Czy powinniśmy chronić się przed światłem niebieskim?

Czy powinniśmy chronić się przed światłem niebieskim?

O świetle niebieskim dużo mówi się w kontekście jego emitowania przez ekrany urządzeń elektronicznych – dzisiaj większość z nas ma chociaż jedno takie urządzenie, smartfon, laptop, telewizor, tablet… Światło niebieskie jest również emitowane przez sztuczne oświetlenie, lampy LED, w domach, w biurach, w miejscach publicznych.

Nie wiem, czy ta informacja Was zaskoczy, ale… światło niebieskie było z człowiekiem od zawsze, zanim włączył swój pierwszy telewizor, czy wziął do ręki smartfona. Światło niebieskie to część spektrum światła słonecznego. Spektrum promieniowania słonecznego to czysta fizyka, różne długości fali świetlnej. W końcu częścią światła słonecznego jest również promieniowanie UV, o którym tyle się mówi przy okazji okularów przeciwsłonecznych i kremów z filtrem. A odnośnie światła niebieskiego – to ono odpowiada za kolor nieba, dlatego mamy taki ładny błękit, a wschody i zachody są pomarańczowo czerwone – to wszystko to właśnie fizyka, optyka i światło.

Światło niebieskie ma swoje wady i zalety. Wpływa na przykład na poziom wydzielania melatoniny, dzięki czemu reguluje nasz rytm dobowy i aktywność organizmu w ciągu dnia. Może niestety prowadzić również do wielu chorób, w tym między innymi do zwyrodnienia plamki na siatkówce. Jednak całkowity brak tego światła może znacząco wpłynąć na nasze samopoczucie, nastrój i funkcjonowanie.

(Ale teorie spiskowe, dotyczące powłok antyrefleksyjnych, odcinających jedynie część / nadmiar światła niebieskiego, które mówią o tym, że od takich okularów można wpaść w depresję, są przesadzone. Za to miałyby dużo większy sens właśnie przy okularach odcinających 100% tego światła – jak okulary ze zdjęcia, gdyby nosić je na stałe w ciągu dnia.)

Do brzegu – dostałam (już dawno temu) do przetestowania okulary z filtrem, z pomarańczowymi soczewkami, których założeniem jest całkowite odcięcie światła niebieskiego i ochrona oczu (oraz organizmu) przed tym światłem na dwie/ trzy godziny przed snem (i jak ostatnio widzę u producenta, również rano).
Wiem, że moje zdanie jest tu bardzo ważne, bo co innego kiedy takie okulary reklamuje dietetyk, a co innego, kiedy pisze o nich optyk, optometrysta.

W teorii użytkowanie tych okularów nawet miałoby sens, ALE mam kilka „ale”.

⁃ Zakup okularów przez internet.
„Pół biedy”, kiedy są to okulary bez korekcji „zerówki”, ale jak już robimy zdalnie korekcję, to ja mówię głośno – NIE, zwłaszcza, że docelowo mają to być okulary do pracy głównie (choć oczywiście nie tylko) z bliska, bo z ekranami elektronicznymi.

⁃ Jakość.
Niestety to nie jest jeszcze produkt odpowiedni jakościowo, bardzo męczy brak antyrefleksu, przez co wszystko odbija się od powierzchni soczewek. Ja w tych okularach widzę swoje własne oczy i policzki, a niestety brak antyrefleksu męczy nasze oczy – zrobiłam Wam zdjęcie dla porównania – z moimi okularami korekcyjnymi i z profesjonalnymi soczewkami producenta soczewek okularowych, które mają 70% odcięcia światła niebieskiego. Myślę, że dostrzeżecie różnicę bez problemu.

⁃ Aplikacje i programy.
W komputerach i smartfonach są już uwzględnione przez ich producentów filtry światła niebieskiego – wystarczy je włączyć, pracując z takimi ekranami i też odetną nam to światło.

⁃ AKOMODACJA i konwergencja.
Światło niebieskie to nie jedyny problem wieczornego korzystania z urządzeń elektronicznych – tu chodzi również o napięcie mięśni okoruchowych oraz o napięcie akomodacji. Nie możemy się skupiać wyłącznie na emitowanym świetle, bo to że je odetniemy, nie znaczy, że oczy nie będą się męczyć. Moim zdaniem użytkowanie takich okularów może usypiać czujność i zapalać zielone światło „mam takie okulary, mogę przed snem patrzeć w telefon do woli”. Niestety te okulary nie uchronią oczu przed problemami z napięciem mięśni zewnątrz i wewnątrz gałkowych. Po prostu odłóżmy telefony i komputery na minimum godzinę, a najlepiej dwie przed snem. Wtedy nasze oczy i cały nasz organizm będzie realnie odpoczywał, a i melatonina będzie się prawidłowo wydzielać.

