utworzone przez Justyna Nater | lis 24, 2017 | Artykuły
Na początek przyznajmy jedno – czasy, kiedy śmiano się z okularników, już dawno minęły. Obecne technologie, wykorzystywane do produkcji soczewek okularowych, są tak zaawansowane, że nie musimy się martwić o estetykę okularów oraz o ich ciężar. Prawidłowo dopasowana oprawa okularowa oraz zamontowane w niej soczewki korekcyjne, wykonane po wnikliwym i profesjonalnym badaniu wzroku, sprawiają, że możemy czuć się w naszych okularach naprawdę komfortowo.
Nie zapominajmy jednak o tym, że oprócz komfortowego i prawidłowo skorygowanego widzenia, istotny jest również nasz wygląd. Oczy to przeważnie pierwsze punkty naszej twarzy, na które patrzy osoba, z którą się spotykamy / rozmawiamy. A jeśli patrzy nam w oczy, to jednocześnie zwraca uwagę również na okulary!
Widząc oprawy okularowe, jakie noszą moi znajomi; przyglądając się również obcym osobom, spotkanym na mieście, w kawiarni, czy nawet w gabinecie optometrycznym, odnoszę jednak wrażenie, że w Polsce nadal boimy się „okularowej ekstrawagancji”. Boimy się „zaszaleć”. Oczywiście coraz częściej nie dotyczy to celebrytów, ale i pod ich zdjęciami w bardziej odważnych oprawach, można znaleźć komentarze w stylu „skąd on/ona wytrzasnęła te okulary?!”.
Jasne, nie wszystko pasuje każdemu. To prawda. Od tego jednak są specjaliści pracujący w salonach optycznych, sami optycy lub zatrudniani przez nich doradcy klienta, aby tak dopasować idealny dla nas produkt, abyśmy w naszych nowych okularach czuli się dumni i wyjątkowi. Nowe okulary powinny być dla nas jak nowa biżuteria, koszula, nowa torebka, nowy laptop. Zadziwiające jest, że kobiety mogą mieć X par butów oraz X torebek, a jedną parę okularów.
W tym miejscu wypada mi również zwrócić delikatną uwagę optykom, właścicielom salonów optycznych – wciąż za mała ilość salonów w Polsce umożliwia klientom większy, bardziej odważny wybór opraw. Czasem odnoszę wrażenie, że wszyscy noszą te same oprawy, bo po prostu nie mają wyboru.
Nie chciałabym tym wpisem absolutnie dyskredytować żadnej marki okularowej, ale może czas najwyższy odczarować trochę magię znanych i popularnych opraw marki o dwuczłonowej nazwie RB. Na rynku jest tyle pięknych, eleganckich, szalonych, pomysłowych i naprawdę świetnie wykonanych opraw okularowych! Spróbujmy wreszcie czegoś nowego! Nie musimy wszyscy nosić okularów jednego producenta. W samej Polsce mamy również projektantów, którzy zasługują na uznanie – nie bójmy się odkryć nieznanego!
Przygotowałam dla Was kilka propozycji – i nie ukrywam – są to moje ulubione marki opraw. Przy okazji podkreślam, że dodaję je w kolejności alfabetycznej, ponieważ próba uporządkowania ich w kolejności od „najbardziej ulubionej”, zupełnie się nie powiodła i nie ma żadnego sensu, ponieważ każda ta marka charakteryzuje się zupełnie czymś innym i nie sposób ich do siebie porównać, ani stopniować według „naj”…
Chciałabym, bardzo bym chciała, żebyście przy najbliższej okazji, kiedy postanowicie zmienić okulary na nowe, spróbowali czegoś zupełnie nowego. Nowego kształtu, koloru, materiału, jakiejkolwiek zmiany. Nie bójcie się nosić odważnych kształtów. Okulary mogą sprawić, że staniecie się bardziej charakterystyczni, a może nawet nabierzecie pewności siebie, jeśli do tej pory mieliście z tym problem.
[JEDNA WAŻNA UWAGA – to nie jest post sponsorowany. To moja zupełnie szczera opinia i prywatny ranking – żeby nie było wątpliwości.]
Przedstawiam Wam moje propozycje (jak już powiedziałam – kolejność alfabetyczna) – klikając w logo marki, przejdziecie do jej oficjalnej strony internetowej:


model: LEE ROSE GOLD

model: Gaudi Gold

model: DEDE – ROSE GOLD

model: KIMBA – GOLD THREAD

model: CHICO – LA-ROYALE







Wywiad z projektantem opraw INVIDIA, możecie przeczytać TUTAJ
Na stronie producenta, każdy model oprawy możecie dowolnie modyfikować pod kątem kolorystycznym.
Dostępny jest tak zwany „Invidia Visualizer”, który pozwala na wstępne zaprojektowanie Waszej wymarzonej oprawy.






model: JP 1021_03

model: JP 5080_03

model: JP 2103_03

model: JP 1023_03

model: JP 3047_02


model: Brockovich

model: Lowell

model: Love

model: Everdeen

model: Robbinson

model: Watney


Morel 2202M 48.22 140 MM054

Morel 2818M 45.21 135 DD032

Morel 2975M 44.21 140 MM041

Morel GAULTIER 1 SUN


model: Schlep / Blonde-Gold

model: Zayde / Dark Havana

model: Lemtosh / Flesh

model: Lemtosh Fold / Tortoise


Mykita Studio 5.4

Mykita Lite Sun Svea

Mykita STUDIO 1.1

Mykita STUDIO 2.3

Mykita Lite Sun Aira

Polska marka drewnianych opraw okularowych. Wywiad z projektantem oraz fotorelacja z pracowni TUTAJ.

