Jeszcze kilka słów o ochronie oczu i brokacie…

Jeszcze kilka słów o ochronie oczu i brokacie…

Jakie jest pierwsze skojarzenie, kiedy myślimy o okularach ochronnych? Hala produkcyjna? Szlifiernia? A może tartak?
Przeważnie w pierwszej chwili, kiedy pojawia się hasło „okulary ochronne”, wyobrażamy sobie sytuacje, w których zagrożenie dla oczu jest oczywiste. Chociaż i mimo realnie występującego zagrożenia, wiele osób zapomina o ochronie narządu wzroku lub ignoruje jej potrzebę.
O tym, że są stanowiska pracy, na których BHP wymaga jednoznacznie ochrony oczu, wszyscy wiemy. Wiemy też niestety, jak w niektórych miejscach wyglądają realia.
O okularach ochronnych pisałam już dawno w specjalnie dedykowanym im tekście – TUTAJ.
Dodatkowo, świetny materiał Państwowej Inspekcji Pracy – „Środki ochrony narządu wzroku”, możecie pobrać w formie PDF – TUTAJ.

ŚONW

 

A dzisiaj porozmawiajmy krótko o innych sytuacjach, w których nawet nie zastanawiamy się nad tym, czy zagrożenie dla oczu występuje, czy nie…

Jest wiele zawodów, które zajmują się wykonywaniem usług i zabiegów, podczas których osoba wykonująca zabieg używa okularów ochronnych (nawet jeśli nie używa, ale powinna). Być może pacjent / klient podczas zabiegu również powinien zostać w takie okulary zaopatrzony…

Przykład?

Gabinet stomatologiczny. Słynna historia Jenn, która założyła fundację Jenn’s Vision – opisałam ją w oddzielnym tekście TUTAJ. Usta są przecież bardzo blisko oczu (no nie odkryłam Ameryki), a jak zapewne wiecie u dentysty często nawet przy podstawowej higienizacji, czy piaskowaniu, woda, piasek, wszelkie środki do czyszczenia zębów, mogą pryskać na boki. W naszych ustach znajduje się mnóstwo bakterii, więc dobrze by było, gdyby nic z jamy ustnej nie dostało się nam do oczu. I samo zamknięcie ich to jednak niestety często za mało. W dobrych gabinetach stomatologicznych ochrona oczu pacjenta to standard.

A salon stylizacji paznokci?
Myślę, że większość z nas wie, co znajduje się pod naszymi paznokciami zarówno u rąk, jak i u nóg. Jeśli kosmetyczka / stylistka paznokci zakłada okulary ochronne (powinna) do obcinania, piłowania, modelowania paznokci, dobrze by było, gdybyście i Wy takie okulary na nosie mieli. Chodzi głównie o możliwość wbicia się obcinanego paznokcia w powierzchnię oka oraz o pył, jaki leci w powietrze podczas frezowania. I pewnie teraz wiele osób pomyśli – „Ale bez przesady!”… Jednak będę się upierać przy swoim.

Mamy takie popularne powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”. Często słyszę „dopiero kiedy …(tu opis sytuacji)… dotarło do mnie, że trzeba chronić oczy i od tamtej pory już zawsze mam okulary ochronne”. Okulary ochronne nie obciążają naszego budżetu domowego, czy firmowego, a mają „magiczną moc” – mogą nas uchronić nawet przed utratą widzenia.
Wystarczy wpisać w Google – okulary ochronne stylizacja paznokci. Są? Są. Jeśli chronimy swoje oczy (zwracam się do pań stylistek), to zadbajmy również o bezpieczeństwo oczu klientek.

BROKAT

Unsplash

Chyba najbardziej brokatowym okresem w ciągu roku jest zima, ze względu na Święta i Sylwester, a może dodatkowo analogię do skrzącego śniegu. Od dawna przekonuję Was, że o ile może niewykonalne jest ubieranie choinki w okularach ochronnych, o tyle zwykła przezorność i ostrożność w tej sytuacji naprawdę się przydają.
Bombki, ozdoby, wieńce, maski balowe, kartki z życzeniami itd itd
Oczywiście nie chodzi o to, żeby dekorować dom na święta w okularach ochronnych…
ALE
Po pierwsze – żeby zwracać uwagę na jakość produktów – z tych lepszej jakości, brokat nie powinien się sypać i nie powinien zostawać na skórze.
Po drugie – jeśli już mamy przedmiot, z którego obsypuje się brokat, postarajmy się pamiętać, żeby w danym momencie nie dotykać rękoma oczu ani ich okolic – najlepiej całej twarzy. Brokat najszybciej ściąga się np taśmą klejącą albo rolką do ubrań.
Jeśli chodzi o maski karnawałowe – jeśli sypie się z nich brokat, bardzo odradzam. W przypadku tej ozdoby twarzy, naprawdę warto postawić na jakość (jeśli już koniecznie musi się mienić).

