Kołobajki – dotykowe książki dla dzieci niewidomych i słabowidzących

Młodzi, ambitni i uzdolnieni, a przy tym pełni empatii i niezwykle inspirujący. O kim mowa?

dav

Patrycja Zalejska i Kirył Konowałow – twórcy Kołobajek – dotykowych książek dla dzieci niewidomych i słabowidzących. Mieszkają w Łodzi, którą znają chyba jak własną kieszeń, bo kiedy udało nam się spotkać właśnie w tym mieście, opowiadali o nim tak ciekawie, że niejeden przewodnik z pewnością nie zaciekawiłby mnie tak, jak oni.
Już w grudniowym tekście z propozycjami na prezenty świąteczne, podrzucałam Wam Kołobajki, ale doszłam do wniosku, że o pracy tej wspaniałej dwójki ludzi koniecznie trzeba napisać dużo więcej. Chciałabym, żebyście poznali ich projekt i działalność. Po naprawdę bardzo przyjemnym wieczorze w urokliwej łódzkiej kawiarence, Patrycja i Kirył zgodzili się, specjalnie dla Was, opowiedzieć o swojej pracy.

01


Jak to się właściwie stało, że zajęliście się produkcją książek dotykow
ych? To bardzo ciekawe, ale nietypowe zajęcie! Skąd pomysł na taki projekt?
Kirył: Zaczęło się od Partycji. Wzięła ona udział w warsztatach z tyflografii, po których stworzyła swoją pierwszą bajkę dotykową – Kopciuszka. Zgłosiła ją na konkurs “Manufaktura książki“ i… zajęła pierwsze miejsce! Biorąc udział w kolejnych edycjach Manufaktury, dwa razy była pierwsza, a raz zdobyła wyróżnienie. Jej bajki zaczęły jeździć po Polsce i Europie, jako przykład dobrze zaprojektowanych tyflografii dla dzieci. Z jej projektu zostało powielonych 20 kopii bajek w Projekcie “Czytam Dotykiem”. Ja natomiast, jako student Zarządzania Kulturą zauważyłem ogromny potencjał w jej bajkach i zaproponowałem, by sporadyczną hobbystyczną działalność przekuć w coś większego. Tak zaczęła się nasza przygoda.

02

03

 

Dwoje utalentowanych ludzi połączyło siły. To się musiało zakończyć bardzo ambitnym projektem! A powiedzcie nam w takim razie, dla kogo przeznaczone są Wasze książki?
Patrycja: Bajki dotykowe docelowo służą do zabawy i rehabilitacji dzieci niewidomych i słabowidzących. Rozwijają one wyobraźnię, pozwalają poznać rzeczy niedostępne na co dzień, a przede wszystkim pozwalają “zobaczyć” dotykiem ilustrację bajki. Zauważyliśmy jednak, że dzieci widzące również chętnie bawią się książką dotykową, a dorośli z zainteresowaniem przystają, by przynajmniej obejrzeć, co to takiego. Bajka wpisuje się także świetnie w nurt rozwoju sensorycznego dziecka.

04

05

A czy możecie nam zdradzić, jak powstaje taka Kołobajka? 
K.: Możemy opowiedzieć na przykładzie naszej pierwszej bajki dotykowej pt. Morskie Przygody Kapitana Seo. Cały czas usprawniamy proces produkcji – w tym momencie produkcja 10 książek trwa około dwóch tygodni. Czas ten został skrócony, dzięki pomocy kilku lokalnych firm. Mowa tu o wycinaniu laserowym (firma Reycast) oraz hafcie komputerowym (firma Eurohaft). Myślimy o własnym ploterze laserowym, ale pozostaje on na razie w sferze marzeń. Używamy drukarki brajlowskiej do druku tekstów brajlem na folii, drukarki 3d do druku armaty oraz drukarki atramentowej do czarnodruku – zwykły druk. W wersji książki na obręczach zakuwamy oczka kaletnicze, za pomocą praski i robimy otwory wiertarką ze specjalnym wiertłem zrobionym dla nas przez Janusza Czekaja. Na co dzień posługujemy się także cudowną kostką introligatorską. Część elementów tworzymy od podstaw, część jest prefabrykowana, ale całość jest składana ręcznie. Dzięki temu każdy taki egzemplarz ma duszę. Do składania książek często oglądamy bajki animowane albo słuchamy audiobooków – dzięki temu „stężenie bajki w bajce” wynosi 100%! 

