Bezpieczeństwo w pracy

Bezpieczeństwo w pracy

Wróciłam z pracy i ponownie wylądowałam na balkonie…

Ten balkon ma swój urok, pomimo że budynek naprzeciwko jest tak blisko, że mogę sąsiadom zaglądać do talerza (staram się nie rzucać okiem – szkoda oczu). Niedługo balkon będzie głównym bohaterem tekstów, bo tu zawsze dzieje się coś ciekawego. Nie rzucam okiem naprawdę, ale u sąsiada piętro wyżej pan skrobie sufit… tak mi się wydaje… nie wygląda w każdym razie jakby sprzątał pajęczyny. bo wyraźnie się przy tym sypie. Fenomenem jest, że moi sąsiedzi ostatnio tak idealnie wpasowują się w tematykę postów. No może prawie idealnie…

Bo u mnie dzisiaj o zagrożeniach dla wzroku w pracy…

 

http://ekoclean.com.pl

http://ekoclean.com.pl

Każdego dnia ludzie trafiają na oddziały szpitalne lub do placówek pomocy medycznej z urazami oczu odniesionymi w pracy. Praca jest bowiem często powodem utraty wzroku i niepełnosprawności. Oczywiście dotyczy to tych miejsc, w których zarówno pracownicy jak i pracodawcy ignorują zasady BHP i zagrożenia, a powinni przecież mieć świadomość niebiezpieczeństwa jakie niosą ze sobą poszczególne zawody, zwłaszcza te wysokiego ryzyka, które obejmują na przykład budowę, górnictwo, stolarstwo, prace elektryczne, spawalnicze i konserwacyjne…

Należałoby zminimalizować ilość zagrożeń dla bezpieczeństwa oczu, a dodatkowo zapewnić zarówno pracownikowi jak i sobie właściwą ochronę przed uszkodzeniem wzroku. 

Nie bagatelizujcie zagrożeń jakie występują w waszej pracy. 

Nie ignorujcie bezpieczeństwa oczu swoich pracowników.

Okulary ochronne (również takie z bocznymi osłonami), czy pełne osłony twarzy CHRONIĄ przed urazami i uszkodzeniami w wielu przypadkach: kiedy coś pyli, odpryskuje, kiedy sypią się iskry, kiedy mamy do czynienia z promieniowaniem optycznym, odblaskami itp. 

Ryzyko uszkodzenia oczu i potrzeba stosowania środków zapobiegających tym uszkodzeniom zależy od miejsca i warunków pracy. Pracodawca ma obowiązek zapewnienia takich środków ostrożności, aby środowisko pracy było jak najbardziej bezpieczne.

http://www.midwestunlimited.com

http://www.midwestunlimited.com

Ja naprawdę rozumiem, że nie każdy lubi nosić okulary, które wydają mu się całkowicie niepotrzebne. Ciężko wytłumaczyć pracownikom, że mają używać okularów ochronnych w wielkim magazynie… Ale wyobraźcie sobie, że i tam z półki magazynowej może spaść np.pojemnik z metalowymi elementami (typu gwoździe i śrubki)…
Jeszcze trudniej jest przekonać wszystkich o zasadności używania okularów ochronnych na stanowiskach pracy, na których zagrożenie może wystąpić sporadycznie.

 

 

Trzeba mieć jednak świadomość, że nawet mało prawdopodobne niebezpieczne zdarzenie, nie zwalnia nikogo od stosowania środków zabezpieczających przed jego skutkami. 


W przypadku stosowania pasów bezpieczeństwa w samochodzie, WSZYSCY mamy świadomość, że mogą nam uratować życie i nie zapinamy ich tylko w obawie przed mandatem. 

W związku z tym – uświadamiajmy – siebie nawzajem:
bo świadomość zagrożeń i uszkodzeń wzroku spowoduje, że okulary ochronne będą zakładane z ochotą i bez problemu. Dodatkowo pamiętajmy, że okulary ochronne MUSZĄ być wygodne i komfortowe.

Podsumowując:

Warto ocenić i zminimalizować zagrożenia dla narządu wzroku, w każdej sytuacji.

Wymagać od wszystkich pracowników noszenia odpowiedniej ochrony oczu w sytuacjach niebezpiecznych,

Okulary ochronne dla pracowników przechowywać w dobrym stanie, a przede wszystkim zadbać o to, aby były one dla nich możliwie najlepiej dopasowane.

[Osoby postronne, nie pracujące w danym miejscu, powinny przebywać w miejscach bezpiecznych, w których oczy nie są narażone na zagrożenia, w przeciwnym razie również powinny zostać zaopatrzone w okulary ochronne.]

Stosować oznakowania ostrzegawcze w celu identyfikacji potencjalnych zagrożeń, takich jak na przykład wiszące lub wystające przedmioty,
Zapewnić pracownikom miejsce dla sterylnego mycia, przepłukania oczu, w przypadkach „awaryjnych”.Udostępnić pracownikom instrukcje pierwszej pomocy oraz informacje o tym, jak uzyskać pomoc w nagłych przypadkach.Pomijam fakt, że pracownicy powinni regularnie przechodzić pełne badania wzroku, najlepiej minimum raz na dwa lata, aby zapewnić im dobry stan zdrowia. Utrzymanie zdrowego i dobrego widzenia jest ważne, aby uniknąć problemów pracowniczych oraz przykrych skutków zaniedbań.Na koniec 5 minut wiedzy w pigułce. Polecam gorąco poniższy film:

https://www.youtube.com/watch?v=FBeXamSIgvc

Dbajcie o wzrok! Chrońcie swoje oczy!
NIEbieski NIEprzyjaciel

NIEbieski NIEprzyjaciel

Niedzielny ciepły wieczór… Wiecie co w tej chwili dzieje się pod naszym balkonem?