 

PRACE PLASTYCZNE (Nie tylko w domu, ale i w szkołach.)

rawpixel-760043-unsplash

(Jeden tekst o pracach plastycznych dla przypomnienia TUTAJ – ale ostrzegam osoby wrażliwe – są tam „mocne” zdjęcia)

Znajoma ostatnio napisała do mnie, że jej syn wrócił z przedszkola z buzią całą w brokacie, łącznie z powiekami. A kiedy mama zwróciła opiekunce uwagę, ta odpowiedziała, że jest „sezon świąteczny i brokatu będzie teraz dużo”.
Drodzy opiekunowie dzieci… nie lada wyzwaniem jest przypilnowanie jednego bawiącego się dziecka… Może jednak warto zrezygnować z brokatu, kiedy mamy po opieką większą grupę, żeby nie było nieszczęścia?
W domu, kiedy np. ubieracie razem choinkę i wieszacie na niej bombki lub inne ozdoby z brokatem, stosunkowo łatwo jest przypilnować malucha, żeby po dotknięciu takich świecących elementów, starał się nie dotykać rękoma twarzy, nie pocierać oczu itp. (choć tak naprawdę i pilnując, wystarczy chwila nieuwagi).
Tu również zwracajmy uwagę na jakość produktów – warto o tym pomyśleć również kupując dziecku ciuchy, zwłaszcza te, które są najbliżej twarzy (czapka, szalik, rękawiczki) lub jak np. świąteczny sweterek, który trzeba przełożyć przez głowę.

Brokat to taki naprawdę specyficzny temat, bo z jednej strony zabawki dla dzieci nie mogą mieć drobnych elementów, oznacza się je specjalnie różnymi symbolami, muszą mieć atesty i certyfikaty… A z drugiej strony masa ozdób świątecznych obklejonych brokatem leży na półkach sklepowych i kupując je, w ogóle nie zastanawiamy się nad bezpieczeństwem. A dodatkowo niby tyle szumu jest wokół ochrony środowiska, krytykuje się używanie plastikowych słomek, a tony brokatu, który jest mikroplastikiem lądują rok rocznie w śmieciach i w odpływie…

perchek-industrie-1078826-unsplash
Wracając do ochrony oczu- wtarcie brokatu w oko naprawdę jest w tym okresie jednym z najczęstszych problemów. Kiedyś jedna mama powiedziała mi – „oj tam brokat… na plaży też piasek może mi wlecieć do oka” – a owszem, może – ale na plaży okulary przeciwsłoneczne mogą pełnić funkcję ochronną, a dodatkowo też koniecznie trzeba pamiętać, że tarcie oka w takiej sytuacji może tylko pogorszyć sprawę.
Zawsze polecam mieć przy sobie w każdej torebce awaryjną jednorazową sól fizjologiczną. Naprawdę się przydaje. Chyba że nosicie ze sobą swoje krople nawilżające (ja noszę), nimi też można w razie potrzeby przepłukać oko – ale SWOJE. Nie pożyczamy innym swoich kropli. Wyjątkiem są minimsy, którymi można się dzielić ze wszystkimi.

Po prostu uważajcie na siebie. Przy choince, podczas nocy sylwestrowej i całego karnawału, ale i na co dzień.

 

_____

I gratis, krótki post z Instagrama @dbajowzrok
https://www.instagram.com/p/Bnn4s4bgsOR/

Jak chronić oczy przed promieniowaniem UV?

Jak chronić oczy przed promieniowaniem UV?

Przeważnie, kiedy porusza się temat ochrony oczu przed szkodliwym promieniowaniem UV, mówi się głównie o tym, żeby nie kupować okularów przeciwsłonecznych na bazarze, ale u optyka. I na tym często temat się kończy. Tutaj też już wcześniej mogliście przeczytać tego typu wpisy, które dotyczyły wyłącznie szkodliwości bazarowych okularów przeciwsłonecznych.

Niedawno trafiłam na pewnym profilu na Instagramie, na zdjęcie kierowcy samochodu w dwóch parach okularów – jednej korekcyjnej, a drugiej przeciwsłonecznej – z podpisem „odwieczny problem okularników”, a kiedy skomentowałam to zdjęcie, okazało się, że autor nie miał pojęcia o istnieniu wygodnych dla siebie rozwiązań dotyczących ochrony oczu przed słońcem. Dlatego właśnie postanowiłam zebrać wszystkie możliwości w jeden tekst. Żeby po jego przeczytaniu było już wiadomo, że ochrona oczu przed promieniowaniem UV, to nie tylko te gotowe okulary przeciwsłoneczne, które są dostępne w salonach optycznych.

