Styczeń miesiącem świadomości na temat jaskry


Niestety okazuje się, że… MOŻNA.
Drodzy dentyści, ten tekst jest skierowany również do Was.
W South Jersey pewna kobieta straciła wzrok po sytuacji, jaka miała miejsce u dentysty, który nie zachował wszystkich wymaganych zaleceń dotyczących bezpieczeństwa pacjenta w gabinecie.
Kiedy ostatni raz byliście u stomatologa? Czy założył Wam okulary ochronne przed rozpoczęciem swojej pracy?
Jeśli nie, powinniście albo zmienić gabinet, albo upomnieć specjalistę podczas kolejnej wizyty.
Pacjentka, której dotyczy cała historia, miała ogromnego pecha.
Wybrała się do dentysty na leczenie kanałowe. Igła, która została użyta w jamie ustnej (w celu podania nowokainy) wyślizgnęła się i (nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić) otarła się o jej prawe oko.
I nawet nie chodzi o to, że to była igła, bo utrata gałki ocznej nie była spowodowana uszkodzeniem mechanicznym.
Do oka dostały się bakterie z jamy ustnej, które okazały się być odporne na leczenie antybiotykami. Kobieta obudziła się następnego dnia po wizycie u dentysty i przeraziła się tym, co zobaczyła w lustrze…
Nie pomogły nie tylko antybiotyki, ale także liczne zabiegi, mające na celu uratowanie oka. Nie udało się. Pacjentka nosi teraz protezę.
Najgorsze jest to, że można było całkowicie temu zapobiec.
Wystarczyło ZAŁOŻYĆ OKULARY OCHRONNE. Wystarczyło zadbać o bezpieczeństwo pacjenta.
Takie historie naprawdę przerażają. Wybieramy się do specjalisty z zaufaniem. Liczymy na to, że poza ewentualnymi komplikacjami związanymi z danym problemem (o których powinniśmy zostać poinformowani), jesteśmy bezpieczni w gabinecie lekarskim.
Pamiętajcie – okulary ochronne są rzeczą może banalną, wydającą się czymś oczywistym, może czasem niepotrzebnym – życie jednak lubi zaskakiwać. Takie zwykłe okulary mogą uratować wzrok przed uszkodzeniem, czy przed jego utratą. Przemyślcie to, zanim następnym razem usiądziecie na fotelu dentystycznym bez odpowiedniego zabezpieczenia swoich oczu.
Historię Jenny możecie poznać na Facebooku, ponieważ założyła fanpage dotyczący jej historii.

Wiele osób przyłączyło się do akcji, aby nagłośnić sprawę i przestrzegać innych.
Pamiętajcie – lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dbajcie o wzrok – pamiętajcie o jego prawidłowej ochronie. Tym bardziej, jeśli inni o niej zapominają.
Wszyscy wiemy, że alkohol źle wpływa na całe nasze ciało i organizm, a efekty jego działania mogą być zarówno krótko- jak i długoterminowe.
Ale co właściwie alkohol robi naszym oczom?
Również na nasze widzenie alkohol może wpływać na krótki okres czasu.
Co jednak dzieje się w sytuacji jego częstego spożycia?
Czy istnieje obawa wystąpienia permanentnych efektów, którymi należałoby się martwić?
Alkohol i Twoje oczy
Spożywanie alkoholu raz na jakiś czas nie robi oczom krzywdy.
Można więc przypuszczać, że wszystko pod kontrolą.., ale czy na pewno?
Jeśli popijamy sobie lampkę wina do kolacji, czy piwo na spotkaniu z przyjaciółmi, mogą się (jak zapewne ZAUWAŻYŁEŚ) pojawić pewne symptomy wpływu alkoholu na Twoje widzenie, takie jak lekkie zamglenia, zawroty… wszystko zależy od tego ile tych lampek, czy ile piw wypijesz i oczywiście jaka jest tolerancja Twojego organizmu na spożywanie alkoholu.
Tak czy inaczej wszystko to, co odczuwasz podczas takich sytuacji zazwyczaj po pewnym czasie ustępuje, zwłaszcza jeśli nie wypijesz zbyt dużo.
