Kosmita w gabinecie, czyli kilka słów o foropterze

Jakiś czas temu pacjentka wchodząc do gabinetu zapytała mnie, czy będzie miała wykonane komputerowe badanie wzroku.

Bardzo jej na nim zależało, właściwie mówiła, że jeśli nie ma możliwości go wykonać to ona nie wie, czy jest sens ją badać.

Zapytałam dlaczego tak bardzo jej na nim zależy.

Odpowiedziała mi, że do tej pory badano ją tylko w takich miejscach, gdzie komputerowe badanie było wykonywane. Ostatnio okazało się, że nosi w okularach zupełnie coś innego niż to, co wyszło właśnie w komputerze dlatego nie zdecydowała się na wykonanie nowej korekcji. Uważa bowiem, że komputer jest dokładniejszy i skoro osobie badającej wyszedł inny wynik, to znaczy, że badanie zostało przeprowadzone niedokładnie.

Takie sytuacje zdarzają się bardzo często. Ponieważ dzisiaj wszystko, co „komputerowe” jest w rozumieniu wielu osób bardziej dokładne niż to, co „ludzkie”.
Pisałam ostatnio na szybko post na Facebooku

„Pamiętajcie proszę, że wydruk z badania komputerowego (autorefraktometrem) nie jest receptą okularową. Jest to badanie poglądowe, przesiewowe, wstępne do pełnego badania wzroku. Nie można wykonywać okularów korekcyjnych wyłącznie na podstawie takiego ‘paragonu’.”

 

Picture1

Zazwyczaj staram się tłumaczyć pacjentom wszystko, czego nie rozumieją lub czego chcieliby się dowiedzieć. Kończy się to tym, że sam wywiad i rozmowa przed badaniem potrafi trwać nawet 15-20 minut. Nadal jednak uważam, że warto.

Słyszałam kiedyś od innej osoby badającej, że pacjenta i tak nie interesuje „co my z nim robimy”, on chce po prostu wyjść z gabinetu z receptą na okulary, czy soczewki,
a wszystko poza tym ma lekko mówiąc w nosie.

Są owszem pacjenci, którzy się spieszą, po których od wejścia do gabinetu widać, że chcą szybciutko zrobić badanie i jak najprędzej wyjść. Choć już i takie osoby udawało mi się zainteresować, zadając kilka pytań, które nagle prowokowały rozmowę i pewne wspólne przemyślenia.

Słyszałam również, że my optometryści rozwlekamy badanie i przedłużamy je
w czasie, bo „ubzduraliśmy sobie”, że musi ono trwać długo, żeby było dokładne.

To nie tak.

To nie chodzi o to, żeby wszystko przeciągać i po prostu trzymać pacjenta długo
w gabinecie. Sam wywiad przed badaniem potrafi trwać długo, a w wywiadzie można się dowiedzieć wielu rzeczy, które mają naprawdę istotny wpływ na wynik badania. Ale przechodząc do badania, chcąc je wykonać dokładnie i poprawnie, w przypadku prostych wad nie zajmuje to wiele czasu – w przypadku wad bardziej złożonych, aby uzyskać pełny komfort w dobranej korekcji, warto ze spokojem poświęcić pacjentowi więcej czasu.

Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek miał do mnie pretensje, które dotyczyłyby zbyt długiego czasu badania.

Wręcz przeciwnie.

Z reguły wygląda to tak, że co jakiś czas słyszę, że nigdy nikt nie poświęcił tej osobie tyle czasu, nie zbadał tak dokładnie i nie wyjaśnił tylu istotnych rzeczy.

Jeśli trzeba wyciągam notes, rysuję, omawiam i tłumaczę.

I szczerze mówiąc – nie wyobrażam sobie robić tego inaczej.

W związku z tym, że zaczęłam od badania komputerowego, a tytuł odnosi się do foroptera, po tym długim wstępie przejdę w końcu do rzeczy.

Ponad połowa pacjentów, którym pokazuję foropter i pytam, czy byli kiedykolwiek badani na tym urządzeniu, twierdzi, że albo widzi go po raz pierwszy, albo że widziała, ale nie przypomina sobie, żeby badanie było wykonywane za jego pomocą.

Wtedy pokazuję foropter od strony, którą podczas badania widzę ja.

