utworzone przez Justyna Nater | wrz 5, 2016 | Artykuły
Zapytaj, kiedy ostatnio spał ze swoimi kontaktami. Nie przyznaje się? Spójrz mu w oczy!
A może to Ty ostatnio spałaś w soczewkach kontaktowych?
Nie rozstajesz się z nimi w dzień i w nocy?
Mąż być może Cię rozgrzeszy, ale Twoje oczy prędzej, czy później podadzą Cię do sądu z powodu przemocy w rodzinie.
Nic dziwnego. Systematycznie je podduszasz.
Pewność siebie i lenistwo zawsze wygrywają w rozmowie z pacjentem, który przyznaje się do przesypiania nocy w soczewkach kontaktowych. Chciałabym jednak, żeby poniższe powody wpłynęły na Wasze dalsze postępowanie. NAWET jeśli nosicie soczewki typu „night and day”, w których FDA (Agencja Żywności i Leków) pozwala spać przez cały miesiąc, przeczytajcie. Może uda mi się zmienić Wasze zdanie.

1. Podczas, kiedy Ty smacznie śpisz, Twoje oczy się duszą.
Rogówka do przetrwania potrzebuje tlenu, im go więcej, tym lepiej. Kiedy soczewka kontaktowa leży sobie na rogówce, mimo tlenoprzepuszczalności w nawet małym stopniu hamuje dopływ tlenu do oka. Powieki w ciągu nocy mają za zadanie chronić rogówkę, oraz oczyścić powierzchnię oka ze wszystkich „śmieci” zebranych w ciągu dnia np. z kurzu. Kiedy na oku założona jest soczewka, powieka nie dotyka rogówki, dotyka jedynie soczewki, a więc rogówka nie jest w stanie odpocząć.

2. Oczy, którym brakuje tlenu robią się czerwone.
Oczy są mądre. Jeśli brakuje tlenu, szukają innego sposobu, aby go sobie dostarczyć. Dlatego powstają nowe naczynka krwionośne, które powiększają się i mają za zadanie doprowadzić tlen do rogówki. Owszem, najnowsze materiały soczewek kontaktowych mają bardzo wysoką tlenoprzepuszczalność, ale mimo wszystko zamknięte powieki trochę komplikują sprawę.
3. Możesz się obudzić z tak zwanym „ostrym czerwonym okiem”.
I mówię serio, to nie będą jedynie nowe naczynka na oku, oczy nie będą wyglądały na podrażnione. To będzie CZERWONE i bolesne oko, a do tego światłowstręt, łzawienie oraz możliwe pogorszenie widzenia.
Czerwone oko to ostra odpowiedź zapalna. Może być reakcją na zakażenie bakteryjne, ale może być spowodowane złogami i patogenami uwiezionymi pod soczewką kontaktową. (Której nie ściągasz z oka).

www.nhs.uk
Spanie w soczewkach kontaktowych może powodować:
-zastój łez,
-zatrzymywanie zanieczyszczeń i patogenów na powierzchni rogówki, pod soczewką,
-brak możliwości odnowy komórek nabłonka rogówki.

Piszę to za każdym razem, napiszę i teraz… Używaj soczewek TYLKO w wyznaczonym dla nich terminie ważności, od pierwszego ich otwarcia. Jeśli nie chce Ci się „bawić” w ściąganie, zakładanie i pielęgnację soczewek kontaktowych, powiedz o tym kontaktologowi na wizycie (pierwszej lub kontrolnej). Lepszym wyborem dla Ciebie będą w takiej sytuacji soczewki jednodniowe.
Jeśli wszystko powyższe nie sprawia Ci problemu – postaraj się przynajmniej regularnie czyścić soczewki i bardzo o nie dbać. Zadbasz w ten sposób również o swój wzrok.
utworzone przez Justyna Nater | lip 25, 2016 | Lifestyle
Wczoraj zakończyła się IV edycja festiwalu See Bloggers, który od czterech już lat odbywa się w Gdyni. See Bloggers to spotkanie blogerów, vlogerów i innych twórców internetowych.
Nigdy wcześniej nie byłam na tego typu wydarzeniu (oczywiście pomijając Blogowigilię, która jest świąteczną imprezą o zupełnie innym charakterze).
Tak naprawdę zakładając Dbaj o wzrok, nie planowałam tworzenia bloga. Tak wyszło w ciągu kilku pierwszych miesięcy. Wynikało to z chęci pisania lżejszych treści, niż ogrom specjalistycznych tekstów, które można znaleźć w internecie.

