Czy pocieranie jęczmienia obrączką pomaga?

Czy pocieranie jęczmienia obrączką pomaga?

Popularnym mitem, dotyczącym wzroku, jest pocieranie jęczmienia złotą obrączką.

Jęczmień to zmiana powstającą w wyniku zakażenia miejscowego gruczołów w brzegach powiek – najczęściej wywołana gronkowcem. Do wyleczenia potrzebny jest antybiotyk. Zaleca się również ogrzewanie i masowanie powiek.

Wiele lat temu ktoś wpadł na pomysł, że idealna w tym celu będzie złota obrączka. Dodatkowo właściwości lecznicze przypisywano złotu. Teoria o obrączce na jęczmień powtarzana jest nawet w gabinetach lekarskich.

Co gorsza, mówi się też, że należy ją najpierw potrzeć o spodnie, żeby wytworzyć ciepło, co oczywiście w perspektywie ogrzewania i masowania miałoby sens, gdyby nie to, że…

Nie zastawiamy się za bardzo, co znajduje się pod obrączką.

Nie bez powodu w zaleceniach dla personelu medycznego, na stacjach dializ, a nawet u osób pracujących w gastronomii, czy przy produkcji żywności, wyraźnie zabrania się noszenia biżuterii. Środowisko, jakie wytwarzane jest pomiędzy skórą, a pierścionkiem, czy obrączką jest wprost wymarzone dla rozwoju bakterii. A dodatkowo, jeśli podczas mycia rąk nie zdejmujemy biżuterii z palców, to pomiędzy te warstwy dostaje się woda z całą swoją mikrobiologią, a wytarcie rąk ręcznikiem nie osusza palców w tym miejscu.

Kiedy ostatnio w kolejnej książce zobaczyłam poradę o obrączce na jęczmień, zwróciłam się do @mama.patolog o pomoc w udowodnieniu, że NIE POWINNO SIĘ wdrażać takich „porad”. Asia przekazała u siebie (na oddział mikrobiologii) biżuterię do wykonania wymazu. W wymazie zarówno z obrączki jak i pierścionka wykazano obecność gronkowców – złocistego i koagulazoujemnego. Jeśli wierzyć teoriom, jakoby złoto z obrączki miało funkcję bakteriobójczą, to widać, że można tę teorię obalić na wstępie, ponieważ nie powinniśmy uzyskać takiego wyniku.

Pocieranie taką obrączką jęczmienia, który już w wyniku gronkowców powstał, jest zatem naprawdę niebezpieczne. Oczywiście można w ten sposób wytworzyć ciepło przez pocieranie, ale niestety jednocześnie spowodować przedostanie się na powiekę dodatkowych bakterii, które mogą pogorszyć infekcję i stan zapalny.

Nie masujcie proszę jęczmienia żadną biżuterią.

Zamiast tego najlepiej będzie, jeśli:
– będziecie pamiętać o regularnej (rano i wieczorem) higienie brzegów powiek,
– ogrzewanie powiek będziecie wykonywać za pomocą kompresów (np. specjalnych opasek, które można podgrzać i długo utrzymują ciepło) – kładąc je na zamknięte powieki i pamiętając o regularnym ich praniu oraz przechowywaniu w czystym i suchym miejscu,
– masowanie powiek, zwłaszcza tych, w których już pojawiają się jakieś zmiany lub stany zapalne, wykonywać będziecie chusteczkami do higieny brzegów powiek lub jałowymi gazikami,
– będziecie pamiętać o demakijażu oczu wieczorem (zawsze i bez wyjątku) oraz o umyciu powiek rano, po przespanej nocy, aby oczyścić powieki z kurzu i „śpiochów”.

 

Artykuł, który powstał dzięki współpracy z Asią Leśniak-Buzon, na temat masowania jęczmienia obrączką, został opublikowany na łamach Branżowego Dwumiesięcznika OPTYKA (numer 5(60)2019)

artek optyka

Bądź widoczny – noś odblaski!

Bądź widoczny – noś odblaski!

Rok 2014. Dokładnie 31 sierpnia ustawodawca wnosi obowiązek korzystania z odblasków po zmroku. Nie ma znaczenia wyznaczony okres (np. od października do marca) – obowiązuje cały rok, od zmierzchu do rana.

Lata temu lekcje w szkołach kończyły się około godziny 14:00 – 15:00. Zagrożenie było również mniejsze, ze względu na mniejszą ilość samochodów na ulicach. Czasy się zmieniają, pojazdów przybywa z każdym dniem. Z roku na rok wzrasta ilość wypadków, nie tylko wśród kierowców, ale i pieszych. Zwłaszcza w terenach niezabudowanych, słabo lub nie oświetlonych, bardzo często z ograniczonym poboczem, bez wydzielonego osobnego pasa ruchu pieszych.

