Optometrysta wśród blogerów – relacja z SeeBloggers 2017

Właśnie mija tydzień od rozpoczęcia Festiwalu See Bloggers, który odbywa się w Gdyni już od 5 lat…

Jak to jest, kiedy optometrysta trafia na imprezę dla blogerów?

IMG_20170722_100232_534
Rok temu nie potrafiłam się na niej tak do końca odnaleźć. W tym roku było zupełnie inaczej.

W branży optycznej i w okulistyce szalenie dużo mamy konferencji, sympozjów i szkoleń. Od 6 lat staram się uczestniczyć możliwie we wszystkich tych ogólnopolskich wydarzeniach. Tak naprawdę jednak, uczestnicząc w nich, człowiek nie jest w stanie ani na moment się zrelaksować, ze względu oczywiście na ich specjalistyczną tematykę.

Kiedy rok temu trafiłam na SeeBloggers, atmosfera festiwalu była dla mnie tak „egzotyczna”, że kompletnie nie wiedziałam jak sobie z nią poradzić.
W tym roku było ZUPEŁNIE inaczej.
W tym roku nie mogłam się doczekać, w tym roku było mi przykro, że to już koniec.

Organizatorami SeeBloggers są Ania i Jakub Zając, prowadzący bloga Fashionable.com
Dwoje ludzi, których pozytywną energię uwielbiam i podziwiam za to, że udźwignęli organizację tak dużej imprezy.
Do Gdyni specjalnie z tej okazji przyjechało ponad 1000 osób! Wyobrażacie to sobie?

IMG_20170723_130527_845

Ten festiwal ma fantastyczną zaletę – można go spędzić na kilka różnych sposobów.
Odbywa się w Pomorskim Parku Naukowo Technologicznym, a więc organizatorzy mają pełne pole do popisu, jeśli chodzi o wykorzystanie dostępnej w nim przestrzeni… Dzięki temu, w tym roku można było na przykład poleżeć ze znajomymi na leżakach w słońcu, posiedzieć w wygodnych ogrodowych fotelach przegryzając owoce, gotować z najlepszymi w strefie cooking, spędzać czas na stoiskach sponsorów i wystawców, brać udział w wielu naprawdę wartościowych i ciekawych warsztatach oraz oczywiście wysłuchiwać prelekcji na salach bocznych i sali głównej.
Niejeden organizator konferencji powinien uczyć się od organizatorów SeeBlogers –

Kochani! Chylę czoła, wspaniała robota!
Ale co ten optometrysta tam wśród tych blogerów?

IMG_20170619_094909_558
Jest mnóstwo osób, które wykorzystując okazję, śmieją się pod nosem „bo ty teraz jesteś blogerką…”.
Zaskoczę Was, wśród blogerów całe mnóstwo jest wykształconych specjalistów, którzy prowadzą blogi z miłości do swojego zawodu. Farmaceuci, dietetycy, informatycy, doktoranci uniwersyteccy, specjaliści od marketingu, literaturoznawcy itd. Poważnie.
Wartościowych blogów jest w Polsce naprawdę TAK WIELE, że aż miło!

Podczas tegorocznego SeeBloggers wzięłam udział w trzech warsztatach, w tym dwóch organizowanych przez marki wspierające wydarzenie.

Po pierwsze, sobotni poranek spędziłam w małej grupie osób, wpatrzona w autora kultowej powieści „Samotność w sieci”. Poznałam Janusza Leona Wiśniewskiego. Warsztat organizowany był przez sieć Accor Hotels i miał dotyczyć wskazówek „Jak pisać wartościowe teksty”.
Jak jednak przystało na pisarza, zabrakło mu kolejnych 90 minut na opowiedzenie wszystkiego, o czym chciałby powiedzieć. Wątki poboczne wygrały. Nie wiem jak inny uczestnicy warsztatów, ale zupełnie nie miałam z tym problemu. Wręcz przeciwnie, uwielbiam słuchać ludzi, którzy mają dar do opowiadania. Mój ulubiony fragment tych opowieści dotyczył wykształcenia Pana Wiśniewskiego. Okazuje się bowiem, że on również jest fizykiem, głowa pełna nauk ścisłych. Fantastycznie!
I powiedział coś pięknego:
– Nam, umysłom ścisłym, pisze się znacznie łatwiej niż takim polonistom. Bo ten polonista to się zastanawia nad poprawnością językową i słownictwem, a my nie wiemy, jak to powinno być poprawnie i po prostu piszemy.
Jakże moje serce się radowało po tych słowach!
Janusz Leon Wiśniewski też jest fizykiem!
Po zakończonych, a właściwie przerwanych brutalnie warsztatach (bo prowadzący to chciał tylko krótką przerwę zrobić po 90 minutach) udało mi się z Panem J.L.Wiśniewskim zamienić dwa słowa o tej fizyce i o pisaniu. Accor Hotels przekazało nam też torby, w których była między innymi (to najważniejsze) książka Grand, w której w tej chwili oczywiście widnieje autograf jej autora.
Nie wiem co mówią inni uczestnicy tego warsztatu, ale ja jestem absolutnie zakochana platonicznie w Panu Januszu i mogłabym tam siedzieć i wysłuchiwać jego opowieści przez cały dzień.