07

08

09

 

Miałam przyjemność oglądać i czytać Wasze bajki i jestem pod naprawdę ogromnym wrażeniem pracy, jaką wkładacie w ich tworzenie. Z jakich materiałów korzystacie przy ich produkcji? 
P.: Staramy się, używać jak najbardziej różnorodnych w dotyku materiałów, jednocześnie zachowując spójność i nie wchodząc w kicz.
Podstawą – ramą – jest tektura i płótno introligatorskie. Ich używania uczyliśmy się od naprawdę wytrawnych specjalistów – Aleksandry i Tomasza Fularskich z firmy Estimo. Na stronach można też znaleźć glutowaty silikon, zimną miedź, mięciutkie futerko, szorstki papier ścierny, twarde muszelki, zwiewny materiał, włochate kokosy, niekoniecznie w tej kolejności ;)

06

10

zapasowe (1)

 

Glutowaty silikon robi wrażenie! Miałam okazję podotykać elementy z Kapitana Seo, oczywiście z zamkniętymi oczami. Bardzo ciekawe i muszę przyznać wyjątkowo realne „doznania”.
A co jest najtrudniejsze w stworzeniu takiej bajki? Wymyślenie historii, czy tworzenie dotykowych elementów?

P.: Najtrudniejsze jest znalezienie dostawców i rozwiązań technologicznych. Jednym z naszych największych wyzwań było sprawienie by armata wydawała dźwięk. Przy 6 milimetrach maksymalnej wysokości obrazka, umieszczenie tam źródła dźwięku bez elektroniki spędzało nam sen z powiek przez kilka dobrych miesięcy. Ostatecznie, we współpracy z Fablabem Łódź, udało nam się znaleźć rozwiązanie w postaci dźwięku wydawanego na zasadzie pneumatycznej, w korpusie drukowanym 3d. Historia zazwyczaj przychodzi sama. Gorzej, jeśli uprzemy się, by tekst był wierszowany trzynastozgłoskowcem. Dwa tygodnie zajęło Kiryłowi dopieszczenie zaledwie 32 wersów tekstu.

11

13

14

 

Zaledwie, a raczej aż! 32 wersy bajki to chyba jednak wcale nie tak mało! Dwa tygodnie to według mnie świetny czas! :)
Czy konsultujecie się z osobami słabowidzącymi lub niewidomymi w trakcie tworzenia swoich książek?

K.: Konsultujemy się z osobami niewidomymi (dorosłymi i dziećmi), tyflopedagogami, rodzicami. Opinie i rady są dla nas niezwykle cenne – dzięki temu, że książka jest tworzona ręcznie, możemy bardzo szybko wszystkie korekty wprowadzić w życie. Bez wpływu społeczności bajka wyglądałaby zupełnie inaczej.

dav

16

zapasowe (4)

 

A jakie są Wasze plany związane z Kołobajkami? Planujecie zakup kolejnych urządzeń?
Zamierzamy rozwijać warsztat, park maszynowy i swoje umiejętności. W drodze są kolejne dwa tytuły i gra planszowa. Brakuje nam w tym momencie najbardziej funduszy na meble do pracowni (blatów i regałów). Z planów na najbliższy czas – premiera naszej oficjalnej strony internetowej. Będzie tam zakładka „marzenia”, opowiadająca właśnie o sprzęcie i urządzeniach do których dążymy. Naszym dalekosiężnym celem jest powstanie ambasady tyflodesignu, w której w kooperacji z projektantami z całego świata powstałyby rozwiązania dostępności.

To bardzo piękne i ambitne marzenia! Trzymam kciuki za ich realizację!

zapasowe (5)

Dodaj komentarz