utworzone przez Justyna Nater | sty 10, 2017 | Artykuły
Od kilku dni wszystkie portale, strony internetowe, kanały telewizyjne oraz media społecznościowe huczą od informacji na temat zanieczyszczonego powietrza w Polsce. Mieszkańcy Krakowa i Warszawy prześcigają się w ilości wymienionych między sobą zdjęć, opinii i komentarzy… Nic dziwnego, że większość z nas jest, delikatnie mówiąc, przerażona sytuacją.
Smog = smoke + fog.
Czyli dym i mgła.
Smog to nic innego jak nisko zawieszona mgła pełna szkodliwych pyłów.
Stąd ich nazwa – PYŁY ZAWIESZONE.
Ich wysokie stężenie w powietrzu atmosferycznym jest jednym z głównych czynników środowiskowych mających szkodliwy wpływ na nasze zdrowie.
Cząsteczki pyłu zawierają między innymi związki organiczne, siarkę, metale ciężkie i dioksyny, a także alergeny.
Mamy dwa rodzaje pyłu:
– pył PM10, którego cząsteczki mają średnicę mniejszą niż 10 µm,
– pył PM2,5 , zawierający cząsteczki o średnicy do 2,5 µm2-5.
Ten drugi jest pyłem szczególnie niebezpiecznym, ponieważ jest drobniejszy i dociera znacznie głębiej, do pęcherzyków płucnych, a nawet naczyń krwionośnych i dalej do krwioobiegu. Dlatego może wywoływać choroby nie tylko układu oddechowego, ale również krążeniowego.
Pierwszy pył, którego cząsteczki są większe, może podrażniać błony śluzowe nosa i gardła i to właśnie on również wywołać może ZAPALENIE SPOJÓWEK.
I o tym jeszcze za chwilę.

Teraz chwila największych emocji…
NORMY STĘŻEŃ PYŁU ZAWIESZONEGO według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) :
Dla PM10
średnie stężenie dobowe (24h) : 50 µg/m3
średnie stężenie roczne : 20 µg/m3
Dla PM2,5
średnie stężenie dobowe (24h) : 25 µg/m3
średnie stężenie roczne : 10 µg/m3
W tej chwili : godzina 21:15 w Warszawie…
PM10 68.68 µg/m3
PM2,5 59.57 µg/m3
Sami widzicie, że sytuacja jest delikatnie mówiąc… nieciekawa.
Wiele się mówi o tym, że mieszkanie w mieście o tak zanieczyszczonym powietrzu może mieć rezultat podobny do tego, który ma miejsce w przypadku osób palących papierosy.
Czy kiedykolwiek do Waszych oczu dostał się dym papierosowy?
Nie było to przyjemne uczucie, prawda?
Czy zatem smog może mieć wpływ na nasz wzrok?
W tym momencie, kiedy piszę ten tekst (10.10.2017), na stronie WHO na interaktywnej mapie, tak wygląda stan zanieczyszczenia powietrza w Polsce.