IMG_20170722_125524_588

IMG_20170722_121545_484

 

Drugi warsztat organizowany przez markę Pharmaceris „O dzieleniu włosa na czworo” kompletnie mnie nie ujął. Wręcz, szczerze mówiąc, odrobinę znużył. Konkurs przeprowadzony w trakcie warsztatu był chaotyczny i pani prowadząca nie mogła sobie z nim poradzić. Niespodzianką jednak było to, że w warsztacie wzięło udział około 100 osób i wszystkie te osoby wrzuciły do misy zgłoszenia na indywidualne badanie trychologiczne skóry głowy, które odbywało się na stoisku Pharmaceris. Na tych około 100 osób było 16 miejsc i co? I wylosowano między innymi mnie.
Ucieszyłam się, bo te moje włosy nigdy nie były zachwycające, a specjalnie na badanie skóry głowy pewnie nigdy bym się nie umówiła. Wbrew temu co myślałam, okazało się, że z moją głową wszystko dobrze – szkoda, że to urządzenie nie mierzy ilości szarych komórek, bo chętnie bym się dowiedziała, czy to tylko skóra w dobrym stanie, czy tam głębiej też jeszcze nie jest tak najgorzej.
Mam tylko takie małe zboczenie zawodowe na punkcie dezynfekcji wszystkiego, co dotyka potencjalnych „pacjentów”, więc owszem, płyn do dezynfekcji na stoisku był, ale psikanie nim po głowie wszystkich delikwentów jakoś nie bardzo mnie przekonywało. Starałabym się raczej czyścić nim również tę głowicę, która miała wbudowaną kamerę, ale może nie będę się tak bardzo czepiać.

Trzecim warsztatem był warsztat z fotografii mobilnej z Natalią Sławek z bloga Jest Rudo.
Minimalny zawód, że nie były to zajęcia praktyczne, na których moglibyśmy faktycznie porobić zdjęcia produktowe pod bacznym okiem Natalii… Ale wykład był bardzo przyjemny.
W każdym razie trudno jest przedstawić taką obszerną tematykę w zaledwie 30 minut, a Natalia świetnie sobie poradziła. W ogóle Natalia jest dla mnie uosobieniem takiej słodyczy, skromności, wielkiego serca… To jest taki typ człowieka, o którym ze spokojnym sumieniem powiedziałabym „muchy by nie skrzywdziła”. Poza tym, że jest śliczna, jest niezwykle pogodna i prowadzi przepięknego bloga, którego warto obserwować, jeśli staramy się robić zdjęcia, ale nie do końca nam to wychodzi.
Jest Rudo to naprawdę baza wartościowej fotograficznej wiedzy (i nie tylko).

W ciągu dnia przeprowadziłam też bardzo sympatyczną rozmowę z przedstawicielką marki Oillan. A ponieważ kosmetyki tej marki są jednymi z moich naprawdę ulubionych kosmetyków i wyglądało na to, że znalazłyśmy nić porozumienia, być może kiedyś będę mogła Wam powiedzieć więcej na temat tej rozmowy. Jak sytuacja się potoczy, zobaczymy.

Nadeszła pora na… uczestników festiwalu.

