Konferencja PSSK, Kontaktologia – rozwój praktyki

Konferencja PSSK, Kontaktologia – rozwój praktyki

pssk_logoPolskie Stowarzyszenie Soczewek Kontaktowych zorganizowało konferencję kontaktologiczną dla specjalistów – optometrystów, okulistów, ortoptystów – kontaktologów. Odbyła się ona 3 października (b.r.) w Gdańsku w hotelu Radisson Blu. Mogli w niej wziąć udział również studenci studiów kierunkowych, przyuczający się do wykonywania zawodu.
Konferencje kontaktologiczne organizowane są co roku i są świetną okazją do poszerzenia swojej wiedzy oraz do spotkania i wymiany zdań z innymi specjalistami.

Program konferencji był wyczerpujący i zawierał mnóstwo informacji praktycznych, bardzo przydatnych w codziennej praktyce w gabinecie. Przyznam szczerze, że sama za czasów studenckich, starałam się nie omijać żadnej z tego typu konferencji. Dlaczego? Ponieważ czym innym są wykłady i laboratoria na uczelni, a czym innym wiedza praktyczna wraz z analizą przypadków jakie spotykane są w gabinetach kontaktologicznych. Zatem wszystkim studentom naprawdę polecam uczestnictwo w tego typu wydarzeniach.

W tym roku podczas konferencji uczestnicy mogli się dowiedzieć między innymi, jak prawidłowo prowadzić kartę pacjenta oraz jak funkcjonować ze swoją praktyką na współczesnym rynku. Zwłaszcza drugi temat przyniósł wiele poważnych dyskusji ze względu na sytuację jaką obserwujemy w ostatnim czasie w naszym kraju.

Piszę teraz do osób, które czytają ten wpis mimo tego, że są pacjentami, a nie specjalistami.
Jak pewnie zauważyliście, na rynku pojawiają się coraz to nowsze sieci optyczne, proponujące już w tej chwili usługi w cenach tak konkurencyjnych, że prywatne praktyki po prostu tracą klientów.
Badanie wzroku można wykonać za darmo, a soczewki kontaktowe kupić w drogerii, czy w internecie. Darmowe badania wzroku zrobiły się w sieciówkach na tyle popularne, że kiedy pacjent słyszy jaką cenę trzeba za nie zapłacić w prywatnym salonie, po prostu się na nie nie decyduje.
Różnica polega tylko, albo aż na tym, że darmowe badanie w sieciówce trwa 15 minut, natomiast pełne badanie optometryczne trwa minimum pół godziny/40 minut. Nie wspomnę już o tym, ile powinno trwać badanie wraz z doborem soczewek kontaktowych.
Dlatego sytuacja prywatnych salonów optycznych jest porównywalna z sytuacją małych sklepów, które upadają po tym, jak 100 metrów obok budowane jest centrum handlowe.

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, że wszystko tak naprawdę zależy od Was, drodzy Pacjenci. Zależy od tego, czy swoje oczy chcecie oddać w kompetentne ręce specjalisty, który będzie sumiennie prowadził kartę pacjenta, znał Waszą historie i kontrolował stan Waszych oczu, czy zdecydujecie się na tańsze, czy nawet bezpłatne usługi proponowane Wam na każdym rogu, w miejscach, w których jesteście traktowani hurtowo i bez empatii.

Koniec dygresji… wróćmy do konferencji.

Jeden z wykładów zawierał świetne wskazówki, jak można monitorować zmiany w oczach oraz stan zdrowia oczu podczas użytkowania soczewek kontaktowych przez pacjenta. Coraz bardziej popularne w ostatnim czasie staje się wykonywanie zdjęć z lampy szczelinowej przy użyciu smartfona. Sama korzystam z tej możliwości. Zdjęcia wychodzą naprawdę rewelacyjne, a pozwala to na prowadzenie szczegółowej dokumentacji z odbytej u specjalisty wizyty. Prawda jest taka, że można w karcie pacjenta rysować i opisywać co się widzi na obrazie z lampy, ale nic nie zastąpi dobrej jakości zdjęcia, dokładnie pokazującego stan danego odcinka oka. Wszystkim specjalistom polecam gorąco spróbować.