Ustawodawca we wspomnianym 2014 roku wprowadza zmiany do ustawy „Prawo o ruchu drogowym” (Dnia 31 sierpnia 2014 r. wchodzi w życie ustawa z dnia 26 lipca 2013 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym Dz.U.2013.991)

  • Artykuł 11 mówi: „pieszy poruszający się po zmierzchu po drodze poza obszarem zabudowanym jest zobowiązany używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu.”
  • Dodatkowo w art. 11 ust. 4a czytamy: “Pieszy poruszający się po drodze po zmierzchu poza obszarem zabudowanym jest obowiązany używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu, chyba że porusza się po drodze przeznaczonej wyłącznie dla pieszych lub po chodniku.”

Przepisy nowelizacji nie są stosowane w strefie zamieszkania, gdzie jak wiemy pieszy może poruszać się po całym obszarze i ma pierwszeństwo przed pojazdem.

Pozostałe obowiązki pieszego pozostają bez zmian:

  • korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych, a w przypadku ich braku z pobocza. Jeżeli pobocze jest niedostępne dla ruchu pieszego, można skorzystać z jezdni, poruszając się możliwie jak najbliżej krawędzi jezdni i ustępując miejsca nadjeżdżającym pojazdom,
  • chodzenie lewą stroną drogi idąc po poboczu lub jezdni,
  • poruszanie się jeden za drugim; natomiast na drogach o małym natężeniu ruchu i w warunkach dobrej widoczności dwóch pieszych może iść obok siebie,
  • ustąpienie miejsca rowerowi w przypadku gdy pieszy porusza się po drodze rowerowej, za wyjątkiem niepełnosprawnych. Pieszy może korzystać z drogi dla rowerów tylko gdy nie ma możliwości skorzystania z chodnika lub pobocza.

Pytanie, czy nie można było zlikwidować zapisu „chyba że porusza się”. Czy to ważne po jakim terenie się poruszamy? Dlaczego nie nałożono obowiązku noszenia odblasków bez względu na obszar?

Już od roku 2010 powstają pierwsze kampanie społeczne propagujące bezpieczny styl życia oraz promujące świadome zachowania na drodze. Nie tylko wśród pieszych, ale wszystkich uczestników.

Wcześniejsze przepisy noszeniem odblasków obejmowały tylko osoby poniżej 15 roku życia. Zapis ten został później zniesiony i obowiązuje każdą osobę. Również osoby, które prowadzą skuter, rower, motocykl czy wózek.

Bardzo ważne jest umieszczenie elementów odblaskowych. Zaleca się umieszczać je na wysokości kolan, dłoni, w okolicy środka klatki piersiowej i pleców – wówczas będziemy mieli pewność, że są dobrze widoczne dla innych uczestników ruchu drogowego. Prawidłowo noszone odblaski powinny być umieszczone w takim miejscu, aby znalazły się w obszarze oświetlenia świateł samochodowych i były zauważalne dla kierujących nadjeżdżających z obu kierunków (z tylu i z przodu). Ten drobny zawieszony, czy przypięty element, naprawdę może uratować życie.

Elementy odblaskowe mogą mieć różną formę, kształt. Ustawodawca nie narzuca, jak ma wyglądać i o jakich wymiarach ma być obowiązkowy element odblaskowy. Najważniejsze jest to, żeby spełniał swoją funkcję i był widoczny. Na rynku dostępne są wszelkiego rodzaju breloczki, opaski, kamizelki, naklejki, naszywki, naprasowanki – każdy może wybrać sobie dowolną formę, dostosowaną zarówno do wieku, jak i rodzaju aktywności na drodze. Zwłaszcza dla dzieci do wyboru mamy pełną gamę różnego rodzaju odblaskowych gadżetów i materiałów odblaskowych z ich ulubieńcami z filmów, bajek, książek.

Ważną sprawą jest to czy produkty odblaskowe mające zapewniać bezpieczeństwo spełniają normę. Norma EN471 określa wymagania obowiązujące w Unii Europejskiej przy produkcji odblasków. Dlaczego to takie ważne? Kamizelki nie spełniające tej normy po kilku praniach mogą stracić swoje właściwości odblaskowe a inne produkty mogą być traktowane jako zwykłe gadżety, materiały reklamowe, a nie elementy mające zapewnić bezpieczeństwo.

FAKTY:
W nocy, na nieoświetlonej drodze, pieszy poruszający się bez jakichkolwiek elementów odblaskowych, widoczny jest przez kierowców z odległości ok. 20–30 metrów. Samochód jadący z prędkością ok. 90 km/h (prędkość dozwolona w wielu miejscach niezabudowanych) w przeciągu jednej sekundy pokonuje odległość 25 metrów! Wystarczy założyć kamizelkę z odblaskami albo opaskę odblaskową, aby zwiększyć szansę na to, że kierowca wcześniejsze nas zauważy. Pieszego mającego na sobie elementy odblaskowe kierowca może zauważyć z odległości 150 metrów, a nawet większej. W większości przypadków kierowcy nie zauważają w porę pieszych będących na ulicy. A jeśli do tego weźmiemy pod uwagę czas reakcji, drogę hamowania i inne czynniki drogowe?
Daje do myślenia.

