utworzone przez Justyna Nater | gru 27, 2018 | Artykuły
Jakie jest pierwsze skojarzenie, kiedy myślimy o okularach ochronnych? Hala produkcyjna? Szlifiernia? A może tartak?
Przeważnie w pierwszej chwili, kiedy pojawia się hasło „okulary ochronne”, wyobrażamy sobie sytuacje, w których zagrożenie dla oczu jest oczywiste. Chociaż i mimo realnie występującego zagrożenia, wiele osób zapomina o ochronie narządu wzroku lub ignoruje jej potrzebę.
O tym, że są stanowiska pracy, na których BHP wymaga jednoznacznie ochrony oczu, wszyscy wiemy. Wiemy też niestety, jak w niektórych miejscach wyglądają realia.
O okularach ochronnych pisałam już dawno w specjalnie dedykowanym im tekście – TUTAJ.
Dodatkowo, świetny materiał Państwowej Inspekcji Pracy – „Środki ochrony narządu wzroku”, możecie pobrać w formie PDF – TUTAJ.

A dzisiaj porozmawiajmy krótko o innych sytuacjach, w których nawet nie zastanawiamy się nad tym, czy zagrożenie dla oczu występuje, czy nie…
Jest wiele zawodów, które zajmują się wykonywaniem usług i zabiegów, podczas których osoba wykonująca zabieg używa okularów ochronnych (nawet jeśli nie używa, ale powinna). Być może pacjent / klient podczas zabiegu również powinien zostać w takie okulary zaopatrzony…
Przykład?
Gabinet stomatologiczny. Słynna historia Jenn, która założyła fundację Jenn’s Vision – opisałam ją w oddzielnym tekście TUTAJ. Usta są przecież bardzo blisko oczu (no nie odkryłam Ameryki), a jak zapewne wiecie u dentysty często nawet przy podstawowej higienizacji, czy piaskowaniu, woda, piasek, wszelkie środki do czyszczenia zębów, mogą pryskać na boki. W naszych ustach znajduje się mnóstwo bakterii, więc dobrze by było, gdyby nic z jamy ustnej nie dostało się nam do oczu. I samo zamknięcie ich to jednak niestety często za mało. W dobrych gabinetach stomatologicznych ochrona oczu pacjenta to standard.
A salon stylizacji paznokci?
Myślę, że większość z nas wie, co znajduje się pod naszymi paznokciami zarówno u rąk, jak i u nóg. Jeśli kosmetyczka / stylistka paznokci zakłada okulary ochronne (powinna) do obcinania, piłowania, modelowania paznokci, dobrze by było, gdybyście i Wy takie okulary na nosie mieli. Chodzi głównie o możliwość wbicia się obcinanego paznokcia w powierzchnię oka oraz o pył, jaki leci w powietrze podczas frezowania. I pewnie teraz wiele osób pomyśli – „Ale bez przesady!”… Jednak będę się upierać przy swoim.
Mamy takie popularne powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”. Często słyszę „dopiero kiedy …(tu opis sytuacji)… dotarło do mnie, że trzeba chronić oczy i od tamtej pory już zawsze mam okulary ochronne”. Okulary ochronne nie obciążają naszego budżetu domowego, czy firmowego, a mają „magiczną moc” – mogą nas uchronić nawet przed utratą widzenia.
Wystarczy wpisać w Google – okulary ochronne stylizacja paznokci. Są? Są. Jeśli chronimy swoje oczy (zwracam się do pań stylistek), to zadbajmy również o bezpieczeństwo oczu klientek.
BROKAT

Chyba najbardziej brokatowym okresem w ciągu roku jest zima, ze względu na Święta i Sylwester, a może dodatkowo analogię do skrzącego śniegu. Od dawna przekonuję Was, że o ile może niewykonalne jest ubieranie choinki w okularach ochronnych, o tyle zwykła przezorność i ostrożność w tej sytuacji naprawdę się przydają.
Bombki, ozdoby, wieńce, maski balowe, kartki z życzeniami itd itd
Oczywiście nie chodzi o to, żeby dekorować dom na święta w okularach ochronnych…
ALE
Po pierwsze – żeby zwracać uwagę na jakość produktów – z tych lepszej jakości, brokat nie powinien się sypać i nie powinien zostawać na skórze.
Po drugie – jeśli już mamy przedmiot, z którego obsypuje się brokat, postarajmy się pamiętać, żeby w danym momencie nie dotykać rękoma oczu ani ich okolic – najlepiej całej twarzy. Brokat najszybciej ściąga się np taśmą klejącą albo rolką do ubrań.
Jeśli chodzi o maski karnawałowe – jeśli sypie się z nich brokat, bardzo odradzam. W przypadku tej ozdoby twarzy, naprawdę warto postawić na jakość (jeśli już koniecznie musi się mienić).
PRACE PLASTYCZNE (Nie tylko w domu, ale i w szkołach.)

