utworzone przez Justyna Nater | lut 21, 2016 | Artykuły
Kilka dni temu PAP umieściła na swojej stronie tekst pod tytułem „Grozi nam epidemia krótkowzroczności”. Czytamy w nim, że do 2050 roku połowa ludzi na świecie będzie krótkowzroczna, a nawet jednej piątej z nich będzie dotyczyć podwyższone ryzyko utraty wzroku.
Tekst opiera się na wynikach badań umieszczonych w czasopiśmie Ophtalmology.
Naukowcy z Brien Holden Vision Institute apelują, że krótkowzroczność będzie główną przyczyną trwałej utraty wzroku u ludzi.
A to wszystko właściwie na nasze własne życzenie.
Bo człowiek się cieszy, że rozwój cywilizacyjny, że nowe technologie, że smartfony, że aplikacje, że kina domowe…
Człowiek się cieszy. Bo technologia ułatwia życie.
A najzabawniejsze jest to, że właściwie na codzień to my nie mamy specjalnie wyboru – pracujemy przy komputerach i nie ma możliwości powiedzieć szefowi –
„wybacz, od dzisiaj spędzam przed komputerem w pracy maksymalnie godzinę – w porywach do dwóch”.
Więc czy w ogóle jest dla nas ratunek?
Otóż jest.
Chodzi o to, że za dużo czasu spędzamy w pomieszczeniach, w pracy, w domu, a za mało na świeżym powietrzu.
Rozwiązanie zatem nasuwa się samo – więcej spacerów, mniej telewizji, komputera i smartfona do poduszki.
Według autorów badań z magazynu Ophtalmology w połowie XXI wieku, w porównaniu do roku 2000, pięciokrotnie wzrośnie liczba osób z krótkowzrocznością wysoką ( kilkanaście – kilkadziesiąt dioptrii ! ).
Same spacery zatem nie pomogą.
Poza zmianą trybu życia, trzeba sobie uświadomić, że regularne badania wzroku u optometrysty i okulisty – raz do roku – to absolutna konieczność. Zwłaszcza w przypadku dzieci, u których pewne zmiany w niektórych przypadkach można zahamować lub skutecznie wyeliminować.
Dzieci spędzają coraz więcej czasu z urządzeniami elektronicznymi.
Niedawno ruszyła akcja Mama, tata, tablet – Nie bądź tabletowym rodzicem.
Każdego dnia widuję rodziców, którzy nie potrafią zabawić, czy uspokoić swojego dziecka inaczej niż tylko grą, czy bajeczką w telefonie lub tablecie. Za każdym razem właściwie, kiedy w poczekalni z jednym z rodziców czeka dziecko, jest ono zajęte czymś, co wyświetla się na ekranie urządzenia.
Zawsze jestem pod wrażeniem jak szybko dzieci opanowują sposób korzystania z tych wszystkich „dobrodziejstw” technologii. Daj dziecku iPhone, a szybciej go rozpracuje niż Ty się dowiesz co potrafi Twój nowy telefon.
Rano zanim zrobisz sobie kawę, dziecko już siedzi z Twoim telefonem w ręku i ogląda ulubioną bajkę na YouTubie.
Telefony, tablety, laptopy, komputery – to dzisiejsze ulubione zabawki maluchów.
I to jest… równia pochyła. Naprawdę.

Zdecydowana większość dzieci w szkole ma swoje telefony, z których korzysta podczas przerw.
Kiedyś dzieci grały w sznura, choćby na korytarzu pod klasą, w klasy na podwórku, w berka na szkolnym boisku… a teraz…?
Rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, ile czasu ich pociechy spędzają z elektroniką.
My dorośli nie jesteśmy lepsi. Wystarczy wsiąść do pociągu, czy tramwaju, stanąć na przystanku, na dworcu, w centrum handlowym. Ile osób stoi ze smartfonem w ręku?
Tyle tylko, że w przypadku dzieci układ wzrokowy dopiero się rozwija i ilość czasu spędzanego przez nich z ekranami urządzeń elektronicznych ma bardzo istotny wpływ na rozwój widzenia.
