Leczymy z Misją – optometrysta w Afryce

Leczymy z Misją – optometrysta w Afryce

Autor tekstu: Natalia Kosmowska

 

Kenia-pierwsza myśl

Większości z nas kojarzy się z suchym klimatem, dzikimi zwierzętami i krajobrazami rodem z Króla Lwa, bajki którą uwielbiały wszystkie urodzone w latach dziewięćdziesiątych dzieci. Podziwiając przygody dzielnego Simby niejednemu z nas zakiełkowała wtedy myśl, by tak jak on w palącym słońcu przebiec się gorącą afrykańską sawanną.

Skojarzenie jest jak najbardziej słuszne, bowiem bajka wzorowana była właśnie na obszarze, który ekipa optometryczna Leczymy z Misją wybrała jako cel swojej działalności. Jednak to nie jedyne słuszne skojarzenie. Jeśli pomyśleliście najpierw o Białej Masajce, to też macie rację. Ona jednak mieszkała w Barsaloi, od której nasza Wamba oddalona jest o 80 km. Obie miejscowości łączy to, że znajdują się w tej samej prowincji – tajemniczym Samburu.

Wambę zamieszkuje ok. 4 tysiące ludzi. Krajobraz jest dosyć surowy, a zewsząd dochodzą odgłosy wszędobylskich zwierząt – kóz, osłów, małp czy owiec. Centrum miejscowości stanowi przykościelny szpital oraz ulica, przy której można kupić podstawowe rzeczy, takie jak owoce, cukier czy ryż. Właśnie w tym szpitalu ekipa Leczymy z misją odbyła swój wolontariat.

Ku naszemu zdziwieniu, podczas pierwszych odwiedzin gabinetu okulistycznego zauważyliśmy, że jest on w pełni wyposażony. Naszym oczom ukazały się foropter, kasety okulistyczne, lampa szczelinowa, a nawet autorefraktometr (niestety niedziałający). Wszystkie sprzęty zadbane, okryte szytymi na miarę materiałami, tak aby nie uległy zniszczeniu.

20170717_122815

Pewnie pomyśleliście – dlaczego gabinet stoi nieużywany? Przecież mają sprzęt!

Otóż to. W szpitalu, który posiada 200 łóżek, pracuje na stałe tylko JEDEN lekarz -chirurg. Reszta personelu to pielęgniarki i felczerzy. Drastycznie brakuje wykwalifikowanego personelu…

Raz na jakiś czas przyjeżdżają zagraniczni specjaliści, jednak to nie rozwiązuje problemów szpitala. Nie chodzi przecież o to, żeby jechać, zrobić „chwilową wioskę cudów” i wyjechać. Kluczem do mądrej pomocy jest działanie długofalowe, które będzie procentować długo po naszym powrocie do Polski.

20170720_154213

Podczas naszego pobytu w Wambie nasz zespół przebadał ok. 400 pacjentów i rozdysponował kilogramy przywiezionych z Polski okularów i leków okulistycznych (towarzyszył nam lekarz okulista). Ponadto przeszkoliliśmy lokalną pielęgniarkę w zakresie doboru okularów i obsługi lampy szczelinowej – mimo że miała dość sporą wiedzę okulistyczną, brakowało jej pewności siebie w obsłudze profesjonalnego sprzętu. Zapotrzebowanie na pomoce wzrokowe jest ogromne. Lokalna ludność podejmowała nawet kilkugodzinną pieszą wędrówkę aby dostać się do nas na wizytę.

BVQV8349

WQYM7369

Niejeden zapyta: Dlaczego zajmujecie się okularami, czyli czymś relatywnie zaawansowanym technicznie w kraju, w którym krowy chodzą wolno po ulicy, a ludzie umierają z głodu i pragnienia?

zdj2

zdjcie 1

20170706_125127

pieniazek samburu

Wielu ludzi w krajach cywilizacji zachodniej nie zdaje sobie sprawy jak duże znaczenie w życiu człowieka ma dobra jakość widzenia i zdrowie oczu. Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie pozwolę sobie przytoczyć historię jednego z naszych pacjentów.

Szesnastoletni Stephen zgłosił się na wizytę, skierowany do nas przez nauczycieli ze swojej szkoły, którzy skarżyli się  na słabe wyniki w nauce swojego podopiecznego. Ich podejrzenie padło na możliwe kłopoty ze wzrokiem chłopca, który nigdy nie miał okazji odwiedzić profesjonalnego gabinetu. W czasie badania okazało się, że Stephen nie odróżnia literek na tablicy z optotypami. Ba! On nawet nie dostrzegał samej tablicy! Po skiaskopii okazało się, że jego wada sięga powyżej -10 dioptrii! Udało nam się dobrać okulary, a widzenie Stephena polepszyło się o dobrych kilka rzędów. Była to dla niego kolosalna zmiana, związana nie tylko z widzeniem. Z nieśmiałego, niechętnego do rozmowy nastolatka zmienił się w żywego młodego chłopaka, który jeszcze trzykrotnie wracał do naszego gabinetu, aby powiedzieć „asante sana!” (czyli „dziękuję bardzo!” w języku suahili).

Zdajemy sobie sprawę, że pomagając jednostce nie zbawimy całego świata. Jednak świadomość, że dzięki naszej pomocy ktoś poprawi się w nauce, a w konsekwencji zdobędzie lepsze wykształcenie i w przyszłości bardziej lukratywną pracę, jest dla nas radością nie do opisania. Jest to dla nas sukces nie tylko zawodowy. Gdzieś w głębi nas pozostanie ślad mówiący – udało się zmienić czyjeś życie na lepsze, a praca, którą wykonaliśmy ma sens.

20170709_112311(0) nana (1)

20170713_114740

Powrót

W 2018 roku, znając potrzeby i braki kenijskich szpitali postanowiliśmy wybrać się tam po raz kolejny. Udało nam się dostarczyć sprawny autorefraktometr oraz kilogramy okularów, które zasilą miejscową przychodnię.

Nasz cel pozostaje taki sam. Dalsza, gruntowna edukacja miejscowego personelu tak, aby gabinet mógł sprawnie funkcjonować nawet po naszym powrocie do Polski.

Problem też jest taki sam. Aby nasz projekt po raz kolejny odniósł sukces potrzebujemy ogromnego wsparcia szczególnie finansowego. Tylko i wyłącznie dzięki ofiarności innych ludzi udaje nam się osiągać założone cele.

Chcesz nam pomóc? Odwiedź naszą stronę internetową https://leczymyzmisja.pl/ i dowiedz się jak to zrobić!

leczymy z misjo

Leczymy z Misją to niezależne stowarzyszenie studenckie, wywodzące się z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. W tym roku odbywa się już czwarta edycja projektu, który składa się z 14 mniejszych podprojektów, w tym optometrycznego. Do tej pory udało nam się wysłać do Afryki ponad 15 ton ofiarowanego przez darczyńców sprzętu medycznego i ponad 50 wolontariuszy.

 

 


Tekst, który opublikowałam na blogu w zeszłym roku, kiedy prosiłam Was o wsparcie inicjatywy…

https://www.dbajowzrok.pl/2017/06/25/leczymy-z-misja-kolejny-wyjazd-do-kenii/

Ruszyła rejestracja na konferencję Eye Care Conference !

Ruszyła rejestracja na konferencję Eye Care Conference !

