utworzone przez Justyna Nater | sty 13, 2015 | Artykuły
Obiecałam Wam niedawno, że w sobotę pokażę Wam film o problemach wzrokowych dzieci. Bardzo Was przepraszam za to opóźnienie. Chciałabym żebyście włączyli sobie film:
W trakcie badań przesiewowych oczu u dzieci, nie da się wykryć wszystkich możliwych dolegliwości
wzrokowych.
Popatrzcie zatem co się stanie, jeśli zaniedbamy oczka naszych pociech.
W Kanadzie przeprowadzono eksperyment wzrokowy, w którym wzięły udział cztery nauczycielki. Po całym doświadczeniu odbyła się rozmowa na temat ich odczuć i wniosków. Panie podjęły się wyzwania i zgodziły się aby zaprezentowano „na nich” niektóre problemy wzrokowe dzieci.
Pierwsza z nauczycielek była krótkowidzem – po prostu zabrano jej okulary i poproszono o to, aby spróbowała poradzić sobie bez nich. Drugiej za pomocą pryzmatu rozdzielono wrażenia wzrokowe. Po prostu widziała ona podwójnie (nie będę jeszcze przy tej okazji pisać czym jest konwergencja bo zapewne widzicie podpis „convergence insufficiency patient”, ale to jest dłuższy temat, o którym wkrótce Wam opowiem, a na razie skupmy się na tym, że nauczycielka widziała po prostu podwójnie). Jej oczy nie były w stanie współpracować i łączyć obrazów w jeden.
Trzeciej z kobiet, Michelle założono soczewkę kontaktową na prawe oko, aby odgrywało ono rolę tak zwanego „leniwego oka”. Bardzo szybka definicja leniwego oka? Po prostu obniżona ostrość wzrokowa. Leniwe oko niedowidzi, a takie dziecko nie posiada widzenia trójwymiarowego.
Ostatnia nauczycielka otrzymała soczewki kontaktowe z astygmatyzmem. To sprawiło, że nie widziała wyraźnie ani z bliska ani z daleka.
Efekty?
Badanie ostrości widzenia do dali – wszystkie panie odczytały małe litery na tablicy poza nauczycielką, która odgrywała dziecko krótkowzroczne (nie musiała udawać bo sama jest krótkowidzem).
Badanie ostrości wzroku do bliży – nauczycielki odczytywały podany tekst, ale z wielkim trudem. Ale odczytywały – to ważne.
Ostatnia pani, która nosiła soczewki z astygmatyzmem, zaczęła się skarżyć, że nie jest w stanie się na niczym skupić. Ani na ćwiczeniach, ani na tym, co mówił wykładowca. Ale zdała testy na ostrość wzroku.
O tym też jest tytuł całego ćwiczenia – 20/20 isnt’ everything, co znaczy ni mniej ni więcej co – Twoje dziecko może podczas badania wzorku skupić się i odczytać prawidłowo litery na pokazywanej mu tablicy, ale NIESTETY TO NIE DAJE GWARANCJI, że dziecko nie ma problemów ze wzrokiem.
Podkreślam raz jeszcze, dzieci nie wiedzą jak powinny widzieć prawidłowo. Jeśli są w stanie przy większym skupieniu coś odczytać to myślą, że robią to tak jak inni rówieśnicy, ale widocznie nie są tak utalentowane, czy mądre, aby robić to sprawniej. Zwróćcie uwagę na zachowanie nauczycielek. Bardzo szybko były zmęczone i rozdrażnione tłumacząc, że czują się tragicznie i nie są w stanie się skupić. Pomyślcie teraz – one przeżywały to przez chwilę. Dzieci nie mają wyboru. Nie zdejmą sobie z oka przeszkadzającej soczewki kontaktowej. Nie skazujcie swojego dziecka na takie CIERPIENIE. Bo tymi słowami trzeba nazwać sytuację, w której dziecko musi dzień w dzień funkcjonować z różnymi dysfunkcjami wzroku.
WNIOSEK? Zanim zaprowadzisz dziecko do szkoły – zaprowadź je na PORZĄDNE badanie wzroku do specjalisty, a przede wszystkim ROZMAWIAJ z dzieckiem i dopytuj o jego wrażenia wzrokowe podczas codziennego życia. I REAGUJ, kiedy zobaczysz nieprawidłowości w jego zachowaniu.
utworzone przez Justyna Nater | sty 9, 2015 | Artykuły
Bardzo często nie zastanawiamy się nad powodem problemów z dzieckiem w szkole, czy w domu podczas codziennych czynności. Słabe wyniki w szkole, czy złe zachowanie powodują, że zwykle dziecko zostaje z marszu zaszufladkowane i określone jako niegrzeczne, nadpobudliwe lub leniwe. Powodem nie musi być wcale trudny charakter dziecka, ale na przykład problemy z jego wzrokiem. Miejmy na uwadze również fakt, że pierwsze lata szkoły są dla dzieci stresujące, co w połączeniu z zaburzeniami widzenia może mieć naprawdę bardzo niekorzystny wpływ na jego zachowanie.