(Jeden tekst o pracach plastycznych dla przypomnienia TUTAJ – ale ostrzegam osoby wrażliwe – są tam „mocne” zdjęcia)
Znajoma ostatnio napisała do mnie, że jej syn wrócił z przedszkola z buzią całą w brokacie, łącznie z powiekami. A kiedy mama zwróciła opiekunce uwagę, ta odpowiedziała, że jest „sezon świąteczny i brokatu będzie teraz dużo”.
Drodzy opiekunowie dzieci… nie lada wyzwaniem jest przypilnowanie jednego bawiącego się dziecka… Może jednak warto zrezygnować z brokatu, kiedy mamy po opieką większą grupę, żeby nie było nieszczęścia?
W domu, kiedy np. ubieracie razem choinkę i wieszacie na niej bombki lub inne ozdoby z brokatem, stosunkowo łatwo jest przypilnować malucha, żeby po dotknięciu takich świecących elementów, starał się nie dotykać rękoma twarzy, nie pocierać oczu itp. (choć tak naprawdę i pilnując, wystarczy chwila nieuwagi).
Tu również zwracajmy uwagę na jakość produktów – warto o tym pomyśleć również kupując dziecku ciuchy, zwłaszcza te, które są najbliżej twarzy (czapka, szalik, rękawiczki) lub jak np. świąteczny sweterek, który trzeba przełożyć przez głowę.
Brokat to taki naprawdę specyficzny temat, bo z jednej strony zabawki dla dzieci nie mogą mieć drobnych elementów, oznacza się je specjalnie różnymi symbolami, muszą mieć atesty i certyfikaty… A z drugiej strony masa ozdób świątecznych obklejonych brokatem leży na półkach sklepowych i kupując je, w ogóle nie zastanawiamy się nad bezpieczeństwem. A dodatkowo niby tyle szumu jest wokół ochrony środowiska, krytykuje się używanie plastikowych słomek, a tony brokatu, który jest mikroplastikiem lądują rok rocznie w śmieciach i w odpływie…

Wracając do ochrony oczu- wtarcie brokatu w oko naprawdę jest w tym okresie jednym z najczęstszych problemów. Kiedyś jedna mama powiedziała mi – „oj tam brokat… na plaży też piasek może mi wlecieć do oka” – a owszem, może – ale na plaży okulary przeciwsłoneczne mogą pełnić funkcję ochronną, a dodatkowo też koniecznie trzeba pamiętać, że tarcie oka w takiej sytuacji może tylko pogorszyć sprawę.
Zawsze polecam mieć przy sobie w każdej torebce awaryjną jednorazową sól fizjologiczną. Naprawdę się przydaje. Chyba że nosicie ze sobą swoje krople nawilżające (ja noszę), nimi też można w razie potrzeby przepłukać oko – ale SWOJE. Nie pożyczamy innym swoich kropli. Wyjątkiem są minimsy, którymi można się dzielić ze wszystkimi.
Po prostu uważajcie na siebie. Przy choince, podczas nocy sylwestrowej i całego karnawału, ale i na co dzień.
_____
I gratis, krótki post z Instagrama @dbajowzrok
https://www.instagram.com/p/Bnn4s4bgsOR/
utworzone przez Justyna Nater | sty 31, 2018 | Artykuły
Czy ślepota śnieżna oznacza utratę wzroku? W jakich warunkach może się pojawić? Których struktur oka dotyczy? Czy wywołuje nieodwracalne zmiany?
Ponieważ dostałam kilkanaście pytań tego typu poprzez media społecznościowe, postanowiłam krótko napisać o co tak naprawdę chodzi. Temat pojawił się, jak się domyślacie, ze względu na historię Tomka Mackiewicza na Nanga Parbat. Jednak proszę Was bardzo gorąco, nie poruszajmy tutaj tego tematu. Nie chcę doprowadzić do komentowania tej sytuacji. Tomek żył swoją pasją i marzeniami, został na górze, która była jego marzeniem. Zostawmy oceny, opinie i refleksje ludziom, którzy znają się na wspinaczce wysokogórskiej i wiedzą o czym mówią…
Tutaj piszemy i rozmawiamy o oczach. Zaznaczam również, że osoby zainteresowane i pasjonujące się wspinaczką wysokogórską, które nie mają w tym temacie doświadczenia, powinny skonsultować się z lekarzami, przejść odpowiednie badania i zaopatrzyć się w niezbędne przedmioty, które będą chronić ich życie i zdrowie. Ja nie poruszam w tym tekście tematów innych niż ten, dotyczący wzroku, ponieważ kompletnie nie znam się na wspinaczce – ani w górach niskich, ani w wysokich. W poniższym tekście znajdziecie jednak kilka, myślę, że przydatnych, informacji nie tylko o samej ślepocie śnieżnej, ale również o promieniowaniu ultrafioletowym, kategoriach soczewek przeciwsłonecznych oraz oznakowaniach, które świadczą o jakości okularów. Podkreślam bardzo mocno, że żadna opinia, żaden tekst, żadna sucha teoria nie jest w stanie zastąpić wizyty u lekarza i badania wzroku, o którego regularne wykonywanie proszę Was za każdym razem. Tym razem również.