Z drugiej strony, jeśli pijesz dużo i często, zwiększasz ryzyko zarówno wystąpienia objawów krótkoterminowych jak i długoterminowych.
Dodatkowo im częściej zdarza Ci się upijać, tym szybciej i łatwiej doprowadzić możesz do poważnych powikłań i problemów z wątrobą, która (tu być może dla niektórych niespodzianka) ma również wpływ na Twoje oczy.
Wpływ nadużycia alkoholu na wzrok
Alkohol, jak wiemy, ma negatywny i niszczący wpływ na mózg i jego prawidłowe funkcjonowanie. Z tego właśnie powodu ma również wpływ na wzrok.
Jak wiecie, zanim człowiek zobaczy cokolwiek, informacje o odbieranym przez oczy obrazie, najpierw muszą trafić nerwami wzrokowymi właśnie do mózgu. Dlatego spożycie alkoholu może doprowadzić na przykład do niewyraźnego, rozmazanego widzenia lub nawet widzenia podwójnego, które z kolei może być spowodowane osłabieniem mięśni okoruchowych i wewnątrzgałkowych. Wszystko to wpływa oczywiście na czas reakcji całego organizmu. Picie zbyt dużych ilości alkoholu może spowodować również ograniczenie widzenia peryferyjnego i wywołać wręcz tak zwane widzenie tunelowe. Pod wpływem alkoholu źrenice reagują wolniej, nie zmieniają płynnie swojej wielkości, to może przyczynić się do chwilowego oślepienia w przypadku np. znalezienia się w pobliżu źródeł światła; reflektorów itd.
Alkohol może obniżyć wrażliwość oczu na kontrast w odbieranym obrazie. Dlatego problematyczne staje się wtedy odróżnienie podobnych kolorów w ich różnych odcieniach. Jeszcze większym problemem może być uszkodzenie nerwu wzrokowego. Neuropatia prowadzi bowiem do utraty widzenia (co zwykle odbywa się bezboleśnie).
Długotrwałe spożywanie alkoholu w dużych ilościach nasila zmiany zwyrodnieniowe w siatkówce oka. Powoduje także dostanie się do organizmu wolnych rodników, które uszkadzają komórki, zmieniając funkcjonowanie tkanek i narządów. Również wzroku.
U chorych na cukrzycę alkohol może przyspieszyć rozwój retinopatii cukrzycowej.
Migrena
Ból głowy pewnie większości osób kojarzy się z alkoholem. Albo odwrotnie.
Migrena także powoduje wrażliwość na światło i inne problemy/wrażenia wzrokowe.
Dodatkowo zbyt duża ilość alkoholu wywołuje rozszerzenie naczyń krwionośnych, więc oczy stają się czerwone i przekrwione.
Już pomijam fakt, że alkohol wypłukuje z organizmu wszystko, co dobre – pierwiastki dobre dla organizmu między innymi.
Odczuwaliście kiedyś suchość oczu dzień po imprezie? Tak. To ta woda. Ta, której brakuje oczom.
Właściwie to wszystko nie znaczy od razu, że musimy na zawsze odmówić sobie alkoholu.
Nie popadajmy w skrajności.
Okazjonalne picie (o ile nie jest zabronione całkowicie przez lekarza) nie zrobi krzywdy oczom.

ALE
Jeśli pijesz często, dużo, miałeś problemy z alkoholem w przeszłości, dobrze by było kontrolować swoje zachowanie, mając na względzie swoje zdrowie i właśnie zdrowie swoich oczu.
Dobre nawyki:
– nigdy nie pij (nawet tych małych ilości alkoholu) na pusty żołądek,
– postaraj się pić wodę (lub chociaż dużo bezalkoholowych napojów) pomiędzy drinkami – nawadnianie organizmu jest bardzo ważne,
– pilnuj swojego limitu – umiejętność powiedzenia STOP w odpowiednim momencie jest kluczowa w każdej sytuacji.