Często dzieci mające problemy z czytaniem, pisaniem lub ogólnym kontaktem z rówieśnikami są kierowane od razu do poradni psychologiczno-pedagogicznych z powodu „opóźnienia w rozwoju umysłowym”. Potem niejednokrotnie słyszą od rówieśników, że coś z nimi nie tak, skoro muszą chodzić na zajęcia do poradni.
Problemy ze wzrokiem utrudniają także sprawność fizyczną dziecka, a szczerość kolegów i koleżanek bywa bezwzględna. Wady wzroku wpływają niekorzystnie na koordynację wzrokowo-ruchową. Dziecko potyka się, nie trafia piłką do kosza, nie udaje mu się jej złapać, zaczyna być nazywane klasową łamagą albo słabeuszem.
Wszystkiemu winna cywilizacja i postęp technologiczny?
Tak, to są właśnie główne przyczyny problemów ze wzrokiem maluchów.
Pamiętam, że kiedy moi podwórkowi znajomi i ja byliśmy małymi uczniakami, całymi dniami ganiało się po podwórku, denerwując wręcz rodziców wołających nas na obiad do domu i słyszących wieczne „zaaaaaraz mamo!”. Trzepak? Największa frajda. Rolki, rower, piaskownica, huśtawka, spacer do parku, plac zabaw. Od dziecka kocham śnieg, potrafiłyśmy z Mamą wychodzić na sanki o 3 w nocy, kiedy tylko zaczynało sypać. Zdecydowanie większą część swojego dzieciństwa spędziłam na świeżym powietrzu.
A dzisiaj? W szkołach dzieci na przerwach siedzą z telefonami i tabletami. W domu przed komputerem i telewizorem. Nie wiem, czy u Was też to widać, ale nawet Śmigus Dyngus to już tylko dzień, kiedy rano lepiej nie wychodzić z domu, bo prędzej dorosła młodzież wyleje na głowę wiadro zimnej wody (o ile i takich będzie się miało „szczęście” spotkać), niż przebiegną nam drogę śmiejące się dzieci z pistoletami na wodę. W szkole wymaga się szybkiej edukacji, wprowadza się egzaminy w coraz to młodszych klasach, co powoduje niemały stres u każdego dziecka. Po zajęciach dzieci nie spędzają już tyle czasu na świeżym powietrzu co kiedyś.
Praca wzrokowa, którą wykonują skupia się głównie na pracy do bliży, co jest przyczyną niewłaściwego rozwoju układu wzrokowego, a w konsekwencji powodem wielu zaburzeń widzenia i postępującej krótkowzroczności – czyli problemami z widzeniem do dali.
Efekt? Dziecko nie widzi prawidłowo tego, co pani napisze na tablicy, a to powoduje ogromne problemy ze skupieniem jego uwagi, co z kolei sprawia, że uczeń wydaje się być pobudzony, niegrzeczny i nie jest zainteresowany ani lekcją, ani materiałem, a z tego wszystkiego zaczyna mieć niskie poczucie własnej wartości.
Najgorsze jest to, że nawet dzieci, które mają dobrane okulary, wcale nie widzą w nich dobrze. Dlaczego? Dlatego, że rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, jak szybko może się zmieniać wada wzroku ich dziecka. Prawda jest taka, że do zmiany okularów często powinno dochodzić nawet do dwóch, czy trzech razy w ciągu roku! Naprawdę.
No dobrze, ale po czym poznać, że dziecko może mieć wadę wzroku?
Charakterystyczne objawy problemów z oczami to między innymi mrużenie lub pocieranie oczu, które nie musi być spowodowane wieczornym zmęczeniem dziecka. Rodzice powinni zwracać także uwagę na ustawienie głowy swojej pociechy, podczas wykonywania przez nie różnych czynności. Głowa powinna być ustawiona prosto, jeśli ją przekrzywia na jedną stronę, to już sygnał dla nas, żeby zwrócić na to uwagę. Warto również co jakiś czas przyglądać się oczom dziecka, aby sprawdzić czy zwrócone są w tę samą stronę, czy może jedno z nich „ucieka” na zewnątrz lub do środka.