W gabinecie podczas badania, też zawsze staram się do pacjentów mówić jak najprostszym językiem, bo tłumaczenie czegokolwiek nie ma sensu, kiedy druga osoba nie rozumie o czym mówimy.
Chodziło zatem o to, aby stworzyć w sieci miejsce, które będzie źródłem wiedzy, dla osób szukających odpowiedzi na swoje pytania na forach internetowych, na których można znaleźć wiele ciekawych informacji, tylko nie te właściwe.
Wiele osób (przynajmniej wśród moich znajomych) wzdryga się, słysząc określenie „blog” lub „bloger”. Przyznaję się oficjalnie, że do niedawna sama do tych osób należałam.
Moje podejście uległo drobnym zmianom podczas Blogowigilii. Zaczęłam się przekonywać, że blogiem można dotrzeć do większej ilości odbiorców.
See Bloggers postawiło w mojej głowie „kropkę nad i”. Teraz wiem, że warto.
Blog to praca na pełny etat. Poza pracą zawodową.
Dzisiaj Blog Forum Gdańsk ogłosiło wyniki rejestracji i niestety Dbaj o wzrok nie zostało w tym roku zaproszone na wydarzenie. A szkoda. Może to dlatego, że zabrakło nam dosłownie 2-3 tygodni na zmianę wyglądu strony (bo uwierzcie, będzie piękna!), a może powody były inne. Tego nie wiem.
Choć wbrew pozorom blogerzy, to chyba najlepsza grupa odbiorców dla tematyki mojej strony.
Dlaczego tak myślę?
Motywem przewodnim każdego spotkania blogerów jest… #
Hashtagi są wszędzie i w każdych ilościach. Oznacza się imprezę, oznacza się stoiska sponsorów i wystawców, zdjęcia z warsztatów np. kulinarnych, z wykładów ze specjalistami.
Koniec końców wystarczy spojrzeć na zdjęcia słuchaczy, wykonane podczas jakiegokolwiek wystąpienia.
90% osób trzyma w ręku smartfona – czyta, robi zdjęcie, przegląda dodane już hashtagi, komentuje, udostępnia itd.

Oczy blogera w ogóle nie mają lekkiego życia. Przecież blogowanie polega właśnie na tym, żeby pisać teksty i żyć w kontakcie z ludźmi poprzez social media. To wszystko odbywa się za pośrednictwem urządzeń elektronicznych, emitujących szkodliwe dla oczu i całego organizmu światło niebieskie. Poza tym oczy są wiecznie w stanie napiętej akomodacji, do pracy wzrokowej w bliży. A dodatkowo – jak wiecie – podczas takiego skupienia na czytanym, czy pisanym tekście, przestajemy wystarczająco często mrugać i nasze oczy wysychają. W konsekwencji pojawia się uczucie zmęczenia, piasku pod powiekami, zaczerwienienie itp.
Wracając do See Bloggers. Początek był dla mnie trudny. Jestem osobą i gadatliwą i towarzyską, ale nie umiałam się odnaleźć wśród ludzi, którzy już się dobrze znają i przebywają w grupkach to tu, to tam. Przy samym wejściu, w kolejce do rejestracji poznałam Kasię Włusek (Mamy sprawy), więc 40 minut oczekiwania minęło bardzo sympatycznie.
Nieswojo czułam się do pierwszych warsztatów kulinarnych, które niestety były opóźnione i z tego powodu nie byłam w stanie pojawić się na kolejnych, na które również się zapisałam. Warsztaty kulinarne z Netto prowadził Tomek Jakubiak, człowiek któremu uśmiech nie schodzi z twarzy. Przygotowywaliśmy dania rybne, więc nie pojadłam sobie, ze względu na moją alergię pokarmową… Trzeba mieć pecha, żeby pochodzić z nad morza i mieszkać nad morzem, a nie móc jeść ryb. Takie życie.