model: Telimena

model: Polonia

model: Nika

model: Gold


model: Rivamare TT502

model: Cinque A SC023

model: Orlando EX311T

model: Blinder SC028

model: Gizmo AM010T
Co o tym myślicie?
Okulary to niewątpliwie element naszego stroju. Klasyka jest dobra, tak jak mała czarna (sukienka oczywiście), ale warto czasem spróbować czegoś innego. A jak widzicie, jest w czym wybierać. Tym bardziej, że powyższe marki i modele to kropla w morzu dzisiejszych możliwości.
Mam do Was na koniec jedną ogromną prośbę – pamiętajcie, że okulary wykonujemy w salonie optycznym, u optyka. Po pierwsze dlatego, że do prawidłowego wykonania okularów niezbędne są parametry ich noszenia na Waszej twarzy. Po drugie dlatego, że macie gwarancję i pewność co do jakości. Po trzecie dlatego, że w zależności od wielkości korekcji, jaka jest Wam potrzebna, aby komfortowo widzieć, nie zawsze można wybrać dowolny kształt i wielkość oprawy. Czasem może się okazać, że oprawa nie może być tak duża lub mała, ponieważ wymagania technologiczne do wykonania soczewek okularowych na to nie pozwalają. Optyk to ten specjalista, który pomoże Wam w wyborze i doradzi najlepsze rozwiązania optyczne. Internet na pozór może wydawać się rozwiązaniem ekonomicznym, ale biorąc pod uwagę ewentualne konsekwencje błędnego dopasowania, czy wykonania, nie wspominając już o błędnej korekcji – czy warto ryzykować? Nie warto. Warto natomiast dbać o wzrok. Ale to już wiecie.
utworzone przez Justyna Nater | kwi 20, 2017 | Artykuły
Odświeżam dzisiaj temat poruszany już dawno temu na blogu, dotyczący standardu badania optometrycznego.
Z dwóch tekstów zrobiłam jeden, do którego dopiszę jeszcze kolejną część (jedną lub więcej). Treść jest ważna, dlatego myślę, że warto co jakiś czas o niej przypominać.
JAK powinno wyglądać prawidłowe BADANIE WZROKU.

Standard badania optometrycznego (schemat w podpunktach) znajduje się na stronie www.ptoo.pl/standard-badania
„Czynności wykonane w badaniu optometrycznym mają dostarczyć wystarczającej wiedzy o procesie widzenia pacjenta, by podjąć właściwe decyzje co do zalecanych pomocy optycznych, ćwiczeń wzrokowych czy profilaktyki narządu wzroku.”
Badanie powinno składać się z kilku podstawowych etapów. Specjalista zobowiązany jest do określenia:
-stanu zdrowia pacjenta, zwracając uwagę zwłaszcza na układ wzrokowy,
-stanu refrakcji,
-stanu akomodacji,
-stanu widzenia obuocznego.
Nie chcę się skupiać na specjalistycznym precyzowaniu poszczególnych czynności, ponieważ jest to tekst dla pacjentów, a nie dla specjalistów. Mamy swoje specjalistycznie napisane książki, a ja postaram się tu opowiedzieć wszystko jak najprościej to możliwe.
Standard badania optometrycznego dotyczy, jak sama nazwa wskazuje, badania wzroku wykonywanego przez optometrystę.
Niestety w wielu salonach, czy placówkach, „badania optometrycznego” nie wykonuje optometrysta, bo dane miejsce po prostu nie zatrudnia takiego specjalisty.
Potem pacjenci opowiadają:
„Wykonano mi badanie optometryczne, miało być takie super bo ta optometria taka super i ci optometryści tacy wykwalifikowani i co… i dalej mam źle dobrane okulary.”
Nie dajcie się na to nabrać.
Badanie optometryczne wykonuje OPTOMETRYSTA.
Zawód optometrysty nie jest niestety jeszcze w Polsce zawodem regulowanym. Jednak optometrystą może nazywać się jedynie osoba, która ukończyła studia z zakresu optometrii.
Jednym ze sposobów na zweryfikowanie umiejętności i wykształcenia specjalisty jest poproszenie o Numer Optometrysty, który posiada już dzisiaj wielu z nas.
Listę optometrystów z przyznanym NO możecie sprawdzić na stronie Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki.
Optometrystą NIE JEST osoba, która skończyła weekendowy „kurs refrakcji”.
Jeśli zauważycie jakiekolwiek nieścisłości, a specjalista nie będzie potrafił lub chciał udzielić Wam informacji dotyczącej swojego wykształcenia, warto zastanowić się nad zmianą miejsca badania wzroku.
Pełne prawidłowe badanie optometryczne zajmuje minimum pół godziny.
Przypomnijcie sobie swoją ostatnią wizytę u specjalisty (optometrysty/okulisty/gdziekolwiek byliście).
Od czego się zaczęła?
A od czego powinno zacząć się prawidłowe badanie optometryczne?
To jak z budową domu – od fundamentów.
Fundamenty w tym przypadku to oczywiście dane osobowe, ale dalej również wymagania wzrokowe pacjenta.
Jeśli optometrysta pyta Was o wykonywany zawód, Wasze hobby, pracę, czy prowadzenie samochodu lub inne tego typu rzeczy, NIE traktujcie go jak wścibskiego człowieka, który po prostu lubi sobie dużo pogadać, zamiast „wziąć się do roboty” bo w końcu przyszliście się zbadać, a nie poplotkować o swoim życiu prywatnym.
Wszystkie informacje, dotyczące codziennych czynności jakie wykonujecie, są niezbędne do wstępnego określenia potrzeb wzrokowych oraz ewentualnych powodów występowania różnego rodzaju problemów i dyskomfortu widzenia.
Jeśli jesteście stałym pacjentem i pojawiacie się na badaniu wzroku regularnie, to prawdopodobnie Wasz specjalista prowadzi historię Waszej korekcji. Jeśli jednak przychodzicie pierwszy raz, to powinno zostać zadane pytanie o poprzednie okulary/ soczewki/ historię korekcji Waszych oczu.
Optometrysta powinien znać się nie tylko na wykonaniu samego badania, ale również na wstępnym diagnozowaniu chorób układu wzrokowego. Powinien wiedzieć jakie konsekwencje dla wzroku niosą za sobą choroby ogólne, czy przyjmowane leki.
Mówcie o wszystkich dolegliwościach. Zwłaszcza tych związanych bezpośrednio ze wzrokiem. Nie tylko o tym, że widzicie zamazany obraz albo, że zdarza się, że coś się Wam dwoi.
Jeśli bolą Was oczy, czy głowa lub niepokoi Was jeszcze coś innego, na przykład zauważyliście, że zmieniło Wam się pole widzenia, albo zdarza się, że patrząc na przedmioty, zaczyna się Wam krzywić obraz – mówcie. To wszystko jest naprawdę ważne.
Po tym również poznacie dobrego specjalistę, jeśli nie będzie Was ignorował, a będzie słuchał, notował i dopytywał – to znaczy, że zależy mu na postawieniu odpowiedniej WSTĘPNEJ diagnozy.
Po wszystkich rozmowach i opowieściach przychodzi moment, kiedy zaczyna się badanie.
Często zanim specjalista posadzi Was na fotelu, zbada Wasze oczy za pomocą autorefraktometru (o którym pisałam w tekście o komputerowym badaniu wzroku).
Mam nadzieję, że pamiętacie, że powinno to być wyłącznie badanie poglądowe, służące do dalszego sprecyzowania istniejącej wady, a nie do wypisania recepty na okulary!
Badanie wzroku specjalista może wykonać za pomocą foroptera lub kasety ze szkłami próbnymi, które wkłada się w oprawę próbną.
Może również na początku użyć foroptera, a po skończonym badaniu nałożyć pacjentowi oprawę próbną z dobraną korekcją i pozwolić przejść się po gabinecie (czy nawet gdzieś dalej, salon, schody itd.), żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.
Taki szybki test dobranej korekcji w oprawie próbnej jest szczególnie ważny, gdy mamy do czynienia z astygmatyzmem lub innymi bardziej skomplikowanymi problemami wzrokowymi.

