utworzone przez Justyna Nater | sty 9, 2016 | Artykuły
Miałam niedawno pacjenta, który – jak się okazało po pełnym badaniu – powinien nosić korekcję
OP +3,00 / -4,50 x (nie pamiętam w jakiej osi)
OL +3,50 / -5,00 x (jak wyżej)
Ostrość wzroku przerażająca. Pan chodzi bez okularów i okularów nosić nie chce.
„Ewentualnie jakieś takie może do czytania, może na takie bym się zgodził”.
Pytam nieśmiało – czy jeździ pan samochodem?
[Choć właściwie odpowiedź powinna być oczywista – nie jeżdżę.]
-Oczywiście pani doktor!
-I jeździ pan bez okularów?
-No jakoś sobie radzę…

Kierowcy badają wzrok zwykle jedynie podczas kursu na prawo jazdy.
Zresztą określenie „badają wzrok” jest takie, że tak powiem… nie bardzo trafne… Jeśli wiecie, co mam na myśli.
Sama pamiętam jak to badanie wyglądało u mnie.
Pełna ostrość wzroku? dziękuję, następny do gabinetu!

Co ja mówię „do gabinetu”… do klasy! tam, gdzie odbywały się zajęcia…
Na ścianie wisiała tablica optotypów, jak czytałeś to zaliczałeś.
Następny!
Prawidłowe badanie wzroku do uzyskania prawa jazdy powinno obejmować:
-pełny wywiad okulistyczny, przebyte choroby, operacje oczu, historię okularową lub soczewkową,
-zmierzenie ostrości wzroku z korekcją i bez korekcji,
-pomiar ostrości wzroku w ewentualnie dobranej korekcji,
-badanie pola widzenia,
-badanie widzenia barw (wymagane przy pewnych kategoriach),
-badanie widzenia zmierzchowego,
-badanie wrażliwości na olśnienie.
Poniżej kody ograniczeń, które umieszczane są na dokumencie prawa jazdy:
01 – wymagana korekta i/lub ochrona wzroku,
01.01 – okulary,
01.02 – soczewki kontaktowe,
01.03 – szkła ochronne,
01.04 – szkło matowe,
01.05 – przepaska na oko,
01.06 – okulary lub soczewki kontaktowe.
Jeśli macie wadę wzroku, najkorzystniejszym zapisem będzie kod 1.06, ponieważ pozwala on zamiennie na stosowanie zarówno soczewek kontaktowych jak i okularów.

Osoby zmotoryzowane, z nieskorygowaną lub nieprawidłowo skorygowaną wadą wzroku, jadąc bez okularów lub też soczewek kontaktowych są poważnym zagrożeniem dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Zbyt późno dostrzegają znaki, nie rozpoznają ich, nie widzą również np. pieszych, nie zwracają uwagi na drobne, a jakże istotne szczegóły na drodze.
Opóźniona z tego powodu reakcja może wywołać gwałtowne manewry i niebezpieczne sytuacje.
Obecnie nie zawsze badania wzroku przeprowadzane u kandydatów na kierowców są rzetelne (mimo formalnego wymogu). Teoretycznie kierowcy wymagający korekcji wzroku powinni systematycznie odbywać kontrolne badania.
W rzeczywistości jednak regularnym badaniom wzroku poddaje się mały procent kierowców, zupełnie nie zdając sobie sprawy do jak poważnych konsekwencji może prowadzić taka ignorancja.
Kierowco! Dbaj o wzrok!
Szerokiej drogi!
utworzone przez Justyna Nater | sty 5, 2016 | Artykuły
Nowy Rok…
Czas na noworoczne postanowienia…, które mogą dotyczyć również oczu i dobrze by było, żeby dotyczyły.
Chociaż w części, chociaż w jednym punkcie, chociaż w podpunkcie tego punktu. Jakkolwiek.
Postanówmy coś więc razem…
Po pierwsze – badanie okulistyczne
Możemy zacząć od siebie. Ilekroć pytam pacjentów „kiedy ostatni raz była pani / był pan na badaniu okulistycznym z badaniem dna oka?” większość odpowiedzi brzmi „nigdy” lub „dawno”. Jeden na kilkunastu pacjentów mówi „w zeszłym roku”.
TRZEBA sobie zdawać sprawę, że są takie choroby, które w początkowych stadiach nie dają objawów. Nie czujemy bólu, nic nam nie przeszkadza. A kiedy już zaczną dawać o sobie znać na tyle, że zwrócimy na nie uwagę – są na trudnym do wyleczenia (lub niewyleczalnym) etapie.
