Wzrok dziecka – na co zwracać uwagę?
Krótka broszura informacyjna, dotycząca niepokojących objawów u dziecka, które mogą bezpośrednio lub pośrednio świadczyć o problemach ze wzrokiem.
PDF do pobrania – Broszura Informacyjna Wzrok Dziecka
Krótka broszura informacyjna, dotycząca niepokojących objawów u dziecka, które mogą bezpośrednio lub pośrednio świadczyć o problemach ze wzrokiem.
PDF do pobrania – Broszura Informacyjna Wzrok Dziecka
Często już w trakcie oczekiwania na przyjście na świat nowego członka rodziny, rodzice zaopatrują się w zabawki i niezbędne do wychowywania maluszka przedmioty.
W ciągu kilku kolejnych lat w domu pojawiają się wciąż nowe i nowe przedmioty.
Dobrze jest jednak pamiętać, że o ile sami, dorośli, jesteśmy w stanie przewidzieć różne sytuacje, które mogą się wydarzyć podczas uprawiania sportu, czy codziennych czynności, dziecko nie posiada tak wypracowanego instynktu samozachowawczego.
W związku z tym warto, pomimo ogromnej radości z kupowanych swoim pociechom przedmiotów, pamiętać, że to głównie od nas, w czasie rozwoju dziecka, zależy jego bezpieczeństwo.
Nie tylko poza domem, nie tylko w szkole, nie tylko na spacerze, ale również w domu. Podczas zabawy.

Kilka podstawowych informacji dotyczących zabawek:
– sprzedawane legalnie w Unii Europejskiej zabawki muszą posiadać znak CE – oznacza on, że zabawka spełnia normy i wymogi dotyczące bezpieczeństwa użytkowania;
Pamiętajmy, że o ile instynkt samozachowawczy dzieci mają jeszcze niewypracowany, to mogą mieć zdecydowanie bardziej od nas bujną wyobraźnię. Możemy się nawet nie spodziewać tego, co dziecko zamierza zrobić z zabawką i w jaki sposób próbować się nią bawić. Trzeba więc przewidzieć każdą możliwą sytuację.
Wracając do ostrzeżeń umieszczanych na opakowaniach zabawek.
Jeśli znajdziecie takie ostrzeżenie pamiętajcie, że nie jest ono bezpodstawne.
Zwracajcie uwagę na informacje takie jak „zawiera małe elementy” , „ryzyko uduszenia”.
Zabawy i kontakt z rodzicem stymulują rozwój wzroku dziecka. A wszyscy rodzice na pewno wiedzą, że dzieci poznają przedmioty nie tylko za pomocą zmysłu wzroku i dotyku, ale każdym innym zmysłem również – dotyczy to także zmysłu smaku.
Zabawki w rękach maluchów często więc wędrują w okolice twarzy, buzi i oczu.
Warto zatem zwrócić uwagę, czy dany przedmiot nie jest na przykład pokryty brokatem, który może dostać się do oczka, lub czy z uroczego mięciutkiego misia nie wychodzi futerko, które może pozostać na policzku lub na rzęsach. Dorośli z pewnością nie raz doświadczają takich sytuacji na przykład zimą, podczas noszenia ciepłych szalików, czy kurtek z futerkowym kapturem.
O ile ciemne włoski być może wypatrzycie gdzieś w pobliżu oka, czy pod powieką dziecka, o tyle jasne futerko może narobić sporych problemów zarówno dziecku jak i Wam.
Często, kiedy coś się pruje, przypalamy końcówkę – na przykład w sznurówkach. Niestety takie końcówki są bardzo ostre i mogą spowodować zadrapanie. To samo dotyczy zabawek z ostrymi rogami i końcówkami, albo takich, które są niedokładnie wykonane i pewne plastikowe elementy są ostre z powodu niewłaściwego ich odlania.
Dzieci często zadrapią się po policzku, czy czole, nawet własnymi paznokciami. Jednak jeśli dojdzie do zadrapania rogówki po wsadzeniu sobie zabawki, czy innego przedmiotu do oka, może to prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, nawet trwałego uszkodzenia wzroku.
