Jak na spowiedzi…

Są tacy “specjaliści”, którzy twierdzą, że wywiad i rozmowa z pacjentem przed rozpoczęciem badania wzroku nie ma sensu. Z reguły argumenty są dwa:
– bo pacjent nie ma czasu i chce być obsłużony jak najszybciej,
– bo wszystko i tak wyjdzie podczas badania.

yada-yada-1432923_1920
BZDURY.

Po pierwsze – pacjent nie ma czasu? Czy specjalista nie ma czasu? To dwie różne kwestie. Wydaje mi się, że odpowiednio zmotywowany i zachęcony pacjent na pewno znajdzie czas na prawidłowe i kompleksowe badanie wzroku. Czy pacjent chce być obsłużony jak najszybciej? A czy to warzywniak? Stoimy w kolejce po ziemniaki? Spieszy nam się na tramwaj?

Po drugie – wyjść to pacjent może z gabinetu. Nie wszystko “wyjdzie” podczas samego badania. Historia przebiegu chorób, urazów i innych problemów, jest naprawdę bardzo istotna przed rozpoczęciem pomiarów.

Twoje problemy są również moimi, poradzimy sobie z nimi wspólnie…
Pamiętaj – nie ma głupich pytań.

Pytaj o wszystko, masz prawo znać odpowiedzi na każde pytanie.
Oczywiście specjalista powie Ci, jaka jest diagnoza i prawdopodobnie również powie, co należy zrobić w tej sprawie. Możesz jednak zadać dodatkowe pytania:
– czy to, co się dzieje obecnie z Twoim wzrokiem, będzie miało wpływ na widzenie w przyszłości?
– czy powinieneś zwracać uwagę na jakieś konkretne objawy i zgłaszać ich pojawienie się w przyszłości?
– czy w związku z diagnozą, powinieneś zmienić jakieś nawyki w życiu?

Wydaje się banalne? Oczywiście. Ale okazuje się, że w gabinecie już takie nie jest. Mam wrażenie, że pacjenci boją się pytać. Nie rozumieją, co tak naprawdę dzieje się z ich oczami, ale nie proszą o wyjaśnienie problemu.

Nawet nie wiecie jak często w gabinecie podczas wywiadu słyszę podobne zdania:

– Kilka lat temu coś mi tam mówili, że mam jakieś problemy… chyba z zaćmą? Czy z jaskrą… Nie pamiętam. Coś mówili, że mam inne oczy niż powinienem mieć…

– A był pan/ była pani na kontroli w tej sprawie?

– Nie, bo nic się nie dzieje…

I rób co chcesz w takiej sytuacji… Stopień ignorancji tego tematu zawsze był dla mnie najbardziej fascynujący. Tylko ja później przeżywam za pacjentów.
Nie raz zdarzało mi się wracać do domu w koszmarnym nastroju, bo np. miałam pacjentkę, której kieeedyś dawno temu podejrzewali zwyrodnienie siatkówki, a ona później jeszcze urodziła dziecko i poczuła, że wzrok jej mocno „siadł”.
Myślicie, że była z tym u lekarza? A w życiu! Przyszła do mnie i podczas badania przyznała się, że już zawęziło jej się pole widzenia w jednym oku, a kiedy pokazywałam jej siatkę prostopadłych linii (nazywaną Testem Amslera), widziała zamiast niej fale, kropki i inne ciekawe rzeczy…
Ta kobieta ogólnie była bardzo ciepłą i sympatyczną osobą. Dlatego tak bardzo dobiła mnie jej sytuacja, ale do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, jak można w ten sposób podchodzić do sprawy (zwłaszcza, jeśli ma się dzieci i chciałoby się być przy nich jak najdłużej i widzieć je jak najdłużej…).

No dobrze, ale kontynuując…

Masz problem i co dalej?

Jeśli Twój problem wymaga leczenia, na pewno zostaną Ci przepisane leki. Możesz jednak zapytać również o to, kiedy to, co przepisał lekarz zacznie działać i jaka jest jego skuteczność.
Pamiętaj jednak, że poza czytaniem ulotki (jeśli w ogóle ją czytasz), lekarz może Ci powiedzieć z własnego doświadczenia, jakie ryzyko występuje podczas stosowania danego środka albo czy są jakieś produkty spożywcze, inne leki, aktywności itp. których powinieneś unikać podczas stosowania przepisanych medykamentów.
Warto spytać również o pomijanie dawki, czyli co zrobić w sytuacji, kiedy zaśpisz, zapomnisz itd.

Co dla Ciebie może zrobić specjalista?

