„Paragon” z wadą wzroku, czyli badanie oczu w biegu

badanie wzrokuSprawdzając niedawno wiedzę Wujka Google na temat komputerowego badania wzroku, trafiłam na tekst pewnej specjalistki odpowiadający na pytanie, nadesłane przez czytelnika tamtejszej strony. Pytanie brzmiało mniej więcej tak: która z metod – badanie okulistyczne, czy badanie komputerowe, jest metodą bardziej wiarygodną i tą właściwą, dzięki której można sobie dobrać korekcję okularową lub soczewkową?
W odpowiedzi napisano, że żadna z wymienionych metod nie jest doskonała, jednak tak czy inaczej, okulary można przepisać jedynie po dobraniu szkieł przez okulistę.
W pierwszym zdaniu trochę strzelono sobie samobója, bo w końcu, skoro żadne badanie nie jest doskonałe, to dlaczego ufać bardziej okuliście niż wynikowi z komputera, ale…
Dalej opisano czym jest komputerowe badanie wzroku – że jest bardzo dokładne, a dzięki niemu można idealnie ocenić oś astygmatyzmu (dla jego korekcji za pomocą szkieł cylindrycznych). Następnie padło stwierdzenie, że to badanie można również  wykorzystać do określenia wady – krótkowzroczności, czy nadwzroczności, pod warunkiem, że będzie ono „prawidłowo wykorzystane”…
A potem wisienka na torcie – jeśli badanie komputerowe wykona się po zastosowaniu atropiny, to można uznać, że prawidłowo zdiagnozowano wadę i na tej podstawie dobrze dobrano okulary.
Osobiście uważam, że ten tekst zupełnie nie odpowiada na zadane pytanie.
Na początku mowa o tym, że żadna z metod nie jest doskonała. Potem, że to jednak okulista powinien dobrać szkła. Następnie, że w sumie komputerowe badanie jest bardzo dokładne i po podaniu przez lekarza atropiny do oczu, z jego wyniku można wykonać okulary, bo wynik ten na pewno jest poprawny.
Masło maślane i jednak kilka błędnych informacji. Ale autor zabezpieczył się na koniec odpowiedzi formułką o tym, że wszystko co napisał ma wyłącznie wartość informacyjną i nie zastąpi indywidualnej porady lekarskiej, więc zawsze można się ze wszystkiego co się napisało wykręcić.
Pojawił się tylko jeden komentarz pod tamtejszym wpisem. Adekwatnie do tego jak wpis został sformułowany, czytelnik, który nie zrozumiał absolutnie nic, zapytał ponownie – po co w takim razie po wykonaniu tego super dokładnego badania komputerowego po atropinie, okulista tak czy inaczej jeszcze męczy pacjenta i sprawdza różne soczewki, pytając w których pacjent widzi lepiej.
Padło nawet urocze zdanie – dlaczego okuliści IGNORUJĄ wręcz cudowny wynik z komputera i dobór okularów uzależniają od CHWILOWEGO wrażenia pacjenta…
Po przeczytaniu tego wszystkiego, czas na prawidłową odpowiedź na pierwsze pytanie.
Które badanie jest tym bardziej wiarygodnym?…
Oczywiście – badanie wzroku u optometrysty. :)
Wtrącę jeszcze tylko ważną informację. Pisząc tutaj o komputerowym badaniu wzroku, mam na myśli badanie wykonywane za pomocą autorefraktometru (o tym za chwilę).
Chciałabym zacząć od opisania konkretnej sytuacji.
Koleżanka optometrystka opowiadała ostatnio o pewnej mamie, która przyszła do salonu wykonać okulary 12-letniej córce. Jako „receptę okularową” podała wydruk z autorefraktometru i była bardzo zdziwiona, kiedy okazało się, że do przepisania okularów dziecku, potrzebne jest dodatkowe, dużo dokładniejsze badanie wzroku, na które w danym momencie panie nie miały czasu.