Kiedy klikniecie w mapę przejdziecie do strony, na której zobaczycie stan aktualny dla Was – w momencie czytania tego wpisu.
Wspomniałam już kilka linijek wcześniej, że pył tworzący smog może powodować zapalenie spojówek.
SMOG JEST SZKODLIWY nie tylko dla płuc, czy krwioobiegu.
Nasze oczy są bezpośrednio narażone na działanie zanieczyszczonego powietrza, które bardzo wysusza oczy.
W 2003 roku w Paryżu przeprowadzono badania, które miały na celu określić, czy w trakcie pojawienia się najwyższego poziomu zanieczyszczenia powietrza, do okulistów zgłasza się większa ilość pacjentów. Analizowano czego dotyczyły rejestrowane przypadki i wykazano pewną zależność pomiędzy ilością pacjentów w gabinetach okulistycznych, a występowaniem smogu w paryskim powietrzu.
Także w innych miastach borykających się z problemami zanieczyszczeń i smogu takich jak np. słynący już z tego niestety Pekin, prowadzono podobne badania, a ich raporty wskazują na wysoką zależność problemów związanych ze zdrowiem oczu z występowaniem smogu w powietrzu.
WODY, WODY, WODY!
Zanieczyszczone powietrze w znacznym stopniu wysusza oczy!
Nasze oczy potrzebują nawilżenia, tak jak całe nasze ciało.
Odpowiednia ilość spożywanej w ciągu dnia wody ma wpływ na prawidłową produkcję łez, a tym samym właściwe nawilżenie oczu.
Często pacjenci są zdziwieni, kiedy mówi im się, że łzy nie są zwykłą lekko słoną cieczą.
Składają się one z trzech warstw : wodnej, lipidowej i mucynowej, a każda pełni swoją własną funkcję.
Mucyny (śluz) zapewniają rozprowadzenie łez po powierzchni gałki ocznej,
woda (warstwa wewnętrzna) opowiada za nawilżenie oczu,
natomiast warstwa lipidowa (tłuszczowa) za to, aby woda nie odparowywała zbyt szybko.
Zaburzenie którejkolwiek z tych trzech warstw może prowadzić do wystąpienia suchości oczu.
Poważnym stanem wysychania powierzchni oka jest tak zwany
ZESPÓŁ SUCHEGO OKA, który spowodowany może być przez takie czynniki jak:
zaburzenie produkcji łez lub nadmierne ich parowanie / wysychanie.
Objawy suchego oka to między innymi:
– oczywiście samo uczucie suchości oczu,
– zaczerwienienie oczu,
– wrażliwość na wiatr (nadprodukcja łez),
– opuchlizna powiek,
– czasowo zamglone widzenie (często wieczorami),
– wrażliwość na światło (światłowstręt),
– pieczenie lub ból oczu.
Zaniedbany / nieleczony Zespół Suchego Oka może prowadzić do poważnych problemów takich jak silny światłowstręt, ból, problemy z rogówką, nawracające infekcje, a nawet utrata widzenia w konsekwencji występujących zapaleń przedniej powierzchni oczu.
Pamiętajcie, że nie wystarczą krople do oczu.
To pomoc tylko czasowa.
W sytuacji problemów z suchością oczu, także tych, a może dzisiaj powinnam napisać – zwłaszcza tych, spowodowanych występującym w Polsce obecnie silnym zanieczyszczeniem powietrza, przekraczającym dozwolone normy – krople nawilżające nie wystarczą.
Postarajcie się możliwie regularnie nawadniać organizm, pić więcej wody.
Można również robić sobie ciepłe kompresy na powieki. Na brzegach powiek znajdują się bowiem gruczoły Meiboma, których prawidłowe funkcjonowanie warunkuje odpowiednie nawilżenie oczu, ponieważ są to gruczoły łojowe. Ogrzewanie ich ułatwia ich oczyszczanie i umożliwia bezproblemowe funkcjonowanie, niezbędne dla właściwej produkcji oraz składu łez.
JAK CHRONIĆ OCZY PRZED SMOGIEM?
Nie powiem przecież – „Najlepiej nie wychodzić z domu.”
Chociaż to faktycznie byłoby w tej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Niestety nie jest ono możliwe.
Dla oczu najważniejsze jest – prawidłowe nawodnienie organizmu – pijcie dużo wody oraz postarajcie się zakraplać oczy nawilżającymi kroplami – w ten sposób działamy i od wewnątrz, i od zewnątrz.
Przy okazji krople pomogą też szybciej usunąć zanieczyszczenia z powierzchni oczu.
Warto pomyśleć również o okularach, jeśli nie nosicie korekcyjnych.
Przeciwsłoneczne okulary nie służą wyłącznie do ochrony przed szkodliwym promieniowaniem UV. Mogą również zabezpieczyć wzrok przed kurzem i pyłem – oczywiście nie w 100%, ale ograniczą w jakiś sposób dostęp zanieczyszczeń do oczu.
Inna sprawa – skoro niektórzy zaczynają już i w Polsce nosić maseczki na nos i buzię, niczym mieszkańcy Pekinu, jeśli stężenie pyłów w powietrzu przekroczone jest wielokrotnie – warto pomyśleć o okularach ochronnych – zwłaszcza, jeśli musimy wiele godzin przebywać na „świeżym” powietrzu.
Pamiętajcie także o zachowaniu prawidłowej wilgotności powietrza w mieszkaniu. Warto również zainwestować w jego oczyszczacz. Jeśli nie chcecie wydawać zawrotnych sum na nawilżacze, polecam wlać odfiltrowaną wodę do jakiegoś szerokiego naczynia i postawić je przy kaloryferze, woda zniknie w ciągu kilku dni.
Na koniec polecam jeszcze jedno (jako lokalna patriotka urodzona nad morzem) – przeprowadzka na północ może być czasowo najlepszym rozwiązaniem.
utworzone przez Justyna Nater | gru 19, 2016 | Artykuły
Każdego roku mniej więcej o tej porze zaczynałam wmawiać sobie, że w tym roku już na pewno dam radę powstrzymywać się przed jedzeniem bez opamiętania podczas Świąt Bożego Narodzenia.
W tym roku odpuszczam.
W tym roku chciałabym cieszyć się z obecności Rodziny, czerpać przyjemność z czasu spędzanego przy świątecznym stole i…
jeść !!
I dlatego zamiast pisać Wam o tym, jak niezdrowe są ilości świątecznego jedzenia, opowiem Wam ile dobroci stoi na wigilijnym stole i dlaczego warto jeść ze smakiem – nie tylko oczami.
Po pierwsze – najważniejsze jest spożywanie produktów, które zawierają substancje hamujące powstawanie wolnych rodników (głównie zielone warzywa – czyli brokuły, brukselka, kapusta, szpinak itd…).
Na proces neutralizowania wolnych rodników wpływają witaminy A, E oraz C.
Na pewno słyszeliście o „kurzej ślepocie” – spowodowana jest ona właśnie niedoborem witaminy A, której utlenianiu zapobiega witamina E, hamująca również tworzenie toksycznych substancji uszkadzających naczynia krwionośne.
Witamina C działa międzykomórkowo i również unieszkodliwia powstające w reakcji z witaminą E wolne rodniki.

