utworzone przez Justyna Nater | sty 9, 2015 | Artykuły
Bardzo często nie zastanawiamy się nad powodem problemów z dzieckiem w szkole, czy w domu podczas codziennych czynności. Słabe wyniki w szkole, czy złe zachowanie powodują, że zwykle dziecko zostaje z marszu zaszufladkowane i określone jako niegrzeczne, nadpobudliwe lub leniwe. Powodem nie musi być wcale trudny charakter dziecka, ale na przykład problemy z jego wzrokiem. Miejmy na uwadze również fakt, że pierwsze lata szkoły są dla dzieci stresujące, co w połączeniu z zaburzeniami widzenia może mieć naprawdę bardzo niekorzystny wpływ na jego zachowanie.
Często dzieci mające problemy z czytaniem, pisaniem lub ogólnym kontaktem z rówieśnikami są kierowane od razu do poradni psychologiczno-pedagogicznych z powodu „opóźnienia w rozwoju umysłowym”. Potem niejednokrotnie słyszą od rówieśników, że coś z nimi nie tak, skoro muszą chodzić na zajęcia do poradni.
Problemy ze wzrokiem utrudniają także sprawność fizyczną dziecka, a szczerość kolegów i koleżanek bywa bezwzględna. Wady wzroku wpływają niekorzystnie na koordynację wzrokowo-ruchową. Dziecko potyka się, nie trafia piłką do kosza, nie udaje mu się jej złapać, zaczyna być nazywane klasową łamagą albo słabeuszem.
Wszystkiemu winna cywilizacja i postęp technologiczny?
Tak, to są właśnie główne przyczyny problemów ze wzrokiem maluchów.
Pamiętam, że kiedy moi podwórkowi znajomi i ja byliśmy małymi uczniakami, całymi dniami ganiało się po podwórku, denerwując wręcz rodziców wołających nas na obiad do domu i słyszących wieczne „zaaaaaraz mamo!”. Trzepak? Największa frajda. Rolki, rower, piaskownica, huśtawka, spacer do parku, plac zabaw. Od dziecka kocham śnieg, potrafiłyśmy z Mamą wychodzić na sanki o 3 w nocy, kiedy tylko zaczynało sypać. Zdecydowanie większą część swojego dzieciństwa spędziłam na świeżym powietrzu.
A dzisiaj? W szkołach dzieci na przerwach siedzą z telefonami i tabletami. W domu przed komputerem i telewizorem. Nie wiem, czy u Was też to widać, ale nawet Śmigus Dyngus to już tylko dzień, kiedy rano lepiej nie wychodzić z domu, bo prędzej dorosła młodzież wyleje na głowę wiadro zimnej wody (o ile i takich będzie się miało „szczęście” spotkać), niż przebiegną nam drogę śmiejące się dzieci z pistoletami na wodę. W szkole wymaga się szybkiej edukacji, wprowadza się egzaminy w coraz to młodszych klasach, co powoduje niemały stres u każdego dziecka. Po zajęciach dzieci nie spędzają już tyle czasu na świeżym powietrzu co kiedyś.
Praca wzrokowa, którą wykonują skupia się głównie na pracy do bliży, co jest przyczyną niewłaściwego rozwoju układu wzrokowego, a w konsekwencji powodem wielu zaburzeń widzenia i postępującej krótkowzroczności – czyli problemami z widzeniem do dali.
Efekt? Dziecko nie widzi prawidłowo tego, co pani napisze na tablicy, a to powoduje ogromne problemy ze skupieniem jego uwagi, co z kolei sprawia, że uczeń wydaje się być pobudzony, niegrzeczny i nie jest zainteresowany ani lekcją, ani materiałem, a z tego wszystkiego zaczyna mieć niskie poczucie własnej wartości.
Najgorsze jest to, że nawet dzieci, które mają dobrane okulary, wcale nie widzą w nich dobrze. Dlaczego? Dlatego, że rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, jak szybko może się zmieniać wada wzroku ich dziecka. Prawda jest taka, że do zmiany okularów często powinno dochodzić nawet do dwóch, czy trzech razy w ciągu roku! Naprawdę.
No dobrze, ale po czym poznać, że dziecko może mieć wadę wzroku?