Najlepsze, co mi się mogło przytrafić w blogowaniu to poznanie tych wszystkich fantastycznych ludzi, a zwłaszcza…

Anki Szatan. Tak, Ona naprawdę ma tak na nazwisko i wiecie co. Charakter chyba się jej dopasował. Nie miał po prostu wyjścia. Dziewczyna wulkan, a jednocześnie bardzo wrażliwe stworzenie. Kiedy wpadła zdyszana na warsztaty Wiśniewskiego, myślałam, że wyzionie ducha. Ale kiedy człowiek ze zmywarką wydzwaniał do niej przez połowę wykładu pomyślałam z kolei, że jej życie jest takie jak ona. Szalone. Kiedy zaczyna z Wami rozmawiać i wymieniać wszystkie nazwiska, autorów i tytuły można wpaść pod ziemię ze wstydu, a jednocześnie chylić czoła, że ma taką wiedzę. KIEDY ONA TO WSZYSTKO PRZECZYTAŁA I OBEJRZAŁA? Czy moja doba jest krótsza od Jej doby o 65 godzin?
Piekielna Strona Popkultury – to blog Anki. Jeśli kochacie czytać książki, oglądać seriale i chodzić do kina – strona obowiązkowa. Na przykład Ania była już 5 razy na Baby Driver i co? Przebijecie to? Bo ja to mogę tylko przybić gwoździa, głową w ścianę.
Szatanku mój kochany – dziękuję, że jesteś i cieszę się, że Cię poznałam (dla niepoinformowanych – nie teraz, już rok temu).

Nie wiem, czy kiedyś Wam o tym mówiłam, ale od dłuższego czasu wszyscy nowi znajomi, chwilę po poznaniu się ze mną, mówią „Ale ty jesteś podobna do Kasi Pakosińskiej!”. Tak bardzo często mi to wmawiają, że powoli zaczynam w to wierzyć, chociaż Kasia jest taką piękną kobietą, że aż mi głupio próbować porównywać się właśnie do niej. Ale ponieważ ją uwielbiam to każde takie porównanie sprawia mi ogromną przyjemność.
Więc uśmiechnęłam się bardzo szeroko, kiedy Kasia Ogórek powiedziała dokładnie to samo.
Kasia Ogórek to jest taka osoba, która potrafi zrobić wszystko z absolutnie niczego. Zamienia beton w kwiatki i drewno w bawełnę. Prowadzi bloga Twoje DIY i niewykluczone, że kojarzycie ją z programów telewizyjnych. Kasia być może nawet nie pamięta, ale w zeszłym roku, kiedy taka zagubiona trafiłam na imprezę wieczorną i udało mi się zamienić z Nią kilka słów, pięknie mnie zmotywowała do pracy i powiedziała, że absolutnie w blogowaniu nie można się nigdy poddawać. A wierzę Jej w tej kwestii bezgranicznie, bo ma znacznie większe doświadczenie od niejednego blogera.

Selfie „Kasi Pakosińskiej”, Szatana i Kasi Ogórek :)

IMG_20170722_121315_122

Najbardziej to cieszę się, że udało mi się w tym całym zamieszaniu porozmawiać chociaż chwilę z Jackiem. Jacek Em. – Dizajnuch. Tego człowieka po prostu nie da się nie lubić, a blogerzy lgną do niego jak owocówki do owocków. Ma fantastyczne poczucie humoru, a kim jest z zawodu? Myślę, że możecie się domyślić z nazwy bloga. Zobaczycie, że o jego blogu będzie jeszcze kiedyś naprawdę bardzo głośno.

Jeśli jeszcze nie wiecie, kto ma najszczerszy i najbardziej radosny uśmiech w blogosferze to ja Wam powiem – Karolina Urbaniak. Realizuj.eu to miejsce pełne pozytywnych wibracji, optymizmu i motywacji. Karolinę poznałam podczas ubiegłorocznej edycji festiwalu i to dzięki Niej nie zginęłam podczas wieczornej imprezy. No i studiuje w moim ukochanym Wrocławiu. Tak bardzo Jej tego zazdroszczę!

Niesamowicie miło mi było, kiedy się okazało, że po uczestnictwie w warsztatach kulinarnych w zeszłym roku pamięta mnie fantastyczny kucharz – Joseph Seeletso. Porozmawialiśmy sobie dłuższą chwilę „o życiu” i gotowaniu :)  – bardzo spodobał mu się pomysł na projekt #oczyjedzą. Kto wie? Może kiedyś uda mi się go namówić na wspólne gotowanie!

Udało mi się również, w kolejce po lody, zamienić słówko z Natalią Knopek z Simplife.pl – musicie zobaczyć Jej zdjęcia na Instagramie!
Niesamowicie się cieszę, że miałam okazję poznać Natalię na żywo i bardzo serdecznie polecam Wam tego bloga – jeśli to w ogóle możliwe, że jeszcze go nie znacie.

