Rok szkolny „za pasem”

Rok szkolny „za pasem”

Wygląda na to, że dzieci, które bawiły się ostatnimi czasy u nas pod balkonem, spędzały po prostu wakacje nad morzem. A ponieważ mieszkamy praktycznie przy samej plaży, poza sezonem prawie nie mamy sąsiadów… Więc roześmianych maluchów grających w piłkę i robiących „selfie” nie będzie pewnie przez kolejny rok…

O wzroku dzieci można pisać bardzo dużo, ja dzisiaj chciałabym tylko przypomnieć Rodzicom po raz kolejny – wakacje powoli się kończą i już niedługo Wasze Maluchy pójdą do szkoły.
Na pewno wiecie, co przeczytacie w następnej kolejności…

Czas najwyższy zaprowadzić dziecko na badanie wzroku.

Pamiętajmy, że wady wzroku owszem, obniżają jakość widzenia, ale nie zawsze dziecko zdaje sobie sprawę z faktu, że to jak widzi jest widzeniem niepełnym. Dziecku wydaje się, że widzi tak, jak powinno, nie wie, że można inaczej (w końcu zanim dostanie pierwsze okulary naprawdę nie wie jak może wyglądać wyraźny obraz świata).

Problemy wzrokowe mogą spowalniać proces uczenia się, naukę pisania i czytania, mogą powodować kłopoty w zapamiętywaniu, odtwarzaniu widzianych obrazów oraz ich rozróżnianiu. Mogą ograniczać wyobraźnię, a także orientację w terenie.
Dzieci z niezdiagnozowaną i nieskorygowaną wadą wzroku  są bardzo często błędnie diagnozowane jako nadpobudliwe lub z popularną w dzisiejszych czasach dysleksją (ponieważ  robią błędy w pisowni, przepisywanie tekstu sprawia im trudność, nie potrafią pisać z pamięci, wolno czytają, mylą i opuszczają litery, nie umieją czytać na głos i zgadują wyrazy).
ec79e406fd8dd35111a4a712dc5705c2Dzieci bardzo często obawiają się wizyty u lekarza, może się ona zatem wiązać z niepewnością i stresem. Nie tylko jednak dziecko zastanawia się co je czeka, rodzice również miewają wątpliwości, nie wiedząc jak wygląda badanie optometryczne lub okulistyczne ich dziecka oraz czym różni się od badania pacjenta dorosłego.

Optometrysta posiada kompetencje do pomiaru ostrości wzroku oraz wady refrakcji i ustalenia jej korekcji, wraz z doborem potrzebnych pomocy wzrokowych, czyli na przykład przepisaniem odpowiedniej recepty okularowej. Oczywiście nie muszą to być okulary,  może także dobrać właściwe dla pacjenta soczewki kontaktowe.

 

 

Poza korekcją wady i poprawieniem ostrości wzroku optometrysta może sprawdzić zakres pola widzenia oczu pacjenta  i ciśnienie wewnątrzgałkowe. Ma także uprawnienia do wykonania badania za pomocą lampy szczelinowej, dzięki której oceni stan zdrowia poszczególnych struktur oka, a wykrywając nieprawidłowości udzieli odpowiedniej porady bądź skieruje do lekarza okulisty.

We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z badaniem „nieinwazyjnym”, czyli na przykład bez użycia kropli rozszerzających źrenicę lub tonometrów aplanacyjnych.

Poza wszystkimi wymienionymi powyżej czynnościami optometrysta potrafi także wykryć wady widzenia obuocznego i zaproponować odpowiednią terapię wzrokową.

Podczas każdego badania, czy to optometrycznego, czy okulistycznego, najważniejsza jest rozmowa z małym pacjentem. Odpowiedzi dziecka są bardzo ważne i powinny mieć wpływ na sposób dalszego postępowania. Leczenie wad układu wzrokowego dzieci jest niewykonalne bez ich współpracy ze specjalistą.

W przypadku korekcji okularowej, jak i w sytuacji leczenia niedowidzenia współpraca to kluczowe słowo. Rodzice oczywiście odgrywają tu znaczącą rolę, jednak bez zaangażowania dziecka w noszenie okularów, czy zasłanianie oczka (przy niedowidzeniu), nie ma szans na poprawienie widzenia dziecka.

Stąd też tak istotne są relacje specjalisty z małym pacjentem.

Należy pamiętać o jeszcze jednej bardzo ważnej kwestii.