Dlatego właśnie najkorzystniej dla organizmu działa dostarczanie odpowiedniej dawki wszystkich trzech powyżej wymienionych witamin, które nawzajem perfekcyjnie się uzupełniają.
A gdzie znaleźć witaminę C, jak nie w cytrusach? Pomarańcze i mandarynki królują na świątecznych stołach!
Dla wzroku, dla zdrowia siatkówki i plamki żółtej, której z wiekiem może grozić degeneracja, (czyli AMD) niezwykle ważne jest dostarczanie pokarmu obfitego w luteinę, zeaksantynę oraz kwasy omega-3 – a ponieważ na stołach świątecznych królują ryby – pokuszę się o stwierdzenie, że nasze oczy uwielbiają Święta.
(Nie tylko dlatego, że to właśnie nasz wzrok w pierwszej kolejności pożera wszystko co stoi na stole podczas Wigilii.)
Zróbmy zatem krótkie podsumowanie świątecznych potraw stawianych na wigilijnych stołach!
1.BARSZCZ CZERWONY

W moim rodzinnym domu pierwszym daniem stawianym na stole jest czerwony barszcz z uszkami.
Jego kaloryczność zależy głównie właśnie od ilości pływających w nim uszek. Sam barszcz jednak, dzięki burakom jest bardzo zdrowy. Barwę nadaje mu betanina, która jest silnym przeciwutleniaczem, a zatem działa antybakteryjnie. Buraki zawierają bardzo dużo kwasu foliowego (drogocennego dla układu nerwowego) oraz witaminy C, która jak wspomniałam wyżej bardzo korzystnie wpływa na wzrok.
(Zresztą witamina C wpływa pozytywnie na wszystko.)
2.ZUPA GRZYBOWA

U nas nie ma tradycji jedzenia zupy grzybowej i szczerze mówiąc nie potrafię sobie wyobrazić zamiany barszczu właśnie na nią, ale zapewne wielu z Was to właśnie tę zupę podaje w pierwszej kolejności, dlatego przeanalizujmy jej wartości odżywcze.
Tu podobnie jak w przypadku barszczu – jeśli dodacie do grzybowej makaron i śmietankę to ilość kalorii wzrośnie i to zdecydowanie.
A co z samymi grzybami?
Właściwie często powtarza się, że grzyby spożywa się dla walorów smakowo-zapachowych, a ich wartość odżywcza jest niewielka. Niewielka ilość witamin i minerałów, trochę błonnika pokarmowego, trochę białka.
Ostatnio jednak coraz więcej badań potwierdza przeciwnowotworowe oraz przeciwmiażdżycowe właściwości grzybów. Obniżają one poziom cukru we krwi, wyrównują poziom lipidów. Są jednak bardzo ciężkostrawne – zwłaszcza pieczarki i borowiki. Dlatego nie powinny ich spożywać dzieci oraz osoby w starszym wieku.
3.PIEROGI

Pierogi z białej mąki – wiadomo. Ta sama sytuacja, co w przypadku uszek w barszczu. Kalorii co nie miara, wartość odżywcza żadna. Ale pytanie, czym pierogi są nadziane? Jeśli grzybami – to jak wyżej. Jeśli kapustą – to zaraz opowiem.
Dwa lata temu moja Mama po raz pierwszy podała nam do spróbowania pierogi z kaszą gryczaną – polecam gorąco – są przepyszne! A kasza gryczana? Nie dość, że naprawdę rewelacyjnie smakuje, to jest wzorcowym źródłem rutyny, która uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne. Jest bogata w witaminy B1, B2, P i PP (rewelacyjne dla układu nerwowego), zawiera również wapń, magnez, fosfor, żelazo, nikiel, kobalt, miedź, cynk bor oraz jod. Lista jest imponująca, prawda?
4.KAPUSTA

Kapusta z grochem jest bardziej kaloryczna od kapusty z grzybami i to (jak podaje literatura) praktycznie dwukrotnie bardziej.
Ale kapusta jest idealna na odporność, zawiera bowiem spore ilości witaminy C. Jest również źródłem kwasu foliowego, witaminy E, magnezu, żelaza oraz beta karotenu.
W kiszonej kapuście znajdują się bakterie, ułatwiające trawienie (idealne bakterie na świąteczny czas).
Bakterie kwasu mlekowego to naturalne probiotyki, wspomagające odporność, obniżające poziom cukru we krwi. Mają również działanie przeciwmiażdżycowe.
Prawda jest jednak taka, że kaloryczność zasmażanej kapusty wigilijnej, czyli tej z grzybami, czy grochem zależy od sposobu ich przyrządzania. Tak czy inaczej jest to ciężkostrawne danie, ale zupełnie inaczej zostanie przyjęte przez żołądek, jeśli zostanie przygotowane z mniejszą ilością tłuszczu, a większą ilością przypraw wspomagających trawienie (majeranek, koperek, kminek).
5.SAŁATKA JARZYNOWA

