utworzone przez Justyna Nater | mar 18, 2016 | Artykuły
Na razie nie robię żadnych statystyk, może kiedyś zacznę.
Być może najlepszym dla mnie rozwiązaniem byłaby jednak jakaś terapia u psychologa. Taka terapia, która nauczyłaby mnie nie przeżywać cudzych problemów i braku odpowiedzialności. Chociaż zdaje mi się, że to niemożliwe.
Niezmiennie wszystkim pacjentom, podczas wywiadu przed badaniem, zadaję pytanie:
-Kiedy był pan/ była pani po raz ostatni na badaniu wzroku?
Tu zwykle doprecyzowuję i pytam jeszcze o rozróżnienie, kiedy odbyło się badanie z doborem okularów, a kiedy takie z rozszerzeniem źrenic i sprawdzeniem stanu dna oka.
Naprawdę rozumiem, że w dzisiejszych czasach wszyscy mamy problem z czasem wolnym, że może nawet wszystko jest oparte na ograniczonym zaufaniu do lekarzy, bo często słyszę, że „każdy specjalista mówi co innego”. Dzięki temu pacjent odpuszcza, co wcale nie jest dziwne (przynajmniej według mnie).
Rozumiem, że są kolejki do lekarzy, że w dodatku do okulisty trzeba teraz mieć skierowanie…
Postaram się Was jednak przekonać, że warto.
„Warto się rozszerzać”.
Jest grupa pacjentów, którzy regularnie zmieniają okulary i przy tej okazji wykonują kontrolne badanie wady refrakcji. Zwykle mówią wtedy – „badam wzrok systematycznie, wszystko jest w porządku”.
Ale z drugiej strony – czy to wystarczy?
Bo kiedy kontynuuję temat i pytam o to całe badanie dna oka, są zdziwieni, że nikt im nie zasugerował wykonania takiego badania.
Faktem jest, że jeśli pacjent nie zgłasza żadnych niepokojących objawów podczas procedury doboru okularów, jeśli nie ma problemów z ich doborem i jeśli nic nie wskazuje na jakieś problemy ze wzrokiem, być może faktycznie nie ma pilnej potrzeby wykonywania badania dna oka.
BYĆ MOŻE.
Uważam jednak, że badanie dna oka powinno być częściej polecane przez specjalistów.
Powinno się je wykonywać minimum co dwa lata, a w przypadkach podwyższonego ryzyka wystąpienia takich chorób jak np. jaskra, nawet raz w roku i częściej – według zaleceń lekarza.
Pytanie o to, jak dawno wykonywane było badanie dna oka powinno padać zawsze w wywiadzie, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie ocenić, czy należy o nim przypomnieć pacjentowi, czy wystarczy mu pogratulować systematyczności.
Wiecie jakie są najczęstsze odpowiedzi wśród moich pacjentów?
Mało kto odpowiada, że badanie było wykonane w ciągu ostatnich dwóch lat.
W większości jest to czas od 5 lat do NAWET 15…
Odpowiedź „nigdy” pojawia się tak często, że łapię się za głowę z niedowierzaniem, że jest to w ogóle możliwe.
Zdaję sobie jednak sprawę z tego, jak wygląda rzeczywistość.
Ja również (do czasu studiów) nie miałam bladego pojęcia o profilaktyce i badaniach oczu.
Raz kiedyś okulista w Świnoujściu dobrał mi jakieś okulary, które kiedy zmierzyłam po latach, postawiły mi włosy na rękach na baczność i wywołały solidną reakcję nerwową. W każdym razie od tamtej chwili, od tych felernych okularów (których i tak koniec końców nie nosiłam, bo źle w nich widziałam i pamiętam doskonale jak bardzo mnie denerwowały) nie byłam u okulisty do czasu, aż rozpoczęły nam się na studiach zajęcia z okulistyki…
Żeby nie pisać tylko o moich przemyśleniach na ten temat, mam dla Was film. Krótki i treściwy. W języku angielskim, ale jego sedno opisałam po polsku poniżej, więc można sobie najpierw przeczytać opis, a następnie obejrzeć film. Animacja przedstawia badanie dna oka z rozszerzeniem źrenic, wraz z przykładami tego, co na dnie oka może się wydarzyć w przypadku wystąpienia różnych chorób.
[wpdevart_youtube]M6IlOKXlCqs[/wpdevart_youtube]
[Z racji, że poniższa treść jest prawie dokładnym tłumaczeniem wypowiadanego w filmie tekstu, umieszczam ją w cudzysłowie, natomiast podkreślam, że znalazły się tam również zdania dorzucone przeze mnie.]
„W trakcie tego badania, pacjentowi podawane są do oczu specjalne krople, powodujące rozszerzenie źrenicy – hamują one odpowiedź mięśnia zwieracza źrenicy i dlatego, źrenica się rozszerza- stan ten to tak zwana mydriaza. Rozszerzenie źrenic (utrzymuje się kilka godzin) skutkuje również pogorszeniem widzenia ze względu na porażenie mięśnia rzęskowego, odpowiedzialnego za akomodację soczewki wewnątrzgałkowej).
Okulista może w ten sposób ocenić, czy na siatkówce nie ma żadnych objawów występowania chorób prowadzących do utraty wzroku, takich jak jaskra, retinopatia cukrzycowa oraz starcze zwyrodnienie plamki (AMD).