Dzieci graja w piłkę.
Super!
Ruch, zabawa na świeżym powietrzu.., dokładnie to, o czym mówią specjaliści – im więcej czasu dzieci spędzają na świeżym powietrzu, tym mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia krótkowzroczności.

Dzieci na podwórku jest czworo– trzy dziewczynki i chłopiec.
W piłkę gra tylko on i dwie z dziewczynek… co robi ta trzecia?
Siedzi na trawie… z tabletem.
Właśnie usiadła koło niej druga i robią sobie „selfie“.
I nie sądzę żebym się myliła, że mają maksymalnie 8-9 lat, chociaż ta pierwsza wygląda na jeszcze mniej…
Bardzo szkoda, naprawdę bardzo szkoda, że te urządzenia w dzisiejszych czasach są dla dzieci bardziej interesujace od grania w piłkę.

Ale właściwie co robimy my? Siedzimy z komputerami na balkonie, ja piszę dla Was, a mój M. pracuje… Komputery, wszędzie komputery…

https://gigaom.com/2014/09/01/what-is-the-blue-light-from-our-screens-really-doing-to-our-eyes/

https://gigaom.com/2014/09/01/what-is-the-blue-light-from-our-screens-really-doing-to-our-eyes/

[Zabawa nie trwała długo… Właśnie skończyło się granie w piłkę, dzieci usiadły na ławce i nagrywają film tabletem…]

W pracy komputer, w domu komputer… „na trawie tablet“, w samochodzie smartfon. Chciałabym kiedyś, chociaż przez miesiąc zupełnie nie musieć korzystać z żadnego z tych urządzeń.

Naszymi oczami poruszają mięśnie. Akomodacja w oczach też występuje dzięki mięśniom ( a nie tylko dzięki soczewce). I tak jak mięśnie naszego ciała, mięśnie oczu też pod koniec dnia są zmęczone. Zwłaszcza te odpowiedzialne za akomodację.

Są takie objawy, które mogą świadczyć o problemach z akomodacją:
jeśli oczy szybko się męczą podczas pracy przy komputerze, podczas czytania książek, lub jeśli trudno się na takich czynnościach skoncentrować.

Nie są to jednak jedyne objawy, należą do nich również problematyczne bóle głowy lub rozmywanie się tekstu – wrażenie mniej więcej takie, jak w aparacie fotograficznym, którego autofocus nie może złapać ostrości. Szczypanie oczu i łzawienie to kolejne z dolegliwości, nie muszą one zawsze świadczyć o znanym chyba większości syndromie suchego oka.

Weźcie do ręki książkę i przeczytajcie dwa dowolnie wybrane zdania.

http://www.futurity.org/blue-light-eye-790422/

http://www.futurity.org/blue-light-eye-790422/

A teraz odłóżcie książkę i przeczytajcie pierwsze lepsze informacje z Waszego smartfona (lub zwykłego telefonu) i oceńcie sami – czy odległość w jakiej trzymaliście książkę była taka sama? W większości przypadków nie jest. Zwykle książkę, czy tekst na papierze czyta się z dalszej odległości niż tekst w telefonie.

Jakość ekranów telewizorów, komputerów, smartfonów (…) ciągle się poprawia.

 

Co jednak jest bardzo istotną informacją, emitują one tak zwane światło niebieskie, które w znacznym stopniu zaburza naturalny rytm dobowy naszego organizmu.
Dlaczego?
Melatonina – to ona odpowiada między innymi za dobry, głęboki i relaksujący sen.

Światło niebieskie reguluje jej wydzielanie w ciagu dnia.

Dawniej nasi przodkowie takich problemów nie mieli…
Dla nas jest to dość oczywiste, że w nocy nadal mamy światło – jeśli tylko chcemy. Telewizor można przecież oglądać całą noc, w biurze można siedzieć do późnych godzin wieczornych. W domu wszystkie żarówki powymieniane na energooczszędne.

I właśnie w nocy, światło niebieskie, to samo, które jest częścią spektrum światła słonecznego w ciągu dnia, to samo, które odpowiada za dobre samopoczucie -jest dla nas najgorsze po zmroku.

Komputery, telewizory, smartfony, żarówki energooszczędne – to problem dla naszych oczu i całego naszego organizmu.

Niebieskie światło przekazuje do naszego organizmu informację –
JEST ŚRODEK DNIA.

I nieważne, czy masz super wygodne łóżko, super dopasowaną poduszkę, czy masz super dźwiękoszczelne ściany i nie kapie Ci woda z kranu, a po strychu nie biegają szczury, które mogłyby Cię obudzić. Nie wyśpisz się, bo zanim zamknąłeś oczy – przeglądałeś Facebook’a, albo czytałeś wiadomości ze świata i Twój organizm jest pewny, że jest ten koszmarny środek dnia i nie poszedłeś spać. Należy koniecznie pozostać w trybie „czuwania“.

