P jak przerażenie, P jak PREZBIOPIA

P jak przerażenie, P jak PREZBIOPIA

Zastanówmy się przez chwilę, jakich informacji dzisiaj jest najwięcej w internecie.
O czym mówią media? Poza polityką oczywiście…
O lekach i o bankach. Jasne, że nie tylko, ale… najczęściej.
Czyli jaką pożyczkę, na co pożyczka, kredyt, lokata itd.
Jaki lek, na co lek, profilaktyka, suplementy, zdrowie…
Zabezpieczenia i fundusze na przyszłość, na wypadek raka, nagłej poważnej choroby / śmierci…
Suplementy diety na odchudzanie, zdrowe odżywianie, ćwiczenia…

Ludzie szukają informacji dotyczących swojego zdrowia w internecie. Wujek Google przecież wie najwięcej. Łatwiej jest wpisać hasło w wyszukiwarkę, niż zapisać się do lekarza, do którego trzeba czekać kilka, a czasem kilkanaście miesięcy. Mało tego – mam wrażenie, że dzisiaj często nie ufa się lekarzom. Sama miewam ten problem.
Ale nie o tym dzisiaj…

Zastanówmy się, ile w mediach mówi się o wzroku?

A czy uważacie, że powinno się mówić o tym, co czeka KAŻDEGO z nas?

Badania pokazują, że wydłuża się czas ludzkiego życia. Co oznacza jednocześnie, że ilość osób po czterdziestym roku życia również wzrasta. Co się dzieje ze wzrokiem w tym wieku?

Czy wiecie, czym jest PREZBIOPIA?

Nie, to nie choroba. I nie prowadzi do utraty wzroku.
Choć to właściwie zależy co dla kogo znaczy „utrata wzroku”.
O utracie wzroku możemy mówić wtedy, kiedy faktycznie nasze pole widzenia zaczyna być ograniczone, jeśli nie chodzi o ostrość widzenia, ale o pojawiające się w polu widzenia plamy. Tego widzenia nie da się już odzyskać i w miarę postępowania choroby powodującej jego utratę, jest go coraz mniej, aż w pewnym momencie nie mamy nawet poczucia światła.

Prezbiopii nie powinniśmy określać jako „utraty widzenia”. Tracimy bowiem tylko jego ostrość. Tylko albo aż, ale biorąc pod uwagę, że stan ten można zmienić, używając po prostu odpowiedniej korekcji, nie powinien być tak przerażający, jak czasem widać, że jest.

Po czterdziestym roku życia znaczna większość osób doświadcza problemów z widzeniem podczas postrzegania tego świata znajdującego się w „bliskich odległościach”.
Ludzie się martwią, że na starość będą mieli zmarszczki, problemy z pamięcią, ze zdrowiem…
Z jednej strony nie mówi się o tym, co się dzieje z wiekiem ze wzrokiem, a z drugiej perspektywa konieczności założenia okularów budzi w niektórych większy strach niż konieczność przyjmowania jakiś poważniejszych leków w związku z występującymi chorobami przewlekłymi.
A w ogóle to już nie raz słyszałam od pacjentów:
„Po co mi okulary do czytania, ja nie czytam, nie lubię czytać…”

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jakiej odległości od oczu trzymacie smartfona?
A kiedy jesteście w sklepie, jak często musicie odczytać informacje na etykiecie, cenę produktu?
A popisywanie rachunku z karty kredytowej?
Podpisywanie dokumentów?
Czytanie ulotek leków?
Nakładanie makijażu? Malowanie oczu?
Kupujecie bilet na pociąg na dworcu i chcecie sprawdzić, czy pani w okienku prawidłowo wpisała trasę lub godzinę odjazdu…
Wypisujecie kartkę urodzinową dla Babci.
Pracujecie na komputerze.

W jakiej to wszystko odbywa się odległości?

book-1716308_1280
Nieważne, że nie lubisz czytać książek.
Problemy z widzeniem w tych sytuacjach na pewno zaczną się w końcu pojawiać.

Nie warto się denerwować z powodu potrzeby noszenia okularów – nawet jeśli nie były nam potrzebne nigdy wcześniej.
Z reguły najbardziej przeżywają to osoby, które okularów nigdy nosić nie musiały i uważają, że wzrok im się na starość „zepsuł” albo jeszcze lepiej – że dopóki nie noszą okularów to oczy jeszcze jakoś pracują, a kiedy kupią pierwszą parę, oczy się rozleniwią i wada będzie postępować.

Prawda jest taka, że większość osób po prostu nie rozumie czym jest PREZBIOPIA.

Na obrazku widzicie schematyczną budowę oka i zaznaczoną w niej soczewkę.

budowa-oka1

Soczewka i mięśnie nią poruszające są odpowiedzialne za proces, który nazywa się akomodacją. Najprościej mówiąc – soczewka ma zdolność podobną do funkcji autofokusa w aparacie fotograficznym – potrafi „ustawić” ostrość na przedmiotach znajdujących się w różnych odległościach. Zmienia w tym celu swoją grubość, zmieniając jednocześnie moc optyczną.
Od góry i od dołu „trzymają ją” malutkie mięśnie, które odpowiadają za tę właśnie zmianę grubości, a tym samym mocy.