Oczy dziecka silnie akomodują i z tego powodu są w stanie rozpoznać optotypy (czyli znaki pokazywane przez specjalistę – litery, cyferki, zwierzątka, kształty)  z całej tablicy, pomimo występowania dużej nadwzroczności lub astygmatyzmu. Pewny pomiar może dać badanie przeprowadzone po porażeniu akomodacji specjalnymi kroplami.
Krople porażające akomodację wywołują szczypanie i pieczenie, pogarszają widzenie, a ze względu na porażenie również mięśnia zwieracza źrenicy i jej rozszerzenie, również światłowstręt. Jeśli jednak odpowiednio przygotujemy dziecko do badania, możemy mieć nadzieję, że i ta część badania nie będzie dla niego problematyczna.

Pierwsza korekcja powinna być dobrana przez okulistę, ze względu na wspomnianą powyżej konieczność zakropienia oczu dziecka.Jednak poza badaniem okulistycznym warto dodatkowo wykonać badanie wzroku dziecka u optometrysty.

Nie zapominajmy, że takie badanie nie polega wyłącznie na pomiarze wielkości wady refrakcji. Może dotyczyć również sprawdzenia widzenia obuocznego malucha, czy ruchomości jego oczu wraz z koordynacją oko ruchową. Warto zapamiętać bardzo ważną informację – każde dziecko, nawet takie, po którym nie widać żadnych niepokojących objawów wzrokowych, powinno być bardzo dokładnie zbadanie przez specjalistów narządu wzroku, zanim rodzice puszczą je do szkoły.

child-glasses-300x249Na badanie koniecznie powinno się prowadzić jak najprędzej dzieci, które skarżą się na bóle głowy, nie chcą wykonywać prac wzrokowych typu czytanie, kolorowanie, układanie puzzli…

Nie wolno tracić czujności, kiedy dziecko przychodzi z tak zwanych przesiewowych badań wzroku, wykonanych przez pielęgniarkę w szkole z kartką mówiącą o prawidłowym funkcjonowaniu oczu. Trzeba te informacje zweryfikować w specjalistycznym gabinecie.

 

Nie wolno także nigdy wykonywać okularów dzieciom (dorosłym z resztą też) wyłącznie po komputerowym badaniu wykonanym autorefraktometrem!

Jeśli dziecko wzbrania się przed okularami, pamiętajcie, że jest jeszcze alternatywa w postaci soczewek kontaktowych. Dzieci wielokrotnie są dużo bardziej sumienne i znacznie lepiej dbają o higienę podczas użytkowania soczewek. Jeśli macie okazję oraz możliwość – dajcie im szansę. Nie będą miały problemów z ograniczeniami spowodowanymi noszeniem okularów.

Jedno jest pewne, jeśli macie dzieci, koniecznie badajcie ich oczy.
Swoje też badajcie.
Ale głównie chodzi o to, abyście zdali sobie sprawę z tego, że Wasze dzieci i ich przyszłość w szkole, ich kariera, ich samopoczucie, ich pewność siebie, to wszystko ZALEŻY OD WAS.
Pamiętajcie, aby pilnować ile czasu Wasze dzieci spędzają przed komputerem, telewizorem, czy z telefonem w ręku. Włączenie dziecku gry na tablecie „żeby się czymś zajęło i żeby było spokojne” nie jest najlepszym rozwiązaniem. Takie zabawy zwiększają szansę na pojawienie się krótkowzroczności. Wiadomo, że nie zawsze jest taka możliwość, ale warto jak najwięcej czasu spędzać aktywnie na świeżym powietrzu.

Jest to zdrowe zarówno dla Waszych dzieci jak i dla Was. :)

Bezpieczeństwo w pracy

Bezpieczeństwo w pracy

Wróciłam z pracy i ponownie wylądowałam na balkonie…

Ten balkon ma swój urok, pomimo że budynek naprzeciwko jest tak blisko, że mogę sąsiadom zaglądać do talerza (staram się nie rzucać okiem – szkoda oczu). Niedługo balkon będzie głównym bohaterem tekstów, bo tu zawsze dzieje się coś ciekawego. Nie rzucam okiem naprawdę, ale u sąsiada piętro wyżej pan skrobie sufit… tak mi się wydaje… nie wygląda w każdym razie jakby sprzątał pajęczyny. bo wyraźnie się przy tym sypie. Fenomenem jest, że moi sąsiedzi ostatnio tak idealnie wpasowują się w tematykę postów. No może prawie idealnie…

Bo u mnie dzisiaj o zagrożeniach dla wzroku w pracy…

 

http://ekoclean.com.pl

http://ekoclean.com.pl

Każdego dnia ludzie trafiają na oddziały szpitalne lub do placówek pomocy medycznej z urazami oczu odniesionymi w pracy. Praca jest bowiem często powodem utraty wzroku i niepełnosprawności. Oczywiście dotyczy to tych miejsc, w których zarówno pracownicy jak i pracodawcy ignorują zasady BHP i zagrożenia, a powinni przecież mieć świadomość niebiezpieczeństwa jakie niosą ze sobą poszczególne zawody, zwłaszcza te wysokiego ryzyka, które obejmują na przykład budowę, górnictwo, stolarstwo, prace elektryczne, spawalnicze i konserwacyjne…

Należałoby zminimalizować ilość zagrożeń dla bezpieczeństwa oczu, a dodatkowo zapewnić zarówno pracownikowi jak i sobie właściwą ochronę przed uszkodzeniem wzroku. 