Wszelkie zabawki zapachowe i smakowe również mogą być niebezpieczne. O kosmetykach nie wspominając. Bardzo popularne w sklepach z zabawkami płyny do kąpieli z butelką w kształcie samochodu, czy księżniczki być może pomagają w namówieniu malucha na kąpiel, ale do takiej butelki zdecydowanie lepiej jest po prostu przelać przetestowany wcześniej bezpieczny płyn, który nie spowoduje alergii i nie podrażni oczek, kiedy spłynie z główki, lub kiedy dziecko zacznie chlapać wodą.
Starsze dzieci, które lubią bawić się pistoletami na kulki, czy innymi strzelającymi przedmiotami, powinny to robić zawsze pod opieką rodziców. Nie wspominając już o tych młodzieńcach, którzy już w młodych latach lubią pomajsterkować z użyciem zabawek podobnych do tych prawdziwych lub już ekstremalnie z prawdziwymi narzędziami.
Nie dopuszczajcie nigdy do tego, żeby dziecko bawiło się w ten sposób samo, bez waszej opieki.
Każdy rodzic wie, że przy wychowywaniu maluszka trzeba mieć oczy i uszy dookoła głowy.
Pamiętajcie, że bezpieczeństwo dzieci w większości przypadków zależy od was.
Jeśli cokolwiek zrani, czy zadrapie oczko waszej pociechy, lub jeśli coś do niego wpadnie, nie bagatelizujcie sytuacji. Nawet błahe z początku podrażnienie oka może prowadzić do bardzo nieprzyjemnych konsekwencji, a nawet do utraty widzenia, jeśli dojdzie do zakażenia.
Źródła zdjęć:
http://www.rospa.com/home-safety/advice/product/toy-safety/
Have a Happier Holiday During National Safe Toy and Gift Month
http://lifehacker.com/safe-donates-old-toys-to-kids-in-need-1749252305
http://ottawakent.com/how-can-i-be-sure-toys-are-safe/
http://all4desktop.com/4240060-child.html
Kilka dni temu PAP umieściła na swojej stronie tekst pod tytułem „Grozi nam epidemia krótkowzroczności”. Czytamy w nim, że do 2050 roku połowa ludzi na świecie będzie krótkowzroczna, a nawet jednej piątej z nich będzie dotyczyć podwyższone ryzyko utraty wzroku.
Tekst opiera się na wynikach badań umieszczonych w czasopiśmie Ophtalmology.
Naukowcy z Brien Holden Vision Institute apelują, że krótkowzroczność będzie główną przyczyną trwałej utraty wzroku u ludzi.
A to wszystko właściwie na nasze własne życzenie.
Bo człowiek się cieszy, że rozwój cywilizacyjny, że nowe technologie, że smartfony, że aplikacje, że kina domowe…
Człowiek się cieszy. Bo technologia ułatwia życie.
A najzabawniejsze jest to, że właściwie na codzień to my nie mamy specjalnie wyboru – pracujemy przy komputerach i nie ma możliwości powiedzieć szefowi –
„wybacz, od dzisiaj spędzam przed komputerem w pracy maksymalnie godzinę – w porywach do dwóch”.
Więc czy w ogóle jest dla nas ratunek?
Otóż jest.
Chodzi o to, że za dużo czasu spędzamy w pomieszczeniach, w pracy, w domu, a za mało na świeżym powietrzu.
Rozwiązanie zatem nasuwa się samo – więcej spacerów, mniej telewizji, komputera i smartfona do poduszki.
Według autorów badań z magazynu Ophtalmology w połowie XXI wieku, w porównaniu do roku 2000, pięciokrotnie wzrośnie liczba osób z krótkowzrocznością wysoką ( kilkanaście – kilkadziesiąt dioptrii ! ).
Same spacery zatem nie pomogą.