Maluchy mogą odczuwać syndrom cyfrowego zmęczenia wzroku. Mogą się skarżyć na bóle głowy, mogą mieć problemy z koncentracją, nieostre widzenie, a oczy mogą być podrażnione, opuchnięte, zmęczone i obolałe.
Taki sam syndrom pojawia się u nas dorosłych, z tą różnicą, że kiedy dorosły odczuwa tego typu zmęczenie oczu, boli go głowa i czuje, że przesadził z przesiadywaniem przed komputerem, po prostu robi sobie przerwę albo kładzie się spać.
Dzieci nie są jednak tak świadome i odpowiedzialne za siebie. Nie mają takiej samokontroli. Będą siedzieć przy telewizorze, czy ze smartfonem w ręku tak długo, jak długo będą się „dobrze bawić” i jak długo gra lub bajka będzie im sprawiała przyjemność.
Można nauczyć dziecko zasady 10/10/10 (co 10 minut, 10 sekund przerwy, patrzymy w dal na odległość 10 metrów).
Można zminimalizować jasność ekranu (powinna być ustawiona równomiernie do oświetlenia w pomieszczeniu) i odpowiednio usytuować komputer czy telewizor, tak aby od ekranu nie odbijało się okno, czy światło z lamp w mieszkaniu.
Można również, a nawet trzeba, nauczyć dziecko, aby podczas pracy z komputerem, czy telefonem starało się nie zapominać o mruganiu. Aby oczy miały odpowiednie nawilżenie.
Nie zapominajmy o regularnych wizytach u specjalisty!
A także o zdrowym odżywianiu.
Amerykańska Akademia Pediatrii (The American Academy of Pediatrics) określiła ile czasu, w jakim wieku, dziecko MOGŁOBY spędzać z urządzeniami elektronicznymi…

UWAGA RODZICE, przedstawia się w to w następujący sposób:
Do 2 roku życia – maluszek W OGÓLE nie powinien mieć do czynienia z elektroniką.
Od 3 do 5 roku życia – no dobrze, godzinka dziennie może być.
Od 6 do 18 roku życia – maksymalnie DWIE godziny dziennie.
Ile osób pomyślało teraz – „Niewykonalne!” ??
Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach dziecko około 11-12 roku życia zaczyna już żyć swoim życiem nawet w social mediach.
I uwierzcie mi na słowo – jest coraz więcej 12-letnich „blogerek”, które jeszcze nie do końca potrafią się wysławiać, a słownik ortograficzny leży zakurzony pod łóżkiem, ale już piszą „poważnego bloga” o swoim życiu.
Ale z tym ograniczaniem dostępu do urządzeń elektronicznych to nie tylko o ochronę wzroku chodzi.
– Dzieci powinny odkrywać świat nie tylko przez elektronikę, powinny spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, stymulować rozwijający się mózg do prawidłowego rozwoju.
– Wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem powoduje także, że maluch mniej się rusza, co również jest niezdrowe dla jego rosnącego i kształtującego się ciała.
– Jeśli dziecko często gra w różne gry, nad którymi rodzic nie ma kontroli, może nauczyć się z nich nienawiści i mieć skłonności do agresji.
– Oczywista sprawa – uzależnienie od komputera, Facebooka, gier itp.
– Badania wskazują również, że dzieci, które nadużywają nowoczesnych technologii, często mają problemy z pamięcią, odczuwają samotność, a nawet depresję i mają problemy z koncentracją w życiu codziennym.
Jakby to wszystko, co powyżej dobrze przemyśleć, dorosłych też to często dotyczy.
Nasze życie nie powinno wyglądać tak schematycznie:
-pobudka,śniadanie (albo i nie), praca, komputer, sen, wszystko od nowa.