Postanowienie zrobione? Data badania wpisana do kalendarza? Świetnie! To może rodzice? Siostra? Dziadek? Inny członek rodziny?
A może wszyscy? Może każdemu po kolei przypomnijmy i zmobilizujmy, zmotywujmy do wykonania takich badań?
Po drugie – okulary przeciwsłoneczne
Temat tak oczywisty, a wciąż tak mocno ignorowany przez sporą grupę osób.
TRZEBA nosić okulary przeciwsłoneczne. Te PRAWDZIWE, nie te z bazarku.
Te z bazarku nie mają filtrów przeciw szkodliwemu promieniowaniu, a przez to, że ich „szkła” mają przyciemniony kolor, powodują rozszerzenie źrenicy. Faktycznie samego światła dociera do oczu mniej, ale przez szeroką źrenicę do oka może dotrzeć znacznie większa ilość promieni UV.
O okularach nie wolno zapominać zimą, kiedy słońce jest ostre, kiedy znajduje się niżej i kąt padania promieni świetlnych jest inny w stosunku do tego letniego. Poza tym na pewno nie raz widzieliście opalonych turystów wracających z zimowych urlopów spędzonych na nartach. Co innego ich opala jak nie właśnie słońce?
I znowu – kupiliśmy okulary przeciwsłoneczne? Zaprowadźmy do optyka mamę – zróbmy jej prezent na Dzień Kobiet, Dzień Matki lub urodziny. Warto pokazać jej, że pamiętamy nie tylko o jej dobrym samopoczuciu spowodowanym skonsumowaniem urodzinowej bombonierki, ale również o jej zdrowiu, zdrowiu jej oczu.
Po trzecie – odpoczynek dla oczu
Mam ogromną nadzieję, że pamiętacie o zasadzie 10/10/10… Jeśli nie to przypominam: co 10 minut, na 10 sekund odrywamy wzrok od telefonu, tabletu, czy komputera i patrzymy za okno lub idziemy zrobić sobie herbatę. Oczy potrzebują odpoczynku. Jak każda część ciała. Nie znęcajmy się nad nimi, choć i tak postęp cywilizacyjny nas do tego zmusza. Nie zapominajcie również o MRUGANIU. Oczy rzadziej mrugają, kiedy skupiamy wzrok na wykonywanej pracy.
Po czwarte – papierosy
Jeśli palisz, rzuć, natychmiast. Może nie będzie to łatwe do wykonania, ale całe Twoje ciało, A TAKŻE Twoje oczy, będą Ci za to postanowienie dozgonnie wdzięczne. Palenie papierosów, poza szkodliwym wpływem na płuca i układ oddechowy, wpływają negatywnie na procesy starzenia się organizmu człowieka – w tym także oczu. Zwiększają ryzyko wystąpienia zaćmy oraz innych chorób takich jak na przykład zwyrodnienie plamki związane z wiekiem (AMD).
Po piąte – aktywność fizyczna
Tak sobie myślę, że to podpunkt oczywisty w przypadku postanowień noworocznych, ale najciężej z jego realizacją w porównaniu do innych pomysłów.
Bo nie ma czasu, bo tyle pracy, bo zmęczenie, bo trzeba mieć czas na odpoczynek, bo sto tysięcy innych powodów.
Aktywność fizyczna to dla Twojego ciała dużo lepszy odpoczynek niż bierne leżenie na kanapie, wcinanie chipsów i oglądanie kolejnego odcinka ulubionego serialu.
Bądź aktywny! Regularne ćwiczenia mogą spowolnić proces starzenia się komórek całego ciała oraz oddalić w czasie lub całkowicie wyeliminować ryzyko wystąpienia wielu chorób (również wspomnianego już wcześniej AMD) powodujących nawet utratę wzroku.
Po szóste – okulary ochronne
Trąbiłam przed sylwestrem w temacie fajerwerków, pisałam kiedyś cały artykuł o tym, że noszenie okularów ochronnych jest niesamowicie bagatelizowane przez większość osób. Jest to ogromny problem, ponieważ większość nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ignorowania zasad bezpieczeństwa w pracy i poza nią.
Moim zdaniem to jest świetne postanowienie noworoczne, jeśli do tej pory tego nie robiłeś – obiecaj sam sobie, że w tym roku będziesz bardziej uważał na swoje oczy. Że będziesz nosił okulary ochronne wtedy, kiedy to będzie konieczne. Pamiętaj, że masz jedną parę oczu. Kolejnej szansy na ich szanowanie możesz już nie dostać.