Możliwy skład: jajka, ogórki kiszone, groszek/kukurydza/jedno i drugie, gotowana marchewka, ziemniaki, pietruszka, por, majonez, musztarda, osobisty dodatek smakowy.
Warzywa – wiadomo – zdrowie, witaminy, wartości odżywcze – słowem MNIAM.
Schody zaczynają się przy majonezie.
Majonez jest bardzo kaloryczny. Pytanie, czy robimy go w domu, czy kupujemy w sklepie.
Ten domowy pomimo kaloryczności, jeśli powstanie z oleju dobrej jakości, będzie źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych. Dzięki zaś obecności tłuszczów roślinnych majonez jest źródłem witamin A,E i K oraz w niewielkich ilościach również witaminy D.
6.RYBY
Na wigilijnym stole w przypadku ryb każdy znajdzie coś dla siebie.
I serdecznie Wam tego zazdroszczę.
Takie ze mnie dziecko szczęścia, że urodzona i wychowana w Świnoujściu – jestem uczulona na ryby. I mogę je jeść tylko wtedy, kiedy naprawdę czuję, że mam ochotę, że organizm sam się upomina, ale tylko w niesamowicie ograniczonych ilościach i wyłącznie niektóre ich rodzaje.
Jest to swojego rodzaju żywieniowa katastrofa, ponieważ ryby są źródłem dobrze przyswajalnego białka o bardzo wysokiej wartości odżywczej. Są źródłem jodu oraz witamin z grupy B (ryby tłuste także witamin D i A).
6.1.KARP
Karpia lepiej piec niż smażyć w panierce – ze względu na kaloryczność.
Karp nie jest tak zdrową rybą jak ryby tłuste typu łosoś, makrela, czy śledź. Jest jednak źródłem białka i dostarcza do organizmu witaminę D. Jest oczywiście źródłem kwasów jednonienasyconych i wielonienasyconych (w mniejszym stopniu niż wyżej wymienione tłuste ryby, ale jednak). Poza tym mięso karpia zawiera witaminy z grupy B, magnes, cynk, selen oraz potas.
6.2.ŚLEDZIE
Najczęstszy sposób podawania śledzia podczas Świąt – śledź w śmietanie lub śledź w oleju.
Same śledzie kaloryczne nie są, ale dodatek w postaci oleju robi z nich kaloryczną bombę.
Śledź to bardzo zdrowa ryba, zdrowsza nawet od sztandarowego karpia. Jako morska ryba tłusta zawiera bardzo dużo kwasów omega 3. Zawiera również więcej witamin i minerałów niż karp. Dostarcza witaminy E, D, potas, wapń, żelazo i selen.
Pod kątem kalorii i diety, lepiej wybrać śledzia w jogurcie lub w occie niż tego w oleju.
6.3.RYBA PO GRECKU
Nie dość, że ryba, to jeszcze dużo warzyw!
Jej kaloryczność podwyższa olej, na którym smaży się rybę, no i panierka z mąki…
Sama ryba i warzywa to oczywiście składniki bardzo niskokaloryczne.
Rybka rybką, wiadomo jak dobrym i wartościowym odżywczo składnikiem jest. W rybie po grecku (która z Grekami za wiele wspólnego nie ma) znajdziemy spore ilości marchewki, która zawiera beta karoten oraz witaminę A, niezbędną (jak wspomniałam we wstępie) w profilaktyce zwyrodnienia plamki żółtej i zaćmy.
Marchew zawiera również barwnik o nazwie rodopsyna. Niedobór tego składnika powoduje, że źle widzimy w słabym oświetleniu.
7. KOMPOT Z SUSZONYCH OWOCÓW

Osobiście BARDZO nie lubię ani jego smaku, ani zapachu.
Co roku Rodzice próbują mnie do niego przekonać, ale nawet na wdechu nie jestem w stanie zaakceptować tego charakterystycznego posmaku.
Jest to napój dosyć kaloryczny, choć zależy to głównie od dodanej substancji słodzącej – czy jest to cukier, miód, czy może stewia.
Jak się zapewne domyślacie – z kompotu najzdrowsze są owoce, zawierają błonnik pokarmowy, przeciwutleniacze chroniące przed powstawaniem wolnych rodników i ułatwiają trawienie. Jest to skoncentrowana zawartość witamin (między innymi tiaminy, witaminy C i beta karotenu).
Poza tym kwasy owocowe utrzymują prawidłową mikroflorę w jelitach.
8. KUTIA

To jedna z najbardziej kalorycznych wigilijnych potraw, na którą przepisów można znaleźć bardzo dużo, ale ta najpopularniejsza wersja to kutia z pszenicą, makiem, miodem, mlekiem, orzechami i bakaliami.
Mieszanka kaloryczna pierwsza klasa. 100 gram kutii to nawet 300kcal.
O orzechach i maku poniżej
9.ORZECHY
Najbardziej wartościowe odżywczo ze wszystkich dostępnych bakalii. To fakt, że zawierają dużo kalorii i tłuszczu, ale to jest ten dobry tłuszcz- nienasycone kwasy tłuszczowe, które zmniejszają ryzyko chorób serca. Orzechy zawierają bardzo dużo witamin z grupy B i oraz witaminę E, dzięki temu wpływają dobrze na zdrowie skóry i prawidłową pracę mózgu.
10.MAKOWIEC