 

308-186901_g (1)źródło obrazka: Kampania społeczna „Kieruj się rozsądkiem” organizowana przez Komendę Główną Policji

Co może nam grozić w przypadku, kiedy nie dostosujemy się do przepisów? Traktowane jest to jako wykroczenie drogowe i możliwe jest oczywiście pouczenie ze strony policjanta. W zależności od zagrożenia możemy spodziewać się jednak nałożenia mandatu karnego.

PODSUMOWUJĄC
Niezależnie od wieku, poruszający się po drodze po zmierzchu, poza obszarem zabudowanym, jest zobowiązany używać elementów odblaskowych. Okres od października do marca to najtrudniejszy czas dla pieszych i fanów jednośladów. Szybko zapadający zmrok w połączeniu z trudnymi warunkami atmosferycznymi sprawiają, że niechronieni uczestnicy ruchu drogowego są słabo widoczni. Bardzo często ubieramy się w ciemną odzież (kurtka, spodnie), a tym samym stajemy się mniej widoczni.

Obowiązek noszenia odblasków obowiązuje cały rok. Pamiętajmy o bezpieczeństwie swoim oraz naszych bliskich. Nie tylko w okresie szkolnym, gdy trwają zajęcia i nasze pociechy wracają ze szkoły, same czy w otoczeniu rodziców, opiekunów.

Dajmy im dobry przykład!

Nie tylko wzrok jest ważny, ale i bycie zauważonym, widocznym, a tym samym BEZPIECZNIEJSZYM!

5faktow (1)

Statystyki wypadków na drodze prowadzone są przez Komendę Główną Policji „Wypadki drogowe – raporty roczne”

Noś odblaski – bądź widoczny!

P.S.
Drodzy Kierowcy – BADAJCIE WZROK REGULARNIE.
Dobre widzenie to bezpieczeństwo Wasze i innych uczestników ruchu drogowego.

 

_________________________

autor tekstu: Leszek Śmiałek – optometrysta.pl

Brokat, groźny dla oczu i środowiska

Brokat, groźny dla oczu i środowiska

Jakiś czas temu wykonałam zdjęcia „brokatowych błyskotek”, żeby pokazać, że to, co z daleka wygląda na malutkie, delikatne i śliczne, jest w rzeczywistości ostrymi drobinami plastiku, zwanymi mikroplastikiem. Na zdjęciach znalazły się różne rodzaje brokatu – złoty, sprzedawany w słoiczku, jako ozdoba do przyklejenia dookoła oczu; czerwony to brokat papierniczy w kleju, niebieski w żelu do malowania dzieci, a gwiazdki i serduszka to takie „confetti” do dekoracji kartek albo innych prac plastycznych (zdecydowanie najtwardszy i najgrubszy).
Jeśli chodzi o krawędzie tych mikroelementów, to z łatwością wbijają się w różne powierzchnie, całe elementy bardzo trudno zmyć / zdjąć z palców / ze skóry.

Brokat wysypany na dłoń, wydaje się być miękki, sypki, delikatny, nieszkodliwy (oczywiście w zależności od kształtu i budowy). Co jednak ukazuje się, kiedy spojrzymy na niego z „nieco bliższej” odległości?
Poniżej różne rodzaje brokatu – papierniczego oraz takiego z przeznaczeniem do wykonywania makijażu – w bardzo dużym powiększeniu.

AC232394-37D9-4C95-9DE8-90C272042B34

148065A2-CDFE-4CB9-B391-750C22BBAFB9

3E7392C3-285A-45C9-86A6-8B1CAA059A87

D6CA164B-5D5C-4B8E-B97D-3ABF8AC5E450

39234D43-29A6-4B64-B4BC-A70F1817A234

IMG_5130_Facetune_25-08-2019-14-53-11
Sama z natury jestem „sroką”. Bardzo podoba mi się wszystko co się błyszczy i mieni. Swego czasu kupowałam przedmioty z brokatem, lubiłam go mieć np. na paznokciach. Odkąd zainteresowałam się bliżej tematem wpływu tego rodzaju mikroplastiku na środowisko i poznałam kilka historii o uszkodzeniach oczu nim wywołanych, a nawet o utracie całej gałki ocznej ze względu na rozprzestrzeniające się zakażenie, dotarło do mnie, że brokat zdecydowanie warto sobie „odpuścić”. Po kilku miesiącach od pierwszej wzmianki o brokacie, zaczęłam rozmawiać z Martyną Skurą @lifein20kg , która mieszkając na Malediwach, pokazywała realny i gigantyczny problem plastiku i mikroplastiku, jako zagrożenia dla rafy i oceanu.
(Przy okazji bardzo gorąco polecam Wam bloga Martyny: LIFE IN 20KG
oraz najnowszy tekst na blogu TraveLover z udziałem Martyny, na temat Malediwów: Drugie dno Malediwów i egzotycznych wakacji )
Najbardziej w tym wszystkim smuci mnie podejście ludzi do tematu ochrony środowiska – każdemu wydaje się, że on jako jednostka, nie jest w stanie niczego zmienić, bo przecież „i tak wszyscy inni to robią” – tak myślą miliony, które razem mogłyby zrobić coś pozytywnego dla planety.
I absolutnie nie rzucam hasłem, że jestem ideałem, bo wręcz przeciwnie. Nie robię wszystkiego, co można robić dla ochrony środowiska, choć stopniowo staramy się jednak mocno zwracać na to uwagę. Ale z racji tego, że pracuję „z oczami”, brokat jest tematem związanym nie tylko ze środowiskiem, ale i z kwestią bezpieczeństwa oczu.
A najbardziej właśnie smuci mnie podejście do brokatu wykorzystywanego do makijaży artystycznych i festiwalowych… Te same osoby, które przyłączają się do akcji rezygnowania z plastikowych słomek, kilka dni później publikują zdjęcia, na których króluje brokat.