A dodatkowo?
Poza tym, że budzisz się rano niewyspany – będą Cię piekły oczy, będziesz czuł piasek pod powiekami, a spojówki będą zaczerwienione i będziesz wyglądał jakbyś nie zmrużył oka. (Ja zwykle mówię, że wyglądam jak zombie.)

Zmęczenie oczu spowodowane Twoimi ulubionymi urządzeniami ma swoją nazwę – jest to po prostu Cyfrowe Zmęczenie Wzroku.

Niestety w dzisiejszych czasach już się raczej nie da wyeliminować z życia „po zmroku“ niebieskiego światła. Można się pilnować, aby na mniej więcej dwie godziny przed spaniem odstawić już wszelkie urządzenia je emitujące i wyłączyć zarówki energooszczędne, ale to by oznaczało dwie romantyczne godziny przy świecach każdego wieczoru.

Chyba niewykonalne… (chociaż och! Bardzo bym chciała żeby to było możliwe!)

Są takie soczewki okularowe, które posiadają specjalną powłokę neutralizującą niebieskie światło. Znacznie zwiększają komfort użytkowania urządzeń cyfrowych i zapobiegają cyfrowemu zmęczeniu oczu.
Jednak żadne soczewki nie zastąpią spaceru na świeżym powietrzu, lub relaksującego wieczoru spędzonego na balkonie (bez komputera!…).

Kilka krótkich porad dla „pracoholików“ , „facebookoholików“, „kinomaniaków“ i innych osob, którym cyfrowe urządzenia są niezbędne do szczęścia.

(Ostanio często zazdroszczę ludziom żyjącym poza nowoczesną cywilizacją, którzy nie mają tego wszystkiego, ale mają czas, który mogą podarować bliskim.)

Pamiętajcie, aby:

-utrzymywać odpowiednią odległość oczu od ekranów (wszelkich),

-światło główne w pomieszczeniu, w którym pracujecie przyciemnić, a poziom jasności ekranu zmniejszyć na tyle, na ile się da i jesteście w stanie pracować (osobiście mam wszystkie urządzenia przyciemnione do granic możliwości i wszyscy pytają jak to robię, że cokolwiek na nich widzę…)

-mam nadzieję, że o tym pamiętacie – zasada 10/10/10 – róbcie regularne przerwy, podczas których oczy mogą odpocząć od ekranu

-nie zapominajcie o MRUGANIU.

A jeśli już naprawdę nie możecie się powstrzymać i po prostu MUSICIE korzystać ze smartfona, czy tableta tuż przed spaniem, korzystajcie proszę chociaż z aplikacji, stworzonych zarówno na Androida jak i na IPhone’a, które filtrują światło niebieskie, zmniejszając w ten sposób jego szkodliwe oddziaływanie na oczy i na cały organizm.

Dajcie sobie porządnie odpocząć! Od tego jest noc.

Dbajcie o wzrok, dbajcie o siebie i…
śpijcie dobrze!

imgfave.com

imgfave.com

Minionkowe spojrzenie

Minionkowe spojrzenie

Rączka w górę kto już oglądał Minionki?

Poszliśmy sobie weekendowo do kina. Po raz chyba pierwszy w życiu (może przeżyłam już coś podobnego w dzieciństwie, ale nawet nie pamiętam) odstaliśmy 35 minut w kolejce do baru, spóźniliśmy się jak spora część widzów na seans, a kiedy już rozsiedliśmy się wygodnie w fotelach na sali  (takiej ilości osób w kinie już bardzo dawno nie widziałam – wszystkie miejsca były zajęte !) okazało się, że nie dość, że wszystkie Minionki noszą okulary to w dodatku jeden z nich ma dwukolorowe oczka : )
Szanowni Państwo – oto Bob!

Źródło zdjęcia: http://despicableme.wikia.com/wiki/File:Bob2.png

Źródło zdjęcia: http://despicableme.wikia.com/wiki/File:Bob2.png

Jego tęczówki są różnokolorowe. Dlaczego?
Bardzo się cieszę, że ktoś wpadł na pomysł umieszczenia tej cechy oczu w bajce dla dzieci.

Mowa o HETEROCHROMII.

Nie jest to przypadłość groźna, sama w sobie nie powoduje wad wzroku ani innych patologii (chyba, że w wyniku patologii lub stanów zapalnych się pojawia).

Jej problematyczność może polegać wyłącznie na uczuciu „odmienności”, zwłaszcza u dzieci, które dopiero wyrabiają sobie pewność siebie i zdobywają wiedzę o otaczającym je świecie. Dlatego główny bohater w bajce, tak naprawdę według mnie najbardziej urocza postać całej historii, może być świetnym wsparciem dla Malucha, który nie rozumie dlaczego wszystkie dzieci mają jednakowe tęczówki, a on się na ich tle wyróżnia swoją odmiennością.

Popularnie występująca heterochromia widoczna jest na przykład u psów rasy Husky.