Specjalista powinien zbadać ostrość wzroku pacjenta przy patrzeniu w dal (zachowując odpowiednią odległość badania) bez korekcji oraz w ostatnio używanej korekcji. To samo w przypadku ostrości wzroku do widzenia z bliska.
Służą ku temu tablice tak zwanych optotypów, czyli literek, cyferek, obrazków, pierścieni itp.

Tu mała uwaga – podczas badania każdego oka z osobna, możecie widzieć gorzej, niż w przypadku badania i odczytywania tablic obuocznie.
Najlepiej, jeśli tablice te są wyświetlane, a specjalista może zmieniać je w trakcie wykonywania badania. Niestety nie każdy gabinet posiada sprzęt do wyświetlania optotypów co skutkuje tym, że pacjenci próbują oszukiwać i uczą się na pamięć tego, co jest na wiszącej na drzwiach, czy na ścianie tablicy.
I pamiętajcie proszę – „oszukując” podczas badania wzroku robicie krzywdę wyłącznie sobie.
(Mała dygresja w temacie oszukiwania – uwielbiam ten kabaret i polecam serdecznie Michael McIntyre)
To nie konkurs na odgadywanie znaczków, ani kalambury. Nie dostaniecie nagrody za zero pomyłek. Wręcz przeciwnie. Wprowadzając specjalistę w błąd podczas tego badania, marnujecie czas i jego i Wasz własny. Postarajcie się również nie zgadywać. Mówcie głośno za każdym razem, kiedy nie jesteście pewni – „zgaduję”, „domyślam się, że jest to 3”. To naprawdę ważne.
Po badaniu ostrości wzroku optometrysta dobierze kolejno dla każdego oka po kolei najpierw korekcję sferyczną, a następnie, jeśli będzie to konieczne, korekcję cylindryczną.
Ważne jest, żeby przed doborem korekcji wykonano Wam również pomiar rozstawu źrenic.

