utworzone przez Justyna Nater | wrz 4, 2017 | Artykuły
Dbaj o wzrok zostało Partnerem kampanii edukacyjnej „Zadbaj o wzrok i słuch” wydawnictwa Medical Media Solutions.
W ramach akcji ukazała się publikacja dotycząca dwóch najważniejszych zmysłów człowieka.

Publikację otwiera wywiad z prof. dr hab. n. med. Iwoną Grabską-Liberek, Prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego na temat najważniejszych wyzwań w okulistyce m.in. o najczęstszych problemach zdrowotnych pacjentów oraz o tym jak współczesny tryb życia wpływa na nasz wzrok.
Zaćma to nie wyrok
Jednym z ważniejszych wyzwań w Polsce jest zaćma, która według szacunków dotyka od 800 tys. do ponad 1 mln 600 tys. Polaków. Mimo, że schorzenie to występuje u bardzo licznej grupy pacjentów, nasza świadomość na temat zagrożeń, jakie za sobą niesie jest niewielka. Tymczasem odpowiednio wczesne wykrycie choroby i szybka interwencja okulistyczna, dzięki zastosowaniu nowoczesnych soczewek wewnątrzgałkowych, sprawiają, że zaćma nie musi oznaczać wyroku dla naszego wzroku. Więcej informacji o tym czym jest zaćma i jak się ją leczy znajdziecie w edukacyjnych artykułach prof. nadzw. dr. n. med. Andrzeja Grabowskiego, Prezesa Fundacji Wspierania Okulistyki „Okulistyka 21” oraz dr. n. med. Jarosława Marka z Ośrodka Okulistyki Klinicznej „Spektrum” we Wrocławiu.
Dbajmy o nasz wzrok
Oprócz zaćmy wśród szczególnie istotnych chorób okulistycznych z jakimi mierzą się Polacy jest jeszcze jaskra, zwyrodnienie plamki żółtej związanej z wiekiem oraz cukrzycowy obrzęk plamki żółtej. O tym, dlaczego wczesne diagnozowanie i leczenie jest tak istotne opowiada Małgorzata Pacholec, Prezes Stowarzyszenia Retina AMD Polska. Niestety bardzo często zapominamy o tym, jak ważny jest nasz wzrok i zupełnie o niego dbamy. Dlatego w tej części dodatku edukacyjnego znajdziecie również kilka porad ode mnie, dzięki którym możemy skutecznie chronić nasze oczy. Dowiecie się również, jak wybrać właściwy salon optyczny z artykułu Pana Marka Jakubowicza, wiceprezesa Krajowej Izby Rzemieślniczo Optycznej oraz kim jest optometrysta z tekstu mojej bardzo dobrej koleżanki Moniki Niklas, pracującej ze mną w grupie redakcyjnej Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki.
Dbajmy o nasz słuch
Słuch jest jednym z najważniejszych zmysłów, który pozwala nam na komunikację ze światem. W grupie wiekowej powyżej 70 r. ż. prawie trzy czwarte osób ma problemy z niedosłuchem. O tym, dlaczego warto, abyśmy zadbali o własnych dziadków opowiada Agnieszka Sztyler-Turovsky. Musimy pamiętać, że głęboki niedosłuch nie tylko utrudnia, ale w wielu przypadkach wręcz uniemożliwia normalne życie. Przyczyny i stopień zaawansowania wad słuchu mogą być różne. W części przypadków wystarczającą pomocą jest aparat słuchowy, który po prostu wzmacnia dźwięki docierające do ucha. Jednak przy poważniejszych ubytkach słuchu albo przy całkowitej głuchocie niezastąpionym rozwiązaniem jest implant słuchowy. Warto zaznaczyć, że jak dotąd – to jedyna proteza ludzkiego zmysłu. Z implantów korzystają setki tysięcy osób na całym świecie, w tym również pacjenci w Polsce – od małych dzieci po seniorów. Dzięki nim mogą normalnie funkcjonować, tak jak Pan Waldemar Wietrzyński, który opowiada nam, jak implant zmienił jego życie.
Dzięki zaproszonym ekspertom kampania ma wspierać, edukować oraz zachęcić do dyskusji na temat profilaktyki, diagnostyki oraz nowoczesnych metod leczenia. Publikacja ukazała się 4 września 2017 r. wraz z gazetą „Naszemiasto.pl”.
Zapraszam Was do lektury. Wszystkie artykuły dostępne są w wersji online na www.dbajozdrowie.info
Można również pobrać wersję pdf ze strony.
utworzone przez Justyna Nater | wrz 1, 2017 | Artykuły
Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy w życiu nie spędziłam tyle czasu na przeglądaniu i analizowaniu komentarzy na forach internetowych. Zebrałam też opinie kilku koleżanek, przeczytałam składy wielu preparatów. Odżywki do rzęs to w naszej branży odrobinę temat tabu. Nie każdy chce zająć konkretne stanowisko w ich sprawie, bo ich skład i bezpieczeństwo wydają się być kontrowersyjne.
Postanowiłam więc napisać Wam jak najwięcej. Znajdziecie w tym tekście takie informacje, które są według mnie potrzebne do tego, aby dokładnie ‘rozpracować temat’. Jestem bardzo ciekawa Waszej reakcji na to, co napiszę na koniec. Ale przeczytajcie naprawdę cały tekst, nie przewijajcie od razu do wniosków – będzie mi miło, jeśli przebrniecie przez zebrane tu informacje.
Tak…, na koniec powiem Wam, co o tym myślę. Postaram się odpowiedzieć na nurtujące nas pytanie, „Czy odżywki do rzęs są bezpieczne?”.
Bo jak się czyta w Internecie takie opinie:
„Ja ostatnio pytałam w aptece i pani poleciła mi xxxx. I powiedziała coś o jakimś koszmarnie drogim produkcie do rzęs (nie zarejestrowałam nazwy, bo nie grozi mi, żeby mnie było na niego stać), który powoduje raka gałki ocznej.”
…to strach się bać!
Co to za „magia”, która wpływa na wzrost rzęs?
Odżywki różnią się od siebie nie tylko ceną, ale i składem. W tym składzie znajdują się często ekstrakty, witaminy, oleje roślinne, ale również substancje syntetyczne, konserwanty i rozpuszczalniki. Oczywiście produkty, które zawierają składniki naturalnego pochodzenia są tańsze. Kobiecą cechą jest jednak niecierpliwość, a na efekt działania kosmetyków z naturalnymi składnikami trzeba trochę poczekać.
Efekt musi być widoczny JUŻ, najlepiej za godzinę. Za miesiąc to już taki naprawdę maksymalny okres czasu. Tak już mamy.
Jeśli nie składniki naturalne, to co?