Czy wiecie, że 11 października 2018 roku po raz kolejny obchodzić będziemy na całym świecie największe święto wszystkich specjalistów ochrony widzenia – Światowy Dzień Wzroku, natomiast kilka dni później 15 października – Międzynarodowy Dzień Białej Laski?
Z tej właśnie okazji postanowiłam podjąć się zorganizowania zupełnie nowej konferencji, dotyczącej wzroku, naszego widzenia, a także optometrii i optyki w Polsce.Zapraszam Was serdecznie do udziału w konferencji Eye Care Conference – Dbaj o wzrok, która odbędzie się w dniach 20-21 października 2018 roku w Warszawie!

Konferencja podzielona została na dwa dni.
> Pierwszy dzień przeznaczony jest dla specjalistów – okulistów, optometrystów, optyków, ortoptystek oraz studentów tych kierunków.
> Drugi dzień zaś dla wszystkich Was, którzy chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat zdrowia oczu, wad wzroku, soczewek okularowych, soczewek kontaktowych itd. – słowem najważniejsze i najcenniejsze informacje dotyczące wzroku i możliwości jego korekcji oraz najnowszych rozwiązań technologicznych.

 

REJESTRACJA JUŻ OTWARTA !

KLIKNIJ TUTAJ

ecc2

Patronem medialnym konferencji jest jedyny i niezastąpiony Branżowy Dwumiesięcznik OPTYKA.

Szczegółowy program konferencji dostępny jest na stronie
Widzę się w sporcie – Bezpieczeństwo oczu podczas aktywności fizycznej

Widzę się w sporcie – Bezpieczeństwo oczu podczas aktywności fizycznej

Moda na aktywny tryb życia, zdrowe odżywianie, uprawianie sportów, zatrudnianie trenerów personalnych, diety pudełkowe (…) trwa w najlepsze. Coraz więcej osób dostrzega konieczność wprowadzania w życie różnego rodzaju nawyków, pozwalających zachować zdrowie w dzisiejszych czasach. A czasy do łatwych nie należą, przynajmniej w temacie zdrowia. Siedzący tryb życia, wszechobecne urządzenia elektroniczne oraz ich ekrany, emitujące wysokoenergetyczne światło niebieskie, którym świecą również lampy oświetlające niejedno biuro, halę, kawiarnię, centrum handlowe. Na szczęście coraz więcej mówi się również o konieczności zachowania odpowiedniej aktywności fizycznej dzieci, które dzięki dostępności tabletów, smartfonów i komputerów, spędzają wiele godzin dziennie wpatrując się w ekran elektroniczny, zamiast na przykład na zabawie lub zajęciach na świeżym powietrzu.

W związku z powyższym, mamy na tapecie bardzo popularny temat – aktywność fizyczna – sport. Wszechobecne i dobrze znane hasło, które brzmi „sport to zdrowie!”.

EG-school-sport-06

Kto jednak nigdy nie nabił sobie guza, skacząc przez barierki na placu zabaw, nie potłukł kolan przewracając się na rowerze, nie oberwał na boisku w głowę piłką? Chyba tylko ten, kto nigdy nie miał do czynienia z żadną formą aktywności fizycznej.

Jako optometrysta miałam tę „nieprzyjemność” zobaczyć na własne oczy, jak wygląda oko uderzone przez piłkę tenisową, a drugi raz takie, które mocno oberwało podczas gry w paintball. Zdjęć niestety brak, bo były to jeszcze czasy, w których nie robiłam zdjęć na prawo i lewo (naprawdę tak było i to dosłownie kilka lat temu).

logo_Widzę się w sporcie_FINAL

„I po co to wszystko?”

Sport nieuchronnie łączy się z kontuzjami. Jak to mawiają niektórzy „no pain, no fun”. Być może.

Ale w związku z tym, że wciąż niewiele osób zdaje sobie sprawę z konsekwencji braku odpowiedniej ochrony oczu w sporcie, zgodziłam się na udział w bardzo wartościowej i ważnej kampanii firmy Hayne – „Widzę się w sporcie”.

Wiem, że wiele osób, na wszelkie tego typu teksty, a zwłaszcza na te, które dotyczą w choćby najmniejszym stopniu okularów ochronnych, reaguje słowami „Przecież gdybym miał się tak wszystkim przejmować, w ogóle nie wychodziłbym z domu.”

Ale jednocześnie, co bardzo cieszy, coraz częściej widzi się rodziców z dziećmi na rowerach, gdzie cała rodzina ma na głowie kaski. Za czasów mojego dzieciństwa kask na głowie był czymś tak rzadkim, że jeśli już ktoś cokolwiek na głowę wkładał, to rzeczywiście czuł się jak „odmieniec”. Przypominam sobie, że w późniejszych latach przewijały się i w naszym domu rozmowy na temat jazdy na rowerze w kasku i absolutnie nie chciałam takiej opcji brać pod uwagę. Na szczęście nigdy nie uległam żadnemu wypadkowi, ale na pewno dobrze wiecie, że wcale o niego nie trudno.

Male swimmer at the swimming pool.Underwater photo.

 

Oczy w sporcie

Czy wiecie, że w większości przypadków osoby uprawiające różnego rodzaju sporty nie mają pojęcia o tym, że prawidłowe widzenie mogłoby znacznie poprawić ich wyniki? Co jakiś czas w gabinecie zdarza mi się taki pacjent, który mówi, że gra w piłkę, w kosza, pływa, biega itp. Okulary ochronne to jakieś odległe pomysły, a raczej wymysły, bo „kto by się przejmował okularami ochronnymi”, ale już nawet pomijając temat ochrony oczu – większość osób w ogóle nie myśli o badaniu wzroku!
Już nie mówiąc o badaniu ich stanu zdrowia, bo jest wiele chorób narządu wzroku, dla których przeciwskazaniem jest wykonywanie np. sportów siłowych. Ale mam czasem wrażenie, że mało kto w ogóle bierze to pod uwagę.

Żeby osiągnąć dobre wyniki w sporcie trzeba ćwiczyć, zachowywać odpowiednią dietę itp. , dlaczego zatem tak niewiele osób pamięta o wzroku, który dostarcza nam ponad 80% informacji o otaczającym nas świecie? To najwięcej ze wszystkich zmysłów! Od prawidłowego widzenia zależy nasz czas reakcji, koordynacja wzrokowo ruchowa, dokładność i wiele innych czynników… A my tak często zapominamy o tym, jak ważne są w sporcie nasze oczy! Każdy sportowiec powinien regularnie badać wzrok… i odpowiednio go chronić.

Cute boy is holding a football ball made of genuine leather isolated on a white background. Soccer ball

 

Okulary sportowe

Najbardziej oczywistym faktem jest ten, że okularów potrzebują na pewno sportowcy, posiadający jakąś wadę wzroku. Jednak w naprawdę wielu dyscyplinach sportowych powinno się używać okularów również w sytuacji, w której nie występuje żadna wada wzroku. Okulary sportowe mają (oprócz oczywiście w razie potrzeby korygowania wady wzroku) pełnić funkcję ochronną przed promieniowaniem UV, przed urazami, a nawet przed podrażnieniami, które mogą zostać wywołane np. przez wiatr, chronić mają także przed dostaniem się różnego rodzaju ciał obcych do oczu (np. muchy podczas jazdy na rowerze).