Makowiec to bardzo kaloryczne ciasto. Kawałek 100 gram to około 350kcal. Ale wbrew pozorom to nie ciasto drożdżowe, czy biszkoptowe zawiera tyle kalorii, a właśnie główny składnik, czyli masa makowa z bakaliami.
Ale mak to kolejna historia o nienasyconych kwasach tłuszczonych, o których już tu w tekście mowa była i nie będę powtarzać jak dobre są one dla naszego zdrowia.
Mak wpływa również na prawidłowy poziom cholesterolu właśnie ze względu na występowanie w nim powyższych kwasów. Zawiera także witaminy A, D, E, witaminy z grupy B oraz wapń.
Podsumowując
Potrawy świąteczne można przygotować na sposób lżejszy i zdrowszy.
Zmniejszyć ilość panierek do mięs i ryb, zmodyfikować farsz w pierogach na taki z bogatszymi odżywczo składnikami, a może zmienić rodzaj mąki, z której przyrządzone zostanie ciasto.
Tak czy inaczej – w Święta nie martwcie się o dietę.
Nie przejadajcie się (sama się postaram, obiecuję), ale też nie odmawiajcie sobie przyjemności w gronie rodzinnym.
Cieszcie się, uśmiechajcie, odpoczywajcie, wyłączcie komputery i telefony – zadbajcie tym samym o odpoczynek dla Waszych oczu.
Smacznego!
Źródła informacji:
Instytut Żywności i Żywienia
http://www.mojdietetyk.pl/artykuly/kalorycznosc-wigilijnych-potraw.html
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/dania-wigilijne/ile-kalorii-maja-potrawy-wigilijne_42167.html
http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/56,101460,13066696,Potrawy_wigilijne___ile_w_nich_kalorii__ile_zdrowia_.html
utworzone przez Justyna Nater | lis 2, 2016 | Artykuły
W części pierwszej pisałam o tym, że nie wolno dobierać sobie soczewek kontaktowych na własną rękę oraz o tym, jakie informacje powinniśmy przekazać specjaliście podczas wywiadu przed badaniem.
Tak naprawdę zaczęłam trochę od tyłu, ponieważ zanim w ogóle trafisz na badanie z doborem soczewek kontaktowych, powinieneś przecież znać ich wady i zalety.
Inaczej w ogóle nie zjawisz się w gabinecie, prawda?
Zacznijmy więc od przyjemności – czyli od ZALET soczewek kontaktowych.
Jeden z głównych argumentów to na pewno komfort. Nie każdy lubi, kiedy o nos i o uszy opierają mu się okulary. Dobrze dopasowanych soczewek kontaktowych praktycznie nie widać i nie czuć.
Nie trzeba się zastanawiać, czy kolor oprawy pasuje do naszego stroju w danym dniu.
Nie ma problemu pod tytułem „Gdzie to ja położyłem/położyłam okulary??”.
Nie ma także sytuacji takich jak alergia na materiał, z którego wykonana jest oprawa.
Czy jednak tylko komfort ma znacznie?
Nie.
Również pole widzenia jest większe w soczewkach niż w okularach. Nic nam go nie ogranicza, nie widzimy oprawy okularowej „kątem oka”. Przy patrzeniu w różnych kierunkach nie pojawiają się zniekształcenia obrazu – co często ma miejsce w soczewkach okularowych, jeśli nie wybieramy zaawansowanych konstrukcji.
Jeśli mamy dużą różnowzroczność – czyli wielkość wady w jednym i w drugim oku znacząco się różni, soczewki kontaktowe są zdecydowanie bardziej komfortowe i nie powodują wrażenia pomniejszania lub powiększania oczu (w tym przypadku niesymetrycznego).
Soczewki okularowe wymagają uszlachetnień dodatkowymi powłokami, na przykład antyrefleksem, który niweluje odbicia od ich powierzchni – w soczewkach kontaktowych nie trzeba się o to martwić.
To samo dotyczy problemów związanych z pogodą – chyba każdy okularnik wie, co to znaczy wejść zimą do ciepłego pomieszczenia lub zapomnieć parasola w deszczowy dzień.
Zaawansowane konstrukcje soczewek okularowych pozwalają już na pozbycie się wyżej wymienionych komplikacji, natomiast w soczewkach kontaktowych nie trzeba się nimi w ogóle przejmować.
To, że używanie okularów podczas uprawiania sportów jest bardzo niewygodne, a często wręcz niemożliwe, jest dosyć oczywiste. Mniej oczywiste jest jednak to, że nie w każdym zawodzie można nosić okulary i wtedy jedynym rozwiązaniem stają się soczewki kontaktowe (chyba, że dany zawód w ogóle nie dopuszcza możliwości występowania wady wzroku).
Poza tym soczewki kontaktowe zapewniają poprawę ostrości widzenia w sytuacji, kiedy występuje nieregularność rogówki, na przykład przy stożku rogówki lub po urazie, przeszczepie, czy chirurgii refrakcyjnej. Znajdują także zastosowanie terapeutyczne i kosmetyczne.