Ta „magia” to Bimatoprost – syntetyczny prostamid, o działaniu podobnym do prostaglandyn
(więcej o „czarnej magii” już za chwilę)
Bimatoprost… Zatwierdzony przez FDA w 2001 roku w celu leczenia jaskry i stosowany początkowo w leku o nazwie Lumigan. Ze względu na to, że efektem ubocznym jego stosowania był widoczny wzrost i zagęszczenie rzęs, w 2008 roku FDA zatwierdziło go również do stosowania w kosmetologii. Stał się wtedy kluczowym składnikiem preparatu o nazwie Latisse. [Przy czym Latisse zawiera 0,03% bimatoprostu i wydawany jest na wyraźne polecenie lekarza oraz na receptę, a jego ulotka zawiera wszystkie informacje, dotyczące użycia w jego składzie Bimatoprostu na jaskrę. Latisse w ulotce ma również zawartą informację o obecności „benzalkonium chloride”, który może zostać zaabsorbowany przez miękkie soczewki kontaktowe, dlatego przed aplikacją należy je zdjąć, a następnie można je założyć 15 minut po aplikacji.]
Na kilku polskich stronach znalazłam informację o tym, że Latisse wydawany jest bez recepty… a na stronie samego Latisse możemy przeczytać:
WHY DO I HAVE TO GET A PRESCRIPTION AND SEE A DOCTOR TO USE LATISSE®?
Dr. Amir Moradi, Plastic Surgeon: LATISSE® is a prescription medication to grow the eyelashes longer, fuller and darker, indicated for people with inadequate or not enough lashes. LATISSE® needs to be prescribed by a doctor to assure the proper treatment and use.
[Co ciakawe to RevitaLash w roku 2006 wprowadził na rynek pierwszą odżywkę tego typu, a jak wcześniej wspomniałam, FDA zatwierdziło stosowanie Bimatoprostu w Latisse w roku 2008. To znaczy, że najpierw RevitaLash wprowadził swój produkt zawierający pochodną składnika, a dopiero później wprowadzono Latisse zawierający Bimatoprost.]
Ale na polskim rynku jest obecnie znacznie więcej odżywek na porost rzęs… Przeanalizujmy zatem skład najpopularniejszych z nich…
Przykładowe odżywki do rzęs oraz ich skład (po numerku możecie nieco niżej przeczytać opisy składników)
Long4Lashes :
Aqua, Pentylene Glycol11, Pentaerythrityl Tetraisostearate18, Bimatoprost, Hydrolyzed Hyaluronate20, Pantenol17, Allantoin16, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer6, Disodium Phosphate9, Triethanolamine24, Methylparaben14, Alcohol
L’biotica Active Lash :
Aqua, Pentylene Glycol11, Hydroxyethylcellulose22, Bimatoprost, Panthenol17, Hydrolyzed Keratin21, Allantoin16
REVIVE LASHES Eyelash Enhancing Serum® :
Aqua, Glycerin1, Panthenol17, Biotinoyl Tripeptide-126, Biosaccharide Gum-134, Bimatoprost , Hydrolyzed Cucurbita Pepo Seedcake35, Propylene Glycol12, Euphrasia Officinalis Extract36, Xanthan Gum37, Imidazolidinyl Urea38, Methylparaben14, Disodium EDTA8, Disodium Phosphate9, Citric Acid39, Alcohol Denat
Biotebal rzęsy XXL :
Aqua, Glycerin1, Disodium Phosphate9, Panthenol17, Biosaccharide Gum-134, Biotinoyl Tripeptide-126, Biotin31, Bimatoprost, Euphrasia Officinalis Extract36, Hydrolyzed Cucurbita Pepo Seedcake35, Propylene Glycol12, Xanthan Gum37, Imidazolidinyl Urea38, Methylparaben14, Disodium EDTA8, Citric Acid39, Alcohol Denat.
Jak na pewno zauważyliście (trochę Wam pomogłam), wszystkie powyższe preparaty zawierają Bimatoprost. A co, jeśli w składzie nie użyto tej nazwy? Czy to znaczy, że odżywka posiada jakąś inną „magię”?
Nie, tylko zapewne w składzie znajdziecie np. Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, a to pochodna bardziej popularnego z nazwy Bimatoprostu.
Wymieńmy zatem inne przykładowe popularne odżywki, zawierające analogi prostaglandyn.
RevitaLash – „Receptura stworzona przez Zespół doktora Michaela Brinkenhoffa wykorzystuje molekuły chronione patentem technologii BioPeptin Complex®.”:
Aqua, Serenia Serrulata Fruit extract29, Panax Ginseng Root Extract28, Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, Biotin31, Camelia Oleifera Leaf Extraxt7, Swerita Japonica Extract30, Biotinyl Tripeptide-126, Octapeptide-225, Calendula Officinalis Flower Extract27, Triticum Vulgare (Wheat) Protein32, Phenoxyethanol15, Chlorphenesin33, Glycerin1, Cellulose Gum23, Butylene Glycol13, Pentylene Glycol11, Phosphoric Acid43, Disodium Phosphate9.
LashVolution :
Aqua, Glycerin1, Myristoyl Pentapeptide-172, Propanediol3, Chamomilla Recutita Flower Extract4, Urtica Diocia (Nettle) Extract5, Acrylates/C 10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer6, Camellia Sinesis Extract7, Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, Disodium EDTA8, Ethylhexylglycerin40, Niacinamide10, Phenoxyethanol15, Propylene Glycol12, Sodium hydroxide19.
No dobrze, to jeszcze jedna…
Nanolash :
Aqua, Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide, Euphrasia Officinalis Extract36, Sodium Chloride41, Alcohol Denat, Benzalkonium Chloride42. Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide – kolejna pochodna, kolejny analog prostaglandyn…
Wniosek jest zatem taki – nieważne, jeśli w składzie nie znajdziesz Bimatoprostu. Szukaj dalej.
Analogi prostaglandyn ukrywają się pod nazwami:
(wymienionymi już)
Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide
oraz
Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide,
a także
Isopropyl Cloprostenate,
17-Phenyl Trinor Prostaglandin E2 Serinol Amide,
Methylamido Dihydro Noralfaprostal.
Jakie jeszcze składniki zawierają odżywki do rzęs?
(Jeśli kogoś nie interesuje ta część, są tu 43 składniki… możecie przewinąć dalej… chociaż poniższe informacje mogą Was zaciekawić.)
- Glycerin – gliceryna, działa zmiękczająco i nawilżająco, utrzymuje wilgoć, ułatwia innym substancjom przenikanie w głąb skóry. Zapobiega wysychaniu i krystalizacji kosmetyków, powstrzymuje parowanie wody.
- Myristoyl Pentapeptide-17 – polipeptyd stosowany w kosmetykach do włosów, stymulujący ich wzrost.
- Propanediol – glikol roślinny, który nadaje się do rozpuszczania kwasów oraz ekstraktów roślinnych i jest doskonałym nośnikiem substancji aktywnych . Jest alternatywą dla glikoli, ma właściwości nawilżające, może być idealną bazą dla domowych toników i peelingów na bazie kwasów.
- Chamomilla Recutita Flower Extract – ekstrakt otrzymywany z kwiatów Rumianku Pospolitego (Chamomilla Recutita), zwalcza wolne rodniki, ma działanie przeciwzapalne, kojące, regenerujące i odżywcze, niestety często również wywołuje reakcje alergiczne.
- Urtica Diocia (Nettle) Extract – ekstrakt z pokrzywy, bogaty między innymi w magnez, żelazo, wapń, potas, witaminy C, A, K, B2, pokrzywa ma właściwości bakteriobójcze, dlatego znalazła zastosowanie w leczeniu schorzeń skórnych. Obecna jest w wielu preparatach kosmetycznych. Polecana przy łojotoku, łupieżu, chorobach skóry w celu regeneracji naskórka.
- Acrylates/C 10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer – substancja nadająca konsystencję kosmetyku, zagęstnik, stabilizator emulsji, stosowana często w preparatach do stylizacji włosów, utrzymuje ich nawilżenie i nadaje połysk.
- Camellia Sinesis Extract / Camelia Oleifera Leaf Extract – wyciąg z liści zielonej herbaty. Antyoksydant, zwalczający wolne rodniki, które przyczyniają się do niszczenia i starzenia się skóry. Wpływa na prawidłowe gojenie skóry, ma również działanie przeciwzapalne. Zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia skóry.
- Disodium EDTA – odpowiada za trwałość kosmetyku, zmiękcza twardość wody, oczyszcza włosy z osadu minerałów znajdujących się w wodzie kranowej, dzięki czemu włosy nie są matowe i szorstkie.
- Disodium Phosphate – reguluje pH kosmetyku i jest jego stabilizatorem, niweluje niepożądane zapachy w kosmetyku, zmiękcza wodę. (A oprócz tego – jako ciekawostka – wykorzystywany jest na przykład jako nawóz sztuczny, do impregnacji tkanin, drewna i papieru, do produkcji proszków do pieczenia, w przemyśle spożywczym występuje jako regulator kwasowości (E339), może być składnikiem niektórych środków przeczyszczających.
- Niacinamide – niacyna/wit.B3, Utrzymuje skórę w dobrej kondycji, reguluje jej złuszczanie, wpływa na gospodarkę wodną skóry oraz neutralizuje szkodliwe promieniowanie UV. Pomocny w walce z trądzikiem, stanami zapalnymi skóry. W kosmetyce najczęściej stosuje się ją odżywienia włosów, przy łupieżu i w preparatach na przebarwienia skóry. Zwiększa ilość ceramidu I, wolnych kwasów w skórze, stymuluje mikrokrążenie w skórze właściwej, hamuje powstawanie zmarszczek. Zmniejsza zaczerwienienia skóry. Hamowanie nierównomiernej pigmentacji.
- Pentylene Glycol – alkohol wielowodorotlenowy, który zapobiega wysychaniu kosmetyków i ich krystalizacji, działa również nawilżająco na skórę.
- Propylene Glycol – glikol propylenowy, powoduje podrażnienia, jeśli nakłada się go na skórę zmienioną chorobowo. Ułatwia wchłanianie innych substancji kosmetyku w głąb skóry.
- Butylene Glycol – również zapobiega wysychaniu i krystalizacji kosmetyków. Wpływa na lepkość kosmetyku, na jego konsystencję i także ułatwia przenikanie substancji w głąb skóry. Nawilża skórę.
- Methylparaben – jest konserwantem zabezpieczającym przed bakteryjnym zakażeniem kosmetyków podczas codziennego użytkowania.
- Phenoxyethanol – j/w (uważany za konserwant delikatny)
- Allantoin – alantoina – heterocykliczna pochodna mocznika. Zapobiega utracie wody i działa nawilżająco, wygładzająco oraz zmiękczająco. Łagodzi podrażnienia skóry spowodowane środkami powierzchniowo-czynnymi – przyspiesza również procesy odnowy naskórka.
- Panthenol – ma działanie odżywcze, jest prekursorem witaminy B5. Zapobiega wysychaniu i krystalizacji kosmetyków. Przenika przez naskórek do skóry właściwej. Wykazuje powinowactwo do keratyny naskórka. Działa łagodząco i kojąco – przyspiesza gojenie ran i łagodzi podrażnienia. Łagodzi oparzenia słoneczne. Ma również wpływ na szybkość wzrostu i grubość włosów – to między innymi panthenol poprawia ich elastyczność i nawilżenie, a dzięki temu zmniejsza tendencję do rozdwajania końcówek.
- Pentaerythrityl Tetraisostearate – środek zmiękczający, powierzchniowo czynny
- Sodium hydroxide – regulator pH
- Hydrolyzed Hyaluronate – hydrolizowany kwas hialurowony – nawilża
- Hydrolyzed Keratin – hydrolizaty keratyn – materiał biologiczny, który zawiera głównie częściowo hydrolizowaną keratynę. Odżywia skórę i włosy, utrzymuje wilgoć, pełni funkcję antystatyczną – zapobiega elektryzowaniu się włosów. Nie wchłania się w głąb skóry, pozostaje na powierzchni naskórka. Zapobiega wysychaniu i krystalizacji kosmetyku. Wpływa na lepkość preparatu.
- Hydrofyethylcellulose – celuloza – stabilizuje i wiąże emulsję, rozpuszcza się w wodzie, zwiększa lepkość preparatu, wpływa na konsystencję produktu.
- Cellulose gum – celuloza, sól sodowa, reguluje lepkość, stabilizuje i wiąże emulsję.
- Triethanolamine – stabilizator kosmetyku, reguluje pH substancji, zmniejsza jej napięcie powierzchniowe, ułatwiając tworzenie emulsji.
- Octapeptide-2 – pobudza komórki macierzyste w mieszkach włosów, stymuluje odrost i hamuje nadmierne wypadanie włosów.
- Biotinyol Tripeptide-1 – stymuluje wzrost włosów i rzęs. Wykorzystuje się go właśnie do produkcji kosmetyków stymulujących porost włosów. Wspomaga mikrokrążenie skóry głowy, stymuluje syntezę kolagenu.
- Calendula Officinalis Flower Extract – wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego. Źródło karotenoidów, flawonoidów, związków żywicowych, goryczy, kwasu jabłkowego i innych. Posiada działanie przeciwzapalne, stosowany w oparzeniach liszajach, stłuczeniach itp. przyspiesza proces gojenia ran, ma działanie przeciwgrzybicze, chroni przed podrażnieniami, przeciwdziała nadmiernemu złuszczaniu się naskórka.
- Panax Ginseng Root Extract – ekstrakt z żeń-szenia. Ma działanie antyokdydacyjne, regenerujące i poprawiające ukrwienie skóry. Ułatwia odnowę skóry i włosów. Jest składnikiem wielu preparatów odmładzających i antycellulitowych.
- Serenia Serrulata Fruit Extract – palma sabalowa. Znajduje zastosowanie w leczeniu łysienia androgennego i w problemach z trądzikiem, czy łojotokiem. Redukuje łysienie, zmniejsza wypadanie włosów oraz reguluje wydzielanie sebum.
- Swerita Japonica Extract – swercja japońska.
- Biotyna – odżywia skórę, włosy, ma działanie przeciwłojotokowe.
- Triticum Vulgare (Wheat) Protein – proteiny pszenicy – mają działanie odżywcze.
- Chlorphenesin – konserwant – stosuje się go jako środek konserwujący, który chroni kosmetyki przed rozwojem bakterii. Co prawda wydłuża trwałość kosmetyku, ale może powodować podrażnienia.
- Biosaccharide Gum-1 – polisacharyd, substancja uzupełniająca i żelująca, ma działanie silnie nawilżające, regenerujące. Łagodzi podrażnienia i może działać antyalergicznie.
- Hydrolyzed Cucurbita Pepo Seedcake – zawiera witaminę E i mikroelementy, a proteiny, które są zawarte w pestkach dyni stymulują syntezę kolagenu, dlatego substancja ma działanie przeciwzmarszczkowe, redukujące rozstępy. Stosowana jest również w kosmetykach przeciwtrądzikowych.
- Euphrasia Officinalis Extract – ekstrakt ze świetlika lekarskiego – na pewno kojarzycie, że świetlik często znajduje zastosowanie w żelach, kremach maściach pod oczy i na powieki. Posiada właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne, kojące. Zmniejsza obrzęki i opuchliznę oraz rozjaśnia.
- Xanthan Gum – stabilizator zagęszczający konsystencję kosmetyku. Podnosi lepkosć. Wykorzystywany jest często do produkcji kosmetyków żelowych i lekkich.
- Imidazolidinyl Urea – substancja konserwująca, uniemożliwiająca rozwój mikroorganizmów w kosmetyku. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji konserwujących dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych. Przeprowadzone badania wskazują, że jest substancją bezpieczną, mającą zastosowanie w kosmetykach.
- Critic Acid – kwas cytrynowy – substancja rozpuszczalna w wodzie. Występuje naturalnie w przyrodzie, w roślinach i organizmach zwierzęcych. Ma działanie złuszczające, usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. Zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność.
- Ethylhexylglycerin – konserwant wzmacniający działanie innych konserwantów w kosmetyku. Działa delikatnie nawilżająco.
- Sodium Chloride – substancja redukująca nieprzyjemny zapach. Stosuje się ją w szamponach i żelach pod prysznic, a także w preparatach do higieny jamy ustnej. Wpływa na konsystencję kosmetyku.
- Benzalkonium Chloride – substancja antystatyczna, zapobiegająca elektryzowaniu. Ma działanie zmiękczające i wygładzające. Stosowana jest w mydłach oraz w preparatach przeciwbakteryjnych do cer tłustych i trądzikowych. Neutralizuje nieprzyjemny zapach.
- Phosphoric Acid – kwas fosforowy – ma działanie konserwujące, służy do regulacji pH kosmetyków.
[Konsultacja powyższych informacji – mgr kosmetologii i biotechnologii kosmetycznej Marta Socha]
Być może nie interesuje Was skład tych kosmetyków, ale zwróćcie uwagę, że to wszystko nakładamy przecież na brzegi powiek. Skóra powiek to nie skóra głowy, ani skóra na pośladkach. Ten fragment naszej skóry jest znacznie delikatniejszy od pozostałych jej partii.
W tym tekście jednak najważniejszy jest Bimatoprost (i jemu podobne).
Zatem… skoro odżywki do rzęs zawierają substancje stosowane w leczeniu jaskry…
To co to jest… ta jaskra?
Z jakiegoś powodu pacjenci w gabinecie często nie potrafią odróżnić zaćmy od jaskry. Kiedy pyta się ich o choroby oczu w rodzinie, przeważnie padają odpowiedzi tego typu
„Babcia miała jaskrę… albo zaćmę? Miała taki zabieg… coś jej tam wymieniali…”
Pewnie soczewkę wewnątrzgałkową – i pewnie była to jednak zaćma.
„Kilka lat temu miałam podejrzenie zaćmy… a nie… chyba jaskry… a może zaćmy?”
Zaćma może być wynikiem naturalnego procesu starzenia się soczewki wewnątrzgałkowej.
Zaćma to zmętnienie tej soczewki.

