Czy warto studiować optometrię?

Pierwszy raz zdarzy mi się opublikować dwa teksty tego samego dnia, ale po prostu muszę się z Wami podzielić tymi przemyśleniami.
Dzisiaj – 1 września – mijają dokładnie trzy lata… trzy lata odkąd obroniłam magistra i przed nazwiskiem pojawiło się mgr inż.

Te trzy lata temu przyszłam rano na uczelnię. Pamiętam to jak dziś. Przed żadnym innym egzaminem wcześniej nie czułam się tak dobrze i bezpiecznie. Pierwsza obrona na studiach, obrona pracy inżynierskiej, była dla mnie niesamowicie stresująca. Obrona magisterki była… dziś mogę to powiedzieć z całą pewnością – po prostu przyjemna.
Wiedziałam kim chcę być, czułam, że odpowiem na każde pytanie, z całego serca uwielbiałam kierunek moich studiów.
Był ze mną mój Tata, który przyjechał dzień wcześniej, żeby zaraz po egzaminie zabrać mnie do domu, do Świnoujścia. Nigdy nie zapomnę Jego uśmiechu, kiedy wyszłam z sali, w której trwały obrony. Musieliśmy poczekać na decyzję komisji…
Już i tak wiecie, jak ta decyzja brzmiała, więc nie ma co się rozpisywać. To był jeden z najpiękniejszych dni mojego życia. Wszystko było wspaniałe.
Od razu po wejściu do auta, czarne szpilki zamieniłam na różowe trampki. I nie miało to znaczenia, że jechaliśmy do domu 500km w takiej ulewie, że nic nie było widać w promieniu kilku metrów od samochodu… Tata był uśmiechnięty, ja byłam szczęśliwa, w głośnikach leciały najnowsze kawałki Justina Timberlake’a, a na okładce tego albumu 20/20 był foropter. Album dostałam zaraz po obronie, w prezencie od przyjaciela…

the-20-20-experience-b-iext36298157
Zaledwie kilka dni wcześniej, 19 sierpnia, na koncercie Justina w Gdańsku, poznałam mojego M.
Jechałam do domu szczęśliwa i nie miałam pojęcia ile zmian w życiu mnie czeka. Nie miałam pojęcia, że zacznę pisać bloga, nie miałam pojęcia, że na koncercie, który rozpoczynała wielka animacja z foropterem, poznam swojego przyszłego męża. Puzzle układały się jeden za drugim, a ja nie miałam o tym zielonego pojęcia. Byłam po prostu szczęśliwa. Najszczęśliwsza.

landscape_justin-timberlake-the-20_20-experience-deluxe-version-2013-1200x1200

Jakiś czas później przydzielono mi Numer Optometrysty NO14303, wyrobiłam swoją pieczątkę. Zaręczyłam się, mój M. założył mi bloga, przeprowadziłam się do Trójmiasta i dostałam wymarzoną pracę.

Pewnie myślicie, że to wszystko jest nie na temat, bo tytuł tekstu zadaje pytanie, czy warto studiować optometrię.
Ale to wszystko ma znaczenie, wiecie dlaczego?

Bo kiedy kończycie studia, które absolutnie kochaliście, na których oczywiście nie raz powinęła się Wam noga i nie raz oblaliście egzamin, ale które wybraliście już będąc w gimnazjum, a teraz właśnie je kończycie… świat wydaje się być oceanem możliwości. Macie poczucie, że stoicie na początku drogi, która jest przepiękna, która prowadzi daleko, którą z całego serca chcecie iść. To szczęście nie wynika wyłącznie z samej sytuacji
– „uff obroniliście się, koniec studiów, koniec egzaminów, koniec laboratoriów, sprawozdań” itd. Itd.
– NIE. To właśnie wtedy dopiero czujecie, że wszystko przed Wami, że możecie przenosić góry, że jesteście dokładnie w tym miejscu, w którym chcieliście być, kiedy składaliście dokumenty na uczelni 6 lat wcześniej.

Tego szczęścia naprawdę nie da się porównać z żadnym innym. Ja przynajmniej nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wcześniej albo później czuła coś takiego. Oczywiście w dniu ślubu również byłam tak bardzo szczęśliwa, ale to jest zupełnie inny rodzaj radości.

10342786_876627865703518_1435560322022003095_n

Czy zatem warto studiować optometrię?

Oczywiście, że warto.

Napisał do mnie kiedyś młody chłopak, z pytaniem, czy powinien wybrać optometrię.., bo w sumie to on słyszał, że optometryści nie za dobrze zarabiają i czy ja to potwierdzam, bo on nie wie co ma zrobić, bo jak mało zarabiamy to on nie chce.

Ja rozumiem, że każdy szuka kierunku, po którym kasa w portfelu się będzie zgadzać, ale wiecie co?