Dzięki rozszerzeniu źrenicy lekarz może dokładnie zaobserwować stan zdrowia siatkówki, nerw wzrokowy oraz plamkę żółtą (miejsce widzenia centralnego na siatkówce).
W tarczy nerwu wzrokowego możliwe jest zdiagnozowanie występowania jaskry. Na przykładowym filmie początkowo pokazana jest zdrowa tarcza nerwu wzrokowego, następnie wskazywane są syndromy oznaczające zmiany jaskrowe – zmiany kształtu, koloru nerwu wzrokowego i tarczy oraz jej powiększenie.
Ryzyko wystąpienia jaskry jest większe u osób, u których w rodzinie występowała / występuje ta choroba oraz u osób po 60 roku życia.
Spoglądając na siatkówkę przy rozszerzeniu źrenic, lekarz może również spostrzec zmiany wskazujące na występowanie retinopatii cukrzycowej. Wczesne oznaki rozpoczynają się od małych czerwonych kropek, które mogą się rozrastać i powodować ścieńczenia siatkówki. Tworzenie się nowych naczyń krwionośnych może skutkować utratą wzroku.
Jeśli masz cukrzycę ryzyko występowania retinopatii cukrzycowej jest podwyższone.
Na dnie oka lekarz sprawdza również, czy nie ma oznak AMD. Jeśli takie występują można zaobserwować żółte plamy – druzy na siatkówce. AMD powoduje utratę widzenia. A ponieważ jest to zwyrodnienie plamki, ubytki w polu widzenia pojawiają się w jego centralnej części.
(W przypadku jaskry pole widzenia zawęża się od zewnątrz, powodując tak zwane widzenie lunetowe, a w konsekwencji również utratę wzroku).
Badanie dna oka po 60 roku życia powinno być wykonywane raz w roku. W przypadku osób, które znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, badanie powinno być wykonywane tak często, jak to zaleci lekarz.
Należy pamiętać, że powyższe badanie to jedyny sposób na zdiagnozowanie wczesnych stadiów chorobowych.
Jaskra, retinopatia cukrzycowa i AMD mogą we wczesnym okresie nie dawać żadnych objawów.”
Być może ten film Was przekonał, być może nie. Tak naprawdę jesteście odpowiedzialni sami za siebie. Ale…
Mnie osobiście, bardzo kolokwialnie mówiąc, dołuje, kiedy słyszę, że (przykład z zeszłego tygodnia) pacjentka 15 lat temu miała podejrzenie jaskry, bolą ją oczy, często ma popękane naczynka, dobór okularów jest praktycznie niemożliwy, a dodatkowo kiedy pokazuję pani Test Amslera to w lewym oku obraz w centralnej części wykrzywia się niemiłosiernie w każdym kierunku, faluje i skacze… i taki odbiór obrazu ogólnie w lewym oku pani ma na co dzień. Ale nie była od 15 lat u okulisty…
Uwierzcie mi, kilka takich osób w ciągu dnia i wracam do domu z depresją. Bo kompletnie tego nie rozumiem.
Taka puenta na koniec…
Jeśli przez kilka lat nie pójdziecie na wizytę kontrolną do dentysty, może (oczywiście nie musi, ale MOŻE) się okazać, że przytrafi się jakiś stan zapalny, dziura, czy inny problem i ząb zacznie Was boleć.
Oczy nie dają takich oczywistych objawów. A przynajmniej nie zawsze. Wiele poważnych chorób nie boli, wiele chorób nie daje o sobie znać. Zorientujecie się dopiero wtedy, kiedy zaczną się pojawiać ubytki w polu widzenia albo zniekształcenia obrazu, czy zmiany w odbiorze kolorów. Na pewnym jednak etapie, zmiany, które zajdą w oczach, mogą być już zmianami NIEODWRACALNYMI lub bardzo trudnymi do wyleczenia.
Dbajcie o wzrok…
Źródła:
http://milburneyecenter.com/resources/comprehensive-eye-exam/
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1022585664441070&set=pb.100000689381011.-2207520000.1458324906.&type=3&theater
http://www.eyecandoit.org/team/yearly-eye-exam/
Eye Dilation
utworzone przez Justyna Nater | mar 8, 2016 | Artykuły
Ze względu na to, że od dawien dawna śledzę w internecie i na portalach społecznościowych poczynania różnych firm, gabinetów, klinik i innych branżowych miejsc, zupełnie niechcący kilkanaście dni temu trafiłam w kilku miejscach na teksty mojego autorstwa.
Co ciekawe, było to zaledwie kilka zdań, bardzo łatwych do napisania własnymi słowami. Wystarczyło je przeredagować, ponieważ nie było to nic wymyślnego, ani skomplikowanego. Jedyna różnica pomiędzy tamtymi tekstami, a moim oryginalnym była taka, że ostatnie słowa mojego wpisu odsyłały linkiem na moją stronę.
Osobom, które posłużyły się magicznym ctrl c – ctrl v ostatnie zdanie nie pasowało, bo byłoby reklamą innego miejsca niż ich własne.
I do tej pory zastanawiam się jak to jest… czy to lenistwo, czy niedopatrzenie, czy celowe posunięcie..?
Dzisiaj postanowiłam napisać tekst w nieco innym stylu. Właściwie będzie to garść osobistych przemyśleń.
Na podstawie obserwacji choćby z mojego rodzinnego Świnoujścia stwierdzam, że w ostatnich czasach, jeśli ma się w mieście coś otworzyć to będzie to apteka, bank, kebab, optyk lub monopolowy.