A wady? Czy soczewki mają wady?
Mają. Zwłaszcza jeśli użytkownik je ma. I mówię to całkiem poważnie.
Im więcej wad ma użytkownik, tym więcej wad będą miały soczewki. W niektórych przypadkach byłabym skłonna powiedzieć, że ktoś kto ma dużo wad w ogóle nie powinien ich nosić.
Dlaczego?
Dlatego, że jeśli ktoś jest leniwy, niesystematyczny, ignorujący zalecenia, to nawet najlepsze soczewki kontaktowe najwyższej klasy w pewnym momencie zaczną sprawiać problemy.
Trzeba wziąć pod uwagę, że w przypadku pierwszej aplikacji soczewek kontaktowych potrzebny jest czas na dopasowanie i adaptację. Pacjent musi mieć umiejętność manipulowania soczewkami – zakładania, zdejmowania, odpowiedniego dbania o nie…
Tego wszystkiego powinien nauczyć się w gabinecie – od swojego specjalisty.
Bardzo ważna uwaga – czas noszenia soczewek jest ograniczony!
(I na pewno krótszy niż czas noszenia jednej pary okularów)
Jakość soczewek pogarsza się wraz z czasem ich użytkowania oraz ich wiekiem.
Soczewki wymagają pielęgnacji, staranności i systematyczności.
ALE…
Mogą być jednak idealnym rozwiązaniem w przypadku występującej różnowzroczności, czy wysokiej krótkowzroczności, a także afakii.
Mogą pełnić funkcję:
– kosmetyczną – na przykład w przypadku bliznowaceń po urazach,
– opatrunkową po różnego rodzaju zabiegach chirurgicznych,
– a także terapeutyczną.
Dzisiejsze materiały, z których produkowane są soczewki kontaktowe oraz ich konstrukcja i jakość są na tak wysokim poziomie, że pacjent stosujący się do zaleceń specjalisty nie powinien odczuwać żadnego dyskomfortu. Należy jednak BEZWZGLĘDNIE pamiętać o przestrzeganiu zasad higieny i użytkowania i mieć na uwadze, że w dalszym ciągu jest to CIAŁO OBCE, które nakłada się bezpośrednio na bardzo delikatną i wrażliwą powierzchnię oka.
W części trzeciej przedstawię Wam schematycznie procedurę doboru soczewek kontaktowych. Jak powinno wyglądać prawidłowe badanie oraz wizyty kontrolne.
utworzone przez Justyna Nater | wrz 11, 2016 | Artykuły
Trzy tygodnie temu, będąc w rodzinnym Świnoujściu, wybrałam się z Przyjaciółką odebrać zamówione u optyka okulary.
Dzień wcześniej, wieczorem, jak to ja…, zaczęłam ją wypytywać o to, kto ją badał, jak badał, jak widzi w obecnych okularach, a jak widziała w dobranej korekcji… Dowiedziałam się, że badanie było bardzo profesjonalne, bo w salonie są poważne urządzenia… Najpierw było komputerowe badanie wzroku, potem jeszcze „takim innym urządzeniem”, a na koniec czytanie z tablicy.
Poszłyśmy po okulary. „Poważne urządzenia” okazały się być tymi, o których myślałam, kiedy opowiadała o badaniu: autorefraktometr + pupilometr.
Od razu wyjaśnię Wam na szybko, czym jest pupilometr, bo o autorefraktometrze przeczytacie jeszcze poniżej.

Pupilometr to nic innego, jak urządzenie do pomiaru rozstawu źrenic, tak zwanego PD, czyli pupillary distance
(pupil – z angielskiego źrenica, stąd też nazwa urządzenia).
Nie jest skomplikowane, pacjent ma za zadanie patrzeć na świecący punkt, a osoba wykonująca pomiar mierzy odległość refleksów, które widzi (patrząc przez urządzenie z drugiej strony) w oczach osoby badanej. Nie ma w tym badaniu żadnej wyższej filozofii, poza tym, że PD powinno się zapisywać dla każdego oka osobno i nie powinna to być wartość „od refleksu do refleksu, podzielić na dwa”, ponieważ twarz człowieka nie jest symetryczna i odległości jednego i drugiego oka nie muszą być sobie równe. Niestety często się zdarza, że osoby badające nie zapisują PD wcale lub właśnie zapisują tę wartość jako jedną wartość i twierdzą, że wystarczy ją podzielić na pół.
Wracając do historii z odbiorem okularów. W salonie była kolejka. Okazało się, że przed nami była kobieta, która właśnie miała mieć badanie wzroku… Stałam i zastanawiałam się, co będzie dalej..?
Co było dalej… to aż strach pisać…
Badanie autorefraktometrem, pomiar PD…
„Proszę usiąść, zakładamy oprawę próbną.”
Badanie wykonywał… optyk.
Trzeba było 'zanurkować’ w kasecie okulistycznej w poszukiwaniu „soczewki wyjściowej” – tak została nazwana.
Pani miała czytać z tablicy.
Tylko nurkując w kasecie nie zauważono, co robiła badana osoba – wykrzywiała głowę, nachylała się, przysuwała, próbowała przeczytać.
Kilka razy zostały wymienione szkiełka. Najgorzej było przy soczewce do korekcji astygmatyzmu. Soczewka cylindryczna została umieszczona w oprawie i przekręcana dookoła w poszukiwaniu najlepszej osi…
„Tak lepiej?
A może tak?
No to może tak?
A tak?
No dobrze… to jeszcze…. tak!”
„Wie pani co… nie jest dobrze, nie widzę… i już nie wiem, co jest lepiej…”
„To poproszę jeszcze obecne okulary, zmierzymy, co tam jest… [pomiary] O! A to dziwne… teraz wyszło nam mniej…”
[Ciekawe, co „wyszło”, skoro pani nie potrafiła przeczytać z tablicy w nowej korekcji…]
„No proszę! To wada mi się cofnęła!”
„To ja te osie zostawię pani tak, jak były w poprzednich okularach, tylko zmienimy wartości, bo wyszło mi inaczej. Przyzwyczai się pani.”
„No… dobrze, dobrze! Skoro wada się zmniejszyła!”
Wiecie, że zrobiło mi się duszno, gorąco i musiałam wyjść na świeże powietrze?
W takiej sytuacji nawet nie bardzo da się zwrócić uwagę, bo inni ludzie są w salonie i nie powinno się robić takich rzeczy…
Chociaż im częściej myślę o tamtej sytuacji, tym bardziej wydaje mi się, że mogłam poczekać aż zrobi się pusto i zapytać, dlaczego tak to wyglądało…
Opowiadam Wam tę historię z jednego podstawowego powodu – BADANIE KOMPUTEROWE bardzo często sprawia, że ludziom wydaje się, że trafili do profesjonalisty.
Przypomnij sobie, jak to badanie wygląda…
Siadasz przy urządzeniu.
Proszą, żeby patrzeć na obrazek, który wyświetla się gdzieś w środku.
Jednym okiem, drugim okiem.
Koniec. Badanie zrobione.
Profesjonalne badanie komputerowe?