Charakterystyczne objawy problemów z oczami to między innymi mrużenie lub pocieranie oczu, które nie musi być spowodowane wieczornym zmęczeniem dziecka. Rodzice powinni zwracać także uwagę na ustawienie głowy swojej pociechy, podczas wykonywania przez nie różnych czynności. Głowa powinna być ustawiona prosto, jeśli ją przekrzywia na jedną stronę, to już sygnał dla nas, żeby zwrócić na to uwagę. Warto również co jakiś czas przyglądać się oczom dziecka, aby sprawdzić czy zwrócone są w tę samą stronę, czy może jedno z nich „ucieka” na zewnątrz lub do środka.
Małe dzieci nie wiedzą jak powinny widzieć prawidłowo, dlatego nie warto liczyć na to, że poinformują nas o problemach z widzeniem. Nawet badania przesiewowe przeprowadzane w szkołach nie zawsze mogą dać ostateczny i wiarygodny wynik. Z tego powodu tak ważna jest czujność rodziców. Zwykłe czynności, takie jak oglądanie telewizora, czy praca przy komputerze mogą nam dać sygnał o nieprawidłowościach – może zauważymy, że dziecko nie potrafi oglądać bajki siedząc na kanapie ustawionej naprzeciwko telewizora, a koniecznie chce siedzieć bliżej ekranu.
Pamiętajmy, że odpowiednie warunki do pracy dla naszego układu wzrokowego dotyczą również oczu dzieci. Tak jak nam potrzebne jest prawidłowe oświetlenie pomieszczenia, w którym pracujemy, tak pokoje, czy kąciki pracy dzieci powinny spełniać odpowiednie warunki, kiedy dziecko odrabia prace domowe lub bawi się, czyta, czy rysuje.
Jednak my możemy sprawdzać, kontrolować i obserwować dziecko w domu, a co poza nim?
Nie pozwólmy nauczycielom od razu oceniać naszej pociechy jako ucznia mniej zdolnego, potrzebującego pomocy w poradni specjalistycznej lub kłopotliwego i niewychowanego. Nauczyciele tak naprawdę sami powinni wiedzieć, że należy obserwować swoich podopiecznych i zgłaszać rodzicom ewentualne niepokojące zachowania, ale oczywiste jest, że jeśli grupa, czy klasa jest dość liczna, nauczyciel nie jest w stanie fizycznie dokładnie przyglądać się każdemu po kolei. Co w takiej sytuacji?
Jeśli nauczyciel zwróci nam uwagę na złe zachowanie dziecka, a i my w domu zaczniemy mieć podejrzenia, że jest coś nie tak, zwróćmy uwagę na wygląd jego zeszytów.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każde dziecko musi mieć od razu cudowny charakter pisma (a często nigdy go nie będzie miało :) ), ale chodzi o to, że można zauważyć, czy jest pewna reguła, na przykład jeśli zdecydowanie widać, że notatki z lekcji, czy prace domowe nie są pisane równo w linijkach.
Dziecko z problemami wzrokowymi może mieć większe problemy z czytaniem niż jego rówieśnicy, a jednym z widocznych zachowań jest nadmierne zbliżanie oczu do tekstu, który ma przeczytać.
Prowadzący zajęcia sportowe mogą zauważyć problemy młodego człowieka z grą w piłkę, nie trafianiem nią do celu, nie łapaniem jej itd.
A pamiętacie regułę 10/10/10, o której pisałam w poście o zmęczonych oczach? Zdecydowanie powinniście ją stosować nie tylko u siebie, ale i u Waszych dzieci. To dotyczy zarówno zajęć w domu, jak i lekcji w szkole.
Czy są z nami nauczyciele? Jeśli tak to proszę Was, spróbujcie od dzisiaj na swoich zajęciach organizować co jakiś czas krótkie pauzy dla oczu Waszych podopiecznych. Wystarczy wymyślić nawet jakąś szybką zabawę polegającą na przeniesieniu wzroku z zeszytu na większą odległość – na przykład za okno. Poza tym pamiętajcie, jeśli dziecko przychodzi do szkoły w okularach, to do Was należy pilnowanie, aby te okulary nosiło przebywając na lekcjach w szkole.