Zauważyliście może coś podobnego, czy ze mną coś nie w porządku?
Konkurencja, konkurencja, wszędzie konkurencja, bo przecież zabraknie nam w końcu pacjentów.
I znany wszystkim prywatnym salonom problem z sieciami optycznymi, wprowadzającymi ceny okularów progresywnych jak za chleb w piekarni.
Radzą sobie ci, którzy zainwestują w marketing, którzy mają pomysł na siebie, którzy starają się odbiegać stylem, rodzajem usług i zaopatrzeniem salonu od reszty…
Pomysł na biznes to definicja sukcesu –
„Jeśli nie będziesz realizował swoich marzeń, ktoś inny zatrudni cię, żebyś spełniał jego”
jakoś tak to leciało, prawda?
O tym, że moim marzeniem było pisanie, już kilka razy Wam mówiłam.
A to, że to marzenie zostało spełnione w ciągu jednego dnia, zawdzięczam mojemu M., który zawsze staje na głowie, żebym była szczęśliwa.
Więc jestem, piszę i cieszę się z tego bardzo, choć dwa miejsca pracy i ciągłe wyjazdy nie zawsze pozwalają na systematykę w pisaniu. Tym bardziej, że jak wiecie, skoro piszę o tym jak dbać o wzrok, sama czasem muszę o niego zadbać i zrobić sobie przerwę od komputera i pracy wzrokowej.
Marzy mi się jednak, co pewnie jest dość oczywiste, własny gabinet. Miejsce takie, do którego pacjenci będą wchodzić z zaufaniem, że zostaną wysłuchani oraz prawidłowo zbadani i obsłużeni.
Tylko zastanawia mnie wciąż co z tym biznesem, skoro taka konkurencja w branży?
Ile jest osób, które otwierają swój biznes z wielką motywacją, pomysłem, pięknym planem działania i pasją do wykonywanego zawodu, a potem, dzięki konkurencji kończą z nerwicą lub innym paskudztwem i kompletną demotywacją do wykonywania ukochanego zawodu?
A co tak naprawdę powinno być najważniejsze dla specjalisty takiego jak optometrysta, okulista, optyk itd. ?
-Wdzięczność pacjenta za jak najlepiej wykonaną pracę.
-Utrzymywanie dobrych i stałych relacji z pacjentami.
-Dbanie o zaufanie ze strony pacjentów.
-Wiara pacjentów, że są w dobrych rękach, że trafili do profesjonalistów.
-DOBRE RELACJE z pozostałymi specjalistami oraz szacunek do nich i do wykonywanej przez nich pracy.
Osobiście uwielbiam rozmawiać z pacjentami. Poza tym, że mam istnego „fioła” na punkcie foroptera manualnego i wciąż nikt nie potrafi mnie przekonać do foroptera elektronicznego, który dla mnie nie ma „tego czegoś”, ulubioną częścią badania jest dla mnie właśnie wywiad z pacjentem.
Może trochę dlatego, że ogólnie lubię rozmawiać z ludźmi. Chociaż podczas wywiadu to raczej pacjenci mówią, a ja zadaję pytania.
Uwielbiam jednak, kiedy po wywiadzie, po badaniu i po wspólnych wnioskach, pacjent wychodzi uśmiechnięty i mówi, że rozwiało się dzisiaj wiele z jego wątpliwości i wie więcej na temat wzroku i tego, co może dla siebie w tym temacie zrobić. To naprawdę wiele znaczy.
Uwierzcie – nie ma nic lepszego od uśmiechu na twarzy pacjenta. No nie ma.
Może dzisiaj wiem tylko jak być optometrystą, a nie biznesmenem.
Ale bycie biznesmenem nie musi oznaczać prowadzenia ostrej rywalizacji ze wszystkim, co branżowe w promieniu 100 kilometrów.
Będziemy to wałkować w nieskończoność, ale to bardzo istotny temat…
Gdybyśmy umieli podzielić się obowiązkami, wszystkim byłoby znacznie łatwiej.
-Optometrysta dobiera okulary, soczewki, mierzy – wykonuje badania na sprzęcie diagnostycznym, może prowadzić terapię widzenia, może dobierać pomoce dla słabowidzących…
-Okulista leczy i należy odwiedzać go systematycznie przynajmniej raz na dwa lata, żeby profilaktycznie wykonał badanie z rozszerzeniem źrenic i sprawdził ogólny stan zdrowia oczu. Zapalenie spojówek i wszelkie inne poważniejsze stany chorobowe – z tym wszystkim udajemy się do okulisty.
-W końcu (ale wcale NIE najmniej ważni) są też optycy, którzy wykonują okulary, dobierają oprawy do kształtu naszej twarzy i indywidualnych potrzeb, służą zawsze dobrą radą i pomocą. To właśnie ich możecie zapytać o konstrukcje soczewek okularowych, o powłoki takie jak antyrefleks, dodatkowe utwardzenia (jeśli macie tendencje do znęcania się nad okularami), czy te odcinające światło niebieskie z monitorów i ekranów.
[Specjalistów od ochrony narządu wzroku jest znacznie więcej (np. ortoptyści, czy strabolodzy), ale podałam powyżej ten najbardziej podstawowy podział.]
Drodzy Specjaliści…
MUSIMY nauczyć się współpracy. Profesjonalnej współpracy.
