P jak przerażenie, P jak PREZBIOPIA

Zastanówmy się przez chwilę, jakich informacji dzisiaj jest najwięcej w internecie.
O czym mówią media? Poza polityką oczywiście…
O lekach i o bankach. Jasne, że nie tylko, ale… najczęściej.
Czyli jaką pożyczkę, na co pożyczka, kredyt, lokata itd.
Jaki lek, na co lek, profilaktyka, suplementy, zdrowie…
Zabezpieczenia i fundusze na przyszłość, na wypadek raka, nagłej poważnej choroby / śmierci…
Suplementy diety na odchudzanie, zdrowe odżywianie, ćwiczenia…

Ludzie szukają informacji dotyczących swojego zdrowia w internecie. Wujek Google przecież wie najwięcej. Łatwiej jest wpisać hasło w wyszukiwarkę, niż zapisać się do lekarza, do którego trzeba czekać kilka, a czasem kilkanaście miesięcy. Mało tego – mam wrażenie, że dzisiaj często nie ufa się lekarzom. Sama miewam ten problem.
Ale nie o tym dzisiaj…

Zastanówmy się, ile w mediach mówi się o wzroku?

A czy uważacie, że powinno się mówić o tym, co czeka KAŻDEGO z nas?

Badania pokazują, że wydłuża się czas ludzkiego życia. Co oznacza jednocześnie, że ilość osób po czterdziestym roku życia również wzrasta. Co się dzieje ze wzrokiem w tym wieku?

Czy wiecie, czym jest PREZBIOPIA?

Nie, to nie choroba. I nie prowadzi do utraty wzroku.
Choć to właściwie zależy co dla kogo znaczy „utrata wzroku”.
O utracie wzroku możemy mówić wtedy, kiedy faktycznie nasze pole widzenia zaczyna być ograniczone, jeśli nie chodzi o ostrość widzenia, ale o pojawiające się w polu widzenia plamy. Tego widzenia nie da się już odzyskać i w miarę postępowania choroby powodującej jego utratę, jest go coraz mniej, aż w pewnym momencie nie mamy nawet poczucia światła.

Prezbiopii nie powinniśmy określać jako „utraty widzenia”. Tracimy bowiem tylko jego ostrość. Tylko albo aż, ale biorąc pod uwagę, że stan ten można zmienić, używając po prostu odpowiedniej korekcji, nie powinien być tak przerażający, jak czasem widać, że jest.

Po czterdziestym roku życia znaczna większość osób doświadcza problemów z widzeniem podczas postrzegania tego świata znajdującego się w „bliskich odległościach”.
Ludzie się martwią, że na starość będą mieli zmarszczki, problemy z pamięcią, ze zdrowiem…
Z jednej strony nie mówi się o tym, co się dzieje z wiekiem ze wzrokiem, a z drugiej perspektywa konieczności założenia okularów budzi w niektórych większy strach niż konieczność przyjmowania jakiś poważniejszych leków w związku z występującymi chorobami przewlekłymi.
A w ogóle to już nie raz słyszałam od pacjentów:
„Po co mi okulary do czytania, ja nie czytam, nie lubię czytać…”

Zastanawialiście się kiedyś nad tym w jakiej odległości od oczu trzymacie smartfona?
A kiedy jesteście w sklepie, jak często musicie odczytać informacje na etykiecie, cenę produktu?
A popisywanie rachunku z karty kredytowej?
Podpisywanie dokumentów?
Czytanie ulotek leków?
Nakładanie makijażu? Malowanie oczu?
Kupujecie bilet na pociąg na dworcu i chcecie sprawdzić, czy pani w okienku prawidłowo wpisała trasę lub godzinę odjazdu…
Wypisujecie kartkę urodzinową dla Babci.
Pracujecie na komputerze.

W jakiej to wszystko odbywa się odległości?

book-1716308_1280
Nieważne, że nie lubisz czytać książek.
Problemy z widzeniem w tych sytuacjach na pewno zaczną się w końcu pojawiać.

Nie warto się denerwować z powodu potrzeby noszenia okularów – nawet jeśli nie były nam potrzebne nigdy wcześniej.
Z reguły najbardziej przeżywają to osoby, które okularów nigdy nosić nie musiały i uważają, że wzrok im się na starość „zepsuł” albo jeszcze lepiej – że dopóki nie noszą okularów to oczy jeszcze jakoś pracują, a kiedy kupią pierwszą parę, oczy się rozleniwią i wada będzie postępować.

Prawda jest taka, że większość osób po prostu nie rozumie czym jest PREZBIOPIA.

Na obrazku widzicie schematyczną budowę oka i zaznaczoną w niej soczewkę.

budowa-oka1

Soczewka i mięśnie nią poruszające są odpowiedzialne za proces, który nazywa się akomodacją. Najprościej mówiąc – soczewka ma zdolność podobną do funkcji autofokusa w aparacie fotograficznym – potrafi „ustawić” ostrość na przedmiotach znajdujących się w różnych odległościach. Zmienia w tym celu swoją grubość, zmieniając jednocześnie moc optyczną.
Od góry i od dołu „trzymają ją” malutkie mięśnie, które odpowiadają za tę właśnie zmianę grubości, a tym samym mocy.