Ale jak wiadomo całe nasze ciało się starzeje. Oczy też.
Osłabiają się mięśnie – również te w oczach – między innymi te, o których wspomniałam przed chwilą.
Soczewka z wiekiem staje się coraz mniej elastyczna, coraz bardziej sztywna. Mięśnie nie mogą już płynnie pracować, bo coraz trudniej im „manipulować” soczewką.
(Staram się nie pisać tego w sposób specjalistyczny, ale obrazowy… Muszę pomyśleć nad filmami, które będą wszystkie te procesy zachodzące w oczach przedstawiać, ale zanim to nastąpi, sam opis niestety musi wystarczyć.
Wyobraźcie sobie może dwa małe baloniki wypełnione powietrzem. Jeden tak bardzo, że jest bardzo sztywny, a drugi tak tylko trochę, że spokojnie można go ścisnąć w dłoni. Jak myślicie, który z nich będzie bardziej podatny na rozciągnięcie, jeśli chwycimy dwa jego końce? Balonika maksymalnie wypełnionego powietrzem można porównać do takiej starszej soczewki o dużej gęstości, która stopniowo staje się coraz bardziej sztywna. Mam nadzieję, że to „widzicie”. Więc tej gęstej, sztywnej soczewki mięśnie już nie dają rady rozciągać. Dlatego nie zmienia grubości i mocy, i dlatego oko nie może uzyskać ostrego obrazu obiektów znajdujących się blisko.)
Bardzo częstym objawem występowania prezbiopii jest odsuwanie przedmiotów z odległości bliskich do pośrednich. Czasem pacjenci określają to problemem „za krótkiej ręki”. Ja żartuję wtedy, że to przecież do tego został stworzony selfie stick.

Najszybciej problemy z widzeniem bliży dotykają osoby nadwzroczne (czyli takie, które już od wczesnych lat noszą okulary z wartościami dodatnimi) lub osoby z nadwzrocznością ukrytą (kiedy pomimo występującej wady wzroku, akomodacja soczewki jest tak silna, że potrafi tę wadę wyrównać do wartości niezbędnej dla prawidłowego widzenia). Z powodu stałego napięcia soczewki, stale napiętej akomodacji, problemy z widzeniem bliży pojawiają się znacznie szybciej.
Wiem co mówię, sama już je mam, a czterdziestki jeszcze nie.
Obiecałam Wam kiedyś historię swoich oczu, ale że z nimi ostatnio nie jest najlepiej, chyba sama staram się nie robić sobie takiego podsumowania, żeby sobie nie psuć nastroju.

Wracając do tematu.

Najgorsze jest to, że po pierwsze wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest prezbiopia, a po drugie nie zna możliwych sposobów jej korekcji, a w dzisiejszych czasach dostępnych jest ich naprawdę wiele.

Niezbędne są regularne badania wzroku, których wielu Polaków po prostu nie wykonuje.

Z drugiej jednak strony często w gabinecie nie rozmawia się z pacjentem i nie tłumaczy wielu rzeczy, bo przecież szkoda na to czasu. I potem są sytuacje, że osoba nosząca od urodzenia korekcję ujemną z powodu krótkowzroczności w ogóle nie ma pojęcia dlaczego tej korekcji potrzebuje.

A ja bym chciała żebyście wszyscy wiedzieli co, jak, z czym, dlaczego i kiedy.
Bo to WASZE oczy, WASZ wzrok.

Nieregularne badanie wzroku jest problemem nie tylko ze względu na prezbiopię. Byłoby pięknie, gdyby był to nasz jedyny problem związany ze starzejącym się układem wzrokowym.
Badanie wzroku nie powinno mieć na celu jedynie wypisania recepty na korekcję. Powinno zawierać również omówienie problemu z widzeniem.

Soczewka wewnątrzgałkowa może nie tylko stracić zdolność do akomodacji. Może również zmętnieć, może wystąpić zaćma. Trzeba badać wzrok. Mówię Wam – trzeba.

Okulary do czytania to naprawdę nic złego, to nie koniec świata. Nie bądźcie tacy surowi dla swoich oczu. One starzeją się tak samo, jak całe nasze ciało. Nie ma wyjścia.

Prezbiopia jest niewygodna, to fakt, ale jest masa sposobów radzenia sobie z nią. Specjalista zawsze powinien dobrać najkorzystniejsze dla Was rozwiązanie.

A poza tym w tej chwili mamy tyle przepięknych opraw okularowych, że aż żal nosić je tylko do czytania. Jedna podstawowa sprawa – NIE KUPUJEMY GOTOWYCH okularów do czytania. W aptece, w drogerii, w spożywczym. Nie kupujemy.