www.eyeworksgroup.com
Natomiast jeśli w naszej rodzinie występowała jaskra, to my jesteśmy już w grupie podwyższonego ryzyka jej wystąpienia. Jaskra to choroba, która nie pojawia się u każdego.
WARTO OBEJRZEĆ FILM, który pokazuje istotę badania dna oka przy diagnostyce jaskry – kliknij TUTAJ.
Jaskra jest chorobą, która może doprowadzić do uszkodzenia nerwu wzrokowego. Jak być może wiecie to mózg widzi, oczy tylko rejestrują. Jeśli nerw wzrokowy zostanie uszkodzony to uszkodzenie powoduje przerwanie połączenia pomiędzy okiem i mózgiem. Uszkodzone mogą zostać komórki siatkówki, dochodzi do ubytków w polu widzenia. Charakterystyczne dla zaawansowanej jaskry jest tak zwane widzenie lunetowe.

www.eyeassociateslancaster.com
Kto jest w grupie ryzyka? Między innymi:
– osoby u których w rodzinie występowała jaskra,
– osoby z ogólnymi problemami krążenia i ciśnienia krwi,
– osoby z wysoką krótkowzrocznością,
– osoby po 60 roku życia.
Wyróżnić możemy dwa rodzaje jaskry:
– jaskrę pierwotną,
– jaskrę wtórną.
Najczęściej występującą jest jaskra pierwotna otwartego kąta, zwana również jaskrą prostą przewlekłą. W tej wersji może ona przebiegać zarówno z wysokim jak i normalnym ciśnieniem wewnątrzgałkowym.
Niestety występuje również jaskra ostra, która wynika z nagłego zawężenia się kąta przesączania, a której atak objawia się bólem głowy, oka, a nawet nudnościami i wymiotami.
Z jaskrą to jest tak, że albo produkcja cieczy wodnistej jest prawidłowa, ale kąt przesączania jest za wąski i dlatego wzrasta ciśnienie wewnątrzgałkowe, albo mamy nadprodukcję cieczy wodnistej i pomimo odpowiednich rozmiarów kątów przesączania nie dają one rady w takiej ilości tej cieczy wodnistej odprowadzać, aby ciśnienie nie wzrastało.
Im szybciej zdiagnozuje się jaskrę, tym lepsze rokowania. Niestety jaskra nie boli, przynajmniej w początkowym stadium. Dlatego tak ważne są regularne badania wzroku. W momencie, w którym pojawiają się ubytki w polu widzenia, jest już naprawdę bardzo późno, a ubytków nie da się niestety cofnąć. Leki nie cofną zaistniałych zniszczeń komórek siatkówki i nerwu wzrokowego.
Krople na jaskrę są jednym ze sposobów postępowania w początkowym stadium choroby. Służą do kontroli wartości ciśnienia wewnątrzgałkowego i dzięki temu zapobiegają zmianom, które mogą zostać wywołane przez zbyt wysokie ciśnienie w oku. Krople odpowiedzialne są głównie za ograniczenie produkcji cieczy wodnistej oraz ułatwienie jej odpływu.
Każda osoba stosująca krople przeciwjaskrowe, jednocześnie użytkująca soczewki kontaktowe, musi wiedzieć o konieczności ich zdjęcia przed podaniem leków i możliwości ponownego ich założenia po 15 minutach od aplikacji środków farmakologicznych.
Niestety w wielu przypadkach zastosowanie kropli nie wystarczy. Wtedy lekarz kieruje pacjenta na zabieg. Na przykład na tak zwaną irydotomię laserową, która polega na wykonaniu laserem małych dziurek w tęczówce. Dziurki te są dodatkową drogą odpływu cieczy wodnistej.

www.okulistasochaczew.pl
LEKI NA JASKRĘ
Jest kilka rodzajów leków na jaskrę, ale ponieważ tekst robi się naprawdę długi, a jeszcze wiele jest do wyjaśnienia, skupmy się na tych, które wykorzystywane są w odżywkach do rzęs.
Grupa leków na jaskrę – pochodne prostaglandyn i prostamidy
Analogi prostaglandyny F2α
Leki z tej grupy usprawniają odpływ cieczy wodnistej przez przestrzeń naczyniówkowo-twardówkową, dzięki czemu obniżają ciśnienie wewnątrzgałkowe. Jednocześnie nie wpływają na produkcję cieczy wodnistej ani na krążenie krwi wewnątrz gałek ocznych. Stosowane są u pacjentów z jaskrą prostą, jako pierwsze rozwiązanie, ponieważ wykazują silne działanie. Podaje się je raz na dobę. Takimi lekami są Latanoprost i Trawoprost.
Innym analogiem prostaglandyny jest Tafluprost, który wykazuje dwunastokrotnie większe powinowactwo do receptora prostaglandynowego niż Latanoprost.
Działania niepożądane powyższych leków to między innymi: zmiany koloru tęczówki, przekrwienie spojówek wraz z podrażnieniem, uczucie suchości, ciała obcego, obrzęki rogówki, czy zaburzenia widzenia. Co jeszcze? Stopniowe wydłużanie i pogrubianie rzęs…
Syntetyczne prostamidy
BIMATOPROST
Czym jest Bimatoprost i dlaczego jest stosowany jako lek na jaskrę?
Bimatoprost jest organicznym związkiem chemicznym, spokrewnionym z prostaglandyną F2α, ale wiąże się z receptorami prostamidowymi (jest syntetycznym prostamidem, który działa podobnie jak naturalne prostaglandyny). Tak, jak poprzednie leki, usprawnia odpływ cieczy wodnistej, ale działa nieco skuteczniej niż estry prostaglandyn, dzięki czemu silnie obniża ciśnienie wewnątrzgałkowe.
Efekt uboczny działania Bimatoprostu
I tu zaczyna się nasza magia… wzrost, pogrubienie i przyciemnienie rzęs.
Ale zanim napiszę, jak to się dzieje…
Budowa i funkcja rzęs
Rzęsy górnej powieki osiągają długość od 8 do 12 milimetrów i jest ich około 150-250.
Rzęsy dolnej powieki od 6 do 8 mm w ilości około 50 do 150.
Cykl wzrostu rzęsy trwa kilka miesięcy (około 3-4) i ma trzy fazy (takie, jak inne włosy na ciele): anagen, katagen i telogen.
Anagen to faza wzrostu, katagen jest fazą przejściową, telogen fazą spoczynku.