Ale jak wiadomo całe nasze ciało się starzeje. Oczy też.
Osłabiają się mięśnie – również te w oczach – między innymi te, o których wspomniałam przed chwilą.
Soczewka z wiekiem staje się coraz mniej elastyczna, coraz bardziej sztywna. Mięśnie nie mogą już płynnie pracować, bo coraz trudniej im „manipulować” soczewką.
(Staram się nie pisać tego w sposób specjalistyczny, ale obrazowy… Muszę pomyśleć nad filmami, które będą wszystkie te procesy zachodzące w oczach przedstawiać, ale zanim to nastąpi, sam opis niestety musi wystarczyć.
Wyobraźcie sobie może dwa małe baloniki wypełnione powietrzem. Jeden tak bardzo, że jest bardzo sztywny, a drugi tak tylko trochę, że spokojnie można go ścisnąć w dłoni. Jak myślicie, który z nich będzie bardziej podatny na rozciągnięcie, jeśli chwycimy dwa jego końce? Balonika maksymalnie wypełnionego powietrzem można porównać do takiej starszej soczewki o dużej gęstości, która stopniowo staje się coraz bardziej sztywna. Mam nadzieję, że to „widzicie”. Więc tej gęstej, sztywnej soczewki mięśnie już nie dają rady rozciągać. Dlatego nie zmienia grubości i mocy, i dlatego oko nie może uzyskać ostrego obrazu obiektów znajdujących się blisko.)
Bardzo częstym objawem występowania prezbiopii jest odsuwanie przedmiotów z odległości bliskich do pośrednich. Czasem pacjenci określają to problemem „za krótkiej ręki”. Ja żartuję wtedy, że to przecież do tego został stworzony selfie stick.

Najszybciej problemy z widzeniem bliży dotykają osoby nadwzroczne (czyli takie, które już od wczesnych lat noszą okulary z wartościami dodatnimi) lub osoby z nadwzrocznością ukrytą (kiedy pomimo występującej wady wzroku, akomodacja soczewki jest tak silna, że potrafi tę wadę wyrównać do wartości niezbędnej dla prawidłowego widzenia). Z powodu stałego napięcia soczewki, stale napiętej akomodacji, problemy z widzeniem bliży pojawiają się znacznie szybciej.
Wiem co mówię, sama już je mam, a czterdziestki jeszcze nie.
Obiecałam Wam kiedyś historię swoich oczu, ale że z nimi ostatnio nie jest najlepiej, chyba sama staram się nie robić sobie takiego podsumowania, żeby sobie nie psuć nastroju.

Wracając do tematu.

Najgorsze jest to, że po pierwsze wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest prezbiopia, a po drugie nie zna możliwych sposobów jej korekcji, a w dzisiejszych czasach dostępnych jest ich naprawdę wiele.

Niezbędne są regularne badania wzroku, których wielu Polaków po prostu nie wykonuje.

Z drugiej jednak strony często w gabinecie nie rozmawia się z pacjentem i nie tłumaczy wielu rzeczy, bo przecież szkoda na to czasu. I potem są sytuacje, że osoba nosząca od urodzenia korekcję ujemną z powodu krótkowzroczności w ogóle nie ma pojęcia dlaczego tej korekcji potrzebuje.

A ja bym chciała żebyście wszyscy wiedzieli co, jak, z czym, dlaczego i kiedy.
Bo to WASZE oczy, WASZ wzrok.

Nieregularne badanie wzroku jest problemem nie tylko ze względu na prezbiopię. Byłoby pięknie, gdyby był to nasz jedyny problem związany ze starzejącym się układem wzrokowym.
Badanie wzroku nie powinno mieć na celu jedynie wypisania recepty na korekcję. Powinno zawierać również omówienie problemu z widzeniem.

Soczewka wewnątrzgałkowa może nie tylko stracić zdolność do akomodacji. Może również zmętnieć, może wystąpić zaćma. Trzeba badać wzrok. Mówię Wam – trzeba.

Okulary do czytania to naprawdę nic złego, to nie koniec świata. Nie bądźcie tacy surowi dla swoich oczu. One starzeją się tak samo, jak całe nasze ciało. Nie ma wyjścia.

Prezbiopia jest niewygodna, to fakt, ale jest masa sposobów radzenia sobie z nią. Specjalista zawsze powinien dobrać najkorzystniejsze dla Was rozwiązanie.

A poza tym w tej chwili mamy tyle przepięknych opraw okularowych, że aż żal nosić je tylko do czytania. Jedna podstawowa sprawa – NIE KUPUJEMY GOTOWYCH okularów do czytania. W aptece, w drogerii, w spożywczym. Nie kupujemy.