Rodzice, postarajcie się więcej czasu spędzać z dziećmi na świeżym powietrzu. Krótkowzroczność jest coraz bardziej powszechna wśród młodych ludzi i tak naprawdę sami sobie jesteśmy winni. Nie pozwalajcie dzieciom spędzać dużo czasu przy komputerze. Ja wiem, że teraz gry i bajki i inne rozrywki, to wszystko zapewnia komputer, czy tablet, ale to naprawdę SZKODZI ich młodym oczkom. Nie róbmy dzieciom krzywdy. Jest mnóstwo sposobów na zapewnienie im rozrywki, która na pewno spodoba im się bardziej niż aplikacja z grą na tablecie.
Jeśli zapewniacie dziecku wyprawkę szkolną to warto również przed pójściem do szkoły i profilaktycznie później, co jakiś czas badać jego wzrok. A jeśli będzie już miało stwierdzoną wadę wzroku pamiętać, że może się ona bardzo szybko zmienić, dlatego badanie należy powtarzać nawet dwa razy w roku (albo częściej).
Dobre widzenie Waszego dziecka to jego komfort i lepsza samoocena. To lepsze wyniki w nauce i większa ciekawość poznawania świata. To wielki radosny uśmiech na twarzy.
Dbajcie o wzrok. Swój i dzieci. Warto : )
utworzone przez Justyna Nater | sty 4, 2015 | Artykuły
Sprawdzając niedawno wiedzę Wujka Google na temat komputerowego badania wzroku, trafiłam na tekst pewnej specjalistki odpowiadający na pytanie, nadesłane przez czytelnika tamtejszej strony. Pytanie brzmiało mniej więcej tak: która z metod – badanie okulistyczne, czy badanie komputerowe, jest metodą bardziej wiarygodną i tą właściwą, dzięki której można sobie dobrać korekcję okularową lub soczewkową?
W odpowiedzi napisano, że żadna z wymienionych metod nie jest doskonała, jednak tak czy inaczej, okulary można przepisać jedynie po dobraniu szkieł przez okulistę.
W pierwszym zdaniu trochę strzelono sobie samobója, bo w końcu, skoro żadne badanie nie jest doskonałe, to dlaczego ufać bardziej okuliście niż wynikowi z komputera, ale…
Dalej opisano czym jest komputerowe badanie wzroku – że jest bardzo dokładne, a dzięki niemu można idealnie ocenić oś astygmatyzmu (dla jego korekcji za pomocą szkieł cylindrycznych). Następnie padło stwierdzenie, że to badanie można również wykorzystać do określenia wady – krótkowzroczności, czy nadwzroczności, pod warunkiem, że będzie ono „prawidłowo wykorzystane”…
A potem wisienka na torcie – jeśli badanie komputerowe wykona się po zastosowaniu atropiny, to można uznać, że prawidłowo zdiagnozowano wadę i na tej podstawie dobrze dobrano okulary.
Osobiście uważam, że ten tekst zupełnie nie odpowiada na zadane pytanie.
Na początku mowa o tym, że żadna z metod nie jest doskonała. Potem, że to jednak okulista powinien dobrać szkła. Następnie, że w sumie komputerowe badanie jest bardzo dokładne i po podaniu przez lekarza atropiny do oczu, z jego wyniku można wykonać okulary, bo wynik ten na pewno jest poprawny.
Masło maślane i jednak kilka błędnych informacji. Ale autor zabezpieczył się na koniec odpowiedzi formułką o tym, że wszystko co napisał ma wyłącznie wartość informacyjną i nie zastąpi indywidualnej porady lekarskiej, więc zawsze można się ze wszystkiego co się napisało wykręcić.
Pojawił się tylko jeden komentarz pod tamtejszym wpisem. Adekwatnie do tego jak wpis został sformułowany, czytelnik, który nie zrozumiał absolutnie nic, zapytał ponownie – po co w takim razie po wykonaniu tego super dokładnego badania komputerowego po atropinie, okulista tak czy inaczej jeszcze męczy pacjenta i sprawdza różne soczewki, pytając w których pacjent widzi lepiej.
Padło nawet urocze zdanie – dlaczego okuliści IGNORUJĄ wręcz cudowny wynik z komputera i dobór okularów uzależniają od CHWILOWEGO wrażenia pacjenta…
Po przeczytaniu tego wszystkiego, czas na prawidłową odpowiedź na pierwsze pytanie.