Często tak to właśnie wygląda. W pogoni za pieniądzem, czy byciem idealnym pracownikiem, zapominamy, że nasze prywatne życie też ma znaczenie. A ono nie rozwija się, kiedy spędzamy je wyłącznie wpatrzeni w ekrany naszych urządzeń najnowszych technologii.
Powtarzam prawie w każdym tekście – mamy jedną parę oczu.
Nasze dzieci również. A my jesteśmy za nie odpowiedzialni. One na nas liczą. One może nie zrozumieją na początku, że to, co im się wydaje rewelacyjną zabawą, jest dla nich niezdrowe, ale kiedy dorosną, na pewno będą nam wdzięczne.
Jeśli dotrwałeś do końca tekstu to najwyższa pora na 10/10/10.
Dbaj o wzrok!
Źródła:
http://www.theatlantic.com/health/archive/2016/02/in-2050-half-the-world-will-be-nearsighted/468606/
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,471787,grozi-nam-epidemia-krotkowzrocznosci.html
http://www.rebuildyourvision.com/blog/childrens-eye-health/kids-spend-much-time-vision-damaging-electronic-devices/
http://www.huffingtonpost.com/cris-rowan/10-reasons-why-handheld-devices-should-be-banned_b_4899218.html
http://pin.it/0HEQ6u6
http://pin.it/Pf0fbdW
http://pin.it/d5xZXSZ
http://pin.it/jGLObqQ
utworzone przez Justyna Nater | lut 1, 2016 | Artykuły
Bardzo często w internecie można spotkać się z opiniami, że soczewki po to właśnie są, żeby móc swobodnie pływać bez okularów.
Nie do końca jest to prawda.
Jeśli zdarzy się Wam pływać w soczewkach, koniecznie pamiętajcie, że zaraz po wyjściu z basenu musicie je zdjąć i wyrzucić lub bardzo dokładnie zdezynfekować.
Soczewki kontakowe nie lubią wody… Najzdrowiej jest unikać pływania w nich, aby nie narażać oczu na bakteryjne zapalenia. Pływanie w soczewkach może bowiem powodować infekcje oraz wiele poważnych problemów z rogówką.
Agencja żywności i leków (ang. Food and Drug Administration, FDA) zaleca, aby soczewki kontaktowe nie miały w ogóle kontaktu z ŻADNĄ wodą, ani tą bieżącą – z kranu, ani wodą w basenach, oceanach, rzekach, prysznicach itp…
Dlaczego?
Woda może być źródłem wielu wirusów i niebezpiecznych mikroorganizmów.
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest pasożyt zwany Acanthamoeba, który może pozostać na soczewkach kontaktowych i spowodować stan zapalny i zakażenie rogówki.
ACANTHAMOEBA (Akantoameba)
Zapalenie rogówki spowodowane Acanthamoebą może prowadzić do konieczności przeszczepu rogówki, a nawet do utraty widzenia.
Do objawów takiego zakażenia należą:
- zaczerwienienie i podrażnienie oczu, które utrzymuje się nawet, jeśli soczewki zostaną już zdjęte;
- zamglone widzenie wraz z odczuciem obecności ciała obcego w oku;
- obfite łzawienie i nadwrażliwość na światło.
Osoby, które mają wadę wzroku i noszą codziennie soczewki kontaktowe, zapytają może, jak w takim razie funkcjonować na basenie…
Najlepsze rozwiązanie – założenie soczewek kontaktowych z odpowiednią korekcją, a do tego używanie gogli do pływania. Jest to dużo bezpieczniejsza opcja dla oczu.
Należy jednak pamiętać, że jeśli woda mimo wszystko dostanie się pod gogle, trzeba koniecznie zdjąć soczewki, a następnie wyrzucić je lub dokładnie zdezynfekować.
Do tego poleca się profilaktycznie przepłukać oczy kroplami nawilżającymi lub ampułką soli fizjologicznej.
O wymianie pojemnika do soczewek już nie raz pisałam – zaleca się wymianę raz na 3 miesiące, a najlepiej częściej.
Innym rozwiązaniem jest wykonanie sobie odpowiednich gogli do pływania z korekcją wady refrakcji.
