utworzone przez Justyna Nater | paź 16, 2017 | Artykuły
Kiedy napiszę „zamknij oczy”, nie będziesz mógł przeczytać dalszej części tekstu, dlatego najpierw przeczytaj co chciałabym żebyś zrobił, a dopiero później… rzeczywiście zamknij oczy.
Kiedy je zamkniesz, zastanów się co widzisz… Poczekaj kilka sekund, przeanalizuj ten obraz…
Następnie spróbuj wyobrazić sobie, że to, co widzisz to jedyny obraz, jaki będziesz w stanie oglądać do końca życia… Tak, jakbyś nie mógł już otworzyć oczu… Możesz dodatkowo zgasić światło w pomieszczeniu, w którym się znajdujesz i zrobić dokładnie to samo.
Zastanów się, jak się czujesz… Wyobraź sobie, że musisz wyjść z domu, zejść po schodach, wyjść na ulicę, zadzwonić do mamy, wsiąść do autobusu, spotkać się ze znajomymi, zrobić sobie kawę…
To jest ten moment – zamknij oczy. Na kilka minut. Zastanów się nad tym, co właśnie przeczytałeś, wyobraź sobie to wszystko… Wróć za chwilę do tego tekstu…

Jak było?
Jak się czujesz?
Udało Ci się wczuć w sytuację?
Domyślam się, że nie do końca.
Wiesz dlaczego? Dlatego, że masz świadomość, że możesz otworzyć oczy. Masz pewność, czujesz się bezpiecznie. Przecież zamykasz oczy każdego dnia wieczorem, kiedy kładziesz się spać.
Być może pamiętacie moją relację z wystawy Lazy Eye (części pracy magisterskiej Aleksandry Stodulskiej). Jeśli nie, zapraszam do przeczytania (TUTAJ). Miałam to niesamowite szczęście, które faktycznie czasem mi towarzyszy w życiu, że wybrałam się na tę wystawę dokładnie tego dnia i o tej godzinie, o której powinnam. Dzięki temu tam na miejscu poznałam Łukasza.
Łukasz Słowik – niedowidzący, przewodnik na Niewidzialnej wystawie, autor inicjatywy Opisujemy na rzecz dostępności grafik w sieci (więcej o tej inicjatywie na blogu już za kilka dni) oraz opiekun największej społeczności w Polsce Niewidomi i Niedowidzący: Bądźmy razem! Oprócz tego działa w ramach lub kieruje innymi pomniejszymi akcjami. Żywo zainteresowany dostępnością przestrzeni publicznej, urodzony optymista i aktywista. W wolnym czasie kolejowy podróżnik.
Niewidzialna Wystawa, znajdująca się w Warszawie, obok Placu Zawiszy, to miejsce szczególne… bardzo wyjątkowe. To interaktywna podróż po niewidzialnym świecie. Świecie, który dla części naszego społeczeństwa jest codziennością.
Nie musisz zamykać oczu, wszystko co musisz zrobić to… zaufać Twojemu przewodnikowi. Przewodnicy po Niewidzialnej Wystawie to osoby niedowidzące lub niewidome. Oprowadzając Cię po wystawie, przedstawiają Ci swój własny świat.
Możesz mi wierzyć – ta wystawa zmieni Twoje podejście do życia.
Być może wiesz o tym, że 80% informacji o otaczającym nas świecie uzyskujemy za pomocą zmysłu wzroku. Oczywiście w przypadku prawidłowego widzenia, kiedy mózg potrafi widzieć oczami i kiedy z tymi oczami wszystko jest w porządku.
Gdybyś jednak był osobą niewidomą, te 80% informacji musiałoby zostać wypełnione przez inne zmysły. Słuch, dotyk, czy węch…
Na Niewidzialnej Wystawie przez godzinę będziesz osobą niewidomą, osobą, która do odbioru otaczających ją warunków używa wszystkich innych zmysłów, poza zmysłem wzroku.
Byłam tam… prowadził mnie ciepły, kojący i bardzo uspokajający głos Łukasza… Na co dzień niesamowicie boję się ciemności. Jest to tak paraliżujący strach, że kiedy jestem sama w mieszkaniu w nocy, muszę mieć włączony telewizor w salonie, zamknięte drzwi do sypialni i jakieś choćby najmniejsze światełko w pokoju…
Ja, osoba, która reaguje paraliżem całego ciała na bezwzględną ciemność, poszłam zwiedzić Niewidzialną Wystawę.
