utworzone przez Justyna Nater | mar 26, 2020 | Artykuły
Wszyscy wpatrujemy się teraz częściej w telefony i ekrany elektroniczne, żeby być na bieżąco z informacjami dotyczącymi koronawirusa. Pracujemy przy komputerze, a w przerwach chwytamy za smartfona. Przeglądamy, scrollujemy, czytamy.
Pamiętajcie proszę o kilku zasadach dla komfortu i bezpieczeństwa oczu:
– regularne przerwy w pracy wzrokowej w bliskich odległościach – zasada 20/20/20 – co 20 minut, przez 20 sekund, patrzymy w dal na minimum 20 stóp (6 metrów) – „zaokrąglając” – chociaż pół minuty przerwy od ekranu elektronicznego, co pół godziny!;
– nie zapominamy o mruganiu, ponieważ kiedy wpatrujemy się w ekran / czytamy tekst, mrugamy dużo rzadziej niż standardowo, warto też pilnować, żeby to były pełne mrugnięcia;
– włączcie sobie filtry światła niebieskiego w telefonach i komputerach; światło niebieskie wpływa na rytm dobowy, ale również na rozwój chorób, takich jak np. AMD, czyli zwyrodnienie plamki (centralnej części siatkówki, znajdującej się na dnie oka);
– nawilżamy od wewnątrz i od zewnątrz, czyli – pijemy wodę i w razie potrzeby, stosujemy krople nawilżające bez konserwantów;
– ponieważ wirus może dawać objawy oczne w postaci zapalenia spojówek, zwracajcie na to szczególną uwagę i co najważniejsze – myjcie ręce zawsze przed dotykaniem dłońmi twarzy, czy okolic oczu (zwłaszcza stosując soczewki kontaktowe).
Dbajcie o wzrok, korzystając z urządzeń elektronicznych, zwłaszcza teraz, podczas kwarantanny, kiedy telefon i komputer to kontakt ze światem i spędzamy z tymi urządzeniami ZNACZNIE więcej czasu niż standardowo.
Pamiętajcie również o czyszczeniu telefonu, myszki, klawiatury.
Zwłaszcza smartfona! Tylko raczej mokrym materiałem z mydłem, a nie żelem do dezynfekcji, żeby go nie uszkodzić.
I myjcie okulary ???? ciepła woda z płynem do naczyń jest ok. Żele do dezynfekcji się nie nadają, bo zawierają alkohol!
_____
Zdjęcie wyróżniające: Bruno Cervera / Unsplash
utworzone przez Justyna Nater | sie 25, 2019 | Artykuły
Jakiś czas temu wykonałam zdjęcia „brokatowych błyskotek”, żeby pokazać, że to, co z daleka wygląda na malutkie, delikatne i śliczne, jest w rzeczywistości ostrymi drobinami plastiku, zwanymi mikroplastikiem. Na zdjęciach znalazły się różne rodzaje brokatu – złoty, sprzedawany w słoiczku, jako ozdoba do przyklejenia dookoła oczu; czerwony to brokat papierniczy w kleju, niebieski w żelu do malowania dzieci, a gwiazdki i serduszka to takie „confetti” do dekoracji kartek albo innych prac plastycznych (zdecydowanie najtwardszy i najgrubszy).
Jeśli chodzi o krawędzie tych mikroelementów, to z łatwością wbijają się w różne powierzchnie, całe elementy bardzo trudno zmyć / zdjąć z palców / ze skóry.
Brokat wysypany na dłoń, wydaje się być miękki, sypki, delikatny, nieszkodliwy (oczywiście w zależności od kształtu i budowy). Co jednak ukazuje się, kiedy spojrzymy na niego z „nieco bliższej” odległości?
Poniżej różne rodzaje brokatu – papierniczego oraz takiego z przeznaczeniem do wykonywania makijażu – w bardzo dużym powiększeniu.