Ostatnio miałam okazję porozmawiać z jedną makijażystką, pokazującą na Instagramie makijaż, polegający na nałożeniu na powiekę i skórę dookoła oka grubej warstwy brokatu. Bolało od samego patrzenia. Pani na moje wiadomości odpisała, że jest artystką, no i cóż „nie bądźmy hipokrytami”, skoro można dbać o środowisko w inny sposób. Oczywiście, że można. Ale najszybciej można to zrobić, eliminując coś, co BARDZO łatwo wyeliminować i nie jest nam niezbędne do życia, a dodatkowo jest niebezpieczne dla organizmu – dla naszych oczu.

Obecnie trwa sezon urlopowy, dzieci i młodzież cieszą się z przerwy od zajęć szkolnych, a w Internecie rodzice prześcigają się pomysłami na spędzanie czasu wolnego z maluchami. Coraz częściej na szczęście mówi się o tym, aby nie zapełniać go oglądaniem bajek z urządzeń elektronicznych, ale twórczą i ciekawą zabawą.

Równolegle w sieci działa właśnie coraz więcej osób zajmujących się profesjonalnymi i mniej profesjonalnymi makijażami. Instagram i inne media społecznościowe rozrastają się z ekspresową prędkością. Trwa wyścig o zasięgi, polubienia, udostępnienia i zachwyty.

Czy te dwie powyższe grupy mogą mieć ze sobą coś wspólnego, poza publikowaniem treści (pomysłów na zabawy, DIY – czyli popularne już do it yourself, ekstrawaganckich zdjęć i makijaży) w mediach społecznościowych?

Wspólnym mianownikiem coraz częściej jest niestety właśnie BROKAT.

Niedawno syn koleżanki wrócił z przedszkola z twarzą całą w brokacie. Miał go dosłownie wszędzie, na ustach, w nosie, w uszach i co najgorsze na powiekach i spojówkach oczu, które były podrażnione i zaczerwienione. Kiedy mama chłopca zwróciła się do pań opiekujących się grupą w przedszkolu z pytaniem dlaczego dziecko wróciło do domu w takim stanie, otrzymała odpowiedź, że jest czas karnawałowy i teraz większość zabaw będzie taka „kolorowa i brokatowa”.

Brokat jest powszechnie dostępny w sklepach z kosmetykami, zabawkami, w sklepach odzieżowych, papierniczych. Wykorzystywany jest zarówno do prac plastycznych, jak i do makijażu, a nawet do produkcji kosmetyków. Szczytem są popularne ostatnio maseczki do twarzy z brokatowymi elementami i opisem hashtagów na opakowaniu – takich, których oczywiście należy użyć, po opublikowaniu zdjęcia w tej maseczce na Instagramie.

Z pewnością w nie jednym domu brokat króluje podczas wszelkiego rodzaju świąt, na ozdobach choinkowych, odzieży  wieczorowej i różnego rodzaju dodatkach (sama kiedyś kupowałam bombki z brokatem). Brokat wykorzystywany do celów makijażowych, powinien różnić się od brokatu papierniczego, niestety często ta informacja nie jest w ogóle brana pod uwagę.

Czym tak naprawdę jest brokat?

Brokat to nic innego jak kawałeczki tworzywa sztucznego (mikroplastik), pofarbowane na metaliczne żywe kolory w rozmiarze do 5 milimetrów, najczęściej około milimetra. Przeważnie brokat produkuje się z politereftalanu etylenu (polimeru PET) lub też z bardziej wytrzymałej wersji BoPET.

Bezpieczeństwo środowiska

Brokat jest obecnie produkowany na tak dużą skalę, że masowo przenika do rzek, jezior oraz oceanów.  W 2014 roku w piśmie PLOS ONE opublikowano raport, zawierający informację o ilości ponad 5 bilionów kawałków plastiku (ważących około 250 tys. ton), które trafiły do oceanów, z czego mikroplastikiem było aż 92% całej tej masy.