Małe dzieci nie wiedzą jak powinny widzieć prawidłowo, dlatego nie warto liczyć na to, że poinformują nas o problemach z widzeniem. Nawet badania przesiewowe przeprowadzane w szkołach nie zawsze mogą dać ostateczny i wiarygodny wynik. Z tego powodu tak ważna jest czujność rodziców. Zwykłe czynności, takie jak oglądanie telewizora, czy praca przy komputerze mogą nam dać sygnał o nieprawidłowościach – może zauważymy, że dziecko nie potrafi oglądać bajki siedząc na kanapie ustawionej naprzeciwko telewizora, a koniecznie chce siedzieć bliżej ekranu.
Pamiętajmy, że odpowiednie warunki do pracy dla naszego układu wzrokowego dotyczą również oczu dzieci. Tak jak nam potrzebne jest prawidłowe oświetlenie pomieszczenia, w którym pracujemy, tak pokoje, czy kąciki pracy dzieci powinny spełniać odpowiednie warunki, kiedy dziecko odrabia prace domowe lub bawi się, czyta, czy rysuje.
Jednak my możemy sprawdzać, kontrolować i obserwować dziecko w domu, a co poza nim?
Nie pozwólmy nauczycielom od razu oceniać naszej pociechy jako ucznia mniej zdolnego, potrzebującego pomocy w poradni specjalistycznej lub kłopotliwego i niewychowanego. Nauczyciele tak naprawdę sami powinni wiedzieć, że należy obserwować swoich podopiecznych i zgłaszać rodzicom ewentualne niepokojące zachowania, ale oczywiste jest, że jeśli grupa, czy klasa jest dość liczna, nauczyciel nie jest w stanie fizycznie dokładnie przyglądać się każdemu po kolei. Co w takiej sytuacji?
Jeśli nauczyciel zwróci nam uwagę na złe zachowanie dziecka, a i my w domu zaczniemy mieć podejrzenia, że jest coś nie tak, zwróćmy uwagę na wygląd jego zeszytów.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każde dziecko musi mieć od razu cudowny charakter pisma (a często nigdy go nie będzie miało :) ), ale chodzi o to, że można zauważyć, czy jest pewna reguła, na przykład jeśli zdecydowanie widać, że notatki z lekcji, czy prace domowe nie są pisane równo w linijkach.
Dziecko z problemami wzrokowymi może mieć większe problemy z czytaniem niż jego rówieśnicy, a jednym z widocznych zachowań jest nadmierne zbliżanie oczu do tekstu, który ma przeczytać.
Prowadzący zajęcia sportowe mogą zauważyć problemy młodego człowieka z grą w piłkę, nie trafianiem nią do celu, nie łapaniem jej itd.
A pamiętacie regułę 10/10/10, o której pisałam w poście o zmęczonych oczach? Zdecydowanie powinniście ją stosować nie tylko u siebie, ale i u Waszych dzieci. To dotyczy zarówno zajęć w domu, jak i lekcji w szkole.
Czy są z nami nauczyciele? Jeśli tak to proszę Was, spróbujcie od dzisiaj na swoich zajęciach organizować co jakiś czas krótkie pauzy dla oczu Waszych podopiecznych. Wystarczy wymyślić nawet jakąś szybką zabawę polegającą na przeniesieniu wzroku z zeszytu na większą odległość – na przykład za okno. Poza tym pamiętajcie, jeśli dziecko przychodzi do szkoły w okularach, to do Was należy pilnowanie, aby te okulary nosiło przebywając na lekcjach w szkole.
Rodzice, postarajcie się więcej czasu spędzać z dziećmi na świeżym powietrzu. Krótkowzroczność jest coraz bardziej powszechna wśród młodych ludzi i tak naprawdę sami sobie jesteśmy winni. Nie pozwalajcie dzieciom spędzać dużo czasu przy komputerze. Ja wiem, że teraz gry i bajki i inne rozrywki, to wszystko zapewnia komputer, czy tablet, ale to naprawdę SZKODZI ich młodym oczkom. Nie róbmy dzieciom krzywdy. Jest mnóstwo sposobów na zapewnienie im rozrywki, która na pewno spodoba im się bardziej niż aplikacja z grą na tablecie.
Jeśli zapewniacie dziecku wyprawkę szkolną to warto również przed pójściem do szkoły i profilaktycznie później, co jakiś czas badać jego wzrok. A jeśli będzie już miało stwierdzoną wadę wzroku pamiętać, że może się ona bardzo szybko zmienić, dlatego badanie należy powtarzać nawet dwa razy w roku (albo częściej).
Dobre widzenie Waszego dziecka to jego komfort i lepsza samoocena. To lepsze wyniki w nauce i większa ciekawość poznawania świata. To wielki radosny uśmiech na twarzy.
Dbajcie o wzrok. Swój i dzieci. Warto : )