Po siódme – zdrowe odżywianie
Kolejne standardowe postanowienie, które lubią oczy.
Dużo warzyw, dużo owoców, dużo produktów o wysokiej zawartości omega 3. Dzięki prawidłowej diecie możesz uniknąć problemów z suchością oczu, a także wystąpienia zaćmy, AMD, retinopatii cukrzycowej oraz innych chorób.
Po ósme – woda!
Pij dużo wody! Szklanka wody z cytryną po przebudzeniu oraz 1,5-2 litry wody dziennie to klucz do sukcesu. Myślę, że tego podpunktu nie trzeba rozwijać. Woda jest dobra na wszystko.
Źródła zdjęć:
https://pl.pinterest.com/pin/437693657509271385/
utworzone przez Justyna Nater | lis 18, 2015 | Artykuły
Czy wiecie, że kilka dni temu z „optometeorologa” awansowałam na „ornitologa”?
Robi się coraz ciekawiej, będę Was informować na bieżąco!
Uśmiecham się w takich sytuacjach, bo wciąż zawód optometrysty jest z nazwy trudny do zapamiętania, a jednocześnie jakże bogaty w skojarzenia.
Teraz będzie mniej wesoło… Mam kilka pytań, ponieważ naszła mnie dzisiaj pewna refleksja.
Ilu z Was odbyło badanie wzroku w ciągu ostatniego roku?
A ilu z Was nie pamięta, kiedy ostatni raz było u specjalisty?
Zastanawiałam się ostatnio jak dotrzeć do pacjentów. Jak tłumaczyć i jakimi argumentami przekonywać, żeby temat zdrowia oczu nie był tak bagatelizowany jak jest obecnie. Czasem wydaje mi się, że nie zawsze termin „utrata wzroku” odbierany jest na poważnie. Zwykle raczej w stylu „to mnie nie dotyczy”.
Pytanie brzmi, czy chodzi o to, że ogólnie o siebie nie dbamy i ignorujemy swoje zdrowie, czy raczej dokładnie odwrotnie – dbamy o nie, zapominając o oczach (a raczej lekceważąc je).
Systematycznie pojawiają się pacjenci przyznający się:
„Ach proszę pani… ja to nie pamiętam, kiedy byłem ostatni raz na badaniu… może w 2012? Tak chyba tak… A nie! To był 2009! Jak ten czas leci!”
[Jeśli ten tekst przeczytają moi znajomi, to powiedzą „I kto to mówi…”. To fakt, był taki (dość długi) czas w moim życiu, kiedy omijałam wszystkich lekarzy i specjalistów szerokim łukiem. Wynikało to być może z sytuacji w jakiej się znalazłam jako małe dziecko. Systematyczne wizyty u kardiologów i wieczne problemy ze zdrowiem, niezliczona ilość angin oraz ostrych przeziębień. To wszystko spowodowało swego rodzaju „bunt”, który koniec końców nie wyszedł mi na dobre.]
Wracając do tematu…
Takie krótkie porównanie.
Kampanie nowotworowe są głośne, dużo się o nich mówi, są w mediach, na bilboardach, w prasie, w internecie…
Powtarza się bez przerwy, że najważniejsza jest profilaktyka, najważniejsze żeby się badać, ponieważ… na raka przecież można umrzeć.
A co z ryzykiem utraty wzroku?
Owszem reklam promujących krople do oczu, a także suplementy diety, znajdzie się dosyć dużo w telewizji. Pytanie brzmi – czy to wystarczy i co właściwie mają na celu?
Sprzedaż.
Oczywiście to „fajnie”, że się człowiek z reklamy dowie, że ma plamkę żółtą w oku, lub że praca przy komputerze wysusza oczy… Ale reklama krzyczy głównie:
„Idź! Kup! Potrzebujesz!”.
A ja się pytam, gdzie się podziało: „Jak często badasz wzrok?”.
Kampanie dotyczące ochrony narządu wzroku obecne są w większości w salonach optycznych lub gabinetach lekarskich – ale jak ma się z nimi zapoznać osoba, która się tam nie pojawia?
Popularna ostatnio w telewizji reklama ubezpieczeń na życie, przedstawia nam wizję przyszłości, jakiej możemy doświadczyć, jeśli zadbamy o swoje zdrowie oraz zabezpieczymy swoich bliskich na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia.