Jak myślicie, skąd się biorą specjaliści, którzy poświęcają pacjentowi 4 minuty i najlepiej wychodzi im wykrzykiwanie „następny! następny!” ?
Dobrze wiemy, że mamy takich lekarzy w kraju… chociaż ja przyznaję, że mam ostatnio niebywałe szczęście do trafiania na tych takich z krwi i kości, którzy potrafią napisać smsa o 6 rano, żeby zapytać jak się czuję po nowych lekach…

Jako optometrysta wykonujesz jakby nie patrzeć zawód medyczny.
Kiedy w drzwiach gabinetu pojawia się pacjent, jesteś dla niego osobą, od której zależy jego komfort życia. Jego widzenie.
Skoro 80% informacji o otaczającym świecie dociera do nas za pośrednictwem zmysłu wzroku to wyobraźcie sobie, jak wielką rolę odgrywamy w życiu naszych pacjentów! Ogromną!

Czy liczą się pieniądze? Jasne. Zawsze się liczą.
Kiedy ktoś mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, to po prostu nigdy nie odczuł, jak to jest naprawdę ich nie mieć. Pieniądze dają i szczęście i możliwości, ale trzeba sobie na nie zapracować. Nie ma w życiu niczego tak po prostu, chyba że wygramy w lotka.

Czy optometryści zarabiają mało?
Jest w tej kwestii pewien problem. Problem ten leży w pracodawcach. Ponieważ zawód jest nieregulowany, mogą oni zatrudnić kogoś, kto przejdzie kilka szkoleń i będą mogli zapłacić mu dwa, trzy razy mniej. Ale to równia pochyła.
Równią pochyłą w ogóle jest traktowanie pacjentów jak chodzące i mówiące worki pieniędzy. Bo jak się człowiek nastawia wyłącznie na sprzedaż, a nie na dobro pacjenta, to naprawdę nie prowadzi to ostatecznie do niczego dobrego.

Natomiast samo bycie optometrystą jest tak niesłychanie przyjemne i satysfakcjonujące! Nie ma naprawdę wspanialszego uczucia od widoku uśmiechniętego pacjenta, który komfortowo widzi w swojej nowej korekcji. Nie ma nic bardziej wzruszającego od pacjenta ściskającego nam dłoń i powtarzającego „Gdyby nie pani nie wiedziałbym, że coś się dzieje z moimi oczami!”
Bo OPTOMETRYCZNE badanie wzroku nie powinno ograniczać się do doboru korekcji.

Jeśli nie jesteś empatyczny i nie lubisz rozmawiać z pacjentami, to może Ci być w tym zawodzie bardzo trudno. Oczywiście są osoby, które mimo wszystko i w takiej sytuacji się odnajdują i pomimo swojego introwertyzmu, świetnie badają i robią naprawdę wiele dobrego.

Kiedy pracujesz jako optometrysta, nie tylko pomagasz pacjentom dobrze widzieć. Poznajesz ich nawyki, rozmawiasz o życiu, o sytuacjach, w których odczuwają dyskomfort z widzeniem. Oni czasami traktują Ciebie jak osobę, której mogą o wszystkich powiedzieć, dzielą się z Tobą wszelkimi emocjami, jakie ze sobą przynoszą do gabinetu. Zwłaszcza wtedy, kiedy okażesz im prawdziwe zainteresowanie, ufają Ci bezgranicznie i wierzą w każde Twoje słowo. Dlatego tak ważne jest, aby osoba badająca miała odpowiednią wiedzę i odpowiednie wykształcenie.
Czy studia z optometrii są trudne?

A czy istnieją jakieś łatwe studia? Może i istnieją, ale wydaje mi się, że cokolwiek studiujemy, jeśli chcemy być specjalistami w swojej dziedzinie, nie ma szans żeby studia były tak po prostu „łatwe”.
Pytanie brzmi co przez to rozumiemy, że studia są łatwe…
Optometrię w Polsce można studiować zarówno na Uniwersytetach, jak i na Politechnikach. Różnica wynika z wymogów programowych. Na Politechnice zawsze do przedmiotów zawodowych dorzucone będą przedmioty związane z fizyką, czy matematyką, na Uniwersytecie mogą to być przedmioty bardziej humanistyczne.

Zawód optometrysty wciąż w Polsce jest zawodem młodym, a ilość optometrystów szacuje się na niecałe 2 tysiące osób (około 1700 według najnowszych danych opublikowanych w BlueBook ECOO).

___

10644944_831703316862640_7320715414461162817_n

12347796_1074863035879999_1065815377834940476_n

1936027_1148031348563167_4041814982874714426_n
1500931102907

 

 

2 komentarze do “Czy warto studiować optometrię?”

  1. Aleksandra Kochaniewicz

    Jest to najwspanialszy zawód! Także polecam! Jedna uwaga :D na Uniwerku wcale nie ma więcej zajęć humanistycznych. Na UAMie studia te są na Wydziale Fizyki, stopień licencjata za moich czasów był Biofizyka: optyka okularowa. Także jak ktoś liczy, że ominie fizykę, matematykę, biologię, chemię… to może się przeliczyć xD

Dodaj komentarz