Poza zmianą trybu życia, trzeba sobie uświadomić, że regularne badania wzroku u optometrysty i okulisty – raz do roku – to absolutna konieczność. Zwłaszcza w przypadku dzieci, u których pewne zmiany w niektórych przypadkach można zahamować lub skutecznie wyeliminować.
Dzieci spędzają coraz więcej czasu z urządzeniami elektronicznymi.
Niedawno ruszyła akcja Mama, tata, tablet – Nie bądź tabletowym rodzicem.
Każdego dnia widuję rodziców, którzy nie potrafią zabawić, czy uspokoić swojego dziecka inaczej niż tylko grą, czy bajeczką w telefonie lub tablecie. Za każdym razem właściwie, kiedy w poczekalni z jednym z rodziców czeka dziecko, jest ono zajęte czymś, co wyświetla się na ekranie urządzenia.
Zawsze jestem pod wrażeniem jak szybko dzieci opanowują sposób korzystania z tych wszystkich „dobrodziejstw” technologii. Daj dziecku iPhone, a szybciej go rozpracuje niż Ty się dowiesz co potrafi Twój nowy telefon.
Rano zanim zrobisz sobie kawę, dziecko już siedzi z Twoim telefonem w ręku i ogląda ulubioną bajkę na YouTubie.
Telefony, tablety, laptopy, komputery – to dzisiejsze ulubione zabawki maluchów.
I to jest… równia pochyła. Naprawdę.

Zdecydowana większość dzieci w szkole ma swoje telefony, z których korzysta podczas przerw.
Kiedyś dzieci grały w sznura, choćby na korytarzu pod klasą, w klasy na podwórku, w berka na szkolnym boisku… a teraz…?
Rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, ile czasu ich pociechy spędzają z elektroniką.
My dorośli nie jesteśmy lepsi. Wystarczy wsiąść do pociągu, czy tramwaju, stanąć na przystanku, na dworcu, w centrum handlowym. Ile osób stoi ze smartfonem w ręku?
Tyle tylko, że w przypadku dzieci układ wzrokowy dopiero się rozwija i ilość czasu spędzanego przez nich z ekranami urządzeń elektronicznych ma bardzo istotny wpływ na rozwój widzenia.
Maluchy mogą odczuwać syndrom cyfrowego zmęczenia wzroku. Mogą się skarżyć na bóle głowy, mogą mieć problemy z koncentracją, nieostre widzenie, a oczy mogą być podrażnione, opuchnięte, zmęczone i obolałe.
Taki sam syndrom pojawia się u nas dorosłych, z tą różnicą, że kiedy dorosły odczuwa tego typu zmęczenie oczu, boli go głowa i czuje, że przesadził z przesiadywaniem przed komputerem, po prostu robi sobie przerwę albo kładzie się spać.
Dzieci nie są jednak tak świadome i odpowiedzialne za siebie. Nie mają takiej samokontroli. Będą siedzieć przy telewizorze, czy ze smartfonem w ręku tak długo, jak długo będą się „dobrze bawić” i jak długo gra lub bajka będzie im sprawiała przyjemność.
Można nauczyć dziecko zasady 10/10/10 (co 10 minut, 10 sekund przerwy, patrzymy w dal na odległość 10 metrów).
Można zminimalizować jasność ekranu (powinna być ustawiona równomiernie do oświetlenia w pomieszczeniu) i odpowiednio usytuować komputer czy telewizor, tak aby od ekranu nie odbijało się okno, czy światło z lamp w mieszkaniu.
Można również, a nawet trzeba, nauczyć dziecko, aby podczas pracy z komputerem, czy telefonem starało się nie zapominać o mruganiu. Aby oczy miały odpowiednie nawilżenie.
Nie zapominajmy o regularnych wizytach u specjalisty!
A także o zdrowym odżywianiu.
Amerykańska Akademia Pediatrii (The American Academy of Pediatrics) określiła ile czasu, w jakim wieku, dziecko MOGŁOBY spędzać z urządzeniami elektronicznymi…
UWAGA RODZICE, przedstawia się w to w następujący sposób:
Do 2 roku życia – maluszek W OGÓLE nie powinien mieć do czynienia z elektroniką.