Sama z natury jestem „sroką”. Bardzo podoba mi się wszystko co się błyszczy i mieni. Swego czasu kupowałam przedmioty z brokatem, lubiłam go mieć np. na paznokciach. Odkąd zainteresowałam się bliżej tematem wpływu tego rodzaju mikroplastiku na środowisko i poznałam kilka historii o uszkodzeniach oczu nim wywołanych, a nawet o utracie całej gałki ocznej ze względu na rozprzestrzeniające się zakażenie, dotarło do mnie, że brokat zdecydowanie warto sobie „odpuścić”. Po kilku miesiącach od pierwszej wzmianki o brokacie, zaczęłam rozmawiać z Martyną Skurą @lifein20kg , która mieszkając na Malediwach, pokazywała realny i gigantyczny problem plastiku i mikroplastiku, jako zagrożenia dla rafy i oceanu.
(Przy okazji bardzo gorąco polecam Wam bloga Martyny: LIFE IN 20KG
oraz najnowszy tekst na blogu TraveLover z udziałem Martyny, na temat Malediwów: Drugie dno Malediwów i egzotycznych wakacji )
Najbardziej w tym wszystkim smuci mnie podejście ludzi do tematu ochrony środowiska – każdemu wydaje się, że on jako jednostka, nie jest w stanie niczego zmienić, bo przecież „i tak wszyscy inni to robią” – tak myślą miliony, które razem mogłyby zrobić coś pozytywnego dla planety.
I absolutnie nie rzucam hasłem, że jestem ideałem, bo wręcz przeciwnie. Nie robię wszystkiego, co można robić dla ochrony środowiska, choć stopniowo staramy się jednak mocno zwracać na to uwagę. Ale z racji tego, że pracuję „z oczami”, brokat jest tematem związanym nie tylko ze środowiskiem, ale i z kwestią bezpieczeństwa oczu.
A najbardziej właśnie smuci mnie podejście do brokatu wykorzystywanego do makijaży artystycznych i festiwalowych… Te same osoby, które przyłączają się do akcji rezygnowania z plastikowych słomek, kilka dni później publikują zdjęcia, na których króluje brokat.
Ostatnio miałam okazję porozmawiać z jedną makijażystką, pokazującą na Instagramie makijaż, polegający na nałożeniu na powiekę i skórę dookoła oka grubej warstwy brokatu. Bolało od samego patrzenia. Pani na moje wiadomości odpisała, że jest artystką, no i cóż „nie bądźmy hipokrytami”, skoro można dbać o środowisko w inny sposób. Oczywiście, że można. Ale najszybciej można to zrobić, eliminując coś, co BARDZO łatwo wyeliminować i nie jest nam niezbędne do życia, a dodatkowo jest niebezpieczne dla organizmu – dla naszych oczu.
Obecnie trwa sezon urlopowy, dzieci i młodzież cieszą się z przerwy od zajęć szkolnych, a w Internecie rodzice prześcigają się pomysłami na spędzanie czasu wolnego z maluchami. Coraz częściej na szczęście mówi się o tym, aby nie zapełniać go oglądaniem bajek z urządzeń elektronicznych, ale twórczą i ciekawą zabawą.
Równolegle w sieci działa właśnie coraz więcej osób zajmujących się profesjonalnymi i mniej profesjonalnymi makijażami. Instagram i inne media społecznościowe rozrastają się z ekspresową prędkością. Trwa wyścig o zasięgi, polubienia, udostępnienia i zachwyty.
Czy te dwie powyższe grupy mogą mieć ze sobą coś wspólnego, poza publikowaniem treści (pomysłów na zabawy, DIY – czyli popularne już do it yourself, ekstrawaganckich zdjęć i makijaży) w mediach społecznościowych?
Wspólnym mianownikiem coraz częściej jest niestety właśnie BROKAT.
Niedawno syn koleżanki wrócił z przedszkola z twarzą całą w brokacie. Miał go dosłownie wszędzie, na ustach, w nosie, w uszach i co najgorsze na powiekach i spojówkach oczu, które były podrażnione i zaczerwienione. Kiedy mama chłopca zwróciła się do pań opiekujących się grupą w przedszkolu z pytaniem dlaczego dziecko wróciło do domu w takim stanie, otrzymała odpowiedź, że jest czas karnawałowy i teraz większość zabaw będzie taka „kolorowa i brokatowa”.