Pacjent, który trafia z gabinetu do gabinetu, w każdym słysząc inną historię na temat oczu, w jednym słuchając jak to optometrysta nie może tego i tamtego, a w drugim, że okulista nie umie tego czy tamtego; koniec końców wychodzi z gabinetu tak totalnie skołowany, że już nie wie co ma ze sobą zrobić, jest rozżalony i zdenerwowany. I nie dziwcie mu się.
Nie jest wstydem ani ujmą, przyznać się przed pacjentem, że nie umie się dobrać danej korekcji i odesłać go do innego specjalisty, zamiast dobrać cokolwiek i wmawiać pacjentowi, że tak ma być.
Nie jest wstydem powiedzieć, że się czegoś nie wie i nie umie pomóc, a następnie skierować pacjenta w inne miejsce.
Dla pacjenta nasze relacje i nasza współpraca to klucz do spokoju i do zaufania nam jako specjalistom.
Dbajmy o naszych pacjentów. Jeśli umawialiśmy się, że stawią się na kontrolę w określonym czasie, a tego nie robią – wykonajmy krótki telefon żeby im o tym przypomnieć. Jeśli szukają gabinetu bliżej domu, bo na nas trafili przypadkowo i przejazdem, spróbujmy pomóc im w odnalezieniu dobrego specjalisty w ich okolicy – nie zostawiajmy pacjenta samemu sobie.
Pamiętajmy – to my jesteśmy dla nich, nie odwrotnie.
To ich zdrowe oczy mają być naszym priorytetem.
WSPÓLNYM priorytetem.
Razem dbajmy o ich wzrok.
Źródła:
https://pl.pinterest.com/pin/493496071640455699/
https://pl.pinterest.com/pin/483011128766364656/
utworzone przez Justyna Nater | lut 23, 2016 | Artykuły
W tym roku Blog Roku stał się Galą Twórców 2015.
Rok temu obiecałam sobie, że swojego bloga zgłosiłam do tego konkursu po raz pierwszy i ostatni. Przerażał mnie sposób w jaki odbywało się głosowanie i nie czułam się do końca komfortowo, prosząc o wysyłanie smsów.
Jednak ostatni weekend spędziłam we Wrocławiu, pisałam dla Was nowe teksty i dużo myślałam na temat udziału w całym tym wydarzeniu. Wróciłam do Gdańska w niedzielę wieczorem i postanowiłam zmienić swoje nastawienie. Zgłosiłam Dbaj o wzrok w kategorii blogów specjalistycznych.
Prawdą jest, że w zeszłym roku moja strona istniała zaledwie 3 miesiące, ale traktowałam to wtedy jako dobry impuls na start. W tym roku stwierdziłam, że udział w tym konkursie jest mimo wszystko dobrym sposobem na dotarcie do większej liczby osób i szansą na stworzenie czegoś jeszcze większego.
Moje podejście do strony Dbaj o wzrok zmienia się z każdym dniem.
Zaczęłam pisać z poczuciem, że nawet jeśli moje teksty trafią do kilku osób (takich, które do tej pory nie dbały o oczy, a zaczną to robić) to już będzie sukces.
Nadal tak to odczuwam, ale w ciągu ostatnich miesięcy, okazało się, że zasięg treści jest większy niż się spodziewałam. To sprawia, że mam coraz większą nadzieję na dobre zmiany.
Na zmiany podejścia ludzi do zdrowia swoich oczu.
To może brzmieć dla niektórych bardzo górnolotnie, utopijnie, jak zwał tak zwał…, ale zależy mi na Waszych oczach!
Na tym, żebym nie słyszała od pacjentów, że po czterech wizytach u różnych specjalistów w ciągu jednego miesiąca, z każdego gabinetu wychodzą z inną receptą i nie wiedzą co dalej robić.
Zależy mi na tym, żebyście pamiętali o systematycznych wizytach u okulisty; żebyście dbali o wzrok; żebyście przekonywali do tego swoich bliskich i wszystkich dookoła.
W końcu chciałabym być dla pacjentów OPTOMETRYSTĄ, a nie optometeorologiem, optometodystą, czy ornitologiem.
Chciałabym żeby każdy wiedział, do jakiego specjalisty zgłaszać się z jakim problemem wzrokowym.
Brzmi to prawie jak kampania polityczna.
Ale musiałam się wyspowiadać, trochę przed Wami, trochę przed samą sobą.
Pieniądze z smsów trafią w tym roku na konto Fundacji Dziecięca Fantazja.
“Nie zawsze dzieci mają egzotyczne marzenia, niektóre życzenia są bardzo zwyczajne. Fundacja Dziecięca Fantazja z pomocą ludzi i firm wielkiego serca sprawia, że marzenia tych dzieci stają się rzeczywistością. W Polsce żyją tysiące dzieci nieuleczalnie chorych, ich marzenia są czasem duże,
a czasem całkiem maleńkie, najważniejsze tylko aby zdążyły się spełnić…”
W związku z powyższym, będę Wam ogromnie wdzięczna za każdy oddany
sms E11347 na numer 7124
Jeśli choć raz udostępniliście, czy polubiliście jakiś tekst ze strony Dbaj o wzrok, proszę Was o wsparcie. Pokażmy Polakom, że o oczy trzeba dbać. Nauczmy się wspólnie profilaktyki i dobrego podejścia do tematu.