Od 3 do 5 roku życia – no dobrze, godzinka dziennie może być.
Od 6 do 18 roku życia – maksymalnie DWIE godziny dziennie.
Ile osób pomyślało teraz – „Niewykonalne!” ??
Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach dziecko około 11-12 roku życia zaczyna już żyć swoim życiem nawet w social mediach.
I uwierzcie mi na słowo – jest coraz więcej 12-letnich „blogerek”, które jeszcze nie do końca potrafią się wysławiać, a słownik ortograficzny leży zakurzony pod łóżkiem, ale już piszą „poważnego bloga” o swoim życiu.
Ale z tym ograniczaniem dostępu do urządzeń elektronicznych to nie tylko o ochronę wzroku chodzi.
– Dzieci powinny odkrywać świat nie tylko przez elektronikę, powinny spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, stymulować rozwijający się mózg do prawidłowego rozwoju.
– Wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem powoduje także, że maluch mniej się rusza, co również jest niezdrowe dla jego rosnącego i kształtującego się ciała.
– Jeśli dziecko często gra w różne gry, nad którymi rodzic nie ma kontroli, może nauczyć się z nich nienawiści i mieć skłonności do agresji.
– Oczywista sprawa – uzależnienie od komputera, Facebooka, gier itp.
– Badania wskazują również, że dzieci, które nadużywają nowoczesnych technologii, często mają problemy z pamięcią, odczuwają samotność, a nawet depresję i mają problemy z koncentracją w życiu codziennym.
Jakby to wszystko, co powyżej dobrze przemyśleć, dorosłych też to często dotyczy.
Nasze życie nie powinno wyglądać tak schematycznie:
-pobudka,śniadanie (albo i nie), praca, komputer, sen, wszystko od nowa.
Często tak to właśnie wygląda. W pogoni za pieniądzem, czy byciem idealnym pracownikiem, zapominamy, że nasze prywatne życie też ma znaczenie. A ono nie rozwija się, kiedy spędzamy je wyłącznie wpatrzeni w ekrany naszych urządzeń najnowszych technologii.
Powtarzam prawie w każdym tekście – mamy jedną parę oczu.
Nasze dzieci również. A my jesteśmy za nie odpowiedzialni. One na nas liczą. One może nie zrozumieją na początku, że to, co im się wydaje rewelacyjną zabawą, jest dla nich niezdrowe, ale kiedy dorosną, na pewno będą nam wdzięczne.
Jeśli dotrwałeś do końca tekstu to najwyższa pora na 10/10/10.
Dbaj o wzrok!
Źródła:
http://www.theatlantic.com/health/archive/2016/02/in-2050-half-the-world-will-be-nearsighted/468606/
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,471787,grozi-nam-epidemia-krotkowzrocznosci.html
Polskie Stowarzyszenie Soczewek Kontaktowych zorganizowało konferencję kontaktologiczną dla specjalistów – optometrystów, okulistów, ortoptystów – kontaktologów. Odbyła się ona 3 października (b.r.) w Gdańsku w hotelu Radisson Blu. Mogli w niej wziąć udział również studenci studiów kierunkowych, przyuczający się do wykonywania zawodu.
Konferencje kontaktologiczne organizowane są co roku i są świetną okazją do poszerzenia swojej wiedzy oraz do spotkania i wymiany zdań z innymi specjalistami.
Program konferencji był wyczerpujący i zawierał mnóstwo informacji praktycznych, bardzo przydatnych w codziennej praktyce w gabinecie. Przyznam szczerze, że sama za czasów studenckich, starałam się nie omijać żadnej z tego typu konferencji. Dlaczego? Ponieważ czym innym są wykłady i laboratoria na uczelni, a czym innym wiedza praktyczna wraz z analizą przypadków jakie spotykane są w gabinetach kontaktologicznych. Zatem wszystkim studentom naprawdę polecam uczestnictwo w tego typu wydarzeniach.
