utworzone przez Justyna Nater | lut 7, 2017 | Artykuły
Mówiliśmy już nie raz o konieczności szczerej rozmowy pacjenta ze specjalistą.
Każde badanie wzroku powinno się rozpoczynać od szczegółowego wywiadu.
Dlaczego?
Dlatego, że soczewki kontaktowe użytkowane w nieprawidłowy sposób, mogą zrobić pacjentowi więcej złego niż dobrego.
W wywiadzie pacjenci potrafią przyznawać się do różnych rzeczy, które mogą się na pozór wydawać błahe, ale biorąc pod uwagę jednoczesne noszenie soczewek kontaktowych, błahe być przestają.
Drodzy Pacjenci…
nie denerwujcie się, kiedy specjalista pyta o Wasz zawód, wiek, hobby, a nawet o Waszą motywację do noszenia soczewek, o ogólny stan zdrowia lub o to, czy palicie papierosy. To wszystko naprawdę MA ZNACZENIE.
Dlaczego?
Dlatego, że na przykład:
– noszenie soczewek kontaktowych w środowisku o dużym zapyleniu lub przy obecności oparów / dymów jest niewskazane,
– podczas uprawiania sportów wodnych wymagane jest zachowanie szczególnej ostrożności związanej z higieną z powodu zwiększonego ryzyka infekcji,
– chociaż praktycznie właściwie nie istnieją granice wiekowe do stosowania soczewek kontaktowych, wiek jest istotny chociażby z powodu słabnącej z wiekiem akomodacji i prezbiopii – w takiej sytuacji specjalista musi wybrać rozwiązanie najkorzystniejsze dla pacjenta i jego oczu,
– motywacja i finanse wydawać by się mogło są kwestią bardzo osobistą i w sumie co specjalistę obchodzi jakie są nasze możliwości finansowe – nie chodzi oczywiście o pytanie o wysokość zarobków – chodzi o to, że specjalista zaproponuje soczewki najlepsze dla oczu pod względem zdrowotnym, a jednocześnie możliwie najkorzystniejsze dla naszej kieszeni,
– pytanie o to, czy palicie papierosy jest chyba jednym z najbardziej istotnych w gabinecie kontaktologicznym – badania kliniczne wskazały na zależność palenia tytoniu oraz zwiększonego ryzyka wystąpienia zakaźnych zapaleń rogówki – musicie być tego świadomi, a specjalista ma obowiązek Was o tym poinformować,
– stan zdrowia ogólnego ma istotne znaczenie ze względu na wpływ przyjmowanych leków – niektóre z nich mogą wywoływać suchość oczu oraz zmniejszenie tolerancji na soczewki kontaktowe.
To tylko przykłady, naprawdę wywiad ma podczas wizyty w celu doboru soczewek kontaktowych ogromne znaczenie – dla zdrowia Waszych oczu, nie dobrego samopoczucia specjalisty i wydłużenia czasu badania.
Badanie w lampie szczelinowej
Powinno być przeprowadzone ZAWSZE.
Nie tylko na pierwszej wizycie – wizycie z doborem soczewek – ale również na każdej kontroli, żeby mieć pewność, że z oczami nie dzieje się nic niepokojącego i na przykład nie pojawiają się żadne zmiany na powierzchni rogówki.
Przykładowa lampa szczelinowa wygląda tak:

Nie musicie znać budowy lampy, nie chodzi o to, żebyście wchodząc do gabinetu znali rodzaje oświetleń, ilość powiększeń – techniki, jakie stosuje specjalista.
To jest już nasz obowiązek, żeby to umieć, wiedzieć i zbadać Was możliwie najbardziej dokładnie.