FOROPTER MANUALNY

Foropter został wymyślony przez Henry’ego DeZeng’a w pierwszej dekadzie XX wieku, a opatentowany został w roku 1921 przez DeZeng Standard of New Jersey.

Patent ten kupił następnie American Optical of Massachusetts w roku 1925.

Dzisiaj wiele firm produkuje i sprzedaje foroptery. Nie tylko manualne, ale także elektroniczne. Osobiście nie raz powtarzałam, że do elektronicznych jeszcze nikt nie był w stanie mnie przekonać. Być może kiedyś to się zmieni, ale na razie uważam, że to foropter manualny ma duszę i swój charakter i dodaje gabinetowi optometrysty wiele uroku i profesjonalizmu.

Foropter manualny wygląda jak maszyna z filmu science fiction; w zależności od producenta czasem różni się kolorem i delikatnie budową oraz ‘zawartością’.

W rzeczywistości wygląda na bardziej skomplikowany niż jest w użyciu.

Picture2

Służy specjaliście do doboru właściwej korekcji okularowej z wbudowanych zestawów szkieł, możliwych do szybkiej wymiany za pomocą kilku pokręteł.

Pierwsze, co zwykle mówię pacjentowi – „to są po prostu duże okulary”.

Przez te okulary pacjent ma za zadanie patrzeć na wyświetlane optotypy, czy też testy
i odpowiadać jedynie na zadane przez optometrystę pytania.

Ważne jest jednak, aby te pytania zadawane były w sposób jasny i zrozumiały dla pacjenta. Bez odpowiedniej komunikacji pomiędzy badającym i badanym, nie pomoże nawet najlepszy kosmiczny sprzęt.

Komputerowe badanie wzroku może wyświetlić nam kilka wyników (po wykonaniu kilku pomiarów przez komputer), a następnie wynik ostateczny uśrednić.

Badanie refrakcji powinno doprecyzować występującą wadę wzroku, a finalny dobór korekcji powinien brać pod uwagę również widzenie obuoczne.

Za pomocą foroptera można dobrać korekcję dla krótkowzroczności, nadwzroczności oraz astygmatyzmu. Można też wykonać testy oraz korekcję w problemach
i zaburzeniach widzenia obuocznego.

Picture3

Foropter zawiera zestaw soczewek sferycznych ujemnych i dodatnich, do korekcji wad takich jak krótkowzroczność i nadwzroczność oraz zestaw soczewek cylindrycznych do korekcji astygmatyzmu (wraz z pokrętłem do ustawienia odpowiedniej osi cylindra). Ponadto w foropterze znajduje się cylinder skrzyżowany Jacksona (cross cylinder), którego używa się aby uściślić moc i doprecyzować oś cylindra.

Jest to również „ulubione” badanie pacjentów na teście wyglądającym jak wieczko solniczki, z pytaniem: „Który obraz lepszy: Pierwszy, czy drugi? Pierwszy, czy drugi? Pierwszy, czy drugi?”.

Dodatkowo w foropterze dostępne są różnego rodzaju filtry (takie jak czerwony, zielony, polaryzacyjny), akcesoria do testów (takie jak pinhol, Maddox…), oraz pryzmaty do badań ortoptycznych.

Badanie jest wykonywane osobno dla obojga oczu, natomiast na koniec doprecyzowanie powinno odbyć się już obuocznie. Dodatkowo po zakończonym badaniu najlepszym rozwiązaniem jest wstawienie danej korekcji z kasety okulistycznej w oprawę próbną i jeśli to możliwe pozwolenie pacjentowi na wyrażenie swoich odczuć, kiedy wykona kilka kroków bądź porozgląda się po gabinecie lub salonie.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Tak naprawdę podczas badania nie musicie znać dokładnie wszystkich testów, ani nawet rozumieć do czego służą. Natomiast jeśli jesteście tego ciekawi, pamiętajcie, że zawsze można o to w gabinecie zapytać.

1 komentarz do “Kosmita w gabinecie, czyli kilka słów o foropterze”

  1. Przemek Porucznik

    Bardzo podoba mi się jak Pani próbuje uświadamiać pacjentów jak powinno i ile czasu zajmuje dobrze wykonane badanie. Pisząc takie teksty robi Pani kawał dobrej roboty. Ostatnio miałem Pacjentkę, która zaraz po wejściu do salonu spytała czy tu się bada wzrok komputerowo czy tylko tak aby, aby :)

Dodaj komentarz