Teraz ja mam pytanie do Ciebie.
Ile razy, idąc przez centrum handlowe, widziałeś ustawione stanowisko z wielkim napisem darmowe/komputerowe badanie wzroku?
Domyślam się, że minimum kilka tych razów było.
Zwykle siedzi sobie na takim stanowisku pan lub pani, a inny pan lub pani chodzi dookoła i namawia na badanie wzroku.
Siadasz przy urządzeniu.
Proszą, żeby patrzeć na obrazek, który wyświetla się gdzieś w środku.
Jednym okiem, drugim okiem.
Koniec. Zbadałeś wzrok.
A teraz dostajesz karteczkę wyglądającą jak paragon i – jeśli masz trochę szczęścia (lub kolejka osób czekających na badanie po Tobie nie jest zbyt długa) – możliwe, że ktoś Ci powie, czy z Twoimi oczami „wszystko dobrze”, czy może „polecają wykonać sobie okulary”.
Sama kiedyś usiadłam do tego „komputerka”.
Nie mam wady. Na pewno.
Komputerek wydrukował na jednym oku małą wartość astygmatyzmu (prawdopodobnie był to astygmatyzm fizjologiczny lub zwykły błąd pomiarowy – o astygmatyzmie fizjologicznym zamieszczę osobny wpis.)
Udałam, że nie rozumiem, dlaczego wbrew temu, co mi się wydaje, na wydruku nie ma samych zer – przecież nie mam wady. Pani wzięła ode mnie karteczkę i powiedziała z powagą „Myślę, że powinna pani udać się do okulisty na badanie, bo nie robiąc tego, może sobie pani uszkodzić wzrok. Ja tu widzę astygmatyzm i lepiej żeby pani zaczęła nosić okulary.”
Osobiście uważam, że gdybym naprawdę nie miała bladego pojęcia, co dokładnie znajduje się na wydruku, chyba dostałabym zawału słysząc, że uszkadzam sobie wzrok… a przecież ja nigdy nie nosiłam okularów!
Ale koniec z tymi opowiastkami.
(Długi tekst, pamiętasz o mruganiu? Pomrugaj, nie męcz oczu. :) )

Przejdźmy do rzeczy.
AUTOREFRAKTOMETR – urządzenie, które może ułatwić i przyspieszyć specjaliście badanie wzroku pacjenta, jednak nie podaje ostatecznego, w 100% wiarygodnego wyniku. Błędy w badaniu autorefraktometrem wynikać mogą z naturalnej zdolności oka do akomodacji. Zmienia się ona z wiekiem i u starszych osób nie jest już tak dużym problemem, jak u dzieci i młodzieży. „Młode oczy” bardzo silnie akomodują, powodując błędne odczyty komputera – błędne wskazania wartości krótkowzroczności (która w rzeczywistości może być mniejsza) lub nadwzroczności (która w badaniu wychodzi zdecydowanie zaniżona w porównaniu do występującej).
U osób z astygmatyzmem, oś podana przez autorefraktometr może być oczywiście tą prawidłową, ale ZAWSZE trzeba ją sprawdzić w dokładnym badaniu na foropterze i powinna być dla specjalisty jedynie punktem odniesienia do wyznaczenia właściwej jej wartości.
Urządzenie może również wykonać pomiar krzywizny rogówki, czyli tak zwaną jej keratometrię, której wynik daje wstępne informacje o występowaniu ewentualnych schorzeń i zniekształceń rogówki (na przykład stożka rogówki). Keratometrię wykonuje się również podczas badań w celu doboru soczewek kontaktowych. Jest to jednak dłuższy temat, który opiszę Wam niedługo w osobnym tekście.