Okulary sportowe to nie to samo co okulary korekcyjne i warto zapamiętać, że noszenie zwykłych okularów korekcyjnych podczas aktywności fizycznej może skończyć się jeszcze większą katastrofą niż gdybyśmy ich wcale nie mieli na nosie. Jeśli załóżmy piłka tenisowa uderzy nas w oko, to w przypadku obecności na twarzy zwykłych okularów korekcyjnych ich elementy oraz fragmenty połamanej soczewki okularowej mogą wbić nam się zarówno w okolice oka, jak i w samo oko.

young man on dark background holding basketball ball

Okulary sportowe wyglądają nieco inaczej niż zwykłe okulary korekcyjne. Tworzone są z dużo bardziej wytrzymałych tworzyw. Są bardzo odporne na uderzenia i lepiej dopasowane do twarzy tak, aby nie spadły nam z nosa podczas aktywności fizycznej. Co jeszcze równie ważne – ponieważ znajdują się bliżej oczu niż zwykłe okulary, posiadają one często wentylację, aby użytkownik nie odczuwał problemu parowania powierzchni soczewek.

Profesjonalne okulary sportowe pozwalają na zamontowanie w nich soczewek z korekcją użytkownika. Dzięki temu zapewniają nie tylko bezpieczeństwo i wygodę, ale również znacznie lepszą jakość widzenia.

Mimo dostępnych rozwiązań technologicznych, nadal setki tysięcy osób każdego roku ulegają wypadkom i urazom oczu podczas uprawiania sportów. Często niestety są to tak poważne urazy, że specjalistom nie udaje się uratować oka. Tępy uraz gałki ocznej (na przykład po uderzeniu piłką lub w sporcie takim jak boks) może na przykład doprowadzić do odwarstwienia siatkówki, które wcale nie musi mieć miejsca od razu, w tym samym momencie. Może to nastąpić dopiero po wielu tygodniach, czy miesiącach od przebytego urazu.

IM005019

 

„Ale czy to mnie w ogóle dotyczy?”

Być może myślicie sobie teraz „A… to na pewno ten problem nie dotyczy rodzaju sportu, który ja uprawiam”… Zastanówmy się zatem nad różnymi możliwościami.

Mamy sporty, w których z dużą prędkością latają piłki – squash, tenis, czy nawet paintball… Taka lecąca piłka / kulka może naprawdę narobić wielu szkód, jeśli trafi w oko lub w jego okolice. Sporty kontaktowe również podnoszą ryzyko urazu, choćby przez uderzenie łokciem, pięścią, czy kolanem. Do czego może doprowadzić każdy z takich urazów? Do obrzęków siatkówki, krwotoków, złamania oczodołu, zaćmy pourazowej, czy stanów zapalnych tęczówki itp.

IMG_9443

 

„Widzę się w sporcie”

Firma Hayne, organizator kampanii „Widzę się w sporcie”, oferuje naprawdę bardzo ciekawe i stylowe rozwiązania dla sportowców.

 

logo_sziols

SZIOLS INDOOR SPORTS

Sziols to niemiecka marka okularów sportowych, której historia sięga roku 1999.

IMG_2885_Facetune_09-08-2018-17-52-12

Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć okulary sportowe Sziols INDOOR Sports w dwóch kolorach. Po pierwsze posiadają one taśmę regulacyjną, która zapewnia idealne dopasowanie okularów do wielkości i kształtu głowy. Sama oprawa wykonana jest z materiału odpornego na uderzenia i nie zawiera ostrych krawędzi ani metalowych elementów. Umieszczono w niej również dwa ochraniacze po bokach oraz trójpunktowy nosek. To wszystko, aby zamortyzować ewentualną siłę uderzenia. Co ważne, konstrukcja oprawy zapewnia cyrkulację powietrza pomiędzy powierzchnią soczewek, a naszymi oczami i skórą wokół nich, dzięki czemu soczewki okularowe nie parują. Są one również odpowiednio osadzone i zabezpieczone tak, aby nie wypadły z oprawy podczas uderzenia. Okulary Sziols INDOOR Sports dostępne są w naprawdę wielu różnych kolorach. Można by rzec – do wyboru do koloru.

IMG_2867_Facetune_09-08-2018-18-02-30 IMG_2880_Facetune_09-08-2018-17-54-57 IMG_2883_Facetune_09-08-2018-17-49-41 IMG_2889_Facetune_09-08-2018-17-56-03 IMG_2894_Facetune_09-08-2018-17-46-31 IMG_2901_Facetune_09-08-2018-17-32-03 IMG_2925_Facetune_09-08-2018-18-04-10

________________________________________________________________________________________________________

 

logo_progear1

PROGEAR

Kolejną propozycją HAYNE są inne okulary sportowe – PROGEAR, które widzicie na poniższych zdjęciach w trzech różnych kolorach (których jest oczywiście więcej). Producent tych okularów to amerykańska firma z ponad czterdziestoletnią tradycją, obecna w branży optycznej od 1976 roku. Marka Progear otrzymała wiele pozytywnych referencji oraz certyfikatów. Okulary sportowe tego producenta posiadają naprawdę wiele zalet – jedną z nich jest bardzo wysoka wytrzymałość oprawy, która wytworzona jest z poliwęglanu i posiada antyalergiczny nosek z termoplastycznej gumy oraz ochraniacze wewnętrzne. Końcówki zauszników są gumowe, aby lepiej trzymały się za uszami, a do tego wszystkiego mamy jeszcze neopranową taśmę na rzep, która utrzymuje okulary w odpowiednim miejscu na głowie.

38866635_1828595813895661_8534219705005637632_n IMG_2940_Facetune_09-08-2018-18-06-56 IMG_2954_Facetune_09-08-2018-18-16-20 IMG_2967_Facetune_09-08-2018-18-14-51 IMG_2968_Facetune_09-08-2018-18-13-42 IMG_2973_Facetune_09-08-2018-18-12-13 IMG_2975_Facetune_09-08-2018-18-10-43

 

Pytałam jakiś czas temu w mediach społecznościowych (konkretnie na Instagramie) o to, czy moi obserwatorzy noszą soczewki kontaktowe, czy okulary, czy uprawiają sport i czy wiedzą o dostępnych w optyce rozwiązaniach odnośnie okularów sportowych.

Jeśli chodzi o samo uprawianie sportów to na 168 osób głosujących było mniej więcej pół na pół z lekką przewagą na „tak”, że owszem – regularnie uprawiają sport.

Natomiast w pytaniu o dostępne rozwiązania musiałam zerknąć głębiej na odpowiedzi, ponieważ podejrzany dla mnie był tak dobry ich wynik – ponad połowa osób wiedziała o dostępnych rozwiązaniach i możliwościach użytkowania okularów sportowych. Nie zdziwiłam się specjalnie, kiedy zauważyłam, że takiej odpowiedzi udzieliły głównie osoby związane z branżą ? optycy i optometryści, natomiast dosłownie na palcach jednej ręki mogłam policzyć osoby z branżą niezwiązane, które przyznały, że takie rozwiązania nie są im obce. Pozostali zaznaczyli, że niestety nie wiedzą, że mają takie możliwości.

Chciałabym, żeby kampania „Widzę się w sporcie” firmy Hayne dotarła do jak największej ilości osób. Żeby przestało panować powszechne przekonanie, że okulary sportowe to jakaś przesada, że to zbędny wydatek lub w ogóle, że takie okulary nie wyglądają zbyt stylowo. Wyglądają! Macie tego najlepszy przykład na zamieszczonych zdjęciach. Obecne rozwiązania dostępne w okularach sportowych zapewniają bezpieczeństwo naszych oczu. Jeśli sport jest naszą pasją, to na pewno chcemy go wykonywać zarówno z dobrymi wynikami, jak i przez wiele lat. A do tego potrzebny jest nam przede wszystkim dobry, zdrowy wzrok, z odpowiednią korekcją, jeśli taka jest niezbędna.