Podczas anagenu komórki wewnątrz mieszka włosowego dzielą się tworząc łodygę włosa. W przypadku rzęs proces ten trwa około 2 do 3 tygodni. Katagen to faza, w której zachodzą zmiany morfologiczne i dochodzi do kurczenia się mieszka włosowego – również trwa to około 2-3 tygodni. W telogenie, w fazie spoczynku następuje zanik naczyń krwionośnych wokół cebulki i mieszka włosowego i dlatego też dochodzi do wypadnięcia włosa – ta ostatnia faza w przypadku rzęs trwa około 60 dni. Kiedy włos już wypadnie, mieszek nie jest uszkodzony, więc ponownie rozpoczyna się faza anagenu – wzrostu włosa i cały cykl się powtarza. Wypadanie 1-2 rzęs dziennie uznaje się jako normę.
I z tą wiedzą możemy wrócić do efektu ubocznego działania Bimatoprostu.
Substancja ta przedłuża fazę pierwszą – anagenu, czyli aktywnego wzrostu włosa. Dłuższy czas trwania tej fazy powoduje, że rzęsy rosną znacznie dłuższe. Pierwsze efekty stosowania odżywek pojawiają się po kilku tygodniach.
Moje drogie Panie, w tym momencie ważna dla Was informacja – efekt tych przedłużonych rzęs po zastosowaniu odżywki nie utrzyma się długo. Kiedy odstawicie odżywkę, Wasze rzęsy przejdą wszystkie fazy wzrostu i wypadną. Po jakimś czasie wrócą do pierwotnego wyglądu.
Oczywiście w odżywkach do rzęs nie stosuje się takiego stężenia Bimatoprostu, jak w lekach na jaskrę.
Na pewno czekacie na to, co najgorsze, czyli…
Działania niepożądane Bimatoprostu (stosowanego w kroplach)
Czy coś Wam grozi, kiedy używacie takiej odżywki do rzęs?
Wiadomo, że kosmetyk stosuje się na brzegu powieki, a nie wlewa się go do oka. W zależności od konsystencji odżywki może się ona ładnie utrzymywać i rozprowadzać po powierzchni skóry lub spływać między rzęsami do oka.
Bimatoprost stosowany w kroplach może powodować przekrwienie spojówek i świąt. Często również wywołuje powierzchniowe punktowe zapalenie rogówki i podrażnienia, a także alergiczne zapalenie spojówek, zapalenie brzegów powiek, zmiany w wielkości źrenic, pogorszenie ostrości widzenia, suchość oczu, światłowstręt… co ważne, może wywołać również zmianę pigmentacji tęczówki, zaczerwienienie powiek oraz hiperpigmentację skóry wokół oczodołu.
Co zatem z tymi kontrowersyjnymi odżywkami?
Preparat, który stał się hitem na Zachodzie – Latisse – jest sprzedawany jako lek i wydawany na receptę. Według przeprowadzonych badań, zanim zaakceptowało go FDA, jest to preparat bezpieczny dla większości osób. JEDNAK – nie zaleca się go osobom, które mają problemy z częstymi zapaleniami rogówki, spojówki, jeśli mają alergie lub częste infekcje skóry na powiekach, czy jakiekolwiek zmiany (na przykład atopowe). Nie powinny go używać kobiety w ciąży i karmiące.
Ze względu na to, że substancja aktywna, czyli Bimatoprost w odżywce Latisse zmniejsza ciśnienie wewnątrzgałkowe, pacjenci, którzy używają kropli na jaskrę powinny przed użyciem odżywki skonsultować się z lekarzem okulistą.
Widzicie różnica polega na tym, że Latisse jest lekiem i dostępność do niego jest w pewnym sensie ograniczona. Natomiast odżywki są w tej chwili prawie wszędzie i nieważne, że stężenie leku w ich składzie jest mniejsze – one nadal ten lek zawierają, a stosowane są bez jakiejkolwiek kontroli lekarskiej.
Czy to jest bezpieczne?
Zdania są mocno podzielone… 17 osób udzieliło mi osobistej opinii na temat osobistych odczuć i wrażeń. Wybaczcie, że nie przetestowałam żadnej odżywki na sobie, ale niestety wystarczą mi zdecydowanie moje atopowe problemy ze skórą na powiekach i nie zamierzam dokładać sobie problemów.
Z tych 17 osób:
– 6 było zadowolonych pięknymi, wyrośniętymi rzęsami i nie zauważyło żadnych efektów ubocznych,
– 1 osoba powiedziała, że używając jednej odżywki było super, a po drugiej dostała silnego podrażnienia skóry,
– 3 osoby powiedziały, że nie było absolutnie żadnego efektu, w tym 1 odczuła podrażnienie, a dwie pozostałe po prostu przestały aplikować,
– 7 pozostałych osób napisało, że odżywki wywołały u nich silne reakcje alergiczne, zaczerwienienie powiek, świąd, a nawet wypadnięcie rzęs spowodowane stanem zapalnym brzegów powiek.
Jaki z tego wniosek?
Biorąc pod uwagę przeprowadzone badania, czuję się w obowiązku, żeby podkreślić, że te odżywki, które są obecnie na rynku są przebadane i uznane za bezpieczne przez dermatologów i okulistów… ALE – wiecie jak to jest z kosmetykami, prawda? Trochę marketing, trochę badania własne… potem w ulotce jakieś usprawiedliwiające i zabezpieczające przed konsekwencjami prawnymi ostrzeżenia.
Obiecałam Wam moją osobistą opinię na temat stosowania odżywek do rzęs.
NIE ZASTOSOWAŁABYM. Ja osobiście.
Wiecie dlaczego? Oczywiście pomijając moje atopowe zmiany na powiekach. [Chociaż to właśnie dzięki nim wiem, jak uciążliwe jest walczenie z problemami skórnymi w okolicach oczu.] Po co aplikować sobie chemię na skórę powieki, blisko oka, która może wywołać podrażnienie? A nawet jeśli nie wywoła. Za chwile te rzęsy wypadną. Ile lat można stosować taką odżywkę?
Niby preparaty są bezpieczne, ale znajdźcie mi chociaż jeden artykuł, który zawiera informację o konkretnej ilości osób (takiej statystycznie sensownej), którą przebadano po np. 3-4 latach stałego stosowania odżywki do rzęs.
Oczywiście to jest każdego indywidualna decyzja. Najważniejsza jest świadomość. Zanim zaczniecie używać takiej odżywki zastanówcie się dobrze nad wszystkimi zaletami i wadami takiej kuracji. Jaki jest skład preparatu, który będziecie aplikować sobie na skórę powiek, przez jaki czas musicie stosować kosmetyk, jak trwały będzie efekt jego stosowania. W jakim celu w ogóle jest Wam to potrzebne. Ponieważ odżywka nie jest lekiem, nie podlega restrykcyjnym przepisom i kontrolom. Producenci nie są zatem zobligowani do podania na opakowaniu lub w ulotce ewentualnych działań niepożądanych.
Analogi prostaglandyn to nie są jedyne kontrowersyjne składniki odżywek. Specjalnie wypisałam Wam całą listę składników. Niektóre z nich to konserwanty i rozpuszczalniki, które na przykład są stosowane w środkach do odstraszania owadów… (jest zatem szansa, że nie ugryzie Was w powiekę komar… no dobra, mało zabawne.)
Możecie powiedzieć: Dobrze, ale przecież nikt normalny nie czyta za każdym składów kosmetyków do ciała. A może jednak powinien? Chociaż mimo wszystko łatwiej jest chodzić z podrażnieniem skóry na nodze, czy pośladku niż na oku. Czy nie?
I pamiętajcie – to, że w składzie odżywki nie widnieje słowo „bimatoprost” nie znaczy, że nie zawiera ona pochodnej tej substancji. Czytajcie skład. Wybierajcie świadomie. Dbajcie o siebie. Dbajcie o wzrok.
A niech Wam przypadkiem nigdy nie przyjdzie do głowy, żeby zamiast odżywki zastosować sobie krople na jaskrę! [od babci, dziadka, cioci, znajomego kuzyna koleżanki przyjaciela] (Tak tylko ostrzegam, bo i o takich przypadkach się naczytałam w Internecie…)
Jeśli nie macie żadnych problemów zdrowotnych, które powodują wypadanie rzęs (w takim przypadku najlepsza będzie szczera rozmowa z lekarzem i jeśli on wtedy zaleci zastosowanie odżywki to już będzie zupełnie inna sytuacja) to o własne rzęsy również można dbać w odpowiedni sposób, a wtedy będą one i ładne, i zdrowe, i w dobrej kondycji.
Polecam w tym celu:
– bezpieczne kosmetyki do makijażu,
– prawidłowy demakijaż oczu,
– oduczenie się pocierania oczu,
– zdrowe odżywianie,
– napary ziołowe,
– suplementy z witaminami i minerałami.
I żadna kontrowersyjna odżywka nie będzie Wam potrzebna.
Pamiętajcie – najpiękniejsze jesteście naturalne!
Najlepszym makijażem kobiety jest szczery i prawdziwy uśmiech!