utworzone przez Justyna Nater | lut 21, 2016 | Artykuły
Kilka dni temu PAP umieściła na swojej stronie tekst pod tytułem „Grozi nam epidemia krótkowzroczności”. Czytamy w nim, że do 2050 roku połowa ludzi na świecie będzie krótkowzroczna, a nawet jednej piątej z nich będzie dotyczyć podwyższone ryzyko utraty wzroku.
Tekst opiera się na wynikach badań umieszczonych w czasopiśmie Ophtalmology.
Naukowcy z Brien Holden Vision Institute apelują, że krótkowzroczność będzie główną przyczyną trwałej utraty wzroku u ludzi.
A to wszystko właściwie na nasze własne życzenie.
Bo człowiek się cieszy, że rozwój cywilizacyjny, że nowe technologie, że smartfony, że aplikacje, że kina domowe…
Człowiek się cieszy. Bo technologia ułatwia życie.
A najzabawniejsze jest to, że właściwie na codzień to my nie mamy specjalnie wyboru – pracujemy przy komputerach i nie ma możliwości powiedzieć szefowi –
„wybacz, od dzisiaj spędzam przed komputerem w pracy maksymalnie godzinę – w porywach do dwóch”.
Więc czy w ogóle jest dla nas ratunek?
Otóż jest.
Chodzi o to, że za dużo czasu spędzamy w pomieszczeniach, w pracy, w domu, a za mało na świeżym powietrzu.
Rozwiązanie zatem nasuwa się samo – więcej spacerów, mniej telewizji, komputera i smartfona do poduszki.
Według autorów badań z magazynu Ophtalmology w połowie XXI wieku, w porównaniu do roku 2000, pięciokrotnie wzrośnie liczba osób z krótkowzrocznością wysoką ( kilkanaście – kilkadziesiąt dioptrii ! ).
Same spacery zatem nie pomogą.
Poza zmianą trybu życia, trzeba sobie uświadomić, że regularne badania wzroku u optometrysty i okulisty – raz do roku – to absolutna konieczność. Zwłaszcza w przypadku dzieci, u których pewne zmiany w niektórych przypadkach można zahamować lub skutecznie wyeliminować.
Dzieci spędzają coraz więcej czasu z urządzeniami elektronicznymi.
Niedawno ruszyła akcja Mama, tata, tablet – Nie bądź tabletowym rodzicem.
Każdego dnia widuję rodziców, którzy nie potrafią zabawić, czy uspokoić swojego dziecka inaczej niż tylko grą, czy bajeczką w telefonie lub tablecie. Za każdym razem właściwie, kiedy w poczekalni z jednym z rodziców czeka dziecko, jest ono zajęte czymś, co wyświetla się na ekranie urządzenia.
Zawsze jestem pod wrażeniem jak szybko dzieci opanowują sposób korzystania z tych wszystkich „dobrodziejstw” technologii. Daj dziecku iPhone, a szybciej go rozpracuje niż Ty się dowiesz co potrafi Twój nowy telefon.
Rano zanim zrobisz sobie kawę, dziecko już siedzi z Twoim telefonem w ręku i ogląda ulubioną bajkę na YouTubie.
Telefony, tablety, laptopy, komputery – to dzisiejsze ulubione zabawki maluchów.
I to jest… równia pochyła. Naprawdę.

Zdecydowana większość dzieci w szkole ma swoje telefony, z których korzysta podczas przerw.
Kiedyś dzieci grały w sznura, choćby na korytarzu pod klasą, w klasy na podwórku, w berka na szkolnym boisku… a teraz…?
Rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, ile czasu ich pociechy spędzają z elektroniką.
My dorośli nie jesteśmy lepsi. Wystarczy wsiąść do pociągu, czy tramwaju, stanąć na przystanku, na dworcu, w centrum handlowym. Ile osób stoi ze smartfonem w ręku?
Tyle tylko, że w przypadku dzieci układ wzrokowy dopiero się rozwija i ilość czasu spędzanego przez nich z ekranami urządzeń elektronicznych ma bardzo istotny wpływ na rozwój widzenia.
Maluchy mogą odczuwać syndrom cyfrowego zmęczenia wzroku. Mogą się skarżyć na bóle głowy, mogą mieć problemy z koncentracją, nieostre widzenie, a oczy mogą być podrażnione, opuchnięte, zmęczone i obolałe.
Taki sam syndrom pojawia się u nas dorosłych, z tą różnicą, że kiedy dorosły odczuwa tego typu zmęczenie oczu, boli go głowa i czuje, że przesadził z przesiadywaniem przed komputerem, po prostu robi sobie przerwę albo kładzie się spać.
Dzieci nie są jednak tak świadome i odpowiedzialne za siebie. Nie mają takiej samokontroli. Będą siedzieć przy telewizorze, czy ze smartfonem w ręku tak długo, jak długo będą się „dobrze bawić” i jak długo gra lub bajka będzie im sprawiała przyjemność.
Można nauczyć dziecko zasady 10/10/10 (co 10 minut, 10 sekund przerwy, patrzymy w dal na odległość 10 metrów).
Można zminimalizować jasność ekranu (powinna być ustawiona równomiernie do oświetlenia w pomieszczeniu) i odpowiednio usytuować komputer czy telewizor, tak aby od ekranu nie odbijało się okno, czy światło z lamp w mieszkaniu.