Specjalista powinien z Tobą rozmawiać. Jeśli nie chcesz wiedzieć, co i w jaki sposób tak naprawdę bada w temacie Twojego wzroku, wystarczy, że cierpliwie przejdziesz badanie – nikt nie każe Ci znać testów do badania i rozumieć na czym polegają. Ale ponownie powtarzam – MOŻESZ chcieć to wiedzieć, dlatego PYTAJ.
Bywają osoby, które myślą, że szybkie komputerowe badanie jest najbardziej precyzyjne… Już o tym pisałam TUTAJ.
Nie podchodź w ten sposób do sprawy… Nie tędy droga. (Przeczytaj tekst, który przed chwilą podlinkowałam, a zrozumiesz dlaczego.)

Ponownie… O co możesz zapytać w gabinecie?

– Jakie testy zostaną wykonane i czy można w prosty sposób wyjaśnić, czego się spodziewać po ich wyniku?

Myślisz sobie, że nie zrozumiesz? A chcesz się “na szybko” przekonać?
Dwa krótkie przykłady:

1) Siedzisz sobie przy tym kosmicznym urządzeniu, które wygląda jak ufo, terminator, statek kosmiczny… Przyczepione jest do ramienia, z możliwością dopasowania do Twojej twarzy. Patrzysz przez to urządzenie na testy.
Po pierwsze – czy musisz znać nazwę – foropter? Nie musisz. To są po prostu duże, ciężkie okulary z ogromnymi możliwościami doboru potrzebnej Ci korekcji.
KONIEC. To nie statek kosmiczny, nie odlecisz na Księżyc.

eyeglasses-679696_1280

2) Siadasz przy kolejnym urządzeniu, które ma Ci zmierzyć ciśnienie. Wiesz dlaczego ono dmucha w oczy? Jest to nieprzyjemne, ale oka Ci nie wybije. Powietrze w tym krótkim podmuchu ma za zadanie odbić się od przedniej powierzchni Twojego oka. Pod wpływem tego podmuchu Twoja rogówka (właśnie przednia powierzchnia oka) leciutko się ugnie, a aparat zmierzy w jakim stopniu się ugięła.
Wyobraź sobie malutki okrągły balonik z wodą. Im więcej będzie w nim wody, tym trudniej będzie Ci nacisnąć na jego powierzchnię. Tak samo jest z okiem. Jeśli Ciśnienie w oku będzie wysokie, przednia powierzchnia nie ugnie się tak mocno, jak w przypadku niskiego ciśnienia. Aparat to mierzy, podaje wynik. I tyle.
Proste, prawda?

W gabinecie naprawdę nie stanie Ci się krzywda. Wszystko, co specjalista wykonuje w ramach diagnostyki jest zrozumiałe i w większości przypadków, można o tym opowiedzieć prostym językiem.

Odpowiednie przygotowanie się do badania wzroku, również jest bardzo istotne.
Zapytaj więc (najlepiej jeszcze przed wizytą, na przykład telefonicznie)
– Czy powinienem się w jakiś sposób przygotować do badania? (przykładowo, czy wskazane jest okresowe przerwanie użytkowania soczewek kontaktowych przed przyjściem do gabinetu).
Przede wszystkim ZROZUMIENIE

Zapamiętaj – jeśli nie rozumiesz, co mówi Twój specjalista, zadawaj mu pytania tak długo, aż w końcu zrozumiesz. To Twoje oczy i naprawdę musisz wiedzieć co się z nimi dzieje. Tym bardziej, że przeważnie wszystko da się wytłumaczyć lub nawet schematycznie narysować.
Poproś specjalistę, aby opisał dla Ciebie diagnozę lub instrukcje dalszego postępowania – pamięć mamy dobrą, ale krótką…

(Żaden specjalista nie powinien się tłumaczyć, że nie ma na to czasu… Jest. Znam dobrze świetnych okulistów, którzy na koniec wizyty wypisują pacjentowi kartkę A4 z wynikiem badania. Wszystko się da. Wystarczy chcieć.
Nie trzeba tego przecież pisać ręcznie.)

A NAWET, jeśli pomimo wielu prób tłumaczenia przez specjalistę różnych kwestii związanych z układem wzrokowym, NADAL nie do końca rozumiecie w czym rzecz, zapytajcie o możliwe źródła lub miejsca, z których sami będziecie mieli możliwość dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Nie ignorujcie proszę tematu. TO WASZE OCZY.

1 komentarz do “Jak na spowiedzi…”

  1. Waldemar Maciejewski

    Bardzo dobry artykuł, aczkolwiek miałem nadzieję, że to właśnie tego uczą szkołach i na uczelniach przygotowując do zawodu.

Dodaj komentarz