wcześniejsze niewyleczone infekcje,
– 19 MILIONÓW dzieci jest niedowidzących…,
– około 65% osób z upośledzeniem widzenia, to osoby powyżej 50 roku życia, kiedy tak naprawdę ta grupa wiekowa stanowi zaledwie 20% populacji świata.
20161012_205734

Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej IAPB,
czyli The International Agency for the Prevention of Blindness.
wsd-logo-2016

 

Jak na spowiedzi…

Jak na spowiedzi…

Są tacy “specjaliści”, którzy twierdzą, że wywiad i rozmowa z pacjentem przed rozpoczęciem badania wzroku nie ma sensu. Z reguły argumenty są dwa:
– bo pacjent nie ma czasu i chce być obsłużony jak najszybciej,
– bo wszystko i tak wyjdzie podczas badania.

yada-yada-1432923_1920
BZDURY.

Po pierwsze – pacjent nie ma czasu? Czy specjalista nie ma czasu? To dwie różne kwestie. Wydaje mi się, że odpowiednio zmotywowany i zachęcony pacjent na pewno znajdzie czas na prawidłowe i kompleksowe badanie wzroku. Czy pacjent chce być obsłużony jak najszybciej? A czy to warzywniak? Stoimy w kolejce po ziemniaki? Spieszy nam się na tramwaj?

Po drugie – wyjść to pacjent może z gabinetu. Nie wszystko “wyjdzie” podczas samego badania. Historia przebiegu chorób, urazów i innych problemów, jest naprawdę bardzo istotna przed rozpoczęciem pomiarów.

Twoje problemy są również moimi, poradzimy sobie z nimi wspólnie…
Pamiętaj – nie ma głupich pytań.

Pytaj o wszystko, masz prawo znać odpowiedzi na każde pytanie.
Oczywiście specjalista powie Ci, jaka jest diagnoza i prawdopodobnie również powie, co należy zrobić w tej sprawie. Możesz jednak zadać dodatkowe pytania:
– czy to, co się dzieje obecnie z Twoim wzrokiem, będzie miało wpływ na widzenie w przyszłości?
– czy powinieneś zwracać uwagę na jakieś konkretne objawy i zgłaszać ich pojawienie się w przyszłości?
– czy w związku z diagnozą, powinieneś zmienić jakieś nawyki w życiu?

Wydaje się banalne? Oczywiście. Ale okazuje się, że w gabinecie już takie nie jest. Mam wrażenie, że pacjenci boją się pytać. Nie rozumieją, co tak naprawdę dzieje się z ich oczami, ale nie proszą o wyjaśnienie problemu.

Nawet nie wiecie jak często w gabinecie podczas wywiadu słyszę podobne zdania:

– Kilka lat temu coś mi tam mówili, że mam jakieś problemy… chyba z zaćmą? Czy z jaskrą… Nie pamiętam. Coś mówili, że mam inne oczy niż powinienem mieć…

– A był pan/ była pani na kontroli w tej sprawie?

– Nie, bo nic się nie dzieje…

I rób co chcesz w takiej sytuacji… Stopień ignorancji tego tematu zawsze był dla mnie najbardziej fascynujący. Tylko ja później przeżywam za pacjentów.
Nie raz zdarzało mi się wracać do domu w koszmarnym nastroju, bo np. miałam pacjentkę, której kieeedyś dawno temu podejrzewali zwyrodnienie siatkówki, a ona później jeszcze urodziła dziecko i poczuła, że wzrok jej mocno „siadł”.
Myślicie, że była z tym u lekarza? A w życiu! Przyszła do mnie i podczas badania przyznała się, że już zawęziło jej się pole widzenia w jednym oku, a kiedy pokazywałam jej siatkę prostopadłych linii (nazywaną Testem Amslera), widziała zamiast niej fale, kropki i inne ciekawe rzeczy…
Ta kobieta ogólnie była bardzo ciepłą i sympatyczną osobą. Dlatego tak bardzo dobiła mnie jej sytuacja, ale do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, jak można w ten sposób podchodzić do sprawy (zwłaszcza, jeśli ma się dzieci i chciałoby się być przy nich jak najdłużej i widzieć je jak najdłużej…).

No dobrze, ale kontynuując…

Masz problem i co dalej?

Jeśli Twój problem wymaga leczenia, na pewno zostaną Ci przepisane leki. Możesz jednak zapytać również o to, kiedy to, co przepisał lekarz zacznie działać i jaka jest jego skuteczność.
Pamiętaj jednak, że poza czytaniem ulotki (jeśli w ogóle ją czytasz), lekarz może Ci powiedzieć z własnego doświadczenia, jakie ryzyko występuje podczas stosowania danego środka albo czy są jakieś produkty spożywcze, inne leki, aktywności itp. których powinieneś unikać podczas stosowania przepisanych medykamentów.
Warto spytać również o pomijanie dawki, czyli co zrobić w sytuacji, kiedy zaśpisz, zapomnisz itd.