Dlaczego nie ma tego typu reklam dotyczących zdrowia naszego wzroku?
Przecież wiele chorób oczu, takich jak na przykład jaskra, potrafi przez bardzo długi okres czasu nie dawać żadnych objawów, a po cichu prowadzić do ślepoty.
JEDYNYM sposobem na zdiagnozowanie każdej choroby jest po prostu profilaktyka.
Ale według mnie zdecydowanie brakuje kampanii społecznych mówiących o ochronie narządu wzroku. Przypominających o systematyczności w wykonywaniu badań.
Tu również ogromna rola specjalistów, którzy powinni motywować swoich pacjentów do systematycznego wykonywania badań.
Zapewne w tym momencie sama nie brzmię wystarczająco przekonująco. Spróbujmy w inny sposób.
Zamknijcie oczy.
Wyobraźcie sobie, że obraz jaki widzicie już się nie zmieni.
Zostanie taki do końca życia.
Przygnębiające prawda?
Tak naprawdę trudno to sobie w ogóle wyobrazić.
Oczywiście nie zawsze jest tak, że osoba tracąca wzrok widzi w taki sposób jak zaprezentowany powyżej. Ale jeśli stopniowo zaczniemy tracić centralne lub obwodowe pole widzenia, to prędzej czy później obraz będzie wyglądał właśnie tak, jak ten.
Pamiętajcie – ogromna część chorób oczu nie boli. Kontrolne wizyty u specjalisty w celu pomiaru ostrości widzenia oraz zbadania dna oka po rozszerzeniu źrenic (a także sprawdzeniu stanu zdrowia poszczególnych struktur oka takich jak rogówka, tęczówka, czy soczewka) powinno się wykonywać RAZ W ROKU. Dla własnego dobra.
Być może ktoś napisze pod tym tekstem komentarz, że młodym ludziom wystarczy zalecać badania kontrolne raz na dwa lata, ale ja się jednak uprę, że lepiej wykonywać badania częściej.
Widziałam niedawno tęczówkę, na której PO SZEŚCIU MIESIĄCACH pojawiła się bardzo groźnie wyglądająca zmiana – pacjent został skierowany na dalszą diagnostykę. Wiek? 31 lat.
Badanie zaszkodzić nam przecież nie może, więc wybranie się do specjalisty raz w roku nie powinno sprawiać dużych trudności.
Nie wspominam już nawet o użytkownikach soczewek kontaktowych.
Drodzy Pacjenci – (choć to wiecie – mam nadzieję) dla Waszego dobra lepiej zaprzyjaźnić się z kontaktologiem i kontrolować stan zdrowia oczu tak często, jak to zalecone.
Omijając specjalistyczny gabinet można stracić szansę na wczesne wykrycie, zdiagnozowanie i być może wyleczenie choroby oczu.
Drugiej szansy nie będzie.
Dbajcie o wzrok!
Źródła zdjęć:
http://bit.ly/1X7QC88
http://nationwide.rocks/wp-content/uploads/2014/02/TotalEye-body.jpg
utworzone przez Justyna Nater | sie 14, 2015 | Artykuły
Wygląda na to, że dzieci, które bawiły się ostatnimi czasy u nas pod balkonem, spędzały po prostu wakacje nad morzem. A ponieważ mieszkamy praktycznie przy samej plaży, poza sezonem prawie nie mamy sąsiadów… Więc roześmianych maluchów grających w piłkę i robiących „selfie” nie będzie pewnie przez kolejny rok…
O wzroku dzieci można pisać bardzo dużo, ja dzisiaj chciałabym tylko przypomnieć Rodzicom po raz kolejny – wakacje powoli się kończą i już niedługo Wasze Maluchy pójdą do szkoły.
Na pewno wiecie, co przeczytacie w następnej kolejności…
Czas najwyższy zaprowadzić dziecko na badanie wzroku.
Pamiętajmy, że wady wzroku owszem, obniżają jakość widzenia, ale nie zawsze dziecko zdaje sobie sprawę z faktu, że to jak widzi jest widzeniem niepełnym. Dziecku wydaje się, że widzi tak, jak powinno, nie wie, że można inaczej (w końcu zanim dostanie pierwsze okulary naprawdę nie wie jak może wyglądać wyraźny obraz świata).
Problemy wzrokowe mogą spowalniać proces uczenia się, naukę pisania i czytania, mogą powodować kłopoty w zapamiętywaniu, odtwarzaniu widzianych obrazów oraz ich rozróżnianiu. Mogą ograniczać wyobraźnię, a także orientację w terenie.
