utworzone przez Justyna Nater | maj 9, 2018 | Artykuły
Przeważnie, kiedy porusza się temat ochrony oczu przed szkodliwym promieniowaniem UV, mówi się głównie o tym, żeby nie kupować okularów przeciwsłonecznych na bazarze, ale u optyka. I na tym często temat się kończy. Tutaj też już wcześniej mogliście przeczytać tego typu wpisy, które dotyczyły wyłącznie szkodliwości bazarowych okularów przeciwsłonecznych.
Niedawno trafiłam na pewnym profilu na Instagramie, na zdjęcie kierowcy samochodu w dwóch parach okularów – jednej korekcyjnej, a drugiej przeciwsłonecznej – z podpisem „odwieczny problem okularników”, a kiedy skomentowałam to zdjęcie, okazało się, że autor nie miał pojęcia o istnieniu wygodnych dla siebie rozwiązań dotyczących ochrony oczu przed słońcem. Dlatego właśnie postanowiłam zebrać wszystkie możliwości w jeden tekst. Żeby po jego przeczytaniu było już wiadomo, że ochrona oczu przed promieniowaniem UV, to nie tylko te gotowe okulary przeciwsłoneczne, które są dostępne w salonach optycznych.
Rozwiązań jest wiele i właśnie tych rozwiązań będzie dotyczył poniższy wpis.
Zacznijmy jednak od podstaw, bo mogą tu trafić osoby, które nie czytały nigdy żadnych innych wpisów na tym blogu, a wiedza powinna być zawsze w jednym miejscu.
Dlatego krótko – czym jest właściwie promieniowanie UV i dlaczego jest szkodliwe dla naszych oczu?
Promieniowanie ultrafioletowe obecne jest przez cały rok, nie tylko latem i nie tylko na plaży. Promienie słońca, zawierające to promieniowanie, odbijają się od różnych powierzchni w różnym stopniu.
Promieniowanie ultrafioletowe (UV) dzielimy na trzy zakresy:
UV-A od 380 nm do 320 nm,
UV-B od 320 nm do 290 nm,
UV-C od 290 nm do 200 nm.
I być może nic Wam to nie mówi, dlatego jeszcze taka grafika poglądowa:

Zewnętrzne czynniki ryzyka
Prawdę powiedziawszy, każdy kto spędza dużo czasu na świeżym powietrzu, jest narażony na działanie promieniowania UV i niestety nawet chmury nie chronią nas przed jego działaniem. Na pewno niejednokrotnie mieliście okazję zdziwić się, że opaliła Wam się skóra pomimo tego, że dzień był pochmurny. Ano właśnie.
Problem z promieniowaniem ultrafioletowym jest taki, że go nie widać. Stąd też bierze się mylne przeświadczenie, że osłonięcie oka ciemnym barwionym plastikiem wystarczy, żeby to promieniowanie odciąć. Niestety bez odpowiedniego filtra nie ma o tym mowy.
Ryzyko uszkodzeń oczu promieniowaniem ultrafioletowym jest zmienne, zależy od kilku czynników zewnętrznych:
– od położenia geograficznego w jakim się znajdujemy, im dalej od równika, tym ryzyko mniejsze;
– od wysokości na jakiej się znajdujemy – im wyżej tym więcej UV (dlatego w górach tak ważne są bardzo ciemne okulary z wysokiej jakości filtrem);
– oczywiście od pory dnia – najmocniejsze promieniowanie UV jest wtedy, kiedy słońce znajduje się najwyżej na nieboskłonie;
– od otoczenia – kiedy znajdujemy się na otwartej przestrzeni, na śniegu, na piasku, nad wodą – promienie słońca odbijają się od tych powierzchni (śnieg odbija nawet około 85% UV), co skutkuje tym, że często jeszcze dodatkowo podwajają ilość szkodliwego promieniowania UV;
– od aktualnie przyjmowanych leków – niektóre leki powodują zwiększoną wrażliwość organizmu na promieniowanie UV – warto rozmawiać o tym z lekarzami, farmaceutami i czytać ulotki, które najczęściej ostrzegają przed ekspozycją na słońce, jeśli mogą wywołać dodatkowe podrażnienie.
Film łzowy, rogówka i ciecz wodnista pochłaniają promieniowanie poniżej 290 nm i częściowo z zakresu 290-315 nm, co oznacza, że część UV-B i cały UV-A dociera do soczewki.
(Ważna uwaga – żadne promieniowanie nie działa na tkanki oka, jeśli nie jest przez nie pochłaniane. To promieniowanie, które jest przepuszczane przez ośrodki optyczne oka jest dla tych struktur nieszkodliwe.)
Promieniowanie ultrafioletowe może uszkodzić powieki, rogówkę, soczewkę wewnątrzgałkową, a także może prowadzić do trwałych uszkodzeń siatkówki, które znacznie pogarszają widzenie, a w najmniej optymistycznych przypadkach powodują utratę wzroku.
To, co się dzieje z oczami po ekspozycji na słońce może, ale nie musi dawać żadnych objawów przez naprawdę długie lata. Uszkodzenia oczu, wynikające z działania szkodliwego promieniowania UV, są w większości przypadków nieodwracalne.
Zmiany chorobowe spowodowane promieniowaniem UV to: słoneczne zapalenia spojówki i rogówki, skrzydlik, tłuszczyk, zaćma, zwyrodnienie plamki żółtej (AMD) oraz nowotwory skóry i powiek.
Tych, którzy nie dbają o prawidłową ochronę oczu przed słońcem, mogą dotyczyć takie objawy jak: łzawienie, swędzenie i podrażnienie powiek, zwężenie źrenic, bóle migrenowe głowy, dyskomfort i światłowstręt, uczucie piasku pod powiekami, czy silny ból.
Widziałam kiedyś komentarze jednego „mądrego” człowieka w internecie, że optycy chcą na nas zarobić, dlatego reklamują okulary przeciwsłoneczne, a przecież ludzie w Afryce takich nie noszą i są szczęśliwi i „nic im nie dolega”… Nic im nie dolega… To ciekawe, biorąc pod uwagę, jak wiele misji w Afryce dotyczy właśnie ratowania wzroku tych ludzi, między innymi głównie właśnie usuwania zaćmy w ich oczach, która jest niesamowicie częstą przypadłością. Jak myślicie, dlaczego?…
Jedna z takich akcji: https://www.iapb.org/sib-news/africa-eye-foundation-cameroon/
Dzieci również potrzebują ochrony UV!
Jest wiele opinii dotyczących tego, czy dzieci powinny, czy nie powinny nosić okularów przeciwsłonecznych. Wyjaśnijmy sobie zatem dwie kwestie…
Po pierwsze:
Siatkówka w oku dziecięcym pochłania dużą ilość promieniowania UV, głównie UV-A. Struktury dziecięcych oczek są znacznie bardziej przezierne od struktur w oczach dorosłego człowieka, a ich zdolność filtracyjna jest z tego powodu bardzo mała.
(Na szybko jeszcze przy okazji dopowiem, że u osoby starszej działanie filtracyjne struktur oka w dużym stopniu chroni siatkówkę przed promieniowaniem UV. Jeśli jednak usuniemy soczewkę z powodu zaćmy, siatkówka przestanie być chroniona, ryzyko jej uszkodzenia przez promieniowanie ultrafioletowe wzrośnie.)
Ale po drugie:
Oczy dzieciaczków muszą się rozwijać. Jeśli całkowicie odetniemy tym oczom dopływ światła za pomocą ciemnych barwionych soczewek, zaburzymy ten proces i siatkówki nie będą się prawidłowo rozwijać, w tym widzenie barw, poczucie kontrastu itp.
Trzeba zatem znaleźć pewien „złoty środek”. Oczy dzieci na pewno potrzebują ochrony przed promieniowaniem UV, to nie ulega wątpliwości, a najgorsze co rodzice mogą im zrobić to właśnie te tanie, kolorowe okularki przeciwsłoneczne od pana Mietka, handlującego kremami przy plaży. Kremik można kupić, okulary zostawcie na przetopienie.
Gdzie jest zatem ten „złoty środek”?
Wszelkiego rodzaju czapeczki, które osłaniają buźkę, zadaszenia wózków, osłonki do przyczepienia do wózka, żeby słońce nie świeciło bezpośrednio na twarz dziecka. Jeśli wiemy, że dziecko będzie się bawiło na plaży podczas naszego urlopu w pełnym słońcu – na pewno okulary przeciwsłoneczne z dobrym filtrem. To samo nad wodą, czy na śniegu, kiedy mamy silne nasłonecznienie. W tropikalnych klimatach, kiedy podróżujemy z dzieckiem do krajów, gdzie tego słońca jest więcej i jest silniejsze oraz zawsze wtedy, kiedy dziecko przebywa na powietrzu w bardzo słoneczny dzień, a dodatkowo słońce może odbijać się od powierzchni, które to dziecko otaczają (właśnie np. piasek, czy woda).
Natomiast na pewno takie okulary nie mogą się znajdować na nosie młodego człowieka przez cały czas, bo całkowitym odcięciem światła możemy spowodować więcej złego niż dobrego. Najlepiej udać się do salonu optycznego, który ma asortyment dla dzieci i zapytać optyka, optometrysty, czy okulisty o zdanie. No i przede wszystkim regularnie badać dzieciom wzrok!
Przejdźmy zatem do wszystkich możliwych opcji, dzięki którym możemy chronić nasze oczy przed szkodliwym promieniowaniem UV.
– Nakrycie głowy – powiecie – Banał! – A wiele osób o nim zapomina… Kapelusz lub czapka z daszkiem, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nasze okulary przeciwsłoneczne nie są pełne i nie zakrywają całych oczu. Ostatnio bardzo modne są kocie i bardzo wąskie okulary przeciwsłoneczne, takie jak na przykład te:

foto: Fashionista.com
Ale szczerze? Takie okulary nadają się chyba wyłącznie do pięknych sesji zdjęciowych, bo niezupełnie spełniają swoją podstawową rolę – ochrony oczu przed UV.
– Okulary przeciwsłoneczne – takie z prawdziwym filtrem UV – dostępne są w kilku kategoriach. Warto jednak pamiętać nie tylko o tym, że soczewki w tych okularach mają posiadać filtr. One mają również dobrze leżeć na twarzy, mają osłaniać oczy nie tylko od promieni padających na wprost. Powinny mieć odpowiednią krzywiznę i dobrze, żeby były jak najbardziej zabudowane (mogą mieć osłonki boczne) lub przylegające do twarzy (z odpowiednio wyregulowanymi zausznikami) w taki sposób, żeby promieniowanie UV nie dostawało się do naszych oczu z żadnej strony. Warto zwrócić również uwagę na wykończenie nanośników.
Od wcześniej wspomnianej kategorii filtra zastosowanego w soczewkach okularowych zależy stopień przepuszczania światła i ochrony przed promieniowaniem.
Są cztery kategorie zabarwienia, podaje się również kategorię 0, jako soczewki bezbarwne lub o zabarwieniu bardzo delikatnym.
Jedna mała dygresja. Do jazdy samochodem w ciągu dnia nie są dozwolone soczewki z filtrem kategorii 4. Nocą zaś filtrem dozwolonym do jazdy jest jedynie ten o kategorii 0, czyli po prostu soczewki bezbarwne lub delikatnie barwione.
Jak to wygląda przy pozostałych czterech kategoriach?

(Jeśli myślicie, że znam te zakresy na pamięć to muszę Was rozczarować, mam po prostu pod ręką katalog produktów firmy HOYA. Jednego z moich dwóch ulubionych producentów soczewek okularowych.)
I jeszcze jedna sprawa – pewność, że model okularów spełnia europejskie wymogi! Między innymi:
– Norma PN-EN 166:2005 – Ochrona indywidualna oczu — Wymagania,
– Dyrektywa 89/686/EWG – Dyrektywa Środków Ochrony Indywidualnej PPE (uaktualniana),
– Norma PN-EN ISO 12312-1:2014-02 – Ochrona oczu i twarzy – Okulary przeciwsłoneczne i odpowiadające im ochrony oczu,
(w Internecie możecie znaleźć informację o Normie EN 1836+A1:2009, ale została ona wycofana i zastąpiona powyższą.),
– Międzynarodowa Norma ISO 9001:2000 – dotycząca standardów jakości,
i wreszcie znany nam wszystkim znak
– CE – Conformité Européenne – zgodny z dyrektywami Unii Europejskiej
ALE ten prawdziwy znak CE. Nie ten, który oznacza „China Export”. Daliście się kiedyś na to nabrać?