Brokat jest powszechnie dostępny w sklepach z kosmetykami, zabawkami, w sklepach odzieżowych, papierniczych. Wykorzystywany jest zarówno do prac plastycznych, jak i do makijażu, a nawet do produkcji kosmetyków. Szczytem są popularne ostatnio maseczki do twarzy z brokatowymi elementami i opisem hashtagów na opakowaniu – takich, których oczywiście należy użyć, po opublikowaniu zdjęcia w tej maseczce na Instagramie.
Z pewnością w nie jednym domu brokat króluje podczas wszelkiego rodzaju świąt, na ozdobach choinkowych, odzieży wieczorowej i różnego rodzaju dodatkach (sama kiedyś kupowałam bombki z brokatem). Brokat wykorzystywany do celów makijażowych, powinien różnić się od brokatu papierniczego, niestety często ta informacja nie jest w ogóle brana pod uwagę.
Czym tak naprawdę jest brokat?
Brokat to nic innego jak kawałeczki tworzywa sztucznego (mikroplastik), pofarbowane na metaliczne żywe kolory w rozmiarze do 5 milimetrów, najczęściej około milimetra. Przeważnie brokat produkuje się z politereftalanu etylenu (polimeru PET) lub też z bardziej wytrzymałej wersji BoPET.
Bezpieczeństwo środowiska
Brokat jest obecnie produkowany na tak dużą skalę, że masowo przenika do rzek, jezior oraz oceanów. W 2014 roku w piśmie PLOS ONE opublikowano raport, zawierający informację o ilości ponad 5 bilionów kawałków plastiku (ważących około 250 tys. ton), które trafiły do oceanów, z czego mikroplastikiem było aż 92% całej tej masy.
Drobiny mikroplastiku o średnicy milimetra są często zbyt małe dla filtrów obecnych w oczyszczalniach ścieków. Mikroplastik to drobimy pokruszonego plastiku, ale również właśnie brokat oraz wszelkie granulki dodawane do żeli i płynów kosmetycznych. Mikroplastik trafiający do oceanu jest zjadany przez ryby, ptaki i inne morskie stworzenia. Jego część jest wydalana z organizmu, jednak częściowo drobiny zalegają w przewodzie pokarmowym i mogą prowadzić do śmierci.
Naukowcy coraz częściej apelują o zaprzestanie produkcji brokatu i wiele wskazuje na to, że być może w ciągu kilku lat doczekamy się takiej decyzji.
Dla osób, które nie wierzą, że skala problemu jest ogromna – zachęcam Was naprawdę do odwiedzenia bloga Martyny Skury. Poniżej jej zdjęcie z Malediwów. Zwróćcie uwagę na te (może na zdjęciu słabo widoczne, ale dostrzegalne) kolorowe błyszczące kropki. Brokat i mikroplastik ogólnie (oraz plastik oczywiście) to naprawdę REALNY problem.

Brokat to mikroplastik, nie ma żadnego zastosowania, poza tym oczywistym, dającym „błyskotliwe” wrażenia wzrokowe.
Jak już wyżej wspomniałam – z jednej strony twórcy internetowi masowo mówią o ochronie środowiska. Namawiają na przyłączanie się do akcji, zaprzestanie używania plastikowych słomek, jednorazowych sztućców, czy talerzy, a jednocześnie do zdjęcia na Instagramie konieczne jest wysmarowanie twarzy lub nawet całego ciała (zdjęcia z konta o brokacie) brokatem – i co najważniejsze – te zdjęcia naprawdę budzą zachwyt i osiągają szalone zasięgi organiczne. Plastikowa słomka nikomu się nie podoba, plastikowy makijaż – bardzo.
Czy brokat jest zagrożeniem dla wzroku?