Przejdźmy więc do rzeczy…
ŚLEPOTA ŚNIEŻNA
(photokeratitis, ultraviolet keratitis, snow blindness, świetlne zapalenie spojówek)
Stan nazywany ślepotą śnieżną to tak naprawdę dwa schorzenia:
– zapalenie rogówki i spojówki wywołane nadmierną ekspozycją na promieniowanie UV,
– problem z percepcją – ze względu na całkowity brak konturów w środowisku wzrokowym ( na co dzień widzimy granice przedmiotów, mamy różnice kontrastu między obszarami o różnych barwach i o różnej jasności).
To, że nie możemy dostrzec zmian w ukształtowaniu terenu powoduje wrażenie ślepoty, a dodatkowo dochodzi do tego światłowstręt, ból i swędzenie oczu, które jest wywołane zapaleniem spojówki i rogówki…

Przyczyny
Oczywiście promieniowanie ultrafioletowe, które obecne jest przez cały rok, nie tylko latem i nie tylko na plaży. Odbija się ono od różnych powierzchni w różnym stopniu. Śnieg odbija około 85% promieniowania UV, dlatego na przykład na naśnieżonym stoku do naszej twarzy, do naszych oczu, docierają nie tylko bezpośrednie promienie słońca, ale prawie drugie tyle ultrafioletu, odbitego od białej powierzchni śniegu. Dodatkowo im wyżej w górach się znajdujemy, tym więcej promieniowania ultrafioletowego.
Promieniowanie ultrafioletowe (UV) dzielimy na trzy zakresy:
UV-A od 380 nm do 320 nm,
UV-B od 320 nm do 290 nm,
UV-C od 290 nm do 200 nm.
Film łzowy, rogówka i ciecz wodnista pochłaniają promieniowanie poniżej 290 nm i częściowo z zakresu 290-315 nm, co oznacza, że część UV-B i cały UV-A dociera do soczewki.
(Ważna uwaga – żadne promieniowanie nie działa na tkanki oka, jeśli nie jest przez nie pochłaniane. To promieniowanie, które jest przepuszczane przez ośrodki optyczne oka jest dla tych struktur nieszkodliwe.)
Siatkówka w oku dziecięcym pochłania dużą ilość promieniowania UV, głównie UV-A, u osoby starszej działanie filtracyjne struktur oka w dużym stopniu chroni siatkówkę przed promieniowaniem UV. Jeśli jednak usuniemy soczewkę z powodu zaćmy, siatkówka przestanie być chroniona, ryzyko jej uszkodzenia przez promieniowanie ultrafioletowe wzrośnie.
Im wyżej nad poziomem morza się znajdujemy, tym bardziej wzrasta promieniowanie UV, a co za tym idzie nasza skóra, nasze oczy są narażone na silniejsze podrażnienia. Biorąc pod uwagę odbijający dodatkowo promieniowanie UV w takim stopniu śnieg, nie trudno wywnioskować, że w górach bardzo łatwo o oparzenia nie tylko skóry twarzy, ale również właśnie spojówki, rogówki, a nawet siatkówki oka.
Polecam przy okazji zapoznać się z doświadczeniem przeprowadzonym przez Dr Melanie Windridge. Mierzyła ona poziom promieniowania UV w zależności od wysokości. Jej wykres wygląda w ten sposób:

Na zielono zaznaczone jest promieniowanie UV-A w słońcu, na niebiesko w cieniu. Na osi pionowej jest jego intensywność, a na poziomej wysokość na jakiej wykonywany był pomiar… Dodatkowo opis, który dotyczy widocznych zmian – mogą one zależeć od tego, co aktualnie działo się na niebie – niektóre dni były bardziej pochmurne niż inne i pomiary nie były wykonywane dokładnie o tej samej godzinie, ale zwykle pomiędzy godziną 12:00 – 15:00. Tak czy inaczej myślę, że widzicie po zielonym wykresie wyraźnie, jak to wygląda.
Przyjmuje się, że na dużych wysokościach promieniowanie UV wzrasta o około 8% co około 100 metrów.

Objawy i rozpoznanie
Objawy ślepoty śnieżnej pojawiają się zwykle po kilku godzinach od nadmiernej ekspozycji lub długotrwałej ekspozycji. To trochę tak, jak ze skórą, na pewno nie raz doświadczyliście oparzenia słonecznego różnych części ciała – najgorzej jest po kilku godzinach.
Co się dzieje, kiedy oparzymy sobie powierzchnię oka? Spojówkę, rogówkę?