Nie bagatelizujcie zagrożeń jakie występują w waszej pracy. 

Nie ignorujcie bezpieczeństwa oczu swoich pracowników.

Okulary ochronne (również takie z bocznymi osłonami), czy pełne osłony twarzy CHRONIĄ przed urazami i uszkodzeniami w wielu przypadkach: kiedy coś pyli, odpryskuje, kiedy sypią się iskry, kiedy mamy do czynienia z promieniowaniem optycznym, odblaskami itp. 

Ryzyko uszkodzenia oczu i potrzeba stosowania środków zapobiegających tym uszkodzeniom zależy od miejsca i warunków pracy. Pracodawca ma obowiązek zapewnienia takich środków ostrożności, aby środowisko pracy było jak najbardziej bezpieczne.

http://www.midwestunlimited.com

http://www.midwestunlimited.com

Ja naprawdę rozumiem, że nie każdy lubi nosić okulary, które wydają mu się całkowicie niepotrzebne. Ciężko wytłumaczyć pracownikom, że mają używać okularów ochronnych w wielkim magazynie… Ale wyobraźcie sobie, że i tam z półki magazynowej może spaść np.pojemnik z metalowymi elementami (typu gwoździe i śrubki)…
Jeszcze trudniej jest przekonać wszystkich o zasadności używania okularów ochronnych na stanowiskach pracy, na których zagrożenie może wystąpić sporadycznie.

 

 

Trzeba mieć jednak świadomość, że nawet mało prawdopodobne niebezpieczne zdarzenie, nie zwalnia nikogo od stosowania środków zabezpieczających przed jego skutkami. 


W przypadku stosowania pasów bezpieczeństwa w samochodzie, WSZYSCY mamy świadomość, że mogą nam uratować życie i nie zapinamy ich tylko w obawie przed mandatem. 

W związku z tym – uświadamiajmy – siebie nawzajem:
bo świadomość zagrożeń i uszkodzeń wzroku spowoduje, że okulary ochronne będą zakładane z ochotą i bez problemu. Dodatkowo pamiętajmy, że okulary ochronne MUSZĄ być wygodne i komfortowe.

Podsumowując:

Warto ocenić i zminimalizować zagrożenia dla narządu wzroku, w każdej sytuacji.

Wymagać od wszystkich pracowników noszenia odpowiedniej ochrony oczu w sytuacjach niebezpiecznych,

Okulary ochronne dla pracowników przechowywać w dobrym stanie, a przede wszystkim zadbać o to, aby były one dla nich możliwie najlepiej dopasowane.

[Osoby postronne, nie pracujące w danym miejscu, powinny przebywać w miejscach bezpiecznych, w których oczy nie są narażone na zagrożenia, w przeciwnym razie również powinny zostać zaopatrzone w okulary ochronne.]

Stosować oznakowania ostrzegawcze w celu identyfikacji potencjalnych zagrożeń, takich jak na przykład wiszące lub wystające przedmioty,
Zapewnić pracownikom miejsce dla sterylnego mycia, przepłukania oczu, w przypadkach „awaryjnych”.Udostępnić pracownikom instrukcje pierwszej pomocy oraz informacje o tym, jak uzyskać pomoc w nagłych przypadkach.Pomijam fakt, że pracownicy powinni regularnie przechodzić pełne badania wzroku, najlepiej minimum raz na dwa lata, aby zapewnić im dobry stan zdrowia. Utrzymanie zdrowego i dobrego widzenia jest ważne, aby uniknąć problemów pracowniczych oraz przykrych skutków zaniedbań.Na koniec 5 minut wiedzy w pigułce. Polecam gorąco poniższy film:

https://www.youtube.com/watch?v=FBeXamSIgvc

Dbajcie o wzrok! Chrońcie swoje oczy!
Nosisz soczewki kontaktowe? Nie znęcaj się nad swoimi oczami!

Nosisz soczewki kontaktowe? Nie znęcaj się nad swoimi oczami!

Pisałam już na stronie o soczewkach kontaktowych. Prosiłam żeby traktować je jak bieliznę… Kontrowersyjne porównanie jednym się spodobało, a innym nie. Postanowiłam  więc napisać raz jeszcze i na pewno będę kontynuować ten temat w przyszłości, ze względu na wciąż zbyt małą świadomość użytkowników soczewek kontaktowych odnośnie pielęgnacji i przestrzegania zaleceń specjalistów.