14606380_1031893400263647_7457998617706030290_n

Okulary te mogą spowodować problemy z widzeniem obuocznym, bóle głowy, bóle oczu, a nawet ogólne zmęczenie organizmu.
I jeszcze jedno – coś bardzo dobrze znanego i niestety powszechnego – NIE POŻYCZAMY sobie okularów. (Najczęściej zdarza się to w małżeństwach… Wiem, że w małżeństwie wiele rzeczy jest wspólnych i skoro karta bankowa może być, to dlaczego nie okulary?)
OKULARY NIE MOGĄ być wspólne. NIGDY.

No dobrze, mamy osobę, która nigdy nie nosiła i nie potrzebuje korekcji okularowej do dali. Takiej osobie najtrudniej jest pogodzić się z potrzebą noszenia okularów, ALE… pomyślmy o tym, jak o przyjemności. Okulary dzisiaj są wykonywane z lekkich materiałów, soczewki okularowe mają tak zaawansowane konstrukcje, że nawet przy dużej korekcji mogą być cieniutkie i estetyczne.
Okulary można potraktować jako modny dodatek, pomagający stworzyć nasz wizerunek.

Jeśli na co dzień używa się okularów i w pewnym momencie pojawia się potrzeba innej wartości korekcji do bliży można spróbować soczewek dwuogniskowych lub soczewek progresywnych – czyli takich, które w różnej części swojej konstrukcji mają inną korekcję i które pozwalają na wyraźne widzenie obiektów w każdej odległości – bez konieczności zmiany okularów.

Dostępne są również soczewki kontaktowe zarówno multifokalne (czyli jak w przypadku progresów, umożliwiające widzenie w różnych odległościach), a także bifokalne (z wyraźnym widzeniem bliży i dali). Niektórzy również rozwiązują ten problem nosząc soczewki kontaktowe z korekcją do dali, a okulary tylko do bliży…
Można też wypróbować monowizję. Brzmi poważnie, a chodzi po prostu o to, że jedną soczewkę dopasowuje się jej wartością do czytania, a soczewka na drugie oko jest dopasowana do dali.
(Lewe oko skorygowane do bliży, prawe do dali lub odwrotnie.)
Są osoby, które bardzo lubią i chwalą sobie monowizję.
Na pewno się da tak funkcjonować, choć przyznaję szczerze, że mi osobiście ciężko to sobie wyobrazić. Szczerze.

Rozwiązań jest zatem wiele, w zależności od rodzaju i wielkości wady.

Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie prezbiopii.
Rozumienie z czego ona wynika uspokaja, bo wiadomo wtedy, że jest to naturalny proces, nie choroba, która ma poważne konsekwencje.

glasses-1246611_1280
Musimy zrozumieć, że konieczność noszenia korekcji do bliży jest prawie nieunikniona, ale nie jest niczym złym. Biorąc pod uwagę inne poważniejsze problemy, które mogą nas spotkać – choćby problemy ze stawami, problemy z pamięcią, z krążeniem, z cukrzycą czy cholesterolem – naprawdę… OKULARY DO CZYTANIA to nic strasznego. Wystarczy wybrać piękną oprawę, w której będziemy się czuć atrakcyjnie lub soczewki kontaktowe, które pozwolą nam na wykonywanie wszystkich czynności jak do tej pory, bez przejmowania się koniecznością zakładania okularów.

I wracamy do stałego tematu – dbajcie o wzrok.
Naprawdę warto znaleźć jednego dobrego specjalistę i zaprzyjaźnić się z nim na dłużej.

Kto może dobierać soczewki kontaktowe? Nie daj się nabrać!

Kto może dobierać soczewki kontaktowe? Nie daj się nabrać!

Słuchajcie, myślę sobie, że jako optometrysta powinnam się wypowiedzieć w pewnej kwestii…
Otóż…
Rozumiem, że pieniądze muszą się zgadzać, że liczy się zysk.
Ale nie zarabiajmy na czyjejś niewiedzy i zdrowiu.
Są lepsze sposoby na zwiększenie przychodu firmy.

Opowiem Wam szybko historię, którą wspominam do dzisiaj mimo, że miała miejsce już około 2 lata temu.
Zostałam zaproszona na szkolenie z aplikacji soczewek kontaktowych i oceny przedniego odcinka oka przez jednego z największych producentów soczewek kontaktowych na świecie.
Jako optometrysta lubię uczestniczyć w takich szkoleniach, nawet jeśli cały ten materiał był obowiązkowy na studiach. Nauki i powtórek nigdy za wiele. Można poćwiczyć, wymienić się opiniami z innymi specjalistami itd. …
Wspominam jednak to jedno szkolenie tak bardzo często, ponieważ poznałam tam pewnego sympatycznego człowieka (jeśli to czyta – pozdrawiam i proszę nie mieć do mnie żalu o to, co napiszę). Otóż pan się przedstawił i zapytał, czy jestem optometrystą, czy okulistą, czy kimś innym. Odpowiedziałam, że optometrystą no i zapytałam o to samo.
Na co pan odpowiedział… że pracował kiedyś na poczcie i pewnego dnia stwierdził, że on w sumie lubi fizykę i optykę też lubi… i poszedł na kurs i teraz próbuje sobie badać. No i właśnie chce się nauczyć doboru soczewek kontaktowych.
No i się uczył.
I pewnie gdzieś dobiera.