Powtarzam to w naprawdę wielu tekstach, mam wrażenie, że ostatnio prawie w każdym – mamy TYLKO JEDNĄ parę oczu. Warto o nie dbać i nie mówić, że ich ochrona to przesada.

Obecne okulary sportowe są stylowe, komfortowe, niezwykle wytrzymałe i dzięki temu bardzo bezpieczne. Jako optometrysta naprawdę gorąco polecam zaopatrzyć się w nie, jeśli chcemy przez długie lata cieszyć się sukcesami i przyjemnością z uprawiania ulubionego sportu.

Więcej informacji o kampanii:

www.widzesiewsporcie.pl

www.hayne.pl

Robert Betonwand-5a

Czego nie wolno robić, nosząc soczewki kontaktowe?

Czego nie wolno robić, nosząc soczewki kontaktowe?

Większość osób, które do tej pory na co dzień nosiły wyłącznie okulary i nagle próbują swoich pierwszych soczewek kontaktowych (koniecznie dopasowanych indywidualnie po pełnym badaniu wzroku u kontaktologa), ekscytuje się ze szczęścia. I nic dziwnego. Soczewki są prawie niewidoczne na oku, można zdjąć z nosa okulary, wydawać by się mogło pełnia szczęścia, a zwłaszcza pełna swobody…

Ale właśnie o tej swobodzie dzisiaj chciałabym pomówić.

ryan-moreno-96903-unsplash

To nie do końca jest tak, że soczewki zwalniają nas z obowiązku przejmowania się naszymi oczami i dbania o nie. Jest wręcz odwrotnie.

Niedbalstwo, brak prawidłowej higieny, problemy z systematycznością działania… to wszystko może doprowadzić do różnego rodzaju problemów, podrażnień, zapaleń na powierzchni oka, a nawet! (mówię poważnie) do utraty widzenia.

Dlatego przygotowałam dla Was listę

12 czynności, których absolutnie NIGDY nie wolno robić,

będąc użytkownikiem soczewek kontaktowych.

 

  1. Zakładanie, zdejmowanie, dotykanie soczewek kontaktowych brudnymi rękoma

Nigdy przenigdy nie wolno tego robić. Ręce absolutnie ZAWSZE muszą być czyste. I dodatkowa uwaga – to, że dwie minuty temu je umyliśmy, ALE następnie, ZANIM założyliśmy na oczy soczewki, zdążyliśmy chwycić naszego smartfona, poprzeglądać zdjęcia na Instagramie i wymienić dwa zdania ze znajomym na Messengerze, nie oznacza, że ręce nadal są czyste po ich umyciu. NAWET, jeśli wciąż pachną naszym ulubionym mydełkiem. Należy umyć je ponownie i dokładnie osuszyć, a dopiero wtedy „majstrować” przy soczewkach. W przeciwnym razie wszystkie bakterie, jakie znajdują się na naszym smartfonie, a uwierzcie mi, jest ich MASA, trafią na nasze oczy.

ian-espinosa-177961-unsplash

 

  1. Używanie starego płynu do soczewek kontaktowych, brak jego regularnej wymiany, używanie płynu po terminie ważności

Wielofunkcyjny płyn do soczewek kontaktowych jest świetnym środkiem do czyszczenia, dezynfekcji i przechowywania soczewek, dopóki nie zaniedbamy jego regularnej wymiany w pojemniku, w którym te soczewki przechowujemy lub dopóki nie będziemy do niego podchodzili na zasadzie – używam dopóki się nie skończy / używam dopóki nie „zakwitnie”. (Z tym zakwitaniem przepraszam, ale taka wypowiedź autentycznie kiedyś padła, po moim pytaniu o to, jak długo pacjent używa płynu.) Jeśli nie stosujemy się do zaleceń producenta w kwestii jego regularnej wymiany i prawidłowego użytkowania, to po części można to porównać do sytuacji, w której nasze soczewki „pielęgnujemy” taką „zupką bakteryjną”. Niewłaściwe użytkowanie płynu do soczewek może nieść wiele poważnych konsekwencji dla zdrowia oczu. Absolutnie nie wolno tak postępować.

johnny-brown-507004-unsplash

 

  1. Zapominanie o konieczności CODZIENNEGO oczyszczania pojemnika na soczewki kontaktowe 

To bardzo częste zjawisko, że użytkownicy soczewek kontaktowych nie pamiętają / lub mówią, że nie wiedzieli, że sam pojemnik, w którym przechowuje się soczewki kontaktowe, też powinien być regularnie czyszczony i dezynfekowany. W przeciwnym razie nie pomoże nawet nalewanie do niego świeżego płynu, ponieważ będzie on od razu zanieczyszczony przez tak zwany biofilm, który wytwarza się na ściankach pojemnika. Pojemnik, w którym przechowujemy soczewki kontaktowe powinien być również regularnie wymieniany na nowy. Najczęściej pojemniczki dołączane są w salonach optycznych do zestawów z płynem, czy z soczewkami – to zawsze dobry moment na wymianę. Bardzo ważne jest również, aby nie używać X pojemników jednocześnie – np. jeden w domu u rodziców, jeden w domu u dziewczyny, jeden w łazience, jeden w pokoju itp. itd. – JEDEN pojemnik, codzienne oczyszczanie i regularna wymiana. (Jeśli nie chce nam się „bawić” w przechowywanie soczewek kontaktowych i czyszczenie pojemnika, rozwiązaniem są soczewki jednodniowe – zakładamy rano, ściągamy wieczorem, problem z głowy.)

contacts

 

  1. Zapominanie o tym, że umyty pojemnik na soczewki kontaktowe KONIECZNIE należy osuszyć

Po każdorazowym umyciu pojemnika, bezwzględnie należy go dobrze osuszyć. Bakterie lubią się namnażać w wilgoci, a więc istotne jest, aby nie miały takiej możliwości w pojemniku, który ma służyć bezpiecznemu przechowywaniu soczewek. Płyn w pojemniczku znajduje się w nim tylko wtedy, kiedy znajdują się w nim soczewki i zawsze musi być świeży.

 

  1. Zapominanie o codziennym mechanicznym oczyszczaniu soczewek kontaktowych 

Z obowiązku codziennego mycia soczewek kontaktowych zwolnione są wyłącznie osoby używające soczewek jednodniowych, które zakładają je na oczy rano, a ściągają pod wieczór lub po kilku godzinach. W każdym innym przypadku konieczna jest prawidłowa pielęgnacja, dezynfekcja i przechowywanie soczewek. Od tego zależy zdrowie powierzchni oka oraz tolerancja na soczewki kontaktowe. Jeśli nie mamy pewności co do tego, jak w prawidłowy sposób pielęgnować soczewki kontaktowe, poprośmy naszego kontaktologa o zademonstrowanie całego procesu oraz odpowiednie instrukcje.