Podczas badania w lampie szczelinowej:
ocenia się stan przedniego odcinka oka (wykorzystując skale stopniujące),
[przykładem takiej skali jest np. skala Efrona:

o Panu Efronie możecie przeczytać TUTAJ. ]
ważny jest również stan i jakość filmu łzowego, czyli po prostu ilość i jakość łez produkowanych przez gruczoły łzowe,
specjalista ocenia również rogówkę, spojówkę oraz powieki (zarówno od zewnątrz, na brzegach jak i od wewnątrz po wywinięciu powieki).
Istotne jest także to, w jaki sposób pacjent mruga.
Możecie się zdziwić, ale mrugać też trzeba umieć! Niestety nie każdy z nas mrugając zamyka do końca powieki. Mruganie niektórych pacjentów przypomina opuszczanie kurtyny do połowy sceny.
Możliwe, że niektórzy z Was właśnie się uśmiechają, bo jak to możliwe, że można nie umieć mrugać?
Można. Naprawdę. W takiej sytuacji dolna część przedniej powierzchni oka narażona jest na podsychanie, co może prowadzić do poważnych konsekwencji oraz do nietolerancji soczewek kontaktowych.
Uwierzcie mi, że w gabinetach często zdarzają się pacjenci, których najpierw trzeba nauczyć prawidłowego zamykania oczu, a nie jest to takie proste, bo łatwo o tym zapomnieć i przestać się pilnować.

Swoją drogą… Pamiętacie jeszcze cykl krótkich porad? Jeśli nie, pora na powtórkę!
Wracając do tematu soczewek.
Do oceny przedniego odcinka oka, może specjaliście posłużyć barwnik.
Na przykład fluoresceina.
Fluoresceina barwi uszkodzone tkanki nabłonka. Dzięki temu zaobserwować można zmiany w integralności tkanek – rogówki i spojówki – ocenić ilość i jakość łez, sprawdzić, czy oczy nie podsychają, upewnić się, że nie występują żadne zmiany zapalne – zwłaszcza – brodawkowe zapalenie spojówek.
Badanie przeprowadza się przy oświetleniu kobaltowoniebieskim, a fluoresceina świeci w nim na zielono.

Badanie w lampie szczelinowej to zdecydowanie najważniejszy element praktyki kontaktologicznej.
Jak wspomniałam już wcześniej, powinno być przeprowadzane możliwie podczas każdej wizyty, zwłaszcza u osoby użytkującej soczewki kontaktowe lub planującej zakupić pierwszą ich parę.
Badanie to musi być badaniem pełnym i szczegółowym. Niezwykle istotne jest, aby specjalista potrafił wychwycić nawet drobne zmiany na powierzchni oka oraz odpowiednio zareagował, jeśli zauważy coś niepokojącego.
C.d.n. …
utworzone przez Justyna Nater | sie 31, 2016 | Artykuły
POKEMON GO był niewątpliwym hitem tego lata.
Gra wciągnęła nie tylko dzieci i młodzież, ale także (a według mnie głównie) dorosłych.

To ciekawe, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kiedy w gabinecie prosi się pacjentów, aby więcej czasu spędzali na świeżym powietrzu, zamiast w domu z ekranem komputera, wszyscy mówią o chronicznym braku wolnego czasu. Nikt nie może zrobić sobie kilku minut przerwy, choćby po to, żeby wyjść i zrobić rundkę wokół bloku. Tymczasem, kiedy trzeba złapać Pokemona, siedzącego kilkaset metrów od domu, nagle okazuje się, że nie tylko jest czas na wyjście z domu, ale także na dłuższy spacer w poszukiwaniu kolejnych wirtualnych stworzeń! Wystarczy dobra motywacja, prawda?
I teraz to najciekawsze zjawisko – złapanie Pokemona jest wystarczającą motywacją do wyjścia z domu, a zdrowie oczu i ich odpoczynek to już bardzo lichy powód…
Są dwie grupy ludzi: jedni kochają Pokemony i nie pozwalają na nie złego słowa powiedzieć, inni nie grali, grać nie będą, albo spróbowali i doszli do wniosku, że to nie dla nich. Jestem zdecydowanie w tej pierwszej grupie – Pokemony kręciły mnie lata temu (nawet miałam swojego ulubionego… jak mu tam było… Vulpix, chyba…), a teraz nie dostrzegam w tym żadnej frajdy. O wolnym czasie nie wspomnę, bo go po prostu nie ma.