Sprawa wygląda tak – zawód optometrysty jest JESZCZE zawodem nieuregulowanym, a to znaczy, że taki pan X może właśnie przyjść z poczty i stwierdzić „Robię kurs i od jutra badam”.
Problem polega na tym, że często takie osoby nazywają siebie optometrystami i używają nazwy tego zawodu na pieczątkach, wizytówkach i szyldach przy salonach optycznych.
Nie ma sensu tłumaczyć rozlegle po co – wiadomo – dla przyciągnięcia klienta. Przecież nie wystarczy mieć salonu optycznego. Trzeba jeszcze mieć osobę do badania. Nie ma specjalisty? Nie szkodzi. Dwa tygodnie kursu i będzie. I będzie badał. Więcej pacjentów = więcej klientów = więcej pieniędzy.
Przepraszam, ale taka prawda.

A niestety świadomość klientów – pacjentów jest w tym zakresie bardzo mała. Bo jak ktoś przychodzi na badanie wzroku to z reguły zakłada, że skoro ktoś się za to badanie zabiera, to musi przecież wiedzieć, co robi.
No i klops. W tym rzecz, że nie każdy wie.

Bo pieniądze zarabia się miło, bo człowiekowi zawsze można „wkręcić” jakieś wytłumaczenie na źle dobrane okulary i o ile taki człowiek nie uprze się i nie zacznie drążyć tematu, to w najgorszym przypadku po prostu więcej do tego salonu nie wróci i pójdzie gdzie indziej.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy jednak zaufa i wraca.
Wspominałam Wam o tej pani optyk z mojego rodzinnego Świnoujścia, która sobie „przy okazji” w salonie dobiera korekcję pomiędzy wydawaniem okularów. Jeśli nie czytaliście, możecie zobaczyć jak wygląda takie badanie u niej TUTAJ.

Niewłaściwie dobrana korekcja okularowa może powodować problemy z widzeniem obuocznym (brzmi to niewinnie, ale jak napiszę, że może spowodować zeza, to może już zabrzmi trochę poważniej?), poza tym bóle i zawroty głowy, bóle oczu, a nawet częste zapalenia spojówek, zmęczenie zarówno oczu jak i ogólne, problemy z koncentracją itp.

I teraz przejdźmy do tematu tego mojego spontanicznego tekstu.
Soczewki kontaktowe.
Pisałam ostatnio o zaletach, wadach, wskazaniach, o tym co powiedzieć specjaliście podczas wywiadu przed dopasowaniem soczewek.
Używałam określenia „specjalista”.

I teraz pora napisać kim jest ten SPECJALISTA.
Poproszę o fanfary.

Drodzy Państwo, pod pojęciem SPECJALISTA, kryje się ZAWSZE

OPTOMETRYSTA lub OKULISTA.

Nikt poza tym.

Nawet, jeśli teraz obrazi się na mnie setka osób, nie mogę o tym nie napisać.

I podam Wam taki przykład.

Firmy zajmujące się dystrybucją laserów używanych do wykonywania laserowej korekcji wzroku, organizują (w ośrodkach do których dostarczają sprzęt i serwisują go) tak zwane wetlaby.
Miałam przyjemność uczestniczyć w takim szkoleniu.

I teraz załóżmy, czysto hipotetycznie, że taki szkoleniowiec przyjechałby na tydzień uczyć wykonywania zabiegu chirurgii refrakcyjnej i przez kilka dni, na specjalnie do tego przygotowanych oczkach (nie wdawajmy się w szczegóły, bo na pewno nie każdy chce wiedzieć jak takie oczko wygląda i skąd się je bierze) i ja bym się pouczyła robić płatek na rogówce, a potem ją laserować.
Czy po tym tygodniu lub nawet dwóch jakby się uprzeć, stałabym się specjalistą w tej dziedzinie i mogłabym robić zabiegi laserowej korekcji wzroku????
NO NIE!
Nie mogłabym.
Mimo, że „teoretycznie” nie jest to przecież „aż tak bardzo skomplikowane”.

Powiecie, no jak to nie jest skomplikowane?

Bo przecież dobór okularów przy chirurgii refrakcyjnej to pestka i jak ja w ogóle mogę porównywać.
Tak Wam się wydaje?

A jeśli przyjdzie do Was osoba, która ma takie problemy z widzeniem obuocznym, że niewłaściwie dobrana korekcja spowoduje wyłączenie jednego oka, to wtedy nadal będzie to pestka?

A co z soczewkami?
Ile jest powikłań po soczewkach kontaktowych?