Kids_Contact_Slide__BWP0730Dużą część tematyki tegorocznej konferencji zajął temat małych pacjentów w gabinecie kontaktologicznym. Mowa była o wykorzystywaniu soczewek kontaktowych w celach terapii widzenia oraz o tym, jak radzić sobie z dopasowywaniem i aplikacją soczewek u dzieci.

Tak, soczewki kontaktowe można z powodzeniem aplikować u dzieci i niejednokrotnie jest to dużo lepsza współpraca specjalisty z pacjentem, niż w przypadku osoby dorosłej. Małe dzieci są bardziej obowiązkowe i posłuszne. Przestrzegają zasad higieny, które przedstawił im kontaktolog. Świetnie radzą sobie z soczewkami kontaktowymi na co dzień i są bardzo zadowolone z faktu, że nie muszą dzięki temu nosić okularów. Właściwa opieka nad pacjentem (mam tu na myśli prywatny gabinet kontaktologiczny, a nie jedną 15-minutową wizytę w sieci optycznej) pozwala na użytkowanie soczewek kontaktowych przez dziecko przez naprawdę długie lata.

Równolegle podczas trwania wykładów odbywały się warsztaty. W dwóch z nich brałam udział, z tego też powodu nie miałam możliwości wysłuchania kilku wykładów. Niestety każda konferencja ma ten minus, że pewne spotkania odbywają się w tym samym czasie, w związku z czym trzeba wybierać tematykę, na której najbardziej nam zależy.
Zatem uczestniczyłam w tych warsztatach, które dotyczyły soczewek sztywnych oraz hybrydowych.

O tym rodzaju soczewek wypada napisać cały oddzielny tekst, ponieważ jest to bardzo interesujący temat. Wkrótce postaram się Was przekonać do tego, że stosowanie soczewek kontaktowych sztywnych jest dla zdrowia Waszych oczu korzystniejsze niż stosowanie soczewek miękkich, pomimo że początkowo te sztywne mogą się wydawać bardzo niekomfortowe i trudniejsze w użytkowaniu.

Zdecydowanie piątka z plusem dla organizatorów, zarówno za tematykę konferencji jak i jej miejsce oraz organizację.
Oczywiście poza częścią wykładowo-warsztatową zorganizowana była również wystawa różnych firm. To kolejny powód dla którego bardzo lubię konferencje – nie mogę tego ukrywać : )  W tym roku w temacie konferencyjnych gadżetów, moim faworytem został pojemniczek na soczewki kontaktowe firmy Bausch&Lomb.

12118774_1043797292319907_5973813220372575939_n

Poniżej znajdziecie dokładną tematykę wykładów oraz warsztatów, wraz z nazwiskami specjalistów, którzy je poprowadzili.

Z niecierpliwością czekam na kolejną konferencję : )

źródło zdjęcia: http://www.bondfamilyeyecare.com/contact-lenses/kids-and-contact-lenses
————————————–

Tematy wykładów oraz wykładowcy:
Jak poprawnie prowadzić kartę pacjenta. mgr Rozalia Omieczyńska, optometrysta, Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki, Członek Public Affairs and Economic Committee ECCO.

Zdjęcia przedniego odcinka oka przy użyciu smartfona. mgr Jędrzej Kućko, konsultant CooperVision Polska

Medyczne wskazania i przeciwwskazania w stosowaniu soczewek kontaktowych.  dr Dorota Strońska, Katedra i Klinika Okulistyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Kontaktologia pediatryczna, aplikacja soczewek kontaktowych u dzieci. lek.med Ewa Wojciechowska, Indywidualna Specjalistyczna Praktyka Lekarska, Szczecin

Zaburzenia widzenia obuocznego a soczewki kontaktowe. mgr Monika Czaińska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Metody kontroli krótkowzroczności. mgr Kamil Chlebicki, Valeant – właściciel marki Bausch&Lomb
Czego potrzebuję, aby zacząć aplikację soczewek specjalistycznych?
mgr Bartosz Tomczak, Gabinet specjalistycznych soczewek kontaktowych w Brzegu.