– pojawi się światłowstręt,
– zaczerwienienie oczu,
– uczucie piasku pod powiekami,
– łzawienie,
– zamglone widzenie,
– do tego również ból głowy,
– a poza tym opuchnięte powieki,
– zaciśnięcie powiek jest w takiej sytuacji bolesne,
– ogólnie odczuwa się „ból oczu”,
– czasami w tych ostrych przypadkach może dojść do chwilowej utraty zdolności widzenia barw – zmian kolorów lub do czasowej całkowitej utraty widzenia.
Dlaczego tak ważny jest wywiad z pacjentem przy każdym badaniu wzroku? (W ogóle przy każdym badaniu, dlatego tak bardzo nie lubię, kiedy wizyty u lekarza trwają mniej niż 10 minut. W tym czasie to można wypełnić pół karty pacjenta danymi osobowymi, a nie przeprowadzić wywiad i badanie.) Wywiad jest ważny dlatego, że przy takich objawach, lekarz okulista, który dowie się, że byliśmy w górach, na śniegu od razu będzie miał wskazówkę, co się mogło wydarzyć. Zbada oczy w lampie szczelinowej (biomikroskopie), może także użyć barwnika – fluoresceiny, aby ocenić stan powierzchni oka. Fluoresceinę podaje się do oczu (do worka spojówkowego). Świeci ona w świetle kobaltowoniebieskim, które można ustawić w lampie szczelinowej i w zależności od tego, jak rozprowadza się po powierzchni oka, okulista ocenia co się z tą powierzchnią dzieje. Tak w wielkim skrócie.
Leczenie
Pytaliście, czy ślepota śnieżna oznacza utratę wzroku. Nie. O ile oczywiście przy okazji nie została uszkodzona plamka żółta na siatkówce, odpowiedzialna za widzenie centralne i o ile uszkodzenia rogówki nie są na tyle poważne, że wywołają dalsze powikłania.
Przy samej ślepocie śnieżnej chodzi głównie o to, co oczywiste, czyli zapewnienie oczom ciemności i wielu godzin odpoczynku. Lekarz może zastosować osłonki, opatrunki i zalecić zimne okłady. Może również przepisać środki przeciwbólowe oraz krople z antybiotykami i sztuczne łzy (krople nawilżające). Podkreślam jeszcze raz – KONIECZNA jest wizyta u okulisty. Nie może być tak, że są objawy, a delikwent mówi, a… zejdę ze słońca, poboli dwa dni, zakropię sobie krople od żony i nic mi nie będzie. ABSOLUTNIE NIE. Nie wiemy do jakich zmian na powierzchni oka doszło, nie wiemy czy chodzi tylko i wyłącznie o powierzchnię oka, stosowanie cudzych kropli jest niehigieniczne i nie wolno tego robić. Nie leczcie się proszę na własną rękę. NIGDY.
Powinno się również unikać pocierania oczu, nawet jeśli swędzą. Poza tym tak na co dzień też powinno się tego unikać. Ale o tym innym razem.

Zapobieganie
Odpowiednia ochrona oczu! Okulary, okulary, okulary. Jak mantra – bez odpowiedniej ochrony oczu – bez okularów z filtrem UV sami siebie skazujemy na bardzo poważne konsekwencje.
Okulary z filtrem UV dostępne są w kilku kategoriach. O tym zaraz. Warto jednak pamiętać nie tylko o tym, że soczewki w tych okularach mają posiadać filtr. One mają również dobrze leżeć na twarzy, mają osłaniać oczy nie tylko od promieni padających na wprost. Powinny mieć odpowiednią krzywiznę i dobrze żeby były jak najbardziej zabudowane (mogą mieć osłonki boczne) lub przylegające do twarzy (z odpowiednio wyregulowanymi zausznikami) w taki sposób, żeby promieniowanie UV nie dostawało się do naszych oczu z żadnej strony. Warto zwrócić również uwagę na wykończenie nanośników. Trzeba mieć również na uwadze (jak na załączonym wcześniej wykresie), że w pochmurne dni promieniowanie UV również przenika przez chmury.

Od wcześniej wspomnianej kategorii filtra zastosowanego w soczewkach okularowych zależy stopień przepuszczania światła i ochrony przed promieniowaniem.
Są cztery kategorie zabarwienia, podaje się również kategorię 0, jako soczewki bezbarwne lub o zabarwieniu bardzo delikatnym.
Jedna mała dygresja. Do jazdy samochodem w ciągu dnia nie są dozwolone soczewki z filtrem kategorii 4. Nocą zaś filtrem dozwolonym do jazdy jest jedynie ten o kategorii 0, czyli po prostu soczewki bezbarwne lub delikatnie barwione.
Jak to wygląda przy pozostałych czterech kategoriach?

(Jeśli myślicie, że znam te zakresy na pamięć to muszę Was rozczarować, mam po prostu pod ręką katalog produktów firmy HOYA. Jednego z moich dwóch ulubionych producentów soczewek okularowych.) Ale na poważnie – z ręką na sercu!