Żebyśmy się źle nie zrozumieli, bo mnie zaraz zaleje fala krytyki fanów gry – wszystko jest dla ludzi w odpowiednich ilościach. Nie mogę jednak przemilczeć problemu związanego z zagrożeniem dla oczu u osób, które świata poza Pokemonami nie widzą od kilku dobrych tygodni.
W dzisiejszych czasach to jasne, że właściwie bez przerwy korzystamy z telefonów, komputerów i innych wyświetlaczy. Powiecie: „Czepiła się tego Pokemon Go”. Nie czepiam się, ALE…
Uwierzcie mi, że dla naszych oczu ogromnym wyzwaniem jest już wytrwanie kilku – czasem kilkunastu – godzin pracy wzrokowej przy komputerze. Ogólnie rzecz biorąc każda gra w telefonie, która powoduje, że spędzamy kolejne godziny wpatrując się w ekran po pracy, zamiast od niego odpoczywać, jest „niezdrowa”. Tyle tylko, że do tej pory żadna gra nie zrobiła takiego zamieszania i nie osiągnęła takiej niesamowitej popularności, wśród WSZYSTKICH. Gracze mają od kilku do kilkudziesięciu lat.
Gra wymaga ogromnego zaangażowania, wielu godzin „pracy”, niektórzy grają dniami i nocami.

Najgorsze co można zrobić oczom – wyjść z pracy na świeże powietrze, wyjść na spacer i … skupić oczy na ekranie telefonu.
Po pierwsze – światło niebieskie, jakie emitują ekrany. Wpływa ono na rytm dobowy całego naszego ciała, wytwarzanie melatoniny jest zaburzone i nasz organizm mówiąc krótko „głupieje”. Może to powodować bezsenność, chroniczne zmęczenie, problemy z koncentracją, czasem nawet problemy psychologiczne. Długotrwałe działanie światła niebieskiego może także uszkadzać fotoreceptory siatkówki… A konsekwencje tego mogą być już znacznie poważniejsze, niż chroniczne zmęczenie.
Z tym sobie jednak można poradzić. Wystarczy ograniczyć emitowane światło niebieskie, za pomocą ustawień ekranu lub specjalnych aplikacji, zaprojektowanych właśnie w tym celu. Innym sposobem jest wykonanie okularów z powłoką odcinającą światło niebieskie – sama korzystam i gorąco polecam – to naprawdę działa i naprawdę pomaga.
Światło niebieskie to niestety jednak nie jedyne zagrożenie, związane z ekranami urządzeń elektronicznych.
– Zamglone widzenie,
– suche, podrażnione oczy,
– zwiększona wrażliwość na światło / światłowstręt,
– bóle głowy / karku / kręgosłupa,
– problemy z czytaniem / rozmazywanie się tekstu / podwójne widzenie.
Brzmi znajomo?

SYNDROM WIDZENIA KOMPUTEROWEGO (lub cyfrowe zmęczenie wzroku)
– tak to się pięknie nazywa. Nie brzmi groźnie, ale może być, jeśli w odpowiednim momencie nie weźmiecie go pod uwagę.
Czy wiecie, że wpatrując się w ekran urządzenia mrugamy znacznie rzadziej, niż podczas innych czynności takich jak choćby rozmowa ze znajomym?
Spróbujcie kiedyś zrobić test.
Jeśli siedzicie z kimś w pracy, nie mówiąc mu o tym, zwróćcie uwagę jak często mruga, kiedy z Wami rozmawia, a następnie ile razy mrugnie wpatrując się w ekran komputera. Powinniście zauważyć różnicę.