Które badanie jest tym bardziej wiarygodnym?…
Oczywiście – badanie wzroku u optometrysty. :)
Wtrącę jeszcze tylko ważną informację. Pisząc tutaj o komputerowym badaniu wzroku, mam na myśli badanie wykonywane za pomocą autorefraktometru (o tym za chwilę).
Chciałabym zacząć od opisania konkretnej sytuacji.
Koleżanka optometrystka opowiadała ostatnio o pewnej mamie, która przyszła do salonu wykonać okulary 12-letniej córce. Jako „receptę okularową” podała wydruk z autorefraktometru i była bardzo zdziwiona, kiedy okazało się, że do przepisania okularów dziecku, potrzebne jest dodatkowe, dużo dokładniejsze badanie wzroku, na które w danym momencie panie nie miały czasu.
Teraz ja mam pytanie do Ciebie.
Ile razy, idąc przez centrum handlowe, widziałeś ustawione stanowisko z wielkim napisem darmowe/komputerowe badanie wzroku?
Domyślam się, że minimum kilka tych razów było.
Zwykle siedzi sobie na takim stanowisku pan lub pani, a inny pan lub pani chodzi dookoła i namawia na badanie wzroku.
Siadasz przy urządzeniu.
Proszą, żeby patrzeć na obrazek, który wyświetla się gdzieś w środku.
Jednym okiem, drugim okiem.
Koniec. Zbadałeś wzrok.
A teraz dostajesz karteczkę wyglądającą jak paragon i – jeśli masz trochę szczęścia (lub kolejka osób czekających na badanie po Tobie nie jest zbyt długa) – możliwe, że ktoś Ci powie, czy z Twoimi oczami „wszystko dobrze”, czy może „polecają wykonać sobie okulary”.
Sama kiedyś usiadłam do tego „komputerka”.
Nie mam wady. Na pewno.
Komputerek wydrukował na jednym oku małą wartość astygmatyzmu (prawdopodobnie był to astygmatyzm fizjologiczny lub zwykły błąd pomiarowy – o astygmatyzmie fizjologicznym zamieszczę osobny wpis.)
Udałam, że nie rozumiem, dlaczego wbrew temu, co mi się wydaje, na wydruku nie ma samych zer – przecież nie mam wady. Pani wzięła ode mnie karteczkę i powiedziała z powagą „Myślę, że powinna pani udać się do okulisty na badanie, bo nie robiąc tego, może sobie pani uszkodzić wzrok. Ja tu widzę astygmatyzm i lepiej żeby pani zaczęła nosić okulary.”
Osobiście uważam, że gdybym naprawdę nie miała bladego pojęcia, co dokładnie znajduje się na wydruku, chyba dostałabym zawału słysząc, że uszkadzam sobie wzrok… a przecież ja nigdy nie nosiłam okularów!
Ale koniec z tymi opowiastkami.
(Długi tekst, pamiętasz o mruganiu? Pomrugaj, nie męcz oczu. :) )
Przejdźmy do rzeczy.
AUTOREFRAKTOMETR – urządzenie, które może ułatwić i przyspieszyć specjaliście badanie wzroku pacjenta, jednak nie podaje ostatecznego, w 100% wiarygodnego wyniku. Błędy w badaniu autorefraktometrem wynikać mogą z naturalnej zdolności oka do akomodacji. Zmienia się ona z wiekiem i u starszych osób nie jest już tak dużym problemem, jak u dzieci i młodzieży. „Młode oczy” bardzo silnie akomodują, powodując błędne odczyty komputera – błędne wskazania wartości krótkowzroczności (która w rzeczywistości może być mniejsza) lub nadwzroczności (która w badaniu wychodzi zdecydowanie zaniżona w porównaniu do występującej).
U osób z astygmatyzmem, oś podana przez autorefraktometr może być oczywiście tą prawidłową, ale ZAWSZE trzeba ją sprawdzić w dokładnym badaniu na foropterze i powinna być dla specjalisty jedynie punktem odniesienia do wyznaczenia właściwej jej wartości.
Urządzenie może również wykonać pomiar krzywizny rogówki, czyli tak zwaną jej keratometrię, której wynik daje wstępne informacje o występowaniu ewentualnych schorzeń i zniekształceń rogówki (na przykład stożka rogówki). Keratometrię wykonuje się również podczas badań w celu doboru soczewek kontaktowych. Jest to jednak dłuższy temat, który opiszę Wam niedługo w osobnym tekście.