Rozwiązań jest wiele i właśnie tych rozwiązań będzie dotyczył poniższy wpis.

Zacznijmy jednak od podstaw, bo mogą tu trafić osoby, które nie czytały nigdy żadnych innych wpisów na tym blogu, a wiedza powinna być zawsze w jednym miejscu.

Dlatego krótko – czym jest właściwie promieniowanie UV i dlaczego jest szkodliwe dla naszych oczu?

Promieniowanie ultrafioletowe obecne jest przez cały rok, nie tylko latem i nie tylko na plaży. Promienie słońca, zawierające to promieniowanie, odbijają się od różnych powierzchni w różnym stopniu.

Promieniowanie ultrafioletowe (UV) dzielimy na trzy zakresy:

UV-A od 380 nm do 320 nm,

UV-B od 320 nm do 290 nm,

UV-C od 290 nm do 200 nm.

I być może nic Wam to nie mówi, dlatego jeszcze taka grafika poglądowa:

światło widzialne

Zewnętrzne czynniki ryzyka

Prawdę powiedziawszy, każdy kto spędza dużo czasu na świeżym powietrzu, jest narażony na działanie promieniowania UV i niestety nawet chmury nie chronią nas przed jego działaniem. Na pewno niejednokrotnie mieliście okazję zdziwić się, że opaliła Wam się skóra pomimo tego, że dzień był pochmurny. Ano właśnie.

Problem z promieniowaniem ultrafioletowym jest taki, że go nie widać. Stąd też bierze się mylne przeświadczenie, że osłonięcie oka ciemnym barwionym plastikiem wystarczy, żeby to promieniowanie odciąć. Niestety bez odpowiedniego filtra nie ma o tym mowy.

Ryzyko uszkodzeń oczu promieniowaniem ultrafioletowym jest zmienne, zależy od kilku czynników zewnętrznych:

– od położenia geograficznego w jakim się znajdujemy, im dalej od równika, tym ryzyko mniejsze;

– od wysokości na jakiej się znajdujemy – im wyżej tym więcej UV (dlatego w górach tak ważne są bardzo ciemne okulary z wysokiej jakości filtrem);

– oczywiście od pory dnia – najmocniejsze promieniowanie UV jest wtedy, kiedy słońce znajduje się najwyżej na nieboskłonie;

– od otoczenia – kiedy znajdujemy się na otwartej przestrzeni, na śniegu, na piasku, nad wodą – promienie słońca odbijają się od tych powierzchni (śnieg odbija nawet około 85% UV), co skutkuje tym, że często jeszcze dodatkowo podwajają ilość szkodliwego promieniowania UV;

– od aktualnie przyjmowanych leków – niektóre leki powodują zwiększoną wrażliwość organizmu na promieniowanie UV – warto rozmawiać o tym z lekarzami, farmaceutami i czytać ulotki, które najczęściej ostrzegają przed ekspozycją na słońce, jeśli mogą wywołać dodatkowe podrażnienie.

Film łzowy, rogówka i ciecz wodnista pochłaniają promieniowanie poniżej 290 nm i częściowo z zakresu 290-315 nm, co oznacza, że część UV-B i cały UV-A dociera do soczewki.
(Ważna uwaga – żadne promieniowanie nie działa na tkanki oka, jeśli nie jest przez nie pochłaniane. To promieniowanie, które jest przepuszczane przez ośrodki optyczne oka jest dla tych struktur nieszkodliwe.)

Promieniowanie ultrafioletowe może uszkodzić powieki, rogówkę, soczewkę wewnątrzgałkową, a także może prowadzić do trwałych uszkodzeń siatkówki, które znacznie pogarszają widzenie, a w najmniej optymistycznych przypadkach powodują utratę wzroku.
To, co się dzieje z oczami po ekspozycji na słońce może, ale nie musi dawać żadnych objawów przez naprawdę długie lata. Uszkodzenia oczu, wynikające z działania szkodliwego promieniowania UV, są w większości przypadków nieodwracalne.

Zmiany chorobowe spowodowane promieniowaniem UV to: słoneczne zapalenia spojówki i rogówki, skrzydlik, tłuszczyk, zaćma, zwyrodnienie plamki żółtej (AMD) oraz nowotwory skóry i powiek.

Tych, którzy nie dbają o prawidłową ochronę oczu przed słońcem, mogą dotyczyć takie objawy jak: łzawienie, swędzenie i podrażnienie powiek, zwężenie źrenic, bóle migrenowe głowy, dyskomfort i światłowstręt, uczucie piasku pod powiekami, czy silny ból.