Tak i to dosyć poważnym. Drobne elementy bardzo trudno usuwa się ze skóry, brokat jest bardzo oporny na wypłukiwanie go z oczu. W pewnym sensie „przykleja się” do powierzchni spojówki i rogówki. Jego ostre zakończenia mogą się wbijać w powierzchnię oka, a w przypadku zaistnienia takiej sytuacji u dziecka, ma ono naturalny odruch pocierania oczu, co może spowodować dalsze wbijanie się elementów w struktury oka. W 2016 roku świat obiegła historia Erici Diaz z Florydy, która straciła oko, ponieważ podczas sprzątania po pracach plastycznych, w których pomagała córce, drobny brokatowy element wbił się jej w powierzchnię rogówki. Rozwinęło się zakażenie, nie pomagały leki, przeszczep rogówki się nie przyjął, pojawiło się zagrożenie życia, oko musiało zostać usunięte. Kobieta przestrzegała w mediach społecznościowych o tym, aby przy tego typu pracach pamiętać o zakładaniu sobie i dziecku okularów ochronnych.
Problematyczne jest niestety to, że o ile możemy to zrobić w domu, o tyle w szkołach zazwyczaj nikt tego nie pilnuje.
Częstym powierzchniowym ciałem obcym bywają również mikro drobinki dodawane do peelingów i scrubów do ciała i twarzy. Z łatwością dostają się one do oczu, podczas spłukiwania kosmetyku ze skóry.
Dlatego bardzo ważne jest, aby wiedzieć chociaż co robić, a czego nie robić w tego typu sytuacjach. Przede wszystkim, do prac plastycznych używać okularów ochronnych, nie stosować brokatu na twarzy, zwłaszcza bezpośrednio w okolicy oczu. Jeśli odczuwamy / widzimy obecność ciała obcego w oku, nie pocieramy go, staramy się w miarę możliwości silnie przepłukać, a jeśli to nie pomaga, zgłaszamy się do placówki opieki zdrowotnej po pomoc w usunięciu ciała obcego z oka.
Problematyczne są również różnego rodzaju „challenge” w mediach społecznościowych. Jeden z nich dotyczy na przykład umieszczania różnego rodzaju przedmiotów w oczach, pod powiekami. Pytanie tylko, czy takim osobom da się jeszcze cokolwiek wytłumaczyć? Bezpieczeństwo oczu wydaje się nie być tak ważne, jak zasięg zdjęcia.

Artykuł w skróconej wersji, został opublikowany na łamach Branżowego Dwumiesięcznika OPTYKA (numer 4(59)2019)

utworzone przez Justyna Nater | gru 4, 2018 | Artykuły

utworzone przez Justyna Nater | wrz 17, 2018 | Artykuły
Czy można spać w makijażu?
Czy suche oko może być spowodowane problemami z powiekami?
Jakie zastosowanie w przypadku oczu ma zalecenie „ogrzewaj i masuj”?
Na te i wiele innych pytań odpowiem w poniższym tekście.
Uwaga – drodzy Panowie, ten tekst jest skierowany również do Was. Przeczytajcie go proszę uważnie, a dowiecie się dlaczego.
Na profilach Dbaj o wzrok w mediach społecznościowych cytowałam już wiele razy fantastyczne słowa, które padły podczas jednego z wykładów, odbywających się w trakcie konferencji okulistycznej Cornea 2018. Słowa te brzmiały mniej więcej tak:
„Dawniej nie myto zębów i w wieku 40 lat większość nadawała się już tylko do wyrwania. O higienę brzegów powiek nadal nie dbamy i dlatego jest jak jest.”
„Badania epidemiologiczne pokazują, że blisko 37–47% pacjentów zgłaszających się do okulisty ma problemy dotyczące brzegów powiek. Stosowanie preparatów do higieny brzegów powiek jest podstawą skutecznego leczenia i zapobiegania nawrotom zaburzeń dotyczących brzegów powiek.” [1]
Czy oczyszczanie powiek jest konieczne?