⁃ I TAK, takie soczewki okularowe już dawno istnieją na rynku optycznym! Mają filtry, mają ochronę, są dobre jakościowo, a robiąc je sobie z własną korekcją, optyk mierzy parametry indywidualne i mamy pewność, że okulary te wszystkie nasze parametry zachowują. Dotychczas filtry odcinające w pełni światło niebieskie były traktowane często jako filtry medyczne. Stosowano je np. przy zwyrodnieniach siatkówki, bo światło niebieskie może właśnie prowadzić np. do AMD, może takie choroby pogłębiać.

⁃ W końcu moja największa obawa – epilepsja.
Kolor tych soczewek. W ciągu dnia widzimy przez nie na ostro pomarańczowo, ale wieczorem to już bardziej czerwień. U epileptyka ten kolor może wywołać atak. Są nawet specjalne niebieskie soczewki dla epileptyków, redukujące właśnie czerwony kolor.

Jestem na tak, jeśli chodzi o redukcję światła niebieskiego.
Jestem na tak dla powłok antyrefleksyjnych odcinających nadmiar tego światła przy pracy z komputerem w ciągu dnia.
Jestem na tak jeśli chodzi o odcinanie światła niebieskiego filtrami wbudowanymi w urządzenia elektroniczne oraz jeśli chodzi o stosowanie oświetlenia z redukcją tego światła, wieczorami.

Jednak filtr odcinający całkowicie konkretne długości fal powinien być stosowany po konsultacji ze specjalistą.
Może być to filtr medyczny, ochronny.
Nadal uważam, że okulary jako wyrób medyczny (zwłaszcza z tego rodzaju filtrem) nie powinny być wykonywane z pominięciem badania wzroku, konsultacji ze specjalistą.
A niestety kupowanie takich filtrów online (już nie mówiąc o robieniu w takich okularach korekcji…) usypia naszą czujność i buduje poczucie zachowania bezpieczeństwa oczu, której w rzeczywistości jednak przy tej jakości produktu jeszcze nie mamy.

 

________________

https://www.aoa.org/Documents/Paras/Thaddeus-W-Bartles-OD-and-Sherry-Van-Liere-Whats-so-bad-about-blue-light.pdf

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1592030/

Żarówki bezpieczne dla oczu – norma bezpieczeństwa fotobiologicznego

Żarówki bezpieczne dla oczu – norma bezpieczeństwa fotobiologicznego

Muszę przyznać na początku, zanim napiszę o co chodzi, że ten tekst zaczęłam pisać ze zdenerwowania i taki też miał być jego przekaz – nerwowy i krytyczny. Byłam zdenerwowana na marketing firmy, na wykorzystywanie niewiedzy konsumenta. Powinnam teraz uderzyć się w pierś i przyznać, że temat nie jest jednak tak oczywisty, jak się wydawał. Im bardziej zaczęłam się zagłębiać, tym więcej się dowiedziałam i w tej chwili tak naprawdę cieszę się, że się tym tematem zainteresowałam.
Jako pierwszy o reklamie napisał mi kolega z poprzedniej pracy. Byłam bardzo ciekawa o co chodzi, czym wspomniana przez niego firma tak się w tej reklamie chwali. No i w końcu udało się ją zobaczyć w telewizji.

Kiedy usłyszałam „troszczymy się o oczy”, od razu chwyciłam za pilota, żeby usłyszeć w jaki sposób i kto się o te oczy troszczy. Biorąc pod uwagę statystyki i wyniki badań, które świadczą o tym, że Polacy o swój wzrok dbać nie chcą, albo chcą, ale o nim zapominają, pomyślałam „fajnie, że jest reklama, która w ogóle wspomina o oczach”. Co ciekawsze, nie jest to producent ani kropli nawilżających, ani soczewek okularowych, ani opraw i nie jest to firma medyczna. Tym lepiej.

ALE…

W reklamie słyszymy kilka rzeczy:
– wszyscy dbamy o oczy,
– prawidłowo się odżywiamy,
– dajemy im odpocząć,
– chronimy je przed słońcem.