Moimi dwoma bohaterami tego weekendu zostali Wojtek Wawrzak (Prakreacja) i Artur Jabłoński.
Wojtek miał warsztat z prawa dla blogerów i wykład dotyczący siły blogów eksperckich, natomiast Artur mówił o narzędziach do blogowania. Oboje sprawili, że po ostatnim drobnym spadku motywacji, odzyskałam chęć do pisania i nabrałam więcej dystansu.


Nie mówiłam Wam, ale faktycznie miałam taki problem i to całkiem niedawno. Miałam wrażenie, że nie ma sensu pisać Dbaj o wzrok, że najlepiej w ogóle zmienić branżę, „rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady”. Miałam wrażenie też, że nikt nie interesuje się tym, co piszę, więc automatycznie nie miałam weny do pisania.

Po tym weekendzie doszłam do wniosku, że moje życiowe motto „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”, gdzieś mi się po drodze zgubiło i poszło na spacer beze mnie.
Miałam przyjemność porozmawiać chwilę z Kasią Ogórek (Twoje DIY), która przekonała mnie, że cierpliwość jest kluczem do sukcesu.
Dlatego od dzisiaj walczę dalej. O nasze oczy.
Cierpliwie i pracowicie do celu – żeby każdy Polak mógł kiedyś powiedzieć –
„Dbam o wzrok – Bo moje oczy są najważniejsze!”
utworzone przez Justyna Nater | cze 22, 2016 | Artykuły
Wszyscy wiemy, że alkohol źle wpływa na całe nasze ciało i organizm, a efekty jego działania mogą być zarówno krótko- jak i długoterminowe.
Ale co właściwie alkohol robi naszym oczom?
Również na nasze widzenie alkohol może wpływać na krótki okres czasu.
Co jednak dzieje się w sytuacji jego częstego spożycia?
Czy istnieje obawa wystąpienia permanentnych efektów, którymi należałoby się martwić?
Alkohol i Twoje oczy
Spożywanie alkoholu raz na jakiś czas nie robi oczom krzywdy.
Można więc przypuszczać, że wszystko pod kontrolą.., ale czy na pewno?
Jeśli popijamy sobie lampkę wina do kolacji, czy piwo na spotkaniu z przyjaciółmi, mogą się (jak zapewne ZAUWAŻYŁEŚ) pojawić pewne symptomy wpływu alkoholu na Twoje widzenie, takie jak lekkie zamglenia, zawroty… wszystko zależy od tego ile tych lampek, czy ile piw wypijesz i oczywiście jaka jest tolerancja Twojego organizmu na spożywanie alkoholu.
Tak czy inaczej wszystko to, co odczuwasz podczas takich sytuacji zazwyczaj po pewnym czasie ustępuje, zwłaszcza jeśli nie wypijesz zbyt dużo.
Z drugiej strony, jeśli pijesz dużo i często, zwiększasz ryzyko zarówno wystąpienia objawów krótkoterminowych jak i długoterminowych.
Dodatkowo im częściej zdarza Ci się upijać, tym szybciej i łatwiej doprowadzić możesz do poważnych powikłań i problemów z wątrobą, która (tu być może dla niektórych niespodzianka) ma również wpływ na Twoje oczy.