800px-Siberian_Husky_bi-eyed_Flickr

Źródło zdjęcia: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Siberian_Husky_bi-eyed_Flickr.jpg

Heterochromia występuje w dwóch odmianach: pierwsza – heterochromia iridium, to ta w której tęczówki każdego z oczu mają inny kolor – tak jak właśnie u Boba, druga – heterochromia iridis – kiedy tęczówki wyglądają podobnie, ale są wielokolorowe.

O kolorze oczu decydują trzy elementy- zawartość melaniny w nabłonku tęczówki, w zrębie tęczówki oraz zagęszczenie komórek zrębu. Heterochromia występuje ze względu  na róznice w rozmieszczeniu tego pigmentu, jego braku lub nadwyżki. Melanina odpowiada również za kolor naszych włosów oraz skóry. Nie istnieje sztuczna metoda wytwarzania melaniny. Czynnikami wpływającymi na jej produkcję w organizmie są głównie geny oraz zasób witaminy D w organizmie, a także stopień oddziaływania na skórę promieni UV (to dlatego skóra się „opala”).
Heterochromia może wystąpić jako cecha dziedziczna, ale może być również spowodowana lekami przeciwjaskrowymi, stanami zapalnymi rogówki, siatkówki, guzem, tętniakiem lub urazem oka.

Jakiś czas temu powstał projekt fotograficzny Marii Cavali – Heterochromia – Children of Hags
Maria zaczęła wykonywać zdjęcia rok temu. Sfotografowała już 200 osób z występującą heterochromia tęczówek. Z wieloma osobami nadal utrzymuje stały kontakt. Jej celem jest opublikowanie albumu zdjęć przedstawiających heterochromię i pokazanie jak piękna tak naprawdę jest to przypadłość.

“This has come to show me that it is a project that means as much to them as it does to me. There is much mythology surrounding Heterochromia and very little fact. It is obviously a condition that captured people’s imaginations and even fears. Although much of my research on the subject often delivers both inconclusive and vague results, I have continued documenting heterochromia around the globe and collecting stories.”

Cześć z tych zdjęć możecie zobaczyć pod tym linkiem: https://youtu.be/95eGBL8AzII

Jeśli Wy również macie kolorowe tęczówki, podzielcie się z nami swoimi zdjęciami : )

http://milkymoopawz.deviantart.com/art/Bob-The-Minion-507272332

http://milkymoopawz.deviantart.com/art/Bob-The-Minion-507272332

 

Angelica nie dla alergika

Angelica nie dla alergika

Oto historia o Angelice i pewnym alergiku bez happy endu. Tak naprawdę to happy end jednak był, z tego względu, że koniec końców problemowi udało się zaradzić przepisując odpowiednie i (co należy podkreślić) SILNE leki oraz podając pacjentowi kroplówkę.

Dlaczego historia o Angelice, o tym za chwilę.
Historia dotyczy bowiem również pewnego alergika i pewnego pajęczaka.

Z racji występującej ostatnio popularnie “arachnofobii” nie zamieszczę tutaj zdjęcia tego ostatniego (tego przedostatniego z resztą też nie, zachowajmy jego anonimowość). Chciałabym żeby każdy się z tą historią zapoznał i nie wyłączył tekstu przez strach przed “pajęczakiem”.

Pajęczak o którym mowa jest mikroskopijnej wielkości i należy do rodzaju roztoczy. Pewnie już kojarzycie, skąd w historii postać alergika.
Roztocze – alergik, jesteśmy w domu. Dosłownie.

A mowa o NUŻEŃCU – robaczkowaty kształt i malutkie odnóża.

Główne jego pożywienie to lipidy, więc chętnie pomieszkuje sobie w gruczołach, w których znajduje się cała lipidowa uczta, w gruczołach łojowych skóry.
A co nużeniec ma wspólnego z okiem? Ano właśnie jak już się do “ofiary” przyczepi to najchętniej przesiaduje w brwiach, mieszkach włosowych rzęs, a jego krótsza odmiana (są dwie : nużeniec ludzki oraz nużeniec krótki) w powiekowych gruczołach Meiboma.
O nużeńcu słychać coraz więcej, pojawiają się publikacje, trwają badania…
Okazuje się, że występuje nie tylko u osób cierpiących na łojotokowe zapalenie skóry, ale również może być przyczynkiem do przewlekłego zapalenia brzegów powiek i zespołu suchego oka.
A najgorsze jest to, że “złapać” nużeńca (bynajmniej za nogi) nie jest wcale trudno. Kurz jest wszędzie, a zarażenie od osoby, która już nużeńca przygarnęła, może nastąpić przez kontakt z jej ręcznikiem, poduszką, pościelą itp…

objawy?
– często niestety ich brak

ale jeśli są…
– przewlekłe zapalenie brzegów powiek
– świąd
– wypadanie rzęs
– dysfunkcja gruczołów Meiboma
– zespół suchego oka
– częste zakażenia skóry, gradówki i jęczmienie (ponieważ osłabia on bariery ochronne).

Teraz kilka słów o naszym alergiku. Alergiku z chronicznie czerwonymi oczami.

Oczywiście, że alergik, że czerwone oczy, no to oczywiste, że podrażnienie spowodowane alergią. Masło maślane.