Drobiny mikroplastiku o średnicy milimetra są często zbyt małe dla filtrów obecnych w oczyszczalniach ścieków. Mikroplastik to drobimy pokruszonego plastiku, ale również właśnie brokat oraz wszelkie granulki dodawane do żeli i płynów kosmetycznych. Mikroplastik trafiający do oceanu jest zjadany przez ryby, ptaki i inne morskie stworzenia. Jego część jest wydalana z organizmu, jednak częściowo drobiny zalegają w przewodzie pokarmowym i mogą prowadzić do śmierci.

Naukowcy coraz częściej apelują o zaprzestanie produkcji brokatu i wiele wskazuje na to, że być może w ciągu kilku lat doczekamy się takiej decyzji.

Dla osób, które nie wierzą, że skala problemu jest ogromna – zachęcam Was naprawdę do odwiedzenia bloga Martyny Skury. Poniżej jej zdjęcie z Malediwów. Zwróćcie uwagę na te (może na zdjęciu słabo widoczne, ale dostrzegalne) kolorowe błyszczące kropki. Brokat i mikroplastik ogólnie (oraz plastik oczywiście) to naprawdę REALNY problem.

Martyna Skura

 

Brokat to mikroplastik, nie ma żadnego zastosowania, poza tym oczywistym, dającym „błyskotliwe” wrażenia wzrokowe.

Jak już wyżej wspomniałam – z jednej strony twórcy internetowi masowo mówią o ochronie środowiska. Namawiają na przyłączanie się do akcji, zaprzestanie używania plastikowych słomek,  jednorazowych sztućców, czy talerzy, a jednocześnie do zdjęcia na Instagramie konieczne jest wysmarowanie twarzy lub nawet całego ciała (zdjęcia z konta o brokacie) brokatem – i co najważniejsze – te zdjęcia naprawdę budzą zachwyt i osiągają szalone zasięgi organiczne. Plastikowa słomka nikomu się nie podoba, plastikowy makijaż – bardzo.

Czy brokat jest zagrożeniem dla wzroku?

Tak i to dosyć poważnym. Drobne elementy bardzo trudno usuwa się ze skóry, brokat jest bardzo oporny na wypłukiwanie go z oczu. W pewnym sensie „przykleja się” do powierzchni spojówki i rogówki. Jego ostre zakończenia mogą się wbijać w powierzchnię oka, a w przypadku zaistnienia takiej sytuacji u dziecka, ma ono naturalny odruch pocierania oczu, co może spowodować dalsze wbijanie się elementów w struktury oka. W 2016 roku świat obiegła historia Erici Diaz z Florydy, która straciła oko, ponieważ podczas sprzątania po pracach plastycznych, w których pomagała córce, drobny brokatowy element wbił się jej w powierzchnię rogówki. Rozwinęło się zakażenie, nie pomagały leki, przeszczep rogówki się nie przyjął, pojawiło się zagrożenie życia, oko musiało zostać usunięte. Kobieta przestrzegała w mediach społecznościowych o tym, aby przy tego typu pracach pamiętać o zakładaniu sobie i dziecku okularów ochronnych.

Problematyczne jest niestety to, że o ile możemy to zrobić w domu, o tyle w szkołach zazwyczaj nikt tego nie pilnuje.

Częstym powierzchniowym ciałem obcym bywają również mikro drobinki dodawane do peelingów i scrubów do ciała i twarzy. Z łatwością dostają się one do oczu, podczas spłukiwania kosmetyku ze skóry.

Dlatego bardzo ważne jest, aby wiedzieć chociaż co robić, a czego nie robić w tego typu sytuacjach. Przede wszystkim, do prac plastycznych używać okularów ochronnych, nie stosować brokatu na twarzy, zwłaszcza bezpośrednio w okolicy oczu. Jeśli odczuwamy / widzimy obecność ciała obcego w oku, nie pocieramy go, staramy się w miarę możliwości silnie przepłukać, a jeśli to nie pomaga, zgłaszamy się do placówki opieki zdrowotnej po pomoc w usunięciu ciała obcego z oka.

Problematyczne są również różnego rodzaju „challenge” w mediach społecznościowych. Jeden z nich dotyczy na przykład umieszczania różnego rodzaju przedmiotów w oczach, pod powiekami. Pytanie tylko, czy takim osobom da się jeszcze cokolwiek wytłumaczyć? Bezpieczeństwo oczu wydaje się nie być tak ważne, jak zasięg zdjęcia.

glitter1

 

Artykuł w skróconej wersji, został opublikowany na łamach Branżowego Dwumiesięcznika OPTYKA (numer 4(59)2019)
brokat optyka jpg

KAMAN! SHOW – Jak dbać o wzrok?

KAMAN! SHOW – Jak dbać o wzrok?