Bo niespodzianka! Te takie kolorowe plastikowe okulary, które wiszą na stojaczkach przy plaży przecież mają „CE”, prawda? One wszystkie zawsze mają CE… No to teraz spójrzcie na to…
Pamiętajcie, że jak soczewka jest tylko barwiona, przyciemniona, a nie ma filtra, który blokowałby promieniowanie UV, to ona spowoduje rozszerzenie źrenicy, bo oko będzie dostawało sygnał, że światła jest mało i źrenica nie musi być wąska, żeby to światło ograniczyć. Promieniowania UV nie widzimy, ale ono tam jest! I przez rozszerzoną źrenicę, mimo że może nie będzie Was razić, dostanie się więcej szkodliwego promieniowania UV, niż gdybyście tych okularów w ogóle na nosie nie mieli. Takie czary mary.
Poza tym bazarowe okulary przeciwsłoneczne są marnej jakości – gdyby były lepszej, nie kosztowałyby 20zł. Kiepska jakość wykonania tego plastiku imitującego soczewkę okularową może prowadzić do wystąpienia dystorsji, czyli po prostu zniekształceń obrazu. I nie będą to zniekształcenia widoczne na pierwszy rzut oka, ale przy dłuższym użytkowaniu może się okazać, że wywołają jakieś problemy z widzeniem obuocznym, które potem zaburzą komfort widzenia.
I jeszcze jedna drobna dygresja. Jeśli cierpicie na nadwrażliwość na światło, jeśli jest to wynik choroby oczu, to specjalista może zalecić Wam inne, dedykowane barwienie medyczne soczewek okularowych, bezpieczne dla Waszych oczu. Konsultujcie proszę takie rzeczy z lekarzami, specjalistami i wykwalifikowanymi optykami. Dla dobra własnego i dla zdrowia Waszych oczu.
Przejdźmy dalej…
+ Polaryzacja – (celowo + a nie myślnik, bo sama polaryzacja nie jest filtrem UV!) soczewki w okularach przeciwsłonecznych mogą mieć tak zwaną polaryzację. Nie będę teraz wchodzić w fizykę i pisać o falowej naturze światła oraz o tym, że soczewka z polaryzacją ma za zadanie spolaryzować światło, czyli przepuścić tylko jego uporządkowaną wiązkę. To, czy soczewki mają polaryzację, czy nie, można bardzo łatwo sprawdzić przy użyciu ekranu telefonu lub komputera – wystarczy popatrzeć przez okulary na ekran, a potem przekręcić okulary o 90 stopni i zobaczyć co się stanie. Jeśli nic się nie dzieje to znaczy, że polaryzacji brak. W pionie powinniśmy widzieć jasny ekran, a w standardowym poziomym położeniu okularów, mocno przyciemniony. (Jeśli macie konto na Instagramie, zerknijcie na chwilę tutaj). Polaryzacja nie chroni przed UV, ale stosuje się ją często w okularach przeciwsłonecznych ze względu na to, że może poprawić komfort widzenia w barwionych soczewkach. Niweluje ona rażące odbicia od różnych powierzchni. Polecana jest zwłaszcza nad wodę albo na plażę. Jeśli chodzi o sporty zimowe to najlepiej zapytać swojego optyka o zdanie, ponieważ są osoby, które zgłaszają, że w polaryzacji łatwo nie zauważyć uskoków i muld, co może grozić wypadkiem przy szybkiej jeździe, na przykład na nartach. Są także osoby, które stanowczo twierdzą, że bez polaryzacji nie są w stanie uprawiać sportów zimowych. Najlepiej takie wątpliwości wyjaśniać indywidualnie w salonie optycznym.
– Powłoka lustrzana (mirror) – tak zwane „lustra” lub „lustrzanki” – soczewki okularowe w powłoką, w której może się przejrzeć nasz rozmówca, natomiast nie zobaczy on naszych oczu. Jak sama nazwa wskazuje jest to powłoka. Łączy się ją z barwieniem i dzięki temu uzyskuje końcowy odcień lustra. Mamy dzięki temu rozwiązanie przeciwsłoneczne, które powoduje, że światło odbija się od przedniej powierzchni soczewek – dlatego ten, kto na nas patrzy, widzi swoje odbicie. Takie okulary stały się bardzo modne w ostatnim czasie i występują w coraz szerszej gamie kolorystycznej, ale UWAGA – również kupujemy je wyłącznie z autoryzowanych źródeł, najlepiej w salonie optycznym lub bezpośrednio u producenta, który zagwarantuje nam, że spełniają wszelkie normy.
– Barwione korekcyjne soczewki okularowe – czyli tak naprawdę okulary przeciwsłoneczne, ale takie, które jednocześnie skorygują Twoją wadę wzroku. Tak, możesz mieć jedną parę okularów przeciwsłonecznych i nie zastanawiać się, jak to rozwiązać. Masz wadę wzroku, ściągasz swoje okulary korekcyjne i zakładasz okulary przeciwsłoneczne, które oprócz tego, że chronią Twoje oczy przed promieniowaniem UV, również zapewniają Ci wyraźne i komfortowe widzenie. Oczywiście takie okulary nie są dostępne od ręki, nie da rady wejść do salonu optycznego i zdjąć ich z półki. Natomiast przeważnie nie czeka się długo na ich wykonanie. W zależności od tego, jakiej firmy soczewki okularowe zamówisz, możesz wybrać sobie dowolny kolor barwienia soczewek. Obecnie producenci soczewek okularowych mają tak szeroki wybór kolorów, że aż trudno się zdecydować na ten najlepszy i wymarzony. Z drugiej strony, jeżeli możemy sobie na to pozwolić finansowo, nie trzeba się przecież ograniczać do jednej pary okularów. W salonie optycznym poproś o pomoc przy doborze odpowiedniej dla Ciebie oprawy okularowej, tak żeby zarówno bardzo Ci się podobała, jak i żeby można było wstawić w nią Twoją korekcję z wybranym barwieniem. Soczewki mogą być też barwione gradalnie, czyli np. bardziej przyciemnione u góry, a mniej na dole. Pamiętaj jednak, że jeśli mają spełniać funkcję przeciwsłoneczną to warto, żeby jednak dół również miał pewien stopień barwienia. Oczywiście filtr UV jest na całej powierzchni soczewki, ale chodzi również o to, żeby nie raziło Cię światło.
– Soczewki fotochromowe – soczewki, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać zwyczajnie, ponieważ okulary z takimi soczewkami wyglądają w pomieszczeniu jak zwykłe okulary korekcyjne z przezroczystymi soczewkami (chyba że wybrana zostanie opcja z barwieniem wstępnym, bo tak też można). Popularnie zwane „fotochromy” są „światłoczułe” – zabarwią się, kiedy wyjdziemy w nich na powietrze. Intensywność zabarwienia będzie zależała od natężenia światła danego dnia. Przy słabym nasłonecznieniu okulary nie będą tak ciemne, jak przy silnym słońcu w samo południe. Takie okulary – fotochromy – również można zrobić z korekcją wady wzroku. Oczywiście w zależności od wielkości wady, ponieważ są pewne zakresy produkcyjne, które czasami nas ograniczają, jednak obecne technologie są coraz bardziej zaawansowane i pozwalają na uzyskanie coraz lepszego produktu końcowego. Nie wiem dlaczego, ale wciąż wiele osób nie lubi tego rozwiązania. Ja go nie używam, bo nie noszę (jeszcze) na co dzień okularów, ale gdybym nosiła albo kiedy już zacznę, na pewno sprawię sobie jedną taką parę, żeby nie musieć wiecznie zmieniać okularów z korekcyjnych na przeciwsłoneczne. Myślę, że moja Mama nie będzie miała nic przeciwko, jeśli przytoczę tu Jej przykład – nosi obecnie soczewki fotochromowe z korekcją, które pięknie barwią się w słońcu na ciemny szary kolor i jest zachwycona. Zdecydowanie rzadziej występują u Niej migreny i nie musi się martwić zmianą okularów, kiedy w ciągu dnia wychodzi na miasto załatwiać różne sprawy. Dodatkowo jej oprawy są bardzo duże, więc światło nie jest w stanie z żadnej strony dostać się do Jej oczu, co daje ogromny komfort, ponieważ Mama generalnie cierpi na silny światłowstręt właśnie między innymi ze względu na migreny.
– Soczewki okularowe o indeksie ponad 1.5 – generalnie rzecz biorąc soczewki okularowe o wyższym indeksie z reguły posiadają filtr UV. Nie mają jednak oczywiście barwienia, stąd nie są zbyt komfortowe w słoneczne dni, kiedy świeci słońce, które razi nas w oczy. Są także takie możliwości na rynku, że dodatkowo zamawiamy powłokę, która występuje od wewnętrznej strony soczewki, bo filtr UV z założenia blokuje tylko promienie padające na jej przednią powierzchnię. Taka dodatkowa powłoka blokuje również to, co odbije się od wewnątrz. Choć może się to wydawać niemożliwe, warto pamiętać, że promienie UV są niezauważalne dla ludzkiego oka.
– Soczewki kontaktowe z ochroną UV– jest to pewne rozwiązanie, kiedy soczewka kontaktowa zawiera filtr UV, bo oczywiście blokuje ona szkodliwe promieniowanie i nie pozwala na to, aby dostało się ono do rogówki i wewnętrznych struktur oka. Pamiętajmy jednak o tym, że soczewka nie ochroni całego oka. Pozostaje jeszcze nieosłonięta część spojówki oraz powieki, na których nasza skóra jest znacznie delikatniejsza niż na pozostałej części ciała – dlatego tak czy inaczej – do soczewek kontaktowych z filtrem UV, warto stosować okulary przeciwsłoneczne. Oczywiście, kiedy masz założone soczewki kontaktowe korygujące Twoją wadę wzroku, możesz nosić okulary przeciwsłoneczne bez korekcji. Wszystko zależy od tego, które rozwiązanie będzie dla Ciebie wygodniejsze.
Kiedy wybierzesz soczewki kontaktowe + okulary – po zdjęciu okularów w pomieszczeniu od razu widzisz wyraźnie. Jeśli wybierzesz korekcyjne okulary przeciwsłoneczne, po ich zdjęciu musisz mieć przy sobie okulary korekcyjne. To jasne.
– Soczewki kontaktowe fotochromowe – nowość na rynku – o tym na razie za dużo nie napiszę, ale to spora ciekawostka. Niedawno firma Johnson&Johnson Vision Care opublikowała oświadczenie, że FDA zaaprobowało nową generację soczewek kontaktowych z technologią Transitions®, która do tej pory dostępna była jedynie w soczewkach okularowych. Przyznam szczerze, że nie wiem na razie jak to będzie miało wyglądać i funkcjonować, bo oznaczałoby to, że soczewka kontaktowa przyciemni się po wyjściu na słońce. Ale jak to będzie z jej odbarwianiem w pomieszczeniach, czy po wejściu do naprawdę ciemnego miejsca będzie w stanie odbarwić się na tyle szybko, żeby użytkownik cokolwiek widział i czy nie będzie to wyglądało lekko „creepy”, jeśli soczewka będzie w pełni przyciemniona (bo w końcu zasłoni nam również kolor naszych oczu)? No nie wiem, okaże się w przyszłości. Czy jak to mówią „wyjdzie w praniu”.
Gdzieś tam jeszcze są krople nawilżające z filtrem UV, ale cóż ja mogę powiedzieć na ten temat. Raczej mało praktyczne rozwiązanie, biorąc pod uwagę jak długo takie krople utrzymują się na powierzchni oka…
Mam jeszcze małą, malutką prośbę. NIGDY NIE patrzcie prosto w słońce. Nawet w okularach przeciwsłonecznych. Do patrzenia na słońce, czy np. zaćmienie słońca niezbędne są znacznie ciemniejsze soczewki z wieloma atestami, które dadzą pewność, że nasza siatkówka na dnie oka nie zostanie uszkodzona. Nie wiem, czy próbowaliście jako dzieci, mi rodzice pokazywali takie magiczne sztuczki – żeby rozpalić kartkę za pomocą soczewki skupiającej i słońca. No to właśnie my w naszych oczach też mamy soczewki skupiające – nasze soczewki wewnątrzgałkowe. Możecie sobie dopowiedzieć, co się stanie w połączeniu promieni słonecznych i soczewki wewnątrzgałkowej – przy patrzeniu bezpośrednio na słońce. Dymek może nie poleci, ale poparzenie centralnej części siatkówki MUROWANE. A za co odpowiedzialna jest centralna część siatkówki? Tak jest. Za widzenie centralne.
Podsumowując – rozwiązań jest wiele – każdy znajdzie coś dla siebie. Najważniejsze – żeby jednak znaleźć to najwygodniejsze rozwiązanie, żeby dbać o nasze oczy, które, jak już wiele razy mówiłam – są tak naprawdę jednorazowe…
Zdjęcie wyróżniające: Jad Limcaco / Unsplash
utworzone przez Justyna Nater | kwi 30, 2018 | Lifestyle
Młodzi, ambitni i uzdolnieni, a przy tym pełni empatii i niezwykle inspirujący. O kim mowa?