Człowiek mruga po to, aby powieki rozprowadzały łzy po powierzchni oczu. Kiedy tego nie robią, oko wysycha. Jeśli taka sytuacja ma miejsce każdego dnia po kilka godzin w pracy, to pomyślcie sobie, jak bardzo Wasze oczy nie chcą być traktowane w ten sam sposób jeszcze po jej zakończeniu.
Wyobraźcie sobie siebie w jakiś upalny dzień, najlepiej na trasie w górach. Możecie się napić wody w ilości jeden łyk na godzinę. Dacie radę? I tak codziennie. A swoim oczom serwujecie taką przyjemność na co dzień. Dla nich te warunki, które podałam jako przykład, tworzą pomieszczenia klimatyzowane, czy ogrzewane, suche powietrze i praca wzrokowa do bliży.
Oczy są tak samo zmęczone, a Wy im dokładacie. Bo złapanie kilku Pokemonów po pracy jest ważniejsze niż te oczy, które pracują dla Was każdego dnia.
RÓBCIE PRZERWY w pracy wzrokowej.
Wiem, że tego nie czuć, ale oczy naprawdę muszą odpoczywać. Za kilka lat na ten odpoczynek może być za późno. Podwójne widzenie może być wywołane zmęczeniem mięśni poruszających gałkami ocznymi. Tak, okiem poruszają mięśnie. W oczodole poza okiem, mamy mięśnie. Doświadczyliście kiedyś trzęsących nóg lub rąk po dużym wysiłku fizycznym? A co mają powiedzieć mięśnie oczu?
MRUGAJCIE. Nie zapominajcie o tym. Pamiętajcie o tym upalnym dniu w górach i nie znęcajcie się w ten sposób nad swoimi oczami.
W przeciwnym razie godziny spędzone z Pokemonami, zaprowadzą Was prędzej czy później do lekarza.
Wakacje powinny być dla dzieci czasem odpoczynku. Nie tylko ciała i umysłu. Również oczu. A tymczasem wakacje dobiegły końca, a spora część rodziców pozwoliła na to, aby oczy dzieci zupełnie tych wakacji nie odczuły.
Najłatwiej jest w dzisiejszych czasach dać dziecku do ręki telefon, tablet, włączyć grę, czy filmik. Nie przesadzajmy z wyręczaniem się urządzeniami elektronicznymi. Niech nie zastępują dzieciom kontaktu z rówieśnikami i rodziną. Niech się bawią zabawkami, grają w piłkę na świeżym powietrzu, spacerują z rodzicami. Z rodzicami, nie z Pokemonami.
5 prostych sposobów na odciążenie oczu podczas intensywnej pracy wzrokowej:
1. Przerwy – zasada 10/10/10 – co 10 minut, na 10 sekund, patrzymy w dal na przynajmniej 10 metrów. Ale jeśli nie jesteście w stanie robić sobie przerwy co 10 minut, to spróbujcie je po prostu robić, chociaż co pół godziny… To naprawdę nie jest problematyczne, a oczy będą Wam wdzięczne. Dajcie im szansę na krótki relaks, na przykład TERAZ, zanim wrócicie do czytania dalszych podpunktów podsumowania tego tekstu.
2. Dostosowanie wyświetlacza urządzenia – aplikacje, ustawienia ekranu. Warto pomyśleć również o okularach z odpowiednią powłoką do pracy z ekranami emitującymi światło niebieskie. Gwarantuję, że zauważycie różnicę.
3. Mruganie – nie będę się powtarzać – lato, wspinaczka, góry, woda, te sprawy… pamiętajcie – powieki rozprowadzają łzy po powierzchni oczu – trzeba mrugać! Brzmi trywialnie, ale nie jest to wcale takie oczywiste.