I kto teraz myśli sobie “E tam! Zawsze pływam w soczewkach i do tej pory nic mi się nie stało!”
Skoro tak…. Mam dla Ciebie historię…
(link do historii w języku angielskim znajdziesz pod tym wpisem)
W 2012 roku Jennie Hurst (28-letnia wtedy dziewczyna z Southampton) straciła wzrok w lewym oku, ponieważ pływała w soczewkach kontaktowych. Najbardziej ironiczne w tej historii jest fakt, że Jennie zawsze bardzo dbała o higienę swoich soczewek i wymieniała je zgodnie z zaleceniami.
Nosiła miesięczne soczewki kontaktowe, zdejmowała je codziennie wieczorem na noc i pomimo, że były miesięcznymi soczewkami, tak bardzo bała się o infekcje, że wymieniała je co dwa tygodnie. Zawsze czyściła je odpowiednimi płynami i krytykowała znajomych, którzy potrafili płukać soczewki pod wodą z kranu.
Dziewczyna nie zdawała sobie jednak sprawy z zagrożeń, jakie niesie za sobą pływanie w soczewkach i nabawiła się pełzakowatego zapalenia rogówki spowodowanego właśnie Acanthmoebą.. Sama pacjentka mówiła, że nawet nie specjalnie lubi pływać, po prostu weszła na chwilę do hotelowego basenu, nie zdejmując uprzednio soczewek z oczu.
Trzy dni później lewe oko stało się bardzo podrażnione, zaczerwienione i wrażliwe na światło.
Później zaczął się tak okropny ból, że dziewczyna pojechała do szpitala.
Lekarz zapisał krople. Jennie spędziła 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, przeżyła zabieg na oku, cierpiała na bezsenność z powodu ostrego bólu i dalszy światłowstręt.
Akantoameba po prostu “zjadała” jej oko.
Spędziła w sumie w szpitalu dwa tygodnie (trafiła tam trzy razy). Kiedy wychodziła z domu, trzeba było ją prowadzić, ponieważ miała ogromne problemy z widzeniem. Nawet w zdrowym oku odczuwała światłowstręt.
Krótko podsumowując
Każdy użytkownik soczewek kontaktowych powinien pamiętać o:
- dokładnym umyciu i wysuszeniu (czystym ręcznikiem) rąk, przy każdym zakładaniu lub zdejmowaniu soczewek,
- w przypadku czyszczenia soczewek NIGDY nie wolno płukać ich pod wodą z kranu, nadają się do tego wyłącznie specjalistyczne płyny – nie warto również oszczędzać i do starego płynu dolewać nowego,
- regularnej wymianie pojemniczka na soczewki – minimum raz na trzy miesiące – dbaniu o czystość takiego pojemnika;
- regularnej wymianie soczewek,
- regularnych wizytach kontrolnych u specjalisty !
A co do pływania w soczewkach kontaktowych – jeśli naprawdę nie masz innego wyjścia – używaj w tym celu soczewek jednodniowych, wyrzucaj je zaraz powyjściu z basenu i postaraj się od razu przepłukać solidnie oczy.
Źródła:
http://www.dailymail.co.uk/health/article-2191190/I-swam-contact-lenses–Im-blind-eye.html
http://www.allaboutvision.com/contacts/faq/swim-in-cls.htm
http://www.reviewofophthalmology.com/content/d/therapeutic_topics/i/1223/c/23018/
utworzone przez Justyna Nater | sty 9, 2016 | Artykuły
Miałam niedawno pacjenta, który – jak się okazało po pełnym badaniu – powinien nosić korekcję
OP +3,00 / -4,50 x (nie pamiętam w jakiej osi)
OL +3,50 / -5,00 x (jak wyżej)
Ostrość wzroku przerażająca. Pan chodzi bez okularów i okularów nosić nie chce.
„Ewentualnie jakieś takie może do czytania, może na takie bym się zgodził”.
Pytam nieśmiało – czy jeździ pan samochodem?