I jeszcze jedna sprawa – pewność, że model okularów spełnia europejskie wymogi! Między innymi:
– Norma PN-EN 166:2005 – Ochrona indywidualna oczu — Wymagania,
– Dyrektywa 89/686/EWG – Dyrektywa Środków Ochrony Indywidualnej PPE (uaktualniana),
– Norma PN-EN ISO 12312-1:2014-02 – Ochrona oczu i twarzy – Okulary przeciwsłoneczne i odpowiadające im ochrony oczu,
(w Internecie możecie znaleźć informację o Normie EN 1836+A1:2009, ale została ona wycofana i zastąpiona powyższą.),
– Międzynarodowa Norma ISO 9001:2000 – dotycząca standardów jakości,
i wreszcie znany nam wszystkim znak
– CE – Conformité Européenne – zgodny z dyrektywami Unii Europejskiej
ALE ten prawdziwy znak CE. Nie ten, który oznacza „China Export”. Daliście się kiedyś na to nabrać?
Bo niespodzianka! Te takie kolorowe plastikowe okulary, które wiszą na stojaczkach przy plaży przecież mają „CE”, prawda? One wszystkie zawsze mają CE… No to teraz spójrzcie na to…

Pamiętajcie, że jak soczewka jest tylko barwiona, przyciemniona, a nie ma filtra, który blokowałby promieniowanie UV, to ona spowoduje rozszerzenie źrenicy, bo oko będzie dostawało sygnał, że światła jest mało i źrenica nie musi być wąska, żeby to światło ograniczyć. Promieniowania UV nie widzimy, ale ono tam jest! I przez rozszerzoną źrenicę, mimo że może nie będzie Was razić, dostanie się więcej szkodliwego promieniowania UV, niż gdybyście tych okularów w ogóle na nosie nie mieli. Takie czary mary.
A na koniec jeszcze jedna drobna dygresja. Jeśli cierpicie na nadwrażliwość na światło, jeśli jest to wynik choroby oczu, to specjalista może zalecić Wam inne, dedykowane barwienie medyczne soczewek okularowych, bezpieczne dla Waszych oczu. Konsultujcie proszę takie rzeczy z lekarzami, specjalistami i optykami. Dla dobra własnego i dla zdrowia Waszych oczu.

P.S.
Jestem przekonana o tym, że znajdą się osoby, które powiedzą, że w tekście brakuje wzmianki o polaryzacji w okularach. Powiem wymijająco – konsultujcie zakup okularów z polaryzacją ze swoimi optykami. Polaryzacja w soczewkach okularowych jest po to, aby niwelować odbicia, refleksy, odblaski, które niewątpliwie są uciążliwe i znacznie przyjemniej jest mieć filtr polaryzacyjny niż go nie mieć. Zdania co do polaryzacji są jednak czasem podzielone. Niektóre firmy nie rekomendują polaryzacji w okularach, w których uprawiamy sporty zimowe, w których niezbędna jest szybka reakcja – ponieważ filtr polaryzacyjny może spowodować, że nie zobaczymy uskoku na stoku lub jego oblodzonej części, a o wypadek przy takiej prędkości nietrudno. Sama nie uprawiam sportów zimowych i nie potrafię z własnego doświadczenia powiedzieć Wam, czy byłoby mi wygodniej w okularach z polaryzacją, czy bez niej. Koleżanka optometrystka napisała do mnie kiedyś w tej sprawie mówiąc, że nie wyobraża sobie jazdy na desce bez polaryzacji w okularach. Dlatego nie chcę w tej sprawie zajmować stanowiska. Najlepiej zawsze skonsultować wybór gogli, czy okularów ze swoim optykiem. Powiedzieć mu dokładnie jakie przeznaczenie będzie miał wybrany przez Was produkt. Optyk na pewno fachowo doradzi Wam odpowiednie dla Was rozwiązanie. Na miejscu, w salonie. I rozwieje wszelkie wątpliwości.
_______________
https://www.aao.org/eye-health/diseases/photokeratitis-snow-blindness
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC512546/?page=1
https://pamir.pl/informacje-medyczne/gory-wysokie.html
https://www.slideshare.net/julbo-eyewear/highmountain-sun-protection
utworzone przez Justyna Nater | sie 15, 2017 | Artykuły
Internet to świetny wynalazek.
Mamy dzięki niemu dostęp dosłownie do wszystkiego w ciągu zaledwie kilku sekund.
Możemy słuchać ulubionej muzyki, robić zakupy, umawiać się na wizyty lekarskie, czytać artykuły i uczyć się…
Niestety Internet ma też swoje wady – ilość informacji wprowadzających w błąd odbiorców i czytelników jest niesamowita.
Najgorzej jest w sytuacji, w której z takimi informacjami spotykamy się w miejscach, które powinny pracować w sposób rzetelny, a nie nieprzemyślany.
Już nie raz na profilach o setkach, czy dziesiątkach tysięcy fanów można było znaleźć BZDURY na temat wzroku.