Super! Do tego momentu byłam zachwycona spotem reklamowym, a później zaczęły się schody.
Po tym wszystkim, co powyżej, nagle usłyszałam – „Na szczęście jest łatwiejszy sposób by dbać o oczy.”
Chwila moment, to odkładanie telefonu przed snem nie jest łatwe? Bo w sumie… nie rozumiem.
Ten łatwiejszy sposób to, według producenta, komfortowe oświetlenie.

Żarówki testowane laboratoryjnie, ZGODNE Z NORMĄ BEZPIECZEŃSTWA FOTOBIOLOGICZNEGO.

Wyciągam wnioski z tego, co usłyszałam – nie muszę się dobrze odżywiać, nie muszę dawać odpocząć oczom, nie muszę ich chronić przed słońcem, bo mam łatwiejszy sposób, żeby o nie dbać – wkręcić sobie w domu żarówkę LED, która spełnia normę bezpieczeństwa fotobiologicznego. Tak? No chyba tak. Albo druga wersja – wszystko to, co robię żeby dbać o oczy, jest tak niesamowicie trudne, a przecież wystarczy ta świetna żarówka testowana w laboratorium.

Chwyt, który uwielbiam – trudne słowa w reklamie… Im trudniejsze, tym brzmią poważniej – konsument nie do końca będzie wiedział o czym mowa, ale poczuje, że produkt ma prawie zdolności magiczne.

fot: Rhett Wesley

fot: Rhett Wesley

 

Wspomniana magia, czyli zgodność z NORMĄ BEZPIECZEŃSTWA FOTOBIOLOGICZNEGO.
Ale o czym mówi ta norma i co to właściwie jest to bezpieczeństwo fotobiologiczne?

Norma PN-EN 62471:2010 – wersja polska

Podane są w niej „wytyczne do oceny bezpieczeństwa fotobiologicznego lamp i systemów lampowych wraz z oprawami oświetleniowymi. Określono wartości graniczne ekspozycji, technikę pomiarów kontrolnych i schemat klasyfikacji do oceny i kontroli zagrożeń fotobiologicznych od wszystkich szerokopasmowych źródeł niekoherentnego promieniowania optycznego zasilanych elektrycznie z włączeniem diod emitujących światło (LED), ale z wyłączeniem laserów. Zakres widmowy obejmuje promieniowania o długościach fali od 200 nm do 3000 nm.” (1)

Wartości graniczne ekspozycji, pomiary kontrolne, zagrożenia fotobiologiczne, szerekopasmowe, niekoherentne…  Załóżmy, że komuś przyjdzie do głowy po takiej reklamie wrzucić Wujkowi Google misję „norma bezpieczeństwa fotobiologicznego”. O ile nie wykupi dostępu do pełnej treści normy, przeczyta dokładnie to, co skopiowałam ze strony. Czyli dalej masa trudnych słów, skomplikowanych określeń… Wyłączamy więc wyszukiwarkę i myślimy – „No dobrze, norma istnieje, mówi o ważnych sprawach, żarówki są zgodne z normą. W takim razie muszą być naprawdę super!”.
Troszkę ironizuję, bo jest wiele osób, które dokładnie zrozumieją ten opis, ale nie każdy musi mieć wiedzę z zakresu przedmiotów ścisłych.

Możemy także spróbować wyszukać więcej informacji na stronie samego producenta.
„…światowy lider oświetlenia ogłosił dziś wyniki badań, z których wynika, że osoby dorosłe na całym świecie przywiązują niewielką wagę do dbania o wzrok. Rezultaty badania docierają do nas w czasie, gdy świat boryka się z rekordowo wysoką częstotliwością krótkowzroczności. Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje, że do 2051* (*na stronie jest 20501 :) ) roku co druga osoba na świecie będzie krótkowzroczna, a obciążenie naszych oczu jest coraz większe, bo spędzamy więcej czasu w pomieszczeniach przed monitorami komputerów i innych inteligentnych urządzeń. W chwili obecnej bardziej dbamy o sprawność fizyczną i utratę wagi niż o zdrowie oczu, zapominając, jak bardzo polegamy na naszym wzroku w codziennym życiu.”
(Ogłosił DZIŚ wyniki badań… Zakładam, że to ta sama data, kiedy opublikowana została cała treść strony, czyli 11.10.2017r.)

Po przejrzeniu całej strony sens tej reklamy zaczął mi się podobać. To naprawdę ważne, żeby mówić głośno o tych statystykach i wynikach badań. Dlaczego jednak byłam taka zła i sądziłam, że reklama jest zwykłą manipulacją?