A JEDNAK…
Czerwone wytrawne wino (tak jak np. borówki, czy jagody, które zawierają antocyjany) zawiera przeciwutleniacze, które mogą hamować rozwój zwyrodnienia siatkówki lub innych części oka. Chronią też plamkę żółtą przed procesami starzenia. Dlatego lampka czerwonego wina do obiadu (lampka, nie butelka) to całkiem zdrowy wybór.

Najważniejszy jest umiar. Pamiętajcie.
Kac to zwyczajne zatrucie alkoholem:
– blada skóra, bóle głowy, suchość w ustach, w oczach, pragnienie, zaburzenia widzenia, często ból brzucha.
Metabolizm alkoholu odbywa się w wątrobie. Alkohol zaburza równowagę elektrolitową i powoduje odwodnienie oraz wypłukuje potas i magnez. Dlatego „na kaca” najlepiej jest pić jak najwięcej wody lub napojów nawadniających organizm.
Przydadzą się też oczywiście nawilżające KROPLE do oczu.
Źródła zdjęć:
1) http://www.improveeyesighthq.com/images/xalcohol-double-vision.jpg.pagespeed.ic.sXekZ9TeX_.jpg
2) http://cdna.allaboutvision.com/i/resources-2015/blue-eye-alcohol-660×440.jpg
3) https://tiawarburtonmua.files.wordpress.com/2015/05/alcohol-3.png
4) http://images.financialexpress.com/2015/07/Alcohol-Re.jpg
5) https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT0MfUW_mcoDBAm_6hkCOSTP-8mx8d71nDs_E8DZH4Uc7X3mXnzZQ
Często już w trakcie oczekiwania na przyjście na świat nowego członka rodziny, rodzice zaopatrują się w zabawki i niezbędne do wychowywania maluszka przedmioty.
W ciągu kilku kolejnych lat w domu pojawiają się wciąż nowe i nowe przedmioty.
Dobrze jest jednak pamiętać, że o ile sami, dorośli, jesteśmy w stanie przewidzieć różne sytuacje, które mogą się wydarzyć podczas uprawiania sportu, czy codziennych czynności, dziecko nie posiada tak wypracowanego instynktu samozachowawczego.
W związku z tym warto, pomimo ogromnej radości z kupowanych swoim pociechom przedmiotów, pamiętać, że to głównie od nas, w czasie rozwoju dziecka, zależy jego bezpieczeństwo.
Nie tylko poza domem, nie tylko w szkole, nie tylko na spacerze, ale również w domu. Podczas zabawy.

Kilka podstawowych informacji dotyczących zabawek:
– sprzedawane legalnie w Unii Europejskiej zabawki muszą posiadać znak CE – oznacza on, że zabawka spełnia normy i wymogi dotyczące bezpieczeństwa użytkowania;
Pamiętajmy, że o ile instynkt samozachowawczy dzieci mają jeszcze niewypracowany, to mogą mieć zdecydowanie bardziej od nas bujną wyobraźnię. Możemy się nawet nie spodziewać tego, co dziecko zamierza zrobić z zabawką i w jaki sposób próbować się nią bawić. Trzeba więc przewidzieć każdą możliwą sytuację.
Wracając do ostrzeżeń umieszczanych na opakowaniach zabawek.
Jeśli znajdziecie takie ostrzeżenie pamiętajcie, że nie jest ono bezpodstawne.
Zwracajcie uwagę na informacje takie jak „zawiera małe elementy” , „ryzyko uduszenia”.
Zabawy i kontakt z rodzicem stymulują rozwój wzroku dziecka. A wszyscy rodzice na pewno wiedzą, że dzieci poznają przedmioty nie tylko za pomocą zmysłu wzroku i dotyku, ale każdym innym zmysłem również – dotyczy to także zmysłu smaku.
Zabawki w rękach maluchów często więc wędrują w okolice twarzy, buzi i oczu.
Warto zatem zwrócić uwagę, czy dany przedmiot nie jest na przykład pokryty brokatem, który może dostać się do oczka, lub czy z uroczego mięciutkiego misia nie wychodzi futerko, które może pozostać na policzku lub na rzęsach. Dorośli z pewnością nie raz doświadczają takich sytuacji na przykład zimą, podczas noszenia ciepłych szalików, czy kurtek z futerkowym kapturem.