Widziałam kiedyś komentarze jednego „mądrego” człowieka w internecie, że optycy chcą na nas zarobić, dlatego reklamują okulary przeciwsłoneczne, a przecież ludzie w Afryce takich nie noszą i są szczęśliwi i „nic im nie dolega”… Nic im nie dolega… To ciekawe, biorąc pod uwagę, jak wiele misji w Afryce dotyczy właśnie ratowania wzroku tych ludzi, między innymi głównie właśnie usuwania zaćmy w ich oczach, która jest niesamowicie częstą przypadłością. Jak myślicie, dlaczego?…

Jedna z takich akcji: https://www.iapb.org/sib-news/africa-eye-foundation-cameroon/

Dzieci również potrzebują ochrony UV!

Jest wiele opinii dotyczących tego, czy dzieci powinny, czy nie powinny nosić okularów przeciwsłonecznych. Wyjaśnijmy sobie zatem dwie kwestie…

Po pierwsze:

Siatkówka w oku dziecięcym pochłania dużą ilość promieniowania UV, głównie UV-A. Struktury dziecięcych oczek są znacznie bardziej przezierne od struktur w oczach dorosłego człowieka, a ich zdolność filtracyjna jest z tego powodu bardzo mała.

(Na szybko jeszcze przy okazji dopowiem, że u osoby starszej działanie filtracyjne struktur oka w dużym stopniu chroni siatkówkę przed promieniowaniem UV. Jeśli jednak usuniemy soczewkę z powodu zaćmy, siatkówka przestanie być chroniona, ryzyko jej uszkodzenia przez promieniowanie ultrafioletowe wzrośnie.)

Ale po drugie:

Oczy dzieciaczków muszą się rozwijać. Jeśli całkowicie odetniemy tym oczom dopływ światła za pomocą ciemnych barwionych soczewek, zaburzymy ten proces i siatkówki nie będą się prawidłowo rozwijać, w tym widzenie barw, poczucie kontrastu itp.

Trzeba zatem znaleźć pewien „złoty środek”. Oczy dzieci na pewno potrzebują ochrony przed promieniowaniem UV, to nie ulega wątpliwości, a najgorsze co rodzice mogą im zrobić to właśnie te tanie, kolorowe okularki przeciwsłoneczne od pana Mietka, handlującego kremami przy plaży. Kremik można kupić, okulary zostawcie na przetopienie.

Gdzie jest zatem ten „złoty środek”?

Wszelkiego rodzaju czapeczki, które osłaniają buźkę, zadaszenia wózków, osłonki do przyczepienia do wózka, żeby słońce nie świeciło bezpośrednio na twarz dziecka. Jeśli wiemy, że dziecko będzie się bawiło na plaży podczas naszego urlopu w pełnym słońcu – na pewno okulary przeciwsłoneczne z dobrym filtrem. To samo nad wodą, czy na śniegu, kiedy mamy silne nasłonecznienie. W tropikalnych klimatach, kiedy podróżujemy z dzieckiem do krajów, gdzie tego słońca jest więcej i jest silniejsze oraz zawsze wtedy, kiedy dziecko przebywa na powietrzu w bardzo słoneczny dzień, a dodatkowo słońce może odbijać się od powierzchni, które to dziecko otaczają (właśnie np. piasek, czy woda).
Natomiast na pewno takie okulary nie mogą się znajdować na nosie młodego człowieka przez cały czas, bo całkowitym odcięciem światła możemy spowodować więcej złego niż dobrego. Najlepiej udać się do salonu optycznego, który ma asortyment dla dzieci i zapytać optyka, optometrysty, czy okulisty o zdanie. No i przede wszystkim regularnie badać dzieciom wzrok!

Przejdźmy zatem do wszystkich możliwych opcji, dzięki którym możemy chronić nasze oczy przed szkodliwym promieniowaniem UV.

– Nakrycie głowy – powiecie – Banał! – A wiele osób o nim zapomina… Kapelusz lub czapka z daszkiem, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nasze okulary przeciwsłoneczne nie są pełne i nie zakrywają całych oczu. Ostatnio bardzo modne są kocie i bardzo wąskie okulary przeciwsłoneczne, takie jak na przykład te:

Fashionista.com

foto: Fashionista.com

Ale szczerze? Takie okulary nadają się chyba wyłącznie do pięknych sesji zdjęciowych, bo niezupełnie spełniają swoją podstawową rolę – ochrony oczu przed UV.