Choćby 'Onet100′, który w swoim filmie zawarł informację, że zamiennie z płynem do soczewek można w razie potrzeby zastosować wodę utlenioną. Kilka osób zrobiło zamieszanie, pisaliśmy do administratorów strony – film został poprawiony, ale ile osób widziało go przed poprawieniem, a nie już po i zastosuje się do „mądrych” porad?
Albo 'Kobiece inspiracje – zainspiruj się’, gdzie można było znaleźć taką ciekawostkę dotyczącą zaćmy:
„Badania dowodzą, że osoby o czarnych oczach bardziej narażone są na zaćmę. Jest to schorzenie, które znacząco utrudnia widzenie. Objawia się mglistą naroślą na źrenicy oka.”
CO OCZYWIŚCIE JEST BZDURĄ.
Bo zaćma jest zmętnieniem soczewki wewnątrzgałkowej, a nie jakąś naroślą na źrenicy.
No dobrze, ale my to wiemy. A przeciętny Kowalski może nie wiedzieć. I co?
W Stanach Zjednoczonych za kilka dni (dokładnie 21 sierpnia 2017) będzie miało miejsce zaćmienie Słońca.
W związku z tym można sporo zarobić na sprzedaży okularów do oglądania zaćmienia.
Ze względu na to, na Facebooku pojawił się wpis pewnego optometrysty (pod oryginałem, krótkie streszczenie po polsku):
Michael Schecter
August 11 at 11:33pm ·
„As an Optometrist , I want to express concern that I have about the solar eclipse on Monday, Aug 21. There are serious risks associated with viewing a solar eclipse directly, even with the use of solar filter glasses. Everyone should keep in mind if they or their children are considering this.
We have to keep in mind that some people will encounter the inability to control every aspect of this exercise. For instance, true solar eclipseglasses are made for adults, do not fit children well and should not be used without direct parental supervision. If the solar glasses do not filter out 100% of the harmful UV rays, if they are not used absolutely perfectly, or should there be a manufacturing defect in any of them, this will result in permanent and irreversible vision loss for any eye exposed. Just like sunburn to the skin, the effects are not felt or noticed immediately. I have a great fear that I will have patients in my office on Tuesday, Aug 22 who woke up with hazy, blurry vision that I cannot fix. It is a huge risk to watch the eclipse even with the use of solar glasses. There is no absolutely safe way to do so other than on TV.
The biggest danger with children is ensuring proper use without direct parental supervision. As the eclipse passes over many places, including Columbus, the moon will not block 100% of the sun. Because so much of its light is blocked by the moon, if one looks at it without full protection, it does not cause pain as looking at the sun does on a regular day. Normally if you try to look at the sun, it physically hurts and you can’t see anything. During an eclipse, however, it is easier to stare for a bit….and even less than 30 seconds of exposure to a partially eclipsed sun, you can burn a blind spot right to your most precious central vision. With solar glasses you can’t see ANYTHING except the crescent of light of the sun. Kids could have a tendency to want to peak around the filter to see what is actually going on up there. One failure, just one, where education and supervision fail, will have such a devastating consequence.
Please, please be safe. Watch it on television.
PS Feel free to share this post.”
Podsumowując krótko : Optometrysta ostrzega, że obserwacja zaćmienia Słońca może być niebezpieczna dla oczu, jeśli nie zabezpieczymy ich w odpowiedni sposób. Jest kilka słów o tym, że okulary do obserwacji zaćmienia wyprodukowane są dla osób dorosłych, nie pasują dzieciom i nie powinny być używane przez dzieci bez kontroli rodziców (ponieważ są po prostu niedopasowane). I wspomina jeszcze o tym, że jeśli okulary nie będą odcinały szkodliwego promieniowania UV w 100% lub jeśli będą uszkodzone / nieprawidłowo wykonane, mogą być zagrożeniem dla ich użytkownika. Uszkodzenia jakie powoduje to promieniowanie słoneczne, tak jak w przypadku poparzeń skóry, nie muszą ujawniać się od razu (mogą, ale często można je odczuć dopiero po dłuższym czasie). I optometrysta jeszcze pisze o tym, że 22 sierpnia (dzień po zaćmieniu) zapewne pojawią się u niego pacjenci z pogorszeniem widzenia, na które nie będzie w stanie nic poradzić.
Druga część dotyczy również tego, że Księżyc, który zasłania Słońce podczas zaćmienia może ułatwić patrzenie w stronę Słońca bez okularów, co w normalny słoneczny dzień jest praktycznie niemożliwe, bo Słońce nas po prostu zbyt mocno razi. Kilkadziesiąt sekund wpatrywania się w Słońce bez odpowiedniej ochrony – specjalnych okularów przeznaczonych do obserwacji zaćmienia – może wywołać poważne uszkodzenia struktur oka.
Podsumowując – optometrysta radzi, że najbezpieczniej oglądać transmisję z zaćmienia w telewizji.