Dzieci z niezdiagnozowaną i nieskorygowaną wadą wzroku są bardzo często błędnie diagnozowane jako nadpobudliwe lub z popularną w dzisiejszych czasach dysleksją (ponieważ robią błędy w pisowni, przepisywanie tekstu sprawia im trudność, nie potrafią pisać z pamięci, wolno czytają, mylą i opuszczają litery, nie umieją czytać na głos i zgadują wyrazy).
Dzieci bardzo często obawiają się wizyty u lekarza, może się ona zatem wiązać z niepewnością i stresem. Nie tylko jednak dziecko zastanawia się co je czeka, rodzice również miewają wątpliwości, nie wiedząc jak wygląda badanie optometryczne lub okulistyczne ich dziecka oraz czym różni się od badania pacjenta dorosłego.
Optometrysta posiada kompetencje do pomiaru ostrości wzroku oraz wady refrakcji i ustalenia jej korekcji, wraz z doborem potrzebnych pomocy wzrokowych, czyli na przykład przepisaniem odpowiedniej recepty okularowej. Oczywiście nie muszą to być okulary, może także dobrać właściwe dla pacjenta soczewki kontaktowe.
Poza korekcją wady i poprawieniem ostrości wzroku optometrysta może sprawdzić zakres pola widzenia oczu pacjenta i ciśnienie wewnątrzgałkowe. Ma także uprawnienia do wykonania badania za pomocą lampy szczelinowej, dzięki której oceni stan zdrowia poszczególnych struktur oka, a wykrywając nieprawidłowości udzieli odpowiedniej porady bądź skieruje do lekarza okulisty.
We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z badaniem „nieinwazyjnym”, czyli na przykład bez użycia kropli rozszerzających źrenicę lub tonometrów aplanacyjnych.
Poza wszystkimi wymienionymi powyżej czynnościami optometrysta potrafi także wykryć wady widzenia obuocznego i zaproponować odpowiednią terapię wzrokową.
Podczas każdego badania, czy to optometrycznego, czy okulistycznego, najważniejsza jest rozmowa z małym pacjentem. Odpowiedzi dziecka są bardzo ważne i powinny mieć wpływ na sposób dalszego postępowania. Leczenie wad układu wzrokowego dzieci jest niewykonalne bez ich współpracy ze specjalistą.
W przypadku korekcji okularowej, jak i w sytuacji leczenia niedowidzenia współpraca to kluczowe słowo. Rodzice oczywiście odgrywają tu znaczącą rolę, jednak bez zaangażowania dziecka w noszenie okularów, czy zasłanianie oczka (przy niedowidzeniu), nie ma szans na poprawienie widzenia dziecka.
Stąd też tak istotne są relacje specjalisty z małym pacjentem.
Należy pamiętać o jeszcze jednej bardzo ważnej kwestii.
Oczy dziecka silnie akomodują i z tego powodu są w stanie rozpoznać optotypy (czyli znaki pokazywane przez specjalistę – litery, cyferki, zwierzątka, kształty) z całej tablicy, pomimo występowania dużej nadwzroczności lub astygmatyzmu. Pewny pomiar może dać badanie przeprowadzone po porażeniu akomodacji specjalnymi kroplami.
Krople porażające akomodację wywołują szczypanie i pieczenie, pogarszają widzenie, a ze względu na porażenie również mięśnia zwieracza źrenicy i jej rozszerzenie, również światłowstręt. Jeśli jednak odpowiednio przygotujemy dziecko do badania, możemy mieć nadzieję, że i ta część badania nie będzie dla niego problematyczna.
Pierwsza korekcja powinna być dobrana przez okulistę, ze względu na wspomnianą powyżej konieczność zakropienia oczu dziecka.Jednak poza badaniem okulistycznym warto dodatkowo wykonać badanie wzroku dziecka u optometrysty.
Nie zapominajmy, że takie badanie nie polega wyłącznie na pomiarze wielkości wady refrakcji. Może dotyczyć również sprawdzenia widzenia obuocznego malucha, czy ruchomości jego oczu wraz z koordynacją oko ruchową. Warto zapamiętać bardzo ważną informację – każde dziecko, nawet takie, po którym nie widać żadnych niepokojących objawów wzrokowych, powinno być bardzo dokładnie zbadanie przez specjalistów narządu wzroku, zanim rodzice puszczą je do szkoły.