To bardzo istotne wielkości, które mogą różnić się dla każdego z oczu.
Rozstaw źrenic to odległość pomiędzy środkami źrenic Waszych oczu.
Nazywa się ją PD (z angielskiego źrenica – pupil / pupillary distance) i mierzy w milimetrach za pomocą specjalnej linijki lub małego urządzenia – tak zwanego pupilometru.
Zwracajcie uwagę na sposób zapisania tej wartości na Waszej recepcie okularowej.
Specjaliści nie zdający sobie sprawy z konsekwencji takiego postępowania, często zapisują PD jako jedną wartość. Potem optyk dostaje zlecenie na wykonanie okularów z zapisanej recepty i co robi?
Nie ma wyjścia.
Dzieli tę wartość na pół. Często wprowadza to zmiany w korekcji okularowej i powoduje niechciany „efekt pryzmatyczny”.., zaczynają się bóle głowy, oczu, mdłości, ogólnie rzecz biorąc można naprawdę skrzywdzić pacjenta.
Dlatego pamiętajcie – PD powinno być zapisane osobno dla każdego z oczu. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z dużą wadą wzroku.
Dobór korekcji sferycznej wykonuje się na tablicach służących do badania ostrości wzroku.
W przypadku astygmatyzmu używa się tak zwanej „figury promienistej”, która przypomina zegar. Jeśli astygmatyzm ma dużą wartość, badanie można wykonać na samej tej figurze (optometrysta wprowadza przed oko soczewkę okularową, która „rozmazuje” obraz i wtedy pyta, czy któraś z linii jest wyraźniejsza od pozostałych, następnie dobiera korekcję tak, aby wszystkie linie były widziane jednakowo wyraźnie).
W przypadku mniejszych wartości astygmatyzmu (lub w sytuacji, gdy optometrysta chce doprecyzować wartość cylindra oraz oś) pojawia się tablica z czarnymi kropkami, przypominającymi solniczkę.

I wtedy zaczyna się zabawa w pytania:
„w której pozycji widzi pan/pani lepiej – w pierwszej, czy w drugiej?”.
To właśnie to badanie przeważnie zajmuje najwięcej czasu… jeśli zostanie wykonane.
Z moich rozmów z wieloma osobami wynika jednak, że spora część z nich, pomimo występującego astygmatyzmu, nigdy nie przechodziła podobnego badania.
Tu zwracam się do czytelników – widzieliście kiedyś solniczkę? : )
Korekcja sferyczna potrzebna jest dla krótkowzroczności i dalekowzroczności, natomiast cylindryczna dla astygmatyzmu.
Recepta okularowa dla jednego oka wygląda schematycznie tak:
wartość sfery / wartość cylindra x oś astygmatyzmu.
Na przykład -2,5 / -1,0 x 45o
Po uściśleniu korekcji powinno zostać przeprowadzone ponowne badanie ostrości wzroku, a do tego, jak napisałam powyżej, warto pospacerować „po okolicy” w oprawie próbnej z dopasowanymi do naszych oczu szkłami. Wtedy też jest czas na zgłaszanie ewentualnych niekomfortowych odczuć w nowych „okularach”.
Bóle głowy, oczu, zawroty, zapalenia spojówek, czy nawet mdłości to nie są objawy, które miną, kiedy oczy „przyzwyczają się do okularów”.
Dobrze dobrana korekcja sprawia, że czujesz się komfortowo i nie masz problemów z codziennym funkcjonowaniem.
Jedynie w przypadku zmian wartości lub osi cylindra (a także pierwszej w życiu korekcji astygmatyzmu) lub soczewek progresywnych może występować pewne uczucie dyskomfortu, o którym należy koniecznie porozmawiać ze specjalistą. Ten oceni, czy jest to dyskomfort, który minie po krótkim czasie, czy należy jednak zmienić wartość dobranej korekcji.
Pamiętajcie – podczas badania, rozmowa ze specjalistą jest bardzo istotna.
Widzenie stereoskopowe
Z czym się wiąże? Najprościej mówiąc: jest to widzenie obuoczne, dzięki któremu jesteśmy w stanie określić odległości pomiędzy obserwowanymi przedmiotami, umożliwia obserwowanie głębi obrazu oraz otaczającej nas przestrzeni.
Każde z oczu odbiera inny obraz, to nasz mózg łączy oba z nich w jedną całość.
Nie skupiajmy się jednak w tej chwili na samym mechanizmie widzenia stereoskopowego, bo to rozległy temat.
Badanie istniejących problemów z widzeniem obuocznym / stereoskopowym wykonuje się w dobranej korekcji (lub bez korekcji jeśli nie występuje wada refrakcji) na przykład za pomocą Testu MUCHY.

Widzenie barw
Badanie widzenia barw również powinno być częścią dobrze przeprowadzonego badania optometrycznego.
Jeśli na wizyty kontrolne chodzimy stale do jednego specjalisty, nie trzeba go wykonywać za każdym razem. Dobrze jednak, jeśli badający ma historię naszej korekcji i stanu zdrowia oczu, dzięki czemu części badań nie musi wykonywać każdorazowo, a jedynie kontrolnie lub w razie nagłych sytuacji.
U dzieci można wykryć wrodzone wady spostrzegania barw, u dorosłych, którzy nie mieli takich problemów w dzieciństwie, mogą wystąpić nabyte nieprawidłowości tego widzenia.
Jest wiele testów do badania anomalii widzenia barwnego.
Jeden z najbardziej popularnych to pseudoizochromatyczne tablice Ishihary, które mam nadzieję, każdy z Was już w życiu miał okazję odczytywać.