Nowa idea soczewek hybrydowych. dr Piotr Szymanek, ACL Vision Okuliści

Multifokalne soczewki kontaktowe i okulary progresywne – czy mogą iść w parze? mgr Wojciech Nowak, dyrektor Rodenstock Polska

Największe zagrożenia dla rozwoju soczewek kontaktowych. Tomasz Krawczyk, dyrektor programowy Stainer Consulting, konsultant Johnson&Johnson Vision Care.

Jak radzić sobie na współczesnym rynku? dr Marek Skorupski, Prezes zarządu PSSK

Jak zachować konkurencyjność na rynku? Współczesne formy konkurowania. mgr Maciej Karczewski, Optometria Karczewski

Czy marka własna jest dobrym rozwiązaniem dla prywatnych salonów optycznych? Jak zwiększyć sprzedaż aplikowanych soczewek kontaktowych? – dyskusja pomiędzy wykładowcami Tomasz Krawczyk, Stainer Consulting, oraz Marek Skorupski, Prezes PSSK

Tematy warsztatów oraz prowadzący

Podstawy aplikacji sztywnych soczewek kontaktowych.dr Anna Murawska, SwissLens.

Podstawy diagnostyki klinicznej dla optometrystów.dr Dorota Strońska, Katedra i Klinika Okulistyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

Powikłania po soczewkach kontaktowych.dr Marek Skorupski, Prezes zarządu PSSK.

Podstawy aplikacji hybrydowych soczewek kontaktowych EyeBrid.dr Piotr Szymanek, ACL Vision Okuliści

 

OMMETAFOBIA lub OMMATOFOBIA – czyli lęk przed oczami

OMMETAFOBIA lub OMMATOFOBIA – czyli lęk przed oczami

Ommetafobia, znana również ommatofobią to strach przed oczami.

Zwykle dotyka pacjentów, którzy przeżyli traumatyczną sytuację związaną właśnie z gałkami ocznymi.

Fobię wywołać może zarówno uraz oka lub utrata widzenia, jak i widok wypadającego oka u innej osoby w trakcie wypadku, lub w innej sytuacji.

Uważa się, że jest to fobia społeczna ponieważ dotyczy sytuacji takich jak na przykład:
patrzenie komuś w oczy,
dotykanie oczu przez samego siebie, lekarza lub kogokolwiek innego,
dostanie się ciała obcego do któregoś oka (itp.).

https://www.flickr.com/photos/phillmyatt/2996561258

https://www.flickr.com/photos/phillmyatt/2996561258

Strach przed oczami jest klasyfikowany jako fobia społeczna, a nie fobia przed specyficznymi przedmiotami, ponieważ wymaga bezpośredniego kontaktu wzrokowego.

W wielu kulturach unikanie kontaktu wzrokowego może być uznawane za brak dobrego wychowania lub ignorancję.
Dla ludzi cierpiących na ommetafobię, strach przed oczami może być bardzo wyniszczający, a w konsekwencji – wywołując niepokój w wielu aspektach życia – może prowadzić do głębokiej depresji.

Objawy powyższej fobii są bardzo zróżnicowane i indywidualne.
Niektóre osoby „w konfrontacji” z oczami mogą się pocić, czuć ogromny dyskomfort, może im się wręcz robić niedobrze. Może również wystąpić paraliżujący lęk oraz ataki paniki.

Leczenie zwykle obejmuje psychoterapię behawioralną.
Leki mogą być potrzebne u pacjentów, u których ommetafobia znacząco wpływa na jakość życia.

 

źródło: http://www.phobiasource.com/ommetaphobia-or-ommatophobia-fear-of-eyes/

Krótkie porady – o makijażu słów kilka

Krótkie porady – o makijażu słów kilka

Brzmi to chyba logicznie, że eyeliner nakładany na wewnętrzną część powieki zwiększa ryzyko wystąpienia problemów ze wzrokiem. Ale to, że brzmi logicznie nie znaczy, że zapada w pamięci, a szkoda…
Drogie Panie… Panowie? nie nie… może jednak nie wchodźmy w ten temat…
Drogie Panie :)
Otóż naukowcy ostatnimi czasy poświęcają coraz więcej czasu na badania wpływu stosowania kosmetyków do makijażu na stan zdrowia naszych oczu.
Przyznam szczerze, że sama od czytania wszystkich wyników i wniosków tych prac coraz rzadziej się maluję.
Ostatnie z wyników dowodzą, że używanie eyelinerów oraz kredek do oczu po wewnętrznej stronie powieki, na tak zwanej linii wodnej, zwiększa ryzyko wystąpienia infekcji oczu oraz zaburzeń widzenia.

eyelinerNiby oczywiste, ale kto by o tym pamiętał, kiedy wymalowane oczy są takie piękne?