Patrycja Zalejska i Kirył Konowałow – twórcy Kołobajek – dotykowych książek dla dzieci niewidomych i słabowidzących. Mieszkają w Łodzi, którą znają chyba jak własną kieszeń, bo kiedy udało nam się spotkać właśnie w tym mieście, opowiadali o nim tak ciekawie, że niejeden przewodnik z pewnością nie zaciekawiłby mnie tak, jak oni.
Już w grudniowym tekście z propozycjami na prezenty świąteczne, podrzucałam Wam Kołobajki, ale doszłam do wniosku, że o pracy tej wspaniałej dwójki ludzi koniecznie trzeba napisać dużo więcej. Chciałabym, żebyście poznali ich projekt i działalność. Po naprawdę bardzo przyjemnym wieczorze w urokliwej łódzkiej kawiarence, Patrycja i Kirył zgodzili się, specjalnie dla Was, opowiedzieć o swojej pracy.

Jak to się właściwie stało, że zajęliście się produkcją książek dotykowych? To bardzo ciekawe, ale nietypowe zajęcie! Skąd pomysł na taki projekt?
Kirył: Zaczęło się od Partycji. Wzięła ona udział w warsztatach z tyflografii, po których stworzyła swoją pierwszą bajkę dotykową – Kopciuszka. Zgłosiła ją na konkurs “Manufaktura książki“ i… zajęła pierwsze miejsce! Biorąc udział w kolejnych edycjach Manufaktury, dwa razy była pierwsza, a raz zdobyła wyróżnienie. Jej bajki zaczęły jeździć po Polsce i Europie, jako przykład dobrze zaprojektowanych tyflografii dla dzieci. Z jej projektu zostało powielonych 20 kopii bajek w Projekcie “Czytam Dotykiem”. Ja natomiast, jako student Zarządzania Kulturą zauważyłem ogromny potencjał w jej bajkach i zaproponowałem, by sporadyczną hobbystyczną działalność przekuć w coś większego. Tak zaczęła się nasza przygoda.


Dwoje utalentowanych ludzi połączyło siły. To się musiało zakończyć bardzo ambitnym projektem! A powiedzcie nam w takim razie, dla kogo przeznaczone są Wasze książki?
Patrycja: Bajki dotykowe docelowo służą do zabawy i rehabilitacji dzieci niewidomych i słabowidzących. Rozwijają one wyobraźnię, pozwalają poznać rzeczy niedostępne na co dzień, a przede wszystkim pozwalają “zobaczyć” dotykiem ilustrację bajki. Zauważyliśmy jednak, że dzieci widzące również chętnie bawią się książką dotykową, a dorośli z zainteresowaniem przystają, by przynajmniej obejrzeć, co to takiego. Bajka wpisuje się także świetnie w nurt rozwoju sensorycznego dziecka.


A czy możecie nam zdradzić, jak powstaje taka Kołobajka?
K.: Możemy opowiedzieć na przykładzie naszej pierwszej bajki dotykowej pt. Morskie Przygody Kapitana Seo. Cały czas usprawniamy proces produkcji – w tym momencie produkcja 10 książek trwa około dwóch tygodni. Czas ten został skrócony, dzięki pomocy kilku lokalnych firm. Mowa tu o wycinaniu laserowym (firma Reycast) oraz hafcie komputerowym (firma Eurohaft). Myślimy o własnym ploterze laserowym, ale pozostaje on na razie w sferze marzeń. Używamy drukarki brajlowskiej do druku tekstów brajlem na folii, drukarki 3d do druku armaty oraz drukarki atramentowej do czarnodruku – zwykły druk. W wersji książki na obręczach zakuwamy oczka kaletnicze, za pomocą praski i robimy otwory wiertarką ze specjalnym wiertłem zrobionym dla nas przez Janusza Czekaja. Na co dzień posługujemy się także cudowną kostką introligatorską. Część elementów tworzymy od podstaw, część jest prefabrykowana, ale całość jest składana ręcznie. Dzięki temu każdy taki egzemplarz ma duszę. Do składania książek często oglądamy bajki animowane albo słuchamy audiobooków – dzięki temu „stężenie bajki w bajce” wynosi 100%!



Miałam przyjemność oglądać i czytać Wasze bajki i jestem pod naprawdę ogromnym wrażeniem pracy, jaką wkładacie w ich tworzenie. Z jakich materiałów korzystacie przy ich produkcji?
P.: Staramy się, używać jak najbardziej różnorodnych w dotyku materiałów, jednocześnie zachowując spójność i nie wchodząc w kicz.
Podstawą – ramą – jest tektura i płótno introligatorskie. Ich używania uczyliśmy się od naprawdę wytrawnych specjalistów – Aleksandry i Tomasza Fularskich z firmy Estimo. Na stronach można też znaleźć glutowaty silikon, zimną miedź, mięciutkie futerko, szorstki papier ścierny, twarde muszelki, zwiewny materiał, włochate kokosy, niekoniecznie w tej kolejności ;)



Glutowaty silikon robi wrażenie! Miałam okazję podotykać elementy z Kapitana Seo, oczywiście z zamkniętymi oczami. Bardzo ciekawe i muszę przyznać wyjątkowo realne „doznania”.
A co jest najtrudniejsze w stworzeniu takiej bajki? Wymyślenie historii, czy tworzenie dotykowych elementów?
P.: Najtrudniejsze jest znalezienie dostawców i rozwiązań technologicznych. Jednym z naszych największych wyzwań było sprawienie by armata wydawała dźwięk. Przy 6 milimetrach maksymalnej wysokości obrazka, umieszczenie tam źródła dźwięku bez elektroniki spędzało nam sen z powiek przez kilka dobrych miesięcy. Ostatecznie, we współpracy z Fablabem Łódź, udało nam się znaleźć rozwiązanie w postaci dźwięku wydawanego na zasadzie pneumatycznej, w korpusie drukowanym 3d. Historia zazwyczaj przychodzi sama. Gorzej, jeśli uprzemy się, by tekst był wierszowany trzynastozgłoskowcem. Dwa tygodnie zajęło Kiryłowi dopieszczenie zaledwie 32 wersów tekstu.