Wpływ nadużycia alkoholu na wzrok
Alkohol, jak wiemy, ma negatywny i niszczący wpływ na mózg i jego prawidłowe funkcjonowanie. Z tego właśnie powodu ma również wpływ na wzrok.
Jak wiecie, zanim człowiek zobaczy cokolwiek, informacje o odbieranym przez oczy obrazie, najpierw muszą trafić nerwami wzrokowymi właśnie do mózgu. Dlatego spożycie alkoholu może doprowadzić na przykład do niewyraźnego, rozmazanego widzenia lub nawet widzenia podwójnego, które z kolei może być spowodowane osłabieniem mięśni okoruchowych i wewnątrzgałkowych. Wszystko to wpływa oczywiście na czas reakcji całego organizmu. Picie zbyt dużych ilości alkoholu może spowodować również ograniczenie widzenia peryferyjnego i wywołać wręcz tak zwane widzenie tunelowe. Pod wpływem alkoholu źrenice reagują wolniej, nie zmieniają płynnie swojej wielkości, to może przyczynić się do chwilowego oślepienia w przypadku np. znalezienia się w pobliżu źródeł światła; reflektorów itd.
Alkohol może obniżyć wrażliwość oczu na kontrast w odbieranym obrazie. Dlatego problematyczne staje się wtedy odróżnienie podobnych kolorów w ich różnych odcieniach. Jeszcze większym problemem może być uszkodzenie nerwu wzrokowego. Neuropatia prowadzi bowiem do utraty widzenia (co zwykle odbywa się bezboleśnie).
Długotrwałe spożywanie alkoholu w dużych ilościach nasila zmiany zwyrodnieniowe w siatkówce oka. Powoduje także dostanie się do organizmu wolnych rodników, które uszkadzają komórki, zmieniając funkcjonowanie tkanek i narządów. Również wzroku.
U chorych na cukrzycę alkohol może przyspieszyć rozwój retinopatii cukrzycowej.
Migrena
Ból głowy pewnie większości osób kojarzy się z alkoholem. Albo odwrotnie.
Migrena także powoduje wrażliwość na światło i inne problemy/wrażenia wzrokowe.

Dodatkowo zbyt duża ilość alkoholu wywołuje rozszerzenie naczyń krwionośnych, więc oczy stają się czerwone i przekrwione.
Już pomijam fakt, że alkohol wypłukuje z organizmu wszystko, co dobre – pierwiastki dobre dla organizmu między innymi.
Odczuwaliście kiedyś suchość oczu dzień po imprezie? Tak. To ta woda. Ta, której brakuje oczom.
Właściwie to wszystko nie znaczy od razu, że musimy na zawsze odmówić sobie alkoholu.
Nie popadajmy w skrajności.
Okazjonalne picie (o ile nie jest zabronione całkowicie przez lekarza) nie zrobi krzywdy oczom.

ALE
Jeśli pijesz często, dużo, miałeś problemy z alkoholem w przeszłości, dobrze by było kontrolować swoje zachowanie, mając na względzie swoje zdrowie i właśnie zdrowie swoich oczu.
Dobre nawyki:
– nigdy nie pij (nawet tych małych ilości alkoholu) na pusty żołądek,
– postaraj się pić wodę (lub chociaż dużo bezalkoholowych napojów) pomiędzy drinkami – nawadnianie organizmu jest bardzo ważne,
– pilnuj swojego limitu – umiejętność powiedzenia STOP w odpowiednim momencie jest kluczowa w każdej sytuacji.
A JEDNAK…
Czerwone wytrawne wino (tak jak np. borówki, czy jagody, które zawierają antocyjany) zawiera przeciwutleniacze, które mogą hamować rozwój zwyrodnienia siatkówki lub innych części oka. Chronią też plamkę żółtą przed procesami starzenia. Dlatego lampka czerwonego wina do obiadu (lampka, nie butelka) to całkiem zdrowy wybór.