Wizyty u alergologów i okulistów kończą się wypisaniem recepty jednej, drugiej, dziesiątej itd. Czyli tak zwane leczenie objawowe – łagodzenie świądu, zaczerwienienia, podrażnienia…
Przemysł farmakologiczny zaciera rączki, bo powstają kolejne leki i kosmetyki na każdą możliwą przypadłość.

Podrażnienie spowodowane nużeńcami bardzo często mylnie traktuje się jako reakcję alergiczną i nie rozpoznaje prawidłowo. A wystarczyłoby zalecić bardzo proste badanie laboratoryjne, którego materiałem jest kilka rzęs pobranych z powieki pacjenta i obejrzanych pod mikroskopem w poszukiwaniu osobników nużeńca.
Diagnostyka bardzo prosta, ale terapia im później rozpoczęta tym trudniejsza, tym bardziej, że preparaty na tego pasożyta dopiero zaczynają pojawiać się na rynku, a nużeniec jest ogólnie dość odporny na leczenie.

I tu zaczyna się tytułowa historia.

Alergik z czerwonymi oczami. Nie pomagają leki, nie pomagają sterydy, nic przepisanego przez dermatologa i okulistę “na alergię” nie pomaga.
Któregoś dnia alergik dostaje próbkę preparatu w postaci mokrej chusteczki, do stosowania w przypadku występowania nużeńców. Próbuje i okazuje się, że przynosi minimalną ulgę. Ale to jednak tylko próbka, więc trzeba się zaopatrzyć w kolejne.

Alergik zatem dowiaduje się o innym preparacie, również produkowanym pod kątem terapii nużeńca. Kupuje opakowanie, stosuje środek ten na noc i …
Budzi się w środku nocy z ustami wyglądającymi jak po nieudanym botoksie.
Wybaczcie obrazowość.
Ostatecznie ląduje w szpitalu pod kroplówką.

Historia o tyle niebezpieczna, że zwróćcie uwagę na to, o kogo chodzi.
Alergik czyli osoba, która jest podatna na występowanie nużeńca. Kupuje preparat na tego pasożyta i dostaje reakcji alergicznej. Tylko na co?

Jest na rynku w tej chwili pewien środek (nazwy wymeniać nie będę, zainteresowani na pewno szybciutko zapytają Wujka Googla), który pięknie opakowany ma pomagać osobom, które padły ofiarą nużeńców.
Problem polega tylko na tym, że spora część tych osób to przecież alergicy.

angelica archangelicaSkąd więc ta Angelika w tytule tekstu?

Czy mówi Wam coś nazwa Angelica Archangelika?
A może… Dzięgiel litwor? (taka wesoła polska nazwa tej samej… rośliny)
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że została ujęta w składzie tego preparatu na nużeńca o którym mowa powyżej – “Angelika Archangelika root extract”.

Nauczka na przyszłość – sumienne czytanie składu wszystkich preparatów, które mają nam w czymkolwiek pomóc, lub nas wyleczyć.

Na opakowaniu nie ma ani słowa o alergikach, nie ma nawet ulotki z opisanymi środkami ostrożności.

Tymczasem

Angelika Archangelika root extract to ekstrakt z korzenia rośliny z gatunku

SELEROWATYCH.

Alergia na seler jest niesamowicie popularna u osób dorosłych. Pech chciał, że ten alergik również na nią cierpiał.
Chorzy reagują na każdy rodzaj tego warzywa. Alergia może spowodować wystąpienie pokrzywki, zmiany skórne najczęściej w okolicy ust, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Ani słowa w ulotce. Z resztą zero ulotki.
Na opakowaniu pięknie nazwany składnik, na który w pierwszej chwili nikt nie zwraca uwagi. Lekarz okulista przepisując preparat wziął pod uwagę wyłącznie nużeńca, a nie fakt, że może wystąpić reakcja alergiczna, jak na alergika przystało.

Uwierzcie mi, widok tej reakcji alergicznej nie jest przyjemny nie mówiąc już o tym, co dzieje się z biednym pacjentem.

Apeluję zatem do Was – czytajcie ulotki, czytajcie skład preparatów. Naaaawet jeśli zapisze je Wam lekarz, zwłaszcza jeśli nie przeprowadzi z Wami pełnego wywiadu.
Kto by pomyślał, że Angelika Archangelika – Dzięgiel litwor to po prostu… seler?

Wracając do nużeńca – nie lekceważcie dolegliwości. Zaniedbanie ich może prowadzić do nieodwracalnych zmian w oczach. Nie wystarczy usunąć nużeńca z brzegów powiek, należy wyleczyć również zmiany, które spowodował, a leczenie może trwać miesiącami, a nawet latami.