Podsumowując…
Komputerowe badanie wzroku, wykonywane gdzieś na korytarzu, na ulicy, w holu centrum handlowego, za pomocą autorefraktometru, jest badaniem dobrym, ALE NIE OSTATECZNYM. Powinno być traktowane jako badanie „poglądowe” i nie powinno NIGDY zastępować pełnego specjalistycznego badania wzroku. Rozumiem, że życie w biegu skutkuje i jedzeniem w biegu, i wszystkim w biegu, i badaniem oczu w biegu, i za chwilę nawet spaniem w biegu, ale naprawdę Twoje oczy NIE ZASŁUGUJĄ na traktowanie ich metodą „w biegu”.

Pamiętaj, nawet, jeśli świetnie widzisz, postaraj się przynajmniej raz w roku wybrać do specjalisty i wykonać kontrolne badanie swojego wzroku. Nie dobieraj sobie okularów na własną rękę, idąc do salonu optycznego z „paragonem” z badania wykonanego pomiędzy zakupami spożywczymi i obuwniczymi. To są Twoje oczy. Ale same o siebie nie zadbają,

dlatego DBAJ O WZROK
i… mrugaj :)

2 komentarze do “„Paragon” z wadą wzroku, czyli badanie oczu w biegu”

  1. mila

    Artykuł porusza ważny problem, zawierzenia maszynie. Myślę, że warto wspomnieć jeszcze o tym, że autorefraktometry tak jak każdy sprzęt ulegają zużyciu. Nadmierne eksploatowanie takiego sprzętu, a w szczególności przewożenie z miejsca na miejsce (wstrząsy), potrafi szybko rozkalibrować układ. Niestety wśród znanych mi właścicieli salonów optycznych wielu oszczędza na serwisowaniu sprzętu, „bo przecież jak kupiłem 10 lat temu autorefraktometr znanej firmy za duże pieniądze to musi być dobry”

  2. Paweł

    Ostatnio będąc u okulisty pani doktor sprawdziła mi okulary, w których widzę doskonale. -4,5D oraz -4,75D. Potem nastąpiło badanie autorefraktometrem W badaniu również wyszło, że mam wadę -4,5D oraz -4,75D. Pani doktor mówi, że wynik wyszedł dobry, mam dobre okulary. Ja rzuciłem żartem, że liczby się zgadzają, ale może strony nie. Pani doktor ponownie sprawdziła okulary i rzeczywiście! Strony się nie zgadzały:) Także na własnej skórze się przekonałem, że autorefraktometr nie jest perfekcyjny.

  3. Karola

    Od 7 lat noszę okulary: oko prawe sfera -0,25; oko lewe sfera -0,5. Chciałam wypróbować soczewki, więc udałam się do swojej okulistki w celu sprawdzenia czy nic się nie zmieniło. Okulistka zbadała wzrok komputerowo i potem przymierzyła kilka różnych szkieł. Stwierdziła tę samą wadę – bez zmian. Pojechałam więc do optyka po soczewki. Uprzedzono mnie, że mimo iż posiadam receptę i tak zostanie w salonie wykonane badanie dodatkowe wzroku. Pani optometrystka z wielką konsternacją po pół godzinie badań stwierdziła kompletnie inną wadę wzroku: oko prawe sfera +0,25 i oko lewe sfera 0,00. Zaleciła udać się z powrotem do okulisty i przeprowadzenie badania po porażeniu akomodacji oka. Okulistka wypisała po nim receptę: oko prawe sfera 0,00 ; oko lewe cylinder -0,5 35 stopni. Z kolei optometrysta stwierdził, że cylinder w wieku 24 lat będzie tylko uszkadzał wzrok. Zalecono mi w końcu zrobienie okularów oko lewe -0,5 sfera i oko prawe 0,0. I tak bolą mnie oczy od noszenia tych szkieł, jak i przez ostatni rok noszenia poprzednich.. Co robić?! Długie godziny spędzam przy komputerze, wymaga tego ode mnie uczelnia i w przyszłości będzie wymagać praca. Muszę mieć okulary, inaczej szybciej męczą mi się oczy. Czy powinnam nosić zwykłe „zerówki” aby uniknąć bólu głowy i oczu?

Dodaj komentarz