Tak czy inaczej wiecie, że nie umiem pisać bez obrazowych porównań. Jeśli nie bielizna to może spróbujmy inaczej…

Pytanie do Pań – co robicie w sytuacji, gdy zrobią Wam się odciski, czy pęcherze od szpilek?
A do Panów – co, jeśli zatniecie się przy codziennym goleniu swojego zarostu?

Nie będę zgadywać, założę, że Wasza odpowiedź  jest oczywista
– dbacie o zranione miejsca, pielęgnujecie skórę, zakładacie opatrunki. Panie przez chwilę noszą wygodniejsze buty, Panowie szczególnie uważają, aby omijać wrażliwe skaleczone miejsce lub obchodzić się z nim delikatniej.

Pozostając w temacie szpilek (wybaczcie Panowie, ale ten temat znam z autopsji) – czy kupując buty przymierzacie je najpierw zanim za nie zapłacicie? Czy interesuje Was jaki macie rozmiar buta i taki też wybieracie, czy bierzecie w sklepie losową parę i pędzicie z nią do kasy bez względu na rozmiar jaki się Wam trafił?
A może jeszcze bardziej obrazowo, włączacie internet, wpisujecie słowa „buty damskie”, na oko wybieracie, które się Wam mniej więcej podobają kolorystycznie, zamawiacie, płacicie, odbieracie, wkładacie na nogę i…. stopa się zmieści, jeśli obetniecie palce.

Przyznaję, kilka razy udało mi się wybrać wygodne buty po kolorze i rozmiarze i o dziwo pasowały. Potraktujmy to jednak jako wyjątek od reguły, który oczywiście regułę tę potwierdza.

Dlaczego więc tak bardzo często zdarza się, że soczewki kontaktowe kupujecie na oko, przez internet,
z mocami takimi jakie macie w okularach, albo wybranymi przypadkowo w stylu „najbliższe mojej korekcji okularowej”?
O budowie: średnicy, krzywiźnie i cechach typowych dla danego materiału, z którego zbudowana jest soczewka, nie wspomnę. Kiedy pytam znajomych kupujących w ten sposób soczewki, wartości te to zwykle dla nich czarna magia.

Stąd pierwsze zalecenie*
– używajcie TYLKO tych soczewek, które przepisał Wam specjalista, po uprzednim dokładnym ich dobraniu i dopasowaniu. Nie ma mowy o żadnej samowolce. Nie każde soczewki pasują do Waszych oczu. Mogą być za małe, za duże, za ciasne, za luźne. I o ile w przypadku za dużych i za luźnych okaże się to już przy pierwszej aplikacji, bo soczewki po prostu wypadną z oka, o tyle w przypadku za małych i za ciasnych możecie sobie wyrządzić naprawdę sporą krzywdę.

*(chciałam napisać porada, ale to brzmi zbyt łagodnie, a porada ma to do siebie, że można ją sobie wziąć do serca lub nie, dlatego to nie jest porada, to zalecenie, czy może polecenie, chętnie wystosowałabym wręcz nakaz sądowy, ale… nie rozkręcajmy się)

No to dalej.

Czas noszenia

soczewka kontaktowa

Zapamiętaj proszę raz na zawsze

– soczewka kontaktowa ma swój termin przydatności oraz określony ściśle czas noszenia. Gdyby bezpieczne było noszenie soczewek w dowolnym czasie i dowolną ilość dni, producenci oraz naukowcy opracowujący coraz to nowsze i lepsze technologie daliby sobie spokój.

Pojawił się jakiś czas temu ciekawy komentarz na facebook’u, właśnie pod opublikowanym postem  „Traktuj soczewki kontaktowe jak bieliznę”. Kolegę serdecznie pozdrawiam i proszę nie szukać i nie czytać, tego co tam pisał : )
Chodziło o to, że rzekomo terminowość noszenia soczewek to wymysł producentów, którzy muszą zarabiać, a spokojnie soczewki można nosić jak nam się podoba, bo delikwentowi w ciągu ostatnich nastu lat nic się z oczami nie stało, a raczej nie przestrzega zasad prawidłowego użytkowania.

Porównanie może niezbyt trafne, bo dotyczy zupełnie czegoś innego, ale pokuszę się o takie – czy jeśli ktoś powie Wam, że od kilku lat kradnie i jeszcze nikt go na tym nie przyłapał, to znaczy, że dobrze robi i też możecie?
Wiem, że jedno dotyczy higieny, drugie zachowania, ale zróbmy z tego „higienę zachowania” i porównajmy infekcję oka do bliskiego spotkania z policją.
Być może aparat ochronny oka takiej osoby (która daje Wam „dobre rady”) jest znacznie lepszy i ogólna odporność organizmu jest większa, ale czy to znaczy, że tylko dlatego warto tak ryzykować?
Ja bym nie ryzykowała, mamy jedną parę oczu, co powtarzam jak mantrę i naprawdę nie warto eksperymentować z lenistwa, czy oszczędności.