Dbajcie o wzrok, nie dajcie się nużeńcom!
Selerom również :)

nużeniecSkoro już wszyscy przeczytali – oto nużeniec :) teraz możecie szybciutko wylączyć ten artykuł :)

Krótkie porady – o makijażu słów kilka

Krótkie porady – o makijażu słów kilka

Brzmi to chyba logicznie, że eyeliner nakładany na wewnętrzną część powieki zwiększa ryzyko wystąpienia problemów ze wzrokiem. Ale to, że brzmi logicznie nie znaczy, że zapada w pamięci, a szkoda…
Drogie Panie… Panowie? nie nie… może jednak nie wchodźmy w ten temat…
Drogie Panie :)
Otóż naukowcy ostatnimi czasy poświęcają coraz więcej czasu na badania wpływu stosowania kosmetyków do makijażu na stan zdrowia naszych oczu.
Przyznam szczerze, że sama od czytania wszystkich wyników i wniosków tych prac coraz rzadziej się maluję.
Ostatnie z wyników dowodzą, że używanie eyelinerów oraz kredek do oczu po wewnętrznej stronie powieki, na tak zwanej linii wodnej, zwiększa ryzyko wystąpienia infekcji oczu oraz zaburzeń widzenia.

eyelinerNiby oczywiste, ale kto by o tym pamiętał, kiedy wymalowane oczy są takie piękne?

W jednych z badań obserwowano przemieszczanie się fragmentów eyelinera na pięć minut oraz dwie godziny po jego aplikacji i udowodniono, że nakładany na linię wodną powieki, dużo bardziej zanieczyszcza i zmienia skład łez w oku. A to może prowadzić do odczuwania dyskomfortu oraz chorób, szczególnie u użytkowników soczewek kontaktowych lub osób z chronicznie suchymi i wrażliwymi oczami.

Okazało się, co i bez badań można by było przewidzieć, że w ciągu pięciu minut od nałożenia, do filmu łzowego dostało się aż o jedną trzecią więcej cząsteczek eyelinera w przypadku, gdy był on nałożony na linię wodną powieki, niż w sytuacji malowania kreski od zewnętrznej strony.
Po dwóch godzinach stwierdzono, że cząsteczki zniknęły z filmu łzowego, co sugeruje, że mogły przemieścić się w inne miejsce do wewnątrz oka lub zostały z niego usunięte.

Zastanówmy się zatem – kosmetyki do makijażu składają się z cząsteczek różnych wosków, olejów, silikonów i gum, właśnie po to, aby nie „spłynęły” z oka w ciągu dnia.
Są więc, dla naturalnego procesu oczyszczania oczu przez łzy, bardzo trudne do usunięcia.

Przy czym pamiętajmy o sposobie usuwania łez przez oko!
Czyli?
Część zanieczyszczeń wpływa do kanalików łzowych. Wyobraźmy sobie ilość cząsteczek chemicznych, jakie trafiają tam wraz ze łzami.

Ta konkretna grupa naukowców nie zbadała przemieszczania się do oka bakterii występujących na eyelinerze – ale warto wspomnieć że, jest to istotna kwestia ponieważ wiadomo, że im starszy kosmetyk tym więcej bakterii może zawierać.
Bardzo często zapominamy, że kosmetyki też mają swoją datę przydatności. Należy zwracać szczególną uwagę na terminy umieszczone na opakowaniach, ponieważ po tym czasie kosmetyki mogą wywoływać reakcje uczuleniowe i zapalne.
Również bardzo istotne jest odłożenie kosmetyków na kilka dni, podczas trwania takich procesów zapalnych/ chorobowych, ponieważ już nawet po wyleczeniu oczu można ponownie wprowadzić zakażenie nawet szczoteczką od mascary do rzęs.

tumblr_lmrnf8quus1qa0davo1_500_largeNie ma co się oszukiwać – pomalowane oczy wyglądają naprawdę ładnie – warto się więc zmotywować do przestrzegania zasad prawidłowego użytkowania – np. w przypadku niektórych eyelinerów można przed ponownym użyciem pozbyć się zewnętrznej warstwy po jego poprzednim nakładaniu, co zmniejszy ryzyko wystąpienia infekcji. Ponadto ZAWSZE należy pamiętać, aby zmyć makijaż przed pójściem spać. Nie ma od tego wyjątków.

 

Nie tłumaczcie się proszę, że późny powrót do domu, że zmęczenie itd… Wasze oczy tak jak Wy zasługują na naturalny – niechemiczny odpoczynek. Nie fundujcie im nocnej tablicy mendelejewa.

A teraz 10/10/10 i mrugamy! :)

źródło informacji o przeprowadzonych badaniach:
http://www.sciencealert.com/eyeliner-in-your-inner-eyelid-increases-risk-of-contamination-and-vision-problems

Nosisz soczewki kontaktowe? Nie znęcaj się nad swoimi oczami!

Nosisz soczewki kontaktowe? Nie znęcaj się nad swoimi oczami!

Pisałam już na stronie o soczewkach kontaktowych. Prosiłam żeby traktować je jak bieliznę… Kontrowersyjne porównanie jednym się spodobało, a innym nie. Postanowiłam  więc napisać raz jeszcze i na pewno będę kontynuować ten temat w przyszłości, ze względu na wciąż zbyt małą świadomość użytkowników soczewek kontaktowych odnośnie pielęgnacji i przestrzegania zaleceń specjalistów.

Tak czy inaczej wiecie, że nie umiem pisać bez obrazowych porównań. Jeśli nie bielizna to może spróbujmy inaczej…

Pytanie do Pań – co robicie w sytuacji, gdy zrobią Wam się odciski, czy pęcherze od szpilek?
A do Panów – co, jeśli zatniecie się przy codziennym goleniu swojego zarostu?