Dlatego, że wspomniana wcześniej norma PN-EN 62471 to jeden z najważniejszych dokumentów omawiających temat bezpieczeństwa fotobiologicznego, który określa sposób w jaki oceniane jest zagrożenie i bezpieczeństwo fotobiologiczne zarówno sztucznych, jak i naturalnych źródeł światła. Dotyczy szerokiego zakresu od nadfioletu, zakresu światła widzialnego, po daleką podczerwień.

Wiemy przecież, że na przykład skutkiem ekspozycji na promieniowanie nadfioletowe mogą być zapalenia rogówki, spojówki, rumień skóry, a w przypadku długotrwałego lub systematycznego przebywania w takim promieniowaniu wystąpić może zaćma, a nawet rak skóry.
O promieniowaniu ultrafioletowym wiele się mówi, choć i tak wciąż wiele osób bagatelizuje niebezpieczeństwa z nim związane, jednak nie tylko ultrafiolet może być szkodliwy. Promieniowanie widzialne, poprzez swoje działanie termiczne lub fotochemiczne może powodować uszkodzenie siatkówki oka. Z kolei jeśli chodzi o podczerwień – krótkotrwałe napromieniowanie o wysokim natężeniu, również może uszkodzić struktury oka.

Właśnie dlatego powyższa norma obejmuje promieniowanie o tak szerokim zakresie (200 – 3000 nm). (2)

fot: Unsplash

fot: Unsplash

 

Popularne w ostatnich latach oświetlenie LED, emituje jak wiemy światło niebieskie.

Przeczesałam więc Internet wzdłuż i wszerz i znalazłam wiele informacji tego typu:

„Lampy LED nie zagrażają naszym oczom, jeśli są wykonane zgodnie z normami technicznymi, w tym dotyczącymi bezpieczeństwa fotobiologicznego (PN-EN 62471:2010). Zgodność lamp z tymi wymaganiami chroni nasz wzrok przed wysoką jaskrawością (luminancją) i nadmierną ekspozycją na światło niebieskie. Prawo nakłada na producenta obowiązek spełnienia norm. Przed wprowadzeniem lamp do obrotu, wytwórca wykonuje badania laboratoryjne, żeby potwierdzić, że lampy są bezpieczne dla użytkownika. Fakt ten odnotowuje w deklaracji zgodności (deklaracja producenta). Sprzedawcy hurtowi i detaliczni powinni żądać okazania deklaracji zgodności oraz wyników badań laboratoryjnych. Wszystko po to, aby upewnić się co do bezpieczeństwa i deklarowanej jakości lamp.” (3)

„Europejska dyrektywa w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów 2001/95/WE oraz europejska dyrektywa niskonapięciowa 2006/95/WE stawiają wymóg, by promieniowanie nie stwarzało zagrożenia dla użytkownika, i tyczy się to oczywiście również promieniowania emitowanego przez źródła światła LED oraz oprawy LED. Ogólnie rzecz biorąc wymóg ten ma zastosowanie do wszelkiego sprzętu elektrycznego, który podlega dyrektywie niskonapięciowej (wyjątki obejmują sprzęt stosowany w atmosferze wybuchowej, inżynierii medycznej, na jednostkach pływających, statkach powietrznych lub w pociągach) i wobec tego jest podstawą dla europejskich zaleceń w sprawie bezpieczeństwa. Ponadto Unia Europejska stworzyła inną podstawę prawną do przyjęcia dyrektywy 2006/25/EC (promieniowanie optyczne), ustanawiającą „minimalne wymogi zdrowia i bezpieczeństwa dla celów ochrony pracowników przed zagrożeniami wynikającymi z ekspozycji na sztuczne promieniowanie optyczne”. Państwa członkowskie muszą dokonać implementacji tej dyrektywy do 27. kwietnia 2010.” (4)

Pomyślałam zatem, że w związku z tym, co mówi reklama żarówek, którą widziałam w telewizji, można odnieść wrażenie, że producent chwali się spełnieniem normy, którą i tak w świetle prawa spełnić musi! Zwłaszcza, że jest to duży i znany producent, a nie pierwsza lepsza firma, o której nikt nic nie wie. Odebrałam to zatem tak, jakby na przykład producent samochodu chwalił się tym, że samochód jest bezpieczny, bo ma cztery koła, albo no nie wiem… hamulce!

Ale potem, im więcej artykułów na ten temat przeczytałam, tym szerzej otwierałam oczy ze zdziwienia. Okazało się bowiem, że wbrew wymaganiom prawnym i obowiązującym normom, bardzo duża ilość lamp LED nie spełnia wymagań!

