Traktuj swoje soczewki kontaktowe jak bieliznę!

eyeballmanMoże porównanie wyda się Wam zbyt obrazowe, ale jest naprawdę bardzo trafne.

Jeśli zmieniasz i pierzesz bieliznę, żeby zachować higienę osobistą i nie prowokować powstawania różnorakich zapachów, to dlaczego nie jest dla Ciebie problemem, jeśli Twoja soczewka jednodniowa, zamiast jeden dzień na oku, leży sobie na nim dwa dni (łącznie z nocą pomiędzy)?

Albo – jeśli robisz pranie, to wrzucasz bieliznę do pralki (miski), a następnie dodajesz płynu do prania, to dlaczego soczewkę ściągasz dzień w dzień i wkładasz ją do pudełka z płynem, nie czyszcząc jej powierzchni?
Wyobrażasz sobie brudną bieliznę wrzuconą do wody i pozostawioną w niej na całą noc? Czy rano wyjmiesz ją, wysuszysz i będzie czysta na tyle, żeby ją na siebie założyć?

Skoro więc nie zachowujesz się w ten sposób (mam nadzieję! ), to dlaczego tak łatwo jest ignorować zalecenia dotyczące użytkowania soczewek kontaktowych?
Łatwo… bo nie śmierdzą?

Dobra, koniec z tymi cudownymi porównaniami.
Polecam je sobie jednak przemyśleć wieczorem, podczas ściągania soczewek z oczu.

Przypomniała mi się taka „radosna” historia, która miała miejsce w lipcu 2014, w jednym z banków w moim rodzinnym mieście. Przyszłam coś załatwić, nawet nie pamiętam w tej chwili co dokładnie, ale to nie ma tu żadnego znaczenia.
Zostałam poproszona do stanowiska, przy którym siedział młody pan. To, co jako pierwsze zwróciło moją uwagę, to były jego paskudnie czerwone oczy. Do tego stopnia, że nie potrafiłam się skupić na odpowiedziach na zadawane przez niego pytania.
[Jak bardzo chciałabym, żeby ten wpis do niego dotarł! Może przypomniałby sobie tę sytuację i wziął ciąg dalszy tekstu do serca.]

Nie wytrzymałam i zamieniłam się z nim rolami, teraz sama zaczęłam zadawać pytania.
Czy nosi pan soczewki? – Noszę. – Miesięczne?  – Tak. – Śpi pan w nich prawda? – Tak, skąd pani wie? – I pewnie ma je pan na oczach ponad miesiąc… – …. .
Tu nastąpiła cisza, a ja poczułam, że trochę się zagalopowałam, więc od razu zaczęłam przepraszać i tłumaczyć się solidnie z ostrzelania go pytaniami, na które wcale nie miał obowiązku odpowiadać.
Ale wytłumaczyłam mu również, że pytam, bo jest mi go bardzo szkoda!

(Szkoda mi nie było, myślałam sobie szczerze mówiąc, że właściwie sam jest sobie winny, chociaż koniec końców był naprawdę bardzo sympatyczny i miałam wrażenie, że wina leżała po stronie specjalisty, który nie skontrolował, czy pacjent prawidłowo użytkuje przepisane mu soczewki.)

Najgorsze było to, że soczewki były nie tylko przenoszone i zaniedbane. Wyglądały też dosłownie tak, jakby krawędź soczewki „wrzynała się” w oko tego biednego człowieka. Do tego wszystkiego, po moich argumentach i trafnych spostrzeżeniach, on bronił się, że mają po prostu klimatyzację w banku… a oczy wyglądały tak, jakby ktoś mu podał czerwoną farbę w kroplach. Nie żartuję.
Wychodząc powiedziałam tylko – Błagam pana… niech pan dla własnego dobra jak najszybciej zdejmie te soczewki i uda się do specjalisty, który je panu przepisał… – Pan się uśmiechnął i więcej go w tym banku nie widziałam, choć bywałam niejednokrotnie.

Mam nadzieję, że koniec końców nic złego się mu nie stało.

Drogi użytkowniku soczewek kontaktowych…
Kilka razy już w swoich postach pisałam : mamy jedną parę oczu. Warto o nie dbać.
A od niewłaściwego użytkowania soczewek kontaktowych naprawdę można się nabawić paskudnych powikłań, a nawet całkowicie stracić wzrok.

Warto wyrobić sobie pewne nawyki i traktować je jako obowiązkowe…
tak, jak na przykład codzienne mycie zębów, czy właśnie pranie i zmienianie bielizny!
Zdrowe nawyki to Twoje zdrowe oczy.

Dlatego pamiętaj:

Soczewki dobieraj u specjalisty. WYŁĄCZNIE.
Wykluczone jest samodzielne „szacowanie” wady (która jest inna dla soczewek i dla korekcji okularowej) i kupowanie sobie soczewek „na oko” (w tym przypadku biedne oko…) w sklepie, czy przez internet. Nie rób tego! Możesz sobie naprawdę zrobić krzywdę.
Soczewki są różnej wielkości, mają różne krzywizny… To, jaka soczewka pasuje do Twojego oka, może ocenić specjalista, który wie, na jakie aspekty powinien zwrócić uwagę.