O ile ciemne włoski być może wypatrzycie gdzieś w pobliżu oka, czy pod powieką dziecka, o tyle jasne futerko może narobić sporych problemów zarówno dziecku jak i Wam.
Często, kiedy coś się pruje, przypalamy końcówkę – na przykład w sznurówkach. Niestety takie końcówki są bardzo ostre i mogą spowodować zadrapanie. To samo dotyczy zabawek z ostrymi rogami i końcówkami, albo takich, które są niedokładnie wykonane i pewne plastikowe elementy są ostre z powodu niewłaściwego ich odlania.
Dzieci często zadrapią się po policzku, czy czole, nawet własnymi paznokciami. Jednak jeśli dojdzie do zadrapania rogówki po wsadzeniu sobie zabawki, czy innego przedmiotu do oka, może to prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, nawet trwałego uszkodzenia wzroku.
Wszelkie zabawki zapachowe i smakowe również mogą być niebezpieczne. O kosmetykach nie wspominając. Bardzo popularne w sklepach z zabawkami płyny do kąpieli z butelką w kształcie samochodu, czy księżniczki być może pomagają w namówieniu malucha na kąpiel, ale do takiej butelki zdecydowanie lepiej jest po prostu przelać przetestowany wcześniej bezpieczny płyn, który nie spowoduje alergii i nie podrażni oczek, kiedy spłynie z główki, lub kiedy dziecko zacznie chlapać wodą.
Starsze dzieci, które lubią bawić się pistoletami na kulki, czy innymi strzelającymi przedmiotami, powinny to robić zawsze pod opieką rodziców. Nie wspominając już o tych młodzieńcach, którzy już w młodych latach lubią pomajsterkować z użyciem zabawek podobnych do tych prawdziwych lub już ekstremalnie z prawdziwymi narzędziami.
Nie dopuszczajcie nigdy do tego, żeby dziecko bawiło się w ten sposób samo, bez waszej opieki.
Każdy rodzic wie, że przy wychowywaniu maluszka trzeba mieć oczy i uszy dookoła głowy.
Pamiętajcie, że bezpieczeństwo dzieci w większości przypadków zależy od was.
Jeśli cokolwiek zrani, czy zadrapie oczko waszej pociechy, lub jeśli coś do niego wpadnie, nie bagatelizujcie sytuacji. Nawet błahe z początku podrażnienie oka może prowadzić do bardzo nieprzyjemnych konsekwencji, a nawet do utraty widzenia, jeśli dojdzie do zakażenia.
Źródła zdjęć:
http://www.rospa.com/home-safety/advice/product/toy-safety/
Have a Happier Holiday During National Safe Toy and Gift Month
http://lifehacker.com/safe-donates-old-toys-to-kids-in-need-1749252305
http://ottawakent.com/how-can-i-be-sure-toys-are-safe/
http://all4desktop.com/4240060-child.html
Na razie nie robię żadnych statystyk, może kiedyś zacznę.
Być może najlepszym dla mnie rozwiązaniem byłaby jednak jakaś terapia u psychologa. Taka terapia, która nauczyłaby mnie nie przeżywać cudzych problemów i braku odpowiedzialności. Chociaż zdaje mi się, że to niemożliwe.
Niezmiennie wszystkim pacjentom, podczas wywiadu przed badaniem, zadaję pytanie:
-Kiedy był pan/ była pani po raz ostatni na badaniu wzroku?
Tu zwykle doprecyzowuję i pytam jeszcze o rozróżnienie, kiedy odbyło się badanie z doborem okularów, a kiedy takie z rozszerzeniem źrenic i sprawdzeniem stanu dna oka.
Naprawdę rozumiem, że w dzisiejszych czasach wszyscy mamy problem z czasem wolnym, że może nawet wszystko jest oparte na ograniczonym zaufaniu do lekarzy, bo często słyszę, że „każdy specjalista mówi co innego”. Dzięki temu pacjent odpuszcza, co wcale nie jest dziwne (przynajmniej według mnie).