Emocje jakie mi towarzyszyły bardzo trudno opisać… Nie mogę Wam zdradzić, czego możecie się tam spodziewać. Dlatego, że wystawa i Wasze jej przeżywanie, straciłyby wtedy sens. Oczywiście nie jest to żaden dom strachu – nikt Was nie będzie łapał niespodziewanie za szyję, nikt nie będzie wyskakiwał zza rogu z wyszczerzonymi zębami.
Dla mnie wystawa była tak emocjonalna, że mogę się teraz przyznać do tego, czego tam na miejscu nikt nie widział… Były momenty, kiedy łzy leciały mi ciurkiem.
Najważniejsze jest to, aby możliwie jak najbardziej wczuć się w sytuację. Zastanowić się nad swoim zachowaniem, nad wrażeniami, nad pewnością siebie, nad otoczeniem…
Wystawa ma pokazać codzienne życie osób niewidomych, ma nam uświadomić jak „patrzą” na świat, ma nas nauczyć jak postępować, kiedy jesteśmy im potrzebni, kiedy naprawdę możemy pomóc, a kiedy w rzeczywistości tej pomocy od nas nie oczekują.
Na Niewidzialną Wystawę można udać się z dziećmi. Przeznaczona jest ona dla maluchów powyżej 8 roku życia. Uważam, że w życiu dziecka tego typu doświadczenie przydaje się bardzo. Uwrażliwia, ale również przestrzega. Uczy pewnych zachowań. Uczy emocji i empatii.
Jeśli mieszkacie w Warszawie, a jeszcze tam nie byliście – koniecznie, naprawdę koniecznie się tam udajcie. Niech to będzie plan na najbliższy weekend.
Jeśli nie mieszkacie w stolicy to postarajcie się zaplanować wizytę w tym miejscu przy najbliższej okazji. Naprawdę.
Tym bardziej, że w życiu dzieją się różne sytuacje. Być może kiedyś ktoś z Waszej rodziny, czy najbliższego otoczenia stanie się osobą niedowidzącą lub niewidomą. Czasami nie mamy wpływu na rozwój choroby lub nieszczęśliwe losowe wydarzenia.
W tym momencie również przypomnę Wam, że wiele zależy również od Was. Są choroby wzroku, które nie bolą, a które, jeśli nie zostaną wykryte w odpowiednim momencie, mogą spowodować pełną lub częściową utratę wzroku. Dlatego właśnie warto regularnie go badać. Warto o niego dbać.
Warto wybrać się na Niewidzialną Wystawę…
Ja z pewnością powtórzę to doświadczenie. Jestem pewna, że za drugim razem będę zwracać uwagę na kolejne, inne aspekty, na które nie potrafiłam jej zwrócić ze względu na ilość towarzyszących mi za pierwszym razem emocji…
utworzone przez Justyna Nater | gru 24, 2016 | Artykuły
Lazy Eye – czyli leniwe oko, inaczej zwane również amblyopią – jest to medyczne określenie sytuacji, w której widzenie jednego z oczu jest, można powiedzieć „zredukowane” – oko nie współpracuje płynnie z mózgiem, tak jak to drugie.
O amblyopii możecie przeczytać również tutaj.
Lazy Eye – to również nazwa interaktywnej instalacji Aleksandry Stodulskiej, absolwentki Grafiki na Wydziale Sztuki Nowych Mediów w PJATK w Warszawie. Instalacja została zrealizowana w ramach projektu dyplomowego i opiera się na doświadczeniu niedowidzenia jej autorki.
Kiedy pierwszy raz dowiedziałam się o wystawie, pomyślałam, że koniecznie muszę tego doświadczyć osobiście. Muszę to zobaczyć.
Udało mi się dotrzeć na wystawę w ostatnich dniach jej otwarcia.