Najważniejszy jest umiar. Pamiętajcie.
Kac to zwyczajne zatrucie alkoholem:
– blada skóra, bóle głowy, suchość w ustach, w oczach, pragnienie, zaburzenia widzenia, często ból brzucha.
Metabolizm alkoholu odbywa się w wątrobie. Alkohol zaburza równowagę elektrolitową i powoduje odwodnienie oraz wypłukuje potas i magnez. Dlatego „na kaca” najlepiej jest pić jak najwięcej wody lub napojów nawadniających organizm.
Przydadzą się też oczywiście nawilżające KROPLE do oczu.
Źródła zdjęć:
1) http://www.improveeyesighthq.com/images/xalcohol-double-vision.jpg.pagespeed.ic.sXekZ9TeX_.jpg
2) http://cdna.allaboutvision.com/i/resources-2015/blue-eye-alcohol-660×440.jpg
3) https://tiawarburtonmua.files.wordpress.com/2015/05/alcohol-3.png
4) http://images.financialexpress.com/2015/07/Alcohol-Re.jpg
5) https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT0MfUW_mcoDBAm_6hkCOSTP-8mx8d71nDs_E8DZH4Uc7X3mXnzZQ
utworzone przez Justyna Nater | lut 1, 2016 | Artykuły
Bardzo często w internecie można spotkać się z opiniami, że soczewki po to właśnie są, żeby móc swobodnie pływać bez okularów.
Nie do końca jest to prawda.
Jeśli zdarzy się Wam pływać w soczewkach, koniecznie pamiętajcie, że zaraz po wyjściu z basenu musicie je zdjąć i wyrzucić lub bardzo dokładnie zdezynfekować.
Soczewki kontakowe nie lubią wody… Najzdrowiej jest unikać pływania w nich, aby nie narażać oczu na bakteryjne zapalenia. Pływanie w soczewkach może bowiem powodować infekcje oraz wiele poważnych problemów z rogówką.
Agencja żywności i leków (ang. Food and Drug Administration, FDA) zaleca, aby soczewki kontaktowe nie miały w ogóle kontaktu z ŻADNĄ wodą, ani tą bieżącą – z kranu, ani wodą w basenach, oceanach, rzekach, prysznicach itp…
Dlaczego?
Woda może być źródłem wielu wirusów i niebezpiecznych mikroorganizmów.
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest pasożyt zwany Acanthamoeba, który może pozostać na soczewkach kontaktowych i spowodować stan zapalny i zakażenie rogówki.
ACANTHAMOEBA (Akantoameba)
Zapalenie rogówki spowodowane Acanthamoebą może prowadzić do konieczności przeszczepu rogówki, a nawet do utraty widzenia.
Do objawów takiego zakażenia należą:
- zaczerwienienie i podrażnienie oczu, które utrzymuje się nawet, jeśli soczewki zostaną już zdjęte;
- zamglone widzenie wraz z odczuciem obecności ciała obcego w oku;
- obfite łzawienie i nadwrażliwość na światło.
Osoby, które mają wadę wzroku i noszą codziennie soczewki kontaktowe, zapytają może, jak w takim razie funkcjonować na basenie…
Najlepsze rozwiązanie – założenie soczewek kontaktowych z odpowiednią korekcją, a do tego używanie gogli do pływania. Jest to dużo bezpieczniejsza opcja dla oczu.
Należy jednak pamiętać, że jeśli woda mimo wszystko dostanie się pod gogle, trzeba koniecznie zdjąć soczewki, a następnie wyrzucić je lub dokładnie zdezynfekować.
Do tego poleca się profilaktycznie przepłukać oczy kroplami nawilżającymi lub ampułką soli fizjologicznej.
O wymianie pojemnika do soczewek już nie raz pisałam – zaleca się wymianę raz na 3 miesiące, a najlepiej częściej.
Innym rozwiązaniem jest wykonanie sobie odpowiednich gogli do pływania z korekcją wady refrakcji.
I kto teraz myśli sobie “E tam! Zawsze pływam w soczewkach i do tej pory nic mi się nie stało!”
Skoro tak…. Mam dla Ciebie historię…
(link do historii w języku angielskim znajdziesz pod tym wpisem)
W 2012 roku Jennie Hurst (28-letnia wtedy dziewczyna z Southampton) straciła wzrok w lewym oku, ponieważ pływała w soczewkach kontaktowych. Najbardziej ironiczne w tej historii jest fakt, że Jennie zawsze bardzo dbała o higienę swoich soczewek i wymieniała je zgodnie z zaleceniami.
Nosiła miesięczne soczewki kontaktowe, zdejmowała je codziennie wieczorem na noc i pomimo, że były miesięcznymi soczewkami, tak bardzo bała się o infekcje, że wymieniała je co dwa tygodnie. Zawsze czyściła je odpowiednimi płynami i krytykowała znajomych, którzy potrafili płukać soczewki pod wodą z kranu.