Nie będę zgadywać, założę, że Wasza odpowiedź  jest oczywista
– dbacie o zranione miejsca, pielęgnujecie skórę, zakładacie opatrunki. Panie przez chwilę noszą wygodniejsze buty, Panowie szczególnie uważają, aby omijać wrażliwe skaleczone miejsce lub obchodzić się z nim delikatniej.

Pozostając w temacie szpilek (wybaczcie Panowie, ale ten temat znam z autopsji) – czy kupując buty przymierzacie je najpierw zanim za nie zapłacicie? Czy interesuje Was jaki macie rozmiar buta i taki też wybieracie, czy bierzecie w sklepie losową parę i pędzicie z nią do kasy bez względu na rozmiar jaki się Wam trafił?
A może jeszcze bardziej obrazowo, włączacie internet, wpisujecie słowa „buty damskie”, na oko wybieracie, które się Wam mniej więcej podobają kolorystycznie, zamawiacie, płacicie, odbieracie, wkładacie na nogę i…. stopa się zmieści, jeśli obetniecie palce.

Przyznaję, kilka razy udało mi się wybrać wygodne buty po kolorze i rozmiarze i o dziwo pasowały. Potraktujmy to jednak jako wyjątek od reguły, który oczywiście regułę tę potwierdza.

Dlaczego więc tak bardzo często zdarza się, że soczewki kontaktowe kupujecie na oko, przez internet,
z mocami takimi jakie macie w okularach, albo wybranymi przypadkowo w stylu „najbliższe mojej korekcji okularowej”?
O budowie: średnicy, krzywiźnie i cechach typowych dla danego materiału, z którego zbudowana jest soczewka, nie wspomnę. Kiedy pytam znajomych kupujących w ten sposób soczewki, wartości te to zwykle dla nich czarna magia.

Stąd pierwsze zalecenie*
– używajcie TYLKO tych soczewek, które przepisał Wam specjalista, po uprzednim dokładnym ich dobraniu i dopasowaniu. Nie ma mowy o żadnej samowolce. Nie każde soczewki pasują do Waszych oczu. Mogą być za małe, za duże, za ciasne, za luźne. I o ile w przypadku za dużych i za luźnych okaże się to już przy pierwszej aplikacji, bo soczewki po prostu wypadną z oka, o tyle w przypadku za małych i za ciasnych możecie sobie wyrządzić naprawdę sporą krzywdę.

*(chciałam napisać porada, ale to brzmi zbyt łagodnie, a porada ma to do siebie, że można ją sobie wziąć do serca lub nie, dlatego to nie jest porada, to zalecenie, czy może polecenie, chętnie wystosowałabym wręcz nakaz sądowy, ale… nie rozkręcajmy się)

No to dalej.

Czas noszenia

soczewka kontaktowa

Zapamiętaj proszę raz na zawsze

– soczewka kontaktowa ma swój termin przydatności oraz określony ściśle czas noszenia. Gdyby bezpieczne było noszenie soczewek w dowolnym czasie i dowolną ilość dni, producenci oraz naukowcy opracowujący coraz to nowsze i lepsze technologie daliby sobie spokój.

Pojawił się jakiś czas temu ciekawy komentarz na facebook’u, właśnie pod opublikowanym postem  „Traktuj soczewki kontaktowe jak bieliznę”. Kolegę serdecznie pozdrawiam i proszę nie szukać i nie czytać, tego co tam pisał : )
Chodziło o to, że rzekomo terminowość noszenia soczewek to wymysł producentów, którzy muszą zarabiać, a spokojnie soczewki można nosić jak nam się podoba, bo delikwentowi w ciągu ostatnich nastu lat nic się z oczami nie stało, a raczej nie przestrzega zasad prawidłowego użytkowania.

Porównanie może niezbyt trafne, bo dotyczy zupełnie czegoś innego, ale pokuszę się o takie – czy jeśli ktoś powie Wam, że od kilku lat kradnie i jeszcze nikt go na tym nie przyłapał, to znaczy, że dobrze robi i też możecie?
Wiem, że jedno dotyczy higieny, drugie zachowania, ale zróbmy z tego „higienę zachowania” i porównajmy infekcję oka do bliskiego spotkania z policją.
Być może aparat ochronny oka takiej osoby (która daje Wam „dobre rady”) jest znacznie lepszy i ogólna odporność organizmu jest większa, ale czy to znaczy, że tylko dlatego warto tak ryzykować?
Ja bym nie ryzykowała, mamy jedną parę oczu, co powtarzam jak mantrę i naprawdę nie warto eksperymentować z lenistwa, czy oszczędności.

Zatem zalecenie numer dwa – przestrzegaj terminów wymiany swoich soczewek kontaktowych. Jeśli specjalista dosadnie zaznaczył –
„Proszę nosić soczewki maksymalnie 8 godzin dziennie” – noś soczewki 8 godzin dziennie.
„Proszę absolutnie nie spać i nie drzemać w soczewkach” – nie śpij i nie ucinaj drzemek w soczewkach.

Kupuj soczewki według zaleceń specjalisty:
miesięczne – nosisz MIESIĄC, wyrzucasz, kupujesz nowe.
(mam ochotę napisać – „bez dyskusji”, ale podkreślę tylko ponownie – WYRZUCASZ).
Adekwatnie – tygodniowe – tydzień, jednodniowe – JEDEN DZIEŃ.