Zatem zalecenie numer dwa – przestrzegaj terminów wymiany swoich soczewek kontaktowych. Jeśli specjalista dosadnie zaznaczył –
„Proszę nosić soczewki maksymalnie 8 godzin dziennie” – noś soczewki 8 godzin dziennie.
„Proszę absolutnie nie spać i nie drzemać w soczewkach” – nie śpij i nie ucinaj drzemek w soczewkach.

Kupuj soczewki według zaleceń specjalisty:
miesięczne – nosisz MIESIĄC, wyrzucasz, kupujesz nowe.
(mam ochotę napisać – „bez dyskusji”, ale podkreślę tylko ponownie – WYRZUCASZ).
Adekwatnie – tygodniowe – tydzień, jednodniowe – JEDEN DZIEŃ.

[Zakładam, że mogą posypać się komentarze,
że drogo, że płyny, że oszczędność, że soczewki nie wyglądają źle, że nie ma dyskomfortu
– powiem tak – jeśli Waszym oczom coś się stanie, nie ja będę cierpieć, a piszę to właśnie po to, abyście to Wy uniknęli takiej sytuacji. Naprawdę nie ma sensu wmawiać sobie i innym, że pielęgnacja, czy terminowa wymiana soczewek to chwyt marketingowy – za to warto dbać o wzrok.

I jeszcze jedno – jeśli myślisz „za drogo”, jeśli cena zdrowia Twoich oczu jest dla Ciebie za wysoka – kup okulary i odpuść soczewki kontaktowe. Poważnie.]

Przejdźmy dalej

specjalista

– przyjmujemy najwłaściwszy scenariusz – trafiłeś do kompetentnej osoby, zbadano Twój wzrok, sprawdzono stan oka, dobrano odpowiednie soczewki.
Nie znikaj.
Nie traktuj gabinetu jak zła koniecznego w stylu „powie mi jaką mam wadę i dalej już sobie poradzę, a nie zedrze ze mnie dodatkowych pieniędzy”.

NIE.

Nie tędy droga.

Soczewka kontaktowe to CIAŁO OBCE, które nakładasz na oko.

Po pierwsze specjalista powinien dobrać Ci soczewkę PRÓBNĄ i poprosić, abyś przyszedł w ciągu tygodnia na wizytę kontrolną. A to dlatego, że tak naprawdę prawidłowe jej dopasowanie można ocenić dopiero, kiedy trochę sobie na tym oku „poleży”.
Można wtedy zaobserwować, czy soczewka nie jest za mała, za ciasna, czy nie odznacza się na powierzchni oka i nie powoduje jego zaczerwienienia spowodowanego różnymi problemami z niewłaściwym dopasowaniem.

Nie wybieraj sam soczewek.

Jeśli zostały Ci dopasowane konkretne wartości o konkretnym kształcie i określonym trybie noszenia, nie zmieniaj dopasowania według własnego uznania.

Jeśli masz wątpliwości co do pielęgnacji, wiesz, ze nie będziesz miał czasu na czyszczenie soczewek lub masz problem z ceną – porozmawiaj o tym ze specjalistą – mów o wszystkim, nie wstydź się. Na pewno spróbujecie wtedy razem znaleźć „kontaktologiczny kompromis”.

Wiadomo – soczewki są dostępne w internecie, w drogeriach, w aptekach (i pewnie za chwilę pojawią się w jeszcze „w kiosku jako gratis do gazet”) i jeśli pierwszą parę dopasujesz prawidłowo, to oczywiście zakupy możesz robić w internecie, ale cały czas mówimy o soczewkach o tych samych parametrach.
Kupno soczewek poza gabinetem nie może jednak oznaczać zerwania kontaktu ze specjalistą.

Proszę, proszę, proszę – umawiaj się na wizyty kontrolne.

NIE BAGATELIZUJ występujących problemów i dolegliwości!
Nie rób sobie krzywdy.

MUSISZ zrozumieć, że to są oczy, a nie paznokcie, które odrosną.

Jeszcze jedno na dzisiaj– bardzo ważne

pielęgnacja

O tym na pewno napiszę cały dłuuuugi osobny wpis, bo o tym nie da się w kilku zdaniach i pewnie osoby przestrzegające zasad prawidłowej pielęgnacji wyśmieją mnie teraz za pisanie rzeczy oczywistych, ale i tak to zrobię.