Podsumowując…
Komputerowe badanie wzroku, wykonywane gdzieś na korytarzu, na ulicy, w holu centrum handlowego, za pomocą autorefraktometru, jest badaniem dobrym, ALE NIE OSTATECZNYM. Powinno być traktowane jako badanie „poglądowe” i nie powinno NIGDY zastępować pełnego specjalistycznego badania wzroku. Rozumiem, że życie w biegu skutkuje i jedzeniem w biegu, i wszystkim w biegu, i badaniem oczu w biegu, i za chwilę nawet spaniem w biegu, ale naprawdę Twoje oczy NIE ZASŁUGUJĄ na traktowanie ich metodą „w biegu”.
Pamiętaj, nawet, jeśli świetnie widzisz, postaraj się przynajmniej raz w roku wybrać do specjalisty i wykonać kontrolne badanie swojego wzroku. Nie dobieraj sobie okularów na własną rękę, idąc do salonu optycznego z „paragonem” z badania wykonanego pomiędzy zakupami spożywczymi i obuwniczymi. To są Twoje oczy. Ale same o siebie nie zadbają,
dlatego DBAJ O WZROK
i… mrugaj :)
utworzone przez Justyna Nater | gru 30, 2014 | Artykuły
Nowy Rok już za dwa dni, dlatego tym, którzy jeszcze nie słyszeli, przekazuję (dość popularną w mediach) informację dotyczącą wizyt u lekarza okulisty, do którego przez ostatnich 15 lat mogliśmy dostać się bez skierowania. W styczniu wchodzi w życie pakiet ustaw onkologiczno-kolejkowych. W związku z tym od Nowego Roku 2015, aby dostać się do okulisty (a także dermatologa) będzie potrzebne skierowanie od lekarza POZ.
utworzone przez Justyna Nater | gru 21, 2014 | Artykuły
Coraz bliżej Święta, zostało kilka dni… Osobom, które nadal nie mogą zdecydować się, co sprezentować na Gwiazdkę swoim bliskim, podpowiadam – jeśli zadbacie o zdrowie ich oczu, będzie to jeden z bardziej funkcjonalnych prezentów jakie otrzymają. Nie zawsze musi to być szalik, książka, czy zestaw do parzenia kawy.
Prezenty można znaleźć w aptece. Co powiecie na zestaw witamin (szczególnie witaminy A, E i C oraz luteina i omega3), nawilżające krople do oczu, specjalne chusteczki do czyszczenia powiek i demakijażu, opaski żelowe służące do wykonywania chłodnych okładów na opuchnięte oczy, a do tego zapas ziołowej herbaty na pół roku – do ciepłych okładów przy objawach zmęczenia. A może poduszka? Na przykład dedykowana, z nadrukiem lub z wyjątkowego materiału – oczy uwielbiają drzemki, które pozwalają im odpocząć w ciągu dnia. Jestem pewna, że każda bliska nam osoba doceni taki prezent i będzie z niego bardziej zadowolona, niż z kolejnego swetra, czy kapci :)
Wszystkim Wam życzę zdrowych, pogodnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!
Objadajcie się pysznymi rybami – zawierają kwasy omega3, orzechami bogatymi w witaminę E i pomarańczami z witaminą C. Z resztą… do wyboru będzie dużo więcej smakołyków – objadajcie się, czym chcecie! :)
Wesołych Świąt
życzy dbajowzrok.pl !
utworzone przez Justyna Nater | gru 20, 2014 | Artykuły
Żyjemy w czasach, w których zmęczenie oczu to już standard i codzienność. Niestety zanieczyszczone środowisko, długotrwała praca przy komputerze i klimatyzowane pomieszczenia bardzo szkodzą naszym oczom. Również stres, którego doświadczamy oraz ogólne przemęczenie organizmu, mają na nie niezwykle negatywny wpływ.
Pierwsze sygnały zmęczenia oczu na pewno są Wam dobrze znane – pieczenie, zaczerwienienie, swędzenie, łzawienie i ból, jak również zamglone widzenie.
Aby uchronić oczy przed groźniejszymi powikłaniami związanymi z poważniejszymi chorobami oczu, musimy reagować natychmiast. Lepiej zapobiegać, niż leczyć, prawda?