W jednych z badań obserwowano przemieszczanie się fragmentów eyelinera na pięć minut oraz dwie godziny po jego aplikacji i udowodniono, że nakładany na linię wodną powieki, dużo bardziej zanieczyszcza i zmienia skład łez w oku. A to może prowadzić do odczuwania dyskomfortu oraz chorób, szczególnie u użytkowników soczewek kontaktowych lub osób z chronicznie suchymi i wrażliwymi oczami.

Okazało się, co i bez badań można by było przewidzieć, że w ciągu pięciu minut od nałożenia, do filmu łzowego dostało się aż o jedną trzecią więcej cząsteczek eyelinera w przypadku, gdy był on nałożony na linię wodną powieki, niż w sytuacji malowania kreski od zewnętrznej strony.
Po dwóch godzinach stwierdzono, że cząsteczki zniknęły z filmu łzowego, co sugeruje, że mogły przemieścić się w inne miejsce do wewnątrz oka lub zostały z niego usunięte.

Zastanówmy się zatem – kosmetyki do makijażu składają się z cząsteczek różnych wosków, olejów, silikonów i gum, właśnie po to, aby nie „spłynęły” z oka w ciągu dnia.
Są więc, dla naturalnego procesu oczyszczania oczu przez łzy, bardzo trudne do usunięcia.

Przy czym pamiętajmy o sposobie usuwania łez przez oko!
Czyli?
Część zanieczyszczeń wpływa do kanalików łzowych. Wyobraźmy sobie ilość cząsteczek chemicznych, jakie trafiają tam wraz ze łzami.

Ta konkretna grupa naukowców nie zbadała przemieszczania się do oka bakterii występujących na eyelinerze – ale warto wspomnieć że, jest to istotna kwestia ponieważ wiadomo, że im starszy kosmetyk tym więcej bakterii może zawierać.
Bardzo często zapominamy, że kosmetyki też mają swoją datę przydatności. Należy zwracać szczególną uwagę na terminy umieszczone na opakowaniach, ponieważ po tym czasie kosmetyki mogą wywoływać reakcje uczuleniowe i zapalne.
Również bardzo istotne jest odłożenie kosmetyków na kilka dni, podczas trwania takich procesów zapalnych/ chorobowych, ponieważ już nawet po wyleczeniu oczu można ponownie wprowadzić zakażenie nawet szczoteczką od mascary do rzęs.

tumblr_lmrnf8quus1qa0davo1_500_largeNie ma co się oszukiwać – pomalowane oczy wyglądają naprawdę ładnie – warto się więc zmotywować do przestrzegania zasad prawidłowego użytkowania – np. w przypadku niektórych eyelinerów można przed ponownym użyciem pozbyć się zewnętrznej warstwy po jego poprzednim nakładaniu, co zmniejszy ryzyko wystąpienia infekcji. Ponadto ZAWSZE należy pamiętać, aby zmyć makijaż przed pójściem spać. Nie ma od tego wyjątków.

 

Nie tłumaczcie się proszę, że późny powrót do domu, że zmęczenie itd… Wasze oczy tak jak Wy zasługują na naturalny – niechemiczny odpoczynek. Nie fundujcie im nocnej tablicy mendelejewa.

A teraz 10/10/10 i mrugamy! :)

źródło informacji o przeprowadzonych badaniach:
http://www.sciencealert.com/eyeliner-in-your-inner-eyelid-increases-risk-of-contamination-and-vision-problems

Dbaj o wzrok – Radio Złote Przeboje

Dbaj o wzrok – Radio Złote Przeboje

Zaproszono mnie niedawno do Radia Złote Przeboje,
na krótką pogawędkę o tym, jak my Polacy dbamy o wzrok…
I czy w ogóle…
Wybaczcie, że znowu na początku wspomniałam o „optometeorologii”, ale lubię to skojarzenie i serdecznie pozdrawiam moją koleżankę, która je wymyśliła : )

Nie ma co opisywać treści rozmowy, posłuchajcie sami.
Czasu nie było za wiele, jednak staraliśmy się poruszyć jak najwięcej tematów.