WERSJA DLA LENIWYCH
– warto się w tym temacie przyznać przed samym sobą – nie masz czasu, nie masz ochoty, nie masz zdolności manualnych, nie masz motywacji, nie masz nie wiem czego jeszcze – wybierz soczewki jednodniowe i zapomnij o problemach z codziennym czyszczeniem, wymianą płynów, pojemników itd.

Jeśli jednak już trzeba dbać o soczewki i je pielęgnować, rób to z głową, nie „po łebkach”.

Używaj tylko płynów i środków zalecanych przez specjalistę.


pojemniczek na soczewki
WYMIENIAJ systematycznie płyny i POJEMNIKI.
Tak, pojemniki też trzeba wymieniać. Najlepiej za każdym razem, kiedy wymieniasz płyn. Są płyny do których pojemniki dołączone są w pakiecie – pojemniki też wymagają czyszczenia i wymiany i też mogą być źródłem występowania infekcji.

Ogólny wniosek na dzisiaj
– soczewki kontaktowe określonego terminu noszenia (dłuższego niż jeden dzień) są dla osób dobrze zorganizowanych, wytrwałych i systematycznych.
Jeśli te przymiotniki nie opisują Ciebie, wybierz soczewki jednodniowe.
Jeśli twierdzisz, że Cię na nie nie stać* kup proszę okulary. Jedna para i jeden wydatek.

*(polecam porównać cenowo koszt soczewek jednodniowych z ceną i środkami do pielęgnacji soczewek o innym trybie noszenia – możesz się zaskoczyć)

I po raz kolejny kończę znanym już Wam :

DBAJ O WZROK

Bo Twoje oczy są najważniejsze : )

Dbaj o wzrok – Radio Złote Przeboje

Dbaj o wzrok – Radio Złote Przeboje

Zaproszono mnie niedawno do Radia Złote Przeboje,
na krótką pogawędkę o tym, jak my Polacy dbamy o wzrok…
I czy w ogóle…
Wybaczcie, że znowu na początku wspomniałam o „optometeorologii”, ale lubię to skojarzenie i serdecznie pozdrawiam moją koleżankę, która je wymyśliła : )

Nie ma co opisywać treści rozmowy, posłuchajcie sami.
Czasu nie było za wiele, jednak staraliśmy się poruszyć jak najwięcej tematów.

Zamieszczam dla Was wersję emisyjną, w której znalazły się również pojedyncze wiadomości z regionu, więc jeśli ktoś z Was włączy losową minutę, gdzieś pośrodku nagrania, może nie trafić na to, czego się spodziewa, ale są to jedynie króciutkie przerywniki : )

[soundcloud url=”https://api.soundcloud.com/tracks/202225623″ params=”auto_play=false&hide_related=false&show_comments=true&show_user=true&show_reposts=false&visual=true” width=”100%” height=”450″ iframe=”true” /]

Optometrystą się jest, a nie bywa

Optometrystą się jest, a nie bywa

foropterTytuł tego wpisu zainspirowany jest tekstem z koszulki mojego przyjaciela, który dotyczył strażaków. Właściwie, to że „się jest, a nie bywa” powinno dotyczyć każdego zawodu. Zwłaszcza zawodów zajmujących się dbaniem o nasze zdrowie i życie.

Latem słyszałam opowieść o przesympatycznej pani doktor, która pojechała na wycieczkę grupową zorganizowaną przez miejskie biuro podróży. Pani doktor na co dzień jest lekarzem rodzinnym. Podczas wyjazdu jedna z uczestniczek straciła przytomność.
Nie wchodząc w szczegóły – pani doktor odmówiła udzielenia pomocy, podkreślając, że nie jest w pracy, a na urlopie i ma prawo do odpoczynku. Do dzisiaj uważam, że ktoś wtedy powinien był to zgłosić. Istnieje przecież przysięga Hipokratesa…

Tym wpisem zaczynam cykl tekstów, dotyczących prawidłowego badania wzroku. Prawidłowego podejścia specjalisty do pacjenta, prawidłowego schematu badania oraz doboru korekcji okularowej i soczewek kontaktowych.
Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele razy była potraktowana „hurtowo” i niedokładnie z tego względu, że nie wiedzą jak powinno wyglądać dobrze wykonane, pełne badanie.

Mam ogromną nadzieję, że informacje zawarte w kilku najbliższych wpisach pozwolą zastanowić się, których „specjalistów” omijać szerokim łukiem.

Jak zwykle zaczynam od opowieści. 

Mój Narzeczony, zanim się poznaliśmy, cztery lata badał wzrok i robił okulary w pewnej dość znanej firmie, której nazwy wymieniać tu nie będę, ze względu na to, że Jego przypadek nie musi świadczyć o tym, że firma ta w ogóle nie zatrudnia dobrych specjalistów. Mógł mieć po prostu sporego pecha.