Zaledwie, a raczej aż! 32 wersy bajki to chyba jednak wcale nie tak mało! Dwa tygodnie to według mnie świetny czas! :)
Czy konsultujecie się z osobami słabowidzącymi lub niewidomymi w trakcie tworzenia swoich książek?
K.: Konsultujemy się z osobami niewidomymi (dorosłymi i dziećmi), tyflopedagogami, rodzicami. Opinie i rady są dla nas niezwykle cenne – dzięki temu, że książka jest tworzona ręcznie, możemy bardzo szybko wszystkie korekty wprowadzić w życie. Bez wpływu społeczności bajka wyglądałaby zupełnie inaczej.



A jakie są Wasze plany związane z Kołobajkami? Planujecie zakup kolejnych urządzeń?
Zamierzamy rozwijać warsztat, park maszynowy i swoje umiejętności. W drodze są kolejne dwa tytuły i gra planszowa. Brakuje nam w tym momencie najbardziej funduszy na meble do pracowni (blatów i regałów). Z planów na najbliższy czas – premiera naszej oficjalnej strony internetowej. Będzie tam zakładka „marzenia”, opowiadająca właśnie o sprzęcie i urządzeniach do których dążymy. Naszym dalekosiężnym celem jest powstanie ambasady tyflodesignu, w której w kooperacji z projektantami z całego świata powstałyby rozwiązania dostępności.
To bardzo piękne i ambitne marzenia! Trzymam kciuki za ich realizację!

utworzone przez Justyna Nater | kwi 9, 2018 | Artykuły
Czy wiecie, że 11 października 2018 roku po raz kolejny obchodzić będziemy na całym świecie największe święto wszystkich specjalistów ochrony widzenia – Światowy Dzień Wzroku, natomiast kilka dni później 15 października – Międzynarodowy Dzień Białej Laski?
Z tej właśnie okazji postanowiłam podjąć się zorganizowania zupełnie nowej konferencji, dotyczącej wzroku, naszego widzenia, a także optometrii i optyki w Polsce.
Zapraszam Was serdecznie do udziału w konferencji Eye Care Conference – Dbaj o wzrok, która odbędzie się w dniach 20-21 października 2018 roku w Warszawie!
Konferencja podzielona została na dwa dni.
> Pierwszy dzień przeznaczony jest dla specjalistów – okulistów, optometrystów, optyków, ortoptystek oraz studentów tych kierunków.
> Drugi dzień zaś dla wszystkich Was, którzy chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat zdrowia oczu, wad wzroku, laserowej korekcji tych wad, soczewek okularowych, soczewek kontaktowych itd. – słowem najważniejsze i najcenniejsze informacje dotyczące wzroku i możliwości jego korekcji oraz najnowszych rozwiązań technologicznych.
Powolutku i stopniowo będziemy przedstawiać Wam naszych prelegentów, gości, patronów edukacyjnych wydarzenia (którzy są naprawdę WYJĄTKOWI) oraz szczegółowy plan konferencji.
Przed nami wiele kolejnych tygodni ciężkiej pracy, ale wiem, że warto, bo robimy to wszystko DLA WAS.
Szczegółowy program konferencji dostępny będzie już wkrótce na stronie
utworzone przez Justyna Nater | mar 24, 2018 | Artykuły
Ten artykuł ma charakter informacyjny. Pamiętaj, że nie zastąpi on diagnozy postawionej po wykonaniu wnikliwego badania wzroku przez specjalistę. Jeśli odczuwasz problemy z suchym okiem, proszę – udaj się na kontrolne badanie i zapytaj o rozwiązanie dopasowane do Twoich potrzeb.
Zanim zaczniemy, chciałabym zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz. Określenie „suche oko” występuje powszechnie, ale może oznaczać różne rzeczy. Suchym okiem możemy opisywać po prostu nasze subiektywne odczucia – na przykład po całym dniu spędzonym przy komputerze, kiedy nasze oczy są zmęczone intensywną pracą wzrokową w biurze, gdzie mamy suche powietrze – mówimy, że mamy suche oczy i odczuwamy dyskomfort. Ale odczucie to mija po jakimś czasie, po przerwie od pracy, po drzemce, czy kolejnego dnia rano.
Natomiast Zespół Suchego Oka jest już określeniem, jak sama nazwa wskazuje – zespołu objawów, wywołanego problemem z jakością lub ilością łez i więcej o nim już za chwilę.
Tekst będzie długi, ale starałam się w nim zawrzeć możliwie dużo informacji. Począwszy od podstaw, składu łez, gruczołów Meiboma, objawów suchego oka, kropli nawilżających, higieny powiek, do nawet badania jakości i ilości łez w naszych oczach. Podkreślam jednak raz jeszcze to, co celowo zawarłam na samym początku – tekst NIE stanowi żadnej indywidualnej diagnozy i proszę też, abyście nie diagnozowali sami siebie online. Od tego są specjaliści. Jeśli macie problem z suchością oczu – umawiacie się na wizytę, opisujecie występujący problem, stosujecie się do zaleceń. Jeśli to jest jasne i klarowne, to możemy już przejść do meritum.