Można również, a nawet trzeba, nauczyć dziecko, aby podczas pracy z komputerem, czy telefonem starało się nie zapominać o mruganiu. Aby oczy miały odpowiednie nawilżenie.
Nie zapominajmy o regularnych wizytach u specjalisty!
A także o zdrowym odżywianiu.
Amerykańska Akademia Pediatrii (The American Academy of Pediatrics) określiła ile czasu, w jakim wieku, dziecko MOGŁOBY spędzać z urządzeniami elektronicznymi…

UWAGA RODZICE, przedstawia się w to w następujący sposób:
Do 2 roku życia – maluszek W OGÓLE nie powinien mieć do czynienia z elektroniką.
Od 3 do 5 roku życia – no dobrze, godzinka dziennie może być.
Od 6 do 18 roku życia – maksymalnie DWIE godziny dziennie.
Ile osób pomyślało teraz – „Niewykonalne!” ??
Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach dziecko około 11-12 roku życia zaczyna już żyć swoim życiem nawet w social mediach.
I uwierzcie mi na słowo – jest coraz więcej 12-letnich „blogerek”, które jeszcze nie do końca potrafią się wysławiać, a słownik ortograficzny leży zakurzony pod łóżkiem, ale już piszą „poważnego bloga” o swoim życiu.
Ale z tym ograniczaniem dostępu do urządzeń elektronicznych to nie tylko o ochronę wzroku chodzi.
– Dzieci powinny odkrywać świat nie tylko przez elektronikę, powinny spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, stymulować rozwijający się mózg do prawidłowego rozwoju.
– Wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem powoduje także, że maluch mniej się rusza, co również jest niezdrowe dla jego rosnącego i kształtującego się ciała.
– Jeśli dziecko często gra w różne gry, nad którymi rodzic nie ma kontroli, może nauczyć się z nich nienawiści i mieć skłonności do agresji.
– Oczywista sprawa – uzależnienie od komputera, Facebooka, gier itp.
– Badania wskazują również, że dzieci, które nadużywają nowoczesnych technologii, często mają problemy z pamięcią, odczuwają samotność, a nawet depresję i mają problemy z koncentracją w życiu codziennym.
Jakby to wszystko, co powyżej dobrze przemyśleć, dorosłych też to często dotyczy.
Nasze życie nie powinno wyglądać tak schematycznie:
-pobudka,śniadanie (albo i nie), praca, komputer, sen, wszystko od nowa.
Często tak to właśnie wygląda. W pogoni za pieniądzem, czy byciem idealnym pracownikiem, zapominamy, że nasze prywatne życie też ma znaczenie. A ono nie rozwija się, kiedy spędzamy je wyłącznie wpatrzeni w ekrany naszych urządzeń najnowszych technologii.
Powtarzam prawie w każdym tekście – mamy jedną parę oczu.
Nasze dzieci również. A my jesteśmy za nie odpowiedzialni. One na nas liczą. One może nie zrozumieją na początku, że to, co im się wydaje rewelacyjną zabawą, jest dla nich niezdrowe, ale kiedy dorosną, na pewno będą nam wdzięczne.
Jeśli dotrwałeś do końca tekstu to najwyższa pora na 10/10/10.
Dbaj o wzrok!
Źródła:
http://www.theatlantic.com/health/archive/2016/02/in-2050-half-the-world-will-be-nearsighted/468606/
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,471787,grozi-nam-epidemia-krotkowzrocznosci.html
http://www.rebuildyourvision.com/blog/childrens-eye-health/kids-spend-much-time-vision-damaging-electronic-devices/
http://www.huffingtonpost.com/cris-rowan/10-reasons-why-handheld-devices-should-be-banned_b_4899218.html
http://pin.it/0HEQ6u6
http://pin.it/Pf0fbdW
http://pin.it/d5xZXSZ
http://pin.it/jGLObqQ
utworzone przez Justyna Nater | lut 1, 2016 | Artykuły
Bardzo często w internecie można spotkać się z opiniami, że soczewki po to właśnie są, żeby móc swobodnie pływać bez okularów.
Nie do końca jest to prawda.
Jeśli zdarzy się Wam pływać w soczewkach, koniecznie pamiętajcie, że zaraz po wyjściu z basenu musicie je zdjąć i wyrzucić lub bardzo dokładnie zdezynfekować.
Soczewki kontakowe nie lubią wody… Najzdrowiej jest unikać pływania w nich, aby nie narażać oczu na bakteryjne zapalenia. Pływanie w soczewkach może bowiem powodować infekcje oraz wiele poważnych problemów z rogówką.
Agencja żywności i leków (ang. Food and Drug Administration, FDA) zaleca, aby soczewki kontaktowe nie miały w ogóle kontaktu z ŻADNĄ wodą, ani tą bieżącą – z kranu, ani wodą w basenach, oceanach, rzekach, prysznicach itp…
Dlaczego?
Woda może być źródłem wielu wirusów i niebezpiecznych mikroorganizmów.
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest pasożyt zwany Acanthamoeba, który może pozostać na soczewkach kontaktowych i spowodować stan zapalny i zakażenie rogówki.
ACANTHAMOEBA (Akantoameba)
Zapalenie rogówki spowodowane Acanthamoebą może prowadzić do konieczności przeszczepu rogówki, a nawet do utraty widzenia.
Do objawów takiego zakażenia należą:
- zaczerwienienie i podrażnienie oczu, które utrzymuje się nawet, jeśli soczewki zostaną już zdjęte;
- zamglone widzenie wraz z odczuciem obecności ciała obcego w oku;
- obfite łzawienie i nadwrażliwość na światło.