 

  1. Wkładanie soczewek kontaktowych do buzi / pod język

Z jakiegoś powodu są osoby, które myślą, że usta, ślina, miejsce pod językiem to rewelacyjna lokalizacja do przechowania soczewki, kiedy coś się z nią stanie, spadnie na ziemię, pobrudzi się lub zapomnimy pojemnika, a musimy soczewkę na chwilę wyjąć z oka. Zdecydowanie NIE. W ustach mamy całą masę niebezpiecznych dla oczu bakterii, więc wkładanie soczewek do buzi jest naprawdę bardzo złym pomysłem.

paul-morris-383203-unsplash

 

  1. Przenaszanie soczewek kontaktowych

Teorie spiskowe o tym, że producenci SK celowo skracają możliwy czas użytkowania soczewek kontaktowych, aby zarobić na klientach… (i tak naprawdę „soczewkę miesięczną można nosić na oku nawet trzy miesiące”) …to kompletna bzdura. Zawsze stresuje mnie bardzo, kiedy pacjent mówi, że owszem nosi soczewki miesięczne, ale nosi je tak długo, aż nie zacznie odczuwać dyskomfortu albo po soczewce nie będzie naprawdę widać, że już jest zużyta. To przerażające podejście do tematu. Producenci soczewek kontaktowych wyznaczają termin ich ważności oraz możliwy czas ich użytkowania, zgodnie z wynikami setek przeprowadzonych badań… Tak, aby zapewnić jak najbezpieczniejszy produkt i komfort noszenia.

Bardzo częsta opowieść pacjentów brzmi tak: „Nosiłem soczewki kontaktowe miesięczne. Miesiąc minął, pomyślałem że zanim kupię nowe, ponoszę jeszcze kilka dni, na pewno nic się nie stanie. Potem nie odczuwałem dyskomfortu, więc nosiłem kolejnych kilka dni. I tak dalej, aż do dwóch / trzech miesięcy.” Trochę rosyjska ruletka. Nie wyobrażam sobie tak ryzykować. Naprawdę nie warto!
Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli komuś udało się funkcjonować w ten sposób przez jakiś czas, to może być trudno wytłumaczyć mu, że nie jest to bezpieczne, bo przecież „on tak robi i nic się nie dzieje”. To może nie jest dobre porównanie, ale chociaż odrobinę analogii – bez pasów bezpieczeństwa w samochodzie też „da się” jeździć. Tyle tylko, że jak się w końcu zdarzy wypadek, to wiadomo jak to się może skończyć. W przypadku soczewek kontaktowych – nawet utratą wzroku.

cristofer-jeschke-702957-unsplash

  1. Spanie w soczewkach kontaktowych

Wymyśliłam kiedyś bardzo ambitne haiku o spaniu w soczewkach kontaktowych. Brzmiało tak:
„NIE, NIE, NIE, NIE, NIE, NIE, NIE.”

Nie drążmy tematu, czy to jest haiku, czy nie jest, ogólnie rzecz biorąc – krótko, zwięźle i na temat – NIE ŚPIMY w soczewkach kontaktowych, chyba że są to soczewki ortokeratologiczne, lub zastosowane jako opatrunek, lub specjalista wyraźnie zalecił, aby nie zdejmować ich do spania, lub pozwolił w nich spać okazjonalnie (– pod warunkiem częstszych kontroli u kontaktologa). W każdym innym wypadku ściągamy z oczu na noc NAWET soczewki, które w nazwie mają słowo „night”.

krista-mangulsone-53114-unsplash

 

  1. Pozostawianie środków do makijażu na soczewkach kontaktowych

Drogie Panie, jeśli podczas wykonywania makijażu dotkniecie końcówką jakiegoś aplikatora – np. szczoteczką od tuszu do rzęs – powierzchni soczewki kontaktowej – taka soczewka wymaga oczyszczenia. Rogówka jest silnie unerwiona, więc takie, kolokwialnie mówiąc, pacnięcie w oko byłoby bardzo bolesne, gdyby dotyczyło typowo powierzchni oka. Kiedy jednak na rogówce znajduje się soczewka to uczucie nie jest tak nieprzyjemne i czasami wydawać by się mogło, że nic się nie stało, a kosmetyk spłynie / zejdzie z powierzchni soczewki, pod wpływem łez. Nie. Taka soczewka wymaga oczyszczenia i dezynfekcji, nie wymagajcie od swoich oczu zbyt wiele, one i tak na co dzień mają naprawdę masę roboty do wykonania. Takie atrakcje są im zupełnie niepotrzebne.

freestocks-org-209882-unsplash

 

  1. Noszenie soczewek kontowych podczas występującego podrażnienia lub stanów zapalnych oka

To właśnie jeden z powodów, dla których absolutnie każdy użytkownik soczewek kontaktowych powinien mimo wszystko mieć chociaż jedną awaryjną parę okularów. Kiedy tylko czujemy, że oczy są podrażnione zdejmujemy soczewki / konsultujemy się z kontaktologiem / nie nosimy soczewek w trakcie występowania podrażnienia oraz ewentualnego leczenia.

85fifteen-51573-unsplash

 

  1. Pływanie, kąpanie się, narażanie soczewek kontaktowych na kontakt z wodą

Soczewki kontaktowe NIE LUBIĄ wody. Żadnej – ani na basenie, ani w jacuzzi, ani z kranu, ani pod prysznicem… W wodzie pływa sobie mnóstwo różnych mikroorganizmów, bakterii… które mogą dosłownie zdewastować powierzchnię naszych oczu, jeśli nie zadbamy o odpowiednią dezynfekcję soczewek kontaktowych.
Na basen w soczewkach? Ok, ale tylko w połączeniu z okularkami pływackimi. Jeśli kiedykolwiek woda dostanie się do Twoich oczu, a będą na nich obecne soczewki kontaktowe – ZAWSZE zdejmujesz soczewki, dezynfekujesz je i przepłukujesz. Na basen wyłącznie jednodniowe i nigdy bez dodatkowej ochrony w postaci okularków. Dla pełnego bezpieczeństwa polecam zapoznać się z ofertą korekcyjnych okularków pływackich (tak, można takie wykonać!) w salonach optycznych.

channey-511858-unsplash

  1. Pocieranie oczu

Nawet jeśli nie jesteśmy użytkownikami soczewek kontaktowych, starajmy się NIGDY nie trzeć oczu! Pocieranie powierzchni oka (przez powiekę oczywiście), grozi odkształceniem rogówki i w konsekwencji nawet wystąpieniem stożka rogówki, który jest niezwykle trudny w korekcji, powoduje problemy z ostrym widzeniem, rogówka ulega wybrzuszeniu, a następnie scieńczeniu, co może prowadzić nawet do jej miejscowego przerwania. Bardzo często stożek rogówki wymaga przeszczepu całej rogówki.

ayo-ogunseinde-202302-unsplash

Czy palenie marihuany może wyleczyć jaskrę?

Czy palenie marihuany może wyleczyć jaskrę?

Na początku mam niespodziankę – gościnnie we wpisie, ku mojej ogromnej radości – Amelia Łodygowska – farmaceutka, prowadząca bardzo wartościowy profil lodygovska na Instagramie. Znając takiego speca od ziół, nie mogłam przepuścić okazji do zaproszenia Amelii do współpracy i konsultacji.

 

Dzisiaj odpowiadamy na pytanie:
Czy palenie marihuany może wyleczyć jaskrę?  

paul morris

Zanim jednak padnie odpowiedź, trzeba rozwinąć odrobinę temat dwóch tytułowych tematów: marihuana i jaskra.

Zacznijmy od jaskry.

Jaskra jest chorobą, która może doprowadzić do uszkodzenia nerwu wzrokowego. Jak być może wiecie to mózg widzi, oczy tylko rejestrują. Jeśli nerw wzrokowy zostanie uszkodzony to uszkodzenie powoduje przerwanie połączenia pomiędzy okiem i mózgiem. Uszkodzone mogą zostać komórki siatkówki, dochodzi do ubytków w polu widzenia. Charakterystyczne dla zaawansowanej jaskry jest tak zwane widzenie lunetowe.