Rozumiem, że są kolejki do lekarzy, że w dodatku do okulisty trzeba teraz mieć skierowanie…
Postaram się Was jednak przekonać, że warto.
„Warto się rozszerzać”.
Jest grupa pacjentów, którzy regularnie zmieniają okulary i przy tej okazji wykonują kontrolne badanie wady refrakcji. Zwykle mówią wtedy – „badam wzrok systematycznie, wszystko jest w porządku”.
Ale z drugiej strony – czy to wystarczy?
Bo kiedy kontynuuję temat i pytam o to całe badanie dna oka, są zdziwieni, że nikt im nie zasugerował wykonania takiego badania.
Faktem jest, że jeśli pacjent nie zgłasza żadnych niepokojących objawów podczas procedury doboru okularów, jeśli nie ma problemów z ich doborem i jeśli nic nie wskazuje na jakieś problemy ze wzrokiem, być może faktycznie nie ma pilnej potrzeby wykonywania badania dna oka.
BYĆ MOŻE.
Uważam jednak, że badanie dna oka powinno być częściej polecane przez specjalistów.
Powinno się je wykonywać minimum co dwa lata, a w przypadkach podwyższonego ryzyka wystąpienia takich chorób jak np. jaskra, nawet raz w roku i częściej – według zaleceń lekarza.
Pytanie o to, jak dawno wykonywane było badanie dna oka powinno padać zawsze w wywiadzie, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie ocenić, czy należy o nim przypomnieć pacjentowi, czy wystarczy mu pogratulować systematyczności.
Wiecie jakie są najczęstsze odpowiedzi wśród moich pacjentów?
Mało kto odpowiada, że badanie było wykonane w ciągu ostatnich dwóch lat.
W większości jest to czas od 5 lat do NAWET 15…
Odpowiedź „nigdy” pojawia się tak często, że łapię się za głowę z niedowierzaniem, że jest to w ogóle możliwe.
Zdaję sobie jednak sprawę z tego, jak wygląda rzeczywistość.
Ja również (do czasu studiów) nie miałam bladego pojęcia o profilaktyce i badaniach oczu.
Raz kiedyś okulista w Świnoujściu dobrał mi jakieś okulary, które kiedy zmierzyłam po latach, postawiły mi włosy na rękach na baczność i wywołały solidną reakcję nerwową. W każdym razie od tamtej chwili, od tych felernych okularów (których i tak koniec końców nie nosiłam, bo źle w nich widziałam i pamiętam doskonale jak bardzo mnie denerwowały) nie byłam u okulisty do czasu, aż rozpoczęły nam się na studiach zajęcia z okulistyki…
Żeby nie pisać tylko o moich przemyśleniach na ten temat, mam dla Was film. Krótki i treściwy. W języku angielskim, ale jego sedno opisałam po polsku poniżej, więc można sobie najpierw przeczytać opis, a następnie obejrzeć film. Animacja przedstawia badanie dna oka z rozszerzeniem źrenic, wraz z przykładami tego, co na dnie oka może się wydarzyć w przypadku wystąpienia różnych chorób.
[wpdevart_youtube]M6IlOKXlCqs[/wpdevart_youtube]
[Z racji, że poniższa treść jest prawie dokładnym tłumaczeniem wypowiadanego w filmie tekstu, umieszczam ją w cudzysłowie, natomiast podkreślam, że znalazły się tam również zdania dorzucone przeze mnie.]
„W trakcie tego badania, pacjentowi podawane są do oczu specjalne krople, powodujące rozszerzenie źrenicy – hamują one odpowiedź mięśnia zwieracza źrenicy i dlatego, źrenica się rozszerza- stan ten to tak zwana mydriaza. Rozszerzenie źrenic (utrzymuje się kilka godzin) skutkuje również pogorszeniem widzenia ze względu na porażenie mięśnia rzęskowego, odpowiedzialnego za akomodację soczewki wewnątrzgałkowej).
Okulista może w ten sposób ocenić, czy na siatkówce nie ma żadnych objawów występowania chorób prowadzących do utraty wzroku, takich jak jaskra, retinopatia cukrzycowa oraz starcze zwyrodnienie plamki (AMD).