W środę 21 sierpnia o 20:00 odbył się LIVE, do którego zostałam zaproszona przez Agatę Koman, autorkę projektu KAMAN! SHOW.
Rozmawiałyśmy na przykład o tym, jaka jest różnica między optometrystą, a okulistą; jak często powinniśmy badać wzrok, czyli kiedy do optometrysty, a kiedy do okulisty; jak czyścić okulary; jak dbać o wzrok kiedy pracujemy przy komputerze; czy można spać w soczewkach kontaktowych; o higienie brzegów powiek i NIE TYLKO…

Zapisany live możecie obejrzeć, klikając TUTAJ.
Zapraszam serdecznie!

Agacie bardzo dziękuję za zaproszenie do programu :)

kaman

 

 

Wyobraź sobie, że…

Wyobraź sobie, że…

Wyobraź sobie, że twój świat nigdy nie stoi w miejscu.

Obraz, który widzisz nigdy nie jest statyczny, zawsze coś się rusza, migocze, drga. Czasem tak, że czujesz się jak na rollercoasterze, czasem lekko, delikatnie, jakby ktoś rozsypał ci małe iskierki piasku przed oczami, kamyczki, które nie chcą się uspokoić, przestać się ruszać. Chciałbyś jednym ruchem wygładzić ten obraz, sprzątnąć te kawałeczki, jak okruszki ze stołu. Ale się nie da. One będą zawsze, choćbyś nie wiem jak ich nienawidził, jak bardzo chciał się ich pozbyć… nie sprzątniesz ich nigdy.

 

Na początku jest normalnie.

 

Może trochę gorzej widzisz, ale w sumie to następnego dnia jest lepiej, albo gorzej tylko jak jest bardzo ciemno, no przecież wszyscy widza gorzej jak jest ciemno, prawda? Każdy się czasem zagapi, nie zauważy kogoś na ulicy, potknie się o własne nogi. Przecież chodzisz do lekarza, wszyscy mówią, że jest dobrze, nic się nie dzieje, tylko wada wzroku się pogłębia. Nagle z -3,25 nosisz -4,25, potem -5. Zwalasz problemy ze wzrokiem na złą korekcję. Żyjesz, czasem niezdarnie, nie jest źle.

 

Ale zaczyna być.

 

Wyobraź sobie, że widzisz jednocześnie ostro i niewyraźnie, że w odpowiedniej korekcji umiesz przeczytać tablicę, godzinę na zegarze, zauważyć coś z daleka, a jednocześnie nie poznajesz ludzi na ulicy, potrafisz nie zauważyć kogoś, kto staje przed tobą, patrzysz na niego i widzisz wszystko, wszystko poza nim. Ruszasz się, mrugasz i nagle obraz wskakuje, ale przez chwilę nie wiesz co się dzieje. Jak można nie zauważyć stojącego przed tobą człowieka? Większego od ciebie?

 

Badania. Milion badań.

„To na pewno będą powikłania po zapaleniu spojówek, piszą przecież, ze to może trwać 2 lata”.

Czytasz, czytasz wszystko co znajdziesz o problemach ze wzrokiem, choć idzie ci słabo, bo litery nie są stabilne, obraz się zamazuje, wszystko wiruje, wszystko jest za ciemne, wszędzie jest za ciemno! Dlaczego jest tak ciemno, dlaczego nie widzę ciemnych przedmiotów na ciemnym tle, co się dzieje, czemu to się zlewa w jedną, ciemną plamę?

 

Wyniki pola są tak nieprawdopodobne, że nawet twój okulista w nie nie wierzy.

 

Robisz OCT, konsultujesz się z milionem specjalistów, słyszysz rzeczy, po których chce ci się tylko płakać, albo zwymiotować. Nie wiesz co dalej – z pracą, firmą, jak dalej będzie wyglądać twoje życie.

 

Boisz się.

 

Przyzwyczaj się, bo uczucie strachu od teraz będzie towarzyszyć ci każdego dnia, każdej nocy, w której obudzisz się przerażony zastanawiając się czy jest tak ciemno, czy już nic nie widzisz. Sprawdzasz, oddychasz z ulgą, aż do następnej nocy. I tak dzień w dzień, przez ponad pół roku…

 

Wyobraź sobie, że idziesz w nocy do łazienki, jest półmrok i nagle z boku wpada smużka światła, a przed twoimi oczami rozgrywa się feeria kształtów i barw. Małe łezki tańczą niczym w kalejdoskopie, kręcą się, ruszają, skaczą na tym szarym tle. Mdli cię z przerażenia i niemocy, mrugasz milion razy, a niewzruszone łezki tańczą w najlepsze. Trzesz powieki, zaciskacz jak najmocniej… to nic nie daje, zamknięcie powiek nie pomaga, obraz wiruje, kręci się, rusza nieustannie, nie da się tego wyłączyć, zasłonić, „zgasić światła”.

Siedzisz przerażony pośród własnych myśli i kolorów i boisz się, że tak już będzie zawsze. Jakoś docierasz do łóżka, otępiały ze strachu, zasypiasz.