Zamieszczam dla Was wersję emisyjną, w której znalazły się również pojedyncze wiadomości z regionu, więc jeśli ktoś z Was włączy losową minutę, gdzieś pośrodku nagrania, może nie trafić na to, czego się spodziewa, ale są to jedynie króciutkie przerywniki : )

[soundcloud url=”https://api.soundcloud.com/tracks/202225623″ params=”auto_play=false&hide_related=false&show_comments=true&show_user=true&show_reposts=false&visual=true” width=”100%” height=”450″ iframe=”true” /]

Optometrystą się jest, a nie bywa

Optometrystą się jest, a nie bywa

foropterTytuł tego wpisu zainspirowany jest tekstem z koszulki mojego przyjaciela, który dotyczył strażaków. Właściwie, to że „się jest, a nie bywa” powinno dotyczyć każdego zawodu. Zwłaszcza zawodów zajmujących się dbaniem o nasze zdrowie i życie.

Latem słyszałam opowieść o przesympatycznej pani doktor, która pojechała na wycieczkę grupową zorganizowaną przez miejskie biuro podróży. Pani doktor na co dzień jest lekarzem rodzinnym. Podczas wyjazdu jedna z uczestniczek straciła przytomność.
Nie wchodząc w szczegóły – pani doktor odmówiła udzielenia pomocy, podkreślając, że nie jest w pracy, a na urlopie i ma prawo do odpoczynku. Do dzisiaj uważam, że ktoś wtedy powinien był to zgłosić. Istnieje przecież przysięga Hipokratesa…

Tym wpisem zaczynam cykl tekstów, dotyczących prawidłowego badania wzroku. Prawidłowego podejścia specjalisty do pacjenta, prawidłowego schematu badania oraz doboru korekcji okularowej i soczewek kontaktowych.
Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele razy była potraktowana „hurtowo” i niedokładnie z tego względu, że nie wiedzą jak powinno wyglądać dobrze wykonane, pełne badanie.

Mam ogromną nadzieję, że informacje zawarte w kilku najbliższych wpisach pozwolą zastanowić się, których „specjalistów” omijać szerokim łukiem.

Jak zwykle zaczynam od opowieści. 

Mój Narzeczony, zanim się poznaliśmy, cztery lata badał wzrok i robił okulary w pewnej dość znanej firmie, której nazwy wymieniać tu nie będę, ze względu na to, że Jego przypadek nie musi świadczyć o tym, że firma ta w ogóle nie zatrudnia dobrych specjalistów. Mógł mieć po prostu sporego pecha.

Kiedy umówiliśmy się po raz pierwszy, moją uwagę zwróciły Jego przeraźliwie czerwone oczy. Wyglądały na bardzo zmęczone. Od słowa do słowa po jakimś czasie dowiedziałam się wreszcie, że obecna korekcja jest dużo silniejsza od poprzedniej.
Kazano Mu się „przyzwyczaić” i myślał, że tak po prostu musi być.
Gdybyście zobaczyli wszystkie Jego recepty okularowe… każda była inna.

Po tym, jak już zrobiliśmy Mu nowe okulary, w których teraz czuje się świetnie, postanowiłam nie odpuszczać i wybrać się do salonu, w którym do tej pory badano Mu oczy.
Kierowniczka powiedziała, że mają wykwalifikowanych specjalistów PO KURSACH. Z naciskiem na WYKWALIFIKOWANYCH.
Powiedziała jeszcze bajeczne :
„Widocznie pana wada wzroku bardzo często się zmienia i skacze”
(miała historię dotychczasowych korekcji… raz większa, raz mniejsza…, oś astygmatyzmu to już była totalna przypadkowość…).
Żeby nie robić większego zamieszania, nie poprawiałam pani kierownik, mówiąc, że po kursach to mogą mieć refrakcjonistów, a nie optometrystów.
Po długiej rozmowie i po jej telefonie do przełożonego powiedziała, że W DRODZE WYJĄTKU, pomimo, że okulary były wykonywane dawno, wstawią do tych samych opraw korekcję, którą przynieśliśmy na obecnej recepcie.
Sukces.
Ale na odchodne i tak podkreśliła, że po prostu jest to problem „skaczącej” wielkości wady. …