_____________________________
Źródła:
https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=4526
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bimatoprost
http://biotechnologia.pl/kosmetologia/artykuly/dzialania-nie-pozadane-bimatoprostu-w-odzywkach-do-rzes,15507
http://www.medicinenet.com/bimatoprost/article.htm
http://www.allaboutvision.com/buysmart/latisse.htm
http://www.latisse.com/
http://www.besthealthmag.ca/best-looks/beauty/lash-enhancers-are-they-safe/
http://www.allergan.com/assets/pdf/latisse_pi.pdf
http://wylecz.to/pl/serwis/leki/leczenie-jaskry-leki.html
https://nanolash.pl/index.php
http://chemicznakacha.blogspot.co.uk/2015/05/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none_25.html
#5 Odżywka do rzęs LONG 4 LASHES
https://kometer.pl
utworzone przez Justyna Nater | sie 16, 2017 | Artykuły, Lifestyle
Przenocował w pierwszym pensjonacie, który znalazł. Rano wrócił do Grandu, w pokoju spakował walizkę i zszedł na śniadanie. Na schodach potrącił go jakiś biegnący na oślep mężczyzna. Kiedy zwrócił mu uwagę, krzyknął coś po rosyjsku. Po śniadaniu anulował w recepcji wtorkowy lot powrotny do Sztokholmu. Nie chciał tutaj być aż do wtorku. Pojechał taksówką do Gdyni. Usiadł na ławce w terminalu i czekał na wieczorny prom do Karlskrony… Wszystko miało być inaczej. Zastanawiał się dlaczego takie rzeczy przytrafiają się właśnie jemu. Najpierw jego matka, później żona, ledwo rok temu pochował syna. To miał być prosty zabieg… Miał mu pozwolić na normalne życie, miał ułatwić funkcjonowanie. Badania kwalifikacyjne pół roku temu nie wykazały absolutnie żadnych odstępstw od normy. Wszystko było dobrze. A wczoraj? Wczoraj lekarz oświadczył mu, że żadnego zabiegu nie będzie, że na tęczówce pojawiły się zmiany, które sugerują, co rozwinęło się w tak krótkim czasie w jego organizmie. On te zmiany widział, zauważył je, ale skąd mógł wiedzieć? Dostał skierowanie do kolejnych specjalistów, w celu potwierdzenia wstępnej diagnozy. Chciał wrócić jak najszybciej do domu, choć nikt na niego nie czekał. Ani wczoraj pod gabinetem, ani w domu w Sztokholmie. Cały czas w głowie kłębiły się myśli o beznadziejności sytuacji. O tym, że żadne pieniądze, których przecież mu nie brakuje, nie będą w stanie mu pomóc. O tym, że może być za późno.
– Czeka pan na prom? – usłyszał nagle przed sobą. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że wpatrywał się w przypadkowy punkt, którego tak naprawdę nie widział, a była nim torba kobiety stojącej kilka metrów przed nim. – Halo, przepraszam, płynie pan do… – przerwała, kiedy oprzytomniał i spojrzał jej w oczy – ach to pan! – Nie poznawał jej. Niska brunetka o niebieskich oczach wpatrywała się w niego z nieukrywanym uśmiechem. – Bardzo mi przykro, że wczoraj nie udało się wykonać zabiegu, ale proszę się nie martwić! Na pewno trafi pan na dobrych specjalistów i zaopiekują się panem. Czy pan się dobrze czuje??
Powoli docierało do niego kim jest dziewczyna stojąca naprzeciwko. To chyba ta, która wczoraj wykonywała mu powtórnie kilka badań przed wizytą u lekarza.
– Tak, dobrze się czuję. Co pani tu robi?
– Przyszłam odwiedzić tatę, pracuje na promie. Wie pan, że ma pan jeszcze bardzo dużo czasu? Prom do Karlskrony odpływa za dokładnie siedem godzin. Bo na ten pan czeka prawda? Pamiętam, że przyjechał pan ze Sztokholmu. Myślałam, że ma pan samolot we wtorek.
– Nie chcę tu być. Sama pani rozumie. – odwrócił głowę w stronę okien i ponownie wbił wzrok w martwy punkt.
– Z powodu wyniku badania? – Odpowiedziała i bez pytania usiadła koło niego. – Jadę do Gdańska, może zabiorę pana na obiad?
– Dziękuję, ale – wstał energicznie i ruszył ku drzwiom łazienki – dopiero niedawno zjadłem śniadanie. Poczekam tutaj na prom, a pani spokojnie wróci do domu, bez dodatkowych przystanków. – Kończąc zdanie zniknął w pomieszczeniu, zamknął drzwi i zasunął zamek.
Nie bardzo rozumiał dlaczego nie był dla niej milszy. Nie chciał być opryskliwy, ale nie miał ochoty na dalsze dyskusje. Dziewczyna okazała mu wiele troski i zaangażowania podczas wizyty poprzedniego dnia i badań przed zabiegiem. Zawdzięczał jej nawet to, że zniknęły jego wszelkie obawy, dotyczące laserowego usuwania wady wzroku. Dzięki niej przestało się mu robić słabo na samą myśl o całej procedurze. Była cierpliwa i bardzo dokładna. Starała się wytłumaczyć mu wszystko, krok po kroku. Dlaczego musiał ją spotkać akurat teraz, w tym stanie? Jest w końcu mężczyzną i powinien być silny. Połowa jego rodziny zmarła z powodu nowotworów, to dla niego żadna nowość. A jednak. Tym razem diagnoza dotyczy jego samego. Wpatrywał się w swoje odbicie w lustrze i miał wrażenie jakby jednocześnie był w zupełnie innym miejscu. Zeszłej nocy prawie nie spał, miał podkrążone oczy. Odkręcił zimną wodę i cztery razy solidnie spłukał nią twarz. Odczekał jeszcze chwilę, chciał mieć pewność, że trwało to wystarczająco długo, żeby zainteresowana jego przypadkiem dziewczyna straciła ochotę na rozmowę. Otworzył drzwi i od razu wiedział, że nic takiego się nie wydarzyło. Siedziała tam, gdzie ją zostawił i ponownie wpatrywała się mu prosto w oczy.
– Widzę, że nie odpuszcza pani łatwo. Przepraszam, nie jestem w nastroju do rozmowy. – Powiedział, kierując się w stronę schodów.
Dziewczyna zerwała się z niebieskiego plastikowego krzesełka i szybkim krokiem podążyła za nim kontynuując rozmowę.
– Panie Adrianie, dobrze pamiętam? Proszę mnie wysłuchać! Wczoraj naprawdę nie wiedziałam, że wyszedł pan od nas w takim stanie, miałam kolejną pacjentkę… – schodziła koło niego po schodach, ramię w ramię, nie odstępując go na krok.
– Pani jest taka uparta. Czy mogę nie chcieć o tym rozmawiać? – zatrzymał się niespodziewanie na schodach. Ona też się zatrzymała i znowu patrzyła mu prosto w oczy, choć musiała mocno zadzierać głowę, bo był od niej znacznie wyższy.
– Oczywiście, że może pan nie chcieć. – Spuściła wzrok i wyjęła telefon z torebki przewieszonej przez ramię. – W takim razie jadę do domu i życzę panu spokojnej podróży. Do widzenia. – Nie podnosząc już wzroku, zeszła szybkim krokiem ze schodów, zostawiając go samego w połowie piętra. Stał nieco zaskoczony, miał wręcz wrażenie, że jego pewność, że ona nie odpuści, była tak duża, że w ogóle nie brał tego pod uwagę. Chwilę stał na schodach, po czym zaczął zbiegać za nią.
– Proszę na mnie poczekać! – krzyknął, kiedy zobaczył końcówkę jej granatowej sukienki, znikającą w drzwiach. – Proszę poczekać!
– Wyskoczył energicznie przez drzwi i wpadł prosto na nią, ponieważ zatrzymała się dokładnie za rogiem, przy ścianie budynku. Znowu się uśmiechała, a delikatny wiatr rozwiewał jej włosy, co widocznie ją denerwowało, bo nerwowym ruchem odgarniała je z twarzy.
– Ale nie mam ochoty na obiad, może zabiorę panią na kawę?
– Może mnie pan zaprosić, a ja pana zabiorę, skoro jest pan ze Sztokholmu, to może tak będzie wygodniej?
– Oczywiście to dam się zabrać, ale ja zapraszam. – uśmiechnął się po raz pierwszy od wczorajszego przedpołudnia. Ostatni raz uśmiechał się również podczas rozmowy z nią, ale zanim jeszcze dowiedział się o wszystkim od lekarza. Nie widział jej po tej koszmarnej rozmowie z nim. Być może już wczoraj byłaby w stanie go uspokoić. Przyznawał w myślach, że miała do tego dar. Rozmowa z nią poprzedniego dnia, mimo że odbywała się w trakcie wykonywania badań, była kompletnie inna niż wszystkie rozmowy, jakie kiedykolwiek odbył u jakiegokolwiek lekarza.
Udali się razem do jej zaparkowanego przy terminalu samochodu i pojechali w stronę centrum Gdyni. Po drodze rozmawiali ze sobą jak najlepsi znajomi. Opowiadała mu o tym, że rzadko jeździ samochodem, że to właściwie bardziej samochód męża, że poznała męża trzy lata temu, właśnie w Gdańsku, w hotelu Mercure, niedaleko gdańskiej starówki, bo wybierali się razem na koncert. Ona wtedy przyjechała z Wrocławia i on ją z tego właśnie hotelu odbierał. Mówiła również o tym, że początkowo nie lubiła Trójmiasta, ale zdążyła w międzyczasie pracować przez rok w Warszawie i teraz już wie, że Trójmiasto jest cudowne, a to Warszawa nie nadaje się do codziennego życia. W każdym razie nie jej życia.
– To dziwne, jest pani energiczną osobą, wydawać by się mogło, że bardzo pasuje pani charakterem do tej szalonej Warszawy, w której wszyscy biegną za pieniądzem i karierą. – Nie potrafił przestać się jej przyglądać. Miała w sobie niesamowicie dużo optymizmu, była taka uśmiechnięta, jakby w życiu nie miała absolutnie żadnego problemu, zupełnie nie jak on, z tą swoją tęczówką, z podejrzeniem czerniaka. Jak on niby ma się uśmiechać, kiedy usłyszał coś takiego.
– To fakt, staram się robić w życiu tyle, ile mogę i lubię się z niego cieszyć. Mam zawód, który absolutnie kocham i jestem szczęściarą, bo należę do tej grupy osób, które robią w życiu to, co lubią. Choć wymaga to naprawdę wielu poświęceń. Takim poświęceniem między innymi był mój wyjazd do Warszawy. Myślałam, że jadę spełniać marzenia, a tymczasem okazało się, że nie każde spełnienie marzeń naprawdę nim jest. Ale to temat na dłuższą rozmowę. Wróciłam do Trójmiasta i jest mi dobrze tak, jak jest. Przy mężu. Dlatego Warszawa do mnie nie pasuje, bo kariera nie jest dla mnie najważniejsza. Liczy się rodzina, a poza tym… – spojrzała na niego na krótką chwilę, kiedy stanęli na czerwonym świetle – liczą się pacjenci. Przez wyjazd do Warszawy musiałam w znacznej mierze zrezygnować z gabinetu, a to gabinet jest miejscem, w którym czuję się najlepiej.
– Ale nie jest pani lekarzem?
– Nie. Jestem optometrystą. Był jeden pacjent, który po wyjściu ode mnie powiedział córce, że był u ornitologa. Może być. Mogę być kimkolwiek, byleby tylko pacjent otrzymał odpowiednią pomoc. Taką, jakiej jestem mu w stanie udzielić. Dlatego chciałam z panem porozmawiać! Bo widziałam ostateczny wynik badania, domyślam się, że może się pan czuć źle, chociaż zapewne nie potrafię sobie tego dokładnie wyobrazić, ale mi też na pewno zrobiłoby się słabo i na pewno byłabym przerażona. – Kończyła zdanie, parkując na jednym z krawężników przy ulicy Świętojańskiej w Gdyni. – Nie będę pana wywozić do Gdańska, bo będzie pan miał potem kawał drogi do terminala. Wiem, że nie chciał pan jeść obiadu, ale tutaj – powiedziała, wskazując na szyld z nazwą miejsca – w Pasta Miasta i tak zawsze trzeba trochę poczekać. Mąż pokazał mi to miejsce, bo ja to jestem fanką wszystkiego, co ma choć odrobinę włoskiego charakteru. Mam nadzieję, że lubi pan makaron? Kawę też pan tu dostanie!
– Czuję się namówiony, z przyjemnością zjem z panią obiad.
Jej entuzjazm był tak zarażający, że chętnie spędziłby z nią resztę dnia.
Usiedli w małej restauracji, w której stoliki ustawione były tak, żeby na jak najmniejszej powierzchni zmieściło się jak najwięcej osób. Udało im się zająć miejsce przy drewnianym stoliku przy oknie. Wpatrywał się w nią nieustannie. Czuł, że prawdopodobnie wygląda przynajmniej dziwnie, ale nie mógł przestać. Podobne uczucia miał podczas badań wzroku, które wykonywała dzień wcześniej. Z jednej strony słuchał jej monologu, o tym, że tutaj zamówienia składa się przy kasie, o tym, że oni w tej restauracji sami robią makarony, o tym, że ten z cukinią jest absolutnie najsmaczniejszy, ale poleca również na ostro. Z drugiej strony jednak analizował każdy jej ruch, zastanawiał się, jak szczęśliwym człowiekiem musi być na co dzień i żałował, że każdy człowiek, z którym ma w życiu do czynienia, nie ma w sobie tyle tak dobrej, absolutnie uzależniającej energii. Nagle przerwała. Zrobiło się cicho… pomiędzy nimi, ponieważ na sali nadal było gwarno.
– Jak zwykle za dużo mówię. – powiedziała po chwili – Ja bardzo dużo mówię. Staram się z tym walczyć, ale…
– Ale nie ma potrzeby, przyjemnie się tego słucha. – wszedł jej w słowo odzywając się po raz pierwszy od dłuższego czasu. – Pójdę złożyć zamówienie. Rozumiem, że mogę polegać na pani rekomendacjach i nie muszę przeglądać całego menu? – uśmiechnął się serdecznie i zabrał ze stołu karty. Kiedy podszedł do kasy, usłyszał, że czas oczekiwania wynosi około czterdziestu minut. Nie ma problemu. Byłoby w sumie wspaniale, gdyby wynosił trzy razy tyle. To jeszcze dwie lemoniady na początek. Kawa już mu dzisiaj nie jest do niczego potrzebna. Spora dawka kofeiny usiadła z nim przy stoliku. Wrócił na swoje miejsce pod oknem.
– Od kiedy wiedziała pani, co chce robić w życiu? Jeśli można spytać oczywiście.
– Od dłuższego czasu. Na pewno jeszcze długo przed liceum wiedziałam, że chcę studiować optykę i wszystko, co z nią związane, ale jednocześnie ciągnęło mnie do psychologii… – Odpowiedziała i oparła łokcie na stole, odgarniając jednocześnie włosy z czoła.
– Myślę, że mogłaby pani być niezłą terapeutką.
– No właśnie, to może powie mi pan, jak się pan czuje. – Na stole w tym czasie kelner postawił dwie lemoniady. – Myślałam, że chce się pan napić kawy?
– Czuję się na tyle dobrze, że pomimo nieprzespanej nocy, kawa nie jest mi potrzebna. Choć pewnie to, co widziała pani, kiedy spotkaliśmy się na terminalu nie przypominało wyspanego człowieka. Wystarczyła mi… – spojrzał na zegarek – niecała godzina w pani towarzystwie i prawie zapomniałem dlaczego tak się czułem. Chociaż trudno jest zapomnieć o wyroku.
– Panie Adrianie to nie jest żaden wyrok, to są na razie pewne domysły, pewne sugestie. Pan się musi jak najszybciej zbadać i dowiedzieć, czy to jest groźna zmiana, czy może po prostu taka pana uroda. Na pewno nie miał pan tego wcześniej?
– Nie wiem, być może miałem. Ale wcześniej, zanim pojawiłem się u państwa po raz pierwszy, w ogóle nie zwracałem uwagi na oczy. Widziałem. W okularach co prawda, ale widziałem. Raz na kilka lat szedłem do optyka wymienić oprawy okularowe i to wszystko. Nikt mi nigdy nie powiedział o oczach tyle, ile pani powiedziała mi wczoraj. Nie miałem pojęcia, że to jest takie ważne… Często pani miewa takich pacjentów – ignorantów, jak ja? – uśmiech zszedł mu z twarzy, popił lemoniady i wbił wzrok w blat drewnianego stolika.
– Często. Naprawdę. Przykro mi to mówić, ale pod tym względem nie jest pan akurat wyjątkowy. – On podniósł głowę i ponownie zaczął się jej przyglądać. Miała w głosie coś… nieopisanego. Nie był to smutek, ani żal. Był to jakiś rodzaj obawy połączony z troską. Żadnych negatywnych emocji, jedynie niepokój. – Pacjenci, którzy do mnie trafiają, właśnie najczęściej ci, którzy przychodzą tylko po nowe okulary, kompletnie nie mają pojęcia o tym, że z oczami może dziać się coś więcej. Tłumaczenie im, że są choroby, które nie dają objawów dopóki nie są trudne do wyleczenia, czasem nie przynosi żadnych efektów. Nic ich nie boli, więc nie ma problemu. Wie pan co ja wtedy robię? Proszę, żeby zamknęli oczy. Czasem dodatkowo gaszę światło w gabinecie. Pytam, co widzą. Odpowiadają, że ciemność. I potem albo proszę, aby w tej ciemności otworzyli oczy, albo pytam ponownie, co by zrobili, gdyby się okazało, że już nigdy tych oczu nie otworzą. Że nie zobaczą nikogo ze swojej rodziny, swojego dziecka, psa, domu, żony… – przerwała. Spostrzegła, że on znowu zaczynał wyglądać tak, jak jeszcze niedawno, na terminalu – Przepraszam. Ale pan jeszcze nie wie, co będzie dalej. Nie można myśleć negatywnie!
– To nie o to chodzi. Pomyślałem zupełnie w innym kierunku… Pomyślałem, że ja nawet ze zdrowymi oczami nie mam na kogo patrzeć. Mojej matki już nie ma, żony i syna również. Wracam do Sztokholmu, ale nic ani nikt tam na mnie nie czeka. Może wcale nie jest mi potrzebny wzrok?
– Ależ co pan opowiada! Bardzo mi jest przykro z powodu pana rodziny. Bardzo. Gdybym wiedziała, nie opowiadałabym panu tego, ale zapytał pan o pacjentów. Jestem przekonana, że jeszcze wszystko się poukłada w pana życiu! Dlaczego nie mieszka pan w Polsce? – Nieco nieśmiało, delikatnie chwyciła go za przedramię, żeby sprowokować jego spojrzenie, żeby zobaczyć jego oczy. Widziała tę plamkę na tęczówce, której tak się teraz bał.
– Żona chciała wyjechać, oczywiście za pieniędzmi. Matka została tutaj, jej stan się pogorszył z dnia na dzień, nawet nie zdążyłem wrócić. Nie zdążyłem… Potem tam, za granicą, najpierw żona, potem niespodziewanie syn… To wszystko brzmi jak z najgorszego filmowego scenariusza, ale to kilka ostatnich lat mojego życia. I wczoraj ten lekarz powiedział, co powiedział… Nie chciałem tu dłużej być. Byłem nieprzytomny, spałem w jakimś pierwszym lepszym pensjonacie, bo nie do końca umiałem się w tym wszystkim odnaleźć. Dzisiaj rano wróciłem do hotelu i odwołałem lot, a potem spotkaliśmy się na terminalu… Nie wiem co mam teraz robić…
– Przede wszystkim proszę się nie załamywać. Może powinien pan wrócić do kraju? Może będzie panu lepiej? Zostawi pan tam jakąś część wspomnień, zaopiekujemy się pana oczami. Wszystko się ułoży.
– Szanowni państwo! Takie macie szczęście! Inna para zrezygnowała z powodu wydłużonego czasu oczekiwania i akurat zamówili dokładnie to samo, co wy! – aż podskoczyli, kiedy usłyszeli nad sobą donośny i energiczny głos kelnera. Podał im talerze, podziękowali, ale nie zabrali się za jedzenie.
– Przyznam szczerze, że brzmi to chyba znacznie lepiej niż powrót do Sztokholmu. Nic mnie tam nie trzyma. Spróbuję skonsultować swój przypadek tam, znajdę mieszkanie w Polsce i może ma pani rację, może wrócę i zawalczę o swój wzrok… – powoli zaczął przesuwać widelec z makaronem po talerzu, jednak nie kierował jedzenia do ust.