[Zakładam, że mogą posypać się komentarze,
że drogo, że płyny, że oszczędność, że soczewki nie wyglądają źle, że nie ma dyskomfortu
– powiem tak – jeśli Waszym oczom coś się stanie, nie ja będę cierpieć, a piszę to właśnie po to, abyście to Wy uniknęli takiej sytuacji. Naprawdę nie ma sensu wmawiać sobie i innym, że pielęgnacja, czy terminowa wymiana soczewek to chwyt marketingowy – za to warto dbać o wzrok.

I jeszcze jedno – jeśli myślisz „za drogo”, jeśli cena zdrowia Twoich oczu jest dla Ciebie za wysoka – kup okulary i odpuść soczewki kontaktowe. Poważnie.]

Przejdźmy dalej

specjalista

– przyjmujemy najwłaściwszy scenariusz – trafiłeś do kompetentnej osoby, zbadano Twój wzrok, sprawdzono stan oka, dobrano odpowiednie soczewki.
Nie znikaj.
Nie traktuj gabinetu jak zła koniecznego w stylu „powie mi jaką mam wadę i dalej już sobie poradzę, a nie zedrze ze mnie dodatkowych pieniędzy”.

NIE.

Nie tędy droga.

Soczewka kontaktowe to CIAŁO OBCE, które nakładasz na oko.

Po pierwsze specjalista powinien dobrać Ci soczewkę PRÓBNĄ i poprosić, abyś przyszedł w ciągu tygodnia na wizytę kontrolną. A to dlatego, że tak naprawdę prawidłowe jej dopasowanie można ocenić dopiero, kiedy trochę sobie na tym oku „poleży”.
Można wtedy zaobserwować, czy soczewka nie jest za mała, za ciasna, czy nie odznacza się na powierzchni oka i nie powoduje jego zaczerwienienia spowodowanego różnymi problemami z niewłaściwym dopasowaniem.

Nie wybieraj sam soczewek.

Jeśli zostały Ci dopasowane konkretne wartości o konkretnym kształcie i określonym trybie noszenia, nie zmieniaj dopasowania według własnego uznania.

Jeśli masz wątpliwości co do pielęgnacji, wiesz, ze nie będziesz miał czasu na czyszczenie soczewek lub masz problem z ceną – porozmawiaj o tym ze specjalistą – mów o wszystkim, nie wstydź się. Na pewno spróbujecie wtedy razem znaleźć „kontaktologiczny kompromis”.

Wiadomo – soczewki są dostępne w internecie, w drogeriach, w aptekach (i pewnie za chwilę pojawią się w jeszcze „w kiosku jako gratis do gazet”) i jeśli pierwszą parę dopasujesz prawidłowo, to oczywiście zakupy możesz robić w internecie, ale cały czas mówimy o soczewkach o tych samych parametrach.
Kupno soczewek poza gabinetem nie może jednak oznaczać zerwania kontaktu ze specjalistą.

Proszę, proszę, proszę – umawiaj się na wizyty kontrolne.

NIE BAGATELIZUJ występujących problemów i dolegliwości!
Nie rób sobie krzywdy.

MUSISZ zrozumieć, że to są oczy, a nie paznokcie, które odrosną.

Jeszcze jedno na dzisiaj– bardzo ważne

pielęgnacja

O tym na pewno napiszę cały dłuuuugi osobny wpis, bo o tym nie da się w kilku zdaniach i pewnie osoby przestrzegające zasad prawidłowej pielęgnacji wyśmieją mnie teraz za pisanie rzeczy oczywistych, ale i tak to zrobię.

WERSJA DLA LENIWYCH
– warto się w tym temacie przyznać przed samym sobą – nie masz czasu, nie masz ochoty, nie masz zdolności manualnych, nie masz motywacji, nie masz nie wiem czego jeszcze – wybierz soczewki jednodniowe i zapomnij o problemach z codziennym czyszczeniem, wymianą płynów, pojemników itd.

Jeśli jednak już trzeba dbać o soczewki i je pielęgnować, rób to z głową, nie „po łebkach”.

Używaj tylko płynów i środków zalecanych przez specjalistę.


pojemniczek na soczewki
WYMIENIAJ systematycznie płyny i POJEMNIKI.
Tak, pojemniki też trzeba wymieniać. Najlepiej za każdym razem, kiedy wymieniasz płyn. Są płyny do których pojemniki dołączone są w pakiecie – pojemniki też wymagają czyszczenia i wymiany i też mogą być źródłem występowania infekcji.

Ogólny wniosek na dzisiaj
– soczewki kontaktowe określonego terminu noszenia (dłuższego niż jeden dzień) są dla osób dobrze zorganizowanych, wytrwałych i systematycznych.
Jeśli te przymiotniki nie opisują Ciebie, wybierz soczewki jednodniowe.
Jeśli twierdzisz, że Cię na nie nie stać* kup proszę okulary. Jedna para i jeden wydatek.

*(polecam porównać cenowo koszt soczewek jednodniowych z ceną i środkami do pielęgnacji soczewek o innym trybie noszenia – możesz się zaskoczyć)

I po raz kolejny kończę znanym już Wam :

DBAJ O WZROK

Bo Twoje oczy są najważniejsze : )