 

Kto jest w grupie ryzyka? Między innymi:

– osoby u których w rodzinie występowała jaskra,

– osoby z ogólnymi problemami krążenia i ciśnienia krwi,

– osoby z wysoką krótkowzrocznością,

– osoby po 60 roku życia.

 

Wyróżnić możemy dwa rodzaje jaskry:

– jaskrę pierwotną,

– jaskrę wtórną.

 

Najczęściej występującą jest jaskra pierwotna otwartego kąta, zwana również jaskrą prostą przewlekłą. W tej wersji może ona przebiegać zarówno z wysokim jak i normalnym ciśnieniem wewnątrzgałkowym.
Niestety występuje również jaskra ostra, która wynika z nagłego zawężenia się kąta przesączania, a której atak objawia się bólem głowy, oka, a nawet nudnościami i wymiotami.

Z jaskrą to jest tak, że albo produkcja cieczy wodnistej jest prawidłowa, ale kąt przesączania jest za wąski i dlatego wzrasta ciśnienie wewnątrzgałkowe, albo mamy nadprodukcję cieczy wodnistej i pomimo odpowiednich rozmiarów kątów przesączania nie dają one rady w takiej ilości tej cieczy wodnistej odprowadzać, aby ciśnienie nie wzrastało.

Im szybciej zdiagnozuje się jaskrę, tym lepsze rokowania. Niestety jaskra nie boli, przynajmniej w początkowym stadium. Dlatego tak ważne są regularne badania wzroku. W momencie, w którym pojawiają się ubytki w polu widzenia, jest już naprawdę bardzo późno, a ubytków nie da się niestety cofnąć. Leki nie cofną zaistniałych zniszczeń komórek siatkówki i nerwu wzrokowego.

Krople na jaskrę są jednym ze sposobów postępowania w początkowym stadium choroby. Służą do kontroli wartości ciśnienia wewnątrzgałkowego i dzięki temu zapobiegają zmianom, które mogą zostać wywołane przez zbyt wysokie ciśnienie w oku. Krople odpowiedzialne są głównie za ograniczenie produkcji cieczy wodnistej oraz ułatwienie jej odpływu.

Każda osoba stosująca krople przeciwjaskrowe, jednocześnie użytkująca soczewki kontaktowe, musi wiedzieć o konieczności ich zdjęcia przed podaniem leków i możliwości ponownego ich założenia po 15 minutach od aplikacji środków farmakologicznych.

Niestety w wielu przypadkach zastosowanie kropli nie wystarczy. Wtedy lekarz kieruje pacjenta na zabieg. Na przykład na tak zwaną irydotomię laserową, która polega na wykonaniu laserem małych dziurek w tęczówce. Dziurki te są dodatkową drogą odpływu cieczy wodnistej.

Wiele lat temu padł więc pomysł, że może marihuana. Może właśnie na jaskrę… I od wielu lat pacjenci zadają to pytanie w gabinecie…

„Czy palenie trawy może wyleczyć jaskrę?”

Zaraz na nie odpowiem.

christian-allard-72249-unsplash

Marihuana

Legalna, czy nielegalna?

Bardzo Was uczulam na materiały, które możecie znaleźć w internecie. Są bardzo zmiksowane pod względem jakości i rzetelności oraz prawdy. Nie polecam wierzyć ślepo wszystkim stronom, które piszą typowo o marihuanie / o konopiach, bo część ich przekonań poważnie mija się z faktami naukowymi. Jeśli chcecie zagłębić się  w temat medycznej marihuany, to zdecydowanie polecam czytać głównie artykuły oparte na wynikach badań naukowych, choć zaraz zlecą się tu osoby, które zarzucą mi, jak ostatnio przy okazji tematu wody utlenionej i soczewek kontaktowych albo „zbawiennego / zdrowotnego” patrzenia na słońce (o zgrozo), że sześć lat studiów wyprało mi mózg i w ogóle badania naukowe są o kant d… rozbić, bo naukowcy mają „zamknięte umysły”, a „grawitacja nie istnieje”.

Korzystajcie z rzetelnych i wiarygodnych źródeł.

Na pewno osoby, które śledzą profil Dbaj o wzrok w mediach społecznościowych zauważyły, że często (głównie na Instagramie) pokazuję różnego rodzaju produkty z konopi. Mydła potasowe z ekstraktem z konopi, oleje konopne, herbatki z konopi itp. Czy są to nielegalne produkty?

 

 koonopie

 

Konopie

… to ogólna nazwa dla całego szeregu roślin, o znaczących różnicach użytkowych oraz hodowlanych. Dwie najpopularniejsze rośliny z rodziny konopi to:

– Cannabis Sativa

– Cannabis Indica.

Cannabis Sativa to tak zwane konopie siewne, natomiast Cannabis Indica – konopie indyjskie. Te drugie są roślinami niskimi, gęstymi o dużych liściach. Siewne są wysokie i smukłe rosną nawet do 7 metrów wysokości.

[Mniej popularną odmianą konopi jest Cannabis Rudelaris, która występuje tylko w chłodnych obszarach kontynentu azjatyckiego, ale stężenie środków psychotropowych jest wyższe niż w przypadku konopi indyjskich.]


esteban lopez

Konopie wytwarzają związki zwane kannabinoidami.

Jeśli chodzi o same kannabinoidy, to według przeprowadzonych badań jest ich ponad 60. Najbardziej popularne z nich to THC oraz CBD. Przy czym THC ma działanie psychoaktywne i jest nielegalne w Polsce.

Najbardziej popularnym efektem palenia nielegalnej marihuany, jest stan zrelaksowania oraz po prostu „dobrego nastroju”. Będąc kilka lat temu (chyba około 9, o ile dobrze liczę) w Amsterdamie, miałam okazję zapalić skręta w kawiarni, w której można było zakupić go jako „dodatek” do kawy i ciasta. Szczerze – mój „relaks” wyglądał tak, że prawie momentalnie zachciało mi się spać. Super relaks, ale nie byłabym w stanie po nim normalnie funkcjonować, za to spałabym zapewne jak dziecko. Nie wystąpił u mnie także efekt zaczerwienienia oczu. Słowem, jak to mówią „bez szału”. Moi znajomi reagowali zgoła inaczej, ale o nich pisać tu nie zamierzam, dla mnie liczą się moje osobiste doświadczenia.

 

Marihuana na jaskrę?

Spójrzcie na przykład na te wyniki tego badania: (https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16988594)

The purpose of this study was to assess the effect on intraocular pressure (IOP) and the safety and tolerability of oromucosal administration of a low dose of delta-9-tetrahydrocannabinol (Delta-9-THC) and cannabidiol (CBD).

Czyli sprawdzamy wpływ podania kannabinolu THC oraz kannabidiolu CBD na wartość ciśnienia wewnątrzgałkowego.

 

A randomized, double-masked, placebo-controlled, 4 way crossover study was conducted at a single center, using cannabis-based medicinal extract of Delta-9-THC and CBD. Six patients with ocular hypertension or early primary open angle glaucoma received a single sublingual dose at 8 AM of 5 mg Delta-9-THC, 20 mg CBD, 40 mg CBD, or placebo. Main outcome measure was IOP. Secondary outcomes included visual acuity, vital signs, and psychotropic effects.

Badanie było przeprowadzone na sześciu pacjentach (mało) z podwyższonym ciśnieniem wewnątrzgałkowym lub wczesnym stadium jaskry otwartego kąta. O godzinie 8:00 rano podawano im 5 mg ekstraktu THC, 20 mg CBD, 40 mg CBD oraz środka placebo. Przede wszystkim mierzono ciśnienie wewnątrzgałkowe, ale również ostrość wzroku oraz efekty psychotropowe i ogólne samopoczucie.