W tym roku podczas konferencji uczestnicy mogli się dowiedzieć między innymi, jak prawidłowo prowadzić kartę pacjenta oraz jak funkcjonować ze swoją praktyką na współczesnym rynku. Zwłaszcza drugi temat przyniósł wiele poważnych dyskusji ze względu na sytuację jaką obserwujemy w ostatnim czasie w naszym kraju.
Piszę teraz do osób, które czytają ten wpis mimo tego, że są pacjentami, a nie specjalistami.
Jak pewnie zauważyliście, na rynku pojawiają się coraz to nowsze sieci optyczne, proponujące już w tej chwili usługi w cenach tak konkurencyjnych, że prywatne praktyki po prostu tracą klientów.
Badanie wzroku można wykonać za darmo, a soczewki kontaktowe kupić w drogerii, czy w internecie. Darmowe badania wzroku zrobiły się w sieciówkach na tyle popularne, że kiedy pacjent słyszy jaką cenę trzeba za nie zapłacić w prywatnym salonie, po prostu się na nie nie decyduje.
Różnica polega tylko, albo aż na tym, że darmowe badanie w sieciówce trwa 15 minut, natomiast pełne badanie optometryczne trwa minimum pół godziny/40 minut. Nie wspomnę już o tym, ile powinno trwać badanie wraz z doborem soczewek kontaktowych.
Dlatego sytuacja prywatnych salonów optycznych jest porównywalna z sytuacją małych sklepów, które upadają po tym, jak 100 metrów obok budowane jest centrum handlowe.
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, że wszystko tak naprawdę zależy od Was, drodzy Pacjenci. Zależy od tego, czy swoje oczy chcecie oddać w kompetentne ręce specjalisty, który będzie sumiennie prowadził kartę pacjenta, znał Waszą historie i kontrolował stan Waszych oczu, czy zdecydujecie się na tańsze, czy nawet bezpłatne usługi proponowane Wam na każdym rogu, w miejscach, w których jesteście traktowani hurtowo i bez empatii.
Koniec dygresji… wróćmy do konferencji.
Jeden z wykładów zawierał świetne wskazówki, jak można monitorować zmiany w oczach oraz stan zdrowia oczu podczas użytkowania soczewek kontaktowych przez pacjenta. Coraz bardziej popularne w ostatnim czasie staje się wykonywanie zdjęć z lampy szczelinowej przy użyciu smartfona. Sama korzystam z tej możliwości. Zdjęcia wychodzą naprawdę rewelacyjne, a pozwala to na prowadzenie szczegółowej dokumentacji z odbytej u specjalisty wizyty. Prawda jest taka, że można w karcie pacjenta rysować i opisywać co się widzi na obrazie z lampy, ale nic nie zastąpi dobrej jakości zdjęcia, dokładnie pokazującego stan danego odcinka oka. Wszystkim specjalistom polecam gorąco spróbować.
Dużą część tematyki tegorocznej konferencji zajął temat małych pacjentów w gabinecie kontaktologicznym. Mowa była o wykorzystywaniu soczewek kontaktowych w celach terapii widzenia oraz o tym, jak radzić sobie z dopasowywaniem i aplikacją soczewek u dzieci.
Tak, soczewki kontaktowe można z powodzeniem aplikować u dzieci i niejednokrotnie jest to dużo lepsza współpraca specjalisty z pacjentem, niż w przypadku osoby dorosłej. Małe dzieci są bardziej obowiązkowe i posłuszne. Przestrzegają zasad higieny, które przedstawił im kontaktolog. Świetnie radzą sobie z soczewkami kontaktowymi na co dzień i są bardzo zadowolone z faktu, że nie muszą dzięki temu nosić okularów. Właściwa opieka nad pacjentem (mam tu na myśli prywatny gabinet kontaktologiczny, a nie jedną 15-minutową wizytę w sieci optycznej) pozwala na użytkowanie soczewek kontaktowych przez dziecko przez naprawdę długie lata.