Instalacja zlokalizowana została w niewielkim pomieszczeniu. Po wejściu do niego byłam lekko zdezorientowana. Mała ciemna sala, po lewej stronie obiekt, który jak się okazało imitował kartkę papieru. Głos mówiący z głośników:
„Niedowidzę. Jedno z moich oczu rejestruje obraz znacznie gorzej niż drugie. W terminologii medycznej to przypadłość nazywana lazy eye, czyli leniwe oko. (…)”
Głos opowiadał historię autorki…
Stałam jak zahipnotyzowana i słuchałam.
Patrzyłam na białą „kartkę” wiszącą przede mną i zastanawiałam się co dalej.
Razem ze mną historii słuchały jeszcze dwie osoby.
Do sali weszła autorka projektu. Poprosiła o podejście do kartki.
Kiedy stanęliśmy w specjalnie wyznaczonym polu, głos umilkł. Na kartce zaczęły się pojawiać słowa, które zostałyby wypowiedziane w dalszym ciągu opowieści.
Z początku słowa były wyraźne i czytelne. Po chwili jednak zaczęły pojawiać się migające ciemne plamy, przelatujące w różnych kierunkach po całej treści. Wywoływały duży dyskomfort i problemy z odczytaniem tekstu.

Film z wystawy.
W ten sposób Ola spróbowała przekazać odbiorcy, jak widzi jej lazy eye.
I muszę powiedzieć, że dla mnie, dla optometrysty, który nie raz i nie dwa spotykał się w gabinecie z osobami niedowidzącymi, było to bardzo silne przeżycie.
Oczywistym jest, że wrażenia każdego człowieka z niedowidzeniem mogą być różne.
Sam sposób jednak przedstawienia tego problemu był naprawdę… przemawiający. Dosłownie i w przenośni.
Instalacja Oli porusza problem postrzegania świata, ale również dyskryminacji, zagubienia i nadmiaru informacji. Im więcej słów znajdowało się na kartce, tym trudniej było je odczytać.
Po zakończeniu prezentacji całego projektu, miałam okazję i przyjemność porozmawiać osobiście z Aleksandrą Stodulską. Zadałam jej kilka pytań.
Dlaczego zdecydowałaś się na realizację takiej instalacji? Skąd pomysł na temat pracy?
Najpierw pojawił się pomysł / problem, który chciałam w pracy poruszyć.
Mianowicie problem niedowidzenia.
Jest to wada, której w moim przypadku nie można już zaradzić, ponieważ można ją kontrolować na wczesnym etapie rozwoju człowieka, do wykształcenia narządu wzroku. Postanowiłam więc zmierzyć się z problemem w inny sposób, za pomocą innych środków. Praca nad projektem wymagała ode mnie zainteresowania się tematem, zgłębiania wiedzy w tej dziedzinie, dzięki czemu dowiedziałam się i zrozumiałam na czym moja wada polega, pogodziłam się z nią.
Jak instalacja jest odbierana przez osoby odwiedzające, jakie emocje wywołuje?
Czy osoby odwiedzające Twoją wystawę pytają o Twoje problemy z widzeniem, czy bardziej są zainteresowane wykonaniem/prezentacją pracy od strony technicznej?
Instalacja jest odbierana bardzo entuzjastycznie, odbiorcy uświadamiają sobie z czym muszą mierzyć się ludzie z podobną do mojej wadą wzroku. Wielu odnajduje w pracy elementy innych zaburzeń widzenia.
Praca nie jest jednak tylko i wyłącznie suchą próbą zwizualizowania mojego sposobu postrzegania niedowidzącym okiem, ale też projektem mającym bardzo bogatą symbolikę i nawiązującym wizualnie do wielu czołowych artystów. Można dostrzec w niej nawiązania do prac Stanisława Dróżdża, Hiroshiego Sugimoto, czy James’a Turrela. Szczerze mówiąc pytania o technologię są rzadkością, dla mnie to chyba największa nagroda, ponieważ użyta technologia i sposób wykonania pracy, nie przysłonił, jak to się często zdarza, głównej idei projektu.
Ile czasu zajęła praca nad realizacją tego projektu?
Cały proces, od określenia idei, zebrania informacji, moich autobadań, aż do ostatecznej formy prezentacji projektu zajął około 1,5 roku.
Czy pamiętasz jak wyglądała rehabilitacja Twojego Lazy Eye w dzieciństwie?