Test ma formę książeczki, która zawiera zestaw tablic, z których odczytuje się liczby lub cyfry. Na niektórych z nich znajdują się kręte linie. Każdy napis składa się z wielu gęsto ułożonych kolorowych kropek, które różnią się barwą i jasnością od tła, na którym się znajdują.
Osoby posiadające anomalie widzenia barwnego, mają trudności w odczytaniu konkretnych tablic, w zależności od rodzaju występujących anomalii.
Co ważne – testy te należy przeprowadzać przy świetle dziennym (naturalnym lub sztucznym, zbliżonym do światła naturalnego, pochodzącym ze specjalnie do tego przystosowanych lamp).
Testy widzenia obuocznego
Powinny być wykonywane przed badaniem widzenia stereoskopowego oraz widzenia barwnego.
Do testów na tym etapie należy między innymi test przesłaniania, nazywany przez specjalistów COVER TEST.
Można wykonać zarówno test jednostronnego jak i naprzemiennego zasłaniania.
Dzięki nim wykrywa się tropie i forie, czyli po prostu zezy (jawne lub ukryte).
Do tego badania wykorzystuje się przesłonkę oraz (w celu pomiaru wielkości zeza) tak zwane listwy pryzmatyczne.

Test Amslera
To badanie powinno być wykonane zawsze wtedy, gdy pacjent zgłasza obniżenie ostrości wzroku lub zniekształcanie widzenia w centralnej części obrazu.

Istnieje siedem tablic, którymi można wykonać Test Amslera.
Standardowa składa się z białej kratownicy na czarnym tle z punktem fiksacji (czyli punktem, na który powinien podczas badania patrzeć pacjent) pośrodku. Specjalista prosi pacjenta o patrzenie cały czas na punkt w środku kratownicy i zadaje pytania, dotyczące spostrzegania testu.
Jeśli występują anomalie widzenia, pacjent widzi różnego rodzaju zniekształcenia w sieci, dziury, plamy lub zamazany obraz. W takich przypadkach w celu uściślenia rodzaju problemów można zastosować pozostałe z tablic Testu Amslera.
Ciśnienie wewnątrzgałkowe
Nie każdy specjalista ma w gabinecie tonometr. Nie zawsze więc to badanie będzie możliwe do wykonania.
W salonach optycznych zwykle spotkać można na przykład tonometry bezdotykowe, badające ciśnienie za pomocą strumienia powietrza.

Tam, gdzie badają okuliści dostępne są czasem tonometry aplanacyjne, czyli takie, które dotykają przedniej powierzchni rogówki (przy wcześniejszym znieczuleniu oka).
Prawidłowa wartość ciśnienia wewnątrzgałkowego nie powinna przekraczać wartości 21 mm Hg. Podwyższone ciśnienie może być sygnałem wskazującym na ryzyko wystąpienia lub występowanie jaskry.
Specjalista wykonać może także badanie refleksu rogówkowego, punktu bliskiego konwergencji oraz punktu bliskiego akomodacji.
O tych trzech krótkich i prostych badaniach napiszę w kolejnym tekście dotyczącym standardu badania optometrycznego.
Na koniec chciałabym raz jeszcze podkreślić, że powyższe badania to tylko część badań możliwych do wykonania w gabinecie.
W zależności od podejścia specjalisty do pacjenta, wyposażenia gabinetu oraz wykrycia ewentualnych nieprawidłowości w narządzie wzroku badanego, testów i pomiarów może być więcej lub mniej.
Wizyty kontrolne
Ważne aby pamiętać, że konieczne jest umawianie się na wizyty kontrolne. To najlepszy sposób, aby dbać o swój wzrok.
Pamiętajcie o tym, o czym pisałam na początku…
Warto wybrać się na badanie do optometrysty.
Wybór specjalisty należy do Was…
Jeśli jednak zauważycie coś niepokojącego w relacjach z badającym, lub nie będziecie się dobrze czuć w dobranej przez niego korekcji, wybierzcie się kontrolnie do innego specjalisty. Unikajcie również w miarę możliwości miejsc, w których pacjenci traktowani są hurtowo, a im więcej na godzinę, tym lepiej dla właścicieli salonu.
Zapraszam Was ponownie do obejrzenia filmu o optometrii i optometrystach.
Film zobaczycie, klikając w poniższe zdjęcie.

utworzone przez Justyna Nater | sty 31, 2017 | Artykuły
W dniach 28-30 stycznia w Monachium odbyły się Międzynarodowe Targi Optyczne OPTI 2017.
Targi OPTI są jednymi z największych targów branżowych.
Wydarzenie to pozwala na spotkanie się przedstawicieli zarówno tych największych firm i światowej sławy marek, jak i początkujących projektantów oraz małych biznesów, rozpoczynających swoją przygodę związaną z optyką.
Innowacje, technologie, projekty oraz pasja, zaangażowanie i ambicja. To z pewnością słowa opisujące większość z uczestników Targów OPTI.
Do Monachium na trzy dni w roku zjeżdżają się optycy, projektanci, biznesmeni, optometryści, okuliści, kontaktolodzy i przedstawiciele wielu innych zawodów, takich jak choćby architekci wnętrz.
Międzynarodowe Targi Monachijskie (Messe Muenchen International – MMI) to jedne z najnowocześniejszych i największych centrów targowych na świecie. Z uwagi na swoje położenie oraz rangę organizowanych wydarzeń z roku na rok przyciągają coraz większe rzesze zwiedzających – co oznacza, że udział w targach optycznych, odbywających się właśnie w tym miejscu, umożliwia niepowtarzalną reklamę oraz zasięg na skalę globalną. Jest to okazja do nawiązania kontaktów branżowych zarówno z innymi firmami, jak i ze specjalistami ochrony wzroku z całego świata.
W tym roku OPTI odbywało się w czterech bardzo rozległych pawilonach.
Każdy z uczestników miał możliwość zainstalowania specjalnej targowej aplikacji, która zawierała program targów, mapę, aktualności oraz spis wszystkich wystawców, firm i projektantów.