[Choć właściwie odpowiedź powinna być oczywista – nie jeżdżę.]
-Oczywiście pani doktor!
-I jeździ pan bez okularów?
-No jakoś sobie radzę…

Kierowcy badają wzrok zwykle jedynie podczas kursu na prawo jazdy.
Zresztą określenie „badają wzrok” jest takie, że tak powiem… nie bardzo trafne… Jeśli wiecie, co mam na myśli.
Sama pamiętam jak to badanie wyglądało u mnie.
Pełna ostrość wzroku? dziękuję, następny do gabinetu!

Co ja mówię „do gabinetu”… do klasy! tam, gdzie odbywały się zajęcia…
Na ścianie wisiała tablica optotypów, jak czytałeś to zaliczałeś.
Następny!
Prawidłowe badanie wzroku do uzyskania prawa jazdy powinno obejmować:
-pełny wywiad okulistyczny, przebyte choroby, operacje oczu, historię okularową lub soczewkową,
-zmierzenie ostrości wzroku z korekcją i bez korekcji,
-pomiar ostrości wzroku w ewentualnie dobranej korekcji,
-badanie pola widzenia,
-badanie widzenia barw (wymagane przy pewnych kategoriach),
-badanie widzenia zmierzchowego,
-badanie wrażliwości na olśnienie.
Poniżej kody ograniczeń, które umieszczane są na dokumencie prawa jazdy:
01 – wymagana korekta i/lub ochrona wzroku,
01.01 – okulary,
01.02 – soczewki kontaktowe,
01.03 – szkła ochronne,
01.04 – szkło matowe,
01.05 – przepaska na oko,
01.06 – okulary lub soczewki kontaktowe.
Jeśli macie wadę wzroku, najkorzystniejszym zapisem będzie kod 1.06, ponieważ pozwala on zamiennie na stosowanie zarówno soczewek kontaktowych jak i okularów.

Osoby zmotoryzowane, z nieskorygowaną lub nieprawidłowo skorygowaną wadą wzroku, jadąc bez okularów lub też soczewek kontaktowych są poważnym zagrożeniem dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Zbyt późno dostrzegają znaki, nie rozpoznają ich, nie widzą również np. pieszych, nie zwracają uwagi na drobne, a jakże istotne szczegóły na drodze.
Opóźniona z tego powodu reakcja może wywołać gwałtowne manewry i niebezpieczne sytuacje.
Obecnie nie zawsze badania wzroku przeprowadzane u kandydatów na kierowców są rzetelne (mimo formalnego wymogu). Teoretycznie kierowcy wymagający korekcji wzroku powinni systematycznie odbywać kontrolne badania.
W rzeczywistości jednak regularnym badaniom wzroku poddaje się mały procent kierowców, zupełnie nie zdając sobie sprawy do jak poważnych konsekwencji może prowadzić taka ignorancja.
Kierowco! Dbaj o wzrok!
Szerokiej drogi!
utworzone przez Justyna Nater | sty 5, 2016 | Artykuły
Nowy Rok…
Czas na noworoczne postanowienia…, które mogą dotyczyć również oczu i dobrze by było, żeby dotyczyły.
Chociaż w części, chociaż w jednym punkcie, chociaż w podpunkcie tego punktu. Jakkolwiek.
Postanówmy coś więc razem…
Po pierwsze – badanie okulistyczne
Możemy zacząć od siebie. Ilekroć pytam pacjentów „kiedy ostatni raz była pani / był pan na badaniu okulistycznym z badaniem dna oka?” większość odpowiedzi brzmi „nigdy” lub „dawno”. Jeden na kilkunastu pacjentów mówi „w zeszłym roku”.
TRZEBA sobie zdawać sprawę, że są takie choroby, które w początkowych stadiach nie dają objawów. Nie czujemy bólu, nic nam nie przeszkadza. A kiedy już zaczną dawać o sobie znać na tyle, że zwrócimy na nie uwagę – są na trudnym do wyleczenia (lub niewyleczalnym) etapie.