Rehabilitacja mojego leniwego oka polegała na zasłanianiu drugiego (zdrowego oka) gumową nakładką na okulary, przez co oko niedowidzące było zmuszane do pracy. Na tym polegał trening.
Jak (lub czy w ogóle) niedowidzenie wpływa na Twoje codzienne życie?
Niedowidzenie wpływa w jakimś stopniu na moje codzienne życie, nie jest to jednak wielki wpływ. Największy problem tkwił w mojej świadomości, zanim pogodziłam się z problemem. Słabsze oko daje mi o sobie znać, kiedy jest bardzo zmęczone, czasami podczas czytania ciągów podobnych znaków, cyfr, itp. muszę zamknąć słabsze oko, bo np. nie jestem w stanie określić ile takich samych cyfr znajduje się obok siebie. W codziennym funkcjonowaniu nie odczuwam problemów związanych z niedowidzeniem.
Czy od początku wiedziałaś, czym jest spowodowane niedowidzenie Twojego oka?
Jak się dowiedziałaś?
Nie, od początku wiedziałam tylko tyle, że jedno z moich oczu jest niedowidzące, nic poza tym. Nie wiedziałam nawet czym właściwie jest niedowidzenie. Później zaczęłam czytać specjalistyczną literaturę, dzięki której dowiedziałam się czegoś na temat niedowidzenia. Zaczęłam obserwować pracę swoich oczu, analizować, porównywać obrazy widziane najpierw jednym, a potem drugim okiem. Któregoś dnia, kiedy natknęłam się w literaturze na możliwe przyczyny powstania niedowidzenia, był tam m.in. zez. Później czytałam o różnego rodzaju testach wzroku, ale również o tym, że zez ma wiele odmian, że poza zezem, który możemy dostrzec na pierwszy rzut oka, istnieje zez ukryty. Skojarzyłam więc fakty, wykonałam test cover uncover i odniosłam wrażenie, że moje niedowidzące oko jakby “ucieka”. Uznałam więc, że to mogła być przyczyna mojego problemu. Jakiś czas później byłam u okulisty, przedstawiłam swoje podejrzenia. Tam, na miejscu wykonano mi test, który wcześniej prowizorycznie sama wykonałam w domu i przyznano mi rację.
Diagnoza brzmiała – zez ukryty.
Czy myślałaś nad realizacją podobnych instalacji interaktywnych, czy to raczej jednorazowy projekt związany z pracą magisterską?
W trakcie procesu pojawił się pomysł zwizualizowania również innych wad wzroku (tam jednak forma miała być zupełnie inna), jednak taki projekt żeby miał sens i był rzetelnie wykonany, wymaga bardzo wielu badań, zgłębienia specjalistycznej wiedzy, wywiadów z osobami cierpiącymi na schorzenia, które miałyby być wizualizowane. Myślę, że nie jest to kwestia zamknięta, byłoby to na pewno ogromne wyzwanie.
Od siebie powiem tyle – tę wystawę powinien zobaczyć KAŻDY rodzic, nieważne, czy jego dziecko ma, czy nie ma zdiagnozowanych problemów z widzeniem.
To trzeba zobaczyć, żeby uświadomić sobie, czym tak naprawdę może być niedowidzenie i problemy ze wzrokiem.
To są tematy, o których ciężko mówić, czy pisać. Jeśli jest choć minimalna szansa na ich zobaczenie, ponieważ ktoś starał się jak mógł, aby odwzorować to, co widzi z takim problemem wzrokowym, powinno się z tej możliwości skorzystać.
Moim zdaniem instalację powinni zobaczyć również tacy specjaliści jak okuliści, optometryści oraz ortoptystki.
Jeśli angażujecie się w historię i leczenie swoich pacjentów to uwierzcie mi, warto to przeżyć. Osobiście myślałam o tym, co zobaczyłam jeszcze przez kilka dni później.
Instalacja wywołała we mnie naprawdę wiele refleksji.
Wystawa co prawda została już zamknięta, ale nie została zdemontowana. Jeśli jesteście zainteresowani zobaczeniem Lazy Eye skontaktujcie się z autorką projektu – Aleksandrą Stodulską, która może w umówionym wcześniej terminie, umożliwić Wam odwiedzenie instalacji.
strona internetowa projektu: www.aslazyeye.pl/