Osoby, które mają wadę wzroku i noszą codziennie soczewki kontaktowe, zapytają może, jak w takim razie funkcjonować na basenie…
Najlepsze rozwiązanie – założenie soczewek kontaktowych z odpowiednią korekcją, a do tego używanie gogli do pływania. Jest to dużo bezpieczniejsza opcja dla oczu.
Należy jednak pamiętać, że jeśli woda mimo wszystko dostanie się pod gogle, trzeba koniecznie zdjąć soczewki, a następnie wyrzucić je lub dokładnie zdezynfekować.
Do tego poleca się profilaktycznie przepłukać oczy kroplami nawilżającymi lub ampułką soli fizjologicznej.
O wymianie pojemnika do soczewek już nie raz pisałam – zaleca się wymianę raz na 3 miesiące, a najlepiej częściej.
Innym rozwiązaniem jest wykonanie sobie odpowiednich gogli do pływania z korekcją wady refrakcji.
I kto teraz myśli sobie “E tam! Zawsze pływam w soczewkach i do tej pory nic mi się nie stało!”
Skoro tak…. Mam dla Ciebie historię…
(link do historii w języku angielskim znajdziesz pod tym wpisem)
W 2012 roku Jennie Hurst (28-letnia wtedy dziewczyna z Southampton) straciła wzrok w lewym oku, ponieważ pływała w soczewkach kontaktowych. Najbardziej ironiczne w tej historii jest fakt, że Jennie zawsze bardzo dbała o higienę swoich soczewek i wymieniała je zgodnie z zaleceniami.
Nosiła miesięczne soczewki kontaktowe, zdejmowała je codziennie wieczorem na noc i pomimo, że były miesięcznymi soczewkami, tak bardzo bała się o infekcje, że wymieniała je co dwa tygodnie. Zawsze czyściła je odpowiednimi płynami i krytykowała znajomych, którzy potrafili płukać soczewki pod wodą z kranu.
Dziewczyna nie zdawała sobie jednak sprawy z zagrożeń, jakie niesie za sobą pływanie w soczewkach i nabawiła się pełzakowatego zapalenia rogówki spowodowanego właśnie Acanthmoebą.. Sama pacjentka mówiła, że nawet nie specjalnie lubi pływać, po prostu weszła na chwilę do hotelowego basenu, nie zdejmując uprzednio soczewek z oczu.
Trzy dni później lewe oko stało się bardzo podrażnione, zaczerwienione i wrażliwe na światło.
Później zaczął się tak okropny ból, że dziewczyna pojechała do szpitala.
Lekarz zapisał krople. Jennie spędziła 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, przeżyła zabieg na oku, cierpiała na bezsenność z powodu ostrego bólu i dalszy światłowstręt.
Akantoameba po prostu “zjadała” jej oko.
Spędziła w sumie w szpitalu dwa tygodnie (trafiła tam trzy razy). Kiedy wychodziła z domu, trzeba było ją prowadzić, ponieważ miała ogromne problemy z widzeniem. Nawet w zdrowym oku odczuwała światłowstręt.
Krótko podsumowując
Każdy użytkownik soczewek kontaktowych powinien pamiętać o:
- dokładnym umyciu i wysuszeniu (czystym ręcznikiem) rąk, przy każdym zakładaniu lub zdejmowaniu soczewek,
- w przypadku czyszczenia soczewek NIGDY nie wolno płukać ich pod wodą z kranu, nadają się do tego wyłącznie specjalistyczne płyny – nie warto również oszczędzać i do starego płynu dolewać nowego,
- regularnej wymianie pojemniczka na soczewki – minimum raz na trzy miesiące – dbaniu o czystość takiego pojemnika;
- regularnej wymianie soczewek,
- regularnych wizytach kontrolnych u specjalisty !
A co do pływania w soczewkach kontaktowych – jeśli naprawdę nie masz innego wyjścia – używaj w tym celu soczewek jednodniowych, wyrzucaj je zaraz powyjściu z basenu i postaraj się od razu przepłukać solidnie oczy.
Źródła:
http://www.dailymail.co.uk/health/article-2191190/I-swam-contact-lenses–Im-blind-eye.html
http://www.allaboutvision.com/contacts/faq/swim-in-cls.htm
http://www.reviewofophthalmology.com/content/d/therapeutic_topics/i/1223/c/23018/
utworzone przez Justyna Nater | sty 24, 2016 | Artykuły
Nasze oczy umożliwiają nam kontakt ze światem. 80% informacji z otaczającego nas środowiska, dociera do nas właśnie za pośrednictwem zmysłu wzroku.
Niestety pewne choroby oczu, takie jak np. jaskra, mogą nam ten kontakt znacząco utrudnić lub w najgorszym przypadku zupełnie uniemożliwić.
14 stycznia w magazynie JAMA Ophthalmology ukazał się artykuł opisujący wyniki badań, które dowodzą, że spożywanie zielonych warzyw liściastych może zmniejszyć ryzyko wystąpienia jaskry o nawet 20-30%.
Warzywem, które przez długie lata kojarzyło się ze zdrowiem oczu, była marchewka. Okazuje się jednak, że jej spożycie nie jest dla naszych oczu tak zdrowe, jak nam wmawiano.