Na badanie koniecznie powinno się prowadzić jak najprędzej dzieci, które skarżą się na bóle głowy, nie chcą wykonywać prac wzrokowych typu czytanie, kolorowanie, układanie puzzli…
Nie wolno tracić czujności, kiedy dziecko przychodzi z tak zwanych przesiewowych badań wzroku, wykonanych przez pielęgniarkę w szkole z kartką mówiącą o prawidłowym funkcjonowaniu oczu. Trzeba te informacje zweryfikować w specjalistycznym gabinecie.
Nie wolno także nigdy wykonywać okularów dzieciom (dorosłym z resztą też) wyłącznie po komputerowym badaniu wykonanym autorefraktometrem!
Jeśli dziecko wzbrania się przed okularami, pamiętajcie, że jest jeszcze alternatywa w postaci soczewek kontaktowych. Dzieci wielokrotnie są dużo bardziej sumienne i znacznie lepiej dbają o higienę podczas użytkowania soczewek. Jeśli macie okazję oraz możliwość – dajcie im szansę. Nie będą miały problemów z ograniczeniami spowodowanymi noszeniem okularów.
Jedno jest pewne, jeśli macie dzieci, koniecznie badajcie ich oczy.
Swoje też badajcie.
Ale głównie chodzi o to, abyście zdali sobie sprawę z tego, że Wasze dzieci i ich przyszłość w szkole, ich kariera, ich samopoczucie, ich pewność siebie, to wszystko ZALEŻY OD WAS.
Pamiętajcie, aby pilnować ile czasu Wasze dzieci spędzają przed komputerem, telewizorem, czy z telefonem w ręku. Włączenie dziecku gry na tablecie „żeby się czymś zajęło i żeby było spokojne” nie jest najlepszym rozwiązaniem. Takie zabawy zwiększają szansę na pojawienie się krótkowzroczności. Wiadomo, że nie zawsze jest taka możliwość, ale warto jak najwięcej czasu spędzać aktywnie na świeżym powietrzu.
Jest to zdrowe zarówno dla Waszych dzieci jak i dla Was. :)
utworzone przez Justyna Nater | maj 20, 2015 | Artykuły
Pisałam już na stronie o soczewkach kontaktowych. Prosiłam żeby traktować je jak bieliznę… Kontrowersyjne porównanie jednym się spodobało, a innym nie. Postanowiłam więc napisać raz jeszcze i na pewno będę kontynuować ten temat w przyszłości, ze względu na wciąż zbyt małą świadomość użytkowników soczewek kontaktowych odnośnie pielęgnacji i przestrzegania zaleceń specjalistów.
Tak czy inaczej wiecie, że nie umiem pisać bez obrazowych porównań. Jeśli nie bielizna to może spróbujmy inaczej…
Pytanie do Pań – co robicie w sytuacji, gdy zrobią Wam się odciski, czy pęcherze od szpilek?
A do Panów – co, jeśli zatniecie się przy codziennym goleniu swojego zarostu?
Nie będę zgadywać, założę, że Wasza odpowiedź jest oczywista
– dbacie o zranione miejsca, pielęgnujecie skórę, zakładacie opatrunki. Panie przez chwilę noszą wygodniejsze buty, Panowie szczególnie uważają, aby omijać wrażliwe skaleczone miejsce lub obchodzić się z nim delikatniej.
Pozostając w temacie szpilek (wybaczcie Panowie, ale ten temat znam z autopsji) – czy kupując buty przymierzacie je najpierw zanim za nie zapłacicie? Czy interesuje Was jaki macie rozmiar buta i taki też wybieracie, czy bierzecie w sklepie losową parę i pędzicie z nią do kasy bez względu na rozmiar jaki się Wam trafił?
A może jeszcze bardziej obrazowo, włączacie internet, wpisujecie słowa „buty damskie”, na oko wybieracie, które się Wam mniej więcej podobają kolorystycznie, zamawiacie, płacicie, odbieracie, wkładacie na nogę i…. stopa się zmieści, jeśli obetniecie palce.
Przyznaję, kilka razy udało mi się wybrać wygodne buty po kolorze i rozmiarze i o dziwo pasowały. Potraktujmy to jednak jako wyjątek od reguły, który oczywiście regułę tę potwierdza.
Dlaczego więc tak bardzo często zdarza się, że soczewki kontaktowe kupujecie na oko, przez internet,
z mocami takimi jakie macie w okularach, albo wybranymi przypadkowo w stylu „najbliższe mojej korekcji okularowej”?