Zacznijmy od podstaw, czyli zadajmy sobie pytanie – czy na co dzień pamiętamy o tym, żeby dokładnie oczyścić powieki wieczorem, po całym dniu pracy oraz rano, po przespanej nocy?
Powiem Wam, co odpowiadają na takie pytania pacjenci w gabinecie.
Co odpowiadają zwykle pacjentki:
1) Tak, codziennie wieczorem zmywam makijaż, a rano przemywam oczy przed nałożeniem kosmetyków. (nieźle)
2) Zmywam makijaż wieczorem, ale rano oczy przemywam tylko wodą, przy okazji mycia buzi. (gorzej)
3) Często zdarza mi się zasypiać w makijażu, bo przychodzę zmęczona późno z pracy, no i zapominam. A nawet jak zmyję makijaż wieczorem, to rano widzę pozostałości na dolnej powiece. (dużo gorzej)
4) Zdarza mi się malować u kosmetyczki i kiedy makijaż świetnie się trzyma to mogę spać w nim nawet dwa, czasem trzy dni. (bez komentarza)
A co odpowiadają panowie? :
1) Wieczorem po umyciu zębów, myję twarz wodą i wycieram oczy ręcznikiem. (Hmm)
2) Czyszczenie oczu? No to wodą raczej… rano miewam śpiochy, to sobie przetrę wacikiem żony zamoczonym w wodzie z kranu. (Są i śpiochy!)
3) Higiena powiek? Ale jaka higiena? Przecież ja się nie maluję! (A widzi pan… i tu pana wymalowani koledzy prawdopodobnie mają nawet pewnego rodzaju przewagę, bo przynajmniej robią demakijaż…)
Temat niełatwy do przepracowania, właśnie zwłaszcza z mężczyznami.
Zróbcie sobie teraz taki naprawdę porządny rachunek sumienia. Oczyszczacie brzegi powiek? Dbacie o to, żeby zrobić to wieczorem przed spaniem? A ilu z Was pamięta o tym rano? Pewnie pamiętają głównie te osoby, które właśnie mają „śpiochy”, no i zapewne „wacik z wodą” pomaga.
Dlaczego to jest takie ważne?
W powiekach znajdują się tak zwane gruczoły Meiboma i możecie je zaobserwować u siebie dosłownie „gołym okiem”. Czystymi, umytymi (!!) palcami, wywińcie sobie delikatnie dolną powiekę (lub górną, jeśli ktoś umie). Zobaczycie jaśniejsze linie, które kończą się na brzegu powieki.
Gruczoły Meiboma to gruczoły łojowe. Wydzielają lipidy, które odpowiedzialne są za składową lipidową filmu łzowego (łez).
Łzy w bardzo dużym uproszczeniu mają trzy warstwy – od najbardziej wewnętrznej, odpowiadającej za przyleganie filmu łzowego do powierzchni oka – warstwa mucynowa, następnie pośrodku warstwa wodna, a najbardziej zewnętrzną warstwą, która chroni łzy przed odparowaniem, jest właśnie warstwa lipidowa.
Ujścia wspomnianych wyżej gruczołów Meiboma mamy dosłownie w brzegach powiek. Te ujścia pod żadnym pozorem nie mogą być zablokowane. Dlatego tak bardzo ważna jest prawidłowa i dokładna higiena brzegów powiek.
Do czego doprowadzić może brak higieny brzegów powiek?
Krótko mówiąc – do poważnej dysfunkcji gruczołów Meiboma. Ta wywołuje bardzo dużo niekorzystnych dla zdrowia naszych oczu następstw – prowadzi przede wszystkim do zaburzeń w składzie filmu łzowego, przez co bardzo często jest właśnie powodem występowania Suchego Oka. Poza tym może doprowadzić do zaburzeń na samej powierzchni oka oraz oczywiście stanów zapalnych brzegów powiek.
Dlaczego należy absolutnie ZAWSZE zmyć makijaż przed snem?