AUTOREFRAKTOMETR – urządzenie, które może ułatwić i przyspieszyć specjaliście badanie wzroku pacjenta, jednak nie podaje ostatecznego, w 100% wiarygodnego wyniku. Błędy w badaniu autorefraktometrem wynikać mogą z naturalnej zdolności oka do akomodacji. Zmienia się ona z wiekiem i u starszych osób nie jest już tak dużym problemem, jak u dzieci i młodzieży. „Młode oczy” bardzo silnie akomodują, powodując błędne odczyty komputera – błędne wskazania wartości krótkowzroczności (która w rzeczywistości może być mniejsza) lub nadwzroczności (która w badaniu wychodzi zdecydowanie zaniżona w porównaniu do występującej).
U osób z astygmatyzmem, oś podana przez autorefraktometr może być oczywiście tą prawidłową, ale ZAWSZE trzeba ją sprawdzić w dokładnym badaniu na foropterze i powinna być dla specjalisty jedynie punktem odniesienia do wyznaczenia właściwej jej wartości.
Urządzenie może również wykonać pomiar krzywizny rogówki, czyli tak zwaną jej keratometrię, której wynik daje wstępne informacje o występowaniu ewentualnych schorzeń i zniekształceń rogówki (na przykład stożka rogówki). Keratometrię wykonuje się również podczas badań w celu doboru soczewek kontaktowych. Jest to jednak dłuższy temat, który opiszę Wam niedługo w osobnym tekście.
Komputerowe badanie wzroku, wykonywane za pomocą autorefraktometru, jest badaniem przesiewowym, a NIE OSTATECZNYM. Powinno być traktowane jako badanie „poglądowe” i nie powinno NIGDY zastępować pełnego specjalistycznego badania wzroku.
Nie wolno też robić okularów z takiego paragonu, który drukuje autorefraktometr po badaniu.
Obecne autorefraktometry to dosłownie kombajny z ogromną ilością możliwości pomiarowych, ale wynik badania wady refrakcji ZAWSZE musi być doprecyzowany przez PRAWIDŁOWE (nie takie, jak z opowieści na początku) badanie, które przeprowadzi wykwalifikowany specjalista.

I naprawdę argument, że przy okazji, że za darmo, że szybko, bo przecież nigdy nie masz czasu… ten argument jest SŁABY.
Rozumiem, że życie w biegu skutkuje i jedzeniem w biegu, i wszystkim w biegu, i badaniem oczu w biegu, i za chwilę nawet spaniem w biegu, ale naprawdę Twoje oczy NIE ZASŁUGUJĄ na traktowanie ich metodą „w biegu”.
Pamiętaj, nawet, jeśli świetnie widzisz, postaraj się przynajmniej raz w roku wybrać do specjalisty i wykonać kontrolne badanie swojego wzroku. Nie dobieraj sobie okularów na własną rękę, idąc do salonu optycznego z „paragonem” z badania wykonanego pomiędzy zakupami spożywczymi i obuwniczymi. To są Twoje oczy. Ale same o siebie nie zadbają,
dlatego DBAJ O WZROK!
_______________________
zdjęcie z pupilometrem: ebay.com – How to Use a Pupilometer
utworzone przez Justyna Nater | cze 22, 2016 | Artykuły
Wszyscy wiemy, że alkohol źle wpływa na całe nasze ciało i organizm, a efekty jego działania mogą być zarówno krótko- jak i długoterminowe.
Ale co właściwie alkohol robi naszym oczom?
Również na nasze widzenie alkohol może wpływać na krótki okres czasu.
Co jednak dzieje się w sytuacji jego częstego spożycia?
Czy istnieje obawa wystąpienia permanentnych efektów, którymi należałoby się martwić?
Alkohol i Twoje oczy
Spożywanie alkoholu raz na jakiś czas nie robi oczom krzywdy.
Można więc przypuszczać, że wszystko pod kontrolą.., ale czy na pewno?
Jeśli popijamy sobie lampkę wina do kolacji, czy piwo na spotkaniu z przyjaciółmi, mogą się (jak zapewne ZAUWAŻYŁEŚ) pojawić pewne symptomy wpływu alkoholu na Twoje widzenie, takie jak lekkie zamglenia, zawroty… wszystko zależy od tego ile tych lampek, czy ile piw wypijesz i oczywiście jaka jest tolerancja Twojego organizmu na spożywanie alkoholu.
Tak czy inaczej wszystko to, co odczuwasz podczas takich sytuacji zazwyczaj po pewnym czasie ustępuje, zwłaszcza jeśli nie wypijesz zbyt dużo.
Z drugiej strony, jeśli pijesz dużo i często, zwiększasz ryzyko zarówno wystąpienia objawów krótkoterminowych jak i długoterminowych.
Dodatkowo im częściej zdarza Ci się upijać, tym szybciej i łatwiej doprowadzić możesz do poważnych powikłań i problemów z wątrobą, która (tu być może dla niektórych niespodzianka) ma również wpływ na Twoje oczy.