– Dam panu wizytówkę, będziemy walczyć o ten wzrok razem. Nawet pan nie wie ilu moich pacjentów regularnie do mnie dzwoni i opowiada o wynikach badań. Uwielbiam to w swojej pracy. Proszę pamiętać, że to uwielbiam i proszę sobie nie żałować, kiedy tylko będzie pan potrzebował pomocy.
– Skąd się pani wzięła? – popatrzył jej w oczy i znowu uśmiechnął się, jak wtedy, kiedy dogonił ją pod terminalem. – Gdybyśmy tylko mieli na świecie więcej takich zaangażowanych lekarzy…
– Nie jestem lekarzem. Jestem optometrystą. I mamy. Proszę mi uwierzyć, że mamy. Być może wciąż za mało, a może to system powoduje, że człowiek w pewnym momencie nie odczuwa już tej pasji, którą czuł na początku. Sama nie wiem, może za 15 lat będę miała dość i będę chciała odejść. Na razie jednak chciałabym panu pomóc. Smacznego. – rozpromieniła się ponownie i puściła jego rękę. Zaczęli jeść obiad, rozmawiając przy tym o życiu w Szwecji, o swoich innych pasjach, a nawet o pogodzie i o jakości pokoi na promie do Karlskrony. Przesiedzieli w restauracji kolejne dwie godziny, popijając jedną lemoniadę za drugą i nie zwracając uwagi na upływający czas. Kiedy wyszli, zaproponowała mu krótki spacer bulwarem nadmorskim w Gdyni, opowiadała historię swojej przeprowadzki do Trójmiasta, a on przyznał się, że kiedy był młody myślał poważnie o pielęgniarstwie, na które ostatecznie się nie zdecydował ze względu na paniczny strach przed wszelkiego rodzaju igłami. Odwiozła go na terminal dwie godziny przed odpłynięciem jego promu. Wyciągnęła z torebki swoją wizytówkę i poprosiła, aby zadzwonił od razu, jak tylko dowie się czegokolwiek na temat zmiany na tęczówce, która tak zbiła go z nóg dzień wcześniej. Był jej wdzięczny. Wszystko to, co przeżył przez ostatnich kilka godzin było złożone z tak skrajnych emocji, że trudno je było do końca poukładać w głowie. Wiedział jednak, że musi podejść do problemu ze spokojem. Wiedział również, że od tej pory na pewno, cokolwiek się nie wydarzy i bez względu na najbliższą diagnozę, będzie regularnie badał wzrok i będzie do tego namawiał każdego, kogo spotka na swojej drodze. Zostawiła go na terminalu i wróciła do domu.
Zadzwonił trzy tygodnie później. Wraca do Polski. Zmiana na tęczówce okazała się być niegroźną zmianą barwnikową, pozostawioną do obserwacji.
_______
Tekst bierze udział w konkursie AccorHotels
Hotel Mercure Wrocław
utworzone przez Justyna Nater | sie 15, 2017 | Artykuły
Internet to świetny wynalazek.
Mamy dzięki niemu dostęp dosłownie do wszystkiego w ciągu zaledwie kilku sekund.
Możemy słuchać ulubionej muzyki, robić zakupy, umawiać się na wizyty lekarskie, czytać artykuły i uczyć się…
Niestety Internet ma też swoje wady – ilość informacji wprowadzających w błąd odbiorców i czytelników jest niesamowita.
Najgorzej jest w sytuacji, w której z takimi informacjami spotykamy się w miejscach, które powinny pracować w sposób rzetelny, a nie nieprzemyślany.
Już nie raz na profilach o setkach, czy dziesiątkach tysięcy fanów można było znaleźć BZDURY na temat wzroku.
Choćby 'Onet100′, który w swoim filmie zawarł informację, że zamiennie z płynem do soczewek można w razie potrzeby zastosować wodę utlenioną. Kilka osób zrobiło zamieszanie, pisaliśmy do administratorów strony – film został poprawiony, ale ile osób widziało go przed poprawieniem, a nie już po i zastosuje się do „mądrych” porad?
Albo 'Kobiece inspiracje – zainspiruj się’, gdzie można było znaleźć taką ciekawostkę dotyczącą zaćmy:
„Badania dowodzą, że osoby o czarnych oczach bardziej narażone są na zaćmę. Jest to schorzenie, które znacząco utrudnia widzenie. Objawia się mglistą naroślą na źrenicy oka.”
CO OCZYWIŚCIE JEST BZDURĄ.
Bo zaćma jest zmętnieniem soczewki wewnątrzgałkowej, a nie jakąś naroślą na źrenicy.
No dobrze, ale my to wiemy. A przeciętny Kowalski może nie wiedzieć. I co?
W Stanach Zjednoczonych za kilka dni (dokładnie 21 sierpnia 2017) będzie miało miejsce zaćmienie Słońca.
W związku z tym można sporo zarobić na sprzedaży okularów do oglądania zaćmienia.
Ze względu na to, na Facebooku pojawił się wpis pewnego optometrysty (pod oryginałem, krótkie streszczenie po polsku):
Michael Schecter
August 11 at 11:33pm ·
„As an Optometrist , I want to express concern that I have about the solar eclipse on Monday, Aug 21. There are serious risks associated with viewing a solar eclipse directly, even with the use of solar filter glasses. Everyone should keep in mind if they or their children are considering this.
We have to keep in mind that some people will encounter the inability to control every aspect of this exercise. For instance, true solar eclipseglasses are made for adults, do not fit children well and should not be used without direct parental supervision. If the solar glasses do not filter out 100% of the harmful UV rays, if they are not used absolutely perfectly, or should there be a manufacturing defect in any of them, this will result in permanent and irreversible vision loss for any eye exposed. Just like sunburn to the skin, the effects are not felt or noticed immediately. I have a great fear that I will have patients in my office on Tuesday, Aug 22 who woke up with hazy, blurry vision that I cannot fix. It is a huge risk to watch the eclipse even with the use of solar glasses. There is no absolutely safe way to do so other than on TV.
The biggest danger with children is ensuring proper use without direct parental supervision. As the eclipse passes over many places, including Columbus, the moon will not block 100% of the sun. Because so much of its light is blocked by the moon, if one looks at it without full protection, it does not cause pain as looking at the sun does on a regular day. Normally if you try to look at the sun, it physically hurts and you can’t see anything. During an eclipse, however, it is easier to stare for a bit….and even less than 30 seconds of exposure to a partially eclipsed sun, you can burn a blind spot right to your most precious central vision. With solar glasses you can’t see ANYTHING except the crescent of light of the sun. Kids could have a tendency to want to peak around the filter to see what is actually going on up there. One failure, just one, where education and supervision fail, will have such a devastating consequence.
Please, please be safe. Watch it on television.
PS Feel free to share this post.”
Podsumowując krótko : Optometrysta ostrzega, że obserwacja zaćmienia Słońca może być niebezpieczna dla oczu, jeśli nie zabezpieczymy ich w odpowiedni sposób. Jest kilka słów o tym, że okulary do obserwacji zaćmienia wyprodukowane są dla osób dorosłych, nie pasują dzieciom i nie powinny być używane przez dzieci bez kontroli rodziców (ponieważ są po prostu niedopasowane). I wspomina jeszcze o tym, że jeśli okulary nie będą odcinały szkodliwego promieniowania UV w 100% lub jeśli będą uszkodzone / nieprawidłowo wykonane, mogą być zagrożeniem dla ich użytkownika. Uszkodzenia jakie powoduje to promieniowanie słoneczne, tak jak w przypadku poparzeń skóry, nie muszą ujawniać się od razu (mogą, ale często można je odczuć dopiero po dłuższym czasie). I optometrysta jeszcze pisze o tym, że 22 sierpnia (dzień po zaćmieniu) zapewne pojawią się u niego pacjenci z pogorszeniem widzenia, na które nie będzie w stanie nic poradzić.
Druga część dotyczy również tego, że Księżyc, który zasłania Słońce podczas zaćmienia może ułatwić patrzenie w stronę Słońca bez okularów, co w normalny słoneczny dzień jest praktycznie niemożliwe, bo Słońce nas po prostu zbyt mocno razi. Kilkadziesiąt sekund wpatrywania się w Słońce bez odpowiedniej ochrony – specjalnych okularów przeznaczonych do obserwacji zaćmienia – może wywołać poważne uszkodzenia struktur oka.
Podsumowując – optometrysta radzi, że najbezpieczniej oglądać transmisję z zaćmienia w telewizji.
Czy macie jakiś problem z powyższą wypowiedzią? Ja nie mam. Gość ma 100% racji. Po prostu trzeba uważać.
Nie jesteśmy jako optometryści przewrażliwieni i nie zabraniamy Wam wszystkiego (bo takie wiadomości sama czasem dostaję od Was w nawiązaniu do różnych tekstów). Chodzi o to, żebyście UWAŻALI na oczy, a nie odmawiali sobie różnych rzeczy, czy przyjemności.
Chcecie oglądać zaćmienie Słońca? Nie ma problemu! Tylko zabezpieczcie oczy!
I teraz HIT.
Na stronie cs.astronomy.com pojawił się artykuł: This so-called eye expert is DEAD WRONG.
Artykuł dotyczy oczywiście dokładnie tej wypowiedzi, którą Wam skopiowałam powyżej.
Przyznam, że… nie mogłam uwierzyć własnym oczom i z każdą linijką tekstu otwierałam coraz szerzej usta ze zdziwienia.
I to jest ten moment, kiedy właściwie nie wiadomo co myśleć.
Bo autorem tekstu jest Michael Bakich – „senior editor with Astronomy magazine”.
Nie podważam jego umiejętności edytorskich, wiedzy na temat astronomii… Jest autorem wielu tekstów i książek…
Ale tym razem… Michael Bakich – YOU are DEAD WRONG.
Podlinkowałam artykuł, więc pozwolę sobie zacytować komentarz pana (pod wypowiedzią skrót po polsku) do wypowiedzi optometrysty…:
„Does this guy own stock in CNN? Is that why he’s attempting to deprive people the spectacular, life-changing view of being outdoors and viewing a total solar eclipse in the real sky? There are so many errors in this post that, one week before the event, I don’t have time to list them all. But here are just a few biggies:
First, ultraviolet light that reaches Earth’s surface is so attenuated that it doesn’t affect the eye unless you have a condition called aphakia. It’s the intense visible light alone that does the damage. But approved solar viewing glasses cut the intensity of sunlight to one-two-hundred-thousandth of normal.
Second, nobody in any position of authority or expertise is suggesting that people ever view the Sun without an approved solar filter.
Finally (to make a long story short), I have traveled to and viewed 12 total solar eclipses, with all their partial phases, and have suffered no eye damage at all. Also, studies have been done (the one I’m thinking of followed the 2012 total solar eclipse in Australia) that showed no permanent eye damage at all, despite hundreds of thousands of people (of all ages) who viewed the partial and/or total phases of that event.
I’m just imagining what this guy’s next post going to be about? The danger of travel? I can see it now: “Don’t drive, just watch others do it on TV.”
A friend of mine, who by the way has seen more than 30 total solar eclipses, added this: “My contention is that there will be people in Schecter’s office in the following weeks who had no damage from the eclipse but who just thought about their eyes, and he will pick up pre-existing conditions. I prophesy therefore that there will be a net gain in eye health from all those people who will visit him.” Well, I guess that could be good, in a limited way.
My friend then added: “And then we add to that the net loss of respect for official warnings from people who learned that they have missed out on something good.” Ouch!
For those of you wondering if your solar glasses are safe (because one fact not touched on in the post was the selling of unsafe eclipse glasses), head to this American Astronomical Society web page that lists approved vendors.
Now go out on the 21st, and watch the spectacle in the sky.”
Czyli krótko mówiąc.
Pan tu sobie ironicznie komentuje, że optometrysta ma jakieś wejścia w CNN i chce im podnieść oglądalność.
Że promieniowanie ultrafioletowe (to jest w ogóle HIT) docierające do naszych oczu, nie jest w stanie uszkodzić ich struktur. (Panie skąd żeś się pan urwał…). A poza tym on widział już 12 takich zjawisk jak zaćmienie Słońca i do dzisiaj jeszcze wzroku nie stracił. (No tak, ja też znam ludzi, którzy palą dwie paczki papierosów dziennie od x lat i jeszcze nie umarli.)
Wiecie w czym jest problem? Optometrysta napisał, żeby oglądać zaćmienie w TV. Dlaczego?
Dlatego, że w USA jest obecnie wielki szał na produkcję i kupowanie ochronnych okularów. I już wiadomo, że niektóre z tych okularów nie spełniają norm i nie chronią oczu.
TAK, promieniowanie ultrafioletowe MOŻE USZKODZIĆ struktury oka. Długotrwałe wpatrywanie się w Słońce podczas zaćmienia, bez odpowiedniej ochrony, może spowodować poparzenia siatkówki, które prowadzą nawet do utraty widzenia.
Nie jesteśmy w stanie na własną rękę sprawdzić (a przynajmniej większość z nas nie jest), czy dane okulary odcinają w 100%, czy nie promieniowanie UV. A dodatkowo nie wystarczą również zwykłe okulary przeciwsłoneczne, polaryzacyjne, czy fotochromowe. Okulary do obserwacji zaćmienia Słońca MUSZĄ być odpowiednio ciemniejsze i spełniać wymagane normy.
![[zdjęcie: eclipsegeeks.com - image credit: Kevin Hale]](https://www.dbajowzrok.pl/wp-content/uploads/2017/08/4619429995-640x430.jpg)
[zdjęcie: eclipsegeeks.com – image credit: Kevin Hale]
Nie mam pojęcia co kierowało tym redaktorem, ani dlaczego podważył autorytet optometrysty, pisząc o nim „so-called eye expert”. Ale byłoby nieźle, gdyby ktoś wziął sobie do serca ten jego tekst i ucierpiał z tego powodu, a potem go pozwał. Skoro jest ekspertem od astronomii to niech będzie ekspertem od astronomii, a oczy zostawi specjalistom zajmującym się oczami. Pisząc o optometryście, że pracuje dla CNN strzelił sobie w kolano, bo gdyby specjaliście zależało na pieniądzach to akurat nie miałby problemu z tym, że po zaćmieniu wzrośnie ilość osób, które będą potrzebowały jego pomocy (w Stanach optometryści mają więcej uprawnień niż w Polsce).
Poza tym pisanie ludziom żeby nie wierzyli specjaliście od ochrony wzroku jest mocno nieprofesjonalne i nieetyczne.
Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat.
Ja podpisuję się obiema rękoma pod wpisem optometrysty i NIE POPIERAM wpisu „speca od astronomii”.
Obserwować zaćmienie Słońca można WYŁĄCZNIE w prawidłowo wykonanych, dobrej jakości specjalnych okularach do tego przeznaczonych. Chyba, że chcecie sobie przypalić siatkówkę.
(Próbowaliście kiedyś podpalić kartkę papieru używając lupy w słoneczny dzień? Ja próbowałam. Wasza soczewka wewnątrzgałkowa to ta lupa, która skupia i ogniskuje promienie słoneczne na siatkówce w plamce żółtej. Wierzcie mi, że plamka żółta jest delikatniejsza niż kartka papieru.)
utworzone przez Justyna Nater | sie 8, 2017 | Artykuły
#oczyjedzą to projekt, który wymyśliłam, ponieważ w Internecie mnóstwo jest zdjęć marchewek, okraszonych komentarzem – jedz dla zdrowia oczu!
Nie każdy lubi marchewki, a wciąż wydaje się nam, że to jedyne takie warzywo, które ma pozytywny wpływ na zdrowie naszego układu wzrokowego. Nieprawda!
A co ciekawe, można wręcz PRZEDAWKOWAĆ MARCHEWKĘ.
To nie tak, że zrzucam teraz marchew z podium – znajdziecie ją również w poniższym tekście i jednym z dań w menu, ale zadaniem #oczyjedzą będzie pokazać Wam, jak wiele kulinarnych możliwości dają składniki zdrowe dla naszych oczu.
Pierwsze gotowanie w projekcie #oczyjedzą już za nami. Ogromne podziękowania dla Liliany Szczeparskiej, która opracowała menu i nie ma co ukrywać – była rewelacyjnym Szefem Kuchni. Co prawda pasją Lilki są torty i cukiernictwo, ale gotowanie wychodzi jej równie dobrze, co pieczenie i dekorowanie. Wszystkich fanów pięknych i estetycznych zdjęć jedzenia, zapraszam na Jej rozwijające się konta na Instagramie – @lilianaszczeparska oraz @torty_muffiny .
Żeby zachęcić Was do wypróbowania zaproponowanych przez nas dań, przedstawiam składniki w nich wykorzystane, zdrowe dla naszych oczu:
Jajka, szpinak, cytryna, borówki, jeżyny, maliny, olej rzepakowy, pomarańcze, jagody, mięta, rozmaryn, siemię lniane, łosoś wędzony, czosnek, bazylia, pomidor, pietruszka i… marchew!
Powyższe składniki zawierają między innymi:
Witaminę A – beta-karoten – antyoksydant, który zwalcza wolne rodniki; niedobór tej witaminy może prowadzić do tak zwanej „kurzej ślepoty”, czyli pogorszenia jakości widzenia po zmroku; długotrwały niedobór może przyczynić się również do wystąpienia problemów z rogówką oraz suchością prowadzącą do Zespołu Suchego Oka.
Witaminę C – potrzebną w organizmie do syntezy kolagenu. Kolagen zapewnia trwałość naczyń krwionośnych oku, a jego niedobór może być przyczyną wylewów podspojówkowych i krwotoczków.
Witaminę E – dzięki niej lepiej wchłaniany jest beta-karoten; chroni wielonienasycone kwasy tłuszczowe przed utlenianiem, dzięki czemu odpowiada za szczelność błon komórkowych.
Cynk – który bierze udział w wytwarzaniu rodopsyny, dzięki której rozróżniamy odcienie szarości i widzimy po zmierzchu. Potęguje działanie enzymów zwalczających wolne rodniki, umożliwia wykorzystanie wątrobowych zapasów witaminy A.
Luteinę – która nie jest wytwarzana w organizmie człowieka, dlatego powinna być dostarczana w jedzeniu lub suplementach diety. W oku gromadzi się głównie w plamce żółtej (odpowiedzialnej za widzenie centralne). Luteina silnie zwalcza wolne rodniki – chroni naczynia włosowate siatkówki, a także fotoreceptory znajdujące się w plamce żółtej przed uszkodzeniem. Drugim kartenoidem obok luteiny jest zeaksancyna, która ma również właściwości chroniące siatkówkę przed działaniem światła niebieskiego.
Dzisiaj mamy dla Was propozycję prawdziwej uczty dla wszystkich zmysłów – nie tylko zmysłu wzroku.
MENU
Przystawka – bruschetta z pastą jajeczną
Koktajl jagodowo-pomarańczowy
Zupa krem z marchewki i pomidorów we włoskim stylu
Quiche (słona tarta) z wędzonym łososiem, szpinakiem i suszonymi pomidorami
Tort szpinakowy
Smacznego!