Osoba, która dobiera soczewki kontaktowe MUSI!!! mieć wiedzę nie tylko z zakresu wad wzroku.
To nie jest zabawa, która polega na zmierzeniu krzywizny oka, dopasowaniu, która z próbnych soczewek będzie się odpowiednio poruszała na oku, bo na upartego tego faktycznie da radę się nauczyć na jakimś weekendowym kursie. A co z oceną przedniego odcinka oka w przypadku istniejących przeciwskazań do stosowania soczewek… co z KONTROLAMI???

STUDIA moi Drodzy są po to, żeby mieć ugruntowaną wiedzę.
Dlatego nie trwają weekend, czy dwa.

Kontrole, na które regularnie musi się stawiać użytkownik soczewek kontaktowych, muszą być przeprowadzone przez osobę, która ma pojęcie o tym, co może zobaczyć w lampie szczelinowej – w biomikroskopie (w tym urządzeniu, w którym opieracie czoło i brodę i świeci Wam po oczach ostre światło).

Ja się trochę irytuję, wiem. Ale okazuje się, że takich szkoleń jest coraz więcej wszędzie i dostępne są dla wszystkich. I nie rozumiem dlaczego robimy to sobie nawzajem? Z oszczędności? Z potrzeby konkurencji? To liczy się ilość, czy jakość?

Przytoczę Wam jeszcze historię pewnego chłopaka, który pojawił się w salonie u mojej koleżanki w poszukiwaniu pracy na stanowisku optometrysty.
Bo takie ogłoszenie było, że salon szuka optometrysty.
Przyszedł chłopak i mówi, że jest po kursie, że nie robił studiów, bo po co, skoro szkoda czasu, a on umie badać. A kiedy mu po raz pierwszy odmówiono powiedział, że zgodzi się na dużo mniejsze wynagrodzenie niż „prawdziwy optometrysta”.

Drodzy Pacjenci. Proszę.
Weryfikujcie wykształcenie osób Was badających.
Mówię poważnie.
Może nie wszyscy zgadzali się z wprowadzeniem Numeru Optometrysty, ale jest to wewnętrzna regulacja, która ułatwia weryfikację specjalisty – optometrysty. Jeśli posiada taki numer – na pewno ukończył odpowiednie studia.

SOCZEWKI KONTAKTOWE mogą być dobierane WYŁĄCZNIE przez OPTOMETRYSTĘ lub OKULISTĘ.

Soczewki kontaktowe – co warto wiedzieć? Część 2

Soczewki kontaktowe – co warto wiedzieć? Część 2

W części pierwszej pisałam o tym, że nie wolno dobierać sobie soczewek kontaktowych na własną rękę oraz o tym, jakie informacje powinniśmy przekazać  specjaliście podczas wywiadu przed badaniem.
Tak naprawdę zaczęłam trochę od tyłu, ponieważ zanim w ogóle trafisz na badanie z doborem soczewek kontaktowych, powinieneś przecież znać ich wady i zalety.
Inaczej w ogóle nie zjawisz się w gabinecie, prawda?

Zacznijmy więc od przyjemności – czyli od ZALET soczewek kontaktowych.

Jeden z głównych argumentów to na pewno komfort. Nie każdy lubi, kiedy o nos i o uszy opierają mu się okulary. Dobrze dopasowanych soczewek kontaktowych praktycznie nie widać i nie czuć.
Nie trzeba się zastanawiać, czy kolor oprawy pasuje do naszego stroju w danym dniu.
Nie ma problemu pod tytułem „Gdzie to ja położyłem/położyłam okulary??”.
Nie ma także sytuacji takich jak alergia na materiał, z którego wykonana jest oprawa.
Czy jednak tylko komfort ma znacznie?
Nie.
Również pole widzenia jest większe w soczewkach niż w okularach. Nic nam go nie ogranicza, nie widzimy oprawy okularowej „kątem oka”. Przy patrzeniu w różnych kierunkach nie pojawiają się zniekształcenia obrazu – co często ma miejsce w soczewkach okularowych, jeśli nie wybieramy zaawansowanych konstrukcji.

Jeśli mamy dużą różnowzroczność – czyli wielkość wady w jednym i w drugim oku znacząco się różni, soczewki kontaktowe są zdecydowanie bardziej komfortowe i nie powodują wrażenia pomniejszania lub powiększania oczu (w tym przypadku niesymetrycznego).

Soczewki okularowe wymagają uszlachetnień dodatkowymi powłokami, na przykład antyrefleksem, który niweluje odbicia od ich powierzchni – w soczewkach kontaktowych nie trzeba się o to martwić.
To samo dotyczy problemów związanych z pogodą – chyba każdy okularnik wie, co to znaczy wejść zimą do ciepłego pomieszczenia lub zapomnieć parasola w deszczowy dzień.
Zaawansowane konstrukcje soczewek okularowych pozwalają już na pozbycie się wyżej wymienionych komplikacji, natomiast w soczewkach kontaktowych nie trzeba się nimi w ogóle przejmować.