O budowie: średnicy, krzywiźnie i cechach typowych dla danego materiału, z którego zbudowana jest soczewka, nie wspomnę. Kiedy pytam znajomych kupujących w ten sposób soczewki, wartości te to zwykle dla nich czarna magia.
Stąd pierwsze zalecenie*
– używajcie TYLKO tych soczewek, które przepisał Wam specjalista, po uprzednim dokładnym ich dobraniu i dopasowaniu. Nie ma mowy o żadnej samowolce. Nie każde soczewki pasują do Waszych oczu. Mogą być za małe, za duże, za ciasne, za luźne. I o ile w przypadku za dużych i za luźnych okaże się to już przy pierwszej aplikacji, bo soczewki po prostu wypadną z oka, o tyle w przypadku za małych i za ciasnych możecie sobie wyrządzić naprawdę sporą krzywdę.
*(chciałam napisać porada, ale to brzmi zbyt łagodnie, a porada ma to do siebie, że można ją sobie wziąć do serca lub nie, dlatego to nie jest porada, to zalecenie, czy może polecenie, chętnie wystosowałabym wręcz nakaz sądowy, ale… nie rozkręcajmy się)
No to dalej.
Czas noszenia

Zapamiętaj proszę raz na zawsze
– soczewka kontaktowa ma swój termin przydatności oraz określony ściśle czas noszenia. Gdyby bezpieczne było noszenie soczewek w dowolnym czasie i dowolną ilość dni, producenci oraz naukowcy opracowujący coraz to nowsze i lepsze technologie daliby sobie spokój.
Pojawił się jakiś czas temu ciekawy komentarz na facebook’u, właśnie pod opublikowanym postem „Traktuj soczewki kontaktowe jak bieliznę”. Kolegę serdecznie pozdrawiam i proszę nie szukać i nie czytać, tego co tam pisał : )
Chodziło o to, że rzekomo terminowość noszenia soczewek to wymysł producentów, którzy muszą zarabiać, a spokojnie soczewki można nosić jak nam się podoba, bo delikwentowi w ciągu ostatnich nastu lat nic się z oczami nie stało, a raczej nie przestrzega zasad prawidłowego użytkowania.
Porównanie może niezbyt trafne, bo dotyczy zupełnie czegoś innego, ale pokuszę się o takie – czy jeśli ktoś powie Wam, że od kilku lat kradnie i jeszcze nikt go na tym nie przyłapał, to znaczy, że dobrze robi i też możecie?
Wiem, że jedno dotyczy higieny, drugie zachowania, ale zróbmy z tego „higienę zachowania” i porównajmy infekcję oka do bliskiego spotkania z policją.
Być może aparat ochronny oka takiej osoby (która daje Wam „dobre rady”) jest znacznie lepszy i ogólna odporność organizmu jest większa, ale czy to znaczy, że tylko dlatego warto tak ryzykować?
Ja bym nie ryzykowała, mamy jedną parę oczu, co powtarzam jak mantrę i naprawdę nie warto eksperymentować z lenistwa, czy oszczędności.
Zatem zalecenie numer dwa – przestrzegaj terminów wymiany swoich soczewek kontaktowych. Jeśli specjalista dosadnie zaznaczył –
„Proszę nosić soczewki maksymalnie 8 godzin dziennie” – noś soczewki 8 godzin dziennie.
„Proszę absolutnie nie spać i nie drzemać w soczewkach” – nie śpij i nie ucinaj drzemek w soczewkach.
Kupuj soczewki według zaleceń specjalisty:
miesięczne – nosisz MIESIĄC, wyrzucasz, kupujesz nowe.
(mam ochotę napisać – „bez dyskusji”, ale podkreślę tylko ponownie – WYRZUCASZ).
Adekwatnie – tygodniowe – tydzień, jednodniowe – JEDEN DZIEŃ.
[Zakładam, że mogą posypać się komentarze,
że drogo, że płyny, że oszczędność, że soczewki nie wyglądają źle, że nie ma dyskomfortu
– powiem tak – jeśli Waszym oczom coś się stanie, nie ja będę cierpieć, a piszę to właśnie po to, abyście to Wy uniknęli takiej sytuacji. Naprawdę nie ma sensu wmawiać sobie i innym, że pielęgnacja, czy terminowa wymiana soczewek to chwyt marketingowy – za to warto dbać o wzrok.
I jeszcze jedno – jeśli myślisz „za drogo”, jeśli cena zdrowia Twoich oczu jest dla Ciebie za wysoka – kup okulary i odpuść soczewki kontaktowe. Poważnie.]