Kiedy umówiliśmy się po raz pierwszy, moją uwagę zwróciły Jego przeraźliwie czerwone oczy. Wyglądały na bardzo zmęczone. Od słowa do słowa po jakimś czasie dowiedziałam się wreszcie, że obecna korekcja jest dużo silniejsza od poprzedniej.
Kazano Mu się „przyzwyczaić” i myślał, że tak po prostu musi być.
Gdybyście zobaczyli wszystkie Jego recepty okularowe… każda była inna.

Po tym, jak już zrobiliśmy Mu nowe okulary, w których teraz czuje się świetnie, postanowiłam nie odpuszczać i wybrać się do salonu, w którym do tej pory badano Mu oczy.
Kierowniczka powiedziała, że mają wykwalifikowanych specjalistów PO KURSACH. Z naciskiem na WYKWALIFIKOWANYCH.
Powiedziała jeszcze bajeczne :
„Widocznie pana wada wzroku bardzo często się zmienia i skacze”
(miała historię dotychczasowych korekcji… raz większa, raz mniejsza…, oś astygmatyzmu to już była totalna przypadkowość…).
Żeby nie robić większego zamieszania, nie poprawiałam pani kierownik, mówiąc, że po kursach to mogą mieć refrakcjonistów, a nie optometrystów.
Po długiej rozmowie i po jej telefonie do przełożonego powiedziała, że W DRODZE WYJĄTKU, pomimo, że okulary były wykonywane dawno, wstawią do tych samych opraw korekcję, którą przynieśliśmy na obecnej recepcie.
Sukces.
Ale na odchodne i tak podkreśliła, że po prostu jest to problem „skaczącej” wielkości wady. …

Ciekawe, kiedy teraz  ta Jego wada zacznie „podskakiwać” : )

Jeszcze lepiej wyglądała wizyta u okulisty kilka dni później. Trwała 12 minut, z zegarkiem w ręku. Siedziałam pod gabinetem i z ciekawości mierzyłam czas. Pani okulistka zdołała w tym czasie zebrać wywiad, zbadać ciśnienie, dobrać korekcję okularową (lepiej nie wspominać tu o jej wartości) i przepisać receptę na krople nawilżające (dostępne w aptece bez recepty). 12 minut.

To wszystko, co powyżej, to nie dlatego, żeby się nagadać i surowo ocenić „specjalistów”.
Chodzi o to, aby pacjentom uświadomić, że mają prawo wymagać czegoś więcej. Mają prawo zająć to minimum pół godziny w gabinecie.

Specjalistom przypomnieć, że to od nich zależy, czy pacjent będzie miał ochotę do nas wrócić, a przy tym systematycznie dbać o swój wzrok.
Jeśli raz zostanie potraktowany na zasadzie „im szybciej, tym lepiej” to nie tylko nie wróci do tego samego gabinetu, ale w ogóle nie będzie miał ochoty na kolejne wizyty u kogokolwiek.

To jak powinna wyglądać ta prawidłowa wizyta?

Specjalista powinien słuchać i obserwować pacjenta od momentu jego pojawienia się w drzwiach. Bardzo ważna jest rozmowa. Jeśli zobaczycie, że badający Was nie słucha lub nie przywiązuje specjalnej uwagi do tego, co mówicie, to już pierwszy sygnał, że coś jest nie tak.

Badanie wstępne

Na podstawie pierwszej rozmowy można już postawić wstępne rozpoznanie, dotyczące problemów pacjenta. Celem takiego wstępnego badania jest uzyskanie informacji na temat ewentualnie występujących nieprawidłowości wzroku. Specjalista może spostrzec występowanie wysokiej wady refrakcji, zaburzenia w ruchomości gałek ocznych, wady widzenia obuocznego, czy choroby oczu. Badanie wstępne to nie tyle konkretne pomiary, raczej jest to obserwacja pacjenta. Wielu specjalistów posiada również lampę szczelinową, która pozwala na ocenę stanu zdrowia poszczególnych struktur w oczach.

Badanie refrakcji

W tej części wizyty optometrysta mierzy, wykonuje już konkretne pomiary. Obejmują one zarówno ocenę kształtu rogówki, zmierzonego za pomocą keratometru jak i pomiar wielkości wady refrakcji. Wcześniejsza diagnoza postawiona podczas wywiadu i badania wstępnego jest zweryfikowana i uściślona właśnie podczas tego badania.
Specjalista może zbadać wstępnie pacjenta za pomocą autorefraktometru (o którym wspomniałam w jednym z poprzednich wpisów), ale dokładny pomiar wykonuje za pomocą foroptera i/lub kasety z zestawem szkieł próbnych, może również używać skiaskopu – najprościej mówiąc takiej latarki, którą badający świeci pacjentowi w oko, przesuwając ją od lewej do prawej i z powrotem, obserwując odblask światła w źrenicy pacjenta : ) (o skiaskopii napiszę cały osobny tekst, ponieważ jest to dość obszerny temat).