Oczy w nocy oczyszczają się po całym dniu. Jakkolwiek pięknie nie wyglądalibyśmy w makijażu, jest to pewnego rodzaju obciążenie dla skóry powiek, rzęs no i dla gruczołów Meiboma (zwłaszcza u osób, które malują kreski na linii wodnej – tego robić się nie powinno!)
Wiecie kto bardzo lubi takie pozostałości makijażowe, kiedy Wy smacznie śpicie? Bakterie. To dla nich idealne środowisko. Śpiochy, resztki makijażu, sklejone oczy… Trzy razy w swojej praktyce zawodowej, pracując z okulistami, widziałam panie, które trafiały do lekarza, bo nie zmyły makijażu wieczorem, a rano nie mogły już otworzyć oczu / oka. Oko spuchnięte, dosłownie zaklejone wydzieliną… Mogłabym znaleźć takie przykłady w Internecie i podrzucić Wam zdjęcie, ale wydaje mi się, że Wasza wyobraźnia w tym momencie powinna sobie poradzić.
Przy okazji tematu makijażu i bakterii, zwrócę szybko uwagę na jeszcze jedną kwestię – nie pożyczajcie sobie kosmetyków. Nie wykorzystujcie śliny ani wody z kranu do „rozmoczenia” np. wyschniętego tuszu do rzęs.
Nie krzywdźcie w ten sposób swoich oczu.
O makijażu i demakijażu przeczytacie w kolejnym tekście, bo to również temat rzeka…
JAK DBAĆ O HIGIENĘ BRZEGÓW POWIEK?
Dla oczu bardzo dobrym relaksem oraz pomocą podczas oczyszczania jest ogrzewanie. Ciepłe kompresy – specjalne opaski, a nawet ciepłe ugotowane jajko umieszczone w czystym materiale (tylko uważajcie, żeby nie było za gorące, bo skóra na powiekach jest bardzo delikatna!). Ogrzewanie powiek sprawia, że wydzielina w gruczołach Meiboma się rozrzedza i łatwiej wydostaje przez ujścia w brzegach powiek. To zapobiega ich czopowaniu – zatykaniu się.
Nie wolno zapominać o czystości rąk – absolutnie zawsze przed rozpoczęciem manewrowania przy oczach należy bardzo dokładnie umyć dłonie.
Przy użyciu nasączonego jałowego gazika lub specjalnej chusteczki należy wyczyścić brzegi powiek, zarówno dolnej, jak i górnej. W celu dokładnego oczyszczenia przestrzeni pomiędzy rzęsami polecam nasączony patyczek kosmetyczny. Oczyszczanie powieki powinno odbywać się od zewnątrz do wewnątrz (w stronę nosa). W przypadku dolnej powieki od dołu do góry, w przypadku górnej powieki od góry do dołu.
Pacjentom radzę również jeszcze jedną rzecz – ponieważ rogówka jest elastyczną powierzchnią – nie powinno się masować powiek w taki sposób, żeby jednocześnie masować również powierzchnię oka. Dlatego kiedy chcemy masować górną powiekę, warto zamknąć oko i przy zamkniętym oku spróbować „spojrzeć” w innym kierunku – np. mocno do nosa lub w drugą stronę do skroni – wtedy rogówka nie będzie masowana łącznie z powieką, bo oko po prostu zmieni kierunek patrzenia. Masując powiekę od skroni, najlepiej „patrzeć” w stronę nosa i odwrotnie.
Najlepszym rozwiązaniem jest zapytać się o rekomendacje dotyczące prawidłowego mycia oraz masowania brzegów powiek, swojego specjalistę – optometrystę lub okulistę. Powinien on też zalecić odpowiednie dla nas preparaty, jakich możemy w tym celu używać – chusteczki do pielęgnacji, płyny do czyszczenia, szampony do higieny powiek itp.
Na rynku jest już kilka dobrych produktów do higieny brzegów powiek. Pytajcie o nie w aptekach.