Czy macie jakiś problem z powyższą wypowiedzią? Ja nie mam. Gość ma 100% racji. Po prostu trzeba uważać.
Nie jesteśmy jako optometryści przewrażliwieni i nie zabraniamy Wam wszystkiego (bo takie wiadomości sama czasem dostaję od Was w nawiązaniu do różnych tekstów). Chodzi o to, żebyście UWAŻALI na oczy, a nie odmawiali sobie różnych rzeczy, czy przyjemności.
Chcecie oglądać zaćmienie Słońca? Nie ma problemu! Tylko zabezpieczcie oczy!
I teraz HIT.
Na stronie cs.astronomy.com pojawił się artykuł: This so-called eye expert is DEAD WRONG.
Artykuł dotyczy oczywiście dokładnie tej wypowiedzi, którą Wam skopiowałam powyżej.
Przyznam, że… nie mogłam uwierzyć własnym oczom i z każdą linijką tekstu otwierałam coraz szerzej usta ze zdziwienia.
I to jest ten moment, kiedy właściwie nie wiadomo co myśleć.
Bo autorem tekstu jest Michael Bakich – „senior editor with Astronomy magazine”.
Nie podważam jego umiejętności edytorskich, wiedzy na temat astronomii… Jest autorem wielu tekstów i książek…
Ale tym razem… Michael Bakich – YOU are DEAD WRONG.
Podlinkowałam artykuł, więc pozwolę sobie zacytować komentarz pana (pod wypowiedzią skrót po polsku) do wypowiedzi optometrysty…:
„Does this guy own stock in CNN? Is that why he’s attempting to deprive people the spectacular, life-changing view of being outdoors and viewing a total solar eclipse in the real sky? There are so many errors in this post that, one week before the event, I don’t have time to list them all. But here are just a few biggies:
First, ultraviolet light that reaches Earth’s surface is so attenuated that it doesn’t affect the eye unless you have a condition called aphakia. It’s the intense visible light alone that does the damage. But approved solar viewing glasses cut the intensity of sunlight to one-two-hundred-thousandth of normal.
Second, nobody in any position of authority or expertise is suggesting that people ever view the Sun without an approved solar filter.
Finally (to make a long story short), I have traveled to and viewed 12 total solar eclipses, with all their partial phases, and have suffered no eye damage at all. Also, studies have been done (the one I’m thinking of followed the 2012 total solar eclipse in Australia) that showed no permanent eye damage at all, despite hundreds of thousands of people (of all ages) who viewed the partial and/or total phases of that event.
I’m just imagining what this guy’s next post going to be about? The danger of travel? I can see it now: “Don’t drive, just watch others do it on TV.”
A friend of mine, who by the way has seen more than 30 total solar eclipses, added this: “My contention is that there will be people in Schecter’s office in the following weeks who had no damage from the eclipse but who just thought about their eyes, and he will pick up pre-existing conditions. I prophesy therefore that there will be a net gain in eye health from all those people who will visit him.” Well, I guess that could be good, in a limited way.
My friend then added: “And then we add to that the net loss of respect for official warnings from people who learned that they have missed out on something good.” Ouch!
For those of you wondering if your solar glasses are safe (because one fact not touched on in the post was the selling of unsafe eclipse glasses), head to this American Astronomical Society web page that lists approved vendors.
Now go out on the 21st, and watch the spectacle in the sky.”
Czyli krótko mówiąc.
Pan tu sobie ironicznie komentuje, że optometrysta ma jakieś wejścia w CNN i chce im podnieść oglądalność.
Że promieniowanie ultrafioletowe (to jest w ogóle HIT) docierające do naszych oczu, nie jest w stanie uszkodzić ich struktur. (Panie skąd żeś się pan urwał…). A poza tym on widział już 12 takich zjawisk jak zaćmienie Słońca i do dzisiaj jeszcze wzroku nie stracił. (No tak, ja też znam ludzi, którzy palą dwie paczki papierosów dziennie od x lat i jeszcze nie umarli.)
Wiecie w czym jest problem? Optometrysta napisał, żeby oglądać zaćmienie w TV. Dlaczego?
Dlatego, że w USA jest obecnie wielki szał na produkcję i kupowanie ochronnych okularów. I już wiadomo, że niektóre z tych okularów nie spełniają norm i nie chronią oczu.
TAK, promieniowanie ultrafioletowe MOŻE USZKODZIĆ struktury oka. Długotrwałe wpatrywanie się w Słońce podczas zaćmienia, bez odpowiedniej ochrony, może spowodować poparzenia siatkówki, które prowadzą nawet do utraty widzenia.
Nie jesteśmy w stanie na własną rękę sprawdzić (a przynajmniej większość z nas nie jest), czy dane okulary odcinają w 100%, czy nie promieniowanie UV. A dodatkowo nie wystarczą również zwykłe okulary przeciwsłoneczne, polaryzacyjne, czy fotochromowe. Okulary do obserwacji zaćmienia Słońca MUSZĄ być odpowiednio ciemniejsze i spełniać wymagane normy.