– Okulary przeciwsłoneczne – takie z prawdziwym filtrem UV – dostępne są w kilku kategoriach. Warto jednak pamiętać nie tylko o tym, że soczewki w tych okularach mają posiadać filtr. One mają również dobrze leżeć na twarzy, mają osłaniać oczy nie tylko od promieni padających na wprost. Powinny mieć odpowiednią krzywiznę i dobrze, żeby były jak najbardziej zabudowane (mogą mieć osłonki boczne) lub przylegające do twarzy (z odpowiednio wyregulowanymi zausznikami) w taki sposób, żeby promieniowanie UV nie dostawało się do naszych oczu z żadnej strony. Warto zwrócić również uwagę na wykończenie nanośników.

Od wcześniej wspomnianej kategorii filtra zastosowanego w soczewkach okularowych zależy stopień przepuszczania światła i ochrony przed promieniowaniem.

Są cztery kategorie zabarwienia, podaje się również kategorię 0, jako soczewki bezbarwne lub o zabarwieniu bardzo delikatnym.

Jedna mała dygresja. Do jazdy samochodem w ciągu dnia nie są dozwolone soczewki z filtrem kategorii 4. Nocą zaś filtrem dozwolonym do jazdy jest jedynie ten o kategorii 0, czyli po prostu soczewki bezbarwne lub delikatnie barwione.

Jak to wygląda przy pozostałych czterech kategoriach?

kategorie UV

(Jeśli myślicie, że znam te zakresy na pamięć to muszę Was rozczarować, mam po prostu pod ręką katalog produktów firmy HOYA. Jednego z moich dwóch ulubionych producentów soczewek okularowych.)

I jeszcze jedna sprawa – pewność, że model okularów spełnia europejskie wymogi! Między innymi:

– Norma PN-EN 166:2005 – Ochrona indywidualna oczu — Wymagania,
– Dyrektywa 89/686/EWG – Dyrektywa Środków Ochrony Indywidualnej PPE (uaktualniana),
– Norma PN-EN ISO 12312-1:2014-02 – Ochrona oczu i twarzy – Okulary przeciwsłoneczne i odpowiadające im ochrony oczu,
(w Internecie możecie znaleźć informację o Normie EN 1836+A1:2009, ale została ona wycofana i zastąpiona powyższą.),
– Międzynarodowa Norma ISO 9001:2000 – dotycząca standardów jakości,

i wreszcie znany nam wszystkim znak
– CE – Conformité Européenne – zgodny z dyrektywami Unii Europejskiej

ALE ten prawdziwy znak CE. Nie ten, który oznacza „China Export”. Daliście się kiedyś na to nabrać?

CE

Bo niespodzianka! Te takie kolorowe plastikowe okulary, które wiszą na stojaczkach przy plaży przecież mają „CE”, prawda? One wszystkie zawsze mają CE… No to teraz spójrzcie na to…

 

Pamiętajcie, że jak soczewka jest tylko barwiona, przyciemniona, a nie ma filtra, który blokowałby promieniowanie UV, to ona spowoduje rozszerzenie źrenicy, bo oko będzie dostawało sygnał, że światła jest mało i źrenica nie musi być wąska, żeby to światło ograniczyć. Promieniowania UV nie widzimy, ale ono tam jest! I przez rozszerzoną źrenicę, mimo że może nie będzie Was razić, dostanie się więcej szkodliwego promieniowania UV, niż gdybyście tych okularów w ogóle na nosie nie mieli. Takie czary mary.

Poza tym bazarowe okulary przeciwsłoneczne są marnej jakości – gdyby były lepszej, nie kosztowałyby 20zł. Kiepska jakość wykonania tego plastiku imitującego soczewkę okularową może prowadzić do wystąpienia dystorsji, czyli po prostu zniekształceń obrazu. I nie będą to zniekształcenia widoczne na pierwszy rzut oka, ale przy dłuższym użytkowaniu może się okazać, że wywołają jakieś problemy z widzeniem obuocznym, które potem zaburzą komfort widzenia.

I jeszcze jedna drobna dygresja. Jeśli cierpicie na nadwrażliwość na światło, jeśli jest to wynik choroby oczu, to specjalista może zalecić Wam inne, dedykowane barwienie medyczne soczewek okularowych, bezpieczne dla Waszych oczu. Konsultujcie proszę takie rzeczy z lekarzami, specjalistami i wykwalifikowanymi optykami. Dla dobra własnego i dla zdrowia Waszych oczu.