Dziewczyna nie zdawała sobie jednak sprawy z zagrożeń, jakie niesie za sobą pływanie w soczewkach i nabawiła się pełzakowatego zapalenia rogówki spowodowanego właśnie Acanthmoebą.. Sama pacjentka mówiła, że nawet nie specjalnie lubi pływać, po prostu weszła na chwilę do hotelowego basenu, nie zdejmując uprzednio soczewek z oczu.
Trzy dni później lewe oko stało się bardzo podrażnione, zaczerwienione i wrażliwe na światło.
Później zaczął się tak okropny ból, że dziewczyna pojechała do szpitala.
Lekarz zapisał krople. Jennie spędziła 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, przeżyła zabieg na oku, cierpiała na bezsenność z powodu ostrego bólu i dalszy światłowstręt.
Akantoameba po prostu “zjadała” jej oko.
Spędziła w sumie w szpitalu dwa tygodnie (trafiła tam trzy razy). Kiedy wychodziła z domu, trzeba było ją prowadzić, ponieważ miała ogromne problemy z widzeniem. Nawet w zdrowym oku odczuwała światłowstręt.
Krótko podsumowując
Każdy użytkownik soczewek kontaktowych powinien pamiętać o:
- dokładnym umyciu i wysuszeniu (czystym ręcznikiem) rąk, przy każdym zakładaniu lub zdejmowaniu soczewek,
- w przypadku czyszczenia soczewek NIGDY nie wolno płukać ich pod wodą z kranu, nadają się do tego wyłącznie specjalistyczne płyny – nie warto również oszczędzać i do starego płynu dolewać nowego,
- regularnej wymianie pojemniczka na soczewki – minimum raz na trzy miesiące – dbaniu o czystość takiego pojemnika;
- regularnej wymianie soczewek,
- regularnych wizytach kontrolnych u specjalisty !
A co do pływania w soczewkach kontaktowych – jeśli naprawdę nie masz innego wyjścia – używaj w tym celu soczewek jednodniowych, wyrzucaj je zaraz powyjściu z basenu i postaraj się od razu przepłukać solidnie oczy.
Źródła:
http://www.dailymail.co.uk/health/article-2191190/I-swam-contact-lenses–Im-blind-eye.html
http://www.allaboutvision.com/contacts/faq/swim-in-cls.htm
http://www.reviewofophthalmology.com/content/d/therapeutic_topics/i/1223/c/23018/
utworzone przez Justyna Nater | gru 30, 2015 | Artykuły
Zapewne większość z Was słyszała, co się stało dzień po Świętach Bożego Narodzenia w Świnoujściu…
Jeśli nie słyszeliście… mała podpowiedź…
[wpdevart_youtube]o9IhfjsZxrY[/wpdevart_youtube]
I nareszcie mogę rozlegle rozpisać się na temat, który irytuje mnie od kilkunastu lat.
FAJERWERKI.
Jako mała dziewczynka chodziłam z mamą i koleżankami na pokazy sztucznych ogni z okazji Dni Morza w rodzinnym Świnoujściu. Efekt wizualny był wspaniały, choć zawsze bałam się tego huku i niespodziewanych wybuchów.
Mając jakieś 12 lat, uparłyśmy się z przyjaciółką, że w Sylwestra chcemy koniecznie wyjść na główny plac pod Urząd Miasta. Przeszłyśmy z rodzicami może połowę drogi – najpierw nad głowami przeleciała nam szklana butelka, a następnie pod nogi wrzucono nam petardę. Na szczęście udało się przed nią odskoczyć i nikomu nic się nie stało, ale wieczór sylwestrowy w tamtym miejscu i w tamtej chwili został zakończony – wróciliśmy do domu, a ja obiecałam sobie – NIGDY WIĘCEJ.
Rok później na podwórku pod domem, sąsiad puszczał fajerwerki z butelki umieszczonej na środku podwórka. Za którymś razem owa butelka przewróciła się, a petarda poleciała wprost pod ścianę bloku w stojących pod nią ludzi.
W ubiegłym roku lub dwa lata temu, na moim prywatnym profilu w sieci, umieściłam dość ostry tekst o tym, co myślę na temat strzelania w Sylwestra. Kończył się on życzeniem wsadzenia tej petardy osobie strzelającej w cztery litery. Zostałam nawet zapytana przez koleżankę, czy aby na pewno sama nigdy nie strzelałam… odpowiadam ponownie oficjalnie – NIE, nigdy.
Zimne ognie jako dziecko owszem, petard nigdy.
I mam wrażenie, że z roku na rok boję się ich coraz bardziej.
Zwłaszcza, kiedy widzę, że odpalane są przez osoby ledwo stojące na własnych nogach.