- Przystawka – bruschetta z pastą jajeczną
Możecie powiedzieć, że niezdrowo, bo białe pieczywo, gluten itd. Oczywiście pastę jajeczną można podać na ciemnym pieczywie lub takim, jakie lubicie. Osobiście jestem wielką fanką pasty jajecznej, którą przyrządza mój M. Zrobił ją i tym razem.
Chyba właściwie nie trzeba pisać w jaki sposób.
Potrzebne są – jajka.
Gotujemy jajka na twardo, po czym rozgniatamy widelcem lub miksujemy – z ulubionymi przyprawami. Szczypiorek do smaku i dekoracji. Pyszna przystawka gotowa!

- Koktajl jeżynowo-borówkowo-pomarańczowy
3 szklanki soku wyciśniętego z pomarańczy
300 g jeżyn i borówek
Woda lub kostki lodu
Kilka listków mięty (opcjonalnie)
Wszystkie składniki miksujemy w blenderze. Jeśli koktajl jest za gęsty – dodajemy wody lub kruszonego lodu.

- Zupa krem z marchewki i pomidorów we włoskim stylu
1 kg marchwi
Puszka pomidorów
3 ząbki czosnku
1 cebula
1 pietruszka
1 kawałek porcji rosołowej
3 kulki ziela angielskiego
2 liście laurowe
1-2 garstki świeżych listków bazylii
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
oliwa z oliwek
W garnku podsmażamy na łyżce masła pokrojone na kawałki ząbki czosnku i cebulę. Gdy się zarumienią, wrzucamy pokrojoną na kawałki marchew, pietruszkę, porcję rosołową i zalewamy wodą tak, aby przykryć wszystkie składniki. Gotujemy, aż marchew będzie miękka. Następnie dodajemy puszkę pomidorów. Gotujemy jeszcze kilka minut. Po odstawieniu z palnika wyciągamy z zupy ziele angielskie, liście laurowe i porcję rosołową. Następnie wszystko dokładnie miksujemy blenderem z łyżką oliwy z oliwek i doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Na końcu wrzucamy garść lub dwie świeżych listków bazylii lub innych ulubionych ziół i blendujemy delikatnie tak, aby było widać cząstki bazylii. Można podawać z grzankami i startym parmezanem.