Przejdźmy dalej…

+ Polaryzacja – (celowo + a nie myślnik, bo sama polaryzacja nie jest filtrem UV!) soczewki w okularach przeciwsłonecznych mogą mieć tak zwaną polaryzację. Nie będę teraz wchodzić w fizykę i pisać o falowej naturze światła oraz o tym, że soczewka z polaryzacją ma za zadanie spolaryzować światło, czyli przepuścić tylko jego uporządkowaną wiązkę. To, czy soczewki mają polaryzację, czy nie, można bardzo łatwo sprawdzić przy użyciu ekranu telefonu lub komputera – wystarczy popatrzeć przez okulary na ekran, a potem przekręcić okulary o 90 stopni i zobaczyć co się stanie. Jeśli nic się nie dzieje to znaczy, że polaryzacji brak. W pionie powinniśmy widzieć jasny ekran, a w standardowym poziomym położeniu okularów, mocno przyciemniony. (Jeśli macie konto na Instagramie, zerknijcie na chwilę tutaj). Polaryzacja nie chroni przed UV, ale stosuje się ją często w okularach przeciwsłonecznych ze względu na to, że może poprawić komfort widzenia w barwionych soczewkach. Niweluje ona rażące odbicia od różnych powierzchni. Polecana jest zwłaszcza nad wodę albo na plażę. Jeśli chodzi o sporty zimowe to najlepiej zapytać swojego optyka o zdanie, ponieważ są osoby, które zgłaszają, że w polaryzacji łatwo nie zauważyć uskoków i muld, co może grozić wypadkiem przy szybkiej jeździe, na przykład na nartach. Są także osoby, które stanowczo twierdzą, że bez polaryzacji nie są w stanie uprawiać sportów zimowych. Najlepiej takie wątpliwości wyjaśniać indywidualnie w salonie optycznym.

– Powłoka lustrzana (mirror) – tak zwane „lustra” lub „lustrzanki” – soczewki okularowe w powłoką, w której może się przejrzeć nasz rozmówca, natomiast nie zobaczy on naszych oczu. Jak sama nazwa wskazuje jest to powłoka. Łączy się ją z barwieniem i dzięki temu uzyskuje końcowy odcień lustra. Mamy dzięki temu rozwiązanie przeciwsłoneczne, które powoduje, że światło odbija się od przedniej powierzchni soczewek – dlatego ten, kto na nas patrzy, widzi swoje odbicie. Takie okulary stały się bardzo modne w ostatnim czasie i występują w coraz szerszej gamie kolorystycznej, ale UWAGA – również kupujemy je wyłącznie z autoryzowanych źródeł, najlepiej w salonie optycznym lub bezpośrednio u producenta, który zagwarantuje nam, że spełniają wszelkie normy.

– Barwione korekcyjne soczewki okularowe – czyli tak naprawdę okulary przeciwsłoneczne, ale takie, które jednocześnie skorygują Twoją wadę wzroku. Tak, możesz mieć jedną parę okularów przeciwsłonecznych i nie zastanawiać się, jak to rozwiązać. Masz wadę wzroku, ściągasz swoje okulary korekcyjne i zakładasz okulary przeciwsłoneczne, które oprócz tego, że chronią Twoje oczy przed promieniowaniem UV, również zapewniają Ci wyraźne i komfortowe widzenie. Oczywiście takie okulary nie są dostępne od ręki, nie da rady wejść do salonu optycznego i zdjąć ich z półki. Natomiast przeważnie nie czeka się długo na ich wykonanie. W zależności od tego, jakiej firmy soczewki okularowe zamówisz, możesz wybrać sobie dowolny kolor barwienia soczewek. Obecnie producenci soczewek okularowych mają tak szeroki wybór kolorów, że aż trudno się zdecydować na ten najlepszy i wymarzony. Z drugiej strony, jeżeli możemy sobie na to pozwolić finansowo, nie trzeba się przecież ograniczać do jednej pary okularów. W salonie optycznym poproś o pomoc przy doborze odpowiedniej dla Ciebie oprawy okularowej, tak żeby zarówno bardzo Ci się podobała, jak i żeby można było wstawić w nią Twoją korekcję z wybranym barwieniem. Soczewki mogą być też barwione gradalnie, czyli np. bardziej przyciemnione u góry, a mniej na dole. Pamiętaj jednak, że jeśli mają spełniać funkcję przeciwsłoneczną to warto, żeby jednak dół również miał pewien stopień barwienia. Oczywiście filtr UV jest na całej powierzchni soczewki, ale chodzi również o to, żeby nie raziło Cię światło.