Powieki można oczywiście oczyszczać również płatkami kosmetycznymi oraz patyczkami, używając w tym celu delikatnych kosmetyków. Osobiście wyznaję zasadę, że im krótszy skład kosmetyku tym bezpieczniej, jednak zawsze warto mieć też na uwadze, że preparaty typowo ziołowe, które mają roślinny skład, mogą nas uczulić, więc zawsze przed pierwszym zastosowaniem, należy się upewnić, czy tego nie zrobią i wykonać próbę na małej powierzchni. Jeśli na powiekach występuje jakiekolwiek podrażnienie lub stan zapalny brzegów powiek, powinno się zastosować jałowe gaziki i preparaty przepisane przez specjalistę.
Nie zapominajcie proszę o higienie brzegów powiek, nawet jeśli na co dzień nie malujecie oczu.
Źródła:
1. „Aktualne poglądy na znaczenie higieny brzegów powiek w leczeniu i zapobieganiu schorzeniom narządu wzroku”. – Piotr Gościniewicz, Łukasz Drzyzga, za – Lemp M.A., Nichols K.K.: „Blepharitis in the United States 2009: a survey based perspective on prevalence and treatment.” Ocul. Surf. 2009; 7(Suppl. 2): S1-S14.
- Zdjęcie wyróżniające: The Digital Marketing Collaboration / Unsplash
utworzone przez Justyna Nater | lip 4, 2018 | Artykuły
Dzisiaj rozpoczyna się Open’er Festival.
Co najlepiej zabierać ze sobą na tego typu imprezy plenerowe, jeśli chcemy zadbać o nasze oczy?
Krótko zwięźle i na temat.
Jeśli wybierasz się na festiwal w plenerze, zabierz ze sobą:
– nakrycie głowy,
– okulary przeciwsłoneczne,
– krople nawilżające,
– kilka ampułek soli fizjologicznej,
– chusteczki do higieny powiek,
– soczewki jednodniowe,
– krem z wysokim filtrem,
– żel do dezynfekcji rąk,
– dobry humor! :)
Nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne oraz krem z wysokim filtrem to absolutny „must-have”, kiedy podczas festiwalu jest słoneczna pogoda.
Krople nawilżające i sól fizjologiczna przydadzą się do nawilżania i przepłukiwania oczu. Podczas takiej imprezy, zwłaszcza kiedy jest gorąco i sucho, w powietrzu unosi się dużo kurzu, który może podrażniać spojówki. Nie mówiąc już o tym, że może nam wpaść do oka ziarenko piasku (oby tylko), które bardzo łatwo wypłuczemy właśnie z pomocą soli fizjologicznej. Pamiętaj tylko, aby w miarę możliwości nie trzymać buteleczek i ampułek na słońcu i w wysokiej temperaturze.
Chusteczki do higieny powiek – dostępne w aptece bez recepty, pomogą oczyścić wieczorem powieki z makijażu, a także z pyłu i kurzu, a rano dadzą uczucie świeżości oczu po przebudzeniu. W drogeriach dostępne są również chusteczki do pielęgnacji dziecięcej skóry, które zawierają 99,9% wody – warto zaopatrzyć się w jedną paczkę i oczyszczać nimi nie tylko oczy, ale całą twarz.
Soczewki jednodniowe – Jeśli nosisz soczewki kontaktowe, na tego rodzaju imprezy wybieraj soczewki jednodniowe. Pamiętaj, aby przed każdym założeniem oraz zdjęciem soczewek dokładnie umyć dłonie. Soczewki jednodniowe są znacznie wygodniejsze, ponieważ zakładasz je rano, zdejmujesz po kilku godzinach i nie musisz się przejmować ich czyszczeniem, przechowywaniem, przepłukiwaniem itd..
Żel do dezynfekcji rąk przydaje się na każdej tego typu imprezie, na której nie ma możliwości częstego mycia rąk. Żele tego rodzaju dostępne są w malutkich buteleczkach, więc bez problemu zmieszczą się w damskiej torebce, czy w kieszeni męskich spodni, razem z buteleczką kropli i ampułką soli fizjologicznej.
DOBRY HUMOR jest oczywiście najważniejszy :)
Dbaj o wzrok i baw się dobrze! :)