14606380_1031893400263647_7457998617706030290_n

Okulary te mogą spowodować problemy z widzeniem obuocznym, bóle głowy, bóle oczu, a nawet ogólne zmęczenie organizmu.
I jeszcze jedno – coś bardzo dobrze znanego i niestety powszechnego – NIE POŻYCZAMY sobie okularów. (Najczęściej zdarza się to w małżeństwach… Wiem, że w małżeństwie wiele rzeczy jest wspólnych i skoro karta bankowa może być, to dlaczego nie okulary?)
OKULARY NIE MOGĄ być wspólne. NIGDY.

No dobrze, mamy osobę, która nigdy nie nosiła i nie potrzebuje korekcji okularowej do dali. Takiej osobie najtrudniej jest pogodzić się z potrzebą noszenia okularów, ALE… pomyślmy o tym, jak o przyjemności. Okulary dzisiaj są wykonywane z lekkich materiałów, soczewki okularowe mają tak zaawansowane konstrukcje, że nawet przy dużej korekcji mogą być cieniutkie i estetyczne.
Okulary można potraktować jako modny dodatek, pomagający stworzyć nasz wizerunek.

Jeśli na co dzień używa się okularów i w pewnym momencie pojawia się potrzeba innej wartości korekcji do bliży można spróbować soczewek dwuogniskowych lub soczewek progresywnych – czyli takich, które w różnej części swojej konstrukcji mają inną korekcję i które pozwalają na wyraźne widzenie obiektów w każdej odległości – bez konieczności zmiany okularów.

Dostępne są również soczewki kontaktowe zarówno multifokalne (czyli jak w przypadku progresów, umożliwiające widzenie w różnych odległościach), a także bifokalne (z wyraźnym widzeniem bliży i dali). Niektórzy również rozwiązują ten problem nosząc soczewki kontaktowe z korekcją do dali, a okulary tylko do bliży…
Można też wypróbować monowizję. Brzmi poważnie, a chodzi po prostu o to, że jedną soczewkę dopasowuje się jej wartością do czytania, a soczewka na drugie oko jest dopasowana do dali.
(Lewe oko skorygowane do bliży, prawe do dali lub odwrotnie.)
Są osoby, które bardzo lubią i chwalą sobie monowizję.
Na pewno się da tak funkcjonować, choć przyznaję szczerze, że mi osobiście ciężko to sobie wyobrazić. Szczerze.

Rozwiązań jest zatem wiele, w zależności od rodzaju i wielkości wady.

Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie prezbiopii.
Rozumienie z czego ona wynika uspokaja, bo wiadomo wtedy, że jest to naturalny proces, nie choroba, która ma poważne konsekwencje.

glasses-1246611_1280
Musimy zrozumieć, że konieczność noszenia korekcji do bliży jest prawie nieunikniona, ale nie jest niczym złym. Biorąc pod uwagę inne poważniejsze problemy, które mogą nas spotkać – choćby problemy ze stawami, problemy z pamięcią, z krążeniem, z cukrzycą czy cholesterolem – naprawdę… OKULARY DO CZYTANIA to nic strasznego. Wystarczy wybrać piękną oprawę, w której będziemy się czuć atrakcyjnie lub soczewki kontaktowe, które pozwolą nam na wykonywanie wszystkich czynności jak do tej pory, bez przejmowania się koniecznością zakładania okularów.

I wracamy do stałego tematu – dbajcie o wzrok.
Naprawdę warto znaleźć jednego dobrego specjalistę i zaprzyjaźnić się z nim na dłużej.

2 komentarze do “P jak przerażenie, P jak PREZBIOPIA”

  1. Bielecki.es

    Powtarzam to ciągle swoim uczniom by odpowiednio dbali o swój wzrok. Szczególnie korzystając z telefonów, tabletów i komputerów. Jednak po większości z nich spływa to jak deszcz po parasolu.

  2. Poter

    Dlaczego kategorycznie nie wolno wymieniać się okularami? Co w wypadku gdy dwie osoby maja taka sama wadę? Słyszałem, ze wzroku nie mozna popsuć złą korekcją, najwyżej będziemy źle widzieć lub wywołamy bóle głowy, ktore znikną po zdjęciu okularow. Co Pani o tym sadzi?

  3. Maja

    do Poter: moc soczewek okularowych to nie wszystko, dochodzą takie elementy jak chociażby rozstaw źrenic itp. Znalezienie dwóch osób, które miałyby wszystkie parametry identyczne jest bardzo bardzo trudne. Wada wzroku może się i nie zmieni od noszenia źle dobranych okularów (chociaż wiadomo, że niektóre sposoby korekcji mogą przyspieszać lub spowalniać rozwój krótkowzroczności), ale działanie całego układu wzrokowego zostaje przez takie okulary rozregulowane. To trochę tak jak z chodzeniem w źle dopasowanych butach – na długość mogą być dobre, ale tu uciskają, tu sprawiają, że noga w kostce wygina się pod nieprawidłowym kątem itp. i po dłuższym czasie użytkowania takich butów mogą pojawić się np. haluksy czy problemy ze stawami kolan albo nawet bóle kręgosłupa. A długość stopy pozostanie ta sama ;)

Dodaj komentarz