Nie wymieniłam tu jeszcze wielu osób, takich jak Magda Far – Produktywna.pl, Julita Olszowska – Blondeworld.pl, czy Justyna Marek – Pinkglasses.pl (jak ktoś ma w nazwie okulary to wiadomo, że już z założenia będzie moim ulubieńcem), bo nie jestem w stanie napisać o wszystkich, ale każda z tych osób jest wyjątkowa, każda tworzy coś ciekawego i każda ma pomysł na siebie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku jakimś cudem znajdziemy więcej czasu na dłuższe rozmowy.

Organizatorzy SeeBloggers przygotowali dla uczestników aplikację, w której była agenda i wiele naprawdę przydatnych funkcji. Na początku był też tak zwany „wall” i to dzięki niemu poznałam większą ilość osób.
Biorąc pod uwagę ilość prelekcji, wykładów i aktywności oraz ponad 1000 uczestników po prostu nie sposób było spotkać się z każdym, z którym planowałam. I tak na przykład bardzo żałuję, że nie udało mi się na żywo porozmawiać z :

Olą Rybacką – Hack Your Life – ale Ola dołączy do nas w projekcie #oczyjedzą, więc na pewno będzie jeszcze nie jedna okazja do spotkania, a poza tym na pewno opowiemy Wam wspólnie historię jej oczu, bądźcie czujni!

Justyną Jakubik – Zdrowonajedzeni – mieszka w Warszawie, a ja cierpię na chroniczny brak czasu, ale mam ogromną nadzieję, że po pierwsze uda nam się wyskoczyć na zdrowy koktajl, a po drugie Justynka również dołącza do akcji #oczyjedzą z czego niesamowicie się cieszę!

Kasią Włusek – Mamy sprawy – poznałam Ją w zeszłym roku i niezmiennie podziwiam. Prowadzi bloga parentingowego, więc oprócz tego, że jak każda mama jest urobiona po łokcie to znajduje jeszcze czas na pisanie i wymyślanie nowych tematów i w dodatku jest wiecznie uśmiechnięta. Koniecznie zerknijcie na jej bloga!

Anią Makowską – Doktor Ania – z Anią spotkamy się na pewno wkrótce w Warszawie, a w ogóle to Ania jest z kolei organizatorką konferencji Food&Health Conference, która odbywa się w Trójmieście, a w tym roku w październiku odbędzie się również w Warszawie i już w tym momencie zachęcam Was serdecznie do wzięcia w niej udziału.

OPTOMETRYŚCI, jesteście tutaj? Dobrnęliście do tego momentu? Po pierwsze szacun, bo jak ja się rozpiszę to koniec świata, a po drugie naprawdę – powinniście przyjechać na Food&Health Conference. I do Warszawy, i w przyszłym roku do Trójmiasta.

Podsumowując moje, jak zwykle długie, wywody.
Optometrysta wśród blogerów – czuje się coraz lepiej.
SeeBloggers to naprawdę świetna impreza i mam nadzieję, że za rok też wezmę w niej udział.

Mojego bloga czyta nadal znacznie więcej osób z branży niż z zewnątrz, co bardzo chciałabym zmienić, bo wszystko to, o czym piszę, osoby z branży przecież wiedzą, a to właśnie do pozostałych osób ta wiedza ma trafić. Stąd między innymi pomysł na projekt #oczyjedzą.
Będzie mi bardzo miło, jeśli inni blogerzy się do niego przyłączą.

Dziękuję wszystkim za wspaniały weekend i za solidną dawkę motywacji i pozytywnej energii!

SeeBloggers! Do zobaczenia za rok!

 

20170722_12073020170722_163413

IMG_20170723_161234_915

2 komentarze do “Optometrysta wśród blogerów – relacja z SeeBloggers 2017”

  1. Jacek eM

    A ja myślę i mam nadzieję, że do zobaczenia wcześniej, niż za rok, bo w tej całej bieganinie i potem moim się urlopowaniu nie udało nam się skończyć naszej rozmowy :)

  2. Julita Olszowska

    Miło było Cię poznać mam nadzieję, że będziemy miały okazję porozmawiać dłużej przy następnej okazji. A co do wykształcenia blogerów to ja jestem pielęgniarką, zapomniałam Ci o tym wspomnieć, także zawody medyczne łączmy się. Pozdrawiam ciepło :)

Dodaj komentarz