Przejdźmy dalej
specjalista
– przyjmujemy najwłaściwszy scenariusz – trafiłeś do kompetentnej osoby, zbadano Twój wzrok, sprawdzono stan oka, dobrano odpowiednie soczewki.
Nie znikaj.
Nie traktuj gabinetu jak zła koniecznego w stylu „powie mi jaką mam wadę i dalej już sobie poradzę, a nie zedrze ze mnie dodatkowych pieniędzy”.
NIE.
Nie tędy droga.
Soczewka kontaktowe to CIAŁO OBCE, które nakładasz na oko.
Po pierwsze specjalista powinien dobrać Ci soczewkę PRÓBNĄ i poprosić, abyś przyszedł w ciągu tygodnia na wizytę kontrolną. A to dlatego, że tak naprawdę prawidłowe jej dopasowanie można ocenić dopiero, kiedy trochę sobie na tym oku „poleży”.
Można wtedy zaobserwować, czy soczewka nie jest za mała, za ciasna, czy nie odznacza się na powierzchni oka i nie powoduje jego zaczerwienienia spowodowanego różnymi problemami z niewłaściwym dopasowaniem.
Nie wybieraj sam soczewek.
Jeśli zostały Ci dopasowane konkretne wartości o konkretnym kształcie i określonym trybie noszenia, nie zmieniaj dopasowania według własnego uznania.
Jeśli masz wątpliwości co do pielęgnacji, wiesz, ze nie będziesz miał czasu na czyszczenie soczewek lub masz problem z ceną – porozmawiaj o tym ze specjalistą – mów o wszystkim, nie wstydź się. Na pewno spróbujecie wtedy razem znaleźć „kontaktologiczny kompromis”.
Wiadomo – soczewki są dostępne w internecie, w drogeriach, w aptekach (i pewnie za chwilę pojawią się w jeszcze „w kiosku jako gratis do gazet”) i jeśli pierwszą parę dopasujesz prawidłowo, to oczywiście zakupy możesz robić w internecie, ale cały czas mówimy o soczewkach o tych samych parametrach.
Kupno soczewek poza gabinetem nie może jednak oznaczać zerwania kontaktu ze specjalistą.
Proszę, proszę, proszę – umawiaj się na wizyty kontrolne.
NIE BAGATELIZUJ występujących problemów i dolegliwości!
Nie rób sobie krzywdy.
MUSISZ zrozumieć, że to są oczy, a nie paznokcie, które odrosną.
Jeszcze jedno na dzisiaj– bardzo ważne
pielęgnacja
O tym na pewno napiszę cały dłuuuugi osobny wpis, bo o tym nie da się w kilku zdaniach i pewnie osoby przestrzegające zasad prawidłowej pielęgnacji wyśmieją mnie teraz za pisanie rzeczy oczywistych, ale i tak to zrobię.
WERSJA DLA LENIWYCH
– warto się w tym temacie przyznać przed samym sobą – nie masz czasu, nie masz ochoty, nie masz zdolności manualnych, nie masz motywacji, nie masz nie wiem czego jeszcze – wybierz soczewki jednodniowe i zapomnij o problemach z codziennym czyszczeniem, wymianą płynów, pojemników itd.
Jeśli jednak już trzeba dbać o soczewki i je pielęgnować, rób to z głową, nie „po łebkach”.
Używaj tylko płynów i środków zalecanych przez specjalistę.
WYMIENIAJ systematycznie płyny i POJEMNIKI.
Tak, pojemniki też trzeba wymieniać. Najlepiej za każdym razem, kiedy wymieniasz płyn. Są płyny do których pojemniki dołączone są w pakiecie – pojemniki też wymagają czyszczenia i wymiany i też mogą być źródłem występowania infekcji.
Ogólny wniosek na dzisiaj
– soczewki kontaktowe określonego terminu noszenia (dłuższego niż jeden dzień) są dla osób dobrze zorganizowanych, wytrwałych i systematycznych.
Jeśli te przymiotniki nie opisują Ciebie, wybierz soczewki jednodniowe.
Jeśli twierdzisz, że Cię na nie nie stać* kup proszę okulary. Jedna para i jeden wydatek.
*(polecam porównać cenowo koszt soczewek jednodniowych z ceną i środkami do pielęgnacji soczewek o innym trybie noszenia – możesz się zaskoczyć)
I po raz kolejny kończę znanym już Wam :
DBAJ O WZROK
Bo Twoje oczy są najważniejsze : )