Przy wydarzeniu na tak dużą skalę, aplikacja była naprawdę bardzo pomocnym narzędziem.
Podczas targów można było odwiedzić stoiska wielu firm oraz projektantów opraw okularowych.
Między innymi:
– Andy Wolf,
– Belford (!piękne oprawy okularowe z Polski!),
– Blackfin Eyewear,
– Dita Eyewear,
– Etnia Barcelona,
– Heikaus,
– ic! berlin,
– Kaleos,
– Komono,
– lool, (szczególnie polecam)
– Morel,
– Moscot,
– Mykita,
– Oculus,
– Oscar Magnuson,
– Tavat,
– William Morris London,
– i wiele, naprawdę wiele innych…
A także popularne magazyny branżowe takie jak:
– Eyecare Business,
– 20/20 Magazine,
– SPECTR Eyewear Magazine.
Zapraszam zatem na krótką relację foto z OPTI 2017 !


























utworzone przez Justyna Nater | lis 28, 2016 | Artykuły
Zastanówmy się przez chwilę, jakich informacji dzisiaj jest najwięcej w internecie.
O czym mówią media? Poza polityką oczywiście…
O lekach i o bankach. Jasne, że nie tylko, ale… najczęściej.
Czyli jaką pożyczkę, na co pożyczka, kredyt, lokata itd.
Jaki lek, na co lek, profilaktyka, suplementy, zdrowie…
Zabezpieczenia i fundusze na przyszłość, na wypadek raka, nagłej poważnej choroby / śmierci…
Suplementy diety na odchudzanie, zdrowe odżywianie, ćwiczenia…
Ludzie szukają informacji dotyczących swojego zdrowia w internecie. Wujek Google przecież wie najwięcej. Łatwiej jest wpisać hasło w wyszukiwarkę, niż zapisać się do lekarza, do którego trzeba czekać kilka, a czasem kilkanaście miesięcy. Mało tego – mam wrażenie, że dzisiaj często nie ufa się lekarzom. Sama miewam ten problem.
Ale nie o tym dzisiaj…
Zastanówmy się, ile w mediach mówi się o wzroku?
A czy uważacie, że powinno się mówić o tym, co czeka KAŻDEGO z nas?
Badania pokazują, że wydłuża się czas ludzkiego życia. Co oznacza jednocześnie, że ilość osób po czterdziestym roku życia również wzrasta. Co się dzieje ze wzrokiem w tym wieku?
Czy wiecie, czym jest PREZBIOPIA?
Nie, to nie choroba. I nie prowadzi do utraty wzroku.
Choć to właściwie zależy co dla kogo znaczy „utrata wzroku”.
O utracie wzroku możemy mówić wtedy, kiedy faktycznie nasze pole widzenia zaczyna być ograniczone, jeśli nie chodzi o ostrość widzenia, ale o pojawiające się w polu widzenia plamy. Tego widzenia nie da się już odzyskać i w miarę postępowania choroby powodującej jego utratę, jest go coraz mniej, aż w pewnym momencie nie mamy nawet poczucia światła.
Prezbiopii nie powinniśmy określać jako „utraty widzenia”. Tracimy bowiem tylko jego ostrość. Tylko albo aż, ale biorąc pod uwagę, że stan ten można zmienić, używając po prostu odpowiedniej korekcji, nie powinien być tak przerażający, jak czasem widać, że jest.
Po czterdziestym roku życia znaczna większość osób doświadcza problemów z widzeniem podczas postrzegania tego świata znajdującego się w „bliskich odległościach”.
Ludzie się martwią, że na starość będą mieli zmarszczki, problemy z pamięcią, ze zdrowiem…
Z jednej strony nie mówi się o tym, co się dzieje z wiekiem ze wzrokiem, a z drugiej perspektywa konieczności założenia okularów budzi w niektórych większy strach niż konieczność przyjmowania jakiś poważniejszych leków w związku z występującymi chorobami przewlekłymi.
A w ogóle to już nie raz słyszałam od pacjentów:
„Po co mi okulary do czytania, ja nie czytam, nie lubię czytać…”
Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jakiej odległości od oczu trzymacie smartfona?
A kiedy jesteście w sklepie, jak często musicie odczytać informacje na etykiecie, cenę produktu?
A popisywanie rachunku z karty kredytowej?
Podpisywanie dokumentów?
Czytanie ulotek leków?
Nakładanie makijażu? Malowanie oczu?
Kupujecie bilet na pociąg na dworcu i chcecie sprawdzić, czy pani w okienku prawidłowo wpisała trasę lub godzinę odjazdu…
Wypisujecie kartkę urodzinową dla Babci.
Pracujecie na komputerze.
W jakiej to wszystko odbywa się odległości?

Nieważne, że nie lubisz czytać książek.
Problemy z widzeniem w tych sytuacjach na pewno zaczną się w końcu pojawiać.
Nie warto się denerwować z powodu potrzeby noszenia okularów – nawet jeśli nie były nam potrzebne nigdy wcześniej.
Z reguły najbardziej przeżywają to osoby, które okularów nigdy nosić nie musiały i uważają, że wzrok im się na starość „zepsuł” albo jeszcze lepiej – że dopóki nie noszą okularów to oczy jeszcze jakoś pracują, a kiedy kupią pierwszą parę, oczy się rozleniwią i wada będzie postępować.
Prawda jest taka, że większość osób po prostu nie rozumie czym jest PREZBIOPIA.
Na obrazku widzicie schematyczną budowę oka i zaznaczoną w niej soczewkę.