ŁZY
Określeniem stosowanym zamienne jest tak zwany „film łzowy” (nie mylić z łzawym).
Dlaczego „film”? Dlatego, że jest to bardzo cieniutka warstwa cieczy, pokrywającej powierzchnię naszego oka.
Film łzowy jest obecnie przedmiotem wielu badań naukowych i specjaliści zajmujący się jego badaniem wyróżniliby na pewno więcej jego części w sposób bardziej dokładny, ale najprostszy podział łez to po prostu trzy warstwy.
Trzy warstwy, czyli:
– warstwa przylegająca bezpośrednio do powierzchni oka – warstwa mucynowa (śluzowa),
– warstwa wodna – środkowa,
– warstwa lipidowa – najbardziej zewnętrzna.
Za jakość filmu łzowego odpowiadają głównie warstwy graniczne, czyli wewnętrzna śluzowa oraz zewnętrzna lipidowa. Warstwa środkowa wodna zapewnia odpowiednią objętość. Na odpowiednie nawilżenie powierzchni oczu składa się zarówno ilość łez, jak również ich jakość.
Jak na pewno wiecie, łzy po powierzchni oka rozprowadzają się podczas mrugania powiekami. Dlatego tak ważne jest, aby UMIEĆ MRUGAĆ. Nie uśmiechajcie się zbyt szeroko myśląc „no jak można nie umieć mrugać?!”. Można. Naprawdę. Po pierwsze podczas długotrwałej pracy wzrokowej, kiedy skupiamy wzrok na tekście pisanym, czytanym, na ekranie telefonu itd. mrugamy znacznie rzadziej, niż kiedy wykonujemy inne czynności, takie jak np. rozmowa ze znajomym, czy spacerowanie. Po drugie wiele osób mrugając, nieświadomie nie domyka powiek do końca. Zwróćcie na to przez chwilę uwagę, jak będziecie teraz mrugać – czy zamykacie powieki przy każdym mrugnięciu, czy wykonujecie tak zwane niepełne mrugnięcie. Takie nieprawidłowe mruganie również wywołuje problemy z suchością oczu.
Łzy rozprowadzamy po oczach właśnie mrugając powiekami.
Warstwa lipidowa łez produkowana jest w gruczołach Meiboma, o których więcej za moment, a głównymi składnikami tej warstwy są estry cholesterolu i woski estrowe – ta warstwa zapobiega parowaniu łez z powierzchni oka i jest również odpowiedzialna za utrzymywanie optycznie gładkiej powierzchni.
(Taka ciekawostka przy okazji – nie wiem, czy wiecie, ale bez łez powierzchnia naszego oka nie byłaby gładka. Gdybyście zobaczyli ją w dużym powiększeniu wyglądem zupełnie nie przypomina tego, co widzimy na co dzień patrząc sobie w oczy. To łzy są odpowiedzialne za jej idealne wygładzenie i to z tego też powodu, kiedy mamy problem z suchością oczu, często odczuwamy pogorszenie widzenia, ponieważ światło przechodzące przez porowatą powierzchnię takiej suchej rogówki będzie się rozpraszać i nieprawidłowo załamywać.)
Warstwa wodna produkowana jest w gruczołach łzowych, a jej składnikami są woda, sole i białka – warstwa ta jest odpowiedzialna za hamowanie wzrostu bakterii, utrzymywanie nawodnienia powierzchni oka oraz oczywiście za wypłukiwanie zanieczyszczeń.
Warstwa mucynowa, inaczej śluzowa, która produkowana jest przez komórki kubkowe spojówki, gruczoły Molla i Krassa, zawiera glikoproteiny i utrzymuje hydrofilowość powierzchni oka – nabłonka rogówki, aby łzy mogły do niej prawidłowo przylegać.
Jak działa cały proces rozprowadzania łez po mrugnięciu?
Film łzowy to struktura niestety niestabilna. Mimo tego, że mamy tę wyżej wspomnianą warstwę lipidową, która ma zapobiegać parowaniu i tak częściowo do niego dochodzi. Kiedy następuje zmniejszenie grubości warstwy łez na powierzchni oka, cząsteczki lipidów, które są w warstwie zewnętrznej zostają rozproszone i przesuwają się w kierunku warstwy mucynowej, a ta, kiedy zetknie się z lipidami zaczyna tracić hydrofilowość. Następuje przerwanie filmu łzowego, który oczywiście nie przerywa się w jednym miejscu, na przykład na środku, tylko w wielu miejscach, co prowadzi do tego, że nie jest już równomiernie rozmieszczony na powierzchni oka. Jego przerwanie wywołuje chęć mrugnięcia, wtedy mrugamy i wszystko zaczyna się od nowa.
Zdrową powierzchnię oka zapewnia nam prawidłowa jakość i ilość łez. Ale na jego zaburzenia wpływ mogą mieć nie tylko te czynniki zewnętrzne, dobrze nam znane, takie jak klimatyzacja, czy praca przy komputerze. Również choroby ogólnoustrojowe, przyjmowane leki lub inne choroby oczu mają ogromny wpływ na skład i ilość filmu łzowego.

Gruczoły Meiboma
Gruczoły Meiboma jesteście tak naprawdę w stanie zobaczyć u siebie „gołym okiem”. Wystarczy, że delikatnie (czystymi palcami!) wywiniecie sobie dolną powiekę. Powinniście zaobserwować takie nieco jaśniejsze linie, które kończą się na brzegu powieki. (Jak na rysunku.)

rysunek ze strony All About Vision
Gruczoły Meiboma to duże gruczoły łojowe. Znajdują się one w tarczkach powiek. Wydzielają lipidy, te same, o których mowa była przy warstwie lipidowej łez, bo to właśnie te gruczoły są odpowiedzialne za prawidłowy skład tej warstwy. Ujścia gruczołów znajdują się na brzegach powiek i nie mogą być zablokowane. Dlatego tak bardzo ważna jest prawidłowa i dokładna higiena brzegów powiek.
Przewlekłe zablokowanie ujść gruczołów Meiboma może doprowadzić do ich dysfunkcji, a ta z kolei wywołuje bardzo wiele niekorzystnych dla zdrowia oczu i naszego widzenia następstw – zaburzeń filmu łzowego, prowadzących właśnie do Zespołu Suchego Oka, zaburzeń samej powierzchni oka, no i oczywiście stanów zapalnych brzegów powiek.
Zespół Suchego Oka wymaga leczenia z dwóch powodów:
– po pierwsze oczywiście konieczne jest złagodzenie nieprzyjemnych dla nas objawów, które mogą nam utrudniać codzienne życie,
– po drugie koniecznie należy zapobiec rozwojowi ewentualnych powikłań, wynikających z nadmiernej suchości oczu.
Warunki w jakich obecnie przebywamy i pracujemy przeważnie nie są dla nas korzystne
Biura, zamknięte pomieszczenia, klimatyzacja, ogrzewanie, długotrwała praca wzrokowa, palenie papierosów, smog… Wszystko to negatywnie wpływa na powierzchnię naszych oczu. Nie wspominając już o pracach takich jak pracownik budowy, czy nawet kosmetyczka – wszystkich tych zawodach, w których oczy narażone są na pył i inne zanieczyszczenia.
(P.S. Drogie Panie, które zajmujecie się zawodowo – lub niezawodowo – robieniem paznokci… Zakładajcie błagam okulary ochronne… Ten pył, który leci Wam do oczu podczas piłowania paznokci to przecież jest martwy naskórek Waszych klientek…)

Inne możliwe przyczyny rozwoju suchości oczu, poza wyżej wymienionymi czynnikami zewnętrznymi:
– zanik gruczołów Meiboma,
– problemy z gruczołami łzowymi,
– zespół Sjogrena,
– choroby z kręgu RZS (reumatoidalnych zapaleń stawów),
– cukrzyca,
– choroby tarczycy,
– wszelkie choroby związane ze zmianami hormonalnymi,
– ciąża,
– urazy oka i zabiegi chirurgiczne.

Suche oko – objawy ogólne
Kiedy wytwarzana jest za mała ilość łez, łzy mają nieprawidłowy skład lub nadmiernie parują, dochodzi do wspomnianego wcześniej przerywania filmu łzowego, a to może powodować uszkodzenia powierzchni oka, a co za tym idzie oczywiście dyskomfort oczny.
Jakiego rodzaju jest to dyskomfort?
Uczucie suchości, podrażnienia, piasku pod powiekami, pieczenie, swędzenie, problemy z ostrością wzroku, zmęczenie oczu, czy nawet wrażliwość na światło. Nadmierne łzawienie, które czasem paradoksalnie występuje, jest również objawem suchego oka – to reakcja na nieprawidłowy skład łez.
Dyskomfort związany z suchym okiem zmienia się w ciągu doby. Rano jest często największy, ponieważ w czasie snu wydzielanie łez zmniejsza się, dlatego otwierając oczy osoby z problemami tego typu, mają wrażenie jakby powieki były od wewnątrz niczym tarka dla powierzchni oka. (A wiem, co mówię. Z autopsji.) Dolegliwości narastają również pod wpływem czynników drażniących oraz oczywiście wieczorem, po całym dniu pracy wzrokowej.