 

Rano jest zupełnie normalnie, jeśli to co widzisz da się nazwać normalnością. Czasami jest tak, jakby nałożono ci na oczy jakąś uszkodzoną folię, w której ktoś wydrapał dziwne kształty. Jakbyś miał na oczach kilka warstw cienkiej, półprzezroczystej tkaniny i w każdej z tych warstw ubytki są w innym miejscu. Wspominałam o okruszkach? Migoczących drobinkach? One nie zniknęły, nadal tam są, są zawsze, znienawidzeni towarzysze codzienności.

Ta „folia”, „tkanina” czy „feeria barw” ich nie zastępują, są nadal, współtworzą w twoich oczach mozaikę, którą ciężko opanować, objąć umysłem, wyłuskać spod niej świat.

Są nawet po zamknięciu powiek. Marzysz, że to kiedyś zniknie. Uspokoi się. Rozpłynie jak poranna mgła, jak chmury nad jeziorem… będzie znowu stabilnie, ostro, wyraźnie. Będzie jak dawniej.

Marzysz, że obudzisz się rano i zobaczysz świat wyraźnie, czysto jak kiedyś. Znienawidzone iskierki są pierwszą rzeczą, którą widzisz rano i ostatnią przed zaśnięciem. Nie ma od nich ucieczki, nic, poza snem nie daje wytchnienia, a tak bardzo chciałbyś, choć przez chwile poczuć ulgę.

Z czasem nawet sny przestają być wyraźne, nawet świat w snach zaczyna przypominać przerzedzoną przez sito rzeczywistość.

 

Są dni, w których widzisz lepiej. Sytuacje, w których nagle prawie nic się nie rusza. Jest prawie jak kiedyś. Siedzisz i patrzysz na świat z totalnym zachwytem, cieszy cię wszystko wokół, wszystko jest takie piękne, takie czyste, takie znane.

Te dobre dni, dobre chwile są jak prezenty od życia, zbierasz je w sobie, cieszysz nimi najmocniej na świecie, bo przecież wiesz, ze za chwile będzie gorzej. A w gorsze dni też trzeba iść do pracy. Nawet jak jest ciemno, nawet jak trudno, nie chcesz przestać się starać, próbować, nie chcesz się poddać, zrezygnować, chcesz dalej żyć. Może w nieco innym świcie, ale musisz próbować, czujesz, że chcesz normalnie żyć, chcesz być z ludźmi, chcesz śmiać się, cieszyć z małych rzeczy i udawać, że wszystko jest w porządku.

 

Upadasz milion razy.

Fizycznie i psychicznie. Fizycznie, bo czasami nie zauważasz ludzi, otwartej szafki, kwietnika, nierównej drogi po ciemku, drzwi, nie umiesz znaleźć dziurki od klucza. Rozsypujesz wszystko, oblewasz się kawą, wodą, brudzisz jedzeniem. Uczysz się zawsze zabierać ze sobą rzeczy na zmianę, nawet do pracy. Każdy taki upadek boli bardziej w twojej głowie, myślisz o sobie, ze jesteś kaleką, że będzie tylko gorzej, że przez te głupie oczy w końcu zrobisz sobie jakąś krzywdę. Psychicznie – bo boisz się wyjść z domu wieczorem samemu, bo słyszysz milion głupich komentarzy o swojej niezdarności, ślepocie, nieogarnięciu.

Zbierasz się na odwagę i mówisz: mam uszkodzona siatkówkę, niedowidzę. W odpowiedzi słyszysz:

„To czemu nie nosisz okularów?!”,

„Idź o okulisty”,

„To zrób sobie operację”,

„Niemożliwe, że tego nie da się zoperować, wszystko się da, wiesz co teraz robią laserowo?”,

„Jest tyle metod, jakoś cię wyleczą”,

„Ale widzisz, nie?”,

„Co ty mówisz, przecież chodzisz normalnie do pracy, jakbyś nie widziała to byś nie dała rady”,

„Przestań się nad sobą użalać”,

„Na pewno nie jest tak źle”,

„Odpocznij trochę”,

„Wiesz, są takie super krople do oczu…”,

„Ale nic cię nie boli?”,

„Musisz zmienić lekarza”,

„Może masz za słabe okulary”,

„To na pewno od tych soczewek!”,

„Coś ci na to zapiszą, zobaczysz..”.
Oni nie wiedzą, że okulistę widujesz częściej niż własnych rodziców, a optometrystka wychodzi z siebie żeby ci pomoc i dobrać soczewki kontaktowe i okularowe jak najlepiej.

Nie wiedzą, że siedzisz godzinami w klinice czekając na badania, z których nic nie wynika, że każda taka wizyta wyczerpuje psychicznie i fizycznie, jak jakiś maraton, a na rozszerzonych źrenicach nie widzisz prawie nic.

Nie widzą strachu, przerażenia po kolejnym drganiu świata, miganiu okruszków, problemach ze skupieniem wzroku na jednym miejscu. Nie wiedzą jak to jest nie trafiać w klawisze nowej klawiatury w pracy, szukać w panice na ekranie kursora, nie muszą chować trzęsących się ze strachu i wstydu rąk pod biurkiem.