Zielone warzywa liściaste zawierają bardzo dużo antyoksydantów, luteiny, zeaksantyny, które według badań wpływają na zmniejszenie ryzyka wystąpienia chronicznych chorób oczu, takich jak właśnie jaskra, zaćma, czy AMD, czyli zwyrodnienie plamki.
Jaskra jest chorobą, którą można odziedziczyć. Jeśli zatem ktoś w Twojej rodzinie na nią chorował, lub wyniki badań Twoich oczu wskazują na to, że ryzyko wystąpienia tej choroby w Twoich oczach jest zwiększone, powinieneś już teraz wprowadzić do codziennego jadłospisu warzywa takie jak szpinak, roszponka, kapusta, seler, brokuły, sałata, groszek, brukselka itp.
Zresztą nawet, jeśli nie jesteś w grupie zwiększonego ryzyka zachorowania na jaskrę – warto ubogacić dietę w dania z powyższych składników.
Jeśli mamy inne problemy zdrowotne, zawsze warto skonsultować zmiany żywieniowe z lekarzem prowadzącym.
Jaskra jest cichą chorobą, która zazwyczaj nie daje sygnałów występowania do czasu, kiedy rozwinięta jest na tyle, że zaczyna powodować na przykład ubytki w polu widzenia.
Profesor Jae Kang (Harvard Medical School) wypowiadając się na temat wpływu zielonych liściastych warzyw na zdrowie naszych oczu, wskazał wpływ tlenku azotu jako związku, który reguluje przepływ krwi.
„In glaucoma, we think there is an impairment of blood flow to the optic nerve. An important factor that regulates blood flow to the eye is a substance called nitric oxide. When you consume the higher amount of green leafy vegetables, you have greater levels of nitric oxide in your body. (..) This is the first study to evaluate dietary nitrate in relation to glaucoma, so this study does not establish cause and effect relations (…) But some people, like those with kidney stones or those taking warfarin to prevent blood clots, need to avoid foods like spinach, kale and collard greens”
W badaniach udowodniono (po raz pierwszy), że jedząc więcej zielonych warzyw liściastych wpływamy na wzrost ilości tlenku azotu w organizmie. Podkreślono również, że jego pozytywny wpływ na zdrowie oczu wynika z tego, że w przypadku występowania jaskry, mamy do czynienia z nieprawidłowym przepływem/ osłabieniem przepływu krwi do nerwu wzrokowego.
(Były to pierwsze tego typu badania i wnioski po ich przeprowadzeniu.)
Oczywiście podkreślano również, że nie każdy może spożywać zielone warzywa. Należy ich unikać, jeśli cierpimy na przykład z powodu kamieni nerkowych lub przyjmujemy warfarynę (doustny środek przeciwzakrzepowy).
Dla tych jednak, którzy mogą sobie pozwolić na zmiany w diecie, lub którzy już od dawna zajadają się zielonymi warzywami, garść informacji oraz inspiracji :)
ZALETY zielonych warzyw liściastych
- źródło witamin A, C, K, oraz witamin z grupy B,
- źródło wapnia, żelaza, potasu, magnezu,
- źródło przeciwutleniaczy (chroniących komórki przed uszkodzeniem przez wolne rodniki),
- źródło naturalnych związków firochemicznych, zabezpieczających tętnice oraz redukujących stany zapalne związane z chorobami serca,
- jak już wspomniane to zostało wcześniej- źródło azotanów, które w organizmie zamieniane są na tlenek azotu, pobudzający krążenie
- wspomagają pracę mózgu,
- zapobiegają depresji,
- zawierają niewielką ilość kalorii,
- zawierają bardzo dużo błonnika.
Zielone smoothie
Prosta formuła na pyszne smoothie, które pomimo dodatku warzyw, będzie wyśmienicie smakować :)
1) zielone warzywo 2) płynna baza 3) owoc 4) przyprawy 5) opcjonalnie białka i zdrowe tłuszcze
Ważne jest, aby jako pierwsze zmiksować ze sobą zieleninę i bazę, a następnie dodać pozostałe składniki.
Przykładowe składniki:
- szpinak baby, roszponka, botwinka, boćwina, rzymska sałata,
- mleko kokosowe, mleko migdałowe, woda kokosowa, mleko ryżowe, wyciskany sok z pomarańczy, woda
- banan, mango, kiwi, jagody, truskawki, wiśnie, winogrona, ananas, limonka, cytryna
- nasiona chia, mielone siemię lniane, cynamon, imbir, kurkuma
- suplement białkowy, olej kokosowy / masło kokosowe, awokado, tahini

SMACZNEGO!
Źródła informacji oraz zdjęć:
http://www.webmd.com/diet/healthy-kitchen-11/leafy-greens-rated
http://www.reuters.com/article/us-health-glaucoma-nitrate-vegetables-idUSKCN0UY2GE
http://www.medicinenet.com/script/main/art.asp?articlekey=193065
http://www.webmd.com/eye-health/news/20160114/green-leafy-vegetables-each-day-may-help-keep-glaucoma-at-bay
http://www.acefitness.org/acefit/healthy-living-article/60/5235/4-green-smoothie-recipes-to-kick-start-your/
http://www.medicaldaily.com/forget-carrots-green-leafy-vegetables-may-lower-glaucoma-risk-30-369592
https://hipokrates2012.wordpress.com/2014/09/13/zielone-warzywa-lisciaste/
https://pl.pinterest.com/pin/495396027737332001/