– Soczewki fotochromowe – soczewki, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać zwyczajnie, ponieważ okulary z takimi soczewkami wyglądają w pomieszczeniu jak zwykłe okulary korekcyjne z przezroczystymi soczewkami (chyba że wybrana zostanie opcja z barwieniem wstępnym, bo tak też można). Popularnie zwane „fotochromy” są „światłoczułe” – zabarwią się, kiedy wyjdziemy w nich na powietrze. Intensywność zabarwienia będzie zależała od natężenia światła danego dnia. Przy słabym nasłonecznieniu okulary nie będą tak ciemne, jak przy silnym słońcu w samo południe. Takie okulary – fotochromy – również można zrobić z korekcją wady wzroku. Oczywiście w zależności od wielkości wady, ponieważ są pewne zakresy produkcyjne, które czasami nas ograniczają, jednak obecne technologie są coraz bardziej zaawansowane i pozwalają na uzyskanie coraz lepszego produktu końcowego. Nie wiem dlaczego, ale wciąż wiele osób nie lubi tego rozwiązania. Ja go nie używam, bo nie noszę (jeszcze) na co dzień okularów, ale gdybym nosiła albo kiedy już zacznę, na pewno sprawię sobie jedną taką parę, żeby nie musieć wiecznie zmieniać okularów z korekcyjnych na przeciwsłoneczne. Myślę, że moja Mama nie będzie miała nic przeciwko, jeśli przytoczę tu Jej przykład – nosi obecnie soczewki fotochromowe z korekcją, które pięknie barwią się w słońcu na ciemny szary kolor i jest zachwycona. Zdecydowanie rzadziej występują u Niej migreny i nie musi się martwić zmianą okularów, kiedy w ciągu dnia wychodzi na miasto załatwiać różne sprawy. Dodatkowo jej oprawy są bardzo duże, więc światło nie jest w stanie z żadnej strony dostać się do Jej oczu, co daje ogromny komfort, ponieważ Mama generalnie cierpi na silny światłowstręt właśnie między innymi ze względu na migreny.

– Soczewki okularowe o indeksie ponad 1.5 – generalnie rzecz biorąc soczewki okularowe o wyższym indeksie z reguły posiadają filtr UV. Nie mają jednak oczywiście barwienia, stąd nie są zbyt komfortowe w słoneczne dni, kiedy świeci słońce, które razi nas w oczy. Są także takie możliwości na rynku, że dodatkowo zamawiamy powłokę, która występuje od wewnętrznej strony soczewki, bo filtr UV z założenia blokuje tylko promienie padające na jej przednią powierzchnię. Taka dodatkowa powłoka blokuje również to, co odbije się od wewnątrz. Choć może się to wydawać niemożliwe, warto pamiętać, że promienie UV są niezauważalne dla ludzkiego oka.

– Soczewki kontaktowe z ochroną UV– jest to pewne rozwiązanie, kiedy soczewka kontaktowa zawiera filtr UV, bo oczywiście blokuje ona szkodliwe promieniowanie i nie pozwala na to, aby dostało się ono do rogówki i wewnętrznych struktur oka. Pamiętajmy jednak o tym, że soczewka nie ochroni całego oka. Pozostaje jeszcze nieosłonięta część spojówki oraz powieki, na których nasza skóra jest znacznie delikatniejsza niż na pozostałej części ciała – dlatego tak czy inaczej – do soczewek kontaktowych z filtrem UV, warto stosować okulary przeciwsłoneczne. Oczywiście, kiedy masz założone soczewki kontaktowe korygujące Twoją wadę wzroku, możesz nosić okulary przeciwsłoneczne bez korekcji. Wszystko zależy od tego, które rozwiązanie będzie dla Ciebie wygodniejsze.
Kiedy wybierzesz soczewki kontaktowe + okulary – po zdjęciu okularów w pomieszczeniu od razu widzisz wyraźnie. Jeśli wybierzesz korekcyjne okulary przeciwsłoneczne, po ich zdjęciu musisz mieć przy sobie okulary korekcyjne. To jasne.

– Soczewki kontaktowe fotochromowe – nowość na rynku – o tym na razie za dużo nie napiszę, ale to spora ciekawostka. Niedawno firma Johnson&Johnson Vision Care opublikowała oświadczenie, że FDA zaaprobowało nową generację soczewek kontaktowych z technologią Transitions®, która do tej pory dostępna była jedynie w soczewkach okularowych. Przyznam szczerze, że nie wiem na razie jak to będzie miało wyglądać i funkcjonować, bo oznaczałoby to, że soczewka kontaktowa przyciemni się po wyjściu na słońce. Ale jak to będzie z jej odbarwianiem w pomieszczeniach, czy po wejściu do naprawdę ciemnego miejsca będzie w stanie odbarwić się na tyle szybko, żeby użytkownik cokolwiek widział i czy nie będzie to wyglądało lekko „creepy”, jeśli soczewka będzie w pełni przyciemniona (bo w końcu zasłoni nam również kolor naszych oczu)? No nie wiem, okaże się w przyszłości. Czy jak to mówią „wyjdzie w praniu”.