4. Odpowiednie oświetlenie – jasność ekranu powinna być dopasowana do oświetlenia w pomieszczeniu, oświetlenie nie powinno być skierowane wprost w stronę oczu. Należy też unikać odbić światła od ekranu, z którym pracujemy.
5. Regularne badanie wzroku – warto powiedzieć specjaliście o swoich nawykach wzrokowych, o rodzaju wykonywanej pracy, warto zapytać o poradę i zbadać oczy. Warto poprosić o pomoc, jeśli czujemy, że nasze oczy są zmęczone. Najważniejsza jest szczerość podczas badania!
Jak widzicie to wszystko, co powyżej, nie jest bardzo skomplikowane, ale dla niektórych bardzo nieoczywiste.
Skoro nastały czasy, kiedy pracy z ekranami uniknąć się po prostu nie da, to chociaż dbajmy o oczy i nie dokładajmy im dodatkowych wrażeń.
(A jeśli już musisz grać w te Pokemony, to… jeden dziennie chyba wystarczy? I co Ci po nim? Za jakiś czas gra Ci się znudzi, odinstalujesz i zapomnisz. No to może dasz radę odpuścić oczom już dzisiaj? Trzymam kciuki!)
utworzone przez Justyna Nater | lip 6, 2015 | Artykuły
Niedzielny ciepły wieczór… Wiecie co w tej chwili dzieje się pod naszym balkonem?
Dzieci graja w piłkę.
Super!
Ruch, zabawa na świeżym powietrzu.., dokładnie to, o czym mówią specjaliści – im więcej czasu dzieci spędzają na świeżym powietrzu, tym mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia krótkowzroczności.
Dzieci na podwórku jest czworo– trzy dziewczynki i chłopiec.
W piłkę gra tylko on i dwie z dziewczynek… co robi ta trzecia?
Siedzi na trawie… z tabletem.
Właśnie usiadła koło niej druga i robią sobie „selfie“.
I nie sądzę żebym się myliła, że mają maksymalnie 8-9 lat, chociaż ta pierwsza wygląda na jeszcze mniej…
Bardzo szkoda, naprawdę bardzo szkoda, że te urządzenia w dzisiejszych czasach są dla dzieci bardziej interesujace od grania w piłkę.
Ale właściwie co robimy my? Siedzimy z komputerami na balkonie, ja piszę dla Was, a mój M. pracuje… Komputery, wszędzie komputery…

https://gigaom.com/2014/09/01/what-is-the-blue-light-from-our-screens-really-doing-to-our-eyes/
[Zabawa nie trwała długo… Właśnie skończyło się granie w piłkę, dzieci usiadły na ławce i nagrywają film tabletem…]
W pracy komputer, w domu komputer… „na trawie tablet“, w samochodzie smartfon. Chciałabym kiedyś, chociaż przez miesiąc zupełnie nie musieć korzystać z żadnego z tych urządzeń.
Naszymi oczami poruszają mięśnie. Akomodacja w oczach też występuje dzięki mięśniom ( a nie tylko dzięki soczewce). I tak jak mięśnie naszego ciała, mięśnie oczu też pod koniec dnia są zmęczone. Zwłaszcza te odpowiedzialne za akomodację.
Są takie objawy, które mogą świadczyć o problemach z akomodacją:
jeśli oczy szybko się męczą podczas pracy przy komputerze, podczas czytania książek, lub jeśli trudno się na takich czynnościach skoncentrować.
Nie są to jednak jedyne objawy, należą do nich również problematyczne bóle głowy lub rozmywanie się tekstu – wrażenie mniej więcej takie, jak w aparacie fotograficznym, którego autofocus nie może złapać ostrości. Szczypanie oczu i łzawienie to kolejne z dolegliwości, nie muszą one zawsze świadczyć o znanym chyba większości syndromie suchego oka.
Weźcie do ręki książkę i przeczytajcie dwa dowolnie wybrane zdania.