Dzięki rozszerzeniu źrenicy lekarz może dokładnie zaobserwować stan zdrowia siatkówki, nerw wzrokowy oraz plamkę żółtą (miejsce widzenia centralnego na siatkówce).
W tarczy nerwu wzrokowego możliwe jest zdiagnozowanie występowania jaskry. Na przykładowym filmie początkowo pokazana jest zdrowa tarcza nerwu wzrokowego, następnie wskazywane są syndromy oznaczające zmiany jaskrowe – zmiany kształtu, koloru nerwu wzrokowego i tarczy oraz jej powiększenie.
Ryzyko wystąpienia jaskry jest większe u osób, u których w rodzinie występowała / występuje ta choroba oraz u osób po 60 roku życia.
Spoglądając na siatkówkę przy rozszerzeniu źrenic, lekarz może również spostrzec zmiany wskazujące na występowanie retinopatii cukrzycowej. Wczesne oznaki rozpoczynają się od małych czerwonych kropek, które mogą się rozrastać i powodować ścieńczenia siatkówki. Tworzenie się nowych naczyń krwionośnych może skutkować utratą wzroku.
Jeśli masz cukrzycę ryzyko występowania retinopatii cukrzycowej jest podwyższone.
Na dnie oka lekarz sprawdza również, czy nie ma oznak AMD. Jeśli takie występują można zaobserwować żółte plamy – druzy na siatkówce. AMD powoduje utratę widzenia. A ponieważ jest to zwyrodnienie plamki, ubytki w polu widzenia pojawiają się w jego centralnej części.
(W przypadku jaskry pole widzenia zawęża się od zewnątrz, powodując tak zwane widzenie lunetowe, a w konsekwencji również utratę wzroku).
Badanie dna oka po 60 roku życia powinno być wykonywane raz w roku. W przypadku osób, które znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, badanie powinno być wykonywane tak często, jak to zaleci lekarz.
Należy pamiętać, że powyższe badanie to jedyny sposób na zdiagnozowanie wczesnych stadiów chorobowych.
Jaskra, retinopatia cukrzycowa i AMD mogą we wczesnym okresie nie dawać żadnych objawów.”
Być może ten film Was przekonał, być może nie. Tak naprawdę jesteście odpowiedzialni sami za siebie. Ale…
Mnie osobiście, bardzo kolokwialnie mówiąc, dołuje, kiedy słyszę, że (przykład z zeszłego tygodnia) pacjentka 15 lat temu miała podejrzenie jaskry, bolą ją oczy, często ma popękane naczynka, dobór okularów jest praktycznie niemożliwy, a dodatkowo kiedy pokazuję pani Test Amslera to w lewym oku obraz w centralnej części wykrzywia się niemiłosiernie w każdym kierunku, faluje i skacze… i taki odbiór obrazu ogólnie w lewym oku pani ma na co dzień. Ale nie była od 15 lat u okulisty…
Uwierzcie mi, kilka takich osób w ciągu dnia i wracam do domu z depresją. Bo kompletnie tego nie rozumiem.
Taka puenta na koniec…
Jeśli przez kilka lat nie pójdziecie na wizytę kontrolną do dentysty, może (oczywiście nie musi, ale MOŻE) się okazać, że przytrafi się jakiś stan zapalny, dziura, czy inny problem i ząb zacznie Was boleć.
Oczy nie dają takich oczywistych objawów. A przynajmniej nie zawsze. Wiele poważnych chorób nie boli, wiele chorób nie daje o sobie znać. Zorientujecie się dopiero wtedy, kiedy zaczną się pojawiać ubytki w polu widzenia albo zniekształcenia obrazu, czy zmiany w odbiorze kolorów. Na pewnym jednak etapie, zmiany, które zajdą w oczach, mogą być już zmianami NIEODWRACALNYMI lub bardzo trudnymi do wyleczenia.
Dbajcie o wzrok…
Źródła:
http://milburneyecenter.com/resources/comprehensive-eye-exam/
http://www.eyecandoit.org/team/yearly-eye-exam/