Ciekawe, kiedy teraz  ta Jego wada zacznie „podskakiwać” : )

Jeszcze lepiej wyglądała wizyta u okulisty kilka dni później. Trwała 12 minut, z zegarkiem w ręku. Siedziałam pod gabinetem i z ciekawości mierzyłam czas. Pani okulistka zdołała w tym czasie zebrać wywiad, zbadać ciśnienie, dobrać korekcję okularową (lepiej nie wspominać tu o jej wartości) i przepisać receptę na krople nawilżające (dostępne w aptece bez recepty). 12 minut.

To wszystko, co powyżej, to nie dlatego, żeby się nagadać i surowo ocenić „specjalistów”.
Chodzi o to, aby pacjentom uświadomić, że mają prawo wymagać czegoś więcej. Mają prawo zająć to minimum pół godziny w gabinecie.

Specjalistom przypomnieć, że to od nich zależy, czy pacjent będzie miał ochotę do nas wrócić, a przy tym systematycznie dbać o swój wzrok.
Jeśli raz zostanie potraktowany na zasadzie „im szybciej, tym lepiej” to nie tylko nie wróci do tego samego gabinetu, ale w ogóle nie będzie miał ochoty na kolejne wizyty u kogokolwiek.

To jak powinna wyglądać ta prawidłowa wizyta?

Specjalista powinien słuchać i obserwować pacjenta od momentu jego pojawienia się w drzwiach. Bardzo ważna jest rozmowa. Jeśli zobaczycie, że badający Was nie słucha lub nie przywiązuje specjalnej uwagi do tego, co mówicie, to już pierwszy sygnał, że coś jest nie tak.

Badanie wstępne

Na podstawie pierwszej rozmowy można już postawić wstępne rozpoznanie, dotyczące problemów pacjenta. Celem takiego wstępnego badania jest uzyskanie informacji na temat ewentualnie występujących nieprawidłowości wzroku. Specjalista może spostrzec występowanie wysokiej wady refrakcji, zaburzenia w ruchomości gałek ocznych, wady widzenia obuocznego, czy choroby oczu. Badanie wstępne to nie tyle konkretne pomiary, raczej jest to obserwacja pacjenta. Wielu specjalistów posiada również lampę szczelinową, która pozwala na ocenę stanu zdrowia poszczególnych struktur w oczach.

Badanie refrakcji

W tej części wizyty optometrysta mierzy, wykonuje już konkretne pomiary. Obejmują one zarówno ocenę kształtu rogówki, zmierzonego za pomocą keratometru jak i pomiar wielkości wady refrakcji. Wcześniejsza diagnoza postawiona podczas wywiadu i badania wstępnego jest zweryfikowana i uściślona właśnie podczas tego badania.
Specjalista może zbadać wstępnie pacjenta za pomocą autorefraktometru (o którym wspomniałam w jednym z poprzednich wpisów), ale dokładny pomiar wykonuje za pomocą foroptera i/lub kasety z zestawem szkieł próbnych, może również używać skiaskopu – najprościej mówiąc takiej latarki, którą badający świeci pacjentowi w oko, przesuwając ją od lewej do prawej i z powrotem, obserwując odblask światła w źrenicy pacjenta : ) (o skiaskopii napiszę cały osobny tekst, ponieważ jest to dość obszerny temat).

Badanie widzenia obuocznego

Po wykonanym badaniu wielkości wady refrakcji, wykonuje się badanie widzenia obuocznego. Jak napisałam powyżej, ewentualne problemy z tym widzeniem, można już podejrzewać podczas badania wstępnego. Żeby opisać dokładnie na czym polega to badanie, trzeba wyjaśnić wiele specjalistycznych słów takich jak forie, rezerwy fuzyjne, amplituda akomodacji … Chciałabym opowiedzieć o nich w jak najbardziej przystępny sposób, dlatego dokładnie wytłumaczę je przy, kolejnym z cyklu prawidłowego badania wzroku, wpisie o badaniu widzenia obuocznego.