- Quiche (słona tarta) z wędzonym łososiem, szpinakiem i suszonymi pomidorami
Kruchy spód:
¾ kostki masła
1 jajko
Pół łyżeczki soli
Kilka listków rozmarynu
Dwie łyżki siemienia lnianego
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Półtorej szklanki mąki
Farsz:
1 czerwona cebula
3 cebule szalotki
5 pomidorków suszonych
2 garści szpinaku liściastego
Minimum 100 g łososia wędzonego
4 ząbki czosnku
200 ml śmietanki 30 lub 36%
¾ szklanki mleka
3jajka
Sól
Pieprz
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
Świeża bazylia (wedle uznania – my dodaliśmy całą garstkę)
Szpinak myjemy, przelewamy wrzątkiem i odcedzamy. Łososia rwiemy na mniejsze kawałki (jeśli kupiliśmy tackę z plastrami) lub kroimy nożem na plastry (jeśli mamy łososia w kawałku). Do rondelka wlewamy śmietankę i mleko. Wrzucamy pokrojoną w szerokie piórka cebulę i czosnek pokrojony w płatki. Gotujemy. Zdejmujemy z ognia, wbijamy jajka, dodajemy pokrojone w paski pomidorki i resztę składników. Mieszamy z dwiema łyżkami mąki pszennej. Jeśli masa zacznie lekko gęstnieć, to znaczy że ilość dodanej mąki jest dobra. Jeśli nic się nie dzieje, dodajemy jeszcze pół łyżki. Jeśli masa jest za gęsta – dodajemy mleko.
Masło miksujemy mikserem z jajkiem, solą i rozmarynem. Po uzyskaniu gładkiej masy, łączymy z resztą składników i ugniatamy rękami kulkę. Jeśli ciasto będzie zbyt rzadkie, dodajemy więcej mąki. Jeśli zbyt gęste – odrobinę wody. Kulkę wstawiamy do lodówki lub zamrażarki do schłodzenia.
Po schłodzeniu rozwałkowujemy i wykładamy dno i boki tortownicy. Wykonujemy w cieście małe dziurki widelcem. Pieczemy w piekarniku przez 15 minut z termoobiegiem w temperaturze 180 stopni.
Po podpieczeniu wlewamy farsz, układamy na wierzchu kilka listków bazylii. Pieczemy ponownie ok. 30 minut w 180 stopniach.

- Tort szpinakowy
Torcik, który idealnie pasuje do koncepcji „oczy jedzą” – ze względu na zawartość szpinaku, owoców sezonowych i cytrusów, oraz przez swój efektowny wygląd. Każdy, nawet największy przeciwnik szpinaku skapituluje i przyzna, że szpinak jest faktycznie pyszny. Poniżej przepis na trochę podkręconą wersję – ze słodko-kwaśnym kremem lemon curd. Jest on dosyć czasochłonny w wykonaniu przez konieczność odparowania soku z cytryny, więc jeśli się spieszycie to wybierzcie wersję z samym kremem mascarpone. W zupełności wystarczy aby uzyskać efekt wow!
Składniki :
Biszkopt:
4 jaja
¾ szklanki oleju
2,5 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
300g świeżego szpinaku liściastego
Pół opakowania cukru z laską wanilii
Krem:
500 g serka mascarpone
Ok. 5 łyżek jogurtu naturalnego
Pół opakowania cukru z laską wanilii
Kilka kropli soku z cytyny
Lemon curd (opcjonalnie):
Sok wyciśnięty z ok. 3-4 cytryn
Pół szklanki cukru
4 łyżki masła
1 żółtko
+ owoce sezonowe do dekoracji (borówki, jeżyny, maliny itp.)
Przygotowanie:
Oddzielić białka od żółtek. Z białek i cukru ubić sztywną pianę, następnie dodawać po jednym żółtku i dalej miksować aż do połączenia. W blenderze zmielić liście szpinaku i olej. Całość wlać do ubitych jajek i wymieszać. W oddzielnym naczyniu wymieszać suche składniki. Następnie wymieszać wszystko i przelać do tortownicy wysmarowanej olejem oraz wyłożonej papierem do pieczenia (wystarczy wyłożyć samo dno).
Piekarnik nagrzać do 170 stopni. Piec 60-65 minut lub do suchego patyczka. Należy pamiętać, że dzięi szpinakowi ciasto mimo upieczenia będzie dosyć ciężkie i wilgotne, dlatego nie należy się przejmować, że wyszedł nam zakalec! Bo taka natura tego ciasta, że jest dość „mokre”. Biszkopty kroić dopiero po całkowitym ostudzeniu. W tym czasie można się zająć przygotowaniem kremu.
Nasze biszkopty zostały upieczone w dwóch blaszkach o średnicy ok. 16cm. Każdy z biszkoptów został przecięty na dwa blaty. Możesz upiec jeden biszkopt w większej, np.24 cm blaszce i przeciąć wedle uznania – na dwa lub trzy blaty.
Krem:
Zmiksować krótko mascarpone, jogurt, cukier z wanilią i sok z cytryny do połączenia na gładką masę. Jeśli uważasz, że masa jest za gęsta, dodaj jeszcze trochę jogurtu.
Lemon curd:
Zagotuj w rondelku sok z cytryny i cukier. Po zagotowaniu zmniejsz ogień i na minimalnej mocy odparuj ok.1/3 cały czas mieszając. Następnie dodaj masło. Zanurz łyżkę w masie, ostudź i próbuj – jeśli jest zbyt kwaśne- możesz dodać cukru. Sprawdź konsystencję – jeśli na łyżce krem zastyga w konsystencję lekko płynnego karmelu – jest ok. Jeśli nie – odparuj więcej płynu lub dolej trochę soku z cytryny jeśli jest zbyt gęste. Na koniec zdejmij z palnika i po minucie studzenia wbij żółtko i dokładnie wymieszaj. Schłodź w lodówce.
Jak składać:
Na blat rozsmarować krem, pukładać trochę owoców i polać lemon curdem. Zostawić trochę masy na górę tortu, żeby poukładać na wierzchu owoce do dekoracji.
Najlepiej smakuje po długim schłodzeniu w lodówce.
Sami zobaczcie!
I jak? Czujecie się przekonani, że „nie samą marchewką oczy żyją”? :)
#oczyjedzą ! #obalamymitmarchewki !
Smacznego !
utworzone przez Justyna Nater | lip 30, 2017 | Artykuły
Przykazanie 1. – Badaj wzrok!
Możemy zacząć od siebie. Ilekroć pytam pacjentów „kiedy ostatni raz była pani / był pan na badaniu okulistycznym z badaniem dna oka?” większość odpowiedzi brzmi „nigdy” lub „dawno”. Jeden na kilkunastu pacjentów mówi „w zeszłym roku”.
TRZEBA sobie zdawać sprawę, że są takie choroby, które w początkowych stadiach nie dają objawów. Nie czujemy bólu, nic nam nie przeszkadza. A kiedy już zaczną dawać o sobie znać na tyle, że zwrócimy na nie uwagę – są na trudnym do wyleczenia (lub niewyleczalnym) etapie.
Zaplanowałeś swoją wizytę u okulisty? Data badania wpisana do kalendarza? Świetnie! To może rodzice? Siostra? Dziadek? Inny członek rodziny?
A może wszyscy? Może każdemu po kolei przypomnijmy i zmobilizujmy, zmotywujmy do wykonania takich badań?
Przykazanie 2. – Noś okulary przeciwsłoneczne!
Temat tak oczywisty, a wciąż tak mocno ignorowany przez sporą grupę osób.
TRZEBA nosić okulary przeciwsłoneczne. Te PRAWDZIWE, nie te z bazarku.
Te z bazarku nie mają filtrów przeciw szkodliwemu promieniowaniu, a przez to, że ich „szkła” mają przyciemniony kolor, powodują rozszerzenie źrenicy. Faktycznie samego światła dociera do oczu mniej, ale przez szeroką źrenicę do oka może dotrzeć znacznie większa ilość promieni UV.
O okularach nie wolno zapominać zimą, kiedy słońce jest ostre, kiedy znajduje się niżej i kąt padania promieni świetlnych jest inny w stosunku do tego letniego. Poza tym na pewno nie raz widzieliście opalonych turystów wracających z zimowych urlopów spędzonych na nartach. Co innego ich opala, jak nie właśnie słońce?
I znowu – kupiliśmy okulary przeciwsłoneczne? Zaprowadźmy do optyka mamę – zróbmy jej prezent na Dzień Kobiet, Dzień Matki lub urodziny. Warto pokazać jej, że pamiętamy nie tylko o jej dobrym samopoczuciu, spowodowanym skonsumowaniem urodzinowej bombonierki, ale również o jej zdrowiu, zdrowiu jej oczu.

Przykazanie 3. – Daj oczom odpocząć!
Mam ogromną nadzieję, że pamiętacie o zasadzie 10/10/10… Jeśli nie to przypominam: co 10 minut, na 10 sekund odrywamy wzrok od telefonu, tabletu, czy komputera i patrzymy za okno. Co 10 minut… Powiecie, że to bardzo często… Ale 10 sekund to z drugiej strony nie jest bardzo długo. Jeśli nie jesteście w stanie zrobić takiej „skromnej” 10-sekundowej przerwy co 10 minut (na pewno jesteście, ale niech będzie, że nie) to róbcie przerwy chociaż co pół godziny, ale wtedy na przykład na minutę. Oczy potrzebują odpoczynku. Jak każda część ciała. Nie znęcajmy się nad nimi, choć i tak postęp cywilizacyjny nas do tego zmusza. Nie zapominajcie również o MRUGANIU. Oczy rzadziej mrugają, kiedy skupiamy wzrok na wykonywanej pracy.

Przykazanie 4. – Rzuć palenie!
Jeśli palisz, rzuć, natychmiast. Może nie będzie to łatwe do wykonania, ale całe Twoje ciało, A TAKŻE Twoje oczy, będą Ci dozgonnie wdzięczne. Palenie papierosów, poza szkodliwym wpływem na płuca i układ oddechowy, wpływa negatywnie na procesy starzenia się organizmu człowieka – w tym także oczu. Zwiększa ryzyko wystąpienia zaćmy oraz innych chorób, takich jak na przykład zwyrodnienie plamki żółtej.

Przykazanie 5. – Żyj aktywnie!
Przykazanie oczywiste, a najtrudniejsze do realizacji. Bo nie ma czasu, bo tyle pracy, bo zmęczenie, bo trzeba mieć czas na odpoczynek, bo sto tysięcy innych powodów.
Aktywność fizyczna to dla Twojego ciała dużo lepszy odpoczynek niż bierne leżenie na kanapie, wcinanie chipsów i oglądanie kolejnego odcinka ulubionego serialu.
Bądź aktywny! Regularne ćwiczenia mogą spowolnić proces starzenia się komórek całego ciała oraz oddalić w czasie lub całkowicie wyeliminować ryzyko wystąpienia wielu chorób mogących spowodować nawet całkowitą utratę wzroku.

Przykazanie 6. – Pamiętaj o okularach ochronnych!
Ogólnie rzecz biorąc, noszenie okularów ochronnych jest niesamowicie bagatelizowane przez większość osób. Jest to ogromny problem, ponieważ większość z nas nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ignorowania zasad bezpieczeństwa w pracy i poza nią. Zagrożeniem dla naszych oczu mogą być także fajerwerki.
Uważaj na swoje oczy. Noś okulary ochronne wtedy, kiedy to konieczne. Pamiętaj, że masz jedną parę oczu. Kolejnej szansy na ich szanowanie możesz już nie dostać.

Przykazanie 7. – Odżywiaj się zdrowo!
Dużo warzyw, dużo owoców, dużo produktów o wysokiej zawartości omega 3. Dzięki prawidłowej diecie, możesz uniknąć problemów z suchością oczu, a także wystąpienia zaćmy, AMD, retinopatii cukrzycowej oraz innych chorób. A może dołączysz do projektu #oczyjedzą?

Przykazanie 8. – Pij wodę!
Pij dużo wody! Szklanka wody z cytryną po przebudzeniu oraz 1,5-2 litry wody dziennie to klucz do sukcesu. Myślę, że tego podpunktu nie trzeba rozwijać. Woda jest dobra na wszystko.