Równolegle podczas trwania wykładów odbywały się warsztaty. W dwóch z nich brałam udział, z tego też powodu nie miałam możliwości wysłuchania kilku wykładów. Niestety każda konferencja ma ten minus, że pewne spotkania odbywają się w tym samym czasie, w związku z czym trzeba wybierać tematykę, na której najbardziej nam zależy.
Zatem uczestniczyłam w tych warsztatach, które dotyczyły soczewek sztywnych oraz hybrydowych.
O tym rodzaju soczewek wypada napisać cały oddzielny tekst, ponieważ jest to bardzo interesujący temat. Wkrótce postaram się Was przekonać do tego, że stosowanie soczewek kontaktowych sztywnych jest dla zdrowia Waszych oczu korzystniejsze niż stosowanie soczewek miękkich, pomimo że początkowo te sztywne mogą się wydawać bardzo niekomfortowe i trudniejsze w użytkowaniu.
Zdecydowanie piątka z plusem dla organizatorów, zarówno za tematykę konferencji jak i jej miejsce oraz organizację.
Oczywiście poza częścią wykładowo-warsztatową zorganizowana była również wystawa różnych firm. To kolejny powód dla którego bardzo lubię konferencje – nie mogę tego ukrywać : ) W tym roku w temacie konferencyjnych gadżetów, moim faworytem został pojemniczek na soczewki kontaktowe firmy Bausch&Lomb.
Poniżej znajdziecie dokładną tematykę wykładów oraz warsztatów, wraz z nazwiskami specjalistów, którzy je poprowadzili.
Z niecierpliwością czekam na kolejną konferencję : )
źródło zdjęcia: http://www.bondfamilyeyecare.com/contact-lenses/kids-and-contact-lenses
————————————–
Tematy wykładów oraz wykładowcy:
Jak poprawnie prowadzić kartę pacjenta. – mgr Rozalia Omieczyńska, optometrysta, Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki, Członek Public Affairs and Economic Committee ECCO.
Zdjęcia przedniego odcinka oka przy użyciu smartfona. – mgr Jędrzej Kućko, konsultant CooperVision Polska
Medyczne wskazania i przeciwwskazania w stosowaniu soczewek kontaktowych. – dr Dorota Strońska, Katedra i Klinika Okulistyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Kontaktologia pediatryczna, aplikacja soczewek kontaktowych u dzieci. – lek.med Ewa Wojciechowska, Indywidualna Specjalistyczna Praktyka Lekarska, Szczecin
Zaburzenia widzenia obuocznego a soczewki kontaktowe. – mgr Monika Czaińska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Metody kontroli krótkowzroczności. – mgr Kamil Chlebicki, Valeant – właściciel marki Bausch&Lomb
Czego potrzebuję, aby zacząć aplikację soczewek specjalistycznych?
mgr Bartosz Tomczak, Gabinet specjalistycznych soczewek kontaktowych w Brzegu.
Nowa idea soczewek hybrydowych. – dr Piotr Szymanek, ACL Vision Okuliści
Multifokalne soczewki kontaktowe i okulary progresywne – czy mogą iść w parze? – mgr Wojciech Nowak, dyrektor Rodenstock Polska
Największe zagrożenia dla rozwoju soczewek kontaktowych. – Tomasz Krawczyk, dyrektor programowy Stainer Consulting, konsultant Johnson&Johnson Vision Care.
Jak radzić sobie na współczesnym rynku? – dr Marek Skorupski, Prezes zarządu PSSK
Jak zachować konkurencyjność na rynku? Współczesne formy konkurowania. – mgr Maciej Karczewski, Optometria Karczewski
Czy marka własna jest dobrym rozwiązaniem dla prywatnych salonów optycznych? Jak zwiększyć sprzedaż aplikowanych soczewek kontaktowych? – dyskusja pomiędzy wykładowcami Tomasz Krawczyk, Stainer Consulting, oraz Marek Skorupski, Prezes PSSK
Tematy warsztatów oraz prowadzący
Podstawy aplikacji sztywnych soczewek kontaktowych. – dr Anna Murawska, SwissLens.