Badanie widzenia obuocznego

Po wykonanym badaniu wielkości wady refrakcji, wykonuje się badanie widzenia obuocznego. Jak napisałam powyżej, ewentualne problemy z tym widzeniem, można już podejrzewać podczas badania wstępnego. Żeby opisać dokładnie na czym polega to badanie, trzeba wyjaśnić wiele specjalistycznych słów takich jak forie, rezerwy fuzyjne, amplituda akomodacji … Chciałabym opowiedzieć o nich w jak najbardziej przystępny sposób, dlatego dokładnie wytłumaczę je przy, kolejnym z cyklu prawidłowego badania wzroku, wpisie o badaniu widzenia obuocznego.

DIAGNOZA

Optometrysta po wykonaniu wszystkich badań: po zebraniu wywiadu, po badaniu wstępnym oraz po sprawdzeniu stanu zdrowia oczu pacjenta wraz z badaniem refrakcji oraz tym ostatnim badaniem (o którym jeszcze dzisiaj za dużo nie napisałam, ale obiecuję to zrobić w najbliższym czasie), badaniem widzenia obuocznego, stawia diagnozę i decyduje się na odpowiednio dalsze postępowanie.
Nawiązując do tekstu „Optometrystą się jest, a nie bywa”…

Zdecydowana większość pacjentów trafiających do specjalistów od ochrony narządu wzroku potrzebuje badania optometrycznego. Problemy oczu na tle medycznym dotyczą zdecydowanej mniejszości. Dlatego tak ważny jest bardzo dokładny wywiad i badanie wstępne, podczas których optometrysta powinien sprawdzić z jakim problemem boryka się przychodząca do niego osoba.
Przede wszystkim ważne jest, żeby uświadomić sobie, że problemy wzrokowe mogą mieć naprawdę wiele różnych powodów i nie wolno lekceważyć niczego, co mówi pacjent.
Optometrysta jest specjalistą, którego można nazwać diagnostykiem. Dlatego jeśli traficie do dobrego optometrysty, będzie on w stanie nie tylko zmierzyć wadę refrakcji, ale i zdiagnozować zarówno choroby narządu wzroku, jak i na podstawie jego stanu, choroby ogólnoukładowe.

Dlaczego unikamy lekarzy i wizyt kontrolnych?

Wiadomo, że jeśli czujemy się ze specjalistą komfortowo i wiemy, że jest zaangażowany w wykonanie badania, to dużo chętniej wrócimy do niego na wizytę kontrolną.
Wiem jak można się czuć.
Ostatnio byłam na wizycie u pani neurolog, która stwierdziła, że nie interesują jej żadne inne „dziwne objawy” poza bólami głowy, bo ona jest neurologiem i nie zna się na niczym więcej (nie żartuję, naprawdę zrobiła sobie taką reklamę). Wypisała mi w końcu skierowanie na tomografię komputerową, żebym się „uspokoiła”, bo po „popukaniu” mnie młoteczkiem w kolana miała stu procentową pewność, że uraz głowy jakiego doznałam rok temu, kiedy miałam wielkiego guza na samym czubku głowy, nie spowodował żadnych obrażeń.
Nie docierały moje zapewnienia, że nie przyszłam do lekarza po diagnozę „umierasz”,  ale że owszem, chciałam usłyszeć, że wszystko jest w porządku. Skierowanie na tomografię dostałam z tak zwanej „łaski” i w stylu „masz, wyjdź i uspokój się”.  Oczywiście z szerokim uśmiechem na twarzy.
Nikt z nas na pewno nie nudzi się w życiu na tyle, żeby dla przyjemności i rozrywki biegać po lekarzach i wymyślać sobie ciężkie choroby.

Dlatego jeśli trafiłeś do okulisty (lub optometrysty) , który „potraktował cię” w 12 minut, zastanów się proszę nad powtórzeniem wizyty u innego specjalisty. Szukaj do skutku. Nie zrażaj się. Pamiętaj, że trzeba badać wzrok. Zdaję sobie sprawę, że taka jedna nieudana wizyta może być demotywująca, ale uwierz, że zdrowie Twoich oczu jest warte poświęcenia dodatkowego czasu na znalezienie „tego jedynego” najlepszego specjalisty.

W kolejnym wpisie postaram się Wam bardzo zrozumiale przedstawić schemat obowiązującego w Polsce standardu badania optometrycznego,  opracowanego przez Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki.

Wy do skutku szukajcie idealnego specjalisty, a ja do skutku (aż wejdzie wszystkim w nawyk) będę przypominać o regule 10/10/10 oraz o mruganiu – do dzieła : )