 

Two hours after sublingual administration of 5 mg Delta-9-THC, the IOP was significantly lower than after placebo (23.5 mm Hg vs. 27.3 mm Hg, P=0.026).

Dwie godziny po podaniu 5 mg THC, ciśnienie wewnątrzgałkowe było niższe niż po podaniu środka placebo – różnica 4 mm Hg.

 

The IOP returned to baseline level after the 4-hour IOP measurement.

Po 4 godzinach wartość ciśnienia wróciła do wartości początkowej.

 

CBD administration did not reduce the IOP at any time.

Podanie CBD nie zmniejszyło wartości ciśnienia wewnątrzgałkowego.

 

However, the higher dose of CBD (40 mg) produced a transient elevation of IOP at 4 hours after administration, from 23.2 to 25.9 mm Hg (P=0.028).

Dodatkowo podanie zwiększonej dawki CBD wręcz podniosło wartość ciśnienia o ponad 2 mm Hg.

 

Vital signs and visual acuity were not significantly changed. One patient experienced a transient and mild paniclike reaction after Delta-9-THC administration.

Jeden pacjent miał problemy psychoaktywne po przyjęciu THC.

 

A single 5 mg sublingual dose of Delta-9-THC reduced the IOP temporarily and was well tolerated by most patients. Sublingual administration of 20 mg CBD did not reduce IOP, whereas 40 mg CBD produced a transient increase IOP rise.

Krótko mówiąc – podanie 5 mg THC zmniejszyło ciśnienie wewnątrzgałkowe, ale zaledwie na kilka godzin, 20 mg CBD nie dawało żadnych efektów, natomiast zwiększona dawka CBD 40 mg podnosiła ciśnienie wewnątrzgałkowe.

Sześciu pacjentów poddanych badaniu to bardzo mała ilość. Badanie byłoby zdecydowanie bardziej wiarygodne, gdyby tych osób było kilkadziesiąt. Ale mimo wszystko wykazało pewne zależności – THC obniżało ciśnienie, CBD niekoniecznie, a wręcz odwrotnie.

 

Różnice pomiędzy THC i CBD

Zarówno THC jak i CBD to kannabinoidy, jednak THC działa na nasz organizm psychoaktywnie, a CBD nie.
THC występuje w wysokim stężeniu właśnie w konopiach indyjskich, które są nielegalne, ponieważ stężenie to przekracza 0,2%.

CBD ma za to szerokie spektrum różnego rodzaju właściwości, między innymi znalazło zastosowanie w przemyśle kosmetycznym, ponieważ bardzo dobrze działa na wszelkiego rodzaju problemy atopowe, łuszczycę itp. Stosowanie CBD jest w Polsce całkowicie legalne, o ile dodatkowe stężenie THC w danym produkcie, czy substancji nie przekroczy 0,2%.

Oba kannabinoidy znajdują zastosowanie w medycynie.

„Zastosowanie lecznicze konopi wywodzi się z wielowiekowej tradycji. Dzisiaj znanych jest kilkanaście tysięcy publikacji naukowych na temat konopi. Przegląd piśmiennictwa wskazuje, że najbardziej obiecujące efekty terapeutyczne ze stosowania konopi uzyskuje się głównie w następujących wskazaniach medycznych: przewlekły ból neuropatyczny, stwardnienie rozsiane, choroba nowotworowa oraz zespół Touretta – choroba nerwowych tików.” Czytelniamedyczna.pl

Korzystny jest też skład oleju konopnego, zawierającego do 4% kwasu γ-linolenowego (GLA), cennego składnika nowoczesnych diet, oraz dużą ilość kwasu linolowego i α-linolenowego, a także optymalny stosunek wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3 w proporcji 3:1. Wymienione właściwości oleju konopnego pozwalają na wielostronne jego zastosowanie jako środka spożywczego, farmaceutycznego i kosmetycznego.” Czytelniamedyczna.pl

 

Nasiona konopi siewnych to źródło:
– witaminy E,
– żelaza,
– wapnia,
– cynku,
– fosforu,
– magnezu.

Witamina E to silny przeciwutleniacz, dzięki temu zachowuje prozdrowotne właściwości kwasów tłuszczowych omega-3. Witamina ta również ma wpływ na elastyczność naczyń krwionośnych, a więc poprawia tym samym krążenie krwi, dzięki czemu obniża ryzyko wystąpienia choroby niedokrwiennej serca czy miażdżycy.

Cynk jest bardzo zdrowy dla skóry, paznokci i włosów. Zapewnia również prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.

Owszem, kannabinoidy THC obniżają ciśnienie wewnątrzgałkowe, jeśli stosuje się je systematycznie, co potwierdzają badania.

THC działa poprzez agonistyczny wpływ na receptory kannabinoidowe CB1 i CB2, które znajdują się w błonach zewnętrznych komórek wielu tkanek.

Receptory CB1 występują głównie w ośrodkowym układzie nerwowym, natomiast CB2 w komórkach układu odpornościowego, astrocytach i innych komórkach mózgowych. Według wyników badań naukowych terapia kannabinoidami powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych spojówki oraz obniżenie ciśnienia śródgałkowego poprzez miejscowe działanie na receptory CB1 w oku. Wyniki badań naukowych wskazują również, że kannabinoidy mają także działanie neuroprotekcyjne.

thought catalog

Natomiast efekty uboczne takie jak:

– przekrwienie spojówek,

– zmiany wielkości źrenic,

– zaburzenia produkcji łez

– oraz wszelkie efekty psychotropowe,

– zaburzenia koordynacji ruchu,

– senność,

– euforia itp.

są wciąż zdecydowanie przeważającym czynnikiem, który wyklucza możliwość stosowania marihuany w leczeniu jaskry. Przede wszystkim THC nie leczy, a jedynie działa objawowo, na chwilowe obniżenie wartości ciśnienia wewnątrzgałkowego.

Poza tym, jeśli palenie THC obniża ciśnienie na około 4 godziny, to wyobraźcie sobie jakby to wyglądało, gdybyśmy mieli stosować takie leczenie codziennie, systematycznie.

To oznacza około 4 skrętów dziennie i właściwie stałe odczuwanie efektów ubocznych.

Czy to miałoby sens?

No nie. W takim wydaniu na pewno nie.

 

Przede wszystkim… w Polsce posiadanie marihuany, jej produkcja, czy sprzedaż jest nielegalna i  jest to przestępstwo, zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii Dz. U. z 2005 r. Nr 179, poz. 1485.

 

[Jeśli mogę w tym miejscu pozwolić sobie na swoją drobną uwagę w kwestiach legalizacji palenia marihuany, to powiem tak – i mam nadzieję, że nie wsadzę tym kija w mrowisko – gdyby była pewność, że ludzie nie „zachłysną” się takimi możliwościami, nie miałabym nic przeciwko. Alkohol też powinien być nielegalny w nadmiernych ilościach, a nie jest, tak samo bardzo szkodliwe dla zdrowia papierosy. Brakuje nam konsekwencji w działaniu i podejściu. Ale to temat rzeka.