Fajerwerki to w ogóle fenomen. Nie sądzicie?
Tyle pieniędzy leci w powietrze, tyle zanieczyszczeń…
Czy nie lepiej by było (jeśli to już konieczne) puścić jedną, maksymalnie kilka petard, a resztę pieniędzy przeznaczyć na coś bardziej wartościowego?
Już nawet nie wspominam o tym, o czym wszyscy wiedzą – że zwierzęta podczas nocy sylwestrowej przeżywają bardzo ciężkie chwile. Im nie da się wytłumaczyć dlaczego dookoła słyszą wybuchy.
Najgorsze są te paskudne “straszaki”, którymi ludzie rzucają na kilka dni przed i po sylwestrze.
Tego kompletnie nie rozumiem.
Skoro już poruszam ten temat na stronie, którą poświęciłam oczom, zastanówmy się nad bezpieczeństwem podczas (nie tylko) sylwestrowej nocy.
Zacznijmy od takiego przyjemnego przykładu (przepraszam osoby wrażliwe na takie zdjęcia – wyobraźcie sobie jednak, że to oko wasze lub bliskiej wam osoby…)
Bliskie spotkanie oka z petardą…
A teraz ręka w górę, kto z was kiedykolwiek używał okularów ochronnych podczas pokazów sztucznych ogni? (czyżby uśmiech z nutką ironii?) No dobrze, a chociaż w sytuacji, w której to Wy odpalaliście takie fajerwerki?
Osobiście nigdy takiej osoby nie widziałam, ale może mało widziałam w życiu…
Ile razy tak jest, że petarda nie wybuchnie o czasie, a wybucha dopiero wtedy, kiedy ktoś się nad nią nachyli, próbując ponownie ją odpalić lub po prostu wymienić na inną…?
A ile razy butelka z petardą przewróci się i poleci w czyimś kierunku…?
Takich pytań łatwiej jest sobie nie zadawać, w końcu te wszystkie sytuacje zdarzają się innym, nie nam.
Kto by zakładał okulary ochronne podczas świetnej i dobrze zakrapianej imprezy sylwestrowej..?
A jak często zdarza się, że w takich miejscach znajdują się poza nami również dzieci?
[wpdevart_youtube]WF1vw8q98g0[/wpdevart_youtube]
Poniżej zdjęcie przedstawiające procentowo, które części ciała najczęściej ulegają okaleczeniom pod czas wypadków związanych z fajerwerkami. 36% dłonie i palce. Z wiadomych powodów. Jak się wypuszcza petardę z ręki, to trudno liczyć na to, żeby zostać z kompletem palców u dłoni…
19% dotyczy oczu… Wydaje mi się jednak, że mało kto ma wyobrażenie o skali problemu w praktyce. O tym jak łatwo o tragedię podczas świetnej zabawy.