Podstawy diagnostyki klinicznej dla optometrystów. – dr Dorota Strońska, Katedra i Klinika Okulistyki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu
Powikłania po soczewkach kontaktowych. – dr Marek Skorupski, Prezes zarządu PSSK.
Podstawy aplikacji hybrydowych soczewek kontaktowych EyeBrid. – dr Piotr Szymanek, ACL Vision Okuliści
O wzroku dzieci można pisać bardzo dużo, ja dzisiaj chciałabym tylko przypomnieć Rodzicom po raz kolejny – wakacje powoli się kończą i już niedługo Wasze Maluchy pójdą do szkoły.
Na pewno wiecie, co przeczytacie w następnej kolejności…
Czas najwyższy zaprowadzić dziecko na badanie wzroku.
Pamiętajmy, że wady wzroku owszem, obniżają jakość widzenia, ale nie zawsze dziecko zdaje sobie sprawę z faktu, że to jak widzi jest widzeniem niepełnym. Dziecku wydaje się, że widzi tak, jak powinno, nie wie, że można inaczej (w końcu zanim dostanie pierwsze okulary naprawdę nie wie jak może wyglądać wyraźny obraz świata).
Problemy wzrokowe mogą spowalniać proces uczenia się, naukę pisania i czytania, mogą powodować kłopoty w zapamiętywaniu, odtwarzaniu widzianych obrazów oraz ich rozróżnianiu. Mogą ograniczać wyobraźnię, a także orientację w terenie.
Dzieci z niezdiagnozowaną i nieskorygowaną wadą wzroku są bardzo często błędnie diagnozowane jako nadpobudliwe lub z popularną w dzisiejszych czasach dysleksją (ponieważ robią błędy w pisowni, przepisywanie tekstu sprawia im trudność, nie potrafią pisać z pamięci, wolno czytają, mylą i opuszczają litery, nie umieją czytać na głos i zgadują wyrazy).
Dzieci bardzo często obawiają się wizyty u lekarza, może się ona zatem wiązać z niepewnością i stresem. Nie tylko jednak dziecko zastanawia się co je czeka, rodzice również miewają wątpliwości, nie wiedząc jak wygląda badanie optometryczne lub okulistyczne ich dziecka oraz czym różni się od badania pacjenta dorosłego.
Optometrysta posiada kompetencje do pomiaru ostrości wzroku oraz wady refrakcji i ustalenia jej korekcji, wraz z doborem potrzebnych pomocy wzrokowych, czyli na przykład przepisaniem odpowiedniej recepty okularowej. Oczywiście nie muszą to być okulary, może także dobrać właściwe dla pacjenta soczewki kontaktowe.
Poza korekcją wady i poprawieniem ostrości wzroku optometrysta może sprawdzić zakres pola widzenia oczu pacjenta i ciśnienie wewnątrzgałkowe. Ma także uprawnienia do wykonania badania za pomocą lampy szczelinowej, dzięki której oceni stan zdrowia poszczególnych struktur oka, a wykrywając nieprawidłowości udzieli odpowiedniej porady bądź skieruje do lekarza okulisty.
We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z badaniem „nieinwazyjnym”, czyli na przykład bez użycia kropli rozszerzających źrenicę lub tonometrów aplanacyjnych.
Poza wszystkimi wymienionymi powyżej czynnościami optometrysta potrafi także wykryć wady widzenia obuocznego i zaproponować odpowiednią terapię wzrokową.
Podczas każdego badania, czy to optometrycznego, czy okulistycznego, najważniejsza jest rozmowa z małym pacjentem. Odpowiedzi dziecka są bardzo ważne i powinny mieć wpływ na sposób dalszego postępowania. Leczenie wad układu wzrokowego dzieci jest niewykonalne bez ich współpracy ze specjalistą.