Co dla Ciebie może zrobić specjalista?

Specjalista powinien z Tobą rozmawiać. Jeśli nie chcesz wiedzieć, co i w jaki sposób tak naprawdę bada w temacie Twojego wzroku, wystarczy, że cierpliwie przejdziesz badanie – nikt nie każe Ci znać testów do badania i rozumieć na czym polegają. Ale ponownie powtarzam – MOŻESZ chcieć to wiedzieć, dlatego PYTAJ.
Bywają osoby, które myślą, że szybkie komputerowe badanie jest najbardziej precyzyjne… Już o tym pisałam TUTAJ.
Nie podchodź w ten sposób do sprawy… Nie tędy droga. (Przeczytaj tekst, który przed chwilą podlinkowałam, a zrozumiesz dlaczego.)

Ponownie… O co możesz zapytać w gabinecie?

– Jakie testy zostaną wykonane i czy można w prosty sposób wyjaśnić, czego się spodziewać po ich wyniku?

Myślisz sobie, że nie zrozumiesz? A chcesz się “na szybko” przekonać?
Dwa krótkie przykłady:

1) Siedzisz sobie przy tym kosmicznym urządzeniu, które wygląda jak ufo, terminator, statek kosmiczny… Przyczepione jest do ramienia, z możliwością dopasowania do Twojej twarzy. Patrzysz przez to urządzenie na testy.
Po pierwsze – czy musisz znać nazwę – foropter? Nie musisz. To są po prostu duże, ciężkie okulary z ogromnymi możliwościami doboru potrzebnej Ci korekcji.
KONIEC. To nie statek kosmiczny, nie odlecisz na Księżyc.

eyeglasses-679696_1280

2) Siadasz przy kolejnym urządzeniu, które ma Ci zmierzyć ciśnienie. Wiesz dlaczego ono dmucha w oczy? Jest to nieprzyjemne, ale oka Ci nie wybije. Powietrze w tym krótkim podmuchu ma za zadanie odbić się od przedniej powierzchni Twojego oka. Pod wpływem tego podmuchu Twoja rogówka (właśnie przednia powierzchnia oka) leciutko się ugnie, a aparat zmierzy w jakim stopniu się ugięła.
Wyobraź sobie malutki okrągły balonik z wodą. Im więcej będzie w nim wody, tym trudniej będzie Ci nacisnąć na jego powierzchnię. Tak samo jest z okiem. Jeśli Ciśnienie w oku będzie wysokie, przednia powierzchnia nie ugnie się tak mocno, jak w przypadku niskiego ciśnienia. Aparat to mierzy, podaje wynik. I tyle.
Proste, prawda?

W gabinecie naprawdę nie stanie Ci się krzywda. Wszystko, co specjalista wykonuje w ramach diagnostyki jest zrozumiałe i w większości przypadków, można o tym opowiedzieć prostym językiem.

Odpowiednie przygotowanie się do badania wzroku, również jest bardzo istotne.
Zapytaj więc (najlepiej jeszcze przed wizytą, na przykład telefonicznie)
– Czy powinienem się w jakiś sposób przygotować do badania? (przykładowo, czy wskazane jest okresowe przerwanie użytkowania soczewek kontaktowych przed przyjściem do gabinetu).
Przede wszystkim ZROZUMIENIE

Zapamiętaj – jeśli nie rozumiesz, co mówi Twój specjalista, zadawaj mu pytania tak długo, aż w końcu zrozumiesz. To Twoje oczy i naprawdę musisz wiedzieć co się z nimi dzieje. Tym bardziej, że przeważnie wszystko da się wytłumaczyć lub nawet schematycznie narysować.
Poproś specjalistę, aby opisał dla Ciebie diagnozę lub instrukcje dalszego postępowania – pamięć mamy dobrą, ale krótką…

(Żaden specjalista nie powinien się tłumaczyć, że nie ma na to czasu… Jest. Znam dobrze świetnych okulistów, którzy na koniec wizyty wypisują pacjentowi kartkę A4 z wynikiem badania. Wszystko się da. Wystarczy chcieć.
Nie trzeba tego przecież pisać ręcznie.)

A NAWET, jeśli pomimo wielu prób tłumaczenia przez specjalistę różnych kwestii związanych z układem wzrokowym, NADAL nie do końca rozumiecie w czym rzecz, zapytajcie o możliwe źródła lub miejsca, z których sami będziecie mieli możliwość dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Nie ignorujcie proszę tematu. TO WASZE OCZY.