To, że używanie okularów podczas uprawiania sportów jest bardzo niewygodne, a często wręcz niemożliwe, jest dosyć oczywiste. Mniej oczywiste jest jednak to, że nie w każdym zawodzie można nosić okulary i wtedy jedynym rozwiązaniem stają się soczewki kontaktowe (chyba, że dany zawód w ogóle nie dopuszcza możliwości występowania wady wzroku).

Poza tym soczewki kontaktowe zapewniają poprawę ostrości widzenia w sytuacji, kiedy występuje nieregularność rogówki, na przykład przy stożku rogówki lub po urazie, przeszczepie, czy chirurgii refrakcyjnej. Znajdują także zastosowanie terapeutyczne i kosmetyczne.
soczewka kontaktowa
A wady? Czy soczewki mają wady?
Mają. Zwłaszcza jeśli użytkownik je ma. I mówię to całkiem poważnie.
Im więcej wad ma użytkownik, tym więcej wad będą miały soczewki. W niektórych przypadkach byłabym skłonna powiedzieć, że ktoś kto ma dużo wad w ogóle nie powinien ich nosić.
Dlaczego?

Dlatego, że jeśli ktoś jest leniwy, niesystematyczny, ignorujący zalecenia, to nawet najlepsze soczewki kontaktowe najwyższej klasy w pewnym momencie zaczną sprawiać problemy.

Trzeba wziąć pod uwagę, że w przypadku pierwszej aplikacji soczewek kontaktowych potrzebny jest czas na dopasowanie i adaptację. Pacjent musi mieć umiejętność manipulowania soczewkami – zakładania, zdejmowania, odpowiedniego dbania o nie…
Tego wszystkiego powinien nauczyć się w gabinecie – od swojego specjalisty.

Bardzo ważna uwaga – czas noszenia soczewek jest ograniczony!
(I na pewno krótszy niż czas noszenia jednej pary okularów)
Jakość soczewek pogarsza się wraz z czasem ich użytkowania oraz ich wiekiem.

Soczewki wymagają pielęgnacji, staranności i systematyczności.
ALE…
Mogą być jednak idealnym rozwiązaniem w przypadku występującej różnowzroczności, czy wysokiej krótkowzroczności, a także afakii.
Mogą pełnić funkcję:
– kosmetyczną – na przykład w przypadku bliznowaceń po urazach,
– opatrunkową po różnego rodzaju zabiegach chirurgicznych,
– a także terapeutyczną.

Dzisiejsze materiały, z których produkowane są soczewki kontaktowe oraz ich konstrukcja i jakość są na tak wysokim poziomie, że pacjent stosujący się do zaleceń specjalisty nie powinien odczuwać żadnego dyskomfortu. Należy jednak BEZWZGLĘDNIE pamiętać o przestrzeganiu zasad higieny i użytkowania i mieć na uwadze, że w dalszym ciągu jest to CIAŁO OBCE, które nakłada się bezpośrednio na bardzo delikatną i wrażliwą powierzchnię oka.

W części trzeciej przedstawię Wam schematycznie procedurę doboru soczewek kontaktowych. Jak powinno wyglądać prawidłowe badanie oraz wizyty kontrolne.

Halloweenowy koszmar – kolorowe soczewki kontaktowe

Halloweenowy koszmar – kolorowe soczewki kontaktowe

Nie ma drugiego takiego “święta” w roku.
Osobiście kompletnie nie rozumiem fenomenu przebierania się za wampiry i zakrwawione zombie.
Nie mnie jednak oceniać co kto lubi, więc powiedzmy to otwarcie – ten tekst nie powstał po to, aby krytykować przebieranki.
Jeśli chcecie, żeby Wasza twarz podczas imprezy Halloweenowej wyglądała na przykład jak po spotkaniu z kombajnem i zrobicie sobie super trójwymiarowy make up – nie ma problemu.
ALE…
Ostrzegam, że nieodpowiedzialne stosowanie kolorowych soczewek kontaktowych może spowodować, że kombajn przejedzie Wam nie tylko po twarzy, ale i po oczach.

Tego Wam nie życzę i na to się nie zgadzam, więc bardzo Was proszę przeczytajcie ten tekst i nie zachowujcie się lekkomyślnie.

halloween-193531_1280
Może się wydawać, że skoro kolorowe soczewki kontaktowe są tak łatwo dostępne, nie mogą przecież być niebezpieczne. Weszłam właśnie z ciekawości na Ceneo – ceny przystępne, jedno kliknięcie i bach. Kurier przywiezie nam świecące w ciemności „oczy” ze źrenicą o kształcie jak u jaszczurki.

OCZY SĄ NAPRAWDĘ BARDZO DELIKATNE

Aż trudno mi pojąć, że są osoby, którym trudno w to uwierzyć.
Stań przed lustrem – popatrz sam/a sobie w oczy. Czy wyglądają na kuloodporne? Wydaje Ci się, że możesz bez konsekwencji traktować je jak Ci się podoba i naprawdę niemożliwe, że to co piszę to prawda, bo przecież skoro w mieście może Cię na ulicy przejechać samochód to nie znaczy, że masz zupełnie nie wychodzić z domu?