Wpływ nadużycia alkoholu na wzrok
Alkohol, jak wiemy, ma negatywny i niszczący wpływ na mózg i jego prawidłowe funkcjonowanie. Z tego właśnie powodu ma również wpływ na wzrok.
Jak wiecie, zanim człowiek zobaczy cokolwiek, informacje o odbieranym przez oczy obrazie, najpierw muszą trafić nerwami wzrokowymi właśnie do mózgu. Dlatego spożycie alkoholu może doprowadzić na przykład do niewyraźnego, rozmazanego widzenia lub nawet widzenia podwójnego, które z kolei może być spowodowane osłabieniem mięśni okoruchowych i wewnątrzgałkowych. Wszystko to wpływa oczywiście na czas reakcji całego organizmu. Picie zbyt dużych ilości alkoholu może spowodować również ograniczenie widzenia peryferyjnego i wywołać wręcz tak zwane widzenie tunelowe. Pod wpływem alkoholu źrenice reagują wolniej, nie zmieniają płynnie swojej wielkości, to może przyczynić się do chwilowego oślepienia w przypadku np. znalezienia się w pobliżu źródeł światła; reflektorów itd.
Alkohol może obniżyć wrażliwość oczu na kontrast w odbieranym obrazie. Dlatego problematyczne staje się wtedy odróżnienie podobnych kolorów w ich różnych odcieniach. Jeszcze większym problemem może być uszkodzenie nerwu wzrokowego. Neuropatia prowadzi bowiem do utraty widzenia (co zwykle odbywa się bezboleśnie).
Długotrwałe spożywanie alkoholu w dużych ilościach nasila zmiany zwyrodnieniowe w siatkówce oka. Powoduje także dostanie się do organizmu wolnych rodników, które uszkadzają komórki, zmieniając funkcjonowanie tkanek i narządów. Również wzroku.
U chorych na cukrzycę alkohol może przyspieszyć rozwój retinopatii cukrzycowej.
Migrena
Ból głowy pewnie większości osób kojarzy się z alkoholem. Albo odwrotnie.
Migrena także powoduje wrażliwość na światło i inne problemy/wrażenia wzrokowe.

Dodatkowo zbyt duża ilość alkoholu wywołuje rozszerzenie naczyń krwionośnych, więc oczy stają się czerwone i przekrwione.
Już pomijam fakt, że alkohol wypłukuje z organizmu wszystko, co dobre – pierwiastki dobre dla organizmu między innymi.
Odczuwaliście kiedyś suchość oczu dzień po imprezie? Tak. To ta woda. Ta, której brakuje oczom.
Właściwie to wszystko nie znaczy od razu, że musimy na zawsze odmówić sobie alkoholu.
Nie popadajmy w skrajności.
Okazjonalne picie (o ile nie jest zabronione całkowicie przez lekarza) nie zrobi krzywdy oczom.

ALE
Jeśli pijesz często, dużo, miałeś problemy z alkoholem w przeszłości, dobrze by było kontrolować swoje zachowanie, mając na względzie swoje zdrowie i właśnie zdrowie swoich oczu.
Dobre nawyki:
– nigdy nie pij (nawet tych małych ilości alkoholu) na pusty żołądek,
– postaraj się pić wodę (lub chociaż dużo bezalkoholowych napojów) pomiędzy drinkami – nawadnianie organizmu jest bardzo ważne,
– pilnuj swojego limitu – umiejętność powiedzenia STOP w odpowiednim momencie jest kluczowa w każdej sytuacji.
A JEDNAK…
Czerwone wytrawne wino (tak jak np. borówki, czy jagody, które zawierają antocyjany) zawiera przeciwutleniacze, które mogą hamować rozwój zwyrodnienia siatkówki lub innych części oka. Chronią też plamkę żółtą przed procesami starzenia. Dlatego lampka czerwonego wina do obiadu (lampka, nie butelka) to całkiem zdrowy wybór.

Najważniejszy jest umiar. Pamiętajcie.
Kac to zwyczajne zatrucie alkoholem:
– blada skóra, bóle głowy, suchość w ustach, w oczach, pragnienie, zaburzenia widzenia, często ból brzucha.
Metabolizm alkoholu odbywa się w wątrobie. Alkohol zaburza równowagę elektrolitową i powoduje odwodnienie oraz wypłukuje potas i magnez. Dlatego „na kaca” najlepiej jest pić jak najwięcej wody lub napojów nawadniających organizm.
Przydadzą się też oczywiście nawilżające KROPLE do oczu.
Źródła zdjęć:
1) http://www.improveeyesighthq.com/images/xalcohol-double-vision.jpg.pagespeed.ic.sXekZ9TeX_.jpg
2) http://cdna.allaboutvision.com/i/resources-2015/blue-eye-alcohol-660×440.jpg
3) https://tiawarburtonmua.files.wordpress.com/2015/05/alcohol-3.png
4) http://images.financialexpress.com/2015/07/Alcohol-Re.jpg
5) https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT0MfUW_mcoDBAm_6hkCOSTP-8mx8d71nDs_E8DZH4Uc7X3mXnzZQ