Gdzieś tam jeszcze są krople nawilżające z filtrem UV, ale cóż ja mogę powiedzieć na ten temat. Raczej mało praktyczne rozwiązanie, biorąc pod uwagę jak długo takie krople utrzymują się na powierzchni oka…

Mam jeszcze małą, malutką prośbę. NIGDY NIE patrzcie prosto w słońce. Nawet w okularach przeciwsłonecznych. Do patrzenia na słońce, czy np. zaćmienie słońca niezbędne są znacznie ciemniejsze soczewki z wieloma atestami, które dadzą pewność, że nasza siatkówka na dnie oka nie zostanie uszkodzona. Nie wiem, czy próbowaliście jako dzieci, mi rodzice pokazywali takie magiczne sztuczki – żeby rozpalić kartkę za pomocą soczewki skupiającej i słońca. No to właśnie my w naszych oczach też mamy soczewki skupiające – nasze soczewki wewnątrzgałkowe. Możecie sobie dopowiedzieć, co się stanie w połączeniu promieni słonecznych i soczewki wewnątrzgałkowej – przy patrzeniu bezpośrednio na słońce. Dymek może nie poleci, ale poparzenie centralnej części siatkówki MUROWANE. A za co odpowiedzialna jest centralna część siatkówki? Tak jest. Za widzenie centralne.

Podsumowując – rozwiązań jest wiele – każdy znajdzie coś dla siebie. Najważniejsze – żeby jednak znaleźć to najwygodniejsze rozwiązanie, żeby dbać o nasze oczy, które, jak już wiele razy mówiłam – są tak naprawdę jednorazowe…


Zdjęcie wyróżniające: Jad Limcaco / Unsplash

Czy na fotelu dentystycznym można stracić wzrok?

Czy na fotelu dentystycznym można stracić wzrok?

Niestety okazuje się, że… MOŻNA.

Drodzy dentyści, ten tekst jest skierowany również do Was.

W South Jersey pewna kobieta straciła wzrok po sytuacji, jaka miała miejsce u dentysty, który nie zachował wszystkich wymaganych zaleceń dotyczących bezpieczeństwa pacjenta w gabinecie.

Kiedy ostatni raz byliście u stomatologa? Czy założył Wam okulary ochronne przed rozpoczęciem swojej pracy?
Jeśli nie, powinniście albo zmienić gabinet, albo upomnieć specjalistę podczas kolejnej wizyty.

Pacjentka, której dotyczy cała historia, miała ogromnego pecha.
Wybrała się do dentysty na leczenie kanałowe. Igła, która została użyta w jamie ustnej (w celu podania nowokainy) wyślizgnęła się i (nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić) otarła się o jej prawe oko.
I nawet nie chodzi o to, że to była igła, bo utrata gałki ocznej nie była spowodowana uszkodzeniem mechanicznym.
Do oka dostały się bakterie z jamy ustnej, które okazały się być odporne na leczenie antybiotykami. Kobieta obudziła się następnego dnia po wizycie u dentysty i przeraziła się tym, co zobaczyła w lustrze…
Nie pomogły nie tylko antybiotyki, ale także liczne zabiegi, mające na celu uratowanie oka. Nie udało się. Pacjentka nosi teraz protezę.

Najgorsze jest to, że można było całkowicie temu zapobiec.
Wystarczyło ZAŁOŻYĆ OKULARY OCHRONNE. Wystarczyło zadbać o bezpieczeństwo pacjenta.

Takie historie naprawdę przerażają. Wybieramy się do specjalisty z zaufaniem. Liczymy na to, że poza ewentualnymi komplikacjami związanymi z danym problemem (o których powinniśmy zostać poinformowani), jesteśmy bezpieczni w gabinecie lekarskim.
Pamiętajcie – okulary ochronne są rzeczą może banalną, wydającą się czymś oczywistym, może czasem niepotrzebnym – życie jednak lubi zaskakiwać. Takie zwykłe okulary mogą uratować wzrok przed uszkodzeniem, czy przed jego utratą. Przemyślcie to, zanim następnym razem usiądziecie na fotelu dentystycznym bez odpowiedniego zabezpieczenia swoich oczu.

Historię Jenny możecie poznać na Facebooku, ponieważ założyła fanpage dotyczący jej historii.
jenny

Wiele osób przyłączyło się do akcji, aby nagłośnić sprawę i przestrzegać innych.
jennysPamiętajcie – lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dbajcie o wzrok – pamiętajcie o jego prawidłowej ochronie. Tym bardziej, jeśli inni o niej zapominają.