8 grudnia 2016 r. miało miejsce spotkanie dziennikarzy ze Związkiem Producentów Sprzętu Oświetleniowego Pol-lighting. Na spotkaniu tym omawiano właśnie jakość dostępnych na rynku lamp LED.

„Wśród przekazanych informacji istotne były raporty z badań. Wyniki, jakie uzyskały organa nadzoru rynkowego (UOKIK, UKE) dotyczące jakości źródeł światła LED, pokazały, że ok. 40% lamp LED nie spełnia wymagań. W latach 2012–2015 nastąpił 100-procentowy wzrost lamp LED na rynku, które nie spełniają wymagań. Nieprawidłowości dotyczą przede wszystkim błędnie deklarowanej wartości strumienia świetlnego na opakowaniu, która odbiega o ok. 20–30% od rzeczywistej. Ponadto wyniki badań organu nadzoru wskazały na niezgodność informacji podanych w dokumentach produktu, np. w deklaracji zgodności.

Pol-lighting zaprezentował badania EMC lamp LED z grudnia 2016 r. wykonane prze Polskie Centrum Badań i Certyfikacji. Wynika z  nich, że 63% wyrobów poddanych badaniom nie spełnia wymagań (…)” (5)

Pod TYM linkiem znajdziecie całą, bardzo ciekawą prezentację z konferencji…

I po tym wszystkim, czego się dowiedziałam, szukając z początku tylko informacji o normie bezpieczeństwa fotobiologicznego, zaczęłam się zastanawiać skąd się bierze taki chaos. Jak to możliwe, że wiodący producent oświetlenia reklamuje swoje produkty za pomocą tego, co powinno być oczywiste i nie powinno budzić żadnych wątpliwości… A jednak.

Dlatego dzisiaj i ja przyłączam się do apelu z reklamy. Nie podając producenta, choć pewnie część z Was wie już o którego chodzi. Nie miał być to tekst reklamujący konkretne produkty, więc nie chcę używać konkretnych nazw, ale popieram ich akcję. Popieram ich pomysł. Dbajcie o swoje oczy. Wybierajcie bezpieczne oświetlenie!

Być może nieco niefortunne jest w tej reklamie podsumowywanie działań korzystnych dla zdrowia oczu, takich jak zdrowe odżywianie, czy odkładanie telefonu przed snem, słowami „jest łatwiejszy sposób, aby dbać o wzrok”, bo mam wrażenie, że to jednak delikatnie sugeruje, że bezpieczne oświetlenie wystarczy i nic więcej nie jest nam potrzebne, ale mimo wszystko – liczą się chęci. Przekaz ma być taki, żeby dbać o wzrok. A jak ktoś namawia, żeby dbać o wzrok to ja go popieram w 100%. Wybierajcie zatem produkty zaufanych producentów, takie z odpowiednimi oznaczeniami.

Podrzucam Wam również bardzo przydatną grafikę opracowaną przez UOKiK (6)

UOKiK jak wybierać lampy LED

Gdyby ktoś z Was miał ochotę przeczytać pracę J. Pietrzykowskiego – Aspekty metrologiczne stosowania normy PN-EN 62471 „Bezpieczeństwo fotobiologiczne lamp i systemów lampowych”, wystarczy kliknąć w aktywne hiperłącze, które przeniesie Was na stronę, na której dostępna jest praca w formie PDF.

Mam nadzieję, że ten wpis okaże się dla Was przydatny. Ja niespodziewanie dowiedziałam się podczas pracy nad nim wielu interesujących rzeczy. Na pewno kupując kolejną żarówkę dwa razy się zastanowię i sprawdzę wszystkie parametry i oznaczenia.

fot: Unsplash

fot: Unsplash

 


Źródła:
1. http://sklep.pkn.pl/pn-en-62471-2010p.html

2. http://www.swiatlo.tak.pl/1/wp-content/uploads/2016/09/Nowe-zalecenia-dotyczace-oceny-zagrozenia-swiatlem-niebieskim-emitowanym-przez-LED.pdf

3. https://biznes.newseria.pl/komunikaty/energetyka/swiatlo-led-bezpieczne,b1964593830

4. http://pollighting.pl/celma-przewodnik-bezp-fotobiolog-lamp-led

5. http://www.rynekelektryczny.pl/2016/12/12/63-proc-lamp-led-nie-spelnia-wymagan/

6. https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=12242