Już kiedyś używałam takiego argumentu, ale mogę go użyć ponownie – zamknij oczy i wyobraź sobie, że ta ciemność, którą widzisz już nigdy się nie zmieni. Żyjesz, oddychasz, mówisz, słyszysz… Ale już nigdy więcej nie zobaczysz swoich rodziców, rodzeństwa, żony / męża, psa….
Już nigdy!
Przyjemne uczucie? Nie sądzę. No, ale tak typowo Halloweenowo w sumie, nie?
Miało być przecież przerażająco.

A teraz wyobraź sobie, że jednocześnie będziesz miał świadomość, że straciłeś widzenie, bo postanowiłeś/łaś podczas imprezy Halloweenowej zaskoczyć znajomych i wyglądać jak zakrwawiony zombie, ale sam strój przecież na nikim już nie zrobiłby wrażenia.
Wrażenie… takie ważne w dzisiejszych czasach. Kto by się przejmował jakimś tam wzrokiem… oczami… przecież wrażenie! Wygląd! Trzeba mieć jakieś prioritety, nie?

Dobra, już się upokajam… do rzeczy.

eyes-1143661_1920

KOLOROWE SOCZEWKI KONTAKTOWE

NIGDY nie kupuj / nie zamawiaj soczewek kontaktowych niedopasowanych przez specjalistę.

NIE ISTNIEJE jeden uniwersalny rozmiar soczewek, który pasuje wszystkim.

NIE KUPUJ soczewek nieznanych producentów!

Podzielić się możesz czekoladą. Pożyczyć możesz książkę.
ZAPOMNIJ o takim podejściu do soczewek kontaktowych.

Jeśli zauważysz zaczerwienienie oczu, poczujesz ból, czy pieczenie i dyskomfort w trakcie użytkowania soczewek kontaktowych – natychmiast je zdejmij i umów się na kontrolną wizytę u specjalisty w celu zweryfikowania niepokojących objawów.
W Polsce mamy samowolkę.
Wszystkie soczewki – i korekcyjne, i kolorowe – bez problemu dostępne są
w internecie,
w drogeriach,
na stacjach benzynowych,
w papierniczych,
w meblowych
i w warzywniakach.

(Że wyolbrzymiam? Przepraszam, to z irytacji.)

Za granicą w wielu krajach nie ma takiego problemu. Sprzedaż internetowa takich produktów jest nielegalna i można ją zgłaszać na policję.

Po pierwsze – kształt soczewki

Może się wydawać, że poza kolorem tęczówki, nasze oczy się w ogóle od siebie nie różnią. To nieprawda.
Gdybyśmy wszyscy mieli taką samą topografię rogówki, to jaki sens miałoby jej badanie, pomiar, wykonywanie map?
Soczewki kontaktowe mają różne średnice, różne promienie krzywizny.
Nie istnieje soczewka o uniwersalnym rozmiarze, nawet jeśli to soczewka Edwarda Nożycorękiego.
To po prostu niemożliwe.

I uwierzcie mi, zdjęcie z oka soczewki, która przyssie się do jego powierzchni ze względu na nieodpowiedni kształt, naprawdę nie należy do przyjemnych czynności.
Spróbujcie odkleić od ściany dobrze zassany przylepiec. A teraz wyobraźcie sobie, że przylepiec to soczewka a ściana to oko. Znowu wyolbrzymiam, bo wiadomo, że nie o takie siły chodzi, ale chciałabym jak najbardziej obrazowo.

Rogówka potrzebuje tlenu, tak samo jak Wy.
Wyobraźcie sobie, że ktoś zakłada Wam na buzię i nos gruby materiał, przez który ledwo możecie oddychać. Oddychacie, ale z ogromnym trudem.
Serio, wyobraźcie to sobie. Jak długo wytrzymacie?
A czemu rogówka musi to wytrzymywać, bo Wy tak chcecie? Bo stylówa na zombie?

Rozumiem, że jak wchodzimy do sklepu/wypożyczalni z przebraniami/strojami okolicznościowymi i widzimy, że na ladzie obok pani kasjerki stoją sobie pudełeczka z kolorowymi soczewkami, może się nam wydawać, że takie soczewki są bezpieczniejsze niż te korekcyjne, o które trzeba dbać, wymieniać je, czyścić itd. Itd… Przecież „to tylko na jedną noc, na kilka godzin, nic się nie stanie”.

A najgorsze, że takie soczewki kupują zwykle osoby, które na co dzień z soczewkami nie mają nic wspólnego i zasady ich bezpiecznego użytkowania to dla nich czarna magia.

Soczewka kontaktowa, JAKKOLWIEK WYGLĄDA, jest produktem medycznym. Noszenie soczewek bez konsultacji ze specjalistą może doprowadzić NAWET do utraty wzroku.