Podstawowa sprawa – higiena. Nie wkładasz brudnych rąk do buzi, nie wkładaj też do oczu!
Zanim w ogóle dotkniesz swoich soczewek, dokładnie umyj, a poza tym WYSUSZ dłonie.
(Przy czym podkreślam, pisząc „wysusz” nie mam na myśli ręcznika wiszącego od tygodnia na wieszaku przy umywalce, w który ręce wyciera cała Twoja rodzina, albo współlokatorzy… coś, co masz pewność, że też jest CZYSTE.)

Soczewki naprawdę musisz czyścić dzień w dzień. Wspomniane skarpetki, bielizna, zapachy i nie będę się powtarzać. Nie chcesz wiedzieć, co pływa w Twoim pojemniczku z płynem i soczewkami ściągniętymi po całym dniu (z dodatkowo nieumytym od tygodnia pojemnikiem), chociaż myślę, że każdy powinien mieć okazję zobaczyć swój własny płyn w duuużym powiększeniu, po standardowych długoterminowych zaniedbaniach.

NIGDY nie czyść, ani nie przechowuj soczewek  w wodzie.
Służy do tego wyłącznie płyn zalecany przez specjalistę.
Twoja ślina też się do tego nie nadaje.

Pojemnik na soczewki, tak jak i same soczewki, czyść CODZIENNIE (to nie żart, ani przesada), PŁYNEM (nie wodą) do soczewek.
Nie używaj kilku pojemników na raz. Najlepiej jeden zmieniany minimum raz na trzy miesiące.

Pojemnik czyści się przez pocieranie i płukanie, a następnie dokładne osuszanie. Bezwzględnie jednak po wysuszeniu nie zostawiaj pojemnika otwartego, bo mycie nie będzie miało żadnego sensu.
Nie trzeba chyba podkreślać, że pojemnika z płynem i soczewkami w środku, również nie zostawia się, uprzednio go nie zamykając…
Jeszcze jedna uwaga dotycząca płynu. Kończy Ci się płyn, kupujesz nowy i co robisz?
Nigdy w życiu nie dolewaj nowego do starego i na odwrót. Taki zmieszany, niewstrząśnięty drink nadaje się tylko do wylania go do zlewu.
Nie śpij w soczewkach – chyba, że specjalista zalecił inaczej.
Ściągaj je tak często, jak zostało Ci to poradzone podczas wizyty.
Jeśli słyszysz, że możesz nosić soczewki kilka godzin dziennie, pamiętaj, że kilka to nie kilkanaście.

BARDZO WAŻNE – wspomnij pana z banku, o którym napisałam wyżej.
Dostałeś soczewki miesięczne? Nosisz je MIESIĄC. KONIEC. Po miesiącu wymieniasz na nowe. (Dotyczy każdego rodzaju – tygodniowych i innych również).
Pamiętaj, że soczewki możesz wymienić, z oczami może być problem.
Jeśli wiesz, że jesteś leniwy i nie masz ochoty bawić się w mycie, pocieranie, suszenie i inne „trudne czynności” wybierz soczewki jednodniowe – ubierasz rano,  wyrzucasz wieczorem – problem zabaw z pojemniczkami masz z głowy.

Basen, prysznic, sauna – to miejsca, które nie lubią się z Twoimi soczewkami kontaktowymi. Nie pływasz, ani nie bierzesz prysznica w bieliźnie i skarpetkach prawda? Ściągaj również soczewki.

Jeśli zdarzy się nieprzewidziana sytuacja:
– niespodziewany wyjazd na basen,
– bardzo długi wieczór z przyjaciółmi (a soczewki w oczach od wczesnego rana),
– soczewka wypadnie i poleci na podłogę,
zawsze lepiej mieć przy sobie awaryjną parę okularów, które możesz założyć „w razie W”.

Jeśli soczewka wypadnie/spadnie/upuścisz ją i NIE masz możliwości wypłukać jej w płynie dezynfekującym (mówiłam: woda i ślina odpadają), natychmiast ją wyrzuć.

Jeśli poczujesz ból lub pieczenie, zobaczysz, ze oczy są zaczerwienione, a widzenie będzie zamglone, ściągaj soczewki  i skontaktuj się ze swoim specjalistą.

No chyba, że jak w przypadku niektórych niesubordynowanych osób…
wiesz, że wczoraj poszedłeś popływać w soczewkach na basen, a po powrocie nie chciało ci się ich ściągnąć i położyłeś się spać…  rano wstałeś z czerwonymi oczami– powód znasz. A ja nawet nie chcę tego komentować.
Po prostu ściągasz soczewki, dajesz oczom odpocząć i zakładasz nowe. NOWE.

Pamiętaj, to tylko ogólne porady.
O soczewkach kontaktowych, użytkowaniu, doborze i innych tematach powiązanych, pojawi się tu jeszcze wiele tekstów.

Powtarzam, dbaj o wzrok. Masz tylko jedną parę oczu.

A teraz 10/10/10 i… MRUGAMY!

1 komentarz do “Traktuj swoje soczewki kontaktowe jak bieliznę!”

Dodaj komentarz