Myślę sobie jednak, że najgorsze co się może dziać w sytuacji, kiedy to wszystko działa „w podziemiach”, to niesprawdzone źródła. Gdyby tak, jak właśnie na przykład w Holandii dostęp do marihuany był sprawdzony i bezpieczny, gdyby sprzedaż odbywała się w kawiarniach, a rośliny byłyby całkowicie „czyste”, nie dochodziłoby do sytuacji, kiedy są one maczane w dodatkowych środkach chemicznych, które mogą prowadzić do opłakanych skutków po zapaleniu czegoś takiego.

Piszę to dlatego, że jest to mój prywatny blog, na którym mogę sobie pozwolić na prywatną opinię. Sama nie palę, nie odczuwam ani takiej potrzeby, ani nie widzę sensu. Nie wspomnę już o tym, że i tak ze względów zdrowotnych mogłabym spać zawsze i wszędzie, więc dodatkowe odczucie senności nie jest mi totalnie w życiu potrzebne, umiem się też zrelaksować bez dodatkowych wspomagaczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że jedni są bardzo za legalizacją, inni bardzo przeciw, a pozostali nie mają zdania na ten temat. Każdy ma prawo do własnej opinii.

Szczerze powiedziawszy sama nie jestem chyba ani za, ani przeciw, jest mi to trochę obojętne. Cieszę się, że dostępne są produkty z ekstraktem z konopi, których używam praktycznie codziennie, uwielbiam spożywczy olej z konopi, tak samo jak mydło potasowe Herbs&Hydro. Kiedy robię zamówienie to nigdy nie kupuję pojedynczych sztuk. Ale nie potrzebuję do szczęścia skrętów do kawy.]

 

 

Co się tyczy natomiast marihuany leczniczej, mam dla Was kilka słów od Amelii:

Pamiętacie, jakiś czas temu bardzo głośno było o wprowadzeniu leczniczej marihuany do polskich aptek?

1 listopada 2017 roku medyczna marihuana została zalegalizowana w Polsce . Teoretycznie każdy lekarz (z wyjątkiem lekarza weterynarii) może przepisać taki lek. W każdej aptece, prowadzącej obrót lekami psychotropowymi (czyli w zdecydowanej większości polskich aptek) można zrealizować taką receptę.

W praktyce, jednak jest to prawie niemożliwe, a większość farmaceutów marihuany w aptece nigdy nie widziała. Ja też nie widziałam ;) CHCECIE WIEDZIEĆ DLACZEGO?

W prawdzie każdy lekarz może wypisać receptę, lecz nie ma pewności, czy zrobi to zgodnie z ustawą, ponieważ nie ma w Polsce zatwierdzonej przez rząd listy chorób, które kwalifikują się do leczenia medyczną marihuaną, więc znalezienie lekarza przepisującego takie recepty na ten moment graniczy z cudem.

Mimo, że marihuana medyczna jest legalna, rząd zadecydował, że w Polsce nie będzie legalnych i kontrolowanych upraw leczniczej marihuany, a jedyną możliwością jej sprowadzenia będzie import np. z Holandii czy Kanady. Aby taki import przez jakąkolwiek firmę był możliwy, musi ona zdobyć nie tylko partnera za granicą, który surowiec sprzeda, ale też masę pozwoleń w kraju. Po spełnieniu wymagań i warunków potencjalny importer musi uzyskać pozwolenie Inspekcji Farmaceutycznej na obrót medyczną marihuaną na terytorium Polski. Po zdobyciu takiej zgody firma musi złożyć wniosek o dopuszczenie do obrotu medycznej marihuany do Urzędu Rejestracji Leków, który na rozpatrzenie ma 210 dni. Jak dotąd do urzędu nie wpłynął ani jeden wniosek. To dlatego w polskich aptekach nadal nie ma preparatów z medyczną marihuaną. I na ten moment nie orientuję się, by cokolwiek w tej kwestii się „ruszyło”.

Na obecną chwilę jedyną możliwością na zdobycie medycznej marihuany w polskiej aptece jest droga importu docelowego dla indywidualnego pacjenta. Czyli apteka zamawia konkretny lek dla konkretnego pacjenta zza granicy i czeka na jego import. Przy czym tutaj też nie każda apteka taki import prowadzi, a jeśli prowadzi, to bez wdawania się w szczegóły napiszę tylko, że jest to bardzo skomplikowany proces.

Jaką postać będzie miała medyczna marihuana? Tego również nie można stwierdzić, nie wiadomo. Za granicą medyczna marihuana występuje w postaci suszu o odpowiednim stężeniu, czopków, nalewek, olejków czy aerozoli. Być może podobnie będzie i u nas.

Ile taka medyczna marihuana może kosztować? Mam odpowiedzieć szczerze? NFZ nie refunduje medycznej marihuany, mimo pogłosek, które można przeczytać w internecie raczej nie będzie to 3,20zł/gram. Koszty prawdopodobnie będą bardzo wysokie i nie chcę szacować, bo nie lubię, ale wydaje mi się, że cena surowca będzie dochodziła do około 70zł/gram a do tego dojdą koszty importu, marże i podatki.

Wracając jeszcze do produktów z ekstraktami konopi siewnej…

Moje ulubione mydło potasowe – opis ze strony producenta:

„Produkty z ekstraktem z konopi posiadają właściwości anti-aging, zatrzymuje procesy starzenia.
Działają odżywczo, przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację skóry. Doskonale nawilżają i ujędrniają. Polecany są osobom z problemami skórnymi takimi jak: trądzik, atopowe zapalenie skóry, łuszczyca.
Mydło potasowe z ekstraktem z wiech konopnych przeznaczone jest do mycia i pielęgnacji całego ciała dla wszystkich rodzajów skóry. Szczególnie polecane dla skóry problematycznej.
Mydło potasowe z ekstraktem z wiech konopnych. Nie zawiera konserwantów, chemicznych wybielaczy, wypełniaczy, detergentów, syntetycznych emulgatorów, silikonów, parabenów, SLS i SLES”

Albo olej konopny produkowany przez mojego wujka w Debrznie, czy herbatka konopna kupiona na targu w Barcelonie…

canab

 

Także CBD – stosujmy do woli. Konopie siewne są, kolokwialnie mówiąc, super. Mają świetne właściwości.

Natomiast jeśli chodzi o marihuanę i leczenie jaskry… w chwili obecnej stosowanie THC
w leczeniu jaskry po prostu nie ma sensu. Za krótkie działanie, za dużo efektów ubocznych.

 

_____________________________________

 

Konsultacja merytoryczna – Amelia Łodygowska

IMG_6617

Amelia Łodygowska – szczęśliwa mama, żona i farmaceutka, która zamiast leków woli proponować
pacjentom zdrowy styl życia. Jej pasją jest ziołolecznictwo. Marzy, aby w Polsce zamiast suplementów
diety ludzie sięgali po sprawdzone, ziołowe receptury. Wierzy, że zdrowie jest w naturze, wystarczy
po nie sięgnąć. W czasie wolnym, którego ma niewiele, lubi podróżować, chodzić na koncerty,
oglądać dobre kino i tańczyć.

____________________________________

Źródła:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1772142/

https://www.aao.org/eye-health/tips-prevention/medical-marijuana-glaucoma-treament

https://www.glaucoma.org/treatment/should-you-be-smoking-marijuana-to-treat-your-glaucoma-1.php

http://www.czytelniamedyczna.pl/5989,konopie-siewne-cannabis-sativa-l-wartosciowa-roslina-uzytkowa-i-lecznicza.html

https://leki-i-fakty.pl/marihuana-alternatywa-terapii-jaskry/

http://lenikonopie.pl/produkty-z-konopi/yyfv/roznice-pomiedzy-konopiami-siewnymi-i-indyjskimi.html