Zwróć uwagę na oświetlenie pomieszczenia, w którym pracujesz. Praca przy komputerze w biurze, czy w pokoju przy zgaszonym świetle bardzo męczy oczy. Pamiętaj zatem, aby zawsze doświetlić odpowiednio pomieszczenie, w którym znajduje się miejsce Twojej pracy. Ważna jest również odległość monitora komputera od oczu – minimum 40 cm. To samo dotyczy książek, notatek i dokumentów. Postaraj się nie czytać w pozycji leżącej, mięśnie poruszające oczami napinają się wtedy dużo bardziej, niż podczas czytania w pozycji siedzącej.
Jeśli masz wadę wzroku, do pracy przy komputerze przydadzą się również okulary z powłoką antyrefleksyjną, która niweluje odbicia światła, dzięki czemu korzystnie wpływa na kontrast widzenia i sprawia, że oczy są dużo mniej zmęczone [o powłoce antyrefleksyjnej już wkrótce osobny i dłuższy wpis na stronie].
Spróbuj co jakiś czas wykonywać bardzo proste ćwiczenie: co 10 minut patrz na przedmiot oddalony o 10 metrów, przez 10 sekund. To ćwiczenie w skrócie nazywa się regułą 10/10/10. Oczywiście nie musisz się trzymać konkretnych liczb. Postaraj się po prostu co kilkanaście minut, popatrzeć w dal przez kilkanaście sekund. Na pewno poczujesz różnicę.
Warto również wykonywać masaż okolic oczu i powiek. O tym przeczytasz już w kolejnym wpisie z cyklu „krótkie porady”. Istotna informacja, którą powinieneś potraktować bardzo poważnie – nie pocieraj oczu rękoma! Jeśli swędzą, czy pieką spróbuj przemyć je wodą lub użyj kropli nawilżających. Będąc w domu możesz również zrobić okłady z woreczków z herbat ziołowych, zwłaszcza kojącego rumianku.
W aptece krople nawilżające, czy żele ze świetlikiem można kupić bez recepty. Zdecydowanie polecam. Zwłaszcza osobom, które całymi dniami „pracują oczami”, nie wspominając już o tych, które spędzają całe miesiące w klimatyzowanych pomieszczeniach. Najlepiej wyrobić sobie nawyk aplikowania kropli nawilżających kilka razy w ciągu dnia.
Z domowych sposobów na zmęczone oczy niewątpliwie znasz słynne okłady z ogórka (który zawiera bardzo dużo wody). Sok z tego warzywa świetnie działa na opuchliznę i „worki” pod oczami. Schłodzone plasterki ogórka połóż na oczy na 2-3 minuty, a kiedy się ogrzeją zdejmij lub wymień na nowe, chłodniejsze. Podobne kompresy możesz zrobić za pomocą wacików nasączonych chłodnym mlekiem – również niwelują sińce i opuchliznę.
Na zmęczone oczy polecam także wystudzone okłady z herbat (pod żadnym pozorem nie kładź na oczy herbacianych torebek od razu po zaparzeniu i wyjęciu ich z wody – tak gorącymi okładami możesz poparzyć powieki i zrobić sobie krzywdę!). Jeśli nie masz w domu herbat ziołowych, kompres można zrobić nawet ze zwykłej czarnej lub zielonej herbaty. Kojące działanie ma rumianek oraz nagietek lekarski, który dodatkowo działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie.
A poza tym:
- MRUGAJ,
- pij dużo wody,
- zainwestuj w nawilżacz powietrza do domu lub (o ile to możliwe) do pracy,
- spaceruj, kiedy tylko masz na to czas – oczy lubią relaks na świeżym powietrzu,
- WYSYPIAJ SIĘ – odpowiednio długi sen, to rozwiązanie wielu dolegliwości zdrowotnych.
Jeśli nie masz możliwości przesypiać 8 godzin na dobę pamiętaj, że oczy uwielbiają również 15-minutowe drzemki w ciągu dnia.
Twoja dieta również jest ważna!
O wpływie odżywiania na prawidłowe działanie układu wzrokowego przeczytasz już w styczniu na stronie.