Nie widzą uczenia się na nowo codziennych czynności, nie wiedzą, jak trudno ci założyć soczewki kontaktowe, trafić do oka, nie zrobić sobie krzywdy. Nie mają pojęcia ile godzin prób potrzebujesz, żeby pomalować ładnie oczy, bo tak chciałabyś mieć taki śliczny makijaż z kreskami. Żeby zrobić jako-takie kreski wstajesz 45 minut wcześniej. Ale powoli, czasami się udaje.

 

Wyobraź sobie, ze kochasz czytać. Albo nie wyobrażaj sobie, pewnie lubisz czasami coś przeczytać, książkę, gazetę, magazyn, e-booka. Wyobraź sobie, że nie umiesz przeczytać więcej niż kilku stron tekstu, że czasami mdli cię od patrzenia na rzędy liter, że papier jest za biały, litery za czarne, że zdania zlewają się w jakąś wielką masę, że nie zauważasz jakiegoś zdania więc to, co czytasz nie ma sensu, że musisz czytać kawałek po kilka razy. Nie umiesz już, jak kiedyś, zanurzyć się w świat literatury i siedzieć w nim godzinami.

Tęsknisz całym sobą za ukochanymi bohaterami, za chwilami, w których byłeś tylko ty i książka. Po kilkunastu minutach zamykasz ukochane tomy, tępy ból rozsadza ci po kolei głowę, oczy i serce. Kupujesz dalej książki, cieszysz się ich zapachem i obiecujesz sobie, że kiedyś na pewno się uda, że będzie jak wcześniej, że chociaż to się nie zmieni.

Próbujesz oglądać filmy, seriale, ale sceny zmieniają się za szybko, postacie mieszają, musisz się cofać, przerywać, prosić kogoś o tłumaczenie albo oglądać to samo po kilka razy. Napisy są za mało wyraźne, nie nadążasz za tekstem…

 

Jedyne, co czytasz regularnie to wyniki badań i informacje o wzroku. Próbujesz to jakoś zrozumieć, oswajasz chorobę po kawałku, wpuszczasz ją do swojego życia, uczysz się jej i obiecujesz zrobić co tylko się da, żeby żyć. Nie jakoś, nie jak niepełnosprawny, ale jak najlepiej.

 

Tyle razy kończysz na kolanach i tyle razy wstajesz z nich, podnosisz się powoli, że już nawet przestajesz liczyć. Wiesz, że zaraz wstaniesz, wiesz, ze trzeba próbować, choćby nie wiem jak bolało. Świadomość słowa „nieuleczalny” staje się kawałkiem ciebie. Wiesz, że nic nie możesz zrobić ale jednocześnie próbujesz zrobić wszystko.

 

Wyobraź sobie, że całe życie słyszysz, że masz piękne oczy. Ogromne, niewinne, delikatne. Mówią, że są twoim największym atutem. Po rozpoznaniu choroby dalej tak mówią, bo przecież kto by powiedział, że takie piękne oczy mogą być takie uszkodzone, takie chore, że mogą tak słabo widzieć. Komplementy już nie cieszą, każdy jest jak gorzka pigułka, niby się uśmiechasz, jak je słyszysz, ale za tym uśmiechem kryje się tyle bólu.

 

Spróbuj sobie wyobrazić, ze patrzysz w lustro, widzisz te wielkie oczy i pomiędzy migoczącym okruszkami dostrzegasz ból, którego nigdy wcześniej tam nie było. Ból i strach, co będzie, jak będzie, czy nie będzie gorzej? Na samą myśl ściska cię w żołądku. Jak to gorzej? Przecież teraz czasami ledwo dajesz radę.

 

Słuchasz zapewnień lekarzy, że po odstawieniu leków, jest szansa, że się nie pogorszy. Ale gdzieś w tobie jest strach, że powoli staniesz się ciężarem dla bliskich ludzi, że nie będziesz w stanie wyjść samemu z domu, przygotować sobie jedzenia, zrobić zakupów.

Czy tych migoczących okruszków będzie z czasem więcej i więcej? Czy rozpoznasz pomiędzy nimi twarze ukochanych ludzi, przyjaciół? Dostrzeżesz drogę do domu, numer autobusu, zdania w ulubionej książce?

 

Pytań jest więcej niż odpowiedzi, a ciągle napływają nowe.

 

Masz wrażenie, ze nikt cię nie rozumie, że każdy, komu próbujesz powiedzieć jak się czujesz bagatelizuje to, albo zaczyna cię traktować jak kalekę. A przecież ty chcesz normalnie żyć, normalnie pracować, odpoczywać, spotykać się z ludźmi. Zwykłe życie staje się największym marzeniem i wyzwaniem jednoczenie. Musisz nauczyć się od nowa zwykłych czynności, codziennych spraw w zupełnie nowym świecie, świecie, który znasz, a który może wyglądać zupełnie inaczej każdego dnia.

 

Wyobraź sobie, ze masz retinopatię.

oko

___________

autor: Elżbieta Kieś