W przypadku korekcji okularowej, jak i w sytuacji leczenia niedowidzenia współpraca to kluczowe słowo. Rodzice oczywiście odgrywają tu znaczącą rolę, jednak bez zaangażowania dziecka w noszenie okularów, czy zasłanianie oczka (przy niedowidzeniu), nie ma szans na poprawienie widzenia dziecka.
Stąd też tak istotne są relacje specjalisty z małym pacjentem.
Należy pamiętać o jeszcze jednej bardzo ważnej kwestii.
Oczy dziecka silnie akomodują i z tego powodu są w stanie rozpoznać optotypy (czyli znaki pokazywane przez specjalistę – litery, cyferki, zwierzątka, kształty) z całej tablicy, pomimo występowania dużej nadwzroczności lub astygmatyzmu. Pewny pomiar może dać badanie przeprowadzone po porażeniu akomodacji specjalnymi kroplami.
Krople porażające akomodację wywołują szczypanie i pieczenie, pogarszają widzenie, a ze względu na porażenie również mięśnia zwieracza źrenicy i jej rozszerzenie, również światłowstręt. Jeśli jednak odpowiednio przygotujemy dziecko do badania, możemy mieć nadzieję, że i ta część badania nie będzie dla niego problematyczna.
Pierwsza korekcja powinna być dobrana przez okulistę, ze względu na wspomnianą powyżej konieczność zakropienia oczu dziecka.Jednak poza badaniem okulistycznym warto dodatkowo wykonać badanie wzroku dziecka u optometrysty.
Nie zapominajmy, że takie badanie nie polega wyłącznie na pomiarze wielkości wady refrakcji. Może dotyczyć również sprawdzenia widzenia obuocznego malucha, czy ruchomości jego oczu wraz z koordynacją oko ruchową. Warto zapamiętać bardzo ważną informację – każde dziecko, nawet takie, po którym nie widać żadnych niepokojących objawów wzrokowych, powinno być bardzo dokładnie zbadanie przez specjalistów narządu wzroku, zanim rodzice puszczą je do szkoły.
Na badanie koniecznie powinno się prowadzić jak najprędzej dzieci, które skarżą się na bóle głowy, nie chcą wykonywać prac wzrokowych typu czytanie, kolorowanie, układanie puzzli…
Nie wolno tracić czujności, kiedy dziecko przychodzi z tak zwanych przesiewowych badań wzroku, wykonanych przez pielęgniarkę w szkole z kartką mówiącą o prawidłowym funkcjonowaniu oczu. Trzeba te informacje zweryfikować w specjalistycznym gabinecie.
Nie wolno także nigdy wykonywać okularów dzieciom (dorosłym z resztą też) wyłącznie po komputerowym badaniu wykonanym autorefraktometrem!
Jeśli dziecko wzbrania się przed okularami, pamiętajcie, że jest jeszcze alternatywa w postaci soczewek kontaktowych. Dzieci wielokrotnie są dużo bardziej sumienne i znacznie lepiej dbają o higienę podczas użytkowania soczewek. Jeśli macie okazję oraz możliwość – dajcie im szansę. Nie będą miały problemów z ograniczeniami spowodowanymi noszeniem okularów.
Jedno jest pewne, jeśli macie dzieci, koniecznie badajcie ich oczy.
Swoje też badajcie.
Ale głównie chodzi o to, abyście zdali sobie sprawę z tego, że Wasze dzieci i ich przyszłość w szkole, ich kariera, ich samopoczucie, ich pewność siebie, to wszystko ZALEŻY OD WAS.
Pamiętajcie, aby pilnować ile czasu Wasze dzieci spędzają przed komputerem, telewizorem, czy z telefonem w ręku. Włączenie dziecku gry na tablecie „żeby się czymś zajęło i żeby było spokojne” nie jest najlepszym rozwiązaniem. Takie zabawy zwiększają szansę na pojawienie się krótkowzroczności. Wiadomo, że nie zawsze jest taka możliwość, ale warto jak najwięcej czasu spędzać aktywnie na świeżym powietrzu.
Jest to zdrowe zarówno dla Waszych dzieci jak i dla Was. :)