Postanowienie zrobione? Data badania wpisana do kalendarza? Świetnie! To może rodzice? Siostra? Dziadek? Inny członek rodziny?
A może wszyscy? Może każdemu po kolei przypomnijmy i zmobilizujmy, zmotywujmy do wykonania takich badań?
Po drugie – okulary przeciwsłoneczne
Temat tak oczywisty, a wciąż tak mocno ignorowany przez sporą grupę osób.
TRZEBA nosić okulary przeciwsłoneczne. Te PRAWDZIWE, nie te z bazarku.
Te z bazarku nie mają filtrów przeciw szkodliwemu promieniowaniu, a przez to, że ich „szkła” mają przyciemniony kolor, powodują rozszerzenie źrenicy. Faktycznie samego światła dociera do oczu mniej, ale przez szeroką źrenicę do oka może dotrzeć znacznie większa ilość promieni UV.
O okularach nie wolno zapominać zimą, kiedy słońce jest ostre, kiedy znajduje się niżej i kąt padania promieni świetlnych jest inny w stosunku do tego letniego. Poza tym na pewno nie raz widzieliście opalonych turystów wracających z zimowych urlopów spędzonych na nartach. Co innego ich opala jak nie właśnie słońce?
I znowu – kupiliśmy okulary przeciwsłoneczne? Zaprowadźmy do optyka mamę – zróbmy jej prezent na Dzień Kobiet, Dzień Matki lub urodziny. Warto pokazać jej, że pamiętamy nie tylko o jej dobrym samopoczuciu spowodowanym skonsumowaniem urodzinowej bombonierki, ale również o jej zdrowiu, zdrowiu jej oczu.
Po trzecie – odpoczynek dla oczu
Mam ogromną nadzieję, że pamiętacie o zasadzie 10/10/10… Jeśli nie to przypominam: co 10 minut, na 10 sekund odrywamy wzrok od telefonu, tabletu, czy komputera i patrzymy za okno lub idziemy zrobić sobie herbatę. Oczy potrzebują odpoczynku. Jak każda część ciała. Nie znęcajmy się nad nimi, choć i tak postęp cywilizacyjny nas do tego zmusza. Nie zapominajcie również o MRUGANIU. Oczy rzadziej mrugają, kiedy skupiamy wzrok na wykonywanej pracy.
Po czwarte – papierosy
Jeśli palisz, rzuć, natychmiast. Może nie będzie to łatwe do wykonania, ale całe Twoje ciało, A TAKŻE Twoje oczy, będą Ci za to postanowienie dozgonnie wdzięczne. Palenie papierosów, poza szkodliwym wpływem na płuca i układ oddechowy, wpływają negatywnie na procesy starzenia się organizmu człowieka – w tym także oczu. Zwiększają ryzyko wystąpienia zaćmy oraz innych chorób takich jak na przykład zwyrodnienie plamki związane z wiekiem (AMD).
Po piąte – aktywność fizyczna
Tak sobie myślę, że to podpunkt oczywisty w przypadku postanowień noworocznych, ale najciężej z jego realizacją w porównaniu do innych pomysłów.
Bo nie ma czasu, bo tyle pracy, bo zmęczenie, bo trzeba mieć czas na odpoczynek, bo sto tysięcy innych powodów.
Aktywność fizyczna to dla Twojego ciała dużo lepszy odpoczynek niż bierne leżenie na kanapie, wcinanie chipsów i oglądanie kolejnego odcinka ulubionego serialu.
Bądź aktywny! Regularne ćwiczenia mogą spowolnić proces starzenia się komórek całego ciała oraz oddalić w czasie lub całkowicie wyeliminować ryzyko wystąpienia wielu chorób (również wspomnianego już wcześniej AMD) powodujących nawet utratę wzroku.