http://www.futurity.org/blue-light-eye-790422/
A teraz odłóżcie książkę i przeczytajcie pierwsze lepsze informacje z Waszego smartfona (lub zwykłego telefonu) i oceńcie sami – czy odległość w jakiej trzymaliście książkę była taka sama? W większości przypadków nie jest. Zwykle książkę, czy tekst na papierze czyta się z dalszej odległości niż tekst w telefonie.
Jakość ekranów telewizorów, komputerów, smartfonów (…) ciągle się poprawia.
Co jednak jest bardzo istotną informacją, emitują one tak zwane światło niebieskie, które w znacznym stopniu zaburza naturalny rytm dobowy naszego organizmu.
Dlaczego?
Melatonina – to ona odpowiada między innymi za dobry, głęboki i relaksujący sen.
Światło niebieskie reguluje jej wydzielanie w ciagu dnia.
Dawniej nasi przodkowie takich problemów nie mieli…
Dla nas jest to dość oczywiste, że w nocy nadal mamy światło – jeśli tylko chcemy. Telewizor można przecież oglądać całą noc, w biurze można siedzieć do późnych godzin wieczornych. W domu wszystkie żarówki powymieniane na energooczszędne.
I właśnie w nocy, światło niebieskie, to samo, które jest częścią spektrum światła słonecznego w ciągu dnia, to samo, które odpowiada za dobre samopoczucie -jest dla nas najgorsze po zmroku.
Komputery, telewizory, smartfony, żarówki energooszczędne – to problem dla naszych oczu i całego naszego organizmu.
Niebieskie światło przekazuje do naszego organizmu informację –
JEST ŚRODEK DNIA.
I nieważne, czy masz super wygodne łóżko, super dopasowaną poduszkę, czy masz super dźwiękoszczelne ściany i nie kapie Ci woda z kranu, a po strychu nie biegają szczury, które mogłyby Cię obudzić. Nie wyśpisz się, bo zanim zamknąłeś oczy – przeglądałeś Facebook’a, albo czytałeś wiadomości ze świata i Twój organizm jest pewny, że jest ten koszmarny środek dnia i nie poszedłeś spać. Należy koniecznie pozostać w trybie „czuwania“.
A dodatkowo?
Poza tym, że budzisz się rano niewyspany – będą Cię piekły oczy, będziesz czuł piasek pod powiekami, a spojówki będą zaczerwienione i będziesz wyglądał jakbyś nie zmrużył oka. (Ja zwykle mówię, że wyglądam jak zombie.)
Zmęczenie oczu spowodowane Twoimi ulubionymi urządzeniami ma swoją nazwę – jest to po prostu Cyfrowe Zmęczenie Wzroku.
Niestety w dzisiejszych czasach już się raczej nie da wyeliminować z życia „po zmroku“ niebieskiego światła. Można się pilnować, aby na mniej więcej dwie godziny przed spaniem odstawić już wszelkie urządzenia je emitujące i wyłączyć zarówki energooszczędne, ale to by oznaczało dwie romantyczne godziny przy świecach każdego wieczoru.
Chyba niewykonalne… (chociaż och! Bardzo bym chciała żeby to było możliwe!)
Są takie soczewki okularowe, które posiadają specjalną powłokę neutralizującą niebieskie światło. Znacznie zwiększają komfort użytkowania urządzeń cyfrowych i zapobiegają cyfrowemu zmęczeniu oczu.
Jednak żadne soczewki nie zastąpią spaceru na świeżym powietrzu, lub relaksującego wieczoru spędzonego na balkonie (bez komputera!…).
Kilka krótkich porad dla „pracoholików“ , „facebookoholików“, „kinomaniaków“ i innych osob, którym cyfrowe urządzenia są niezbędne do szczęścia.
(Ostanio często zazdroszczę ludziom żyjącym poza nowoczesną cywilizacją, którzy nie mają tego wszystkiego, ale mają czas, który mogą podarować bliskim.)