![[zdjęcie: eclipsegeeks.com - image credit: Kevin Hale]](https://www.dbajowzrok.pl/wp-content/uploads/2017/08/4619429995-640x430.jpg)
[zdjęcie: eclipsegeeks.com – image credit: Kevin Hale]
Nie mam pojęcia co kierowało tym redaktorem, ani dlaczego podważył autorytet optometrysty, pisząc o nim „so-called eye expert”. Ale byłoby nieźle, gdyby ktoś wziął sobie do serca ten jego tekst i ucierpiał z tego powodu, a potem go pozwał. Skoro jest ekspertem od astronomii to niech będzie ekspertem od astronomii, a oczy zostawi specjalistom zajmującym się oczami. Pisząc o optometryście, że pracuje dla CNN strzelił sobie w kolano, bo gdyby specjaliście zależało na pieniądzach to akurat nie miałby problemu z tym, że po zaćmieniu wzrośnie ilość osób, które będą potrzebowały jego pomocy (w Stanach optometryści mają więcej uprawnień niż w Polsce).
Poza tym pisanie ludziom żeby nie wierzyli specjaliście od ochrony wzroku jest mocno nieprofesjonalne i nieetyczne.
Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat.
Ja podpisuję się obiema rękoma pod wpisem optometrysty i NIE POPIERAM wpisu „speca od astronomii”.
Obserwować zaćmienie Słońca można WYŁĄCZNIE w prawidłowo wykonanych, dobrej jakości specjalnych okularach do tego przeznaczonych. Chyba, że chcecie sobie przypalić siatkówkę.
(Próbowaliście kiedyś podpalić kartkę papieru używając lupy w słoneczny dzień? Ja próbowałam. Wasza soczewka wewnątrzgałkowa to ta lupa, która skupia i ogniskuje promienie słoneczne na siatkówce w plamce żółtej. Wierzcie mi, że plamka żółta jest delikatniejsza niż kartka papieru.)
utworzone przez Justyna Nater | sie 2, 2016 | Artykuły
Niestety okazuje się, że… MOŻNA.
Drodzy dentyści, ten tekst jest skierowany również do Was.
W South Jersey pewna kobieta straciła wzrok po sytuacji, jaka miała miejsce u dentysty, który nie zachował wszystkich wymaganych zaleceń dotyczących bezpieczeństwa pacjenta w gabinecie.
Kiedy ostatni raz byliście u stomatologa? Czy założył Wam okulary ochronne przed rozpoczęciem swojej pracy?
Jeśli nie, powinniście albo zmienić gabinet, albo upomnieć specjalistę podczas kolejnej wizyty.
Pacjentka, której dotyczy cała historia, miała ogromnego pecha.
Wybrała się do dentysty na leczenie kanałowe. Igła, która została użyta w jamie ustnej (w celu podania nowokainy) wyślizgnęła się i (nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić) otarła się o jej prawe oko.
I nawet nie chodzi o to, że to była igła, bo utrata gałki ocznej nie była spowodowana uszkodzeniem mechanicznym.
Do oka dostały się bakterie z jamy ustnej, które okazały się być odporne na leczenie antybiotykami. Kobieta obudziła się następnego dnia po wizycie u dentysty i przeraziła się tym, co zobaczyła w lustrze…
Nie pomogły nie tylko antybiotyki, ale także liczne zabiegi, mające na celu uratowanie oka. Nie udało się. Pacjentka nosi teraz protezę.
Najgorsze jest to, że można było całkowicie temu zapobiec.
Wystarczyło ZAŁOŻYĆ OKULARY OCHRONNE. Wystarczyło zadbać o bezpieczeństwo pacjenta.
Takie historie naprawdę przerażają. Wybieramy się do specjalisty z zaufaniem. Liczymy na to, że poza ewentualnymi komplikacjami związanymi z danym problemem (o których powinniśmy zostać poinformowani), jesteśmy bezpieczni w gabinecie lekarskim.
Pamiętajcie – okulary ochronne są rzeczą może banalną, wydającą się czymś oczywistym, może czasem niepotrzebnym – życie jednak lubi zaskakiwać. Takie zwykłe okulary mogą uratować wzrok przed uszkodzeniem, czy przed jego utratą. Przemyślcie to, zanim następnym razem usiądziecie na fotelu dentystycznym bez odpowiedniego zabezpieczenia swoich oczu.
Historię Jenny możecie poznać na Facebooku, ponieważ założyła fanpage dotyczący jej historii.

Wiele osób przyłączyło się do akcji, aby nagłośnić sprawę i przestrzegać innych.
Pamiętajcie – lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dbajcie o wzrok – pamiętajcie o jego prawidłowej ochronie. Tym bardziej, jeśli inni o niej zapominają.