Po szóste – okulary ochronne
Trąbiłam przed sylwestrem w temacie fajerwerków, pisałam kiedyś cały artykuł o tym, że noszenie okularów ochronnych jest niesamowicie bagatelizowane przez większość osób. Jest to ogromny problem, ponieważ większość nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ignorowania zasad bezpieczeństwa w pracy i poza nią.
Moim zdaniem to jest świetne postanowienie noworoczne, jeśli do tej pory tego nie robiłeś – obiecaj sam sobie, że w tym roku będziesz bardziej uważał na swoje oczy. Że będziesz nosił okulary ochronne wtedy, kiedy to będzie konieczne. Pamiętaj, że masz jedną parę oczu. Kolejnej szansy na ich szanowanie możesz już nie dostać.
Po siódme – zdrowe odżywianie
Kolejne standardowe postanowienie, które lubią oczy.
Dużo warzyw, dużo owoców, dużo produktów o wysokiej zawartości omega 3. Dzięki prawidłowej diecie możesz uniknąć problemów z suchością oczu, a także wystąpienia zaćmy, AMD, retinopatii cukrzycowej oraz innych chorób.
Po ósme – woda!
Pij dużo wody! Szklanka wody z cytryną po przebudzeniu oraz 1,5-2 litry wody dziennie to klucz do sukcesu. Myślę, że tego podpunktu nie trzeba rozwijać. Woda jest dobra na wszystko.
Źródła zdjęć:
https://pl.pinterest.com/pin/437693657509271385/
utworzone przez Justyna Nater | lis 18, 2015 | Artykuły
Czy wiecie, że kilka dni temu z „optometeorologa” awansowałam na „ornitologa”?
Robi się coraz ciekawiej, będę Was informować na bieżąco!
Uśmiecham się w takich sytuacjach, bo wciąż zawód optometrysty jest z nazwy trudny do zapamiętania, a jednocześnie jakże bogaty w skojarzenia.
Teraz będzie mniej wesoło… Mam kilka pytań, ponieważ naszła mnie dzisiaj pewna refleksja.
Ilu z Was odbyło badanie wzroku w ciągu ostatniego roku?
A ilu z Was nie pamięta, kiedy ostatni raz było u specjalisty?
Zastanawiałam się ostatnio jak dotrzeć do pacjentów. Jak tłumaczyć i jakimi argumentami przekonywać, żeby temat zdrowia oczu nie był tak bagatelizowany jak jest obecnie. Czasem wydaje mi się, że nie zawsze termin „utrata wzroku” odbierany jest na poważnie. Zwykle raczej w stylu „to mnie nie dotyczy”.
Pytanie brzmi, czy chodzi o to, że ogólnie o siebie nie dbamy i ignorujemy swoje zdrowie, czy raczej dokładnie odwrotnie – dbamy o nie, zapominając o oczach (a raczej lekceważąc je).
Systematycznie pojawiają się pacjenci przyznający się:
„Ach proszę pani… ja to nie pamiętam, kiedy byłem ostatni raz na badaniu… może w 2012? Tak chyba tak… A nie! To był 2009! Jak ten czas leci!”
[Jeśli ten tekst przeczytają moi znajomi, to powiedzą „I kto to mówi…”. To fakt, był taki (dość długi) czas w moim życiu, kiedy omijałam wszystkich lekarzy i specjalistów szerokim łukiem. Wynikało to być może z sytuacji w jakiej się znalazłam jako małe dziecko. Systematyczne wizyty u kardiologów i wieczne problemy ze zdrowiem, niezliczona ilość angin oraz ostrych przeziębień. To wszystko spowodowało swego rodzaju „bunt”, który koniec końców nie wyszedł mi na dobre.]
Wracając do tematu…
Takie krótkie porównanie.
Kampanie nowotworowe są głośne, dużo się o nich mówi, są w mediach, na bilboardach, w prasie, w internecie…
Powtarza się bez przerwy, że najważniejsza jest profilaktyka, najważniejsze żeby się badać, ponieważ… na raka przecież można umrzeć.
A co z ryzykiem utraty wzroku?