Krople nawilżające – czy to wystarczy?
Pierwsza nasza reakcja, pierwsza myśl, która przychodzi, kiedy odczuwamy problemy z suchością oczu jest zwykle taka, że potrzebujemy kropli nawilżających. Idziemy do apteki, kupujemy coś na własną rękę, pani farmaceutka albo pomoże coś wybrać, albo nie. Czy to jest rozwiązanie problemu?
NIE.
Po co w ogóle stosujemy krople nawilżające?
Główne wskazania:
– leczenie objawowe: pieczenia, zmęczenia, kłucia – zapobieganie uszkodzenia powierzchni oka,
– podrażnienie spojówek,
– dyskomfort spowodowany czynnikami zewnętrznymi: kurz, smog, wiatr, słońce itp.,
– długotrwała praca np. przy komputerze – rzadsze mruganie,
– po kąpieli w morzu, czy w basenie – kąpiele w bardzo słonej wodzie lub w wodzie chlorowanej podrażniają powierzchnię oka,
– wspomagająco dodatkowo przy stosowaniu innych leków okulistycznych, np. przeciwjaskrowych,
– po zabiegach okulistycznych, np. po chirurgii refrakcyjnej,
– podczas leczenia chorób alergicznych oczu – wypłukują alergeny i stabilizują film łzowy.
Czy wszystkie krople mają taki sam skład?
NIE.
To skąd wiesz, jakie krople wybrać w drogerii tak „na własną rękę”? :)
Na rynku dostępne są krople nawilżające bez konserwantów i z konserwantami. Czym się różnią?
Konserwanty w kroplach do oczu
Konserwant w kroplach do oczu ma działanie bakteriobójcze. Ma za zadanie utrzymać jałowość stosowanego preparatu przez określony czas. Ma zabezpieczyć ten preparat przed namnażaniem się mikroorganizmów, kiedy my co chwilę otwieramy i zamykamy, otwieramy i zamykamy buteleczkę. Słowem – krople z konserwantami mają większą trwałość mikrobiologiczną, a to zapewnia stałą jakość ich działania. Kiedy krople do oczu ulegną mikrobiologicznemu zanieczyszczeniu, tracą automatycznie swoje właściwości i mogą zwiększyć ryzyko wystąpienia dodatkowej infekcji na powierzchni oka. Suche oko ma słabszą barierę obronną, w związku z tym taka dodatkowa infekcja może wywołać poważniejsze powikłania.
JEDNAK… Z racji tego, że w tych ciężkich postaciach ZSO (Zespołu Suchego Oka) krople stosuje się naprawdę bardzo często, nawet co kilkanaście minut, konserwanty mogą niestety potęgować odczucie suchości.
Najczęściej w kroplach nawilżających stosuje się poniższe konserwanty:
chlorek benzalkonium,
cetrymid,
chlorek polidronium 0,001%,
purite 0,01%,
oxyd 0,6%,
ocuPure.
Ten pierwszy – chlorek benzalkonium – może wywołać podrażnienie oczu, ale co również ważne – potrafi przebarwić miękkie soczewki kontaktowe. Dlatego nie powinno się go stosować w trakcie noszenia soczewek. Przed zastosowaniem wystarczy po prostu zdjąć soczewki, a założyć dopiero po upływie minimum pół godziny od podania kropli do oczu.
Krople bez konserwantów dostępne są w mniejszych buteleczkach (o rodzajach buteleczek za chwilę), są z tego względu droższe, bo koszt ich produkcji również z tego powodu jest wyższy.
Substancje czynne w wybranych kroplach nawilżających, stosowane w leczeniu ZSO
Hialuronian sodu 0,1%
– HYLO-COMOD,
– STARAZOLIN HYDROBALANCE ONE
Hialuronian sodu 0,15%
– BIOLAN,
– HYABAK
Hialuronian sodu 0,2%
– HYLO-GEL
Hialuronian sodu 0,2% i 0,4%
– HIALeye,
– OCUMAX
HydroksypropyloGuar, glikol polietylenowy 400, glikol propylenowy
– Grupa kropli SYSTANE (Ultra, Balance, UD, Gel Drops)
Karbomer 0,25%, alkohol poliwinylowy 0,5%
– OFTAGEL
TS-polisacharyd 1%
– VISINE INTENSIVE
Trehaloza 3% (30mg/ml)
– THEALOZ
Wiele preparatów do nawilżania oczu zawiera kwas hialuronowy. Hialuronian sodu ma właściwości wiskoelastyczne, ma również zdolność do zatrzymywania wody, dzięki temu tworzy jednorodną „powłokę” na powierzchni oka, która ją nawilża i ochrania przed zadrażnieniem.
Niektóre preparaty zawierają dekspantenol – ten silnie wiąże wodę, co poprawia jeszcze dodatkowo działanie wyżej wymienionego hialuronianu sodu. Przyspiesza on także regenerację nabłonka rogówki.
Krople, które zawierają hydroksypropyloguar, aniony boranowe, a także glikole: polietylenowy i propylenowy, działają trochę jak połączenie kropli i żelu, a raczej posiadają takie właściwości jak jedna i druga forma. Podane do oka wchodzą w reakcję z tym środowiskiem, które się na powierzchni oka znajduje i dzięki temu są świetnym nośnikiem dla zawartych w preparacie substancji nawilżających.
Zastanawiacie się jak to możliwe, że w składzie kropli może być alkohol? Może, ale alkohol poliwinylowy. Krople, które mają go w składzie, wykazują działanie osłaniające na nabłonek rogówki – przeciwdziałają podrażnieniu spojówek.
No i jeszcze trehaloza, ta z kropli Thealoz.
Trehaloza jest disacharydem i występuje na przykład u roślin. Reguluje gospodarkę wodną tkanek i wspomaga procesy gojenia powierzchni oka, ponadto ma działanie ochronne, antyoksydacyjne i nawilżające.
Na rynku w ostatnich latach pojawiają się też preparaty, które stosuje się w występującej dysfunkcji warstwy lipidowej łez. Stosowanie tych preparatów jednak wymaga dokładnej diagnostyki filmu łzowego, ponieważ nie ma ono sensu, jeśli rzeczywiście nie występują problemy ze składową lipidową.
Systemy do przechowywania kropli – rodzaje butelek
- Minimsy – jednorazowe, malutkie pojemniczki,
- Zwykła buteleczka – wyciskanie kropli poprzez naciśnięcie buteleczki palcami,
- System ABAK,
- System COMOD.
Systemy ABAK oraz COMOD zostały opracowane, aby zachować jałowości kropli przez dłuższy czas, pomimo braku konserwantów w ich składzie.
Przykładowe krople nawilżające bez konserwantów:
– Systane Ultra UD,
– Hyaldrop Multi,
– Hyabak,
– Thealoz,
– HyloCare, HyloComod, HyloGel,
– Hialeye Free.
No to jeszcze raz to samo pytanie – CZY KROPLE WYSTARCZĄ ?
Stosowanie kropli nawilżających to leczenie objawowe. A to nie zawsze wystarczy. Dlatego tak ważne jest, aby specjalista ocenił POWÓD, dla którego występują problemy z suchym okiem. Do leczenia objawowego należy dołączyć leczenie przyczyn ZSO.