Soczewka i mięśnie nią poruszające są odpowiedzialne za proces, który nazywa się akomodacją. Najprościej mówiąc – soczewka ma zdolność podobną do funkcji autofokusa w aparacie fotograficznym – potrafi „ustawić” ostrość na przedmiotach znajdujących się w różnych odległościach. Zmienia w tym celu swoją grubość, zmieniając jednocześnie moc optyczną.
Od góry i od dołu „trzymają ją” malutkie mięśnie, które odpowiadają za tę właśnie zmianę grubości, a tym samym mocy.
Ale jak wiadomo całe nasze ciało się starzeje. Oczy też.
Osłabiają się mięśnie – również te w oczach – między innymi te, o których wspomniałam przed chwilą.
Soczewka z wiekiem staje się coraz mniej elastyczna, coraz bardziej sztywna. Mięśnie nie mogą już płynnie pracować, bo coraz trudniej im „manipulować” soczewką.
(Staram się nie pisać tego w sposób specjalistyczny, ale obrazowy… Muszę pomyśleć nad filmami, które będą wszystkie te procesy zachodzące w oczach przedstawiać, ale zanim to nastąpi, sam opis niestety musi wystarczyć.
Wyobraźcie sobie może dwa małe baloniki wypełnione powietrzem. Jeden tak bardzo, że jest bardzo sztywny, a drugi tak tylko trochę, że spokojnie można go ścisnąć w dłoni. Jak myślicie, który z nich będzie bardziej podatny na rozciągnięcie, jeśli chwycimy dwa jego końce? Balonika maksymalnie wypełnionego powietrzem można porównać do takiej starszej soczewki o dużej gęstości, która stopniowo staje się coraz bardziej sztywna. Mam nadzieję, że to „widzicie”. Więc tej gęstej, sztywnej soczewki mięśnie już nie dają rady rozciągać. Dlatego nie zmienia grubości i mocy, i dlatego oko nie może uzyskać ostrego obrazu obiektów znajdujących się blisko.)
Bardzo częstym objawem występowania prezbiopii jest odsuwanie przedmiotów z odległości bliskich do pośrednich. Czasem pacjenci określają to problemem „za krótkiej ręki”. Ja żartuję wtedy, że to przecież do tego został stworzony selfie stick.
Najszybciej problemy z widzeniem bliży dotykają osoby nadwzroczne (czyli takie, które już od wczesnych lat noszą okulary z wartościami dodatnimi) lub osoby z nadwzrocznością ukrytą (kiedy pomimo występującej wady wzroku, akomodacja soczewki jest tak silna, że potrafi tę wadę wyrównać do wartości niezbędnej dla prawidłowego widzenia). Z powodu stałego napięcia soczewki, stale napiętej akomodacji, problemy z widzeniem bliży pojawiają się znacznie szybciej.
Wiem co mówię, sama już je mam, a czterdziestki jeszcze nie.
Obiecałam Wam kiedyś historię swoich oczu, ale że z nimi ostatnio nie jest najlepiej, chyba sama staram się nie robić sobie takiego podsumowania, żeby sobie nie psuć nastroju.
Wracając do tematu.
Najgorsze jest to, że po pierwsze wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest prezbiopia, a po drugie nie zna możliwych sposobów jej korekcji, a w dzisiejszych czasach dostępnych jest ich naprawdę wiele.
Niezbędne są regularne badania wzroku, których wielu Polaków po prostu nie wykonuje.
Z drugiej jednak strony często w gabinecie nie rozmawia się z pacjentem i nie tłumaczy wielu rzeczy, bo przecież szkoda na to czasu. I potem są sytuacje, że osoba nosząca od urodzenia korekcję ujemną z powodu krótkowzroczności w ogóle nie ma pojęcia dlaczego tej korekcji potrzebuje.
A ja bym chciała żebyście wszyscy wiedzieli co, jak, z czym, dlaczego i kiedy.
Bo to WASZE oczy, WASZ wzrok.
Nieregularne badanie wzroku jest problemem nie tylko ze względu na prezbiopię. Byłoby pięknie, gdyby był to nasz jedyny problem związany ze starzejącym się układem wzrokowym.
Badanie wzroku nie powinno mieć na celu jedynie wypisania recepty na korekcję. Powinno zawierać również omówienie problemu z widzeniem.
Soczewka wewnątrzgałkowa może nie tylko stracić zdolność do akomodacji. Może również zmętnieć, może wystąpić zaćma. Trzeba badać wzrok. Mówię Wam – trzeba.
Okulary do czytania to naprawdę nic złego, to nie koniec świata. Nie bądźcie tacy surowi dla swoich oczu. One starzeją się tak samo, jak całe nasze ciało. Nie ma wyjścia.
Prezbiopia jest niewygodna, to fakt, ale jest masa sposobów radzenia sobie z nią. Specjalista zawsze powinien dobrać najkorzystniejsze dla Was rozwiązanie.
A poza tym w tej chwili mamy tyle przepięknych opraw okularowych, że aż żal nosić je tylko do czytania. Jedna podstawowa sprawa – NIE KUPUJEMY GOTOWYCH okularów do czytania. W aptece, w drogerii, w spożywczym. Nie kupujemy.