Drgające powieki i niedobory magnezu

Drgające powieki i niedobory magnezu

Przez bardzo długi okres czasu nie piłam prawdziwej kawy. Przekonałam się nawet w pewnym momencie do zbożowej. I wtedy, kiedy faktycznie nie pijałam kawy, nie zdarzało mi się drżenie powiek. Ani razu. Naprawdę.

Kilka dni temu kupiłam sobie kawę rozpuszczalną… od wczoraj chodzę poddenerwowana, bo dolna powieka lewego oka drga mi jak szalona. Chyba się ze mną zgodzicie, że jest to jedna z bardziej irytujących dolegliwości.

A co tak naprawdę może oznaczać drganie powieki? Jak sobie z tym radzić?

W wywiadzie przed badaniem wzroku, kiedy pytam, czy pacjent ma jakieś problemy z oczami, najczęściej pojawiają się dwa : zapalenia spojówek albo właśnie częste drgania powiek.

Drganie powieki to nic innego jak mikro skurcze mięśni, odpowiedzialnych za prawidłową pracę powiek. Ich przyczyną jest najczęściej po prostu niedobór magnezu, ale powodować je może również stres i zmęczenie, suchość oczu oraz alergie.

Niedobór magnezu

coffee-1030971_1920
Kofeina i alkohol wypłukują magnez z organizmu.

Jeśli pijemy dużo kawy, najlepiej byłoby ją trochę ograniczyć (o alkoholu nie wspomnę). Magnez bierze udział w przewodnictwie nerwowym i kurczliwości mięśni. Jest to kation wewnątrzkomórkowy odgrywający bardzo istotną rolę w organizmie.

Stres

Nie jest to tekst o tym „jak się zrelaksować”, ale jeśli masz tendencje do drgających powiek i zdajesz sobie sprawę z tego, że w ostatnim czasie, albo systematycznie, jesteś narażony na sytuacje stresowe, postaraj się odpuścić trochę samemu sobie.

Dobrym rozwiązaniem może się okazać joga, spacery, spotkania ze znajomymi… zresztą sam wiesz najlepiej, co cię relaksuje.

Zmęczenie – nie wymaga dłuższego komentarza. Postaraj się odespać. Jeśli nie przesypiasz odpowiedniej ilości godzin w nocy, spróbuj kilkunastominutowych drzemek w ciągu dnia (pamiętaj o ściąganiu soczewek kontaktowych).

Zmęczenie wzroku – wymaga komentarza. Jeśli masz nieskorygowaną lub błędnie skorygowaną wadę wzroku, jeśli powinieneś nosić okulary do czytania, a nadal nie możesz się pogodzić z faktem, że to już najwyższa pora na korekcję do bliży (jest to kwestia naturalna i biologiczna i niestety nic na to nie poradzisz), oczy męczą się dużo bardziej. To również może powodować drganie powiek.

human-eye-995168_1280
Wracając do niedoboru magnezu

Nie bagatelizuj problemu. Pierwszym objawem może być drżenie powieki, ale duże niedobory mogą doprowadzić do zawrotów głowy, bezsenności, pobudliwości mięśniowej, a nawet do depresji.
Trudno jest przedawkować magnez. Nie powinno się go jednak spożywać w zbyt dużej ilości, jeśli występują problemy z nerkami, ponieważ nadmiar magnezu może nasilić wydalanie wapnia z organizmu.

I skąd ten magnez?

Przypuszczalnie pierwsze, co przychodzi ci na myśl to czekolada, ale nie biorę odpowiedzialności za zjadanie kilku jej tabliczek pod pretekstem spożywania magnezu, żeby powieka nie drgała. Tak naprawdę nie sama czekolada, a kakao ma największą ilość magnezu, więc lepiej wypić prawdziwe kakao, przyrządzone w ulubiony sposób, niż wcinać nieskończoną ilość czekolady (chyba, że to będzie taka prawdziwa „wysokoprocentowa”).

Poza tym kasza gryczana, orzechy, ciemne pieczywo… w mniejszych ilościach w warzywach i owocach.

Drganie powieki może trwać chwilę, ale może dzień, dwa, kilka dni… Nie jest to przyjemny objaw, ale pamiętaj – organizm wysyła ci sygnał. Ogranicz spożywanie kawy, alkoholu, zredukuj stres, wyśpij się i wypij smaczne kakao, czytając ulubioną książkę. – Perspektywa idealna na jesienne wieczory.
hot-chocolate-1058197_1920