Co w takim razie można robić, poza używaniem kropli nawilżających?
1. Ciepłe okłady i masaż powiek – stymulacja gruczołów Meiboma (tylko trzeba pamiętać, że nie masujemy gałki ocznej przez powieki – masujemy jedynie powieki, brzegi powiek – specjalista powinien w gabinecie pokazać, jak robić to w prawidłowy sposób)
2. Higiena brzegów powiek – dokładny i precyzyjny demakijaż, chusteczki do higieny brzegów powiek, takie jak na przykład Blephaclean (hipoalergiczne i bez konserwantów)
3. Prawidłowe mruganie (zupełnie na poważnie, trzeba pamiętać, żeby mrugać! i żeby mrugnięcia były pełne)
4. Lekarz okulista może oczywiście dodatkowo zalecić stosowanie leków, antybiotyków miejscowych itp.
5. Przy ostrych problemach z suchym okiem, czasami, ale tylko na zlecenie specjalisty, stosuje się terapeutyczne soczewki kontaktowe
6. Okulista może zalecić również zastosowanie czasowych lub stałych zatyczek do punktów łzowych, a w skrajnych przypadkach naszycie błony owodniowej lub czasowe zaszycie szpary powiekowej
Ostatnie trzy podpunkty dotyczą oczywiście stanów znacznie poważniejszych.
Jeszcze w kwestii higieny brzegów powiek
Bardzo podobała mi się wypowiedź jednego z profesorów na ostatnim sympozjum okulistycznym, na którym byłam… Powiedział on bardzo mądrze, że „dawniej nie myto zębów i w wieku 40 lat trzeba je było usuwać, a o higienę brzegów powiek nadal nie dbamy i dlatego jest tak, jak jest”.
Suche oko – czy to można zbadać?
Oczywiście. I są w tym celu stosowane różne metody.
Najczęściej film łzowy ocenia się w lampie szczelinowej, ale nie tylko.
Ilość łez zbadać można na przykład za pomocą tak zwanego Testu Schirmera – jest to jednak test coraz mniej popularny, ponieważ przez swoją inwazyjność powoduje nasilające się łzawienie odruchowe oraz może mieć niską czułość i powtarzalność. Jednak ze względu na to, że jest najszybszym i najtańszym testem, wciąż wykorzystuje się go w wielu gabinetach. Polega na umieszczeniu zagiętej części (5mm) paska pod dolną powieką od zewnętrznej strony oka. Ocenia się długość zwilżonego łzami paska po 5 minutach. Wynik prawidłowy to zwilżenie tego paska na długości powyżej 15mm.
Test nitkowy z czerwienią fenolową – test mniej inwazyjny od poprzedniego. Używa się dwuwarstwowej nitki nasączonej czerwienią fenolową, która jest wrażliwa na zmianę pH i w trakcie zwilżania przez łzy jej kolor ulega zmianie z żółtego na czerwony (z powodu zasadowego pH łez – 7,4). Zagięty koniec tej nitki umieszcza się pod dolną powieką jak w przypadku testu Schirmera, pacjent zamyka oczy, a nitkę wyjmuje się po 15 sekundach. Długość odcinka o zmienionym kolorze powinna prawidłowo wynosić około 9 do 20 mm.
Ocena wysokości dolnego menisku łzowego – na brzegu powieki dolnej tworzy się tak zwany menisk łzowy, który dostarcza informację na temat objętości łez. Jest to prosta metoda diagnostyczna, wymagająca użycia lampy szczelinowej.
Fluoresceina – barwnik, który świeci na powierzchni Twojego oka – ocena jakości łez
BUT – nie mylić z obuwiem, to skrót od słów Break Up Time – czyli po prostu czas przerwania filmu łzowego. Kiedy na spojówkę poda się fluoresceinę (jest koloru pomarańczowego) to przy oświetleniu kobaltowoniebieskim oraz dodatkowo żółtym filtrze będzie ona w połączeniu ze łzami „świecić” na kolor jaskrawo zielony. Obserwuje się zachowanie łez na powierzchni oka przez około 20 sekund. Tyle powinien utrzymywać się na oku prawidłowy film łzowy. Po tym czasie widać pojawiające się „plamy”, miejsca, które nie świecą – w których dochodzi do przerwania ciągłości warstwy łez.
Fluoresceina wybarwia też ubytki w nabłonku rogówki. Są jeszcze inne barwniki, takie jak zieleń lizaminy lub róż bengalski. Te pokazują obecność uszkodzonych lub martwych komórek.
NIBUT to z kolei nieinwazyjny czas przerwania filmu łzowego. Do jego pomiaru używa się urządzeń takich jak keratometry, keratoskopy lub urządzenie o nazwie Tearscope. W keratometrach obserwujemy odblaski / odbicie pierścieni keratometru na rogówce. Kiedy film łzowy jest prawidłowy, pierścienie obserwujemy bez ich zniekształcenia. Zniekształcony obraz okręgów wskazuje na zmiany w filmie łzowym na powierzchni oka.

Podsumowując – warto pamiętać, że poza leczeniem objawowym, istotne jest również leczenie przyczyn suchości oczu. I raz jeszcze podkreślam to, co na początku – traktujcie ten tekst bardziej jak zbiór informacji, niż podstawę do wystawienia sobie samemu diagnozy.
A co osobiście polecam, aby dbać o nasze oczy w dzisiejszych czasach?
– Mrugać
– Pić dużo wody
– Wzbogacić dietę w kwasy omega-3
– Mieć przy sobie awaryjnie opakowanie kropli bez konserwantów w minimsach i zastosować TYLKO wtedy, kiedy czujemy potrzebę (nieuzasadnione systematyczne / częste stosowanie kropli nawilżających również może wywołać zaburzenia naturalnej produkcji łez)
– Jeśli problem się nasila, występuje codziennie – koniecznie udać się na badanie do specjalisty
– Dbać o prawidłową i dokładną higienę brzegów powiek
– Stosować ciepłe okłady, np. wieczorem przed snem – nie tylko usprawniają pracę gruczołów Meiboma, ale również działają relaksująco
Przy okazji mam dla Was taką niespodziankę (tekst nie jest w żaden sposób sponsorowany i nie mam żadnych korzyści z tego, że zakupicie produkt) – DO KOŃCA ROKU, na hasło „dbajowzrok” w sklepie I Love Grain macie 10% rabatu. Sama mam taką opaskę (kupowałam bez rabatu) i serdecznie Wam ją polecam.

źródła:
1. „Kliniczna farmakologia okulistyczna”, M. Prost, R. Jachowicz, J.Z. Nowak, Elsevier Urban&Partner, Wrocław 2013
2. „Praktyczne zasady doboru soczewek kontaktowych”, J. Veys, J. Meyler, I. Davies, The Vision Care Institute Johnson&Johnson 2014
3. „Badania obrazowe w okulistyce”, J.S. Wolffsohn, E. Wylęgała, W.M. Górnicki, Wrocław 2013
utworzone przez Justyna Nater | mar 23, 2018 | Lifestyle
Optometria – od słów optos – widziany oraz metreo – mierzenie – dziedzina wiedzy stosowanej. Optometria zajmuje się ochroną, usprawnieniem, zachowaniem, a także rozwojem procesu widzenia.
Optometrysta – specjalista, który ukończył studia z zakresu optometrii. Zajmuje się prawidłowym doborem korekcji okularowej oraz soczewkowej. Jest to zawód jeszcze w Polsce nieuregulowany, ale należący do systemu ochrony zdrowia. Kwalifikacje optometrysty możemy zweryfikować na przykład za pomocą Numeru Optometrysty, przyznawanego przez Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki, jedynie tym optometrystom, którzy uzyskali dyplom potwierdzający posiadanie odpowiednich kwalifikacji. Optometrysta nie jest lekarzem i nie leczy schorzeń układu wzrokowego, JEDNAK może wstępnie ocenić zdrowie narządu wzroku i w razie potrzeby wskazać na konieczność udania się do okulisty na dodatkowe badania. Specjalista ten pomoże również dobrać pomoce dla osób słabowidzących oraz zaplanuje i przeprowadzi terapię widzenia w przypadku problemów z widzeniem obuocznym.
Strona Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki
Problemy ze wzrokiem? – okulista, optometrysta, optyk
Czy warto studiować optometrię?
15 powodów, dla których warto związać się z optometrystą :)
Problemy ze wzrokiem? – Krótki poradnik – Film rysunkowy w animacji poklatkowej
Zaufaj optometrystom – film
Klasyfikacja zawodów i specjalności – optometrysta
Koleżanki i Koledzy optometryści!
Serdeczności! Wytrwałości!
Żebyście nigdy nie otwierali kasety okulistycznej do góry nogami! (…) i żebyście NIGDY nie zwątpili, że wybór optometrii to był NAJLEPSZY wybór, jakiego mogliście dokonać!
Pamiętajcie o jednej rzeczy – dobre widzenie nie powinno być dobrem luksusowym! KAŻDY człowiek zasługuje na to, aby widzieć świat! A Wy, możecie mu w tym pomóc!
Ściskam Was bardzo mocno!
Justyna