Okulary te mogą spowodować problemy z widzeniem obuocznym, bóle głowy, bóle oczu, a nawet ogólne zmęczenie organizmu.
I jeszcze jedno – coś bardzo dobrze znanego i niestety powszechnego – NIE POŻYCZAMY sobie okularów. (Najczęściej zdarza się to w małżeństwach… Wiem, że w małżeństwie wiele rzeczy jest wspólnych i skoro karta bankowa może być, to dlaczego nie okulary?)
OKULARY NIE MOGĄ być wspólne. NIGDY.
No dobrze, mamy osobę, która nigdy nie nosiła i nie potrzebuje korekcji okularowej do dali. Takiej osobie najtrudniej jest pogodzić się z potrzebą noszenia okularów, ALE… pomyślmy o tym, jak o przyjemności. Okulary dzisiaj są wykonywane z lekkich materiałów, soczewki okularowe mają tak zaawansowane konstrukcje, że nawet przy dużej korekcji mogą być cieniutkie i estetyczne.
Okulary można potraktować jako modny dodatek, pomagający stworzyć nasz wizerunek.
Jeśli na co dzień używa się okularów i w pewnym momencie pojawia się potrzeba innej wartości korekcji do bliży można spróbować soczewek dwuogniskowych lub soczewek progresywnych – czyli takich, które w różnej części swojej konstrukcji mają inną korekcję i które pozwalają na wyraźne widzenie obiektów w każdej odległości – bez konieczności zmiany okularów.
Dostępne są również soczewki kontaktowe zarówno multifokalne (czyli jak w przypadku progresów, umożliwiające widzenie w różnych odległościach), a także bifokalne (z wyraźnym widzeniem bliży i dali). Niektórzy również rozwiązują ten problem nosząc soczewki kontaktowe z korekcją do dali, a okulary tylko do bliży…
Można też wypróbować monowizję. Brzmi poważnie, a chodzi po prostu o to, że jedną soczewkę dopasowuje się jej wartością do czytania, a soczewka na drugie oko jest dopasowana do dali.
(Lewe oko skorygowane do bliży, prawe do dali lub odwrotnie.)
Są osoby, które bardzo lubią i chwalą sobie monowizję.
Na pewno się da tak funkcjonować, choć przyznaję szczerze, że mi osobiście ciężko to sobie wyobrazić. Szczerze.
Rozwiązań jest zatem wiele, w zależności od rodzaju i wielkości wady.
Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie prezbiopii.
Rozumienie z czego ona wynika uspokaja, bo wiadomo wtedy, że jest to naturalny proces, nie choroba, która ma poważne konsekwencje.

Musimy zrozumieć, że konieczność noszenia korekcji do bliży jest prawie nieunikniona, ale nie jest niczym złym. Biorąc pod uwagę inne poważniejsze problemy, które mogą nas spotkać – choćby problemy ze stawami, problemy z pamięcią, z krążeniem, z cukrzycą czy cholesterolem – naprawdę… OKULARY DO CZYTANIA to nic strasznego. Wystarczy wybrać piękną oprawę, w której będziemy się czuć atrakcyjnie lub soczewki kontaktowe, które pozwolą nam na wykonywanie wszystkich czynności jak do tej pory, bez przejmowania się koniecznością zakładania okularów.
I wracamy do stałego tematu – dbajcie o wzrok.
Naprawdę warto znaleźć jednego dobrego specjalistę i zaprzyjaźnić się z nim na dłużej.
utworzone przez Justyna Nater | sie 1, 2016 | Artykuły
Byłam, widziałam, zachwycałam się.
Warsztat drewnianych opraw Niebagatela Łukasza Marzeckiego robi wrażenie. Przede wszystkim dlatego, że jego właściciel jest bardzo skromnym i utalentowanym człowiekiem.
To niesamowite, zobaczyć z czego powstaje piękna drewniana oprawa okularowa. Cały proces jest długi i pracochłonny. Każda oprawa tworzona jest indywidualnie i dopracowywana jest w najdrobniejszych szczegółach.

W dobie okularów z tworzywa sztucznego, które powstają często hurtowo i w krótkim czasie, Niebagatela to dzieła sztuki. Projekty są tworzone nie tylko przez samego Łukasza, ale również przez jego klientów. Kształt oprawy i jej elementy można zaprojektować wspólnie z autorem okularów. Proces powstawania okularów to wiele godzin pracy, ale efekt końcowy jest po prostu obłędny, nie mogłam wyjść z podziwu. Drewniane okulary są lekkie, wygodne i piękne. Dodatkowo ich wyjątkowość podkreśla fakt, że są produktem polskim.
Zdjęcia nie oddają prawdziwego klimatu tego miejsca, ale mam dla Was kilka ujęć z warsztatu:











Od pewnego czasu Niebagatelne oprawy mogą zawierać również elementy z certyfikowanego złota. 
Ściana pełna inspiracji…





I jeszcze zdjęcie z Niebagatelnym Supermanem ;)

Jeżeli chcecie przeczytać wywiad z Łukaszem, wystarczy kliknąć tutaj.
A na koniec ponownie zachęcam Was do odwiedzenia strony Niebagatela :) Naprawdę warto!
Bardzo proszę nie kopiować zdjęć bez uzyskania zgody :)