Fragmenty petardy uderzając w oko, mogą wbić się w powieki, w samą gałkę oczną, mogą przebić rogówkę, mogą doprowadzić do utraty wzroku.
Wielu z nas (również wielu rodziców) myśli, że fajerwerki są bezpieczne. Prawda jest taka, że cała ta “zabawa” to proszenie się o wypadek.
Przyjemność oglądania kolorowych rozbłysków trwa kilka sekund, kilka sekund również może trwać okaleczenie, ale całe życie może zająć zastanawianie się nad ignorancją, która spowodowała ślepotę, czy nawet całkowitą utratę gałki ocznej.
Nie ma znaczenia jak małe, czy duże są fajerwerki, powinniśmy stosować okulary ochronne.
I nie wierzę szczerze mówiąc, że ktoś z Was po przeczytaniu tekstu się do tego zastosuje…
Może do momentu, aż sam nie będzie świadkiem takiej katastrofy, bo jak będzie poszkodowanym, to już nie będzie czego ochraniać.
Najgorsze jest to, że fajerwerki to nie tylko ryzyko bezpośredniego uderzenia w konkretne miejsca na ciele i powbijania się ich fragmentów w skórę, czy w oczy. Fajerwerki zawierają masę palną (przede wszystkim utleniacze, saletry, chlorany, chlorki metali – które nadają intensywniejsze kolory itd.) Mogą one zatem powodować również różnego stopnia poparzenia.
Postarajcie się zatem:
-przedyskutować ze swoimi dziećmi kwestie ryzyka, jakie niesie za sobą odpalanie sztucznych ogni;
-nie pozwalać dzieciom zbliżać się do petard, zwłaszcza tych już odpalonych, tym bardziej jeśli nie wybuchły;
-nigdy nie kierować fajerwerków w stronę innych osób (takie oczywiste, a tak częste do zaobserwowania);
-podczas odpalania petardy NIGDY nie nachylać się bezpośrednio nad nią!;
-zakładać okulary ochronne;
-a najlepiej udać się na pokaz wykonany przez specjalistów, nacieszyć wzrok i wrócić w bezpieczne miejsce.
[wpdevart_youtube]s-w2rV-pom8[/wpdevart_youtube]
Jeśli ulegniecie takiemu wypadkowi, jeśli cokolwiek stanie się Waszym oczom, przede wszystkim:
-nie wolno trzeć oczu dłońmi! – w sytuacji, w której gałka oczna będzie naruszona potarcie jej ręką może spowodować dalsze uszkadzanie;
-nie wolno płukać oka wodą, ani próbować przepłukać płynem do oczu;
-nie wolno samodzielnie usuwać niczego, co wbiło się w oko;
-nie wolno również, bez wiedzy lekarza, zażywać żadnych leków;
-natychmiast należy zgłosić się na pogotowie!
Uważajcie proszę na siebie podczas nocy sylwestrowej!
Życzę Wam szampańskiej zabawy
(w okularach ochronnych) :)
Źródła:
http://www.geteyesmart.org/eyesmart/living/eye-injuries/fireworks-eye-safety.cfm#
http://www.webmd.com/eye-health/news/20120703/how-fireworks-may-actually-hurt-eyes
http://www.allaboutvision.com/safety/eye-injury-prevent.htm
http://www.sctimes.com/story/news/local/2015/07/02/fireworks-eye-injuries-can-cause-vision-loss-
infection/29649175/
http://www.usatoday.com/story/news/nation-now/2015/07/02/fourth–july-independence-day-
firework-injuries-eye-emergency-room/29612657/
http://www.eyerounds.org/cases/202-fireworks.htm