Pamiętajcie, aby:
-utrzymywać odpowiednią odległość oczu od ekranów (wszelkich),
-światło główne w pomieszczeniu, w którym pracujecie przyciemnić, a poziom jasności ekranu zmniejszyć na tyle, na ile się da i jesteście w stanie pracować (osobiście mam wszystkie urządzenia przyciemnione do granic możliwości i wszyscy pytają jak to robię, że cokolwiek na nich widzę…)
-mam nadzieję, że o tym pamiętacie – zasada 10/10/10 – róbcie regularne przerwy, podczas których oczy mogą odpocząć od ekranu
-nie zapominajcie o MRUGANIU.
A jeśli już naprawdę nie możecie się powstrzymać i po prostu MUSICIE korzystać ze smartfona, czy tableta tuż przed spaniem, korzystajcie proszę chociaż z aplikacji, stworzonych zarówno na Androida jak i na IPhone’a, które filtrują światło niebieskie, zmniejszając w ten sposób jego szkodliwe oddziaływanie na oczy i na cały organizm.
Dajcie sobie porządnie odpocząć! Od tego jest noc.
Dbajcie o wzrok, dbajcie o siebie i…
śpijcie dobrze!

imgfave.com
utworzone przez Justyna Nater | gru 9, 2014 | Artykuły
Mruganie jest dla naszych oczu bardzo ważne. W ciągu minuty w trakcie swobodnej pracy oczu (np. podczas rozmowy ze znajomym) mrugamy około 20 razy. Z pewnością wielu z Was nie zdaje sobie sprawy z tego, że ilość mrugnięć wykonywanych przez nasze oczy, drastycznie maleje, jeśli są one skoncentrowane na wykonywanej pracy – czytaniu, pisaniu, przeglądaniu poczty, wpisów na portalu społecznościowym… itd. Praca przy komputerze to nie jedyny czynnik, który zmniejsza częstotliwość mrugania. Istnieją również sytuacje, które powodują, że oczy nie wykonują pełnego mrugnięcia, czyli powieka górna przymykając się nie dotyka powieki dolnej. Mają na to wpływ między innymi zmęczenie wraz z największym wrogiem oczu – klimatyzacją, a także ogrzane powietrze w pomieszczeniu, czy nawet soczewki kontaktowe.
Mruganie jest dla oczu niezwykle ważne, ponieważ prowadzi do ich nawilżenia przy pomocy filmu łzowego, który powieki rozprowadzają równomiernie po przedniej powierzchni oczu. Dzięki ruchom powiek odbywa się również usunięcie łez i ułatwienie ich odpływu do kanalików łzowych. Okazuje się, że kiedy wykonujemy pracę na komputerze (lub inną pracę wzrokową – choćby czytanie książki) częstość mrugania spada do zaledwie kilku (4-8) mrugnięć na minutę. Oczywiście wniosek jest jeden – nie mrugasz – wysuszasz swoje oczy, a potem bolą, pieką i są zaczerwienione. Jeśli zapominasz o mruganiu (wszyscy mamy dużo na głowie i nie zawsze pamiętamy o tego typu sprawach) dobrym sposobem jest naklejenie małej kolorowej fiszki „mrugaj” na urządzeniu z którego korzystasz lub na zakładce książki. Najlepiej co jakiś czas zmieniać kolor karteczki aby zawsze zwracała na siebie uwagę. Inny bardzo prosty sposób – szybka „przypominajka” w telefonie, w zależności od tego jak dobrą masz pamięć, chociaż raz na godzinę lub dwie. Wierz mi – poczujesz różnicę i naprawdę zmieni się komfort pracy, a Twoje oczy wieczorem będą zdecydowanie mniej zmęczone.
Dlatego DBAJ O WZROK i MRUGAJ.
* Źródło zdjęcia – http://www.wallpaperama.com/post-images/forums/200612/20081115-590-eye-twiching.jpg