DIAGNOZA

Optometrysta po wykonaniu wszystkich badań: po zebraniu wywiadu, po badaniu wstępnym oraz po sprawdzeniu stanu zdrowia oczu pacjenta wraz z badaniem refrakcji oraz tym ostatnim badaniem (o którym jeszcze dzisiaj za dużo nie napisałam, ale obiecuję to zrobić w najbliższym czasie), badaniem widzenia obuocznego, stawia diagnozę i decyduje się na odpowiednio dalsze postępowanie.
Nawiązując do tekstu „Optometrystą się jest, a nie bywa”…

Zdecydowana większość pacjentów trafiających do specjalistów od ochrony narządu wzroku potrzebuje badania optometrycznego. Problemy oczu na tle medycznym dotyczą zdecydowanej mniejszości. Dlatego tak ważny jest bardzo dokładny wywiad i badanie wstępne, podczas których optometrysta powinien sprawdzić z jakim problemem boryka się przychodząca do niego osoba.
Przede wszystkim ważne jest, żeby uświadomić sobie, że problemy wzrokowe mogą mieć naprawdę wiele różnych powodów i nie wolno lekceważyć niczego, co mówi pacjent.
Optometrysta jest specjalistą, którego można nazwać diagnostykiem. Dlatego jeśli traficie do dobrego optometrysty, będzie on w stanie nie tylko zmierzyć wadę refrakcji, ale i zdiagnozować zarówno choroby narządu wzroku, jak i na podstawie jego stanu, choroby ogólnoukładowe.

Dlaczego unikamy lekarzy i wizyt kontrolnych?

Wiadomo, że jeśli czujemy się ze specjalistą komfortowo i wiemy, że jest zaangażowany w wykonanie badania, to dużo chętniej wrócimy do niego na wizytę kontrolną.
Wiem jak można się czuć.
Ostatnio byłam na wizycie u pani neurolog, która stwierdziła, że nie interesują jej żadne inne „dziwne objawy” poza bólami głowy, bo ona jest neurologiem i nie zna się na niczym więcej (nie żartuję, naprawdę zrobiła sobie taką reklamę). Wypisała mi w końcu skierowanie na tomografię komputerową, żebym się „uspokoiła”, bo po „popukaniu” mnie młoteczkiem w kolana miała stu procentową pewność, że uraz głowy jakiego doznałam rok temu, kiedy miałam wielkiego guza na samym czubku głowy, nie spowodował żadnych obrażeń.
Nie docierały moje zapewnienia, że nie przyszłam do lekarza po diagnozę „umierasz”,  ale że owszem, chciałam usłyszeć, że wszystko jest w porządku. Skierowanie na tomografię dostałam z tak zwanej „łaski” i w stylu „masz, wyjdź i uspokój się”.  Oczywiście z szerokim uśmiechem na twarzy.
Nikt z nas na pewno nie nudzi się w życiu na tyle, żeby dla przyjemności i rozrywki biegać po lekarzach i wymyślać sobie ciężkie choroby.

Dlatego jeśli trafiłeś do okulisty (lub optometrysty) , który „potraktował cię” w 12 minut, zastanów się proszę nad powtórzeniem wizyty u innego specjalisty. Szukaj do skutku. Nie zrażaj się. Pamiętaj, że trzeba badać wzrok. Zdaję sobie sprawę, że taka jedna nieudana wizyta może być demotywująca, ale uwierz, że zdrowie Twoich oczu jest warte poświęcenia dodatkowego czasu na znalezienie „tego jedynego” najlepszego specjalisty.

W kolejnym wpisie postaram się Wam bardzo zrozumiale przedstawić schemat obowiązującego w Polsce standardu badania optometrycznego,  opracowanego przez Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki.

Wy do skutku szukajcie idealnego specjalisty, a ja do skutku (aż wejdzie wszystkim w nawyk) będę przypominać o regule 10/10/10 oraz o mruganiu – do dzieła : )