I błagam nie wierzcie w cudowne hasła umieszczane na stronach w stylu „rozmiar uniwersalny” albo „bezpieczne dla oczu” lub „nie ma potrzeby wizyty u specjalisty”.

Nawet instrukcja obsługi nie zwalnia z wizyty dotyczącej prawidłowego dopasowania. No NIE I KONIEC.

Czytam sobie zakładkę POMOC jednej z firm oferujących soczewki kolorowe online…

„Czy mogę nosić soczewki kolorowe, czy najpierw powinnam/powinienem zgłosić się do lekarza? – Oczywiście możesz nosić soczewki kolorowe. Wizyta u lekarza jest konieczna jeśli pogarsza nam się wzrok i okulista musi wtedy najpierw określić wadę wzroku, na podstawie której można dobrać soczewki z odpowiednią mocą. Większość naszych modeli to soczewki z mocą 0, więc przy ich zakupie nie ma konieczności wcześniejszej wizyty u lekarza.”
NO CUDOWNIE. GRATULUJĘ AUTOROM POMYSŁOWOŚCI. KASA PRZECIEŻ MUSI SIĘ ZGADZAĆ.

W dalszej części przeczytacie jeszcze coś takiego :

„Jak długo mogę korzystać z soczewek? – To zależy od konkretnego modelu, okres przydatności jest zawsze wskazany w opisie poszczególnego modelu. Większość naszych modeli to modele 12-sto miesięczne. Oznacza to, że jeśli będziemy dbać odpowiednio o nasze soczewki (zachowana odpowiednia higiena oraz nawilżanie) to od momentu otworzenia pojemniczków i pierwszego wyciągnięcia soczewek, będziemy mogli z nich korzystać nawet rok.”
ROK. CZUJECIE?
NIE DZIEŃ, NIE TYDZIEŃ, NIE MIESIĄC. ROK.
BEZ WIZYT U SPECJALISTY, BEZ ODPOWIEDNIEGO PRZESZKOLENIA W ZAKRESIE HIGIENY I PIELĘGNACJI. ROK. ŻYCZĘ POWODZENIA.

Jeśli już naprawdę musisz zmienić swoje spojrzenie na kocie lub świecące w ciemności, umów się do specjalisty, który pomoże w wyborze produktu i przede wszystkim sprawdzi też stan Twoich oczu oceniając, czy możesz w ogóle bezpiecznie takie soczewki założyć – nawet na kilka godzin.

CO MOŻE SIĘ STAĆ Z OCZAMI? – konkrety / i uwaga dla wrażliwych !! zdjęcia

– zapalenie rogówki
– abrazja rogówki
– owrzodzenie rogówki
– olbrzymiobrodawkowe zapalenie spojówki

A w konsekwencji
– przeszczep rogówki
– usunięcie gałki ocznej / utrata widzenia

anigif

Jeśli chcesz kupić „szalone” soczewki kontaktowe:

– umów się do specjalisty na badanie / nawet jeśli na co dzień Twoje widzenie jest dobre i nie nosisz żadnej korekcji;
– poproś o dopasowanie kształtu i rodzaju soczewki, indywidualnie do parametrów Twojego oka;
– kup soczewki z zaufanego źródła – najlepiej zamów przez salon optyczny, absolutnie nie od nieznanego producenta;
– koniecznie zastosuj się do zaleceń specjalisty dotyczących higieny i zasad użytkowania soczewek kontaktowych – nawet jeśli zamierzasz je włożyć tylko na kilka godzin.

Dlaczego badanie jest takie ważne?

Specjalista wykonuje pomiary parametrów niezbędnych dla prawidłowego dopasowania soczewek. Ocenia również, czy w ogóle jesteś dobrym kandydatem do ich noszenia. Jeśli miewasz częste infekcje, zapalenia spojówek, alergie, suche oko itp. specjalista może odradzić kupno soczewek.
Ponieważ często soczewki dekoracyjne, kolorowe są ze względu na swoją konstrukcję grubsze niż soczewki korekcyjne, dostęp tlenu do rogówki jest jeszcze mniejszy. Specjalista MUSI ocenić, czy taki typ soczewek będzie bezpieczny dla Twoich oczu.
Podczas wizyty dowiesz się również jak prawidłowo je zakładać i ściągać, żeby nie zrobić sobie krzywdy, a także jak długo możesz je zostawić na powierzchni oczu.
U jednego to będą 4 godziny, a u innego może kilka godzin dłużej lub jeszcze krócej.

Ustalmy na koniec jedną rzecz… „żeby nie było”.

NIE JESTEM przeciwnikiem kolorowych soczewek, ALE TYLKO WTEDY, kiedy są użytkowane odpowiedzialnie (a to już zależy od Ciebie).
Jeśli będziesz to miał, że się tak wyrażę – w poważaniu – staną się produktem niebezpiecznym.
One naprawdę mogą spowodować utratę widzenia. Nie bagatelizuj problemu.

DBAJ O WZROK. RÓWNIEŻ PODCZAS HALLOWEEN!