Owszem reklam promujących krople do oczu, a także suplementy diety, znajdzie się dosyć dużo w telewizji. Pytanie brzmi – czy to wystarczy i co właściwie mają na celu?
Sprzedaż.
Oczywiście to „fajnie”, że się człowiek z reklamy dowie, że ma plamkę żółtą w oku, lub że praca przy komputerze wysusza oczy… Ale reklama krzyczy głównie:
„Idź! Kup! Potrzebujesz!”.
A ja się pytam, gdzie się podziało: „Jak często badasz wzrok?”.
Kampanie dotyczące ochrony narządu wzroku obecne są w większości w salonach optycznych lub gabinetach lekarskich – ale jak ma się z nimi zapoznać osoba, która się tam nie pojawia?
Popularna ostatnio w telewizji reklama ubezpieczeń na życie, przedstawia nam wizję przyszłości, jakiej możemy doświadczyć, jeśli zadbamy o swoje zdrowie oraz zabezpieczymy swoich bliskich na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia.
Dlaczego nie ma tego typu reklam dotyczących zdrowia naszego wzroku?
Przecież wiele chorób oczu, takich jak na przykład jaskra, potrafi przez bardzo długi okres czasu nie dawać żadnych objawów, a po cichu prowadzić do ślepoty.
JEDYNYM sposobem na zdiagnozowanie każdej choroby jest po prostu profilaktyka.
Ale według mnie zdecydowanie brakuje kampanii społecznych mówiących o ochronie narządu wzroku. Przypominających o systematyczności w wykonywaniu badań.
Tu również ogromna rola specjalistów, którzy powinni motywować swoich pacjentów do systematycznego wykonywania badań.
Zapewne w tym momencie sama nie brzmię wystarczająco przekonująco. Spróbujmy w inny sposób.
Zamknijcie oczy.
Wyobraźcie sobie, że obraz jaki widzicie już się nie zmieni.
Zostanie taki do końca życia.
Przygnębiające prawda?
Tak naprawdę trudno to sobie w ogóle wyobrazić.
Oczywiście nie zawsze jest tak, że osoba tracąca wzrok widzi w taki sposób jak zaprezentowany powyżej. Ale jeśli stopniowo zaczniemy tracić centralne lub obwodowe pole widzenia, to prędzej czy później obraz będzie wyglądał właśnie tak, jak ten.
Pamiętajcie – ogromna część chorób oczu nie boli. Kontrolne wizyty u specjalisty w celu pomiaru ostrości widzenia oraz zbadania dna oka po rozszerzeniu źrenic (a także sprawdzeniu stanu zdrowia poszczególnych struktur oka takich jak rogówka, tęczówka, czy soczewka) powinno się wykonywać RAZ W ROKU. Dla własnego dobra.
Być może ktoś napisze pod tym tekstem komentarz, że młodym ludziom wystarczy zalecać badania kontrolne raz na dwa lata, ale ja się jednak uprę, że lepiej wykonywać badania częściej.
Widziałam niedawno tęczówkę, na której PO SZEŚCIU MIESIĄCACH pojawiła się bardzo groźnie wyglądająca zmiana – pacjent został skierowany na dalszą diagnostykę. Wiek? 31 lat.
Badanie zaszkodzić nam przecież nie może, więc wybranie się do specjalisty raz w roku nie powinno sprawiać dużych trudności.
Nie wspominam już nawet o użytkownikach soczewek kontaktowych.
Drodzy Pacjenci – (choć to wiecie – mam nadzieję) dla Waszego dobra lepiej zaprzyjaźnić się z kontaktologiem i kontrolować stan zdrowia oczu tak często, jak to zalecone.
Omijając specjalistyczny gabinet można stracić szansę na wczesne wykrycie, zdiagnozowanie i być może wyleczenie choroby oczu.
Drugiej szansy nie będzie.
Dbajcie o wzrok!
Źródła zdjęć:
http://bit.ly/1X7QC88
http://nationwide.rocks/wp-content/uploads/2014/02/TotalEye-body.jpg