Dbaj o wzrok!
i nie zapominaj o mruganiu,
a poza tym…
zanim wyłączysz stronę po przeczytaniu tego wpisu, zastosuj regułę 10/10/10 ;)
utworzone przez Justyna Nater | gru 13, 2014 | Artykuły
Ten wpis miał się pojawić dopiero za jakiś czas, ale ze względu na pytania, jakie posypały się po tekście opisującym w skrócie zawód optometrysty (o to jak nas odróżnić, skąd wiedzieć do kogo się zapisać), myślę, że teraz jest dobry czas na wyjaśnienie tych wątpliwości.
W Polsce „badanie wzroku” kojarzy się zwykle od razu z lekarzem okulistą. Skoro ktoś ma nas „zbadać”, to przecież musi to być lekarz. Raczej nie używa się określenia „idę sobie zmierzyć wzrok”. Jak już pisałam ostatnio, optometrysta musi uzyskać tytuł magistra lub ukończyć studia podyplomowe z zakresu optometrii. Są jednak jeszcze osoby, nazywające się optometrystami, które ukończyły tak zwane „kursy refrakcji”, czyli krótkie kilkutygodniowe szkolenia, podczas których zainteresowani uczą się, jak badać wzrok. Nie są one jednak w stanie zapewnić kompletnej wiedzy, jaką dają studia z optometrii, które trwają kilka lat. Niestety zawód optometrysty w Polsce nie jest zawodem regulowanym, co wprowadza dość spore zamieszanie i skutkuje namnażaniem się „specjalistów” bez odpowiednich kwalifikacji.
W takim razie kim jest osoba badająca Twoje oczy? Naprawdę masz prawo to wiedzieć. Mało tego, nie tylko masz prawo, a wręcz powinieneś. Jest kilka sposobów, aby to sprawdzić.
Oczywiście pierwsza z opcji to pytanie wprost, podczas umawiania się na wizytę. Zapytaj śmiało, czy badanie w danym gabinecie przeprowadza optometrysta, czy okulista, a jeśli optometrysta, to czy ukończył on studia, czy jedynie kursy.
Innym sposobem jest uzyskanie informacji o długości wykonywanego badania, jeśli usłyszysz, że trwa ono „szybko sprawnie” i mniej niż przynajmniej pół godziny, to od razu wiadomo, że nie będzie przeprowadzone dokładnie.
Ostatnio rozmawiałam z pewną osobą, która opowiadała o doborze soczewek kontaktowych w salonie. Usłyszałam zdanie
„Ale wiesz, ten człowiek był jakiś niewykształcony, chyba nie do końca wiedział co robi, bo badanie trwało i trwało i ciągle coś zmieniał i poprawiał.”
Ja spytałam tylko, czy ogólna satysfakcja z dobranych soczewek jest wystarczająca i w odpowiedzi usłyszałam, że soczewki leżą jak ulał, że są idealne.
Oto cała tajemnica- zwykle chcemy być obsłużeni szybko i dokładnie, ale w tym przypadku IM DŁUŻEJ, tym LEPIEJ. Nie warto się irytować i spieszyć, idąc na badanie wzroku, czy po soczewki kontaktowe. Naprawdę. Nie warto „wpadać” na badanie w biegu pomiędzy zajęciami, spotkaniami, czy zakupami.
Im więcej czasu poświęcisz swoim oczom, tym lepiej.
Wracając do tematu. Ustaliliśmy już: możemy zapytać wprost o kompetencje osoby badającej, a możemy również kierować się informacją na temat czasu wykonywanego badania.
Ostatnio pojawiła się kolejna możliwość:
Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki wprowadziło numerację optometrystów. Taki numer może otrzymać WYŁĄCZNIE dyplomowany optometrysta, po kilkuletnich studiach. To pozwoli odróżnić go od pozostałych „specjalistów” po kursach refrakcji.
Jeśli badający Cię optometrysta posiada taki numer, jest on widoczny na pieczątce, wizytówce, czy wypisywanych skierowaniach, możesz być pewien, że trafiłeś w ręce fachowca.
Niedługo na oficjalnej stronie PTOO będzie również możliwość sprawdzenia, czy dany optometrysta znajduje się na liście specjalistów posiadających odpowiedni numer, oznaczający ukończenie odpowiednich studiów kierunkowych.
Warto wiedzieć komu powierzasz swoje oczy i swój wzrok. Warto wybierać odpowiedzialnie.
Już wkrótce wpis dotyczący procedury badania wzroku oraz słów kilka o „darmowych badaniach wzroku”.
Dbaj o wzrok
i pamiętaj o mruganiu.